dajan.jr
12.10.09, 09:14
Prezydent Czech nie podpisze Traktatu Lizbońskiego, nawet jeśli
Trybunał Konstytucyjny odrzuci zastrzeżenia prawicowych
deputowanych, dotyczące dokumentu. Poinformował o tym szef
kancelarii prezydenta Czech Ladislav Jakl - w wywiadzie dla lokalnej
telewizji Prima. Czechy są ostatnim krajem Unii, który nie
ratyfikował dokumentu.
Ladislav Jakl przypomniał, że zasadniczym warunkiem złożenia podpisu
prezydenta pod Traktatem jest wyłączenie Czech z zastosowania Karty
Praw Podstawowych. Vaclav Klaus oczekuje silnych i wiążących
gwarancji, że Traktat Lizboński nie otworzy drogi żądaniom
własnościowym Niemców, przesiedlonych z Czechosłowacji po II wojnie
światowej.
Tymczasem wicepremier w rządzie Mirka Topolanka Aleksandr Vondra
określił obawy Klausa jako bezpodstawne, gdyż ustawodawstwo
europejskie nie działa wstecz i nie może przywrócić Niemcom praw
własnościowych. Według Vondry, trudno przewidzieć, czy prezydent
podpisze Traktat do końca roku.
Z kolei szef Partii Zielonych Ondrej Liszka domaga się odwołania
prezydenta Klausa. Lider "Zielonych" twierdzi, że prezydent dopuścił
się "bezprecedensowego kroku", ignorując ratyfikację Traktatu przez
obie izby parlamentu. Zdaniem Liszki, Klaus rozgrywa "niebezpieczną,
nacjonalistyczną grę".
Quelle PDN-NY