Dodaj do ulubionych

TAJEMNICE PULKOWNIKA

IP: *.cm-upc.chello.se 25.01.04, 13:11
TAJEMNICE PULKOWNIKA

Musialem miec pewnie dwanascie, moze trzynascie lat kiedy zetknalem sie z nim
w parku na Filtrowej. To chyba wowczas rozmawialem z L. pierwszy raz ?

Bylo letnie popoludnie. Siedzialem grzecznie na lawce czytajac
Parandowskiego. Zazywny, dobrze znany mi z widzenia, gdyz mieszkajacy po
sasiedzku mezczyzna trzymajacy w rece najnowszy egzemplarz ”Nowej Kultury”
(pamietam odreczne notatki dlugopisem na marginesie artykulow), usiadl obok
mnie, zapytal co czytam i w bezposredni, niewymuszony sposob rozpoczal
rozmowe o cywilizacjach antyku. Mial duza wiedze i swietnie ja sprzedawal.
Prawdziwy erudyta. Po latach dowiedzialem sie, ze przed wojna studiowal na
Uniwersytecie we Lwowie.

Polubilem go, a i jemu nasze rozmowy sprawialy zapewne przyjemnosc, skoro
ten kontakt, choc nieregularny i sporadyczny trwal wiele lat. Az do mojego
wyjazdu z Polski
Ale zanim do niego doszlo bardzo czesto widywalismy sie w parku. Ja
przychodzilem tam najczesciej, by pijac w krzakach z kolegami ordynarne wino,
on – z ordynacji lekarza – godzinami spacerowal po wysypanych zwirem
alejkach. Dla zdrowia.
- Musze zrzucic nadwage, jest grozna dla mego serca, mawial zatrzymujac sie
zasapany, aby pogwarzyc ze mna o starozytnych Grekach albo Kartaginie.

Bylem juz mlodziencem, kiedy ktorys z sasiadow w zaufaniu powiedzial mi, ze
L. pracowal po wojnie w Informacji Wojskowej. Mial range pulkownika. W 56 za
stalinowskie wypaczenia zwolniono go ze sluzby i przeniesiono na emeryture.

***
Kiedy na poczatku lat dziewiecdziesiatych spotkalem sie z nim w Sztokholmie,
gdzie przyjechal odwiedzic przyjaciol, byl juz starym czlowiekiem. Mial
grubo ponad siedemdziesiatke. Mimo to swietnie sie trzymal. Poszlismy na
obiad do modnej restauracji, a on w staroswieckim francuskim podrywal
kelnerki. Wowczas, przy kawie, dowiedzialem sie, ze zmarla babcia Jermiolowa.

L. byl z pochodzenia Zydem, a babcia Jermiolowa Polka. Osoba calkowicie mu
obca. W czasie okupacji, ktorejs nocy L. zapukal do drzwi jej gospodarstwa.
Jermiolowa przyjela go i nakarmila, a pozniej przez cztery lat przechowywala
w kryjowce, gdzies hen… na zabitej dechami, ukrytej w lasach mazowieckiej
wsi.

Po wojnie, uratowany przez babcie przed zaglada L. robi kariere w Informacji
LWP. Kiedy otrzymuje duze, sluzbowe mieszkanie, zabiera stara juz, samotna,
pozbawiona rodziny Jermiolowa do siebie, do Warszawy. Babcia zamieszkuje w
jednym mieszkaniu z nim i jego zona. Szczerosc i szlachetnosc postepowania
panstwa L. wywoluje w sasiedztwie pozytywne komentarze. Mieszkaja razem az do
smierci babci na poczatku lat dziewiecdziesiatych.

***
Ostatni raz widzialem L. piec lat temu. Szedl na spacer. Widzac mnie wyraznie
sie ucieszyl. Zaproponowal mi abym mu towarzyszyl w wyprawie - na Pola
Mokotowskie. Po drodze opowiadal o swoim nowym projekcie. Pisal cos dla
Zydowskiego Instytutu Historycznego. Byl pelen zapalu i entuzjazmu.
Spytalem, czy praca bedzie dotyczyc historii najnowszej…
– Wiem przeciez, iz pracowal Pan w Informacji – dodalem.

Pierwszy raz, przyznalem sie, ze wiadomo mi cos o jego przeszlosci . Pierwszy
tez raz pytalem go jaka po wojnie, w Informacji pelnil role. Co tam robil ? I
czemu po Pazdzierniku zwolniono go z wojska ?
– To skomplikowane sprawy. To jest trudno ogarnac, zrozumiec komus, kto nie
zna tamtej rzeczywistosci. Moze kiedy indziej o tym porozmawiamy… -
powtarzal, z wlasnej inicjatywy kilkakroc powracajac do tematu w trakcie
naszego spaceru.
Odprowadzilem go pod dom. Pozegnalismy sie.

***
Zmarl cztery lata temu. Wiec nigdy sie od niego nie dowiem – jak wygladala z
jego perspektywy, ta skomplikowana rzeczywistosc powojenna i te sprawy, ktore
tak trudno byloby mi zrozumiec.

Euromir
Obserwuj wątek
    • Gość: Zasymilowany Re: Z jego napewno,a jak z twojej perspektywy IP: 80.53.175.* 25.01.04, 15:49
      i punktu widzenia wygłądały tamte czasy?
    • Gość: Zasymilowany Re: No i jak tam przenyślenia? zajrzę pózniej IP: 80.53.175.* 25.01.04, 16:15
    • panidanka Re: TAJEMNICE PORUCZNIKA 25.01.04, 17:10
      Euromirze
      mam podobny „problem” do twojego.
      wprawdzie jeszcze za życia mojego ojca dowiedziałam się, że pracował w Ochronie
      Zarządu Informacji KBW w 46r, ale wtedy tj wtedy, kiedy te informacje były mi
      już dostępne miałam tyle innych ważniejszych(tak mi się wtedy wydawało) spraw,
      że....
      że jak już wreszcie dojrzałam do tematu, to mojego ojca już nie było-odszedł. i
      tylko mam nadzieję, że TEN, od którego zależy itd....może TEN zrozumie, bo wie
      jakie to były skomplikowane czasy.
      ze swojej już pamięci mogę powiedzieć, że ojciec mój był wykładowcą na WUML-u,
      choć nie miał ukończonej wtedy nawet podstawówki.był jednak facetem
      nieprzeciętnie inteligentnym i samoukiem w wielu dziedzinach.
      do teraz nie wiem co znaczy KBW?
      chyba coś związane z bezpieczeństwem wewnętrznym po wojnie.

      czemu o tym napisałam otwarcie i publicznie?
      bo to naprawdę nie są i nie były proste sprawy.
      i nie powinno sie zbyt pochopnie oceniać tych, którym w tamtych czasach
      przyszło dokonywać naprawde trudnych wyborów.

      D.
      • Gość: Zasymilowany Re: TAJEMNICE PORUCZNIKA IP: 80.53.175.* 25.01.04, 17:21
        Twój ojciec był porucznikiem?
        • panidanka Re: TAJEMNICE PORUCZNIKA 25.01.04, 17:58
          Gość portalu: Zasymilowany napisał(a):

          > Twój ojciec był porucznikiem?

          TAK
          specjalnym awansem nadanym przez jakiś rząd Osóbki Morawskego
          nawet uchwałą tamtego rządu
          jakie to zasługi-nie wiem i już się pewnie nie dowiem
          i pewnie nie chciałabym nawet wiedzieć, gdyby co....

          D.
          • Gość: Zasymilowany Re: TAJEMNICE PORUCZNIKA IP: 80.53.175.* 25.01.04, 18:00
            Pomerdane te nasze losy.
          • Gość: wikul Re: TAJEMNICE PORUCZNIKA IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.01.04, 00:10
            Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera . Tak się mówiło w tamtych
            czasach. I później też , z odrobiną ironii .
            • panidanka Re: TAJEMNICE PORUCZNIKA 26.01.04, 08:22
              Gość portalu: wikul napisał(a):

              > Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera . Tak się mówiło w
              tamtych
              > czasach. I później też , z odrobiną ironii .

              w przypadku mojego ojca rzecz "z maturą" wyglądała chyba jednak inaczej...
              D.
              • felicia KBW, historia żołnierza 26.01.04, 09:10
                Może na marginesie tego, czym miał być i istotnie był KBW. Historia ludzka.
                Znałam człowieka, który trafił do KBW po powrocie do kraju z rozwiązanej armii
                Andersa. Był porucznikiem. Wyleciał stamtąd ok. roku 50-tego, gdy się "wydało"
                że ma za granicą rodzinę (siostrę w Australii, wuja w USA; może i ten Anders
                się przysłużył). Wiódł potem bardzo ciężkie życie.
                Co do wątku Pana Eurimra: czytałam już go wczoraj. Postanowiłam poczekać, czy
                odezwie się ktoś, kto spyta Autora, po co do jego ogólnych rozważań na temat
                natury człowieka (kto czytał dzienniki komendanta Auschwitz też je zna)
                dołączył informację, że człowiek jest Żydem. Aby wzmocnić dramaturgię opowieści?
                Felicia
                • panidanka Re: KBW, historia żołnierza 26.01.04, 13:04
                  felicia napisała:

                  > Może na marginesie tego, czym miał być i istotnie był KBW.

                  > dołączył informację, że człowiek jest Żydem. Aby wzmocnić dramaturgię
                  opowieści
                  > ?
                  > Felicia

                  Felicjo
                  ta informacja była jednak bardzo ważna.
                  dlaczego?
                  ano dlatego,że powszechnie zarzuca się Żydom walkę o "utrwalanie władzy
                  ludowej" w Polsce po IIWŚ nie bacząc absolutnie na to dlaczego była ich
                  nadreprezentacyjność w tych Organach.
                  a to barzo ważne dlaczego podejmowali takie wybory i niekoniecznie by Polska
                  stała się republiką sowiecką, i niekoniecznie bo się "nienawidziło" Polski i
                  Polaków.

                  D.
                  • felicia Re: KBW, historia żołnierza 26.01.04, 16:03
                    panidanka napisała:
                    >
                    > Felicjo
                    > ta informacja była jednak bardzo ważna.
                    > dlaczego?
                    > ano dlatego,że powszechnie zarzuca się Żydom walkę o "utrwalanie władzy
                    > ludowej" w Polsce po IIWŚ nie bacząc absolutnie na to dlaczego była ich
                    > nadreprezentacyjność w tych Organach.
                    > a to barzo ważne dlaczego podejmowali takie wybory i niekoniecznie by Polska
                    > stała się republiką sowiecką, i niekoniecznie bo się "nienawidziło" Polski i
                    > Polaków.
                    >
                    > D.

                    PaniDanko, czyli, jak się domyślam, dawniejsza D_nutko (sympatyczniejszy nick,
                    mnie - go szkoda). Co się Żydom powszechnie zarzuca, to raczej wiem. O samą
                    władzę i jej "utrwalanie" nie tylko Żydzi jednak "walczyli".
                    Rozważania więc konkretne pana Euromira, związane z rozterkami, czy można być
                    tzw. dobrym człowiekiem, a "utrwalaczem", wykraczają poza poziom, czy tylko
                    sami Żydzi, jako "utrwalacze", gnębili Naród Polski. Czy Ty tak uważasz???
                    Historia każdego człowieka jest inna, wybacz, że piszę taki banał. Moim
                    zdaniem, w wypadku pracy w tzw. organach, każdy - czy Polak, czy Żyd - miał
                    własną motywację. Nie związaną z pochodzeniem, wyznaniem, stylem życia, kolorem
                    włosów, kształtem uszu itd.
                    Oczywiście, wiem, czym się kierował podobno Stalin, dając jakieś dyspozycje, by
                    właśnie Żydzi gnębili Polaków. Czy jednak na pewno takie dyspozycje wydawał?
                    Czemu w takim razie ci tak nadinteligentni (wg niektórych) lub sprytni (wg
                    innych) Żydzi na ten lep dali się złapać?
                    Pozdrawiam PaniąDankę ze smutkiem, bo wolałam D_nutkę
                    Felicia
                    To są pytania inne niż te, które zadał Pan Euromir.
                    • panidanka Re: KBW, historia żołnierza 26.01.04, 19:30
                      Moja krótka polemika z Felicia-w skrócie tutaj użyję F.
                      dla siebie rezerwuję skrót PD

                      F- PaniDanko, czyli, jak się domyślam, dawniejsza D_nutko (sympatyczniejszy
                      nick,
                      mnie - go szkoda).

                      PD-mnie nie szkoda. na ogół żałuję powazniejszych szkód.a twój nick nie bardzo
                      mi sie podoba od początku-jakiś taki obco brzmiący i nie chce się prawidłowo
                      odmieniać przez przypadki.

                      F.-Co się Żydom powszechnie zarzuca, to raczej wiem. O samą
                      władzę i jej "utrwalanie" nie tylko Żydzi jednak "walczyli".

                      PD-zabrzmiało jakoś dziwnie. Co to znaczy „nie tylko Żydzi walczyli”?
                      DCzy nie wydaje ci się ten podział w tym wątku nieodpowiedni i nie natemat?
                      Zaczyna przypominać mi to zdanie otwarcie jakieś licytacji pt „kto walczył o
                      władzę i jej utrwalanie”
                      A licytacja w tematach politycznych chyba nie jest na miejscu. Co innego na
                      wojnie. Ale na wojnie taką „licytację” rozgrywa się w boju-czyż nie tak Felicia?

                      F.-Rozważania więc konkretne pana Euromira, związane z rozterkami, czy można
                      być
                      tzw. dobrym człowiekiem, a "utrwalaczem", wykraczają poza poziom, czy tylko
                      sami Żydzi, jako "utrwalacze", gnębili Naród Polski. Czy Ty tak uważasz???

                      PD-a tu już przesadziłaś kompletnie!. Co za groch z kapustą! co ma bycie dobrym
                      człowiekiem do nie brania udziału w walce o wyznawane wartości? Chyba że ty
                      uznajesz, że tylko o twoje wartosci warto walczyć, bo tylko twoje wartości są
                      dobre.

                      F.-Historia każdego człowieka jest inna, wybacz, że piszę taki banał.

                      PD.-nie pierwszy raz piszesz banał. do tej pory na forum jeszcze nie
                      przeczytałam nie banału twojego autorstwa.


                      F.- Moim zdaniem, w wypadku pracy w tzw. organach, każdy - czy Polak, czy Żyd -
                      miał
                      własną motywację. Nie związaną z pochodzeniem, wyznaniem, stylem życia, kolorem
                      włosów, kształtem uszu itd.

                      PD- mylisz sie i to bardzo .nie bez powodu wśród powojennych Żydów było
                      procentowo więcej komunistów niz jak ty to piszesz „Polakach”. Nie zapominaj,
                      ze ci co przeżyli holokaust byli mordowani także za kolor skóry i kolor oczu i
                      styl życia i kształtu nosa. Ależ ty masz krótką pamięć przy prezentowaniu
                      swoich racji.
                      niechcący czy specjalnie dla prowokacji stosujesz wybiÓrczość faktów?

                      F.-Oczywiście, wiem, czym się kierował podobno Stalin, dając jakieś dyspozycje,
                      by
                      właśnie Żydzi gnębili Polaków. Czy jednak na pewno takie dyspozycje wydawał?
                      Czemu w takim razie ci tak nadinteligentni (wg niektórych) lub sprytni (wg
                      innych) Żydzi na ten lep dali się złapać?

                      PD-a tu już przegięłaś kompletnie! dla mnie? dla np.Gini i Rycha? dla innych,
                      którzy chcą widzieć w kazdym komuniście pobratymca Stalina?

                      F.-Pozdrawiam PaniąDankę ze smutkiem, bo wolałam D_nutkę
                      PD-a ja mam teraz kłopot, czy ciebie też pozdrowić. chyba jednak ...dla samej
                      tylko netykiety to zrobię. Pozdrawiam i na przyszłość radzę ważyć słowa zanim
                      do mnie cokolwiek napiszesz jeszcze. wolałabym jednak by takiego momentu nie
                      było, bo moja dalsza dyskusja z tobą mija się z celem. ty już wiesz i oceniłaś
                      i tobie nie dyskusja jest potrzebna, ale możliwość wykazania wad drugiej, tej
                      żydowskiej strony.

                      Felicia
                      To są pytania inne niż te, które zadał Pan Euromir.

                      PD-no i właśnie! sama stwierdzasz, i słusznie tym razem, że twoje odpowiedzi
                      nie były w temacie wątku.

                      D.


                      ps
                      i przy okazji pozdrów cs137
                      powiedz mu, że okazał się dla mnie niebywale pożyteczną znajomoscią
                      wcześniej takiego rodzaju filosemity antysemickiego nie spotkałam
                      no może raz, ale nie miałam okazji poznać tego zjawiska głębiej
                      a tak dzięki cs137 moje horyzonty poznawcze antysemickich filosemitów pogłębiły
                      się.

                      • felicia Do panidanki:( 27.01.04, 00:18
                        Panidanko, jestem ciekawa, choć przyznam że w zasadzie umiarkowanie, z jakim
                        nastawieniem przeczytasz jutro swój do mnie skierowany post. Jeżeli coś z niego
                        zrozumiesz, stawiam panidance piwo.
                        Oczywiście mojej odpowiedzi nie musisz czytać panidanko, obowiązku nie ma; w
                        nadziei jednak, że panidankowy wzrok tu zabłądził, kilka uwag:
                        1. niewymownie mi przykro, iż mój nick panidance się nie podoba, ale to, że nie
                        daje się jej odmieniać (i to przez przypadki!!!) - mało mnie interesuje;
                        2. podobnie jak i to, że z mojego pisania panidanka nie zrozumiała nic - nawet
                        nie odczytała tej wątłej nici sympatii do niej, jaką snułam przez post krótki w
                        końcu i na zupełnie inny temat.
                        3. Moim zdaniem, agresja jest najsmutniejszym ze sposobów przedstawiania swojej
                        bezradności wobec świata. Może się mylę (wątpię więc jestem).
                        Felicia (brrr, jaki ohydny nick, a osoba pod nim skryta, uwierz, jeszcze
                        bardziej brrr).
                        PS Panidanko, czy uważasz, że wykonuję piękny zawód listonosza i dlatego
                        zlecasz mi wysyłanie jakiś pozdrowień? Rozumiem, iż wspomniana przez ciebie
                        okazja, to Twój ostatni list do mnie (i korzystasz po prostu z okazji). Że tych
                        listów więcej nie będzie - pozostaję z nadzieją. Że tak powiem i vice versa.
                        F.
                        PS PS Pozdrowienia piękna rzeczsmile))
                        • panidanka Re: Do Felicia 27.01.04, 07:55
                          felicia napisała:

                          > Panidanko, jestem ciekawa, choć przyznam że w zasadzie umiarkowanie, z jakim
                          > nastawieniem przeczytasz jutro swój do mnie skierowany post.

                          myślisz Felicia, że ja co ranka zmieniam zdanie na każdy temat?

                          > Jeżeli coś z niego
                          >
                          > zrozumiesz, stawiam panidance piwo.

                          stać mnie jeszcze na picie własnego naważonego piwa


                          > Oczywiście mojej odpowiedzi nie musisz czytać panidanko, obowiązku nie ma; w
                          > nadziei jednak, że panidankowy wzrok tu zabłądził, kilka uwag:

                          tak, mój wzrok tu "zabłądził"
                          jak zawsze czytam reakcje na moje kontrowersyjne opinie


                          > 1. niewymownie mi przykro, iż mój nick panidance się nie podoba, ale to, że
                          nie
                          >
                          > daje się jej odmieniać (i to przez przypadki!!!) - mało mnie interesuje;

                          Felicia
                          ciebie poza pewną formą "istnienia" w życiu publicznym na FA
                          rzeczywiscie "mało...interesuje"

                          > 2. podobnie jak i to, że z mojego pisania panidanka nie zrozumiała nic -
                          nawet
                          > nie odczytała tej wątłej nici sympatii do niej, jaką snułam przez post krótki
                          w
                          >

                          Pani Danka zrozumiała i dlatego napisała co napisała.

                          > końcu i na zupełnie inny temat.
                          > 3. Moim zdaniem, agresja jest najsmutniejszym ze sposobów przedstawiania
                          swojej
                          >
                          > bezradności wobec świata. Może się mylę (wątpię więc jestem).

                          Pani Danka BEZRADNA ?
                          a wobec czego i kogo Pani Danka jest taka bezradna?
                          może będziesz miała Felicia odwagę napisać i to.

                          > Felicia (brrr, jaki ohydny nick, a osoba pod nim skryta, uwierz, jeszcze
                          > bardziej brrr).

                          ależ karesy!
                          do Pani Danki?
                          czy dla publiki co tu zajrzy?
                          ach!
                          jaka ta Felicia .... itd


                          > PS Panidanko, czy uważasz, że wykonuję piękny zawód listonosza i dlatego
                          > zlecasz mi wysyłanie jakiś pozdrowień? Rozumiem, iż wspomniana przez ciebie
                          > okazja, to Twój ostatni list do mnie (i korzystasz po prostu z okazji). Że
                          tych
                          >
                          > listów więcej nie będzie - pozostaję z nadzieją. Że tak powiem i vice versa.
                          > F.
                          > PS PS Pozdrowienia piękna rzeczsmile))

                          nie Felicio
                          moje pozdrowienia dla cs137 nie były przeznaczone do prywatnej korespondencji
                          daleko jednak od Miriam nie 'odpadłaś' kwietna Felicio
                          czyżbyś nudziła się tam gdzie wszyscy są dla siebie tacy kwieciści w mowie i
                          piśmie, a także poglądach?
                          czy mój list jest ostatni?
                          to zależy.
                          od czego?
                          a o tym już tylko ja decyduję.

                          D.
                • Gość: EUROMIR DO PANI TRUDNEJ (W ODMIANIE PRZEZ PRZYPADKI) IP: *.cm-upc.chello.se 27.01.04, 02:44
                  Szanowna Pani Felicio,

                  juz od jakiegos czasu, z duza przykroscia zauwazam, iz wydaje sie Pani czerpac –
                  totalnie dla mnie niezrozumiala - obsesyjna wrecz satysfakcje, w czestym,
                  wystepujacym prawie w kazdym Pani poscie, powtarzaniu (moze nie tak obiegowych,
                  jak biologicznie wyrazistych) opinii o Zydach. A w szczegolnosci o
                  wyrozniajacych ich zaletach.
                  Poprzednio juz kilka razy przypominala Pani forumowej Publicznosci, iz :

                  ”Najlepiej po polsku pisza polscy Zydzi”.

                  W poscie dzisiejszym, tu w watku (czyzby przez przypadek ?) przytacza Pani nie
                  podajac zrodla (czyzby autoironiczne ?) opinie gloszace, ze Zydzi
                  sa ”nadinteligentni” , albo tez, jak to wynika z kontekstu, w porownaniu z
                  przedstawicielami innych narodowosci ”sprytniejsi”.
                  Zaiste doskonale przyklady na ”biologiczne” myslenie. Widze, ze nieobca
                  Pani ”nauka” o biologi ras.

                  Przywolanymi uwagami – pewnie o tym nie wiedzac – swietnie wpisuje sie Pani w
                  tradycje od dawna juz istniejaca w mysleniu talmudowym.
                  Oczywiscie miala Pani swietnych poprzednikow i obraca sie w niezlym
                  towarzystwie. Lenin (podobnie do Pani) twierdzil : -"w Rosji mądry człowiek to
                  albo Żyd, albo osoba z domieszką krwi żydowskiej".
                  Gratuluje.

                  Kiedy idzie o moje wspomnienie. O moja relacje bedaca postem wstepnym tego
                  watku. Chcialbym odniesc sie do Pani uwag.

