zwracacie się do swoich dzieci w określony sposób, np mama mówi do córki
Józefina i mówi to już kilkakrotnie w obecnosci tej drugiej osoby, ba wczoraj
i przedwczoraj też mówiła, aż tu nagle owa osoba do tej samej, acz nieswojej
córki zwraca sie per Finka?
Dlaczego ludzie myślą, że są upoważnieni do nadawania naszym dzieciom coraz to
nowych modyfikowanych odmian prawdziwego imienia naszych pociech. Przyznam, że
mnie to irytuje.
Krótko mówiąc ideałem byloby dla mnie, aby osoba zwaracała się do drugiej
dokładnie tak, jak ona sama się przedstawia. Czyli skoro mówię: Cześć jestem
Renata to nie chce słyszeć po drugiej stronie: Aaa cześć Reńka. Jeśli mówimy
o dziciach, które nie mają w zwyczaju sie przedstawiać

czasem chćby tylko
dlatego, że jeszcze nie mówią, słuchajmy uważnie jak do nich i o nich mówia
najbliżsi i zwracajmy sie do nich tak samo. Tak sobie myślę, że bardzo by było
miło.
Czy nie uważacie, że jest to wyraz poszanowania czyjejś tożsamości?
Czy myślicie, że można sobie otoczenie "wychować", żeby zwracało się do nas,
do naszych dzieci tak, a nie inaczej. Przyznam, że kiedy moja nauczycielka
mówiła o swojej córce Anna, robiła to dośc często, to nigdy nie przyszło mi
nawet na myśl, że by zwrócić się do niej Aniu. Dla mnie była i pozostała Anną,
jedyną, jaką znam, bo inne to były Anie.
Kiedy ktoś wyciąga do mnie rękę i mówi: jestem Małgorzata, nie zwrócę się do
niej Gośka, bo w moim mniemaniu nie upoważniła mnie do tego.
Myślę, że jest wśród Was sporo osób, które lubią być nazywane w jeden sposób,
a nie akceptują drugiego. Nie mówię już o zwracaniu się do Waszych dzieci w
dość kreatywny sposób. Czy tak?