Dodaj do ulubionych

Refleksje na temat wołacza

08.06.05, 18:51
Tak mnie ostatnio naszły refleksje związane z wołaczem... Sama bardzo lubię
wołacz - zwłaszcza w moim imieniusmile - ale zauważyłam, że niestety bywa on
różnie odbierany. Niedawno zostałam zapytana dlaczego w jestem taka "sztywna
i oficjalna" (po użyciu imienia w wołaczu). Tak jakby od tego "o" lub "u"
wiało chłodem...lub prehistoriąsmile Także ostatnio miałam okazję przebywać w
towarzystwie nieco mlodszej młodzieży i zauważyłam, że wołacz jest wśród niej
nagminnie ignorowany. Choć oczywiście taka obserwacja może nie być
statystycznie istotna. A co Wy myślicie na ten temat?
Obserwuj wątek
    • theodorka Re: Refleksje na temat wołacza 08.06.05, 18:55
      Również mnie to denerwuje. Ja także bardzo lubię
      wołacz. "Doroto", "Konstancjo", "Michalino", "Rozalio", "Jolanto"... A
      także "Michale", "Rafale", "Janie", "Wespazjanie", "Hieronimie"... Przecież to
      brzmi pięknie!
      • gunka2 Re: Refleksje na temat wołacza 08.06.05, 19:06
        Wolacz bywa dla mnie z kolei bardzo bezposredni. Dlatego wlasnie odczuwam go
        jako czasami duzo bardziej poufaly. Gdy ktos do mnie sie odzywa w mianowniku to
        tak jakby mowil o mnie a nie do mnie. Dlatego moze bardziej potocznie. Tak jak
        Anka - ani Ania ani Anna. Wolaczem do mnie mowili rodzice uzywajac zrobnien w
        czulych chwilach. Byla roznica czy mowilam mamie "mamuska" czy "mamusiu".
        Niektorzy martwia sie, ze wolacz niby zanika, ale poniewaz ciagle jest
        konieczny w zwrotach zlozonych - nikt, nawet normalnie unikajacy wolacza, nie
        powie przeciez: "Pani Maria, niech Pani tu przyjdzie!", to chyba jednak ten
        przypadek "przezyje" w j. polskim. wink
        • rycheza Re: Refleksje na temat wołacza 08.06.05, 19:46
          gunka2 napisała:

          > Niektorzy martwia sie, ze wolacz niby zanika, ale poniewaz ciagle jest
          > konieczny w zwrotach zlozonych - nikt, nawet normalnie unikajacy wolacza, nie
          > powie przeciez: "Pani Maria, niech Pani tu przyjdzie!", to chyba jednak ten
          > przypadek "przezyje" w j. polskim. wink

          Nie jestem polonistką, więc jeżeli się mylę, proszę mnie poprawić, ale gdzieś
          słyszałam, że język cały czas ulega ewolucji i to w stronę maksymalnego
          uproszczeniasad Zgodnie z powyższą teorią, zdanie "Pani Maria, niech Pani tu
          przyjdzie!" może niestety stać się kiedyś poprawne. Choć mam nadzieję, że niesmile
          • theodorka Re: Refleksje na temat wołacza 08.06.05, 19:51
            rycheza napisała:

            > Nie jestem polonistką, więc jeżeli się mylę, proszę mnie poprawić, ale gdzieś
            > słyszałam, że język cały czas ulega ewolucji i to w stronę maksymalnego
            > uproszczeniasad Zgodnie z powyższą teorią, zdanie "Pani Maria, niech Pani tu
            > przyjdzie!" może niestety stać się kiedyś poprawne. Choć mam nadzieję, że
            niesmile

            Ci, którzy tak piszą, mają rację. Młodzi ludzie zamiast rozmawiać ze sobą
            bezpośrednio wciąż używają telefonów komórkowych, SMS-ów, komunikatorów
            internetowych... A przy takiej formie kontaktu wszystkim zależy tylko na tym,
            aby przekazać jak największą ilość informacji przy jak najmniejszej ilości
            słów; stąd zapewne wzięły się te skróty. Niewiele pomagają tutaj opinie
            językoznawców, ponieważ większość osób nie potrafi używać w pełni poprawnej
            polszczyzny (weźmy chociażby na przykład sławne "włanczać" zamiast "włączać".
            • surfen Re: Refleksje na temat wołacza 04.09.06, 01:00
              > ponieważ większość osób nie potrafi używać w pełni poprawnej
              > polszczyzny (weźmy chociażby na przykład sławne "włanczać" zamiast "włączać".

              Wydaje mi sie, że warto brać pod uwagę prosty fakt: język pisany różni się od
              tego mówionego. Słowo "włanczać" tu pewnie bardziej razi, niż wtedy kiedy ktoś
              tak powie. A często jest tak, że osoby znają zasady, ale mówią tak, jak jest im
              wygodniej. Niektórzy twierdzą, że język się zmienia, albo umiera. Inni nie bez
              racji powiedzą, że jeśli się za bardzo zmienia, to też może umrzeć. Faktów
              jednak nie zmienimy, wystarczy zajrzeć do książek sprzed chociażby 80 lat -
              język ulega przemianom. Pamiętajmy, że język - zwłaszcza mówiony - ma przede
              wszystkim służyć komunikacji. Komunikacja zaś powinna być sprawna. Błędy mogą
              sprawność zakłócać, ale zbyt długie i trudne do wymawiania zwroty także.
          • koza_w_rajtuzach Re: Refleksje na temat wołacza 07.11.05, 11:24
            > Nie jestem polonistką, więc jeżeli się mylę, proszę mnie poprawić, ale gdzieś
            > słyszałam, że język cały czas ulega ewolucji i to w stronę maksymalnego
            > uproszczeniasad Zgodnie z powyższą teorią, zdanie "Pani Maria, niech Pani tu
            > przyjdzie!" może niestety stać się kiedyś poprawne.

            U mojego męża w pracy jest taki nawyk, że każdy się do siebie nawzajem zwraca w
            ten oto sposób: "niech pan panie Władek tu przyjdzie", "niech pan panie Hubert
            tu przyjdzie".
            Mam nadzieję, że jest to tylko obecne u mojego męża w firmie i że nigdzie poza
            tym nikt tak do siebie nie zwraca się.

            > Choć mam nadzieję, że niesmile

            Też mam nadzieję, że to nie stanie się poprawne smile.
    • theodorka Re: Refleksje na temat wołacza 08.06.05, 19:01
      rycheza napisała:
      Także ostatnio miałam okazję przebywać w
      > towarzystwie nieco mlodszej młodzieży i zauważyłam, że wołacz jest wśród niej
      > nagminnie ignorowany. Choć oczywiście taka obserwacja może nie być
      > statystycznie istotna.

      Niestety, jest statystycznie istotna. Ja często przebywam w towarzystwie
      młodszej młodzieży i zdecydowanie potwierdzam Twoje obserwacje. Młodzież ma
      zresztą jakiś dziwny nawyk dziwnego przekształcania imion do postaci zdrobnień,
      które mi absolutnie nie przypadają do gustu, więc na Sylwię mówią Syla, na
      Emilię wołają Emila, na Natalię Natala... Przykłady możnaby mnożyć. Strach
      pomyśleć, co zrobiliby z Idalią lub Rozalią (osobiście nie znam żadnej,
      słyszałam tylko o jednej Rozalce, której nigdy nie udało mi się poznać): Idalę
      lub Rozalę?
      • rycheza Re: Refleksje na temat wołacza 08.06.05, 19:38
        Moim zdaniem, to smutne. A zdrobnienia typu Emila, Natala czy Syla zupełnie mi
        się nie podobająsad I nic na to nie poradzę. Pozostaje mi się tylko cieszyć, że
        nie mam już "nastu" lat i nie grozi mi podobny skrótowiecsmile
        • theodorka Re: Refleksje na temat wołacza 08.06.05, 19:43
          rycheza napisała:

          > Moim zdaniem, to smutne. A zdrobnienia typu Emila, Natala czy Syla zupełnie
          mi
          > się nie podobająsad I nic na to nie poradzę. Pozostaje mi się tylko cieszyć,
          że
          > nie mam już "nastu" lat i nie grozi mi podobny skrótowiecsmile

          Mogę do tego dorzucić jeszcze Gatę od Agaty, Dorę od Doroty (na szczęście to
          powoli wychodzi z użycia - ku mojej wielkiej uciesze), Andżelę od Andżeliki,
          Kamę od Kamili, Dagę od Dagmary, Julę od Julii (a raczej Julity, bo u nas to
          imię występuje w takiej formie), Justę pod Justyny... Kurczę, można byłoby
          wymieniać tak w nieskończoność!
          • rycheza Re: Refleksje na temat wołacza 08.06.05, 19:59
            Zawsze myślałam, że "daga" to rodzaj sztyletusmile A tu taka niespodzianka...
            • theodorka Re: Refleksje na temat wołacza 08.06.05, 20:13
              rycheza napisała:

              > Zawsze myślałam, że "daga" to rodzaj sztyletusmile A tu taka niespodzianka...

              A myślałaś, że dwunastoletnie dziewczynki o tym wiedzą smile?
              • gaudencja Re: Refleksje na temat wołacza 08.06.05, 22:45
                Z Dagą od Dagmary zetknęłam się w dzieciństwie, tak się mówiło na Dagmarę,
                która ma dziś pod 50-tkę. Chyba nie jest to takie całkiem nowe zdrobnienie smile
                • mroovkaa Re: Refleksje na temat wołacza 09.06.05, 09:56
                  Ha, przypominam sobie następującą scenkę:
                  Dagmara przedstawiając się: możesz do mnie mówić per Daga.
                  Ktoś opisując nowych znajomych mamie: To jest Kasia, to Ola, a to Perdaga.
                  • surfen Re: Refleksje na temat wołacza 04.09.06, 01:06
                    mroovkaa napisała:

                    > Ha, przypominam sobie następującą scenkę:
                    > Dagmara przedstawiając się: możesz do mnie mówić per Daga.
                    > Ktoś opisując nowych znajomych mamie: To jest Kasia, to Ola, a to Perdaga.

                    Ops, chyba śmieje się za głośno, a tu wszyscy już śpią wink
      • iduka Re: Refleksje na temat wołacza 08.06.05, 23:03
        z idalii faktycznie zrobiono idalę smile)
        a także dalę, ale to już mocno rodzinnie, ciepło i poufale
        • theodorka Re: Refleksje na temat wołacza 09.06.05, 13:19
          iduka napisała:

          > z idalii faktycznie zrobiono idalę smile)
          > a także dalę, ale to już mocno rodzinnie, ciepło i poufale

          A przynajmniej lubisz tę Idalę? Ja bym nie lubiła smile
      • surfen Re: Refleksje na temat wołacza 04.09.06, 01:04
        > Przykłady możnaby mnożyć. Strach
        > pomyśleć, co zrobiliby z Idalią lub Rozalią

        A jeśli taka Syla sama chce aby tak na nią mówić? To działa jak pseudonim. Nie
        ma co panikować, w dokumentach wpisze Sylwia, a przecież imie ma się podobać
        przede wszystkim jego właścicielowi. Co więcej jeśli tak lubią mówić na nią
        znajomi, to wszyscy są szczęśliwi smile No prawie wszyscy smile
    • zojka Re: Refleksje na temat wołacza 09.06.05, 10:44
      Ta.. mnie osobiscie doprowadza do lez ze smiechu i rozpaczy jak ktos do mnie
      mowi: "Pani Zofiu" smile
      Ale na przyklad wolacz od mojej Bronki mi sie srednio podoba.
    • abiela Re: Refleksje na temat wołacza 04.11.05, 21:34
      Bardzo lubie wolacz i ubolewam, ze jest tak rzadko uzywany!
    • lila1974 Re: Wołacz 06.11.05, 19:54
      z okolicy bieguna północnego ...... brrrrrrrrrrrrr
    • koza_w_rajtuzach Re: Refleksje na temat wołacza 07.11.05, 11:16
      Hmm...
      Osobiście dziwi mnie dlaczego ludzie uciekają tak od tego wołacza i wolą
      zwracać się do kogoś mianownikiem. Ja uwielbiam wołacz i nie wyobrażam sobie,
      abym miała do męża inaczej zwracać się niż "Hubercie", do siostry inaczej
      niż "Dorotko", "Doroto", czy "Dorotusiu" itd, itp. Też kilka razy ktoś mi
      zarzucił, że jestem zbyt oficjalna.
      Sama też lubię jak inni zwracają się do mnie wołaczem. Swoją siostrę (dużo ode
      mnie młodszą) tak podszkoliłam, że ledwo nauczyła się mówić, a już zwracała się
      do mnie "Ańciu", "Aniu". Mam nadzieję, że nie zrezygnuje nigdy z wołacza na
      rzecz mianownika, jak dorośnie.
    • scarbonka Re: Refleksje na temat wołacza 07.11.05, 12:04
      Ja także lubie wołacz. Mój mąż ujął mnie tym (między innymi), że zwracał sie do
      mnie Zosiu (w 8 klasie podstawówki) podczas gdy inni mówil Zosia lub Zośka.
      Wołaczem od pełnej formy mojego imienia mówił do mnie pan od historii w liceum
      np. Zofio, otwórz okno smile
    • martuszkaw Re: Refleksje na temat wołacza 26.03.06, 15:45
      To nie prehistoria, to poprawność języka. Zanika, ponieważ mówimy niechlujnie,
      idziemy na łatwiznę. Każdy język w tym język polski, podlega ewolucji, zmiany są
      nieuchronne, nie będziemy w stanie im zapobiec, możemy je jedynie opóżnić.
      Ponieważ w większości języków słowiańskich wołacz utożsamił się z mianownikiem,
      należy przypuszczać, że w języku polskim czeka go ten sam los, a szkoda, bo to
      jeden z moich ulubionych przypadków.

      Miałam takie zdarzenie w kręgu rodziny: zwróciłam się do półtorarocznego dziecka
      formą "Wojciechu uważaj", nie zastanawiałam się, czy jest to górnolotne, wyszło
      spontanicznie, ale rodzina zwróciła mi uwagę, że za malutki itp.. Dobrze, że
      ciotka polonistka ujęła się za mną. Wniosek, jak ma się wołacz zachować, skoro
      my użytkownicy języka, sami spisaliśmy go na straty. M.

      • hovawartka Re: Refleksje na temat wołacza 21.08.06, 09:27
        chyba jestem tu jedyna - nie podoba mi się wołacz i unikam go świadomie (a nie
        należę to nastolatek).
        A ze zdrobnieniami nie przesadzajmy. Przykład przywołany tu -Daga. Miałam taką
        kolezankę w dzieciństwie i nie słyszałam, zeby ktokolwiek powiedzial o niej
        Dagmara, nawet rodzice (oni zawsze Dagusia). Po prostu zdrobnienie. To tak
        jakbyscie się oburzali, że na mnie nigdy nikt (nawet rodzice) nie mówili
        Magdalena. Zawsze była Magda, Madzia itp.
        Pozdrawiam!
        M.
        • judytak Re: Refleksje na temat wołacza 21.08.06, 12:03
          a mnie... nie to, że się wołacz nie podoba, inaczej: podoba mi się sytuacja
          (jedyna, jaką znam w praktyce, bo taką już zastałam w Polsce, jak tu pierwszy
          raz byłam), kiedy używaniem lub nieużywaniem wołacza podkreśla się rodzaj
          sytuacji, nastroju czy stosunku do wołanej osoby (w wołaczu: język archaiczny,
          sytuacja oficjalna, nastrój podniosły, stosunek s dystansem / w mianowniku:
          język potoczny, nastrój bezpośredni, na luzie, stosunek bliski)

          lubię takie dodatkowe funkcje zjawisk językowych :o)

          pozdrawiam
          Judyta
          • annajustyna Re: Refleksje na temat wołacza 21.08.06, 14:10
            A wolacz w funkcji mianownika? Joziu, Tadziu, Stasiuwink)). ja tez uwielbiam
            wolacz i pelna wersje imion (ktos znajomy kiedys powiedzial, ze typowo polskie
            w formie niezdrobnialej brzmia jak wyzwiska - mial na imie Bartoszsad(().
            • raggiodelsole Re: Refleksje na temat wołacza 04.09.06, 20:06
              do mnie nawet moj facet w wolaczu nie mowisad

              a ja tak lubie jak mowi sie do mnie Aniusmile
              • verdana Re: Refleksje na temat wołacza 04.09.06, 21:53
                Moim zdaniem wolacz w niektorych wypadkach jest powszechnie uzywany i nie razi
                (Kasiu, Aniu, Krzysiu, Agnieszko), a w niektorych spełnia już nieco inne
                funkcje - jest praktycznie nie do uzytku w sytuacjach
                codziennych. "Aleksandrze, daj psu jeść" brzmi juz w dzisiejszych uszach
                chropawo, choć jest 100% poprawne, ale zbyt patetyczne do sytuacji. Nie jest
                tez dokładnie tożsame znaczeniowo. Zdanie "Marcin, wołam cię trzeci raz" brzmi
                neutralnie. "Marcinie, wołam cię trzeci raz" pachnie awanturą i szlabanem...
                • sidhe-e Re: Refleksje na temat wołacza 05.09.06, 16:15
                  a ja i moi znajomi często zwracamy się do siebie wołaczem i bardzo mi się to
                  podoba smile i mamy jeszcze po naście lat smile

                  co do Dagi, dla mnie zawsze będzie to jednak zdrobnienie od Dagny
                  • rycheza Re: Refleksje na temat wołacza 12.09.06, 20:00
                    A dla mnie daga zawsze będzie rodzajem sztyletu...i nic na to nie poradzę, że
                    się powtarzamsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Wybierz imię dla dziecka

Sprawdź co znaczą nasze imiona, skąd pochodzą, kto sławny je nosił lub nosi.