                  Pyta Pani:

                  cryingwink po co do jego (Euromira – przyp.moj) ogólnych rozważań na temat natury
                  człowieka (kto czytał dzienniki komendanta Auschwitz też je zna) dołączył
                  informację, że człowiek jest Żydem. Aby wzmocnić dramaturgię opowieści?”

                  Nie Pani Felicio. Moja relacja jest oparta faktach. Nie upiekszalem jej ani nie
                  dramatyzowalem. Zadnych (skapych zreszta) informacji o L. nie musialem
                  sztucznie ”dolaczac”. Krotko przecie charakteryzowalem jego postac. Czyzbym
                  mial nie napisac, iz pracowal w wojsku ? Albo, ze byl bardzo wyksztalcony i
                  nteligentny ? Mysle, ze wymienione fakty i cechy – tak jak i pochodzenie – sa
                  sprawami, ktorych nie powinienem pomijac milczeniem, gdyz wowczas sam siebie
                  moglbym oskarzyc o wybiorcza manipulacje.
                  L. byl polskim Zydem i nie widze powodu aby sie nad tym faktem dziwowac, krecic
                  glowa i cmokac z niedowierzaniem. Tym bardziej, iz on sam nie czynil z tego
                  zadnej tajemnicy.
                  W moim wspomnieniu nie widze tez dostrzezonych przez Pani czujne oko ”ogólnych
                  rozważań na temat natury człowieka”. Zapisalem w nim tylko historie mojej z L.
                  znajomosci. Wybilem – byc moze zbyt ostro – dwie kwestie, ktore mnie w L.
                  frapowaly :
                  1) Sprawe motywacji, ktora sklonila inteligentnego, wyksztalconego czlowieka do
                  pracy w rzeznictwie. (Mowie o tym w koncowym fragmencie, zadajac pytania na
                  ktore nie otrzymalem odpowiedzi.)
                  2) Wdziecznosc i opiekunczosc, ktora okazywal cale swoje zycie babci
                  Jermiolowej.

                  W moim poscie do Pani Danuty pisalem, iz dziwi mnie i pozostaje do dzis
                  pytaniem bez odpowiedzi widoczna ”nierownosc” moralna tego czlowieka, ktory –
                  prosze tego nie zapominac – nie pozostawal mi nigdy, chocby przez wzglad na
                  moja bliska z nim znajomosc – obojetny.

                  Pozdrawiam Pania :

                  Euromir
                  • felicia Re: DO Pana EUROMIRA 27.01.04, 09:08
                    Gość portalu: EUROMIR napisał(a):
                    juz od jakiegos czasu, z duza przykroscia zauwazam, iz wydaje sie Pani czerpac
                    > totalnie dla mnie niezrozumiala - obsesyjna wrecz satysfakcje, w czestym,
                    > wystepujacym prawie w kazdym Pani poscie, powtarzaniu (moze nie tak
                    obiegowych,> jak biologicznie wyrazistych) opinii o Zydach. A w szczegolnosci o
                    > wyrozniajacych ich zaletach.
                    > Poprzednio juz kilka razy przypominala Pani forumowej Publicznosci, iz :
                    > ”Najlepiej po polsku pisza polscy Zydzi”.
                    > W poscie dzisiejszym, tu w watku (czyzby przez przypadek ?) przytacza Pani
                    nie > podajac zrodla (czyzby autoironiczne ?) opinie gloszace, ze Zydzi
                    > sa ”nadinteligentni” , albo tez, jak to wynika z kontekstu, w porow
                    > naniu z > przedstawicielami innych narodowosci ”sprytniejsi”.
                    > Zaiste doskonale przyklady na ”biologiczne” myslenie. Widze, ze nie
                    > obca > Pani ”nauka” o biologi ras.

                    Pani Euromirze, nie najlepsza forma chyba każe Panu wygłaszać: 1. kłamstwa (co
                    dosłownie napisałam o Żydach, języku polskim i literaturze odnalazł, a także
                    przytoczył jakiś czas temu na FA pan Pamawa; nie jest to zdanie przytaczane
                    przez Pana); 2. wątpliwej jakości ironizowanie (takie odnajdzie w powyżej
                    pozostawionych przeze mnie Pana zdaniach każdy, kto umie czytać ze
                    zrozumieniem).
                    Nauka o "biologi ras" zapewne Panu nie jest obca, skoro tak świetnie Pan ją
                    tropi, Panie Euromirze, odnajdując nawet tam, gdzie jej nie ma. Ja takiej nauki
                    nie znam.

                    > Przywolanymi uwagami – pewnie o tym nie wiedzac – swietnie wpisuje
                    > sie Pani w
                    > tradycje od dawna juz istniejaca w mysleniu talmudowym.
                    > Oczywiscie miala Pani swietnych poprzednikow i obraca sie w niezlym
                    > towarzystwie. Lenin (podobnie do Pani) twierdzil : -"w Rosji mądry człowiek
                    to > albo Żyd, albo osoba z domieszką krwi żydowskiej".
                    > Gratuluje.

                    Lenina nie znam, nie mogę więc stwierdzić, czy wkłada mu Pan w usta cytowane
                    zdanie, czy nie. Akurat Lenina zresztą bardziej uważam za kuriosum w dziejach
                    ludzkości niż autorytet. Pan inaczej?
                    "Talmudowe" - czyli jakie myślenie, Panie Euromirze? Pisze Pan dość
                    gołosłownie. Proszę podać definicję logiczną. I udowodnić, że moje posty (nie
                    są to odczyty ani wyczerpujące umysł dysertacje) mają źródła w Talmudzie (nie
                    znam Talmudu, zapewne w przeciwieństwie do Pana, dlatego też zapewne nie wiem,
                    iż "mówię prozą").

                    > Nie Pani Felicio. Moja relacja jest oparta faktach. Nie upiekszalem jej ani
                    nie> dramatyzowalem. Zadnych (skapych zreszta) informacji o L. nie musialem
                    > sztucznie ”dolaczac”. Krotko przecie charakteryzowalem jego postac.
                    > Czyzbym > mial nie napisac, iz pracowal w wojsku ? Albo, ze byl bardzo
                    wyksztalcony inteligentny ? Mysle, ze wymienione fakty i cechy – tak jak i
                    pochodzenie > – sa > sprawami, ktorych nie powinienem pomijac milczeniem, gdyz
                    wowczas sam siebie > moglbym oskarzyc o wybiorcza manipulacje.
                    > L. byl polskim Zydem i nie widze powodu aby sie nad tym faktem dziwowac,
                    krecic> glowa i cmokac z niedowierzaniem. Tym bardziej, iz on sam nie czynil z
                    tego > zadnej tajemnicy.
                    > W moim wspomnieniu nie widze tez dostrzezonych przez Pani czujne oko ”ogó
                    > lnych > rozważań na temat natury człowieka”. Zapisalem w nim tylko historie
                    mojej> z L. > znajomosci. Wybilem – byc moze zbyt ostro – dwie kwestie, ktore
                    mnie w L. frapowaly :
                    > 1) Sprawe motywacji, ktora sklonila inteligentnego, wyksztalconego czlowieka
                    do> pracy w rzeznictwie. (Mowie o tym w koncowym fragmencie, zadajac pytania
                    na > ktore nie otrzymalem odpowiedzi.)
                    > 2) Wdziecznosc i opiekunczosc, ktora okazywal cale swoje zycie babci
                    > Jermiolowej.

                    To że dla frapującej Pana "sprawy motywacji" (itd. ad 1) istotnie ważna jest
                    informacja, że pułkownik był Żydem, wcale mnie nie dziwi, obserwuję bowiem
                    Pańskie poszukiwania oraz próby dowodzenia pewnych szczególnych cech, zachowań,
                    wyborów moralnych wreszcie dokonywanych przez Żydów (także w aspekcie
                    historycznym).
                    Jeżeli przytoczona przez Pana opowieść nie dotyczy rozważań na temat natury
                    człowieka, to - przyznam - że nie wiem, czego dotyczy. Moim zdaniem pytania,
                    które Pan zadaje (o motywy podjęcia "rzeźnickiej" pracy a inteligencję
                    opułkownika i in. jego przymioty, w tym opiekę nad starą kobietą) rozważań
                    takich dotyczą. Skoro nie, trudno, nie będę polemizować, nie ogarniając
                    Pańskich intencji.

                    > W moim poscie do Pani Danuty pisalem, iz dziwi mnie i pozostaje do dzis
                    > pytaniem bez odpowiedzi widoczna ”nierownosc” moralna tego czlowiek
                    > a, ktory –
                    > prosze tego nie zapominac – nie pozostawal mi nigdy, chocby przez wzglad
                    > na
                    > moja bliska z nim znajomosc – obojetny.

                    No właśnie, nie są to rozważania na temat natury ludzkiej i jej, jak Pan
                    pisze, "nierówności"? Może bardziej trzeba wnikać w to, że człowiek ów nie
                    pozostał Panu obojętny? Takie aspekty Pana życiorysu mnie nie interesują.
                    Przepraszam więc Panie Euromirze za zabranie głosu w sposób, który Pana nie
                    satysfakcjonuje. No, ale twórca zawsze musi się liczyć z tym, że jego dzieło
                    będzie czytane przez profanów, nabierając całkiem nieoczekiwanych znaczeń.
                    jeszcze raz - przepraszam za niezrozumienie Pańskich zamysłów.

                    > Pozdrawiam Pania :
                    > Euromir

                    Pozdrawiam Pana zapewniając, że już dawno nie dziwuję się Pańskich postom, nie
                    kręcę nad nimi głową, ani nie cmokam. Kiedyś to robiłam (wykrył Pan, posługując
                    się znakomitym zmysłem śledczym! Chapeau bas.), teraz - już nie.
                    Piękny śnieg prószy nad Starym Miastem
                    Felicia
                    • Gość: EUROMIR DO GOLOSLOWNEJ PANI FELICJI IP: *.cm-upc.chello.se 27.01.04, 13:42
                      Szanowna Pani Felicio,

                      podstawowym zarzutem, ktory Pani czyni memu wspomnieniu jest fakt, iz nie
                      zatailem zydowskiego pochodzenia glownego bohatera. Jak rozumiem, uwaza Pani,
                      ze mialem szanse na pokazanie humanistycznie uniwersalnego charakteru zbrodni.
                      Natomiast mieszczajac ja w kontekscie zydowskim staje sie winnym wybiorczego
                      rasizmu.
                      Czemu sprzeciwiam sie Pani rozumowaniu ?
                      Otoz – w pierwszym rzedzie – moja relacja jest elementem dokumentacji epoki i
                      historia jednego, konkretnego zycia. Nie zamiarzalem jej w zaden sposob
                      falszowac, ani poddawac politpoprawnym obrobkom. Jaka jest – kazdy widzi.
                      Szczera i uczciwa, az do bolu.

                      Kwestia druga.
                      Bez watpienia w moim wspomnieniu ewidentnnie rysuje sie obraz zadziwiajacej
                      koegzystencji antypodow dobra i zla. Rownoczesnie aktywnych w jednym czlowieku.
                      Mysle, iz relacje te moglem napisac tylko w formie, ktora zaistniala w postaci
                      postu wspepnego.
                      Zreszta jakiekolwiek moje ingerencje w autentyczna historie utkana przez zycie
                      musialyby sie zakonczyc niepowodzeniem.
                      Przyjrzyjmy sie; co sie dzieje, gdy zgodnie z Pani supozycja ukrywam
                      pochodzenie Pulkownika. Czy logicznym i dla Czytelnika zrozumialym jest wowczas
                      powojenne zachowanie sie L. w stosunku do babci Jermiolowej ?
                      Jest zrozumiale, naturalne i nieprzerysowane, gdy dotyczy relacji uratowany
                      przed eksterminacja – osoba ratujaca. Gdyz wiemy, iz postepowanie L. jest forma
                      splacania dlugu za uratowanie zycia i zaplata za narazanie swojej wlasnej
                      egzystencji. Etniczne zuniwersalizowanie postaci Pulkownika czyni relacje
                      nieprzekonywujaca i sztuczna, gdyz wiemy, iz etniczni Polacy w swojej
                      zdecydowanej wiekszosci nie musieli ukrywac sie w trakcie niemieckiej okupacji.
                      Przez cztery lata w jednym miejscu. A fakt ich ewentualnego chowania
                      niekoniecznie musial niesc za soba konsekwencje smierci osob przechowujacych
                      ukrywajacego sie.

                      *
                      Pani Felicio. Zarzuca mi Pani klamstwo :

                      ”kłamstwa (co dosłownie napisałam o Żydach, języku polskim i literaturze
                      odnalazł, a także przytoczył jakiś czas temu na FA pan Pamawa”.

                      Nie przypominam sobie, aby Pan Pamawa odnalazl jakies moje klamstwa. Dziwi mnie
                      natomiast, iz reaguje Pani tak nerwowo. Odwoluje sie do osob postronnych, a
                      sama - mimo tego, iz dysponuje Pani moimi tekstami, nie potrafi mi manipulacji
                      udowodnic. A przeciez stawiajac komus tak powazne zarzuty nalezy byc
                      przygotowanym do tego aby moc je uzasadnic i UDOWODNIC.
                      Piszac o wyznawaniu przez Pania ”rasowej biologii” uzywalem nastepujacych
                      sformulowan (wytluszczenia moje – E) :

                      1)” Poprzednio juz kilka razy PRZYPOMNIALA Pani forumowej Publicznosci,
                      iz : ”Najlepiej po polsku pisza polscy Zydzi”. ”

                      2)” W poscie dzisiejszym, tu w watku (czyzby przez przypadek ?) PRZYTACZA Pani
                      nie podajac zrodla (czyzby autoironiczne ?) OPINIE gloszace, ze Zydzi
                      sa ”nadinteligentni” , albo tez, jak to wynika z kontekstu, w porownaniu z
                      przedstawicielami innych narodowosci ”sprytniejsi”. ”

                      Gdziez wiec moje klamstwa ? Czyzby nie PRZYTACZALA i PRZYPOMINALA Pani
                      powyzszych opinii. Skoro powoluje sie Pani na Pana Pamawa – to i ja czynie to
                      samo !

                      Co do Lenina.
                      O jego rasowo-biologicznej opinii o Zydach : -"w Rosji mądry człowiek to albo
                      Żyd, albo osoba z domieszką krwi żydowskiej".
                      Opinie te przytacza Maxym Gorki, powiadajac, ze uslyszal ja w ktorejs z rozmow
                      wlasnie od Lenina. Ostatnio wspomina o tym m.in. publicysta Bartczak w swoim
                      artykule ( znajdzie Pani w Opiniach, GW, obecny tydzien).

                      A propos Talmudu.
                      Faktycznie widze, iz nie wie Pani, ze ”mowi proza”. I cala jest
                      w ”nieswiadomosci” smile

                      A propos tego; - czego dotyczy, a czego nie dotyczy moje wspomnienie.
                      Zgadzam sie, kiedy powiada Pani, iz dotyczy ”natury czlowieka”. Nie zgadzam
                      sie, kiedy twierdzi Pani, iz to ”ogólne rozważania na temat natury człowieka”.
                      To nieprawda. Prosze przeczytac post wstepny jeszcze raz. Nie znajdzie tam Pani
                      ani ”rozwazan”, ani zadnych innych deliberacji. Jeno dosc sucha relacje.

                      Za zabranie tu w watku glosu prosze mnie nie przepraszac. Cieszy mnie to, iz
                      raczyla Pani go zauwazyc i skomentowac.

                      W Sztokholmie pogoda podobna do warszawskiej – tez uroczy sniezek pada.

                      Pozdrawiam Pania :

                      Euromir
                  • rycho7 Do pana trudniej charyzmatycznego (od slowa mir) 27.01.04, 09:51
                    Gosc portalu: EUROMIR napisal(a):

                    > 1) Sprawe motywacji, ktora sklonila inteligentnego, wyksztalconego czlowieka
                    do
                    > pracy w rzeznictwie. (Mowie o tym w koncowym fragmencie, zadajac pytania na
                    > ktore nie otrzymalem odpowiedzi.)

                    Euromir w swym pieknoduchowstwie zapomina o sytuacji sprawstwa posredniego lub
                    kierowniczego. Akcjonariusz kupujacy na gieldzie akcie przemyslu miesnego
                    takze "pracuje" w rzeznictwie. Pulkownik L. pracowal w tym interesie tak samo
                    jak rodzice szanownego Euromira. Byli formalnie wspolwlascicielami interesu pod
                    nazwa PRL. I jako wspolwlasciciele formalnie odpowiadaja za "sukcesy" PRL'u.
                    Jak by na to nie patrzec byli "akcjonariuszami" tego interesu. Jak
                    akcjonariusze mniejszosciowi mieli zaden wplyw na decyzje zarzadu geszeftu PRL-
                    Enron. Pulkownik L. byl zarzadzie geszeftu PRL-Enron na stanowisku
                    porownywalnym z kierowca wozu asenizacyjnego. Jako kierowca nie musial widziec
                    dokladnie co ci z tylu robia ze scierwem zbednym konsumentom.

                    Gosc portalu: EUROMIR napisal(a):

                    > 2) Wdziecznosc i opiekunczosc, ktora okazywal cale swoje zycie babci
                    > Jermiolowej.

                    Pulkownik L. cierpial na zespol chorobowy (syndrom) "oblezonej twierdzy".
                    Syndrom ten byl przez wieki celowo rozwijany w spolecznosci zydowskiej.
                    Stalinizm byl godnym kontynuatorem, a syjonizm jest. Ponadto pulkownik L. mogl
                    uwierzyc w idee ustroju sprawiedliwosci spolecznej. Idea ta jest zywa
                    od "zawsze" w mysleniu ludzi. Praktyczne weryfikacja konkretnej realizacji tej
                    idei za kazdym razem wymaga czasu. Miedzy 1945 a 1956 czasu tego nie bylo wiele
                    jak na procesy spoleczne. W 1945 roku pulkownik (przed awansami nizszy ranga)
                    L. wyszedl po 4 latach z "oblezonej twierdzy" babci Jermiolowej. Osobiscie
                    odczuwal wiec sytuacje kraju "bohatersko" realizujacego idee ustroju
                    sprawiedliwosci spolecznej. Kraj ten byl od samego poczatku atakowany przez
                    moznych tego swiata. Organizowano przeciwko niemu wrogow wewnetrznych i
                    zewnetrznych. II Wojna Swiatowa byla takze przedstawiana przez Hitlera jako
                    realizacja krucjaty przeciwko komunizmowi. Ta krucjata skonczyla sie wlasnie
                    wtedy gdy pulkownik L. zaczynal swe poswiecenie sie nowej ideii. On dzielnie (w
                    swoim mniemaniu) stanal w obronie idei przed wrogimi knowaniami. Przeciez
                    knowano od 1917 do 1945 i to bardzo krwawo i brutalnie. Pulkownik L. mogl
                    mniemac, ze wrog po 1945 bedzie rownie podstepny, brutalny i krwawy. Jego
                    imaginacje byly silniejsze od plaskich materialnych dowodow. Wydaje sie nawet,
                    ze sady nie wylewaly otrzezwiajacych kublow zimnej wody na "efekty" poswiecenia
                    pulkownika L. Otrzezwienie przyszlo dopiero po 1956 roku. Emerytowany pulkownik
                    L. mial dosc czasu aby przemyslec swa "sluzbe dla idei". Sadzac z przebiego
                    ostatniej rozmowy bilans sumienia nie wypadl dla pulkownika L. pozytywnie.
                    Imaginacja fatalnie przerosla materialne dowody na wrogie knowania. Stonka
                    zrzucana z amerykanskich samolotow nie podejmowala wspolpracy wywiadowczej ze
                    szpiegami naslanymi przez Andersa, przymusowo wcielanymi do zaprawionego w
                    znoju ludowego wojska. Pulkownik zdal sobie sprawe, ze nawet gdy sam mial
                    czyste rece, bo zawsze przypadala mu rola "dobrego policjanta" to mogl jako
                    czlowiek zauwazac co niewlasciwego robili koledzy odgrywajacy role "zlych
                    policjantow". Pulkownik zdal sobie sprawe, ze "podejrzani" pojawiajacy sie u
                    niego mogli byc jednak wczesniej miesiacami "zmiekczani" w "nieistniejacych"
                    wiezeniach takich jak w Miedzeszynie. Fakt, on sam osobiscie tego nie robil. On
                    mial czyste rece. On jak Niemiec w III Rzeszy "nie wiedzial" o istnieniu obozow
                    koncentracyjnych i holocauscie. W koncu media nie informowaly wtedy co sie
                    dzieje w Dzeninie. A nawet gdy pojawiala sie taka informacja to mozna bylo jak
                    zakwalifikowac jako wroga propagande. Zupelnie jak niektorzy robia to
                    wspolczesnie. Widzisz roznice?

                    To czego polkownik nie powiedzial w swej ostatniej rozmowie Ty Euromirze
                    doskonale wiesz jako dorosly czlowiek. Pytanie jednak, czy potrafisz
                    obiektywnie sformulowac to jak Polkownik L. myslal we wlasciwej sobie
                    rzeczywistosci. Sadze, ze nie chcesz dopuscic do siebie mozliwosci
                    przeniesienia swego punktu widzenia w przeszlosc. Ale bez tego nie bedziesz
                    nigdy w stanie przykladowo zrozumiec neandertalczyka. A o co Ci wlasciwie
                    chodzilo w poscie wstepnym?
                    • panidanka Re: Do pana trudniej charyzmatycznego (od slowa m 27.01.04, 11:25
                      rycho7 napisał:

                      > To czego polkownik nie powiedzial w swej ostatniej rozmowie Ty Euromirze
                      > doskonale wiesz jako dorosly czlowiek. Pytanie jednak, czy potrafisz
                      > obiektywnie sformulowac to jak Polkownik L. myslal we wlasciwej sobie
                      > rzeczywistosci. Sadze, ze nie chcesz dopuscic do siebie mozliwosci
                      > przeniesienia swego punktu widzenia w przeszlosc. Ale bez tego nie bedziesz
                      > nigdy w stanie przykladowo zrozumiec neandertalczyka. A o co Ci wlasciwie
                      > chodzilo w poscie wstepnym?

                      Rycho
                      cóż za NIEZROZUMIENIE nie tylko intencji.
                      ale żeby zrozumieć intencje-te dobre- trzeba samemu najpierw je mieć, bo z
                      pustego i Salomon nie naleje.

                      Rycho napisał także:
                      >czy potrafisz
                      > obiektywnie sformulowac to jak Polkownik L. myslal we wlasciwej sobie
                      > rzeczywistosci.

                      a niby jakim to sposobem Euromir miał wiedzieć co jest w myślach Pułkownika?
                      Euromira zwyczajnie i po ludzku zastanowiło jak człowiek, którego poznał i z
                      którym lubił rozmawiać dopuścił się takich czynów, które powszechcie uważa się
                      za "zbrodnię przeciw Narodowi Polskiemu".
                      to naprawdę jest trudno zrozumieć
                      jak trudno sami możemy się przekonać po 14 latach od powstania
                      IIIRzeczpospolitej w której jest więcej głodujących i bezdomnych niż za PRL-ua
                      średnia?
                      średnia jest dla statystyków
                      nie powinna być natomiast wyznacznikiem działania polityków
                      chyba że tych, którzy interes swój i własnej grupy cenią sobie ponad wszystko.

                      D.

                      • rycho7 Czyzby jablko niedaleko padalo od jabloni? 27.01.04, 12:31
                        panidanka napisała:

                        > a niby jakim to sposobem Euromir miał wiedzieć co jest w myślach Pułkownika?

                        Jak widac bawidamkom trudno jest przyjac do wiadomosci, ze zawartoscia sumienia
                        poszczegolnych jednostek usiluje sterowac tak zwane spoleczenstwo (skad inad
                        przypadkowe). Oraz to, ze zamiary sterownicze tegoz "spoleczenstwa" sa zmienne
                        w czasie i podatne na tzw. podszepty. Czasami Szajnertowie stoja z jednej
                        strony a czasami z drugiej zmieniajac nazwiska i nazwy partii (pardon "ruchu"
                        S.). A tryndy kazdy w miare normalny i trzezwy czlowiek bez trudu wyczuwa, co
                        nie znaczy, ze akceptuje. No bo czymz lepszym sa wartosci Michnikow z 1952 roku
                        od warosci Szajnertow w 2002 roku (na "Swieto Odrodzenia"). Pulkownik L. nie
                        byl na tyle glupim czlowiekiem aby nie portafil zrelatywizowac i wartosci i
                        sumienia bedac kolega w "doli" i "niedoli" Stefcia Szajnerta (bylo nie bylo ze
                        slawetnej Informacji Wojskowej, odgrywajacej w niniejszcym watku pewna role).
                        Sadze, ze Euromir (charyzmujacy sie trudna Europa) doskonale znal realia i
                        sposob myslenia z okolic Koszykowej rog Niepodleglosci (rzut kamieniem od
                        parku, w ktorym byl rozmawial z pulkownikiem L., dla nieobeznanych z topgrafia
                        warszawska tuz przy ww. rogu miescila sie instytucja zatrudniajaca pulkownika
                        L.).

                        > Euromira zwyczajnie i po ludzku zastanowiło jak człowiek, którego poznał i z
                        > którym lubił rozmawiać dopuścił się takich czynów, które powszechcie uważa
                        się
                        > za "zbrodnię przeciw Narodowi Polskiemu".

                        Temat ten przerabialismy juz bawidamko w odniesieniu do ojca pewnej
                        uczestniczki forum. Ktory to ojciec pochodzac ze Lwowa znalazl sie byl na
                        Wybrzezu. Ja wyrazilem opinie, ze ow jegomosc zapewne zatrudnial sie byl w
                        formacjach zdyscyplinowanych. Na co wielu uczestnikow forum stwierdzilo,
                        zgodnie ze swoim wyswiechtanym sposobem myslenia, ze ja sugeruje, ze jegomosc
                        sie czegos dopuscil, co jest nieuprawnionym jego obrazaniem. Otoz ja nie mam
                        wyswiechtaniego sposobu myslenia. W tamtej i obecnej sprawie kpie sobie (nie
                        dodajac emotikony smile ) z wyswiechtanego sposobu myslenia. Ani porucznik ani
                        pulkownik byc moze nie dopuscili sie niczego niegodnego poza zatrudnianiem sie
                        w instytucjach panstwowych. To co jest powodem chwaly angielskiego gentlemana
                        jest czynem niegodnym dla Polakow ocenianych przez tak zwana gawiedz
                        inteligencka Pomrocznej Jasnej. Natomiast w powyzszym tekscie bawidamki mozna
                        znalezc stwierdzenie ze "dopuścił się takich czynów". Bije z tego stwierdzenia
                        dokladnie to samo co ja imputowalem pulkownikowi L. w zdaniu "Jego imaginacje
                        byly silniejsze od plaskich materialnych dowodow.". Czyzby jablko niedaleko
                        padalo od jabloni? A propos, czy KBW bylo "formacja zdyscyplinowana"? Czy
                        wiazanie porucznika z KBW jest imputowaniem mu tego, ze "dopuścił się takich
                        czynów"? Warto sie miarkowac w wyswiechtanym sposobie myslenia.
                        • panidanka Re: Czyzby jablko niedaleko padalo od jabloni? 27.01.04, 13:02
                          na szczęście nie tylko dla mnie moje dzieci też za daleko nie padły od mojej
                          jabłoni smile

                          D.
                          • rycho7 Re: Czyzby jablko niedaleko padalo od jabloni? 27.01.04, 15:58
                            Proponuje umyc buciki pod biezaca woda.
                        • Gość: EUROMIR TOPOGRAFIA ZBRODNICZYCH URZEDOW IP: *.cm-upc.chello.se 27.01.04, 14:23
                          Drogi Panie Rychu,

                          pisze Pan :

                          "Sadze, ze Euromir (charyzmujacy sie trudna Europa) doskonale znal realia i
                          sposob myslenia z okolic Koszykowej rog Niepodleglosci (rzut kamieniem od
                          parku, w ktorym byl rozmawial z pulkownikiem L., dla nieobeznanych z topgrafia
                          warszawska tuz przy ww. rogu miescila sie instytucja zatrudniajaca pulkownika
                          L.)."

                          Chcialbym uscislic. Instytucja o ktorej Pan mowi, iz znajdowala sie na rogu
                          Koszykowej i Al.Niepodleglosci (na skos, po przekatnej skrzyzowania w stosunku
                          do szpitala WAM) to budynki kontrwywiadu i (na zapleczu) mieszkania kadry
                          oficerskiej. Informacja Wojskowa (II Wydzial) sasiadowala z nimi. Miescila sie
                          na Chalubinskiego (przedluzenie Al. Niepodleglosci, na przeciw
                          Min.Komunikacji). W budynku od frontu ulicy w podziemiach znajdowaly sie cele.
                          Czesc z nich miala (zablindowane) okienka na ul.Chalubinskiego. IW zajmowala
                          tez duzy kompleks budynkow na zapleczu (wokol kina Sputnik) i wzdloz
                          Koszykowej, w kierunku na szpital miejski im.Oczki.

                          Wiem to wszystko poniewaz mieszkalem w okolicy. Tam tez (na Nowowiejskiej, XIV
                          Liceum Ogolnoksztalcace im. Klementa Gottwalda, zwane szkola zydowska)
                          chodzilem do szkoly. 90% moich kolegow to dzieci pracownikow polozonych wokol ,
                          opisanych tu urzedow.
                          Tak. Ja dobrze znalem to srodowisko.

                          Pozdrawiam Pana :

                          Euromir

                          PS
                          Czy nie poruszalismy tego tematu owej slynnej, upojnej nocy we Frankfurcie ?
                          • rycho7 Stodola w przelocie - niskim koszacym? 27.01.04, 14:56
                            Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

                            > duzy kompleks budynkow na zapleczu (wokol kina Sputnik)

                            W tym kinie chyba nigdy nie bylem. Natomiast bywalem w tym budynku gdy miescil
                            sie tam klub studencki Stodola. Przed kolejna przeprowadzka do obecnej siedziby.

                            Tereny sa wyraznie nawiedzone, ostatnio przez niejakiego Weissa. Fatum?
                            • Gość: EUROMIR KALINOWSKI, OKA I STODOLA IP: *.cm-upc.chello.se 27.01.04, 20:02
                              Mily Panie Rychu,

                              kino Sputnik, na zapleczu Dwojki, na podworzu ul.Chalubinskiego X Koszykowa.

                              Budynek Stodoly nalezal natomiast poczatkowo do jednostki WSW mieszczacej sie
                              naprzeciw mojej bylej szkoly (Nowowiejska tez w podworzu) ochraniacej kompleks
                              sadow wojskowych zlokalizowanych w pobliskich budynkach. Zanim wprowadzili sie
                              don studenci bylo tam kino "Oka", ktore przed 56 nosilo nazwe "Kalinowski".
                              Ten "Kalinowski" to (fatum ?) - bohater KBW.

                              Pzdr:

                              Euromir
                              • rycho7 "zmiekczanie" przez KBW 28.01.04, 08:23
                                Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

                                > kino Sputnik, na zapleczu Dwojki, na podworzu ul.Chalubinskiego X Koszykowa.

                                > kino "Oka", ktore przed 56 nosilo nazwe "Kalinowski".
                                > Ten "Kalinowski" to (fatum ?) - bohater KBW.

                                Dziekuje za zmniejszenie mej niewiedzy.

                                Mnie zawsze bylo blizej do kina Moskwa. A propos, byl taki kawal. Jaka jest
                                najbardziej komunistyczna ulica w Warszawie? Rakowiecka, zaczyna sie w Moskwie
                                (ww. kino) a konczy sie petla (tramwajowa). Oczywiscie to co w nawiasach to
                                jedynie wyjasnienia dla osob nieznajacych topografii Warszawy.

                                PS. Czy ww. Kalinowski mial cos wspolnego ze "zmiekczaniem" gen.
                                Swierczewskiego przez KBW? Podobno wspolczesni eksperci twierdza, ze kule
                                musialy byc wystrzelone z przeciwnej strony.
                        • Gość: siedem Re: Czyzby jablko niedaleko padalo od jabloni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.04, 14:23
                          > Wybrzezu. Ja wyrazilem opinie, ze ow jegomosc zapewne zatrudnial sie byl w
                          > formacjach zdyscyplinowanych. Na co wielu uczestnikow forum stwierdzilo,
                          > zgodnie ze swoim wyswiechtanym sposobem myslenia, ze ja sugeruje, ze jegomosc
                          > sie czegos dopuscil, co jest nieuprawnionym jego obrazaniem...

                          ... a nawet zwierzęcym antysemityzmem.

                          5040
              • panidanka Re: TAJEMNICE PORUCZNIKA 27.01.04, 18:22
                chyba popełniłam poprzednio pewną niescisłość w sprawie losów mojego ojca w
                armi sowieckiej

                o ile dobrze tym razem pamiętam to służył w nie w wywiadzie wojskowym a w
                ZWIADZIE , a to chyba jest różnica.

                D.
                • Gość: kontra pewna nieścisłość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 20:21
                  panidanka napisała:

                  > chyba popełniłam poprzednio pewną niescisłość w sprawie losów mojego ojca w
                  > armi sowieckiej
                  >
                  > o ile dobrze tym razem pamiętam to służył w nie w wywiadzie wojskowym a w
                  > ZWIADZIE , a to chyba jest różnica.

                  Panidanko, faktycznie dostrzegalna jest pewna nieścisłość.
                  Należałoby ją uściślić, ale wyłącznie pełnym zdaniem:

                  Poprzednio pisała Panidanko:

                  "wprawdzie jeszcze za życia mojego ojca dowiedziałam się, że pracował w
                  Ochronie Zarządu Informacji KBW w 46r"

                  Winno być:

                  "wprawdzie jeszcze za życia mojego ojca dowiedziałam się, że pracował w
                  Ochronie Zarządu Zwiadu KBW w 46r,
                  • Gość: kontra moje roztargnienie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 20:24


                    zapomniałem o smile)))))))))


                    acha, jeszcze ps.
                    tak to jest z demencją, inaczej zwaną dementacją smile)))
                  • panidanka1 Re: pewna nieścisłość 28.01.04, 11:52
                    Gość portalu: kontra napisał(a):

                    > Winno być:
                    >
                    > "wprawdzie jeszcze za życia mojego ojca dowiedziałam się, że pracował w
                    > Ochronie Zarządu Zwiadu KBW w 46r,

                    sprawdzę w domu

                    z opowiadań wojennych ojca wiem,że w czasie działań wojennych był w ZIADZIE
                    frontowym i tam chyba zetknął się z Jaruzelskim.
                    ale ten dokument z pieczątką z 46r to....sprawdzę
                    zwiad czy informacja
                    ale na pewno gdzieś tam jeszcze po drodze było coś jak "szkolenie" w jedynej
                    słusznej linii itd. smile

                    Pozdrawiam
                    D.
                    • rycho7 medresa w Riazaniu? 28.01.04, 14:07
                      panidanka1 napisała:

                      > "szkolenie" w jedynej słusznej linii itd. smile
                  • rycho7 o myciu bucikow 28.01.04, 14:03
                    Gość portalu: panidanka napisał(a):

                    > > nie w wywiadzie wojskowym a w ZWIADZIE , a to chyba jest różnica.

                    Faktycznie tu jest roznica.

                    > w Ochronie Zarządu Zwiadu KBW w 46r"

                    A to juz czysta Informacja Wojskowa (rodzaju wojsk). Ochrona - to "magiczne"
                    slowo. Wyglada na ogrodek Fejgina i Swiatlo.
                    • panidanka1 Re: o myciu bucikow 28.01.04, 18:59
                      rycho7 napisał:

                      > Gość portalu: panidanka napisał(a):
                      >
                      > > > nie w wywiadzie wojskowym a w ZWIADZIE , a to chyba jest różnica.
                      >
                      > Faktycznie tu jest roznica.
                      >

                      nie wiem czy „umyję swoje buciki” ale podaję teraz fakty z oryginalnych
                      dokumentów jakie posiadam.

                      1) Uchwała nr.8 Rzeczpospolita Polska
                      Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego

                      [...]

                      podpis: Szwalbe Stanisław z-ca Prezydenta KRN
                      za zgodność: Minister Radkiewicz
                      przewodniczącysmirkt.Bierut

                      2)Ści śle tajne
                      Rozkaz personalny
                      m.Warszawa

                      [...]

                      Z-ca D-cy Samodzielnej Kompani Ochrony Zarządu Informacji KBW
                      do spraw polit-wych.

                      podpis: Szef Zarządu Informacji KBW płk. Saukum
                      za zgodność: Szef Oddziału personalnego Zarządu Informacji KBW Zaukerman
                      („k” nieczytelne, być może jest tam inna literka)
                      wyk. w 3 egzemplarzach

                      a od siebie jeszcze dodam, że mój ojciec odszedł w „odstawkę” chyba w 53r czyli
                      wraz ze śmiercią Stalina, ale na pewno nie później niż w 55/56, i rozpoczął
                      pracę jako robotnik w Stoczni Gdańskiej, co jest udokumentowane zdjęciami z
                      albumu rodzinnego.

                      > > w Ochronie Zarządu Zwiadu KBW w 46r"
                      >
                      > A to juz czysta Informacja Wojskowa (rodzaju wojsk). Ochrona - to "magiczne"
                      > slowo. Wyglada na ogrodek Fejgina i Swiatlo.
                      • rycho7 o rozumieniu 29.01.04, 13:10
                        panidanka1 napisała:

                        > nie wiem czy „umyję swoje buciki” ale podaję teraz fakty z oryginal
                        > nych
                        > dokumentów jakie posiadam.

                        Pisze otwartym tekstem. Szanowna Pani wdepnela w g.wno i zamiast umyc buciki
                        tapla sie Wascka z upodobaniem. Czy mam sie dac sprowokowac do dalszych analiz
                        dokumentow i rzeczywistosci? Historii nie zmienie.
                        • panidanka1 Re: o rozumieniu 29.01.04, 19:48
                          rycho7 napisał:

                          > Pisze otwartym tekstem. Szanowna Pani wdepnela w g.wno i zamiast umyc buciki
                          > tapla sie Wascka z upodobaniem. Czy mam sie dac sprowokowac do dalszych
                          analiz
                          > dokumentow i rzeczywistosci? Historii nie zmienie.
                          >

                          jak się na spacer wychodzi pospacerować po gnojowicy to trudno o nie ubrudzenie
                          bucików
                          a te nasze FA coś mi właśnie taką gnojowicę z za stodoły wielkopaństwa
                          przypomina zbyt często
                          radzę używać perfum zamiast kart historii

                          D.
                          • rycho7 o zapachach 29.01.04, 20:39
                            panidanka1 napisała:

                            > radzę używać perfum zamiast kart historii

                            W obu przypadkach chodzi o ten sam zapach warzywa o mocnych wlasciwosciach
                            odkazajacych. Wascka ma zasade obrazania tych, ktorzy mowia, ze ten zapach
                            czuja. Zapachu nie da sie ukryc ale mowienie zakazane.
                            • panidanka1 Re: o zapachach 29.01.04, 21:32
                              rycho7 napisał:

                              > W obu przypadkach chodzi o ten sam zapach warzywa o mocnych wlasciwosciach
                              > odkazajacych. Wascka ma zasade obrazania tych, ktorzy mowia, ze ten zapach
                              > czuja. Zapachu nie da sie ukryc ale mowienie zakazane.

                              a co do zapachów to ostaatnio delektuję się czosnkiem w zalewie w/g przepisu z
                              forum świat
                              polecam
                              jest dobry na rozszerzenie żył i spadek ciśnienia
                              chyba masz za duży i uderza już do głowy zaćmiewając cokolwiek rozumienie nie
                              tylko moich tekstów ale i kart historii najnowszej
                              D.
        • panidanka Re: TAJEMNICE PORUCZNIKA 25.01.04, 18:01
          Gość portalu: Zasymilowany napisał(a):

          > Twój ojciec był porucznikiem?

          a w armi sowieckiej był lejtnantem, chyba to odpowiada podporucznikowi i służył
          w wywiadzie wojskowym-ponoć
          wspominał, że znał w tamtych czasach Jaruzelskiego

          D.
      • Gość: EUROMIR A OCZY MIAL NIEBIESKIE, A WLOSY... IP: *.cm-upc.chello.se 25.01.04, 18:18
        Droga Pani Danuto,

        moje wspomnienie o L opublikowalem nie dlatego, ze stanowi ono jakis "problem"
        etyczny czy moralny osobiscie DLA MNIE. Sadze, iz z samego juz tylko sposobu
        mojej narracji wynika, iz choc nie ustawiam sie w stosunku do bohatera mojej
        powiastki jako sedzia, to jednak wyraznie akcentuje moja pryncypialnie
        negatywna (w tym wypadku hipotetyczna) ocene ludzi, ktorzy zamieszani byli w
        krwawe zaprowadzanie sowiecko-komunistycznego rezymu w Polsce.

        Wiem, iz swiat nie jest czarno-bialy. Wiem tez, iz ludzie czesto wspaniali,
        bogaci duchowo i intelektualnie, w specyficznych warunkach potrafia sie
        sprostytuowac, zeszmacic. Wiem, ze potrafia z tego powodu po latach sie
        wstydzic i swego postepowania zalowac.

        Piszac o L i jego zaangazowaniu w zbrodnicza dzialalnosc Informacji, pisze
        jednoczesnie o nim jako o milym, cieplym czlowieku, ktory swoj humanizm
        potrafil udowodnic w zyciu. Chocby w stosunku do babci Jermiolowej. Widze wiec
        L jako czlowieka b.nierownego. Zapewne wszyscy w jakims stopniu tacy jestesmy.

        Jednoczesnie tak duzo w zachowaniach L nie rozumiem.
        Np.latwosc z jaka przyszlo mu wejsc w struktury terroru. Coz nim powodowalo,
        gdy po krwawej wojnie, miast wzorem byczka Fernando, wygrzewac sie w sloneczku
        i wachac wonne kwiatki - na wlasne zyczenie pakuje sie w nowe gwaltu i krwi
        pelne srodowisko. Tak wcale nie inne od tego, ktore nie tak dawno zagrazalo
        jego wlasnej egzystencji.

        Jak Pani widzi, w wypadku L opanowanie przyszlo, nie tyle wbrew jego woli, lecz
        jednak jakby przypadkiem. Dzieki zmianom politycznym, na ktore L z pewnoscia
        nie mial wplywu.
        Zastanawiam sie - jak wygladalaby kariera L - gdyby nie polski Pazdziernik?
        Czy mialby wtedy czas na spotkanie mnie w parku i ze mna o Rzymie pogwarki ?
        Czy wstyd L, wyraznie przezen okazany w czasie naszego ostatniego spotkania,
        nie bylby aby tryumfem i samozadowoleniem, gdyby okazalo sie, iz formacja na
        ktora po wojnie postawil odniosla zwyciestwo ?

        To tez pytania na ktore nigdy pewnie nie poznam odpowiedzi.

        A propos skrotu - KBW. Oznacza Korpus Bezpieczenstwa Wewnetrznego. Chlopcy z
        tych oddzialow mieli kiedys ladna, marszowa piosenke:

        A oczy mial niebieskie, a wlosy ciemnoblad
        Ach gdziez go zapoznalas dziewczyno, powiedz skad
        Tamuj na zabawie zapoznalismy sie
        Do niego, ach do niego me serce, az sie rwie

        Widzialam jak bandyci kopali jego twarz
        Ach, gdzie Kabewuwiaku, gdzie swoj karabin masz
        Krew zalewala zielony jego szat
        Umieral Kabewuwiak jak polnej rozy kwiat

        Niestety wiecej zwrotek nie pamietam.

        Pozdrawiam Pania :

        Euromir
        • panidanka Re: A OCZY MIAL NIEBIESKIE, A WLOSY... 25.01.04, 18:38
          Panie Euromirze

          Domyśliłam się, że to nie Pana problem i dlatego w poprzednim moim poście słowo
          problem ujęłam w cudzysłów.
          Dla mnie jednak przeszłość mojego ojca w KBW jest jakimś tam problemem, bo
          jestem w posiadaniu jednego z dokumentów, który.....niby nic tam takiego nie ma.
          Jest po prostu przeniesienie na „inne zadanie”. ale to „inne” zadanie .....
          A potem?
          Potem to były Ziemie Odzyskane i dlatego pewnie jestem teraz tu gdzie jestem,
          czyli nad morzem.

          Rożni mnie jednak z Panem inne podejście do tamtych wyborów.
          Ja naprawdę rozumiem, dlaczego mój ojciec wtedy, w tamtym czasie dokonał
          takiego a nie innego wyboru. Został jednak na uacie już w 56r.
          Dalej to już nie jego udział, bo w 68r został na aucie i poza PZPR.
          Do końca jednak swoich dni pozostał komunistą i....
          Z okien swojego domu mógł spoglądać na wyciągniętą rękę na Stoczniowe Krzyże
          pod bramą Stoczni i .....innym może razem inna „kpina” losu, a może
          przeznaczenia?
          Tak to historia „zakpiła” z mojego ojca.

          Pozdrawiam
          D.

          ps
          pewnego razu jeden Pan rozpoznał moje nazwisko panieńskie po moim wyglądzie
          (wcześniej mnie nie znał).tak byłam uderzająco podobna do swojego ojca
        • Gość: Zasymilowany Re: A OCZY MIAL NIEBIESKIE, A WLOSY... IP: 80.53.175.* 25.01.04, 19:30
          I co zadowolony?Na część EUROMIRA po trzykroć @!@!@!
        • Gość: Zasymilowany Re: Wyszło gówno z worko c? kpiarzu IP: 80.53.175.* 25.01.04, 19:53
        • Gość: jaski Re: Panie Euromirze IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 27.01.04, 01:28
          Szanowny Panie Euromirze.
          Po raz pierwszy udaje mi sie pisac do Pana, choc nie zaprzecze, ze dosc czesto
          czytalem Panskie posty. Jest pan niewatpliwie jedna z ozdob tego forum,
          chociazby patrzac na styl Panskich odpowiedzi, a takze na tresc panskich
          wypowiedzi. Jednak(prosze wybaczyc mi to wyznanie) nie moge zapisac sie do
          grona Panskich przyjaciol czy fanow chocby. Moge tylko(wiem, ze nieudolnie)
          nasladowac Panski styl, ktory jest mi jednak zarowno obcy jak i sztuczny. Nie
          zamierzam jednak Pana obrazac moim stylem (co moglby Pan jako obraze przyjac).
          Otoz Szanowny Panie, uwazam, iz jest Pan calkowicie foney i cala przedstawiona
          przez Pana historia jest konfabulacja autora. Odnosze tez przykre wrazenie(za
          co oczywiscie Pana przepraszam), iz zeruje Pan na bardzo niskich poziomach
          emocji czytelnikow Panskich postow, a panskie historie przypominaja mi 'gone
          with the wind', ktorego to gatuku tworczosci literackiej szczegolnie nie znosze.

          Z wyrazami szacuku.
          jaski
          • Gość: EUROMIR PANIE JASKI IP: *.cm-upc.chello.se 27.01.04, 04:18
            Szanowny Panie Jaski,

            dziekuje za wiele milych i nade wszystko szczerych slow, ktore wypowiedzial Pan
            pod moim adresem. Nie ze wszystkimi moge sie latwo pogodzic. Ale nie fakt ten
            jest powodem glownym, dla ktorego do Pana pisze.

            Bardzo grzecznie i z wielka kultura zawarl Pan w swym poscie powatpiewanie co
            do autentycznosci mojej relacji. Co do jej zgodnosci z rzeczywistoscia. Jedyne
            co moge zrobic - to zapewnic Pana, iz moje wspomnienie dotyczy rzeczywistego
            czlowieka, prawdziwych faktow i jest niefikcyjnym zapisem mojej z L. znajomosci.
            Nic w mym wspomnieniu nie zmyslilem, nic istotnego nie ujalem, ani nie dodalem.

            Oczywiscie Panska jest rzecza - wierzyc w me zapewnienia, albo tez nie.

            Pisze Pan :

            "Odnosze tez przykre wrazenie(za co oczywiscie Pana przepraszam), iz zeruje Pan
            na bardzo niskich poziomach emocji czytelnikow Panskich postow, a panskie
            historie przypominaja mi 'gone with the wind', ktorego to gatuku tworczosci
            literackiej szczegolnie nie znosze"

            Prosze mi tylko wytlumaczyc; na jakiej podstawie sadzi Pan, iz zeruje
            na "bardzo niskich poziomach emocji" ? Prosilbym Pana o przyblizenie mi,
            zapewne w Panskim skrocie myslowym zawartej odpowiedzi.
            Mam nadzieje, iz Panskie "wrazenie" jest na tyle racjonalne, iz ostoi sie
            poddaniu go probie logicznego myslenia.
            Serdecznie Pana do poddania go takiej probie zachecam. Wowczas moze sie okazac,
            iz forma - choc jakze wazna - drugorzedne jednak w stosunku do tresci ma
            znaczenie. Chyba, ze tresci w Panskich "wrazeniach" zdarzaja sie slabe i
            b.rzadko...

            Pozdrawiam Pana :

            Euromir
    • Gość: Zasymilowany Re: TAJEMNICE PULKOWNIKA IP: 80.53.175.* 25.01.04, 17:38
      Ja to mógłbym cofnąć ,się do I W,Ś..Brat Dziadka i Dziadek jeden oficer C.K.
      Austro-Węgier,drugi podoficer.Front wschodni,oddział dziadka brata wyrżniety
      przez kozaków,pobojowisko,zdejmuje swój oficerski mundur,a z trupa żołnierza A-
      W ściąga mundur szeregowca i ubiera na siebie,niewola ,Syberia,koniec wojny.W
      domu juz rodzina pogodziła się ,że Karol zginął na froncie wsch.Pewnego
      wieczoru do drzwi puk,puk,kto tam?,wchodzi - duch Karola,żżzzyyyyyyjjeeee!!!!.
      Mój dziadek były podofic. C.K. i znajomy,jeden z najwyższych ofic. żydowskiego
      poch. w armii C.K.F.Józefa-płk.........Kołomyja,płk. wciela się do
      Legionów ,jego oddz. szturmuje Kołomyję,aby wyzwolić ją spod. ukraińskich
      nacjonalistów.Mój dziadek rozbraja wielu banderowców razem z bratem opisanym.
      pow..Na ratuszu spotyka się z płk.....,on mówi chodzcie do mnie do Legionów.
      Dobrze ,że nie poszli,dzięki temu unikneli wywózki na Sybir w 1939r.Dzięki temu
      ja żyję.
      • Gość: Gall_A Masz Euromirze jednego pułkownika pod bokiem w IP: 212.143.101.* 25.01.04, 19:20
        sztokholmie. Też żydowskiego pochodzenia, który wyemigrował po 68 z Wrocławia.
        Jesli jeszcze żyje, mieszka w dzielnicy Solna. Nazywa sie na L.
      • Gość: rafal Re: TAJEMNICE PULKOWNIKA IP: *.proxy.aol.com 25.01.04, 21:37
        Bardzo mile i przyjaznie pisze pan o pulkowniku.
        Prawdopodobnie draniu i lobuzie wysokiej klasy w zyciu zawodowym.
        Co chce Pan przez to powiedziec czy osiagnac?
        Prosze pana, prawdopodobnie wielu niemcow w taki sam sposob opowiada o
        spotkanych z bylymi plk. SS czy Gestapo. Nie sadzi Pan?
        Jaka jest roznica miedzy panem gaweda a tymi niemcami?
        Polska obluda, szanowny panie przyczynila sie tez do obecnego stanu naszego
        panstwa. Bratajmy sie, stawiajmy grube kreski.
        Jesliby reedukacja niemcow przez amerykanow prowadzona byla podobnymi sposobami
        byliby on b. niebezpieczna dzis spolecznoscia.
        Przypadek porucznika to historia prawdopodobnie "pracy dydaktycznej" takich i
        podobnych pulkownikow po "lwowskich (czy innych)uczelniach".
        Wiadomo co bylo KBW i jakich ludzi, jakimi sposobami dobierali m.inn. tacy
        pulkownicy: do czarnej roboty - ciemniakow.
        "Nie matura a chec szczera zrobi z ciebie oficera".
        Po niepelnej podstawowce i kursie obrobki mianowalo sie go porucznikiem i mialo
        sie slepego wykonawce swoich rozkazow.
        W ocenie mojej ten porucznik czy jego domniemana wina to pryszcz z robota tych
        wyksztalconych wlasciwych oprawcow.
        Smakowala Panu kolacja w otoczeniu pulkownika?
        Dobrego samopoczucia zycze.
        • Gość: rafal Re: do EUROMIRA IP: *.proxy.aol.com 25.01.04, 21:48
          Powyzsy wpis jest do Pana adresowany oczywiscie
        • Gość: Zasymilowany Re:Opowiadanie EUROMIRA się kupy nie trzyma, IP: 80.53.175.* 25.01.04, 22:12
          słyszał piąate przez dziesiąte,a to wszystko to jego wymysł,aby wywołać ferment.
          Mogę się założyc,że "L" to na wpół albo całkowicie fikcyjna postać.
    • arsch_boli Smarkaty Pan EUROMIR 25.01.04, 22:14
      Łaskawy Panie Euromirze,
      Pan tutaj usuiłował robić wrażenie, że jest Pan człowiekiem 'w leciech' i tym
      Pan sobie dodawał powagi. Tymczasem wyszło szydło z worka, zdradził sie Pan!
      Jeśli tego 'pułkownilka' szurnięto na emeryturę w 1956 roku, a Pan go spotkał
      w wieku 12-13 lat - to z prostego rachunku arytmetycznego wynika, że Pan
      możemieć lat najwyżej 60. Czyli Pana wiek jeszcze zdecydowanie nie jest z
      tych, które czxłowiekowi dodaja powagi. W dzisiejszych czasach ze swoim
      wiekiem należy Pan wręczdo grupy wiekowej, którą określić należy
      jako 'smarkateria'!

      Jestem trochę zły na Pana, bo dałem sie zwieść.

      Również, jeśli Pan pisze, że ów pułkownik robił adnotacje długopisem na
      marginesie tygodnika, to musuiało to być po 1956 roku. Długopisy pojawiły się
      w Polsce dopiero po Październiku, kiedy zezwolono na stworzenie namiastki
      prywatnego sektora, nazywanego 'rzemiosłem'. PRL-owski przemysł potrafił
      wyprodukować imponujące ilości 'czuguna i stali' (jak to było w jednej masowej
      pieśni radzieckiej - czugun to po rosyjsku surówka, pierwszy etap wytopu z
      rudy żelaza), ale długopisu już nie był w stanie wyprodukować. Dopiero więc
      rok 1956 przyniósł Polakom długopisy.

      Co zas do dalszych zwrotek piosenki, która Pan łaskaw był przytoczyć. Ja
      pamietam jeszcze jedną:

      'Dziewczęta wiły wianki z zielonej wikliny,
      Koledzy wystrzelili po trzy magazyny,
      I taki jego pogrzeb, i taki jego ślub,
      I już go koledzy spuszczają w ciemny grób.'

      Z poważaniem, Arsch_Boli
      (Żyd i łagodny antysemita z kraju nieościennego).
      • Gość: Zasymilowany Re: Smarkaty Pan EUROMIR IP: 80.53.175.* 25.01.04, 22:26
        Geneza KBW,chyba jest tez inna,co prawda moja liczba jest 40 i 4 ,ale coś tam
        słyszałem.Były to chyba oddziały LWP wywodzące się z jednostek frontowych po
        zakończenych działaniach wojennych.Jeśli się mylę to proszę mnie poprawić,sam
        jestem ciekaw?
        • Gość: kontra KBW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.04, 23:14
          Gość portalu: Zasymilowany napisał(a):

          > Geneza KBW,chyba jest tez inna,co prawda moja liczba jest 40 i 4 ,ale coś
          tam
          > słyszałem.Były to chyba oddziały LWP wywodzące się z jednostek frontowych po
          > zakończenych działaniach wojennych.Jeśli się mylę to proszę mnie
          poprawić,sam
          > jestem ciekaw?

          Korpus Bezpieczeństwa Wojskowego, odpowiednik NKWD wywodził się ze
          specbatalionów Toruńczyka (wyselekcjonowani komuniści, w dużej
          części „internacjonaliści" z Hiszpanii). Nie były to jednostki frontowe.
          Dowódca (mjr.Toruńczyk) podlegał tylko formalnie dowództwu wojskowemu,
          faktycznie władzom politycznym wywodzącym się z polskiej sekcji
          Międzynarodówki. (raporty składał Szyrowi z ZPP)
          • Gość: kontra Re: KBW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.04, 23:36
            > Korpus Bezpieczeństwa Wojskowego,

            oczywiście powinno być Wewnętrznego
            • Gość: . Re: KBW - piszecie bzdury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.04, 23:58
              KBW było jednostą wojskową, do której nabór rekrutów odbywał się na zasadach
              ogólnych. Nie wykluczam, ze selekcja pod katem ideologicznym dotyczyła kadry
              dowódczej.
              • Gość: wikul Re: KBW - piszecie bzdury ? Niezupełnie . IP: *.aster.pl / *.acn.pl 26.01.04, 01:13
                Gość portalu: . napisał(a):

                > KBW było jednostą wojskową, do której nabór rekrutów odbywał się na zasadach
                > ogólnych. Nie wykluczam, ze selekcja pod katem ideologicznym dotyczyła kadry
                > dowódczej.


                Owszem, formacja wojskowa ale podlegająca najpierw Ministerstwu Bezpieczeństwa
                Publicznego a po reorganizacji Ministerstwu Spraw Wewnętrznych a nie
                Ministerstwu Obrony Narodowej . Powołana w 1945 do zwalczania
                antykomunistycznego podziemia w pierwszych latach PRL. Rozwiązana w 1965.
                Następczynią KBW została Wojskowa Służba Wewnetrzna (WSW) a następnie
                Jednostki Nadwiślańskie MSW , istniejące jeszcze za Wałęsy . Pamietam jak
                chciał (Wałęsa) podporządkować je swojej zwierzchności tworząc coś na krztałt
                polskiej Gwardii Narodowej .
              • panidanka Re: KBW - piszecie bzdury 26.01.04, 08:10
                Gość portalu: . napisał(a):

                > KBW było jednostą wojskową, do której nabór rekrutów odbywał się na zasadach
                > ogólnych. Nie wykluczam, ze selekcja pod katem ideologicznym dotyczyła kadry
                > dowódczej.

                chyba to było tak....jak napisał kropka, bo jak głębiej sięgnę pamięcią i w
                dokumenty wszystko wskazuje na to, że tak to właśnie było.

                D.
              • Gość: kontra uprawianie agitki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.04, 19:47
                Gość portalu: . napisał(a):

                > KBW było jednostą wojskową, do której nabór rekrutów odbywał się na zasadach
                > ogólnych. Nie wykluczam, ze selekcja pod katem ideologicznym dotyczyła kadry
                > dowódczej.

                Jeszcze raz:

                NABÓR !

                Oddziały KBW wywodziły się bezpośrednio ze specbatalionów Toruńczyka.
                Te bataliony to pomysł Stalina, by ewentualną inwazję aliantów na zaplecze
                frontu wschodniego uprzedzić zrzutami spec-oddziałów na teren Polski.
                W tym celu właśnie wytypowano z oddziałów Berlinga kilkuset najbardziej
                sprawdzonych komunistów i poddano intensywnemu szkoleniu.
                "Kadrę dowódczą" tej specjalnej jednostki stanowili „internacjonaliści"
                sprawdzeni w Hiszpanii iz dowódcą Toruńczykiem, który raporty składał nie
                Berlingowi, ale przedstawicielowi ZPP — Szyrowi, więc pośrednio jego żonie
                Bristigierowej, a jeszcze bardziej pośrednio jej kochankowi Bermanowi.

                Agitkę uprawiaj na forum *wiem - ONET* Tam poleć tekstem o tych zbrodniczych
                oddziałach, że nie wyklouczasz "ze selekcja pod katem ideologicznym dotyczyła
                kadry dowódczej."

                Natomiast nawet *wiem - ONET* podaje, że KBW podlegał Ministerstwu
                Bezpieczeństwa Publicznego. Jaka więc to była jednostka wojskowa i jakie to
                były "zasady ogólne" naboru rekrutów ?
                • Gość: Zasymilowany Re: uprawianie agitki IP: 80.53.175.* 26.01.04, 21:51
                  Takiś madry,to powiedz kto krył się pod ps. "Toruńczyk"
                • Gość: Zasymilowany Re: uprawianie agitki IP: 80.53.175.* 26.01.04, 22:16
                  I co ,odezwij się fachowcu z LPR-eru.
                • snajper55 Fakty. 27.01.04, 00:46
                  Sporo na ten temat można znaleźć w książce Henryka Dominiczaka, >Organy
                  bezpieczeństwa PRL 1944 - 1990<, W-wa 1997. Oto co pisze o genezie
                  specoddziałów, przekształconych później w BWW Henryka Toruńczyka:
                  >Przygotowując się do przejęcia władzy w kraju, komuniści zadbali także o
                  zorganizowanie militarnych jednostek specjalnych. W X.1943r. utworzyli w
                  Biełomucie k. Moskwy Polski Samodzielny Batalion Specjalny (PSBS). W jego
                  składzie znalazły się dwie kompanie wywiadowczo-dywersyjne.<

                  i dalej:
                  >W VIII.1944r. PSBS podporządkowano kier. Resortu Bezp. Publ. Radkiewiczowi i
                  przekształcono w formację Wojsk Wew. (...) Żołnierzy zdobywano drogą ustawowego
                  poboru z zastosowaniem kryterium ustalonego przez partię. W XI.1944r., po
                  przyłączeniu Samodzielnego Batalionu Ochrony Jeńców Wojennych, PSBS
                  przeformowano w Brygadę Wojsk Wew. D-cą jej został ppłk Henryk Toruńczyk,
                  przedwojenny komunista.<

                  Obszerne frgmenty można znaleźć: www.republika.pl/jozwa22/7/pamieci.htm

                  Snajper.
                  • panidanka Re: Fakty. 27.01.04, 08:04
                    snajper55 napisał:


                    > przeformowano w Brygadę Wojsk Wew. D-cą jej został ppłk Henryk Toruńczyk,
                    > przedwojenny komunista.<
                    >
                    > Snajper.

                    nie wiem kto to Toruńczyk, ale może ktoś z was wie kto to był [S...]
                    nie pamiętam teraz tego nazwiaka, a domowe archiwum teraz jest niedostępne.

                    D.
                  • Gość: kontra Re: Fakty. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 20:53


                    nie mogę się zrewanżować linkiem smile)
                    Widać, że osoba niepodpisana, z taką pewnością siebie zarzucająca innym
                    pisanie bzdur sama bzdurzyła jak najęta.
                    Ciekawe przez kogo najęta?
                    • Gość: Zasymilowany Re: Niedomówienia-wyjasnienia IP: 80.53.175.* 28.01.04, 00:45
                      Trochę byłem przeciw kontrze,ele z innego powodu użyłem onegdaj parę razy
                      Nicka "Toruńczyk" i myślałem,że "kontra" być może pije do,jak Kuba do jakuba ,a
                      o ty Toruńczyku słyszałem jako przedwojennym komuniście,jednak o jego roli w
                      Organach władzy nie.
                      Pardon "kontra" co nie oznacza,że3 zgadzam sie w całokształcie tematu.
                      • Gość: EUROMIR Re: Niedomówienia-wyjasnienia IP: *.cm-upc.chello.se 28.01.04, 00:56
                        Panie Zasymilowany,

                        czy Kuba pije do Jakuba, tak (mniej wiecej), jak Jakub do Michala ?
                        I czy pije ja ?
                        Czy tez pijesz Ty ?
                        Czy Panow Scanow kompanija cala ?

                        A nade wszystko! Co pijemy ?

                        Pzdr:

                        Niepewny Swego Euromir
                • panidanka Re: uprawianie agitki 27.01.04, 08:00
                  Gość portalu: kontra napisał(a):

                  >
                  > NABÓR !
                  >
                  > Oddziały KBW wywodziły się bezpośrednio ze specbatalionów Toruńczyka.
                  > Te bataliony to pomysł Stalina, by ewentualną inwazję aliantów na zaplecze
                  > frontu wschodniego uprzedzić zrzutami spec-oddziałów na teren Polski.
                  > W tym celu właśnie wytypowano z oddziałów Berlinga kilkuset najbardziej
                  > sprawdzonych komunistów i poddano intensywnemu szkoleniu.
                  > "Kadrę dowódczą" tej specjalnej jednostki stanowili „internacjonaliści"
                  > sprawdzeni w Hiszpanii iz dowódcą Toruńczykiem, który raporty składał nie
                  > Berlingowi, ale przedstawicielowi ZPP — Szyrowi, więc pośrednio jego żoni
                  > e
                  > Bristigierowej, a jeszcze bardziej pośrednio jej kochankowi Bermanowi.
                  >

                  mam w pamięci pewne wspomnienie pewnego opowiadania mojego ojca z frontu co
                  POTWIERDZAŁOBY prawdziwość powyższego co napisał Kontra.
                  nie o nazwiska rzecz jasna mi chodzi, ale o te "specbataliony".
                  to "moje" opowiadanie zawarte jest w jednym zdaniu, ale jakżesz tragicznym.

                  D.
      • Gość: EUROMIR Re: Smarkaty Pan EUROMIR IP: *.cm-upc.chello.se 26.01.04, 00:34
        Szanowny Panie Do_Wesela_Sie_Zagoi,

        nigdy tu nie podawalem swego wieku ! Co najwyzej wspominalem o mym udziale w w
        Powstaniach Styczniowym i Listopadowym.
        Tymczasem widze usiluje mi Pan lata liczyc !
        Panie Arschu - nie jestem kobieta, lat swych sie nie wstydze, ale tez nie
        uwazam, zeby mialy jakiekolwiek znaczenie w prowadzonych tu przez nas rozmowach.
        Dlatego Panskim przypuszczeniom, ani przecze, ani ich nie potwierdzam.

        Dziekuje za przypomnienie tekstu trzeciej zwrotki "Kabewuwiaka".
        Ma Pan swietna pamiec. Pewnie dlatego, iz jest Pan ode mnie znacznie mlodszy smile

        Pozdrawiam Pana :

        Euromir
        • Gość: Zasymilowany Re: Szanowny Panie EUROMIRze,uchyl Pan rąbka IP: 80.53.175.* 26.01.04, 01:00
          tajemnicy i powiedz Pan prawdę,że to opowiadanie to bujda na resorach.
          Moje było prawdziwe.
          • Gość: zook Re: Szanowny Panie EUROMIRze,uchyl Pan rąbka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.04, 23:01
            EUROMIR ZWYKŁYM ANTYSEMITĄ JEST! I koniec! Nie rozumiecie, że o to chodzi?
            • snajper55 Re: Szanowny Panie EUROMIRze,uchyl Pan rąbka 28.01.04, 00:02
              Gość portalu: zook napisał(a):

              > EUROMIR ZWYKŁYM ANTYSEMITĄ JEST! I koniec! Nie rozumiecie, że o to chodzi?

              Ależ rozumiemy, jednak to samo można napisać w sposób o wiele mniej
              bezpośredni. Co za sztuka walić pałą antysemityzmu po głowie ?

              Snajper.
              • pan.scan Re: Szanowny Panie EUROMIRze,uchyl Pan rąbka 28.01.04, 00:21
                Na przykład, że światowe wojaże Euromira (Pana) i degustowane z tej racji
                potrawy bardzo wyczuliły jego zmysł powonienia. W efekcie tego nos Mu się
                wydłużył i zbiera zapachy z każdego eklera.
            • Gość: Zasymilowany Re: Szanowny Panie EUROMIRze,uchyl Pan rąbka IP: 80.53.175.* 28.01.04, 00:50
              Chyba masz rację, a pod płaszczykiem zastępczych watków,ukrywa swą prawdziwą
              twarz.
              Z przekąsem podkreśla "Tejemnice" Owego płk. i trudne wybory jekie nim kierowły
              dorzucajac z premedytacją i wyrachowaniem między wierszami oczywiście jakiego
              był pochodzenia.
            • panidanka1 Re: Szanowny Panie EUROMIRze,uchyl Pan rąbka 28.01.04, 09:32
              Gość portalu: zook napisał(a):

              > EUROMIR ZWYKŁYM ANTYSEMITĄ JEST! I koniec! Nie rozumiecie, że o to chodzi?

              nie wydaje mi się, by EUROMIR był antysemitą
              czytam EUROMIRA wprawdzie nie zawsze dogłębnie i skrupulatnie, ale tyle ile
              przeczytałam raczej świadczy o NIEUFNOŚCI niż o rzeczywistym antysemityzmie.
              a NIEUFNOŚĆ względem tej akurat nacji, która wywołuje u niektórych antysemityzm
              jednak sama w sobie antysemityzmem nie jest.

              D.
              • Gość: Zasymilowany Re: Szanowny Panie EUROMIRze,uchyl Pan rąbka IP: 80.53.175.* 28.01.04, 10:23
                Muszę się wziąść do roboty.To narazie do wieczora.
    • Gość: Zasymilowany Re: A propo,czy ktoś wie co to były IP: 80.53.175.* 28.01.04, 23:49
      "Istribitielnyje Bataliony" ,czy coś podobnego w nazwie?
      • panidanka1 Re: A propo,czy ktoś wie co to były 29.01.04, 06:34
        Gość portalu: Zasymilowany napisał(a):

        > "Istribitielnyje Bataliony" ,czy coś podobnego w nazwie?

        tego nie wiem,nie znam rosyjskiego,ale....

        pamiętam z pewnego opowiadania jak "zachęcano" żołnierzy armii sowieckiej
        do...np. za moimi plecami jest już tylko Stalin-albo on albo ja kulkę dostanę
        straszne!!!

        D.
        • rycho7 milczenie jest zlotem 29.01.04, 13:15
          panidanka1 napisała:

          > Gość portalu: Zasymilowany napisał(a):
          >
          > > "Istribitielnyje Bataliony" ,czy coś podobnego w nazwie?

          Wiem co to bylo. W internetowej dyskusji z jakims Rosjaninem dowiedzialem sie
          nawet, ze formacje te wystepowaly niejako podwojnie. Jedna oficjalna
          kamuflowala istnienie tej drugiej. Czyli tej drugiej ponoc w ogole nie bylo.
          Nie bylo, wiec mogla skutecznie dzialac. Wole o tym nie mowic bo to klimaty
          Tamerlana-Tamudzina.
          • kdesw Re: milczenie jest zlotem 29.01.04, 22:36
            A tą końcówke , to Waść sam dopisujesz?,pomysłowy Acan jesteś.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka