Zwracam się do was, bo niestety nie widzę wyjścia z sytuacji i
obawiam się, że albo syn zostanie bezimienny albo dostanie imię,
które podoba mi się tylko częsciowo.
Czasu mamy już niezbyt wiele, ok. 8 tygodni, pomysłu właściwie
żadnego.
Poniekąd sytuacja wygląda tak, że ja mam dość wolną rękę w
proponowaniu imion, M. jedynie akceptuje lub odrzuca. Jeśli jednak
znalazłabym imię, które faktycznie bardzo mi się podoba, są spore
szanse, że M. przekonam. Niestety ja sama nie widzę imienia
idealnego, które porusza moje serce.
Warunków, które imię ma spełnić, jest sporo:
- ma być krótkie, najchętniej dwie sylaby, ok. 5-6 liter,
- ma być rzadkie, faktycznie rzadkie, tzn. może być stare, mieć
immeinników w pokoleniu dziadków ale nie chcę żeby to było imię
powatarzające się teraz,
- ma być międzynarodowe, przede wszystkim polsko-niemieckie, tzn.
pisownia identyczna, wymowa mało odbiegająca, odpadają więc
wszystkie imiona, które zaweierają "w" wymienne na "v", wiele
polskich imion z literką "y", ponieważ wymienia się na "i",
zdecydowanie odpada "ks", bo "x" mi się nie podoba,
- istotne jest również znaczenie i pochodzenie, chętnie pochodzenie
rzymskie ale nie musi być,
- imiona będa dwa, drugie rodzinne, ja bym chciała Maksymialiana po
dziadku ale nie wiem czy w końcu będzie ze względu na powyższe,
- i najważniejsze nasze typy: przeprowadziliśmy dotąd właściwie
jedną szczątkową rozmowę, dziecię roboczo nazywane jest Bono. Obojgu
nam podoba się imię Tytus, które wydawałoby się być idealnym, bo i
krótkie, i oryginalne, i rzymskie ALE po niemiecku jest Titusem. Dla
M. nie jest to naturalnie problemem, mnie jednak to "i" nie zadowala
i nie jestem przekonana czy na to rozwiązanie się zgodzić.
Równocześnie obawiam się, że takim wyjściem z braku innych opcji
może się skończyć. Równocześnie myślę o tym, że jeśli Titus to i
musiałbym by być Maximilian a to już brzmi zupełnie niedobrze dla
mnie, po niemiecku brzmi jednak świetnie,
- zaproponowałam M. jeszcze sporo innych, ciekawych imion, niestety
odrzucił wszystkie poza Amosem. Na razie nie będę ich wypisywać, bo
nie chcę wam niczego sugerować. Myślę, że gdybym ja się do któregoś
z nich bardzo przekonała, udałoby mi się namówić M. (tak było przy
imieniu córki - pięcioliterowe, rzymskie, bardzo rzadkie w obu
krajach).
Liczę na waszą kreatywność, świetne pomysły i przekonanie mnie do
nich

) Pomóżcie, bo zarejestrujemy syna o imieniu "Ichweißnicht"
Aha, nazwisko siedmioliterowe (6 głosek), znane i spotykane również
w Polsce, bez niemieckich znaków.