gini
14.10.09, 13:10
Na zielonej trawce pasą się pratchawce
9 października 2009 autor rp
Dwa były wstrząsające wydarzenia w Polsce doby ostatniej. Afera
hazardowa i wystawa w Zachęcie zatytułowana “Siusiu w torcik”.
Wbrew pozorom obie te sprawy mają ze sobą ścisły związek.
Kolektywizacja w rolnictwie, usilnie propagowana za poprzedniego
ustroju i wdrażana nawet pod przymusem, nigdy się nie udała.
Natomiast kolektywizacja ducha powiodła się znakomicie. I to dopiero
teraz, kiedy system polityczny, stosunki społeczne, wolny rynek
myśli i idei wcale nie potrzebują Polaka skolektywizowanego,
posługującego się banałem, myślącego (jeśli w ogóle) sztampowo i
doskonale wymiennego.
Mamy stado, a właściwie dwa stada zażerające się nawzajem i do tego
sprowadza się cała dzisiejsza polska różnorodność. Ile można
wyliczyć dziś w Rzeczypospolitej indywidualności we wszystkich
możliwych dziedzinach życia, niepowtarzalnych i niepodrabialnych.
Tuzin? Dwa tuziny?
Przedstawienie medialne, do jakiego skurczyła się polityka, uśpiło
skutecznie rozum i stworzyło kolektyw odruchów stadnych. Odebrało
możliwość indywidualnych i samodzielnych ocen. Festiwal kabotyństwa
i kołtuństwa politycznego przytłacza. Międlenie tych samych frazesów
dzień po dniu, tydzień po tygodniu topi nas w potopie ględzenia
zuniformizowanego. Słuchacze formatują się także i postęp umysłowy
jest dokładnym odbiciem technologicznego. Następuje miniaturyzacja
ludzi i ich myśli. Niedługo potrzebny będzie mikroskop.
Wszystko, co burzy ten uporządkowany świat gęgania rytualnego, staje
się nienawistne. Małość aktorów sceny politycznej i małość jej
widzów karmią się nawzajem. Jakie może mieć znaczenie afera
hazardowa dla kogoś, kto na świat i na Polskę patrzy z pozycji
pełzaka. Pratchawca. Przykrego incydentu, zakłócającego trawienie.
W kulturze jest to samo. Indywidualność i odrębność jest w sztuce
równie nienawistna jak w polityce. Nasi skandaliści kopiują skandale
zrobione przez kogo innego i gdzie indziej. Skandalizuje się nie z
potrzeby ducha, tylko z wyrachowania, żeby być zaliczonym do stada.
Rzekome skandale artystyczne są tylko marnym, sztampowym,
konformistycznym kolektywizmem.
Zatarcie różnic między popkulturą i sztuką morduje indywidualność
równie skutecznie jak zatracenie różnic między polityką i wiecem.
Często pytają mnie ludzie, dlaczego nie mamy dziś Piłsudskich.
Odpowiadam: bo nie mamy Żeromskich. Nie mamy moralnej gleby, na
której wyrastają wielkości. Mamy tylko ugór kolektywnego ducha epoki.
Alez celnie opisal polska rzeczywistosc.
Na smierc zapomnialam, ze jest RZEPA i moj ukochany Rybinski!!!
A bo Wy na to , jezeli ktos ma chec niech napisze, ja ide czytac
dalej.