Gość: Thomas
IP: 193.227.131.*
28.05.07, 15:22
Witam,
Spłacałem sobie spokojnie kredycik w tym smutnym banczku i niestety tak
zdefiniowałem zlecenie stałe, że nie objęło ono ostatniej raty.
Moja wina! Dostalem rozliczenie kredytu z wezwaniem i wpłaciłem to co było
potrzeba łącznie z odsetkami karnymi (jak mówiłem - moja wina).
Minął jakiś czas, a bank przysyła mi groźbbę, że mnie poda do sądu bo są
jeszcze jakieś zaległości... Podobno wysłali mi posłańcem kolejne wezwanie i
ta "usługa" kosztuje ponad 70PLN!!! Po pierwsze kurierem byłoby taniej, więc
ta kwota na pewno przekracza koszty, a po drugie żaden posłaniec u mnie nie
był! Kiedy to mówiłem bankowi, ten twierdził, że posłaniec doręczył mi list
wkładając go w drzwi! To jakaś abstrakcja! Przecież to pismo mógł ktoś wyjąć
(naruszenie tajemnicy bankowej?), albo nawet zeżreć pies sąsiada!
W każdym razie upierają się, że ponieśli koszty, które mam im zwrócić. Z
kolei moim zdaniem jest to próba wyłudzenia, ponieważ nikt u mnie nie był i
nic w drzwiach nie znalazłem. Co mogę zrobić dalej?
Przy okazji, czy ktoś wie, czy ludzie roznoszący korespondencję w imieniu
LUKASA są w nim zatrudnieni, czy pracują na zasadzie samozatrudnienia?
Pozdrawiam
Tomek
-------------
LUKAS BANK - TAK NIE POWINNO BYĆ W ŻADNYM BANKU!!!