Dodaj do ulubionych

sparaliżowany jamnik

17.03.05, 12:13
Przesympatyczny jamnik koleżanki ma sparaliżowane tylne łapki. Przyczyną jest
wypadnięcie dysku kręgosłupa. Pies jest leczony drugi miesiąc - zastrzyki,
masaże, gimnastyka - brak poprawy. Może to głupio tak porównywać, ale podobną
dolegliwość miał mój mąż. Też był leczony masażami, zastrzykami, nic nie
pomagało. Wreszcie zawiozłam go do tzw. kręgarza i ten mi chłopa "naprawił"
tanio i skutecznie. Myślę, że podobną terapię można by zastosować u psa. Czy
ktoś z forumowiczów słyszał o nastawiaczach kręgosłupa u jamników? Gdzie
takiego znaleźć?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • blizniaczka2 Re: sparaliżowany jamnik 19.03.05, 15:58
      Pozdrawiam. Oczywiście słyszłam niekiedy że jamnik może mieć sparaliżowne tylne
      łapki. W takim przypadku zostaje wyłącznie wizyta u weterynarza. Nigdy bym nie
      poszła do kręgarza od chorób dla osób dorosłych. U mnie na osiedlu jest jamnik
      który napewno ma porażone tylne nóżki, kuperek ciągnie za sobą po ziemi, ale
      często widze jak wychodzi z właścicielka, która ponadto ma mały ogródek przy
      balkonie i tam pewnie piesek też wychodzi.
    • miss_dronio Azo!! 19.03.05, 17:55
      Azo - zadaj prosze to pytanie na weterynarii:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=525
      To poważny problem. Życze powodzenia koleżance.
      Pzdr.
    • aniutka11 Re: sparaliżowany jamnik 19.03.05, 17:58
      Nasza jamniczka też miała ten problem (była sparaliżowana), ale naszczeście
      trafiła na świetnego weta.leczenie zastrzykami, etc. odpadło, bo rokowania nie
      były najlepsze i podeliśmy decyzję o operacji. Wcześniej była robiona
      tomografia kręgosłupa (za pieniądze, oficjalnie i legalnie w
      prywatnej "ludzkiej" przychodni, która dała dokładny opis uszkodzeń kręgosłupa
      (oprócz wypadnięcia dysku było zwapnienie). Po 2 tygodnia po operacji, sunia
      zaczęła chodzić. Troszkę utyka, ale jest jak najbardziej sprawna,a nawet jak
      jej się chce to biega. Jamnikom nie wolno schodzić ze schodów (trzeba je znosić)
      i zeskakiwać z kanap. Trzymam kciuki za zdrwie pieska i pozdrawiam
      • a_za Re: sparaliżowany jamnik 22.03.05, 12:24
        Dziękuję wszystkim za wskazówki. Amirek (tak ma jamnik na imię) jest leczony u
        bardzo dobrego lekarza. Niestety, podobno operacja jest raczej wykluczona, w
        Łodzi nikt jej nie zrobi, poza tym podobno często kończy się śmiercią psa - to
        są słowa mojej koleżanki, ale może nie ma racji, bo z tego co pisze Aniutka,
        nie jest to regułą. Przy ostatniej wizycie zaświtał cień nadzieji, piesek,
        widząc nadchodzącą pielęgniarkę poderwał się na wszystkie cztery nogi, kroku
        nie zrobił ale pupę uniósł. Powiem koleżance o tej operacji, lekarz
        niepotrzebnie ją chyba postraszył. Często oglądam w telewizji lokalnej program
        z łódzkiego schroniska, tam pokazywano sparaliżowaną sunię, a za dwa tygodnie
        tą samą sunię "na chodzie" - cały tył miała wygolony, myślę więc że była po
        operacji, chyba schronisko nie woziło jej do innego miasta, tylko zabieg
        wykonano na miejscu. Aniutka, czy tomografia i operacja są bardzo kosztowne?
        Jeżeli możesz to podaj koszt, mój adres: a_za@op.pl
        Spróbuję namówić "mamę Amirka" (kiedyś jakieś dziecko tłumaczyło z przejęciem
        swojej mamie - "patrz mamusiu, idzie mama Amirka") żeby jednak pomyślała o
        operacji. Dotąd trudno było z nią rozmawiać, bo na hasło "jamnik" zaczynała
        płakać. Wydaje mi się, że jak już Amirek zacznie chodzić, trzeba będzie leczyć
        jego rodzinę. Chciałam jeszcze dodać, że Amirek doznał kontuzji po zabawie z
        wilczurem, wilczur młody, rozbawiony, "przebiegł" po jamniku i widocznie
        nadepnął z dużą siłą w najmniej pożądanym miejscu.
        Pozdrawiam wszystkich serdecznie
        • comma Re: sparaliżowany jamnik 22.03.05, 13:52
          U mnie na osiedlu jest suczka jamnisia, która miała porażone tylne łapki,
          biedulka dosłownie wlokła je za sobą, to był widok ściskający serce. Na
          szczęście udało się przywrócić jej sprawność, teraz całkiem nieźle biega, choć
          nieco zarzuca tyłem, taka pozostałość po chorobie, ale zupełnie nieporównywalna
          z tym co było. Gorąco pozdrawiam właścicieli Amirka i trzymam kciuki za
          powodzenie kuracji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka