ontarian
14.09.06, 18:23
wczoraj, po powrocie do domu, zastalem w ogrodku szopa pracza
siedzial sobie w szopie z narzedziami
nawet sie specjalnie nie bal, tylko gapil sie na mnie
jakbym mu w czyms przeszkadzal
probowalem go krzykiem przegonic, ale on mnie najzwyklej ignorowal
dopiero jak mu miotla po grzbiecie pare razy walnalem
to sie bydle wynioslo
wiem, ze prawdopodobnie sam by sie z rana wyniosl
(chyba tylko na noc schronienia szukal)
ale nie bedzie jakies futro "na waleta" u mnie nocowalo