Dodaj do ulubionych

Wezme kotka/Krakow

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.03, 15:30
Zaopiekuje sie kotkiem, wazne zeby byl szczepiony i zdrowy, mial niemniej
niz 5,6 miesiecy. Moj poprzedni kotek chorowal dlatego szczepienie jest
bardzo wazne, niechalabym narazac niepotrzebnie zwierzaka, jesli nie bedzie
zaszczepiony to moge zaplacic za szczepienie ale bedzie musial poczekac u
wlasciciela ok.2 tygodnie.

goga
goga_daber@poczta.fm
Obserwuj wątek
    • Gość: ania Re: Wezme kotka/Krakow IP: 213.25.22.* 30.09.03, 21:53
      moze taki?
      www.allegro.pl/show_item.php?item=16505353
    • goc.jola Re: Wezme kotka/Krakow 01.10.03, 10:31
      Może wzięłabyś pięknego, czarnego kocurka z białymi podkolanówkami i biało-
      czarnym pyszczkiem? Ma ok. 1,5 roku, jest duży (długie nogi), ma błyszczącą
      sierść i jest zdrowy. Jakieś dwa miesiące temu ktoś go porzucił w uzdrowisku
      (tutaj się to często zdarza), w którym mieszkam i pracuję. Przez kilka dni
      siedział osowiały, nie wiedział, co ze sobą począć. Reagował tylko na ludzi,
      jeśli się do niego zagadało, łasił się i żałośnie miauczał.
      W końcu, przepędzany z zajętych już dobrych miejsc przez inne koty, zaczął
      przesiadywać na swoje nieszczęście pod stołówką, a nawet co gorsza, wbiegać do
      niej do środka. Wczoraj dowiedziałam się przypadkiem, że przyjechał po niego
      człowiek ze schroniska w Rybniku. Pobiegłam tam i odesłałam go, mówiąc że
      jest to mój kot! (kota akurat nie było, a ten człowiek czekał w samochodzie, aż
      się pojawi). Tylko że ja nie mogę go wziąć, bo mam już trzy koty w maleńkim
      mieszkaniu, a następne trzy czekają w kolejce, żebym je wzięła, tzn. nie mają
      ciepłej kryjówki na zimę, ja je tylko dokarmiam, ale czuję się za nie
      odpowiedzialna, bo opiekuję się nimi od małego i co najmniej jednego z nich
      będę musiała wziąć do siebie na zimę). Na dodatek nie wyrabiam się już
      finansowo – oprócz tych kotów, dokarmiam też pozostałe uzdrowiskowe i leczę je
      w miarę potrzeby.
      No i mam problem – sobie zaszkodziłam (w miejscu pracy), a kotu nie pomogłam,
      bo dziś znów usłyszałam, jak kierownik stołówki mówił, że zadzwoni do tego
      faceta, żeby przyjechał jutro rano, bo ten kot rano zawsze jest. Bardzo mi go
      szkoda, bo jest inteligentny, oswojony i piękny, a w schronisku czeka go pewna
      śmierć – jeśli nie zostanie od razu uśpiony, to umrze po czasie, męcząc się
      okropnie.
      Dlatego jeśli mogłabyś go przyjąć, byłabym gotowa dowieźć Ci go do Krakowa
      (mieszkam na Górnym Śląsku). Szczepiony pewnie nie był, ale i to dałoby się
      zrobić.
      Proszę, weź go.
      Jola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka