Dodaj do ulubionych

drzwi do lasu

16.07.14, 11:36
coraz częściej mam dziwne wrażenie, żem się do lasu przeniósł. W nocy budzą nas wrzaski lisów, rano cholerny dzięcioł wali jak obłąkany w drzewo pod samym oknem, kochaś słowik drze dzioba, wracając z nocnej imprezy, pół nocy spać się nie da, bo pewna kolczasta rodzinka buszuje w krzaczorach, tupiąc i fukając, dwie kuny regularnie włamują się do piwnicy przez okienka - to na dokładkę dziś spotkałem widok bardzo niecodzienny w samym środku blokowiska.
Otóż idę sobie z kundlem, paczę, a na baraku parkingowym siedzi coś.
Jakby duży kot. Tylko te uszy dziwne.
Podszedłem bliżej a to kolega puchacz drzymie w najlepsze.
Żałuję tylko, że nie miałem aparatu, bo spotkanie niecodzienne i raczej niepowtarzalne. Choć ryzykowne, bo ten mój kundel byłby potencjalną przekąską big_grin
a puchacz wygląda tak

https://ptaki.info/imgekoprojekty/image/ptaki/Bubo-bubo.jpg
Obserwuj wątek
    • dwa-filary Re: drzwi do lasu 16.07.14, 13:55

      Miałam tylko spotkanie I stopnia z lisem. Szedl sobie w parku, niosac w pysku ptaszka.
      • kogucik.2872 Re: drzwi do lasu 16.07.14, 14:03
        u nas - nadmienię - duże miasto, wielkie osiedle blokowe - spotkanie z lisem na nikim już nie robi wrażenia big_grin

        łazi taki między samochodami, pańcie tylko yorki wtedy na ręce łapią, no bo lis mógłby się takim malcem na poważnie zainteresować.

        mój starszy pies w ogóle nie reaguje na lisa, młodszy czując trop podskakuje jak koza big_grin
        ale na osiedlu od co najmniej 3 lat mieszka lisia rodzina i dotąd nie było żadnych kolizji z ludźmi czy psami.

        jeżów czasem na trawnikach można spotkać całe stada.

        a że w sumie nie wiadomo co się z takim jeżem da zrobić - mój kundel opracował metodę olewania gości - znaczy konkretnie jak spotka to na jeża sika, zadzierając łapę jak najwyżej, coby się nie kujnąć big_grin
    • dwa-filary Re: drzwi do lasu 16.07.14, 16:48
      U nas byly i jelenie i dziki, w miescie jest ok.3000 lisow, ale ja widziałam tylko lisa i to w parku na Woli.
      • kogucik.2872 Re: drzwi do lasu 16.07.14, 17:29
        w samym centrum jest stary zabytkowy cmentarz. Tam z kolei władzę przejęły wiewiórki. Jest tyle tego tałatajstwa, że nie sposób uniknąć zaczepki. A bezczelne do granic, bo ludzie przez lata przyzwyczaili, że się takiej rudej orzech należy big_grin
        się śmiejemy, że jak się kto wybiera na cmentarz, to kupuje znicze, my kupujemy orzechy big_grin
        Pustułki gniazdują wszędzie, jest jeden sokół wędrowny, a tuż pod miastem można spotkać i kanię i orła i błotniaki. W sumie z jednej Roztocze, z drugiej pojezierze łęczyńsko włodawskie, wszędzie lasy i jeziora.
        • dwa-filary Re: drzwi do lasu 16.07.14, 19:58
          Wiewiórek jest też zatrzęsienie, a orzechy z ręki biorą. Sokoły wędrowne mają gniazdo w iglicy PKiN. Jeże w dzielnicach willowych są często rozjeżdżane przez samochody
          • kogucik.2872 Re: drzwi do lasu 16.07.14, 20:09
            i jeszcze trochę i nas wilcy zjedzą big_grin
          • 1agfa Re: drzwi do lasu 16.07.14, 20:16
            Dzień dobry Filarku i całemu Dworcowi, uszanowanie dla Cezara - Ave!
            Wiewiórki są - i dobrze; wszędzie gdzie się kawał szczątkowego lasu uchował, lub stary park - zamieszkują, osiedlają się, cieszą oczy. Bo czy można się oprzeć urokowi tego rudego płomyka, pomykającego nad głową? A kiedy zatrzyma się w swoim biegu, łepek przekrzywi, bystrym okiem popatrzy zakląska w swoim "języku" - to człek rozpływa się, dokumentnie uwiedziony ich wdziękiem.
            Na Starych Powązkach jest ich sporo - tam drzewa wielkie i wiekowe, na pewno niejedna dziupla służy wiewiórkom za mieszkanie. Bardzo są oswojone i...łakome.
            Sokoły specjalnie osiedlono, stosunkowo niedawno, na PKiN; to chyba była jedna z akcji "odgołębiania" (nawiasem: potrzebna) i zarazem odnowienia zagrożonego gatunku.
            Jeżyków żal. Są bezbronne i pożyteczne.

            dwa-filary napisała:

            > Wiewiórek jest też zatrzęsienie, a orzechy z ręki biorą. Sokoły wędrowne mają g
            > niazdo w iglicy PKiN. Jeże w dzielnicach willowych są często rozjeżdżane przez
            > samochody
            • wirujacypunkt Re: drzwi do lasu 16.07.14, 21:32
              U mnie w parku, tuż koło mojego domu ganiają wiewiórki, po rzeczce przepływającej przez park pływały dzikie kaczki, ale teraz się wyniosły. Na jesień wrócą, jak każdego roku. Jeże też były, ale ostatnio jeży nie widziałam. Chyba gdzieś się wyniosły?
              Dzięcioł rozrabiaka, tłucze się i tłucze, ale niech mu tam, niech się tłucze. Dobrze, że jest ptaszysko. Nad balkonami mam gniazda jeżyków. Od wczesnego rana dają do wiwatu. Strasznie hałasują. Jeżykom wybaczam te hałasy. Ładne z nich ptaszyny.
              Bardzo dawno nie słyszałam śpiewu słowików i wróbli jest coraz mnie. Szkoda, że prawie nie widać wróbli, wróble potrafią się bardzo zabawnie kłócić z sobą.
              • 1agfa Re: drzwi do lasu 16.07.14, 21:56
                To mnóstwo żywiny masz koło siebie, Punkciku - ja muszę specjalnie wędrować w poszukiwaniu.
                Kiedyś na Placu Konstytucji (a rosną tam wielkie stare lipy, chyba ich mniej teraz niż dawniej) aż dzwoniło w uszach od skwirzenia ptasiego drobiazgu, właśnie głównie wróbli (to był naprawdę wielki hałas!). Szumiały liście i szumiało w gałęziach od ich podfruwania, żywego ruchu.
                Koni nie ma w mieście - może wróble wyprowadziły się tam, gdzie jest spokojniej, gdzie gospodarstwa ludzkie starszego typu, gdzie stadniny?
                Dzięcioły zielone szaleją na moich dębach.
                I takie w czerwonych czapkach.
                W mojej kamienicy, na dachu, zamontowane są specjalne domki dla jerzyków - podobno zamieszkane, ale ich nie widziałem. Za to są usmolone, z dużym pomarańczowym płomykiem w piórach, szybkolotne kopciuszki smile
                Miło wiedzieć, ze także lubisz zwierzaki i ptactwo.
                Serdecznie pozdrawiam., Punkciku smile

                wirujacypunkt napisał:

                > U mnie w parku, tuż koło mojego domu ganiają wiewiórki, po rzeczce przepływając
                > ej przez park pływały dzikie kaczki, ale teraz się wyniosły. Na jesień wrócą, j
                > ak każdego roku. Jeże też były, ale ostatnio jeży nie widziałam. Chyba gdzieś s
                > ię wyniosły?
                > Dzięcioł rozrabiaka, tłucze się i tłucze, ale niech mu tam, niech się tłucze. D
                > obrze, że jest ptaszysko. Nad balkonami mam gniazda jeżyków. Od wczesnego rana
                > dają do wiwatu. Strasznie hałasują. Jeżykom wybaczam te hałasy. Ładne z nich pt
                > aszyny.
                > Bardzo dawno nie słyszałam śpiewu słowików i wróbli jest coraz mnie. Szkoda, że
                > prawie nie widać wróbli, wróble potrafią się bardzo zabawnie kłócić z sobą.
                • wirujacypunkt Re: drzwi do lasu 16.07.14, 22:30
                  Jerzyki oczywiściesad
                  Mieszkam w parku i dzięki temu mogę podglądać przyrodę. Wiosną jest najciekawiej.
                  Kiedyś na balkonie, w donicy z kwiatami, kosy uwiły gniazdo. Podglądałam kosy od chwili kiedy złożyły małe zielone jajeczka aż do momentu kiedy młode wyprowadziły się z gniazda, ale starałam się, by nie przeszkadzać kosom, ale jak zdarzało się, że kosy uznały, iż za blisko
                  jestem gniazda, bardzo dzielnie starały się mnie przegonić.
                  Sądziłam, ze wróble wyprowadziły się z miast z tego powodu, że gołębie zajęły ich siedliska
                  Dziękuję za pozdrowienia i też pozdrawiam smile


                  1agfa napisał:

                  > To mnóstwo żywiny masz koło siebie, Punkciku - ja muszę specjalnie wędrować w p
                  > oszukiwaniu.
                  > Kiedyś na Placu Konstytucji (a rosną tam wielkie stare lipy, chyba ich mniej te
                  > raz niż dawniej) aż dzwoniło w uszach od skwirzenia ptasiego drobiazgu, właśnie
                  > głównie wróbli (to był naprawdę wielki hałas!). Szumiały liście i szumiało w g
                  > ałęziach od ich podfruwania, żywego ruchu.
                  > Koni nie ma w mieście - może wróble wyprowadziły się tam, gdzie jest spokojniej
                  > , gdzie gospodarstwa ludzkie starszego typu, gdzie stadniny?
                  > Dzięcioły zielone szaleją na moich dębach.
                  > I takie w czerwonych czapkach.
                  > W mojej kamienicy, na dachu, zamontowane są specjalne domki dla jerzyków - podo
                  > bno zamieszkane, ale ich nie widziałem. Za to są usmolone, z dużym pomarańczo
                  > wym płomykiem w piórach, szybkolotne kopciuszki smile
                  > Miło wiedzieć, ze także lubisz zwierzaki i ptactwo.
                  > Serdecznie pozdrawiam., Punkciku smile
                  >

            • 1agfa Re: drzwi do lasu 16.07.14, 21:38
              PS. Zapomniałem dopisać: koło mojej działkowej chałupki zagnieździły się jeże!! W zeszłym roku (gdzieś pisałem) widziałem jednego, w tym roku już kilka!! Udało mi się zrobić - marne bo marne, ale jednak - fotki (nocne "polowanie" za pomocą starego telefonu).
              Przychodzą jeże na regularna wyżerkę do kociego jedzenia. Wszystkie koty, łącznie z moją przywożoną z domu kociną, obserwują spokojnie, pozwalają jeść.
              Sielanka!
              smile
              Wkrótce pokażę, tylko proszę nie wydziwiać, że marne.
              Mam wielką uciechę z tych jeżowych wizyt.
              A one - azyl.
              • wirujacypunkt Re: drzwi do lasu 16.07.14, 21:51
                Sympatyczne towarzystwo zamieszkało koło Twojej letniej chatki.
                Na fotki czekamy.
                • rudka-a Re: drzwi do lasu 16.07.14, 22:03
                  Czasem odwiedzają mnie jeże. jeden taki maluśki tuptuś nie chciał zejść z podjazdu, tylko zwinął się w kłębuszek i..musiałam dziada na łopatce przenieść smile
                  Miałam kiedyś srebrnego przyjaciela Miśka, liskiem był. Z hodowli. Ponieważ inne liski odgryzły mu ogonek, kiedy był maly, więc rósł sobie i był pupilem. Dozył u mnie starości. Syn bawił się z nim, jak z psem, wchodził do domu i reagował na imie smile We wrześniu lisy 'nabierają' pieknego futerka, więc był puchaty i sliczny mimo braku ogonka smile..
                  • wirujacypunkt Re: drzwi do lasu 17.07.14, 00:15
                    rudka-a napisała:

                    > Czasem odwiedzają mnie jeże. jeden taki maluśki tuptuś nie chciał zejść z podja
                    > zdu, tylko zwinął się w kłębuszek i..musiałam dziada na łopatce przenieść smile
                    > Miałam kiedyś srebrnego przyjaciela Miśka, liskiem był. Z hodowli. Ponieważ inn
                    > e liski odgryzły mu ogonek, kiedy był maly, więc rósł sobie i był pupilem. Dozy
                    > ł u mnie starości. Syn bawił się z nim, jak z psem, wchodził do domu i reagował
                    > na imie smile We wrześniu lisy 'nabierają' pieknego futerka, więc był puchaty i s
                    > liczny mimo braku ogonka smile..

                    Mieliście oryginalnego przyjaciela.
                    • rudka-a Re: drzwi do lasu 17.07.14, 22:07
                      Tak, Wirku. smile Kiedy już odszedł chciałam udomowić nastepnego, ale nie było to juz takie łatwe. Poza tym karmienie lyska padliną do najprzyjemniejszych nie nalezy.
                      smile
                      • wirujacypunkt Re: drzwi do lasu 17.07.14, 22:25
                        Stworzonko mogło być sympatyczne, ale ta padlina mogła zniechęcać.
                      • kogucik.2872 Re: drzwi do lasu 17.07.14, 22:31
                        kiedyś tu wklejałem filmiki z lisami. Poczytałem trochę. Przesz one i polują też, mogą świeże wtranżalać. Podobno te modne teraz trzymane w domach na kociej karmie puszkowej, albo na psiej się chowają.


                        rudka-a napisała:

                        > Tak, Wirku. smile Kiedy już odszedł chciałam udomowić nastepnego, ale nie było to
                        > juz takie łatwe. Poza tym karmienie lyska padliną do najprzyjemniejszych nie na
                        > lezy.
                        > smile
                        • rudka-a Re: drzwi do lasu 17.07.14, 22:39
                          te na wolnosci tak, ale ja pisałam o lisach z hodowli. Trudno, zebyś wypuscił je i czekał, aż wytłuką gdzies tam kurnik wink
                          Na to sa odpowiednie przepisy, nie zapominaj....smile
                          poza tym taka hodowla nie pachnie zbyt ładnie, lisy wrzeszczą, nawołuja się, są uciazliwe dla sasiadów. Dlatego mozna to zrobic daleko od domów...
                          aaa, zresztą..nie o tym jest watek smile
                          • kogucik.2872 Re: drzwi do lasu 17.07.14, 22:45
                            wiem jak wygląda ferma lisów - wrzaski też znam, kiedyś pod Lublinem było ich sporo.


                            rudka-a napisała:

                            > te na wolnosci tak, ale ja pisałam o lisach z hodowli. Trudno, zebyś wypuscił j
                            > e i czekał, aż wytłuką gdzies tam kurnik wink
                            > Na to sa odpowiednie przepisy, nie zapominaj....smile
                            > poza tym taka hodowla nie pachnie zbyt ładnie, lisy wrzeszczą, nawołuja się, są
                            > uciazliwe dla sasiadów. Dlatego mozna to zrobic daleko od domów...
                            > aaa, zresztą..nie o tym jest watek smile
                            • rudka-a Re: drzwi do lasu 17.07.14, 22:49
                              wiem, jak wygladało to kiedyś...
                              teraz pewnie jeszcze inaczej....
                              • kogucik.2872 Re: drzwi do lasu 17.07.14, 22:54
                                teraz fermy poplajtowały
                                ale jeszcze x lat temu, będąc u znajomych pod miastem - słyszałem te wrzaski - i jak mnie znasz - musiałem zobaczyć
                                klatki, stłoczone psiaki, przerażone - wrzeszczą podobno tylko kiedy się kryją i szczenią - nie chciałem wnikać w szczegóły.


                                rudka-a napisała:

                                > wiem, jak wygladało to kiedyś...
                                > teraz pewnie jeszcze inaczej....
                                • rudka-a Re: drzwi do lasu 17.07.14, 23:06
                                  Jakies 15 lat temu kupiłam psa z hodowli. Z papierami...piekny był. Dwa dni było radości...psisko zaczeło wyć, bił łebkiem o podłogę i zaczeło się...tydzień nie wychodziłam od weterynarza. Kroplówki, zastrzyki i inne cuda...a psisko wyło tak z bólu, ze myslałam, ze oszaleję razem z nim. w końcu zdecydowałam sie przerwać cierpienie psa....po uspieniu ...tu zaoszczędzę wszystkim drastycznego opisu.....długo trwało, ale wspólnie z rodzina doprowadziłam do zlikwidowania pseudo hodowli!...Pani Marysia, która ją prowadziła do dzisiaj wieje przede mną. Powiem Ci tylko, że poszłam po całości...za cierpienie mojego psa, innych....w koncu wydane pieniądze i stres...
                                  • kogucik.2872 Re: drzwi do lasu 17.07.14, 23:13
                                    wiesz, że mam wszystkie psy z "odzysku"
                                    suka, którą kiedyś rysowałaś...... była z pseudohodowli.
                                    żyła długo - ale nigdy nie pozbyła się problemów nabytych tam.
                                    nie była nawet z papierami - te rodowodowe mimo wszystko mogą liczyć na interwencję związku kynologicznego, jeśli ktoś zgłosi że jest coś nie tak.
                                    kupiliśmy ją po to - żeby uśpić - bo pies był dogorywający. Wet się uparł i ją wyprowadził.
                                    Ale do końca długiego życia rzucała się za żarcie - bez ostrzeżenia. Jadła, rzygała i jadła - efekt zagłodzenia szczeniaka prawie na śmierć.


                                    rudka-a napisała:

                                    > Jakies 15 lat temu kupiłam psa z hodowli. Z papierami...piekny był. Dwa dni był
                                    > o radości...psisko zaczeło wyć, bił łebkiem o podłogę i zaczeło się...tydzień n
                                    > ie wychodziłam od weterynarza. Kroplówki, zastrzyki i inne cuda...a psisko wyło
                                    > tak z bólu, ze myslałam, ze oszaleję razem z nim. w końcu zdecydowałam sie prz
                                    > erwać cierpienie psa....po uspieniu ...tu zaoszczędzę wszystkim drastycznego op
                                    > isu.....długo trwało, ale wspólnie z rodzina doprowadziłam do zlikwidowania pse
                                    > udo hodowli!...Pani Marysia, która ją prowadziła do dzisiaj wieje przede mną. P
                                    > owiem Ci tylko, że poszłam po całości...za cierpienie mojego psa, innych....w k
                                    > oncu wydane pieniądze i stres...
                                    >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka