To jest naprawdę ciężka i poważna decyzja! Przecież to jeden z
niewielu wyborów w życiu "na całe życie". I to decyduję w czyjejś
sprawie, za kogoś. Koszmar. Przecież moje dziecko będzie dzieckiem
tylko kilka, kilkanaście lat. Później będzie dorosłą osobą, więc
wszelkie super słodkie imiona IMHO odpadają. Ale z drugiej strony
przez te kilka lat dobrze jest mieć w zanadrzu jakieś zdrobnienie.
Bardzo nam się podoba Bruno, ale jak mówić do małego chłopca? Możey
wymyślić zdrobnienie na własny użytek, np. Fistaszek

ale w
piaskownicy głupio wołać Fistaszku

Chyba jednak stanie na Piotrze. Mały Piotruś, niegrzeczny Piotrek,
dorosły dr Piotr

A dziewczynka pewnie będzie Adą.
Kurde, przerypane!