Dodaj do ulubionych

Oddam kotkę

IP: *.gda.supermedia.pl 21.10.02, 11:36
Niestety, muszę oddać naszą ukochaną kotkę syjamską, bo mój synek jest
uczulony na jej sierść. Robię to z ciężkim sercem, ale mam nadzieję, że
znajdę dla niej dobry dom.
Kotka ma 5 lat, jest sterylna, dobrze wychowana, wesoła, czysta i zdrowa.
Błękitne oczy, sierść: od "kawy z mlekiem" do czarnego. Jest przyzwyczajona
do przebywania z małymi dziećmi.
Mieszkamy w Gdańsku, poważnie zainteresowanym mogę przesłać jej zdjęcie
mailem.
Czy ktoś z Was ją przygarnie?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: nina Re: Oddam kotkę IP: 62.233.189.* 22.10.02, 21:19
      Kolejna "odpowiedzialna'
      dziecko w dom-kot won.
      Tylko ze względu na alergię chcesz oddać kota, który mieszkał tak długo z Tobą?
      • aankaa Re: Oddam kotkę 22.10.02, 21:24
        Chcesz Jej dokopać, że tak piszesz ?
        Już i tak ma problem, bez takich uwag.
        A alergia dziecka przy kocie w domu w szybkim tempie może rozwinąć się w astmę.
        Niestety, gdzieś trzeba "wypośrodkować odpowiedzialność": za zwierzaka (któremu
        chce znaleźć dom a nie oddać do schroniska lub wyrzucić z domu) czy za
        dziecko ...
        • Gość: nina Re: Oddam kotkę IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 23.10.02, 07:36
          Dokopać? Nie, tylko niech nie bierze więcej zwierząt, bo pewnie jak nie
          znajdzie chętnego to ten kot i tak skończy w schronisku. To ona jest
          biedna??????????? Raczej to zwierzę, któe po kilku latach jest po prostu
          oddawane. A alergia w astmę-rzadkie przypadki. Nie dramatyzujmy, xała moja
          roddzina jest alergiczna i mam kota i psa i jakoś żyjemy. Wystarczy trochę
          trzeźwo pomyśleć, a nie trząść się .
    • Gość: m.pw Re: Oddam kotkę IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 23.10.02, 10:11
      to strasznie przykra sprawa, ale moze nie beznadziejna. są kliniki które robią
      odczulanie również na kocią sierść. miałam taki przypadek w rodzinie moja
      kuzynka, chora na astmę własnie z powodu uczuleń na różne alergeny zakochochała
      się w facecie, który ma koty. Wybór był trudny: albo chłopak i koty, albo
      wcale. wiem,że brała jakieś zastrzyki i wszystko było OK! lek, którzy mówią,że
      musisz oddać kota poprostu jak wielu Polaków nie lubią kotów. pewien mądry,
      stary dr powiedział do innej mojej znajomej (dziecko miało alergię na sierść):
      proszę wziąć jeszcze 2 koty wtedy organizm przyzwyczai się i samoistnie
      zaszczepi. podobnie ma się sprawa z uczuleniem na kurz - niedawno znalazłam w
      onet.pl informację, ze dzieci wychowywane w bardzo czystych, mieszkaniach
      częściej mają alergię lub astmę.
      znalazłam też informacje o Francusko Polskim Centrum Alergologii, które
      m.in.odczula na sierść tel (22)828 23 71 tj. niestety tel W-wski, ale może
      mają jakiś oddz. bliżej Ciebie
      Pozdrawiam M.
      • Gość: nina Re: Oddam kotkę IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 23.10.02, 10:55
        No właśnie, wystarczy chcieć.
    • Gość: magda.k nina & m.pw IP: *.gda.supermedia.pl 23.10.02, 14:53
      nina & m.pw!
      Wasze wypowiedzi po prostu powaliły mnie. Mało tego, czytając je dosłownie się
      rozpłakałam.
      Wierzcie mi, że dziecko w żaden sposób nie może przebywać w jednym mieszkaniu z
      kotem. Po drugie, odczulanie nie wchodzi w grę, bo dziecko jest na to
      zdecydowanie za małe. Po trzecie, kota "wzięłam sobie do domu" niejako w
      zestawie z mężem. Po czwarte: to co pisze m.pw na temat alergii i lekarzy
      świadczy tylko o tym, że nie ma bladego pojęcia co to znaczy astma oskrzelowa,
      atopowe zapalenie skóry, silne lekarstwa, a wszystko to u zaledwie rocznego
      dziecka. To nie jest TYLKO alergia, to jest AŻ alergia.
      Jeśli chodzi o zdrowie mojego synka, to jestem gotowa na znacznie większe
      poświęcenia, niż oddanie kochanej kotki obcym ludziom. I nie wiem co z nią
      będzie, kiedy żaden z tak zadeklarowanych miłośników kotów jak Wy jej nie
      przygarnie.
      Nie prosiłam tu nikogo o porady ani adresy poradni alergologicznych. Nie
      pierwszy raz okazało się, że ludzie są głupsi i bardziej zapatrzeni w koniec
      własnego nosa niż mogłam przewidzieć. A mi się wydawało, że jeśli ktoś kocha
      zwierzęta, koty, tak jak ja, nie może być człowiekiem małego formatu, a
      jednak......
      Życzę odwzajemnienia uczuć przez koty, bo ludzi raczej nie kochacie. Moim
      zdaniem powiedzenie, że „jeśli ktoś nie kocha zwierząt, nie może kochać ludzi”
      działa również w drugą stronę.
      Wyrazy współczucia,
      mk
      • aankaa dom dla kota 23.10.02, 15:17
        mam nadzieję, że znajdziesz kogoś w okolicy (może spróbuj na lokalnym
        forum ?), ja mieszkam za daleko
      • Gość: Józia Do Magdy IP: 212.75.99.* 23.10.02, 15:35
        Witaj,

        też jestem mamą i właścicielką uroczej syjamki. Na szczęście nie mam takich
        dylematów - moje dzieci są zdrowe.

        To forum, na które trafiłaś jest przyjemne, ale...

        Jeżeli szukasz kontaktu z miłośnikami (i znawcami) kotów z całej Polski to
        wkopiuj adres 212.160.144.52/forum.rokcafe.pl/index.php

        Jestem pewna, że ktoś Ci pomoże.

        Pozdrawiam

        Józia
      • Gość: nina Re: nina & m.pw IP: 62.233.189.* 23.10.02, 18:55
        Gość portalu: magda.k napisał(a):

        > nina & m.pw!
        > Wasze wypowiedzi po prostu powaliły mnie. Mało tego, czytając je dosłownie
        się
        > rozpłakałam.
        Po prostu straszne
        > Wierzcie mi, że dziecko w żaden sposób nie może przebywać w jednym mieszkaniu
        z
        >
        > kotem. Po drugie, odczulanie nie wchodzi w grę, bo dziecko jest na to
        > zdecydowanie za małe. Po trzecie, kota "wzięłam sobie do domu" niejako w
        > zestawie z mężem. Po czwarte: to co pisze m.pw na temat alergii i lekarzy
        > świadczy tylko o tym, że nie ma bladego pojęcia co to znaczy astma
        oskrzelowa,
        > atopowe zapalenie skóry, silne lekarstwa, a wszystko to u zaledwie rocznego
        > dziecka. To nie jest TYLKO alergia, to jest AŻ alergia.
        Wiem wiem, mataki są tak zapatrzone w swoje dzieci, że każdy problem to jest AŻ
        problem
        > Jeśli chodzi o zdrowie mojego synka, to jestem gotowa na znacznie większe
        > poświęcenia, niż oddanie kochanej kotki obcym ludziom. I nie wiem co z nią
        > będzie, kiedy żaden z tak zadeklarowanych miłośników kotów jak Wy jej nie
        > przygarnie.
        Nie przygarniam takich zwierząt, których "właściciele" szukają nowych
        opiekunów, z bardzo prostego powodu: im trudniej będzie znaleźć dom, tym może
        na drugi raz jeden czy drugi człowiek pzastanowi się i pomyśli, że to
        zwierzątko coś czuje do Was, że będzie tęsknić za tymi "kochanymi opiekunami"
        > Nie prosiłam tu nikogo o porady ani adresy poradni alergologicznych. Nie
        > pierwszy raz okazało się, że ludzie są głupsi i bardziej zapatrzeni w koniec
        > własnego nosa niż mogłam przewidzieć.
        A co można w tym momecnie powiedzięć o Tobie??????
        A mi się wydawało, że jeśli ktoś kocha
        > zwierzęta, koty, tak jak ja,
        Ty kochasz zwierzęta. Boże co za hipokryzja
        nie może być człowiekiem małego formatu, a
        > jednak......
        > Życzę odwzajemnienia uczuć przez koty, bo ludzi raczej nie kochacie. Moim
        > zdaniem powiedzenie, że „jeśli ktoś nie kocha zwierząt, nie może kochać l
        > udzi”
        No właśnie-a Ty kochasz zwierzęta????????????????????
        > działa również w drugą stronę.
        > Wyrazy współczucia
        Również i dla kotki, na którą wyrok eksmisji już zapadł.
        > mk
      • Gość: m.pw Re: nina & m.pw IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 23.10.02, 19:40
        chciałam pomóc, nie wiedziałam, że to tak poważna sprawa. przepraszam jeśli
        sprawiłam Ci przykrość. zauważyłaś chyba, że cię nie osądzałam. nie mogę Cię
        poratować, bo mam już 4 koty i chyba wystarczy, więcej nie dam rady. jest pismo
        2-mies kocie sprawy, może tam daj ogłoszenie, że musisz oddać kota. Wierzę ,że
        znajdzie się ktoś porządny, kto zapewni kotce opiekę. nie martw się.
        pozdrawiam M.
    • Gość: magda.k do nina IP: *.gda.supermedia.pl 24.10.02, 09:36
      Twoje pierwsze wypowiedziedzi mnie zabolały i rozzłościły, ostatnia natomiast
      wywołała zaledwie nikły uśmieszek.
      Pamiętaj, że świat nie zawsze jest taki zły: może kiedyś będziesz miała jakiś
      powód do uśmiechu, może i Ciebie ktoś kiedyś pokocha, może nawet kiedyś i Ty
      będziesz miała dzieci..... Życzę Ci tego z całego serca.
      Nie życzę zaś ani Tobie ani nikomu innemu, konieczności podejmowania trudnych
      decyzji, mierzenia się z sytuacjami z których nie ma dobrego wyjścia, dla
      których są tylko rozwiązania złe i bardzo złe.
      mimo wszystko pozdrawiam,
      mk

      ps. i nie zapewniaj mnie jak bardzo jestes szczęśliwa i kochana, bo i tak nie
      uwierzę
      • Gość: nina Re: do nina IP: 62.233.189.* 24.10.02, 16:30
        Nie bardzo widzę związek poprzedniego postu z oddaniem kota. Mam kochającego
        męża, dzieci nie posiadam i na razie nie chcę, czy jestem szcześliwa-raz tak,
        raz nie. Jak to w życiu. Decyzje-ja bym kota nie oddała. Takie mam poglądy-
        jedni zaciekle walczą przeciw aborcji, eutanazji, a ja jestem przeciwniczką
        oddawania zwierząt. Bo -jak wywnioskowałam z Twojego listu, nawet nie
        próbowałaś znaleźć wyjścia pośredniego. Po prostu-ukochane dziecko ma alergię
        na kota, no to żegnamy kota. Szkoda mi tego zwierzaka, tak po prostu. Bolą Cię
        i złoszczą moje listy? Co owiedziałby ten kot, gdyby umiał? Nic nie powie, po
        prostu po kilku latach won z domu, ja już widziałam takie zwierzęa, nie jadły,
        nie piły, traciły sierść z tęsknoty. Bardzo cierpiały przez swoich opiekunów.
        Może po prostu czasem warto znaleźć wyjście pośrednie. Nie będę więcej pisać,
        bo i tak pewnie nic nie wskuram, żal mi strasznie tego kota. Jakby było bliżej
        to sama bym, go wzięła. Dlaczego nie próbowałaś znaleźć wyjścia
        pośredniego??????????
        • Gość: magda.k Re: do nina IP: *.gda.supermedia.pl 25.10.02, 08:43
          Gość portalu: nina napisał(a):

          > Nie bardzo widzę związek poprzedniego postu z oddaniem kota. Mam kochającego
          > męża, dzieci nie posiadam i na razie nie chcę, czy jestem szcześliwa-raz tak,
          > raz nie. Jak to w życiu.

          Nie widzisz związku? A ja owszem, ale mniejsza z tym...
          Decyzje-ja bym kota nie oddała. Takie mam poglądy-
          > jedni zaciekle walczą przeciw aborcji, eutanazji, a ja jestem przeciwniczką
          > oddawania zwierząt. Bo -jak wywnioskowałam z Twojego listu, nawet nie
          > próbowałaś znaleźć wyjścia pośredniego. Po prostu-ukochane dziecko ma alergię
          > na kota, no to żegnamy kota. Szkoda mi tego zwierzaka, tak po prostu.

          Tu nie chodzi o poglądy: jesteś uprzedzona, oceniasz ludzi nie znając ani ich
          ani ich sytuacji i nawet nie chcąc poznać.
          Wyjście pośrednie? Proszę, zaproponuj jakieś rozsądne, a będę bardzo wdzięczna.

          Bolą Cię
          > i złoszczą moje listy? Co owiedziałby ten kot, gdyby umiał? Nic nie powie, po
          > prostu po kilku latach won z domu, ja już widziałam takie zwierzęa, nie
          jadły,
          > nie piły, traciły sierść z tęsknoty. Bardzo cierpiały przez swoich opiekunów.

          Może moja kotka jest nietypowa, ale zapewniam Cię, że jeśli trafi w dobre ręce
          to w ciągu kilku dni się zaadoptuje - jakiś czas temu opiekowali sie nią nasi
          znajomi, u nich w domu, przez 2 tyg.: już pierwszej nocy kotka wepchnęła się im
          do łóżka, drugiego dnia normalnie jadła, a znajomi byli tak nią zachwyceni, ze
          nie chcieli jej nam zwrócić (nie, nie mogą jej teraz wziąść na zawsze)

          > Może po prostu czasem warto znaleźć wyjście pośrednie. Nie będę więcej pisać,
          > bo i tak pewnie nic nie wskuram, żal mi strasznie tego kota. Jakby było
          bliżej
          > to sama bym, go wzięła.

          Wybacz, ale Tobie jej bym nie oddała......

          Dlaczego nie próbowałaś znaleźć wyjścia
          > pośredniego??????????

          Powtarzam: czekam na rozsądne pomysły.
      • Gość: nina Re: do nina IP: 62.233.189.* 25.10.02, 10:08
        Leki antyalergiczne, proste
        • Gość: magda.k Re: do nina IP: *.gda.supermedia.pl 25.10.02, 11:25
          Gość portalu: nina napisał(a):

          > Leki antyalergiczne, proste

          Proste? Kontynuuj, proszę. Jakie leki konkretnie masz na myśli?
          Może masz większą wiedzę na ten temat niż alergolodzy i znasz jakiś cudowny
          środek, który wyleczy moje dziecko - będę wtedy dozgonnie wdzięczna.
          Już wielu medykamentów próbowałam - od homeopatii do silnie
          działającej "chemii" - bezskutecznie. Może przy okazji uda Ci się wyleczyć
          alergię na kazeinę i parę innych? Liczę, że podzielisz się ze mną swoją wiedzą.
        • Gość: Józia Re: do nina IP: 212.75.99.* 25.10.02, 11:57
          Staram się nie wtrącać. Ale nie mogę się opanować.

          Nino. Strasznie agresywna jesteś. Z Twoich postów wynika, że bardzo kochasz
          koty, ale ludzi już chyba mniej. No i to, że nie masz dzieci (to napisałaś) i
          alergii (ani prawdziwych alergików w kręgu swoich najbliższych) - to widać ze
          sposobu w jaki piszesz o tej chorobie. Dobra rada "cioci" Józi. Jeżeli nie
          jesteś ekspertem w jakiejś dziedzinie to nie wygłaszaj autorytatywnych sądów.
          Masz, oczywiście prawo do swojego zdania, ale staraj sie nie ogłszać go w
          formie prawdy objawionej. Troszke wiecej pokory.

          Zakładam, że chcesz mieć w przyszłości dzieci. Myślę, że dopiero wtedy byłabyś
          w stanie normalnie dyskutować na temat "czy dobro i zdrowie dziecka ponad
          wszystko". Bo prawdziwym jest stwierdzenie, że "punkt widzenia zależy od
          miejsca siedzenia".

          No i jeszcze jedno, tak na koniec. Fanatyzm jest niebezpieczny. Każdy fanatyzm.

          Pozdrawiam

          Józia - mama i kociara
    • Gość: kot Re: ALERGIA - do Magdy i nie tylko... IP: *.mech.pw.edu.pl 24.10.02, 12:59
      Witajcie!
      O alergii wiem pewnie więcej, drodzy Forumowicze, niż większość z Was, na
      szczęście moje problemy nie dotyczą bezpośrednio małych dzieci. Nie potępiajcie
      Magdy, głęboko jej współczuję, ona przecież nie chce kota odgłowić, tylko
      zapewnić mu dobry dom, bez szkody dla swojego dziecka.
      Magdo, ja niestety w tej chwili pomóc Ci nie mogę, po pierwsze dlatego, że
      mieszkam w Warszawie, chociaż nie jest to przeszkoda nie do pokonania, niedawno
      oddawaliśmy koty umierającej staruszki, niektóre właśnie do Gdańska, w każdym
      razie, gdyby znalazł się ktoś chętny ( dajemy stale ogłoszenia ), to dam Ci
      znać, będę o Tobie pamiętał. Może napisz do mnie, żebym miał kontakt
      (jul-kot@gazeta.pl). Drugi powód to fakt, że oprócz swoich mam u siebie do
      oddania bezdomne koty - pięć dorosłych i siedem małych i też muszę się z tym
      spieszyć, nie mam schroniska, tylko mieszkanie, a z tą alergią też nie jest
      najlepiej...
      Co do alergii, bywa różnie. Niedawno w piśmie fachowym "The Lancet" ( mogę na
      żądanie podać numer, teraz nie pamiętam ) przedstawiono badania, z których
      wynikało, że obecność kota w domu uodparnia małe dzieci na astmę, czego z całą
      pewnością nie można powiedzieć np. o kurzu domowym (roztocza). No ale dotyczy
      to dzieci, które nie mają pierwotnego uczulenia na zwierzęta i tu jest właśnie
      problem. Mówił mi znajomy lekarz o dorosłym człowieku tak uczulonym na szczury,
      że nie mógł wejść do dużego budynku, w którego podziemiach była zwierzętarnia,
      gdzie hodowano między innymi szczury do celów niestety laboratoryjnych. Nie był
      to tylko katar z nosa czy łzawienie oczu, ale wstrząs anafilaktyczny, który
      musiał być leczony sterydami. Znam osoby chorujące po kilka dni po zetknięciu z
      człowiekiem, który ma w mieszkaniu szczurka, chomika czy królika ( małe
      gryzonie alergizują najbardziej ). Poważnie może zaszkodzić np. królicze FUTRO,
      uszyte z wyprawionej i wypranej skórki.
      Dalszy problem to fakt, że usunięcie z domu zwierzęcia nie powoduje od razu
      zaniku stężenia alergenów, bez intensywnego sprzątania i czyszczenia, czasem
      trwa to do kilku lat! Często powodem uczulenia nie jest samo zwierzę domowe,
      tylko kłęby kurzu i zarodników pleśni podnoszone przez nie z kątów mieszkania w
      powietrze lub przenoszone na futerku. To już jest sprawa odpowiednich testów.
      Nie bardzo wierzę w metody odczulania biorezonansem czy czymś podobnym. Ich
      zaletą jest nieinwazyjność (nie szkodzą), wadą konieczność opłacania kuracji.
      Nie słyszałem o zdecydowanie pozytywnych efektach, natomiast słyszałem, że
      właśnie na koty można w pewnych warunkach odczulić się farmakologicznie,
      zwłaszcza, jeśli jest to uczulenie jedyne, co niestety zdarza się rzadko.
      To na razie wszystko, życzę Wszystkim zdrowia i braku uczuleń.
      Pozdrawiam.
      • Gość: Asia Re: ALERGIA - do Magdy i nie tylko... IP: proxy / 212.244.226.* 25.10.02, 11:54
        Wiesz Kot, czytając Twoje posty doszłam do wniosku,że Cię lubię. Tak też
        myslałam,że Kot i Jul-Kot to Ty :)))
        Właściwie to napisałeś Magdzie to co ja chciałam. Wiem co to jest alergia (na
        szczęście nie mam na kotusie) i do czego może prowadzic. Dziwię się skąd tyle
        zażartości w ludziach.
        Dlaczego tak atakują Magdę? Przecież ona chce dobrze dla dziecka i dla kota. A
        wracając do alergii to wiem co to znaczy być uczuloną, alergen trzeba niestety
        wyeliminować (uuuuhh ale to paskudnie zabrzmiało....przepraszam)czasem to jest
        wybór: udusić się (tak jak bylo w moim przypadku) albo żyć. A faszerowanie
        lekami nie rozwiązuje problemu.



      • Gość: eee odczulanie IP: *.radom.pilickanet.pl 25.10.02, 16:56
        Znajoma matka małego dziecka odczulała się na kota- ale niestety nic jej do nie
        dało

        Ja sama dopiero w wieku ok 25 lat stałam się strasznie uczulona na koty i
        doskonale rozmumiem co to może być za horror- kicha się bez przerwy, z nosa
        się leje, twarz puchnie, oczy ma się ochote rozdrapać, i człowiek wariuje, po
        spotkaniu z kotem trwa to jeszcze około tygodnia, mimo, że kota nie ma

        Ci co biorą leki na alergię to wiedzą jakie są ich skutki uboczne: senność,
        brak koncentracji np. za kierownicą, jak również fakt, że z czasem organizm
        domaga się coraz większych dawek, a potem i one przestają działać

        tak jest przynajmniej w moim przypadku, więc dobre rady miłośników zwierząt
        (sama też mam psa, ale nie jestem prawie na niego uczulona) świadczą o
        nieznajomości problemu jakim jest prawdziwe uczulenie na sierść


      • mel1 Re: ALERGIA - do Magdy i nie tylko... 28.10.02, 22:09
        A ja znam taki przypadek odczulania biorezonansem. Sąsiadki 5 letnia córka
        była uczulona na sierść psa. Po odczulaniu nie musi nic już braći od około pół
        roku mają własnego czworonoga w domu.
        Słyszalam, że błędem jest usuwanie alergenu np. kota, gdy pojawia się
        uczulenie. Taka osoba nie uodporni się i już zawsze będzie uczulona. Nawet
        lekarze ostatnio sugerują, by od samego początku dzieci wychowywać ze
        zwierzakami, by zmniejszać ryzyko alergii. Ale expertem nie jestem...
        • Gość: magda.k Re: ALERGIA - do Magdy i nie tylko... IP: *.gda.supermedia.pl 29.10.02, 10:57
          mel1 napisała:

          > A ja znam taki przypadek odczulania biorezonansem. Sąsiadki 5 letnia córka
          > była uczulona na sierść psa. Po odczulaniu nie musi nic już braći od około
          pół
          > roku mają własnego czworonoga w domu.

          Fajnie. Niektórzy wierzą w biorezonans, niektórzy nie. Ja zaliczam się do tych
          drugich i metodę tą wrzucam do jednego worka z Kaszpirowskim i operacjami
          filipińskimi.

          > Słyszalam, że błędem jest usuwanie alergenu np. kota, gdy pojawia się
          > uczulenie. Taka osoba nie uodporni się i już zawsze będzie uczulona. Nawet
          > lekarze ostatnio sugerują, by od samego początku dzieci wychowywać ze
          > zwierzakami, by zmniejszać ryzyko alergii.

          Ja również kiedyś tak słyszałam i dlatego, niestety, wychowywałam dziecko od
          urodzenia z kotem. Teraz wiem, że jest wręcz odwrotnie: gdybyśmy nie mieli
          kota, nasz syn nie byłby na niego uczulony. Usunięcie alergenu (kota) jest w
          tej chwili (gdy alergia jest już stwierdzona) jedynym słusznym działaniem,
          przynajmniej w przypadku mojego dziecka - potwerdziło to zgodnie kilku
          alergologów.

          > Ale expertem nie jestem...
          To fakt, nie jesteś ;)
          pozdr.
          mk
    • k1k2 moze moja mama by wziela? 25.10.02, 05:39
      odezwij sie na k1k2@gazeta.pl
      rodzice mieszkaja w Gdansku a mojej mamie b. sie syjamki podobaja
      kicia mialaby dobrze!

      pozdrawiam i wspolczuje ze musisz sie'odkocic'
      kk
    • Gość: Józia Podaj namiary na siebie! IP: 212.75.99.* 25.10.02, 12:02
      Jakis e-mail albo telefon.

      Na kocim forum są ludzie, którzy chcieliby Ci pomóc. A może znalazłaś już dom
      dla kici?

      Odezwij się koniecznie w tej sprawie

      Józia
      • Gość: magda.k Re: Podaj namiary na siebie! IP: *.gda.supermedia.pl 25.10.02, 12:12
        magdaklimczak@wp.pl

        Gość portalu: Józia napisał(a):

        > Jakis e-mail albo telefon.
        >
        > Na kocim forum są ludzie, którzy chcieliby Ci pomóc. A może znalazłaś już dom
        > dla kici?
        >
        > Odezwij się koniecznie w tej sprawie
        >
        > Józia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka