Dodaj do ulubionych

bezpański chory kot

10.09.05, 17:33
zauważyłem że karmicielki podwórkowych kotów za pomocą straży miejskiej i
samochodu ze schroniska odwiozły starego i chyba chorego kota do schroniska.
Jakoś smutno mi bo wydaje mi się że jedyna terapia tam oferowana to uśpienie,
czy może się mylę? Leczy się bezpańskie chore koty?
Obserwuj wątek
    • mysiam1 Re: bezpański chory kot 10.09.05, 17:52
      A w jakim mieście mieszkasz?
      Oczywiście, że bezpańskie koty się leczy, chyba, że ich stan jest beznadziejny.
      Poza tym także się je kastruje.
      • piot-r Re: bezpański chory kot 10.09.05, 17:57
        Gdańsk
        • mysiam1 Re: bezpański chory kot 10.09.05, 17:59
          piot-r napisał:

          > Gdańsk

          Cóż wobec tego nie potrafię Ci odpowiedzieć na pytanie, czy i w jaki sposób się
          leczy takie koty...W Poznaniu się ich nie usypia, chyba, że są w beznadziejnym
          stanie...
          • piot-r Re: bezpański chory kot 10.09.05, 18:18
            tym bardziej mam złe obawy, gdyż kiedyś z moim poprzednim kotem udałem się do
            dyżurnego weterynarza (kotka chorowała zawsze w nocy albo święta :-) ) i ten pan
            (lekarzem go nie nazwę) poinformował mnie że leczenie mojego kota nie jest
            opłacalne bo nie jest to kot rasowy. Jeżeli w ręce takiego indywidum dostał się
            podwórzowy kotek to pewnie juz go nie ma z nami.
            • mysiam1 Re: bezpański chory kot 10.09.05, 18:20
              piot-r napisał:

              > tym bardziej mam złe obawy, gdyż kiedyś z moim poprzednim kotem udałem się do
              > dyżurnego weterynarza (kotka chorowała zawsze w nocy albo święta :-) ) i ten
              pa
              > n
              > (lekarzem go nie nazwę) poinformował mnie że leczenie mojego kota nie jest
              > opłacalne bo nie jest to kot rasowy. Jeżeli w ręce takiego indywidum dostał
              się
              > podwórzowy kotek to pewnie juz go nie ma z nami.

              Ten pan był chyba pijany....poczekalnie u wetów są pełne ludzi z kotami-
              dachowcami i nikt się temu nie dziwi...
              • piot-r Re: bezpański chory kot 10.09.05, 18:29
                nie, ten pan był zupełnie trzeźwy i niestety nie był osamotniony - mam bardzo
                złe doświadczenia, dlatego teraz z kotem chodze tylko do sprawdzonych wetów.
                • marychna31 Re: bezpański chory kot 11.09.05, 00:00
                  Piotrze, zadzwoń do schroniska i spytaj o kota przywiezionego z takiej a takiej
                  to ulicy. Niech zobaczą, że ktos się kotem interesuje, nawet jesli jest
                  bezpański i nierasowy. Napisz nam jak zareagowali:)
                  • wiesia.and.company Re: bezpański chory kot - dobra rada marychny 12.09.05, 09:01
                    Piotrze, zrób tak, jak radzi przedmówczyni. Bardzo to ładne, że interesujesz
                    się tym biednym kotem. Napisz, co powiedzieli.
                    Pozdrawiam
                    • piot-r Re: bezpański chory kot - dobra rada marychny 13.09.05, 22:55
                      już wiem, że w ten sposób niczego się nie dowiem. Muszę upolowac karmiące babki
                      i zapytać skąd był samochód i jakie są rokowania kota.

                      Chciałbym Was zapytac bo macie większe doświadczenie jaka jest przyczyna
                      znikania dobrze odpasionych dzikich kotów?
                      1. Czy samiec przepędza inne koty - ten który odjechał miał u mnie pseudonim
                      kierownika podwórka :-) bo widziałem jak ganiał i przepędzał inne obce koty -
                      nawet kotki.
                      2. Czy mogą się zatruć wyłożoną trutką na szczury?
                      One są tak spasione że nie chcą jeść tego co im ludzie dają - czy połasiły by
                      się na trutkę?
                      3. Czy może je zdziesiatkować nagle jakaś choroba?
                      4. Czy zostaje tylko najgorszy wariant że jakiś zwyrol je podtruwa?
                      pozdrawiam
                      • kakui Re: bezpański chory kot - dobra rada marychny 13.09.05, 22:59
                        piotrze mi zniknal odkarmiony podworkowy wielki dopiero poltoraroczny kocurek.
                        nie ma go od stycznia i nie bedzie. chodizl do banku, tam siedzial od rana do
                        weiczora, jadl tam, nie przeszkadzal nikomu. i zniknal. nie wiem czy ktos mu
                        cos zrobil, czy rozjechal go samochod, ktos go zabral i ... a moze ma dom ni ch
                        wiem.

                        zniknal mi tez w zeslzym roku pol roczny kocurek(poklandiej to zniknal 1
                        listopada) a znalalz sie na dworcu autobusowym obok stacji benzynowej 19
                        stycznia. nie wiem jak to jest.
                        • wiesia.and.company Re: Piotrze - chyba nie ma na to jednoznacznej odp 14.09.05, 09:18
                          Koty dobrze wykarmione nie powinny właściwie interesować się trutką na szczury.
                          W zasadzie też nie powinny zjadać upolowanych myszy (rzadko kot je padlinę, a
                          więc zatrute, padnięte), instynkt łowcy zadziała ale że nie głodny, to nie zje.
                          Nie powinien, ale niektóre dobrze karmione koty, jednak czasem jedzą. Pewne
                          siebie koty często padają ofiarą psów, przyzwyczajone do ludzi nie uciekają
                          a za to rzucają się w oczy, więc giną z ludzkiej ręki. Samochody...
                          Może też ktoś specjalnie polować na koty, bo uważa że w piwnicy są pchły
                          (gdyby kotów nie było, to pchły i tak by były, z brudu i gnieżdżące się w tych
                          przez ludzi wywalanych brudach do piwnicy) albo ma posikane koce (to po co
                          trzyma koce w piwnicy, jeśli są mu potrzebne).
                          Z 13 karmionych przez nas dwa lata temu kotów pozostały tylko trzy. Gdzie
                          reszta? Jeden rozszarpany przez dwa psy, jeden przejechany, gdzie więc 8 kotów?
                          Przykre to. Na ogół samiec nawet zwyciężony przez drugiego i tak zostaje na tym
                          terenie, albo będzie siępoczątkowo pojawiał, dopóki nie przejdzie całkowicie i
                          zostanie akceptowany przez inne "luźne stado" bytujące w innym miejscu.
                          Musisz obserwować wszystko - może się wyjaśni, może gdzie zamknięty?
                          Pozdrawiam Cię

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka