Może to nie na miejscu ale mam kłopoty imiennicze Z pierwszego małżeństwa mam 2 synów. Pierwszy syn urodził się jeszcze za życia męża (mąż zginął w wypadku) drugi juz po śmierci. Teraz jestem w innym związku i jest małe ,,ale"" Pierwszy syn ma na imię tak jak syn z pierszego związku mojego partnera (dodam, że imię wybierała jego była żona) , ciągle się myli to przybiega jeden to drugi (jego syn mieszka z nami). Próbowaliśmy ksywek ale dziwnie tak mówić inaczej, tym bardziej że żaden z chłopców nie reaguje. Imię obu synów się nie zdrabnia, więc nie ma innej wersji. Nie wiem co robić?
Druga kwesia to taka, że mój drugi syn imię po zmarłym ukochanym tacie, ale dla mojego partnera niestety to imię bardzo źle się kojarzy (nie będę pisała dlaczego). Syn ma prawie roczek i nie wiem czy zmieniać imię czy nie. Chociaz widzę, że mówiąc do małego sprawiam ból i cierpienie mojemu partnerowi. Czasami nawet wychodzi z pokoju. Te imię działa jak płachta na byka. Dlatego od pewnego czasu mówię mały, misiek, żuczek ale wiem, że nie będę wiecznie tak mówiła bo mały rośnie i przecież będzie musiał używać swojego imienia.
Rozważaliśmy zmianę imienia młodszego synka ale tutaj też jest problem bo ja mam inny gust niż mój partner. Co robić? On woli imiona normalne typu Piotr, Paweł a ja mało spotykane. I w tej kwesti nie widzę kompromisu (2 imiona odpadają bo i tak długie nazwisko, zresztą każdy z synów ma jedno imię). Z drugiej strony nie wiem czy synek sie przyzwyczai do nowego imienia bo np jak nie ma nikogo w domu to mówię po imieniu i reaguje. Z drugiej strony to też imię jego kochanego tatusia. Mam mętlik może coś poradzicie. Czy któraś/yś z was miała/miał podobny problem. Dodam, że w niedługim czasie chcielibyśmy mieć też własne dziecko chętnie córeczkę

wspólnie mamy juz 3 synów, ale tez nie widzę kompromisu w sprawie imion.