tropem_misia1 30.05.13, 23:47 chciałam napisać o małych smuteczkach, które się kryją w naszych główeczkach. Pod maską śmiechu, frywolności w przepastnych oczkach smutek gości. Choć ząbki suszą się jak pranie, to , to spojrzenie nigdy nie kłamie. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rudka-a Re: khym 31.05.13, 15:11 ..Bo Misiowo, każdy ryjek długo smutku nie ukryje robal ostro w środku toczy zaraz to pokażą oczy. Drąży, wierci, niepokoi sztuczny uśmiech nic nie stoi. Z uśmiechem owym słuchasz petenta a głowa nadal czyms innym zajęta... Jak tu pozbyć się szakala moze problem wódka zalać? chwilowe to bowiem jest rozwiązanie gdy wytrzeżwiejesz.. jak Feniks z popiołów powstanie Odpowiedz Link
debi_bebi Re: khym 31.05.13, 18:16 Ze smuteczkiem sprawa nietęga lezie czasem za człowiekiem jak namolny włóczęga w prawo - to w prawo w lewo - to w lewo trzeba by się chyba rozwalić z nim razem o drzewo żeby odpuścił. Odpowiedz Link
debi_bebi Re: khym 31.05.13, 18:42 Mnie się widzi, że smuteczek Misi nie urodził się dopiero dzisiaj. Ale - by zabrzmieć nieco radośniej powiem, że nie każdy smuteczek z biegiem czasu rośnie. Lecz, jeśli nawet nie rośnie to czy to jest lepiej, skoro i tak bez końca po głowie się telepie? Odpowiedz Link
tropem_misia1 Re: khym 31.05.13, 18:50 smuteczki stare są i będą lecz ja nie o nich nie jestem zrzędą. Lecz nowy smutek się wyłania ,jak mgła otula i zasłania radości małe i chęć życia lecz nijakiego nie ma pozbycia.Onego) To dzikie gęsi przetną kluczem bezkresne niebo tedy buczę. Odpowiedz Link
debi_bebi Re: khym 31.05.13, 18:58 Szkoda! Gdyby tak smuteczek podstępem można było przepędzić albo plasterkiem, niczym rankę zaopatrzyć to by może chociaż nie trzeba było na niego patrzeć? A on pod plasterkiem dotąd by się chował, aż by się pięknie sam wykurował. Odpowiedz Link
tropem_misia1 Re: khym 31.05.13, 19:19 Cóż ,smutek lękiem wypełniony........... o kocie co żył z kogutem jest taka bajka z elementarza w tej bajce ze smutnym końcem taka historia się zdarza: Kot co wychodził z domku koguta zawsze prosił by ten pierzasty ptak z domku się nie wynosił. Lecz kogut nie słuchał rad i wybrał się na wycieczkę tam dopadł go brzydki lis zrobiłby z niego sieczkę. Lecz kot usłyszał krzyki pobiegł więc na ratunek koguta uratował i jedli i pili trunek. Lecz kogut mimo nauki znów poszedł sobie w świat tym razem za daleko nie słyszał go kot-brat. Lis zeżarł kogucika a kotek został sam. Czytałam to ryjowi stąd smutna bajkę znam. Odpowiedz Link
debi_bebi Re: khym 01.06.13, 07:10 Morał: strzeż się takich miejsc, gdzie nikt Cię nie usłyszy? Odpowiedz Link
debi_bebi Re: khym 01.06.13, 07:34 Kogutowi i tak za pierwszym razem się upiekło, ale normalnie może nie być szansy : do trzech razy sztuka, chociaż nie wiem, co to za szansa w tym przypadku Odpowiedz Link