Ku mojemu uszczęśliwieniu w pracy mam dostęp do danych, w sensie przerzucam papiery z lewa na prawo segregując je i w ten oto sposób z ciekawości rzucam też okiem na imiona pracowników i ich rodziców

Oto najciekawsze:
- Władek - urodzony w 1941 roku - mam nawet teorię dlaczego, może niesłuszną. Otóż może ten pan z uwagi na to, że urodził się w trakcie wojny nie miał żadnych dokumentów albo zostały zniszczone i po wojnie kazał sobie wpisać Władka, bo tak wszyscy na niego mówili i tak oto został Władkiem

dziadkowie mi kiedyś opowiadali, że tak to mniej więcej wyglądało po wojnie, więc może i w tym przypadku tak było.
- Monika - urodzona w latach 30-tych
- Teodor Hieronim - tak w ogóle to zakochałam się w tym zestawie
- Hieronim
- Henryk Łukasz - urodzony w latach 40-tych. Wydaje mi się, że Łukasz dostał na drugie, bo mogło być w tamtych czasach dość wymyślne w przeciwieństwie do popularnego wtedy Henryka. Pokusiłabym się nawet o teorię, że wtedy takie imiona zaczynały wschodzić powolutku, by w latach 70-tych, 80-tych osiągnąć swoje apogeum a rodzice w przypadku tego Henryka nie mieli dość odwagi, by nadać Łukasza. Oczywiście moja teoria jest pewnie tak prawdziwa jak teorie spiskowe ale kto wie

- Rodzice - urodzeni w okresie międzywojennym, wnioskuję po dacie urodzin ich dzieci, mają imiona takie jak współczesne maluchy - czyli Natalia, Leon, Aniela, Franciszek. Wiem, że nie jest to odkrywcze spostrzeżenie.
Z oryginalniejszych imion rodziców: Matylda, Julianna, Leonia, Fabian oraz Agnieszka i Aleksandra - urodzone na początku XX wieku, wtedy to chyba były niezbyt popularne imiona.
Szczerze to najbardziej zdziwił mnie ten Fabian urodzony przed II wojną światową.