Dodaj do ulubionych

Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(((

03.07.05, 11:23
Mieliśmy Rumpla od prawie roku (5.08. kończyłby rok). Psiak był niezwykle
serdeczny, wesoły, postrzelony i przyjazny dla wszystkich (nie wszyscy nawet
lubili to skakanie, lizanie i dziką radość). W zeszłym tygodniu starszy syn
wyjeżdżał na wakacje a ja z paromiesięcznym maluchem bałam się, że męża mogą
wysłać gdzieś poz miasto (co się często zdarza) i nie poradzę sobie sama z
wychodzeniem z Rumplem więc zostawiliśmy go u teściów na działce. Oni też
mają psa - jamnika - i nasz szczeniak często tam przebywał z nami. Wczoraj
teściowie zadzwonili i powiedzieli, że Rumpel przeszedł przez ogrodzenie na
sąsiednią posesję i tam zagryzł go wilczur.
Nie umiem sobie poradzić ze smutkiem. Może jestem sentymentalną dziwaczką,
ale od wczoraj ryczę jak głupia z żalu. Wypominam sobie wszystkie chwile,
kiedy go strofowałam, wyganiałam z łóżka, itd. Właśnie oglądałam setki zdjęć,
które robił mu starszy syn (jedno z nich jest w mojej sygnaturce) i nie mogę
uwierzyć, że tak nagle od nas odszedł.
Wiem, że to głupie, ale chciałam się przed kimś wyżalić....
Obserwuj wątek
    • melmire Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 03.07.05, 12:30
      To straszne :(
      Calym sercem jestem z toba, wcale nie jestes sentymentalna dziwaczka, strata
      zwierzaka bardzo boli.
    • umfana Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 03.07.05, 12:43
      Ogromnie współczuję Waszej Rodzinie! Potworna tragedia... Takie kochane
      maleństwo :o(
    • ulka1813 Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 03.07.05, 12:44
      Wcale to nie jest glupie co piszesz,jak mozesz nawet tak pomyslec.
      Przeciez kazdy normalnie czujacy czlowiek przezywa smierc swojego przyjaciela.
      Tylko jacys gruboskorni brutale przechodza nad tym obojetnie.
      Bardzo Ci wspolczuje !!!
      W takim momencie takie problemy jak spanie w lozku czy zbrojenie czegos,
      wydaja nam sie takie blahe i malo znaczace.Wazne jest,ze tamte chwile juz nie
      wroca. Ja po smierci kazdego z moich psow, po ciezkich ,trudnych chwilach zalu
      i wspomnien,po kilku tygodniach szukalam juz nastepnego, nie moglabym zyc bez
      zwierzat.Polecam i Tobie zabranie jakiegos psiego nieszczescia z najblizszego
      schroniska, to Cie uskrzydli i doda wiary w dobro.
      • isabela_1974 Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 03.07.05, 13:33
        Właśnie się nad tym zastanawiam. Nie wiem tylko, czy to się tak łatwo uda -
        zastąpić tego akurat jednego, innym. Narazie trudno mi o tym myśleć.
        • olencja86 Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 03.07.05, 13:43
          Nie jesteś dziwaczką. To zupełnie normalne. Pies był przecież członkiem rodziny.
          Oglądając zdjęcia pieska jest jeszcze gorzej, więc moze odłóż je i pooglądaj jak
          się otrząsniesz.
        • magdajeden Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 04.07.05, 18:48
          bardzo współczuję.
          > Właśnie się nad tym zastanawiam. Nie wiem tylko, czy to się tak łatwo uda -
          > zastąpić tego akurat jednego, innym. Narazie trudno mi o tym myśleć.
          nie zastępuj, tamtego psa nie da się zastąpić zadnym innym. weź ze schroniska
          jakiegos biedaka (ale ponieważ masz małe dziecko, poradź się fachowca, żeby nie
          był za bardzo "pokręcony" psychicznie) i zaopiekuj się nim. a tamtego czasem
          wspominaj.
          pozdrawiam
    • madzidzia11 Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 03.07.05, 20:22
      Bardzo ci współczuję.Ja uśpiłam mojego chorego psiaka w piątek(ale wiesz o tym
      bo odpisywałaś na mój post).Gdyby nie to,że mam jeszcze drugiego psa i kota to
      już w sobotę byłabym w schronisku po nowego.Myślę,że to pomaga.Pozdrawiam
      • venus22 Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 03.07.05, 21:25
        Psow sie nie zastepuje, po prostu ma sie kazdego innego ktory ma swoj charakter
        i swoje osobne zycie z nami.

        bardzo mi przykro z powodu utraty pieska.

        Venus
    • rogeria Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 03.07.05, 22:53
      Bardzo współczuję...
    • begietka Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 03.07.05, 23:03
      To przeraźliwie straszne.Wspólczuję, choć żadne słowa nie będą zapewne
      pociechą. Trzymaj się,wiem,że teraz strasznie boli, ale czas leczy rany....inny
      psiak też:).Wiem to zdoświadczenia...Wytrzymałam miesiąc bez psa...nadal
      tęsknię za Dudkiem, ale nie wyobrażam sobie mojego życia bez Duśki.....
      • wiesia.and.company Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 04.07.05, 08:42
        Och, to jest naprawdę straszne! Jeszcze w czwartek, czy piątek uśmiechałam się
        do Twojego psiaczka ze smoczkiem.
        Bardzo, bardzo Ci współczuję.
        Wiesia
    • wiesia.and.company Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 04.07.05, 08:46
      Ale czy ten wilczur po sąsiedzku (z rodzicami) nie zagraża Twojemu dziecku też?
      Bo co dalej?
      Raz jeszcze naprawdę współczuję!
      Wiesia
      • isabela_1974 Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 04.07.05, 13:45
        Te psy są wychowywane do bronienia domu, bo ich właścicieli przeważnie nie ma w
        tym domu i tylko dowożą im jedzenie. Ponieważ one same często wy6dostawały się
        kiedyś za ogrodzenie, to i ze strony teściów i ze strony tamtych właścicieli
        ogrodzenie zostało wzmocnione. Teraz one nie dają rady wyjść, ale jak widać
        nasz psiak znalazł sobie jakąś dziurę...
    • rezurekcja Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 04.07.05, 10:53
      wilczur bronil swojego terytorium.
      Co nie zmienia faktu, ze to straszne.
      Wyrazy wspolczucia.
    • klassa1 Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 04.07.05, 11:42
      Przykre, ale czasem tak się zdarza. Może podarujesz troszkę miłości jakiemuś
      nieszczęśnikowi ze schroniska?

      Pies jest jedynym stworzeniem na ziemi, które kocha Cię więcej niż siebie samego
      • heterkaa Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 04.07.05, 11:54
        Wiesz co najbardziej szkoda psiaka w tym wszystkim, a ty zachowałas się
        egoistycznie trochę!! Syn wyjeżdża OK, mąż (MOŻE) na jakąś delegacje wyjedzie-
        a ty sama z dzieckiem i z psem nie dasz rady! Super podejście, wiesz ile kobiet
        jest w takiej sytuacji i dają radę!Moja znajoma urodziła córę, miała boksera 4
        miesięcznego , mąż tyrał jak osioł, wszystko na jej glowie i co- dała rade. A z
        tego co pisałas psiak miałby teraz rok, czyli to nie szczenie 8 tyg ktoremu
        trzeba poświęcić duzo czasu. Wiesz może nie bierz narazie żadnego psa, póki
        dziecko nie podrośnie. Pies to także odpowiedzialność i obowiązek a nie
        spychologia!!!!!!
        • kraxa heterkaa, nie przeginaj paly 04.07.05, 12:22
          Te twoje "madrosci" sa tu nie na miejscu. Ja nie widze tu zadnej winy. Nikt nie
          moze reczyc za agresywnego psa w sasiedztwie. Jakby uciekl i pogryzl kogos na
          drodze to tez bys go ofukala, ze mial czelnosc spacerowac przed posesja
          grzonego psa??? Tu maly psiak napsocil a z tamtym moim zdaniem jest cos nie
          halo. Nie znam zrównowa|onych duzych psów, które rzucaja sie na malucha.
          • ontarian prosze jaka tu mundrenka sie trafila 04.07.05, 13:06
            ty, w tych swoich madrosciach
            zapomnialas chyba, ze to nie ten "agresywny" pies gdzies lazil
            tylko ten maly kundlak polazl gdzie nie powinien
            a czemu polazl? bo go nikt nie przypilnowal
            a czemu go nikt nie przypilnowal?
            bo mial nieodpowiedzialna "opieke"
            • isabela_1974 Re: prosze jaka tu mundrenka sie trafila 04.07.05, 13:42
              ontarian napisał:

              > ty, w tych swoich madrosciach
              > zapomnialas chyba, ze to nie ten "agresywny" pies gdzies lazil
              > tylko ten maly kundlak polazl gdzie nie powinien
              > a czemu polazl? bo go nikt nie przypilnowal
              > a czemu go nikt nie przypilnowal?
              > bo mial nieodpowiedzialna "opieke"


              Dom ogrodzony, z wielkim ogrodem, to nie teren bloków, gdzie wypuszcza się psa
              tylko na smyczy i cały czas się nim zajmuje. Między innymi dlatego psy się tam
              tak wspaniale czują. A że się mały podkopie pod ogrodzeniem (jako że był
              chudzina mała to dużo nie trzeba było), to trudno było przewidziec. A do
              wilczurów nie mam pretensji. Tak są wychowywane, aby rzucały się na wszystko co
              się rusza i wejdzie na ich teren. Czy to dla tych psów dobrze, nie mnie
              oceniać. I pomimo tego, że mam żal do siebie, że Rumpel nie został z nami w
              domu, to nie jest tak, że oddaliśmy go pod "nieodpowiedzialną opiekę".
        • isabela_1974 Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 04.07.05, 13:39
          Nie mogę się z Tobą zgodzić. Oczywiście kiedy lub gdyby trzeba było, to
          poradziłabym sobie i z małym i z psem. Tylko to i dla psa stres (bo ma krótkie
          spacery) i dla mnie, kiedy muszę zostawić czteromiesięczne dziecko samo w domu
          nawet na 5 minut (gdyby nie daj bóg coś mu się stało, to już widzę te posty o
          tym, jaka ze mnie nieodpowiedzialna matka, kt/óra zostawia niemowlaka bez
          opieki). Na tej wsi, gdzie żyją teściowie, mają ogromy ogród, las tuż za
          płotem, wyprawy rowerowe, towarzystwo psa teściów, które nasz szczeniak
          uwielbiał. Także jemu tam było po prostu lepiej. Jakbym myślała o sobie, to
          wolałabym mieć go w domu, bo wtedy nie byłam taka samotna. A decyzja o wzięciu
          psa była świadoma i o żadnej spychologii nie mogło być tu mowy.
          • ddb2 Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 04.07.05, 15:22
            Zawsze, gdy zdarzy sie nieszczescie, robimy sobie wyrzuty, ze mozna cos bylo
            zrobic inaczej. Stala sie rzecz okropna, tego juz sie nie odwroci, nie ma co
            sie tak biczowac, choc bol i zal zostana.
            Mysle, ze dobra rada jest wziecie innego psiego smutku ze schroniska.
            Ja, po rocznym leczeniu 5 letniej suni, musialam ja uspic, cala noc cierpialam,
            a rano zamieszkal z nami kilkutygodniowy, radosny szczeniak.
            Nie zastapil tamtego psa, tamten ma swoje miejsce w sercu, ten jest inny,
            rowniez kochany. Po prostu nie mialam czasu na rozmyslanie, musialam zajac sie
            maluchem, obserwowalam go, wychowywalam, uczylam. To jednak bardzo pomaga.
            Ty jestes dobra, ciepla osoba i moglabys tym swoim cieplem podzielic sie z
            jakims psim nieszczesnikiem.
            Pozdrawiam
            • isabela_1974 Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 04.07.05, 16:30
              Już postanowiliśmy, że weźmiemy nowego pieska ze schroniska. Nie teraz, a
              dopiero jak starszy syn wróci z wakacji, żeby mógł uczestniczyć w jego życiu od
              samego początku w naszym domu. Żal powoli przemija, jak to w życiu...

              Dziękuję Wam za dobre słowa...
          • majenkir Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 06.07.05, 13:45
            isabela_1974 napisała:
            Oczywiście kiedy lub gdyby trzeba było, to
            > poradziłabym sobie i z małym i z psem. Tylko to i dla psa stres (bo ma
            krótkie
            > spacery) i dla mnie, kiedy muszę zostawić czteromiesięczne dziecko samo w
            domu
            > nawet na 5 minut

            Ale juz TRZEBA BYLO !!!! I niestety - nie wywiazalas sie z tego zadania. A
            psiak przyplacil to zyciem :(. Moim zdaniem decyzje wziecia nastepnego psa
            powinnas odlozyc na pare lat.
            • isabela_1974 Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 06.07.05, 22:42
              majenkir napisała:

              > Ale juz TRZEBA BYLO !!!! I niestety - nie wywiazalas sie z tego zadania. A
              > psiak przyplacil to zyciem :(. Moim zdaniem decyzje wziecia nastepnego psa
              > powinnas odlozyc na pare lat.

              Chyba tak zrobię. W końcu naraziłam psa na wyjazd z ludźmi, którzy byli dla
              niego rodziną tak samo jak my, do otoczenia, które znał i uwielbiał (i które
              jest dobrze zabezpieczone, co niestety nie wystarczyło, bo zapobiec
              nieszczęściu), przedkładając nad jego życie swój egoistyczny interes. Aż dziw,
              że Rumpel przeżył u nas w dobrym zdrowiu tyle czasu. Może od razu zgłoszę się
              sama do Animalsów, aby mi jakąś karę za maltretowanie zwierząt wymierzyli. Na
              pewno schronisko jest lepsze dla psów, niż nasz niebezpieczny dom.
    • kwiatek-822 Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 04.07.05, 17:39
      Bardzo Ci wspolczuje :( szkoda psiaka, taki sliczny :( zal serce sciska,
      trzymaj sie jakos !!!
    • julie_bella2001 Re: Naszego psiaka zagryzł wczoraj wilczur... :(( 05.07.05, 18:27
      Bardzo Ci wspolczuje...Wiem co tzn stracic kochanego zwierzaka ale nie zmienia
      to faktu ze byla to tylko i wylaczenia Twoja wina i Twoich tesciow.Wiedzac ze
      pies jest zywy jak sama pisalas i lubi broic zostawiliscie go bez opieki na
      dzialce sasiadujacej z posesja na ktorej byl wilczur...Przepraszam za mnocne
      slowa ale dla mnie to szczyt glupoty...:-((( i wiesz co? moze lepiej nie bierz
      tego drugiego psa...:-(((
      • rezurekcja czytaj wszytkie posty zanim sie dopiszesz 06.07.05, 09:29
        julie_bella2001 napisała:

        > to faktu ze byla to tylko i wylaczenia Twoja wina i Twoich tesciow.Wiedzac ze
        > pies jest zywy jak sama pisalas i lubi broic zostawiliscie go bez opieki na

        nie czytalas? bylo kilka postow wyzej.
        "Dom ogrodzony, z wielkim ogrodem, to nie teren bloków, gdzie wypuszcza się psa
        tylko na smyczy i cały czas się nim zajmuje. Między innymi dlatego psy się tam
        tak wspaniale czują. A że się mały podkopie pod ogrodzeniem (jako że był
        chudzina mała to dużo nie trzeba było), to trudno było przewidziec. A do
        wilczurów nie mam pretensji. Tak są wychowywane, aby rzucały się na wszystko co
        się rusza i wejdzie na ich teren. Czy to dla tych psów dobrze, nie mnie
        oceniać. I pomimo tego, że mam żal do siebie, że Rumpel nie został z nami w
        domu, to nie jest tak, że oddaliśmy go pod "nieodpowiedzialną opiekę"."
        • julie_bella2001 Re: rezurekcja... 06.07.05, 16:23
          Co Ty za bzdury wygadujez czlowieku...nie mozna bylo przewidziec ze pies sie
          podkopie?! Sorry ale chyba nigdy psa nie miales skoro tak chrzanisz bez sensu...
          • isabela_1974 Re: rezurekcja... 06.07.05, 22:48
            julie_bella2001 napisała:

            > Co Ty za bzdury wygadujez czlowieku...nie mozna bylo przewidziec ze pies sie
            > podkopie?! Sorry ale chyba nigdy psa nie miales skoro tak chrzanisz bez
            sensu..
            > .

            Tak, raczej trudno było przewidzieć, że się podkopie. Bo płot jest na
            większości długości wzmocniony betonowym murkiem albo kamieniami właśnie
            dlatego, żeby wilczury nie wydostawały się na zewnątrz. Usiłowaliśmy dzisiaj
            znaleźć miejsce, gdzie nasz pies się przedostał i wygląda na to, że przeczołgał
            się w miejscu, gdzie siatka styka się z kamieniami w gęstych krzakach malin.
            Nawet przez myśl by nam nie przeszło, że on się tam wciśnie. Poza tym od 4 lat
            żyje tam jamnik szorstkowłosy i nie przedostawał się za siatkę, a jest to pies
            wybitnie kopiący i ryjący dziury. Niestety jak widać nasz Rumpel miał
            więcej "szczęścia". Żal nadal ściska mi serce ale nie będę się biczować, bo
            naprawdę trudno było przewidzieć taki bieg wydarzeń. Nawet pomimo mojej bujnej
            wyobraźni względem dzieci i szczeniaków.
          • rezurekcja julie_bella2001... 07.07.05, 10:04
            julie_bella2001 napisała:


            > Sorry ale chyba nigdy psa nie miales

            julie_bella2001, wyjasniam, ze ja jestem kobietą. Wyjasniam dlatego, ze po nicku
            nie poznasz. Kolega najswietsza.panienka jest np. mezczyzną.

            > skoro tak chrzanisz bez sensu..

            1. zasada jest czytanie calego watku i dopisywanie swojej wypowiedzi. Z Twojego
            postu wynikalo, ze nie czytalas ale od razu obsobaczylas izabele1974.
            Mojego posta tez nie przeczytalas w zlosci zbyt dokladnie. Zorientowalabys sie
            boweim, ze cytowalam.

            2. Pomyslow zwierzecia (i czlowieka) nie jestes w stanie przewidziec. Psow
            troche juz mielismy i mamy. W tym jednego wedrowniczka. W glowe zachodzilismy,
            ktoredy nam ucieka, bo nie widzielismy mozliwosci. Piesek widzial.

            3. Wyluzuj. Stonuj wypowiedzi. Lepiej sie wtedy rozmawia.

            uklony
            • julie_bella2001 Re: rezurekcja... 08.07.05, 13:26
              Rezurekcjo...wyrazilam swoje zdanie...to forum publiczne i chyba mam do tego
              prawo...i moze Ty raz jeszcze przeczytaj moja wypowiedz ok? tak
              dokladnie...wtedy zobaczysz ze nie zaatakowlam autorki tylko wyrazilam SWOJE
              podkreslam SWOJE zdanie co do jej zachowania...w porzadku? Zrozum ze nie
              wszyscy musza myslec tak jak TY.A jesli chodzi o stonowanie...do dostosowalam
              sie do Twojego tonu...:-))))
              • julie_bella2001 Re: rezurekcja... 08.07.05, 13:29
                aha dopisze od razu zeby nie bylo watpliwosci...dla mnie istnieje roznica
                miedzy krytyka osoby...(do ktorej nie mam prawo bo nie znam autorki watku
                osobiscie)a krytyka zachowania...wiec nie zarzucaj mi czegos czego nie
                robie...na razie
      • kraxa to byl wypadek 06.07.05, 13:33
        Niektórzy, szcegolnie zupelnie nieznane nicki tak sie wczuly w krytyczny klimat
        tego forum, ze nie mysla co pisza. Tak to buyla jej wina... Jakby wilczur
        przeskoczyl ogrodzenie, a moglo sie to zdarzyc równie dobrze jak dokonanie
        podkopu przez malucha, i zagryzl powiedzmy tesciowa, to tez byBaby to wina
        isabelli.
        • kobbieta ja tu widze wyrazny atak isabeli na rase "wilczur" 07.07.05, 14:25
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka