Dodaj do ulubionych

czy gotowe jedzenie dla kotów jest niezdrowe?

06.08.06, 09:39
pytanko j.w.

pozdr.
Obserwuj wątek
    • juven74 Re: czy gotowe jedzenie dla kotów jest niezdrowe? 06.08.06, 10:29
      No właśnie. Słyszałam ostatnio, że jest tuczące i niezdrowe.Ja jednak od dawna
      karmię koty "gotowym" ( a także suchym i surowym mięskiem)i czują się b.dobrze,
      dwa są grubaskami a dwa szczupłe więc nie jestem tak do końca pewna.Pozdrawiam
      • ida37 Re: czy gotowe jedzenie dla kotów jest niezdrowe? 06.08.06, 10:36
        mi ktoś ostatnio powiedział, że te jedzonko z puszek jest rakotwórcze:-(
        mam drugiego kotka, pierwszego nauczyłam jeść wszystko i miałam później problem,
        grymasił z jedzeniem...obecny kot dostaje jedynie gotowce i nie ma problemu z
        jedzeniem
    • bubcia75 Re: czy gotowe jedzenie dla kotów jest niezdrowe? 06.08.06, 12:08
      Wszystko zależy od tego co zawiera takie gotowe jedzonko. Są różne rodzaje
      pokarmu. Czytałam w książce o kotach, że lepiej podawać jedzenie domowe, ale
      dobrze zbilansowane, żeby kotu nie zabrakło ważnych składników, powinno
      zawierać białko, węglowodany i wapń. Moja kicia ma w nosie węglowodany i jak
      jej podaję wołowinę z ryżem i warzywami, to ryż i warzywa wypluwa:) Z kolei
      gotowe karmy zawierają wszystkie składniki, ale jak to konserwy, maja masę
      chemii w postaci różnych konserwantów. Myślę, że najlepiej jest podawać dobry
      suchy pokarm, np. royal canin, eukanuba, acana, purina, (raczej unikać
      kitekatów i whiskasów, bo one podobno zawierają dużo substancji zachęcająco-
      uzależniającyh, że kot się aż do nich trzęsie, a jest to jednak chemia) i do
      tego raz diennie trochę mięsa: wołowina, kurczak, indyk i powiedzmy ze 3 -4
      razy w tygodniu puszkę. W ten sposób nie powinno niczego kotu zabraknąć. To
      jest oczywiście tylko moje zdanie, które sobie wyrobiłam, mając kota od pół
      roku.
      • chocolate.coffee Re: czy gotowe jedzenie dla kotów jest niezdrowe? 06.08.06, 17:22
        bubcia75 napisała:

        > Z kolei gotowe karmy zawierają wszystkie składniki, ale jak to konserwy, maja
        > masę chemii w postaci różnych konserwantów.

        Konserwa - czyli puszka - powstaje w procesie pasteryzacji. W wysokiej
        temperaturze. I nie potrzebuje dodatkowych chemicznych dodatków konserwujących.
        Nazwa jest myląca, niestety.
        www.wynalazki.mt.com.pl/wyn/konser.html
        Chemiczne środki konserwujące są za to dodawane do suchych karm - te niestety
        są narażone na długotrwały dostęp powietrza i dlatego trzeba je dodatkowo
        utrwalać. Poczytajcie na opakowaniach.

        Dodatkowo, samo pojecie 'konserwacja' to z definicji różne sposoby
        przetwarzania i przechowywania żywności, których celem jest wydłużenie jej
        trwałości. Należą do nich: obróbka cieplna, suszenie, mrożenie, chłodzenie,
        zakwaszanie, solenie, wędzenie, pasteryzacja. Do konserwacji używa się
        przeróżnych środków: soli, octu, cukru, oleju itd. , a ze środków chemicznych
        głownie benzoesanu sodu.

        Zatem z punktu widzenia środków użytych do konserwacji, klasyczna metalowa
        puszka zawiera ich najmniej.


        > (raczej unikać
        > kitekatów i whiskasów, bo one podobno zawierają dużo substancji zachęcająco-
        > uzależniającyh, że kot się aż do nich trzęsie, a jest to jednak chemia)


        Ech, te wszystkie 'podobno' i 'slyszalam'...
        Istnieje mnóstwo firm produkujących żywnosć dla zwierząt, i akurat te dwie
        miałyby dodawać środki uzależniające... Owszem, koty mają niestety skłonność do
        wybierania jednego rodzaju pokarmu, i choćby miały paść z głodu, mogą potem nie
        tknąć innego. Czasem wystarczy kilkanaście dni karmienia jednym rodzajem karmy,
        aby kot (tym bardziej młody) nie chcial później jeść nic innego. Czy to będzie
        Whiskas, czy przyrządzona w domu zupka z kurczaczka.
        Staram się unikać Whiskasa głownie z powodu bliżej nieokreślonej zawartości (4%
        mięsa...hmm...), ale opowiastki o uzależnianiu włożyłabym między bajki. Brzmią
        jak klasyczne urban legends, co do których już nikt nie wie kiedy powstały i
        czy są prawdziwe, ale wszyscy w nie wierzą. Mam za to troszkę do czynienia z
        technikami psychomanipulacji i szeroko pojętym podkładaniem świń konkurencji -
        w przypadku gdy chodzi o warty ogromne pieniędze rynek karm dla zwierząt,
        specjaliści od marketingu sa w stanie wymyślić każdą bzdurę. A nic na tej
        planecie nie ma się lepiej i nie robi większego szumu niż puszczona gdzieś po
        cichutku plotka...

        • ktosiunia87 Re: czy gotowe jedzenie dla kotów jest niezdrowe? 06.08.06, 18:59
          zawsze myślałam, że jedzenie gotowe dla kotów jest "wykwintne".mój pogląd
          troche się zmienił ostatnio - podczas upałów mięso z saszetki Whiskas(
          przechowywałam je w lodówce), po wyjęciu z niej do miski bardzo się psuło (już
          po około 15 minutach(oczywiście nie mam zwyczaju przetrzymywac niezjedzonych
          resztek nie wiem jak długo, ale zanim kot dokończy 1 posiłek mija troche
          czasu), pojawiały się okropne robaki... od tej pory podaję kotu suchą karmę, na
          zmianę z jakimś surowym mięsem własnoręcznie przygotowanym
        • bubcia75 Do chocolate.coffe 07.08.06, 09:59
          W tym co napisałaś, jest dużo racji. Mnie jednak przeraża faszerowanie kota
          tymi wszystkimi siarczanami i benzoesonami, które są w puszkach i saszetkach
          (puszki może mają tego mniej, nie znam się) i dlatego wolę nie podawać tego
          często kotu. Sama nie chiałabym codziennie jadać konserw a dla mnie kot to
          taki "puchaty członek rodziny", więc może przeginam z troską.
          Co do Kitekatów i Whiskasów, to też nie ufam do końca tym plotkom o
          uzależniaczach, ale kieruję się własnymi obserwacjami. Wnerwia mnie, jak kłamią
          na opakowaniach, pisząc, że są to "pyszne KAWAŁKI mięsa w sosie". Obejrzałam
          sobie taki kawałek z bliska i jest to zwykła papka...w kosteczce. I to wszystko
          w sosiku, który zresztą koty uwielbają. Znając skład, wiem, że moja kota, gdyby
          nie aromaty które muszą tam dodawać, nawet by na to nie spojrzała, a tak je aż
          jej się uszy trzęsą (czasami kupuję jej Friskiesa, w sumie jest podobny w
          składzie do whiskasa). A jak sama próbowałam jej stworzyć takie danko:
          ugotowałam mięso z ryżem i marchewką, to zjadła samo mięso. Coś musi tam jednak
          być, skoro koty tak to lubią mimo podłego składu...
    • nancy08 no jasne 06.08.06, 23:11
      Większość właścicieli zwierzaków wierzy w to, co mówią producenci takiego
      pokarmu, bo po prostu nie mają innych żródeł informacji. A producenci - jak
      wiadomo, starają się zrobić to żarełko jak najnizszym kosztem, więc dodają do
      tego, co popadnie. Zwłaszcza, że przecież nie są tak kontrolowani jak
      producenci jedzenia dla ludzi. Jeśli kochasz swojego zwierzaka, dawaj mu
      NATURALNE jedzenie. pozdrawiam :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka