Dodaj do ulubionych

Muszę chyba oddać kocura... :(

13.09.05, 16:26
Bo w ogóle sobie z nim nie radzę. Ma ponad rok. Ciągle siusia po całym domu.
Ma czystą kuwetę, ale tak czy siak znaczy teren. Zapach paskudny. Wszedzie
pozostawiane niespodzianki, mam wrażenie że robi to złośliwie. Ma drugiego
kotka do zabawy, więc chyba nie robi tego z nudów albo by zwrócić na siebie
uwagę. Poza tym ciągle chodzi i wyje, miauczy, piszczy. Weterynarz go
przebadał i stwierdził, że to zdrowy kot, że nic mu nie jest. Kilka ostatnich
nocy spędził sam na małym korytartzu, bo już nie mogłam znieść jego wycia i
tego, że pewnie znowu się zbudzę a na łóżku będzie nasiusiane:/ Na kastrację
póki co mnie nie stać. Nie wiem co robić, naprawdę mam go już dość, nie radzę
sobie z nim.
Obserwuj wątek
    • ontarian Re: Muszę chyba oddać kocura... :( 13.09.05, 16:33
      oddaj i sie nie przejmuj
    • g.i.jane Re: Muszę chyba oddać kocura... :( 13.09.05, 16:51
      Kot jest zwierzeciem terytorialnym i kocur znaczy teren moczem. To jest
      zupelnie normalne. Nie robi tego z nudow ani ze zlosliwosci tylko dlatego, ze
      jest kotem. Drugi kot do towarzystwa niczego tu nie zalatwia. Nawet gorzej. Kot
      bedzie bardziej znaczyl teren jesli w poblizu sa inne koty.
      Kastracja kosztuje 70 zl w Warszawie.
      • viatora Re: Muszę chyba oddać kocura... :( 13.09.05, 21:52
        70? Mnie mówiono w Poznaniu że 300! No to teraz będę szukać na pewno miejsca
        gdzie go wykastrują, z pewnością!
        Kotek jest odrobaczony itd. Znalazłam go jako małe kocię na śmietniku.
        • mysiam1 Re: Muszę chyba oddać kocura... :( 13.09.05, 21:53
          viatora napisała:

          > 70? Mnie mówiono w Poznaniu że 300! No to teraz będę szukać na pewno miejsca
          > gdzie go wykastrują, z pewnością!
          > Kotek jest odrobaczony itd. Znalazłam go jako małe kocię na śmietniku.


          Mieszkam w Poznaniu i nie sądzę, żeby kastracja kosztowała więcej niż 70-80 zł.
          300 kosztuje sterylizacja całkiem sporej suki, a to zupełnie innego rodzaju
          operacja.
    • mysiam1 Re: Muszę chyba oddać kocura... :( 13.09.05, 19:52
      A dlaczego się dziwisz, że niekastrowany kocur znaczy teren? Czy jak go brałaś,
      nie wiedziałaś o tym, że kota trzeba wykastrować? Jego zachowanie (sikanie,
      miauczenie, wycie) jest typowe dla kota niekastrowanego. Jeśli nie pospieszysz
      się z kastracją, nawyk znaczenia terenu może mu zostać nawet po zabiegu.
      • andiamo Re: I pamiętaj: 13.09.05, 20:34
        Jak jeszcze raz w życiu zdecydujesz się na posiadanie zwierzęcia, to masz je:
        - wykastrować;
        - odpchlić;
        - odrobaczyć;
        - zaszczepić;
        - umyć;
        - wyperfumować;
        - wytresować;
        - kupić zapas zestawionej komputerowo pełnoporcjowej paszy;
        - zamknąć w klatce i nie wypuszczać!
        Gdybyś miała jeszcze jakieś pytania - to zapraszam do mojej lecznicy (dla
        forumowiczów GW - zniżka).
        pzdr
    • umfana to normalne że kot niewykastrowany znaczy teren ! 13.09.05, 20:47
      więc nie narzekaj... On potwornie się męczy! Gorzej od Ciebie :(((
      • piot-r Re: to normalne że kot niewykastrowany znaczy ter 13.09.05, 22:59
        i koniecznie potem podawaj mu karmę dla kastratów. Inaczej kot długo nie pożyje.
        • titu_titu Re: to normalne że kot niewykastrowany znaczy ter 14.09.05, 07:33
          A to jakaś zupełna nowość!!! Może uzasadnisz?
          • wiesia.and.company Re: Jedynie karma dla kastratów? A to nowość! 14.09.05, 09:03
            Czy kastracja to choroba, żeby podawać tylko specjalną dietę? W układzie
            pokarmowym ani innym nie zajdzie żadna zmiana, jedynie pozbawiony będzie jąder
            (widocznych orzeszków). U kobiet również brak układu rozrodczego nie powoduje
            natychmiastowej zmiany odżywiania.
            Niech sobie je na zdrowie, niektóre kocury mogą się robić leniwe i wtedy mają
            mniejsze zapotrzebowanie energetyczne, mogą więc tyć. Ale kto powiedział, że
            każdy kot leniwieje?
          • piot-r Re: to normalne że kot niewykastrowany znaczy ter 14.09.05, 10:17
            wszyscy moi znajomi mający wykastrowane kocury podają pokarm dla kastratów.
            Podobno kastraty mają tendencje do powstawania kamienia w układzie moczowym i
            trzeba tą tendencję eliminować. Wiem że nie robiono tego w przypadku kota który
            był bratem mojej kotki - i kocur miał problemy z oddawaniem moczu, miał
            udrażniane moczowody, ale objawy pojawiły sie późno i na długo nie pomogły :-(.
            • pierozek_monika Re: to normalne że kot niewykastrowany znaczy ter 14.09.05, 10:22
              wygrzebałam z archiwum starą wypowiedź nieocenionej lw - która już tu nie
              pisze :-(
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=11679244&a=11722339
              • pierozek_monika Re: to normalne że kot niewykastrowany znaczy ter 14.09.05, 10:24
                jeszcze to:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=11679244&a=11737574
            • fruuu Re: to normalne że kot niewykastrowany znaczy ter 14.09.05, 10:30
              nie wolno zdrowemu zwierzęciu podawać karmy leczniczej!
              pokarm zakwaszający mocz podaj się WYŁĄCZNIE po zbadaniu moczu i stwierdzeniu
              nieprawidłowości. jeżeli ktoś daje takie rzeczy zdrowemu kotu to może
              doprowadzić do powaznej choroby. to tak jakbyś ty brał antybiotyki codziennie
              na wszelki wypadek.
              są karmy light które można dawać kotom po kastracji jeżeli się rozleniwią i
              mają skłonność do tycia. jezeli twoi znajomi kupują karmę "dla kastratów" w
              zwykłym zoologicznym to prawdopodobnie jest to wlasnie light pod tą cudowną
              nazwą żeby sie lepiej sprzedawało. karmy lecznicze można kupić WYŁĄCZNIE u weta
              i w niektórych zoologicznych w których jest weterynarz i konsultuje takie
              rzeczy. Chociaża ja ostatnio kupilam RC Urinary w AnnaZoo a weta tam nie
              widziałam - moja kotka ma dużo kryształków w moczu i jest to konieczność, a nie
              mój kaprys.
              Twoi znajomi powinni złapać mocz kotów i zbadać. Moga zrobic krzywdę kotom
              jeżeli karma wpływa na skład moczu.

              fruuu
              • piot-r Re: to normalne że kot niewykastrowany znaczy ter 14.09.05, 11:14
                jak widać co weterynarz to inne opinie :-)
                o tym jak karmić kocury moim znajomym radzili weterynarze. Ja się broń boże nie
                czuję ekspertem, mam kotkę - też wysterylizowaną, ale kotek to nie dotyczy :-)
                pozdrawiam
                • ontarian Re: to normalne że kot niewykastrowany znaczy ter 14.09.05, 12:57
                  piot-r napisał:

                  > jak widać co weterynarz to inne opinie :-)
                  i to cie dziwi? mnie nie

                  > o tym jak karmić kocury moim znajomym radzili weterynarze.
                  i napewno najlepsza karma byla ta, ktora ci weci sprzedawali
                  • wiesia.and.company Re: pierożku, dziękuję za argumenty lw (lek.wet?) 14.09.05, 13:42
                    To jest sam miód... Miło, że zadałaś sobie tyle trudu i znalazłaś. A ja sobie
                    te argumenty wydrukuję, bo coraz to temat wraca, a i wśród moich znajomych
                    zdania są podzielone, co dzieli i znajomych.
                    Pozdrawiam
                    • ontarian Re: pierożku, dziękuję za argumenty lw (lek.wet?) 14.09.05, 13:55
                      wiesia.and.company napisała:

                      > A ja sobie te argumenty wydrukuję,
                      i na scianie przyklej
                    • pierozek_monika Re: pierożku, dziękuję za argumenty lw (lek.wet?) 14.09.05, 14:19
                      nie ma sprawy :)
                      tak, lw deklarowała się jako lekarz weterynarii.
    • mama007 kurde, do dziewczyn na temat karmy 14.09.05, 19:15
      a co ja mam zrobic? bo przeczytalam to i juz glupialam zupelnie. co ja mam zrobic skoro burek MUSI byc wylacznie na karmie dla kastratow (syndrom ur), a kota co? ma jesc cos innego? przeciez one jak jedza to sie miskami zamieniaja, jedno drugiemu wyzera, nie moge dawac jej czego innego.
      kota zdrowa poki co. inaczej sie chyba nie da :/
      jakies madre rady kobitki i faceci? :(
      pozdrawiam
      aga
      • fruuu Re: kurde, do dziewczyn na temat karmy 14.09.05, 20:17
        karmic oddzielnie.... musza sie nauczyc ze jak nie zjedza od razu to za pol
        gdziny nie bedzie. drugiego kota zamykac w innym pomieszceniu na ten czas. da
        się tego podobno nauczyc i sama bede tak robic bo juz neidlugo przybedzie mi
        kociak a kotka jest wlasnie na RC Urinary. Podobno jest jakas pasta ktora mozna
        karmic kota dodatkowo do jedzenia normalnego i ona dziala tak jak karma, ale to
        tylko plotka zaslyszana kiedys na grupach i na razie nie potwierdzalam tego u
        weta.

        fruuu
        • mama007 fruuu 14.09.05, 21:09
          mozliwosci mieszkaniowe niebardzo mi pozwalaja na zamykanie kotow oddzielnie :( poza tym mam juz fobie i zawsze wydaje mi sie, ze jak tylko burek sie zestresuje to zaraz zacznie lac znowu po mieszkaniu wszedzie...
          poza tym do suchego musza miec zawsze dostep, bo mnie czasem caly dzien nie ma. jak im wytlumaczyc, ze jedno ma nie jesc tego,a d rugie tego...? :(
          pasta jest, ale jest rowniez choler*** droga jak dla mnie. to pasta zakwaszajaca, dziewczyny na pewno pamietaja jak sie dokladnie nazywa. za tubke kolo 40zl kosztuje. aktualnie mnie niestety nie stac, coby burasa tym stolowac :(
          oj no ja sama nie wiem na razie. i juz nie mysle na dzisiaj ... ide dalej chorowac :)
          pozdrawiam
          aga
          • fruuu Re: fruuu 14.09.05, 22:05
            no wlasnie o to chodzi ze trzeba je nauczyc ze jesc dostaja np o 8 i 20, kazdy
            miche ma w oddzielnym pomieszczeniu. po polgodzinie michy sie sprzata. suche
            nie zostaje na caly dzien, tylko woda. nic im sie nie stanie jak nie beda mialy
            pelnej michy caly czas, to nawet lepiej dla kociarstwa. i z tego co slyszalam
            najdalej po 2 dniach koty zalapuja ze jak nie zjemy teraz to nastepny posilek
            za 10 godzin dopiero i wsuwaja az milo. moja tak jest przyzwyczajona ze dostaje
            porcje rano i porcje wieczorem, w miedzyczasie miska stoi pusta (no czasem sie
            lamie przy krojeniu mieska na obiad i dostaje jakas zylke czy inny ścinek).
            życze powodzenia w walce z kocim przyzwyczajeniem, najwazniejsza jest
            konsekwencja. powinny szybko zalapac o co biega :)


            fruuu
            • wiesia.and.company Re: fruuu 15.09.05, 08:47
              Mama007 - fruu na pewno ma rację.
              A w praktyce u mnie to było tak, że suchą karmę zostawialam tylko na czas mojej
              nieobecności. To była weterynaryjna diabetic dla cukrzyków. Chory Felutek i tak
              nie bardzo chciał jeść, podjadaly pozostałe. Nawet polubiły - teraz im daję od
              czasu do czasu, krzywdy im nie robi, niczego nie zakwasza, jest dietetyczna
              z procentowym odpowiednim składem energetycznym.
              W Twoim przypadku zrób, tak jak radzi fruu, niestety ta karma nerkowa dla
              zdrowego może być szkodliwa. Jeść muszą przy Tobie, pod kontrolą.
              Właściwie koty mogą jeść dwa razy dziennie i to jest wystarczająco dla kota.
              Pozdrawiam Cię, Twoją niebieskooką i dwa buraski.
              • mama007 Re: fruuu 15.09.05, 08:54
                hmm, dziewczyny, a mnie zastanawia tylko jedno. dlaczego weci, do ktorych chodzilam mowili, ze kota moze jesc to burkowe jedzenie? :( chodzilam do dobrych wetow, znanych i tutaj, i na miau, i na zakochonych. i zarowno orzel, jak i ta druga kobietka , do tkorej chodzilam potem, mowili, ze kotka moze spokojnie jesc i nic sie jej nie stanie skoro jest po sterylce.
                no i w sumie o tyle sie martwie, bo kota to pazerna - rzuci sie na zarcie i wszystko na raz zezre, ale burek troche zje, potem znow przylazi, on przy kotce to jak pol kota.
                no ale nic, jak zdam egzaminy i bede miala wolniejsza glowe to pomysle o tym jak to rozwiazac. cos z tym trzeba zrobic skoro to niezdrowo..
                pozdrawiam
                aga
                • fruuu Re: fruuu 15.09.05, 16:27
                  moze kocica nie ma jakiejs ostrej przypadlosci i moze czasem zjeść normalne
                  jedzonko. moja kocica(kastrowana) na początku miała tak że tylko karma
                  zakwaszająca i nic innego. jak zjadła kawałek kurczaka to był płacz i lanie
                  gdzie popadło. doszchodziło do tego że nawet siłą nie dała się wsadzić do
                  kuwety. po roku kuracji (kilku róznych karmach, kilku rodzajach zastrzyków,
                  kilku rodzajach tabletek) ostatnie wyniki mieliśmy wzorowe i już może przegryźć
                  czasem coś innego ale z chrupek jeszcze nei zrezygnowaliśmy.
                  w każdym razie jeżeli twojej chorej nie szkodzi odrobina normalnej karmy to nie
                  będzie tragedi ale jak zdrowy się tego nawcina to możesz mieć problem.
                  zacznij szkolenie w weekend jak będziesz miała więcej czasu żeby zwrocić na
                  kociarstwo uwagę. I bądz twarda, jak nie zjadły a ty zabrałaś michy to żeby
                  darły się nie wiem jak nic nie dawaj. Po godzinie czy dwóch możesz powtorzyć
                  zabieg. Następnego dnia daj już tylko jedną szansę na śniadanie. do
                  poniedziałku powinny mniej więcej skumać o co biega :)

                  fruuu
                  • mama007 Re: fruuu 15.09.05, 16:50
                    przez najblizszy tydzien nie ma szans :/ w weekend to sie bede uczyla poetyki, bleh. mnie zastanawia tlyko fakt, ze kocica zre te karme burkowa juz dobre pare tygodni i nic absolutnie jej nie jest. wrecz przeciwnie - wielki, wspanialy, lsniacy, wypasiony kot. nigdzie nie leje, nic jej sie nie dzieje, no wzorowa koteczka... a burek u mnie mial niby "tylko" poczatek syndromu, ale baaardzo nieprzyjemne to bylo i dwa nawroty :( koty dostaja do zarcia oprocz suchego urinary (pewnie was zdziwie...) zwykle saszetki. takie najtansze, "bylejakie". to rada wety. bo w tej chwili u burka najwazniejsze jest ot, zeby duuuzo pil, wiec daje kotom saszetke na spolke, wlewam do tej miski oprocz tego duuuzo wody. weta pwoeidziala, ze warotsc ma to zarcie zadna , zlego duzo im nie zrobi, a bedzie bodziec dla kota, zeby wody wypil, bo inaczej sie do "miesa" nie dostanie.
                    dopiero jak odetchne ciut po egzaminach to zaczne myslec, bo teraz mam odretwienie umyslowe...
                    w kazdym razie dzieki za rady, gonie dalej do ksiazek i Asi
                    pozdrawiam
                    aga
                    • fruuu Re: fruuu 15.09.05, 17:08
                      powtórz kocicy badania moczu, może już nie ma problemu i nie bedziesz musiała
                      wprowadzać reżimu miskowego :)


                      fruuu
                      • mama007 Re: fruuu 15.09.05, 18:11
                        eee, chory jest kocur, kocica zdrowa :) i nigdy nie miala badan moczu robionych :) ale kocur musi byc na tej diecie dozywotnio, bo bedzie mu wracac. i sama sie o tym niestety przekonalam jak zostawilam koty pod opieka kolegi kilk adni i ten je uraczyl whiskasem czy czyms takim.... wrocilam, a burek znow - ni to siada, ni to sika.
                        pozdr
                        aga
                        • fruuu Re: fruuu 15.09.05, 18:38
                          cos mi sie pomerdalo :P
                          • wiesia.and.company Re: mama007 - 16.09.05, 09:59
                            No to jeśli kociczka nie ma żadnych ubocznych skutków jedzenia Burkowej karmy
                            (moje po nerkowym rzygały, tylko pacjent nie) i weterynarze mówią, że się nic
                            nie stanie, to masz dobrą sytuację: oboje mogą sobie podjadać.
                            Pozdrowienia
    • tigertatoo1 Re: Muszę chyba oddać kocura... :( 16.09.05, 23:51
      Kot Twój potrzebuje kobiety, polecam w takiej sytuacji kastrację to przestanie
      miauczec donośnie i sikać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka