Bertrand Russell o bolszewikach...a Paul Johnson

02.02.04, 21:37
www.rense.com/general48/amaer.htm

"I loathed the Bolsheviks, the time in Russia was infinitely painful to me, in spite of being one of the most interesting things I have ever done. Bolshevism is a close tyrannical bureaucracy, with a spy system more elaborate and terrible than the Tsar's, and an aristocracy as insolent and unfeeling, composed of Americanised Jews."

------------


Ciekawe, że bolszewicko-konserwatywny Angol - Paul Johnson w swojej książce "Intelektualiści" próbował opluwać Russela.

Johnson to półinteligentny dyletant. Ale jest niestety idolem konserwatystów.

Ja mogę podać dowód jego totalnej ignorancji historycznej. W biografii Napoleona zmieszał on dwóch braci Napoleona w jednego brata syjamskiego.
Facet nie umiał nawet znaleźć tak prostych i tak istotnych faktów w książkach które przepisywał, a zabierał sie za robienie biografii Napoleona.
Jak wiarygodne są inne jego pseduobiografie w "Intelektualistach"?

    • xiazeluka Re: Bertrand Russell o bolszewikach...a Paul John 03.02.04, 10:17
      watto napisał:

      > Ciekawe, że bolszewicko-konserwatywny Angol - Paul Johnson w swojej
      książce "Intelektualiści" próbował opluwać Russela.

      Tak bezstronnego zbioru biografii jak "Intelektualiści" to ze świecą-gromnicą
      szukać. Tylko idiota albo waciak (co na jedno wychodzi) mógł uznać krytykę
      kapłanów Rozumu za "opluwanie".

      > Johnson to półinteligentny dyletant.

      Opinie kretynów na temat innych ludzi nie są miarodajne.

      > Ja mogę podać dowód jego totalnej ignorancji historycznej. W biografii
      Napoleona zmieszał on dwóch braci Napoleona w jednego brata syjamskiego.

      Co to takiego "jeden brat syjamski"?

      > Facet nie umiał nawet znaleźć tak prostych i tak istotnych faktów w książkach
      które przepisywał, a zabierał sie za robienie biografii Napoleona.

      Rzeczywiście, to niezwykle istotny fakt (?). Popełnienie jednego drugorzędnego
      błędu (o ile to był błąd - bardziej prawdopodobne jest to, że waciak znowu
      czegoś nie ogarnął) dyskwalifikuje całość pracy?

      > Jak wiarygodne są inne jego pseduobiografie w "Intelektualistach"?

      Wystarczy, że zweryfikujesz prawdziwość biografii z zamieszczonymi w nich
      przypisami, debilu.
      • watto Paul Johnson to półinteligentny dyletant 03.02.04, 17:44
        xiazeluka napisał:

        > watto napisał:
        >
        > > Ciekawe, że bolszewicko-konserwatywny Angol - Paul Johnson w swojej
        > książce "Intelektualiści" próbował opluwać Russela.
        >
        > Tak bezstronnego zbioru biografii jak "Intelektualiści" to ze świecą-gromnicą
        > szukać. Tylko idiota albo waciak (co na jedno wychodzi) mógł uznać krytykę
        > kapłanów Rozumu za "opluwanie".

        Xiazeluka, jak zauważyłem, cechuje sie tym rodzajem dżentelmenerii, którą zwykle posiadają Angole, konserwatyści, czy rojalisci. Przypomina to oficera armii czerwonej.
        Nic zresztą dziwnego, bo bolszewik lewicowy, czy konserwatywny to jedna cholera.
        Ale inną cechą takich bolszewików jest niski poziom intelektualny.
        Taki oficer polityczna może stwierdzić, książka napisana z zamierzeniem skompromitowania intelektualistów (na przykład do argumentów Johnsona należą zarzuty, że Rousseau sie nieczęsto mył!), jet "bezstronnym zbiorem biografii"...
        Ja sie nie dziwię, że Xiazeluka nie jest w stanie niczego lepszego znaleźć, w koncu na bolszewickich książka poprzestaje...




        > > Johnson to półinteligentny dyletant.
        > > Ja mogę podać dowód jego totalnej ignorancji historycznej. W biografii
        > Napoleona zmieszał on dwóch braci Napoleona w jednego brata syjamskiego.
        >
        > Co to takiego "jeden brat syjamski"?
        >
        > > Facet nie umiał nawet znaleźć tak prostych i tak istotnych faktów w książk
        > ach
        > które przepisywał, a zabierał sie za robienie biografii Napoleona.
        >
        > Rzeczywiście, to niezwykle istotny fakt (?). Popełnienie jednego drugorzędnego
        > błędu (o ile to był błąd - bardziej prawdopodobne jest to, że waciak znowu
        > czegoś nie ogarnął) dyskwalifikuje całość pracy?


        Zatcytuje tu, co napisałem dość dawno na forum o Napoleonie:

        "Czytam własnie książkę Paula Johnsona - "Napoleon".
        (2002 Penguin Books Ltd)

        Jest to przykłada anglo-amerykanskiego paszkwilu, który tak czesto można spotkać w literaturze anglosaskiej.
        I jak zwykle w takiej "historycznej" literaturze autor stara sie przedstawić swoją niechęć do Napoleona lub Francji, bynamniej nie zajmując sie historią i faktami.
        Najwyrazniej tacy "historycy" produkują swoje dzieła w oparciu o lekturę innych "historyków" ze swojej stajni, bo faktografia jest u nich gorsza niż u uczniów szkół srednich.

        Np. już na stronie 10 wspomnianej książki znalazłem taki to opis rodziny Napoleona:
        " Lucien (1775-1846) ...służył Napoleonowi jako żołnierz, a później jako Król Holandii..." itd. (potem nawet nie wspomina o Ludwiku)

        Najwyraźniej u Johnsona pojawili sie bracia syjamscy Napoleona Ludwiko-Lucjan...
        Tacy panowie sami siebie kompromitują i naprawdę nie warto czytać ich ksiąg.

        Anglosasi i ich historia...

        Najgorsze jest to, że ten Johnson to chyba jeden z najgłosniejszych historyków angielskich, znanych także w Polsce (ten od "Intelektualistzów").
        Bo nie ma tu co wspominać o nie-do-historykach w stylu Evangeline Bruce czy Alan Schom."


        Tak naprawdę, to trudno o większą kompromitację dla historyka.
        Facet nawet pomieszał daty urodzin i smierci.
        Czyli Johnson to półinteligentny dyletant...
        • Gość: luka Waciak to półinteligentny dyletant, a co IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.02.04, 19:25
          watto napisał:

          > Xiazeluka, jak zauważyłem, cechuje sie tym rodzajem dżentelmenerii, którą
          zwykl
          > e posiadają Angole, konserwatyści, czy rojalisci. Przypomina to oficera armii
          czerwonej.

          Tow. waciak używa znanych mu ze słyszenia słów na oślep, co dowodzi
          połączenie "oficera AC" z konserwatystą. Stoi w bajorze mułu i tupie w nadziei,
          co przechodniom trochę błota przyczepi się do odzieży wierzchniej.

          > Taki oficer polityczna może stwierdzić, książka napisana z zamierzeniem
          skompro
          > mitowania intelektualistów (na przykład do argumentów Johnsona należą
          zarzuty,
          > że Rousseau sie nieczęsto mył!), jet "bezstronnym zbiorem biografii"...

          Biografia ma to do siebie, że opisuje swego bohatera takim, jaki był również na
          codzień, a takim, jaki został uwieczniony w potocznym, popularnym rozumieniu.
          Debiliusz Vaciacus najwyraźniej uważa, że wspomnienie o abnegacji dowodzi złych
          intencji - a że to przypadkiem prawda, to tym gorzej dla faktów. Ciekawe
          skądinąd, że tylko tyle zapamiętał z "Intelektualistów"... Czyżby nożyce się
          odezwały?

          > Ja sie nie dziwię, że Xiazeluka nie jest w stanie niczego lepszego znaleźć, w
          koncu na bolszewickich książka poprzestaje...

          Przepraszam, kretynie, to ja wyjechałem z upodobaniem do życia w brudzie
          szamanów Rozumu? Kto tu znalazł "nic lepszego"?

          > Jest to przykłada anglo-amerykanskiego paszkwilu, który tak czesto można
          spotkać w literaturze anglosaskiej.

          A może trochę argumentów, dowodów, cytatów? Oszczerstwa jest rzucać bardzo
          łatwo.

          > Najwyrazniej tacy "historycy" produkują swoje dzieła w oparciu o lekturę
          innych
          > "historyków" ze swojej stajni, bo faktografia jest u nich gorsza niż u uczniów
          > szkół srednich.

          Nadal niekoherentny bełkot, szlochanie imbecylka, któremu pękł kolorowy balonik.

          > Np. już na stronie 10 wspomnianej książki znalazłem taki to opis rodziny
          Napole
          > ona:
          > " Lucien (1775-1846) ...służył Napoleonowi jako żołnierz, a później jako Król
          Holandii..." itd. (potem nawet nie wspomina o Ludwiku)
          > Najwyraźniej u Johnsona pojawili sie bracia syjamscy Napoleona Ludwiko-
          Lucjan..

          Pewnie dlatego, że Lucien (Lucjan) to ktoś zupełnie inny niż Louis (Ludwik). To
          dwaj różni bracia, kretynie.

          > Tacy panowie sami siebie kompromitują i naprawdę nie warto czytać ich ksiąg.
          > Anglosasi i ich historia...

          Skompromitował się właśnie tow. waciak.

          > Najgorsze jest to, że ten Johnson to chyba jeden z najgłosniejszych
          historyków
          > angielskich, znanych także w Polsce (ten od "Intelektualistzów").

          Powtarzasz się. I nadal sączysz plotki z magla.

          > Tak naprawdę, to trudno o większą kompromitację dla historyka.

          Zgoda, z wyjatkiem ostatniego słowa. Ty się skompromitowaleś, Lucjano-Ludwiku.

          > Facet nawet pomieszał daty urodzin i smierci.

          Pewnie dlatego, że Lucjan zmarł w 1840 r., a Ludwik w 1846...

          > Czyli Johnson to półinteligentny dyletant...

          Czyli tow. waciak to półinteligentny dyletant - QED, bez trudu, zresztą.
          • watto co ty wypisujesz, człowieku? 03.02.04, 19:57

            > > Jest to przykład anglo-amerykanskiego paszkwilu, który tak czesto można
            > spotkać w literaturze anglosaskiej.
            >
            > A może trochę argumentów, dowodów, cytatów? Oszczerstwa jest rzucać bardzo
            > łatwo.

            No własnie podałem...

            > > Facet nawet pomieszał daty urodzin i smierci.
            > Pewnie dlatego, że Lucjan zmarł w 1840 r., a Ludwik w 1846...

            > > Np. już na stronie 10 wspomnianej książki znalazłem taki to opis rodziny
            > Napolena:
            > > " Lucien (1775-1846) ...służył Napoleonowi jako żołnierz, a później jako K
            > ról> Holandii..." itd. (potem nawet nie wspomina o Ludwiku)
            > > Najwyraźniej u Johnsona pojawili sie bracia syjamscy Napoleona Ludwiko-
            > Lucjan..

            > Pewnie dlatego, że Lucien (Lucjan) to ktoś zupełnie inny niż Louis (Ludwik). To> dwaj różni bracia, kretynie.


            No toż ja to własnie piszę, że Lucjan i Ludwik to dwaj różni bracia, a Johnson zrobił z dwóch jednego brata syjamskiego. Koziołku matołku, czy ty aż tak głupi jesteś, że prostej rzeczy nie rozumiesz?

            > > Facet nawet pomieszał daty urodzin i smierci.
            > Pewnie dlatego, że Lucjan zmarł w 1840 r., a Ludwik w 1846...

            Sprawdz sobie daty... I urodzin i smierci (perso.club-internet.fr/ameliefr/E-Genealogie.html ).

            Lucien Bonaparte 1775-1840; Louis Bonaparte 1778-1846

            A Johnson przedstawił Lucjana:
            " Lucien (1775-1846) ...służył Napoleonowi jako żołnierz, a później jako Król
            Holandii..." itd. (potem nawet nie wspomina o Ludwiku)

            Wziął datę urodzin jednego i datę smierci drugiego oraz zmieszał im biografię, żołnierza i króla i zrobił brata syjamskiego-hybrydę...

            Mam nadzieję, że wiesz, że Królem Holandii był Ludwik, a nie Lucjan?


            Weźże ty sie za poważniejszą lekturę i potrenuj trochę inteligencję, bo naprawdę szkoda na ciebie czasu na forum.




            • Gość: luka Łopatologię dla kretynów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.02.04, 20:13
              watto napisał:

              > No własnie podałem...

              Oszczerstwa, zgoda.

              > No toż ja to własnie piszę, że Lucjan i Ludwik to dwaj różni bracia, a
              Johnson
              > zrobił z dwóch jednego brata syjamskiego. Koziołku matołku, czy ty aż tak
              głupi jesteś, że prostej rzeczy nie rozumiesz?

              Widzisz, debilu, takich elementarnych błędów się nie robi. To nie jest tak, że
              ktoś przynosi z ulicy manuskrypt, a wydawnictwo bez przeczytania treści
              publikuje dowolne brednie. Jeżeli cytat odpowiada prawdzie, to mamy do
              czynienia z błedem edytorskim, czego dowodzą zarówno data życia, jak i
              wspomnienie o Holandii - jasnym jest, że mowa o Ludwiku, a nie Lucjanie. Tym
              bardziej, że Bonaparte uwielbiał Ludwika, natomiast z Lucjanem był skłócony.

              > Wziął datę urodzin jednego i datę smierci drugiego oraz zmieszał im
              biografię, żołnierza i króla i zrobił brata syjamskiego-hybrydę...

              Tak, oczywiście, do trzech zliczyć nie umie. Podobnie jak redaktor książki i
              recenzent wewnętrzny. Tobie naprawdę wydaje się, że wydawnictwo nie sprawdza
              treści zawartych w dostarczonych pracach?

              > Weźże ty sie za poważniejszą lekturę i potrenuj trochę inteligencję, bo
              naprawdę szkoda na ciebie czasu na forum.

              Jak skończysz lekturę elementarza, to pogadamy, specjalisto od desantu
              Wehrmachtu na plażach Florydy.
              • watto skończ Waść i wstydu sobie oszczędź... 03.02.04, 20:25

                > Widzisz, debilu, takich elementarnych błędów się nie robi. To nie jest tak, że
                > ktoś przynosi z ulicy manuskrypt, a wydawnictwo bez przeczytania treści
                > publikuje dowolne brednie. Jeżeli cytat odpowiada prawdzie, to mamy do
                > czynienia z błedem edytorskim, czego dowodzą zarówno data życia, jak i
                > wspomnienie o Holandii - jasnym jest, że mowa o Ludwiku, a nie Lucjanie. Tym
                > bardziej, że Bonaparte uwielbiał Ludwika, natomiast z Lucjanem był skłócony.
                >
                > > Wziął datę urodzin jednego i datę smierci drugiego oraz zmieszał im
                > biografię, żołnierza i króla i zrobił brata syjamskiego-hybrydę...
                >
                > Tak, oczywiście, do trzech zliczyć nie umie. Podobnie jak redaktor książki i
                > recenzent wewnętrzny. Tobie naprawdę wydaje się, że wydawnictwo nie sprawdza
                > treści zawartych w dostarczonych pracach?

                No takich błędów sie nie robi. Ale półinteligent Johnson robi. I nic w tym dziwnego, bo robi on błędy logiczne np. w biografii Russela.
                I Angole - edytorzy też są na poziomie debila...
                I o to cały czas chodzi. Tekst taki ukazał sie w książce. Możesz sobie sprawdzić, podałem wszystko, co ci trzeba.

                Ich pisarze (np. Levy Goldsmith) też wypisywali bzdury. Nawet Walter Scott wypisywał bajki.
                Oto Anglia, chłopcze...

                A jest to chyba normalne u ludzi na takim poziomie. Ty jesteś miłosnikiem Johnsona i dałeś powyżej przykład jak działa umysł półinteligenta...
                • Gość: Miś Chyba się pan skompromitował panie Luka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.04, 20:57
                  prawda?. Te teksty sa dla mnie za trudne, ale tak mi wychodzi jakby to watto
                  miał rację. Prosze się nie gniewać bo ja naprawdę bardzo pana lubie ale mama
                  mówiła mi żeby zawsze prawde mówic to ja sobie taka prawde wybrałem jako
                  bardziej prawdopodobną.
                  Ja to sie nie moge nadziwić jak panowie o takich trudnych zagadkach mówią i
                  jeszcze sie na tym znają. Jeszcze mi sie nie udało pana luki zagadek odgadnąć.
                  Prosze sie panieluko nie denerwować jeszcze kiedyś uda sie panu mieć rację.
                  I jeszcze pan tak brzydko powiedział na pana watto. Ja zapytam mame co o tym
                  myli ale sie troche boje bo mama moze mie nie dopuscić do komputera jak
                  zobaczy co tu niektóre piszą.
                  • panidanka Re: Chyba się pan skompromitował panie Luka 04.02.04, 12:03
                    Gość portalu: Miś napisał(a):

                    > prawda?. Te teksty sa dla mnie za trudne, ale tak mi wychodzi jakby to watto
                    > miał rację. Prosze się nie gniewać bo ja naprawdę bardzo pana lubie ale mama
                    > mówiła mi żeby zawsze prawde mówic to ja sobie taka prawde wybrałem jako
                    > bardziej prawdopodobną.
                    > Ja to sie nie moge nadziwić jak panowie o takich trudnych zagadkach mówią i
                    > jeszcze sie na tym znają. Jeszcze mi sie nie udało pana luki zagadek odgadnąć.
                    > Prosze sie panieluko nie denerwować jeszcze kiedyś uda sie panu mieć rację.
                    > I jeszcze pan tak brzydko powiedział na pana watto. Ja zapytam mame co o tym
                    > myli ale sie troche boje bo mama moze mie nie dopuscić do komputera jak
                    > zobaczy co tu niektóre piszą.

                    mierny naśladowca Foresa Gampa sad
                • xiazeluka Kończę z Tobą, obłąkańcu 04.02.04, 11:58
                  watto napisał:

                  > No takich błędów sie nie robi. Ale półinteligent Johnson robi.

                  Facet pisze biografię Napoleona i nie wie, ilu bohater jego opowieści miał
                  braci? Tylko półinteligent może w to uwierzyć. A konsekwencja, o której sam
                  wspomniałeś, w pomijaniu Ludwika dowodzi, że autor miał na myśli jednego z nich.

                  > I nic w tym dziw
                  > nego, bo robi on błędy logiczne np. w biografii Russela.

                  Teraz Ty mylisz fakty z wnioskami. No i znowu szerzysz bezpodstawne
                  oszczerstwa - daj przykład tych "nielogiczności".

                  > I Angole - edytorzy też są na poziomie debila...

                  Sami debile, oczywiście. Pewnie zrobili sobie zlot, by wydać książkę z błędami.
                  W innych krajach omyłek w publikacjach się pewnie nie robi?

                  > Ich pisarze (np. Levy Goldsmith) też wypisywali bzdury. Nawet Walter Scott
                  wypisywał bajki.

                  Naprawdę? To Caroll pewnie też zmyślał o Alicji?!

                  > Oto Anglia, chłopcze...

                  Wniosek kretyna opętanego nienawiścią do Wielkiej Brytanii.

                  > A jest to chyba normalne u ludzi na takim poziomie. Ty jesteś miłosnikiem
                  Johnsona i dałeś powyżej przykład jak działa umysł półinteligenta...

                  I na koniec wiadro pomyj, zamiast cienia faktu. Normalne o głupoli.

                  PS. do tego tępawego kalmara wielonikowego, co poniżej usiłował być dowcipny -
                  nie udało Ci się, synu.
                  • galba Nie! To ja z nim skończę! 04.02.04, 12:55
                    Noszę się z zamiarem założenia wątku, w którym (podobnie jak kiedyś w wypadku
                    nagminnego kłamcy Snajpera) dowiodę kłamliwość lewicowej wszy (tym razem Watto).

                    Niestety mam w tej chwili mało czasu a dowód zajmie trochę miejsca. W skrócie
                    udowodnię, że:

                    1. Watto nie czytał Intelektualistów (a z już pewnością nie rozdział poświęcony
                    B.R.)
                    2. B.R. trudno nazwać idolem konserwatystów (miłosne obściskiwanie się z
                    Chruszczowem)
                    3. P.J. w sposób nie pozostawiający wątpliwości pisze, że B.R. NIGDY NIE DYŁ
                    MARKSISTĄ I CHWILAMI NAWET NIENAWIDZIŁ ZSRR oraz, że B.R. CECHOWAŁA WYJĄTKOWA
                    CHWIEJNOŚC (raz, w 1946, żąda by na ZSRR zrzucić bombę atomową by za drugim
                    razem, w latach 60ych, mówić, że niczego takiego nie napisał a tak w ogóle to
                    światowym szatanem są USA).

                    Dla tych mających na podorędziu Intelektualistów strony, na których są cytaty
                    dowodzące, że Watto pisze o jakiejś zmyślonej przez siebie książce: 261, 264-7,
                    270-2. Wydawnictwo Zysk i Spółka, wyd. II

                    G.
                    • xiazeluka WCMości odmówić nie sposób, tym bardziej... 04.02.04, 15:02
                      ...że ja mam wydanie pierwsze...

                      Co do Russella i waciaka - ten ostatni koleś albo czyta wszustko po łebkach,
                      ponieważ dłuższe teksty go męczą, albo nie jest w stanie zmusić do pracy swej
                      masy szarej, którą całkowicie zbędnie targa ze sobą przez życie, więc nawet jak
                      przeczyta wszystko - to i tak zapamięta co 45 zdanie.
                    • watto Głupi i głupszy 04.02.04, 18:04
                      > 2. B.R. trudno nazwać idolem konserwatystów (miłosne obściskiwanie się z
                      > Chruszczowem)

                      Pisząc B.R. masz na mysli Russela?
                      No ty przecież jesteś jeszcze głupszy niż luka...
                      Kto pisał, że Russel jest idolem konserwatysów?
                      Ja to napisałem o Johnsonie: "Johnson to półinteligentny dyletant. Ale jest niestety idolem konserwatystów."

                      Ludzie! Weźcie sie za elementarz, bo z czytaniem ze zrozumieniem macie spory problem.









                      > Niestety mam w tej chwili mało czasu a dowód zajmie trochę miejsca. W skrócie
                      > udowodnię, że:
                      >
                      > 1. Watto nie czytał Intelektualistów (a z już pewnością nie rozdział poświęcony
                      >
                      > B.R.)

                      > 3. P.J. w sposób nie pozostawiający wątpliwości pisze, że B.R. NIGDY NIE DYŁ
                      > MARKSISTĄ I CHWILAMI NAWET NIENAWIDZIŁ ZSRR oraz, że B.R. CECHOWAŁA WYJĄTKOWA
                      > CHWIEJNOŚC (raz, w 1946, żąda by na ZSRR zrzucić bombę atomową by za drugim
                      > razem, w latach 60ych, mówić, że niczego takiego nie napisał a tak w ogóle to
                      > światowym szatanem są USA).


                      Ale z czym ty tu polemizujesz?


                      A jak będę następnym razem w bibliotece, to zeskanuję książkę Johnsona, żeby głupi i głupszy nie mieli wątpliwości, co do swojego idola (takich smiecianych publikacji nie warto trzymać w domu).

                      Fakty są takie, że Johnson przedstawiając braci Napoleona z Lucjana i Ludwika robi hybrydę - braci syjamskich o imieniu Lucjan.
                      • xiazeluka Towarzyszu, nie nadymajcie się w obliczu majestatu 04.02.04, 18:12
                        watto napisał:

                        > Ludzie! Weźcie sie za elementarz, bo z czytaniem ze zrozumieniem macie spory
                        problem.

                        Raczej z lekturą Twoich wymęczonych zdań w języku, który tylko na oko
                        przypomina polski.

                        > A jak będę następnym razem w bibliotece, to zeskanuję książkę Johnsona, żeby

                        > upi i głupszy nie mieli wątpliwości, co do swojego idola (takich smiecianych
                        publikacji nie warto trzymać w domu).

                        To zeskanuj wreszcie, zamiast ujadać. Trochę argumentów, danych, cytatów...

                        > Fakty są takie, że Johnson przedstawiając braci Napoleona z Lucjana i Ludwika
                        robi hybrydę - braci syjamskich o imieniu Lucjan.

                        To nie jest fakt, ale objaw choroby umysłowej tej zagubionej istoty z obcej
                        planety. Oddawałeś kiedyś książkę do publikacji?
                        • pit_b Wychodzi na to... 04.02.04, 18:20
                          ... ze X. Luka wie lepiej od Watto, co jest w ksiazce, ktorej nie widzial na
                          oczy. Natomiast Watto widzial, ale, mimo to wie mniej o ksiazce od X. Luki.
                          Glowny argument X. Luki jest taki: takich glupot nie opublikowano, bo takich
                          glupot sie nie publikuje. O ile mnie pamiec nie zawodzi, ten blad logiczny
                          nazywa sie "kolo w dowodzie." Wyglada troche jak skutek mechanizmu redukcji
                          dysonansu publicznego, zachodzacego nastepujaco: "osoba zle piszaca o ludziach,
                          ktorych nie lubimy, musi pisac kompetentnie". Uklony.
                          • pit_b Sprostowanie 04.02.04, 18:40
                            Uwazniejsza lektura watku nakazuje mi sprostowac pomowienia, jakie wysunalem w
                            kierunku X. Luki. Wyglada na to, ze ww. ksiazke mial on w rece i nawet
                            podczytywal. Linia argumentacji X.L. oparta na bezwzglednym zaufaniu do korekty
                            i inteligencji autora wydaje mi sie, w takim wypadku, tym bardziej naciagana.
                            Wydawaloby sie, ze uwazny i wyksztalcony czytelnik ww. dziela powinien
                            zastosowac argumenty nie opierajace sie na wierze, ale na faktach. Z wypiekami
                            czekam na wynik tej dyskusji. Uklony.
                            • xiazeluka Zdecyduj się, pitbe 05.02.04, 10:35
                              pit_b napisała:

                              > Wyglada na to, ze ww. ksiazke mial on w rece i nawet
                              > podczytywal. Linia argumentacji X.L. oparta na bezwzglednym zaufaniu do
                              korekty

                              Dwa błędne wnioski:
                              1. XL książki nie miał w ręce i nic nie świadczy o czymś przeciwnym.
                              2. Skoro jednak "by miał", to nie musiałby opierać zaufania o korektę, ponieważ
                              sam łatwo by zweryfikował opowieści z mchu i paproci tow. waciaka na podstawie
                              lektury całej książki, a nie jednej strony.

                              > Wydawaloby sie, ze uwazny i wyksztalcony czytelnik ww. dziela powinien
                              > zastosowac argumenty nie opierajace sie na wierze, ale na faktach.

                              Opieram się więc na faktach - ewidentna omyłka faktograficzna i to w dodatku
                              elementarna dowodzi, że mamy do czynienia z niechlujnym składem tekstu. W
                              dodatku sam waciak potwierdził, że w dalszej części książki występuje tylko
                              jeden z braci. Po trzecie - wniosek waciaka, jakoby Dżonson był półinteligentem
                              tylko dlatego, że w jego książce jest błąd, dowodzi raczej półinteligencji tow.
                              waciaka. No, chyba, że wykaże jescze z tuzin podobnych błędów z tego samego
                              źródła.
                              • watto Nie ma mowy o małej pomyłce drukarskiej. 05.02.04, 17:55

                                > Opieram się więc na faktach - ewidentna omyłka faktograficzna i to w dodatku
                                > elementarna dowodzi, że mamy do czynienia z niechlujnym składem tekstu. W
                                > dodatku sam waciak potwierdził, że w dalszej części książki występuje tylko
                                > jeden z braci. Po trzecie - wniosek waciaka, jakoby Dżonson był półinteligentem


                                Co ty bzdurzysz człowieku?
                                Imienia Ludwik nie pisze , kiedy przedstawia rodzinę Napoelona. A brat Lucjana nie ma. A chyba wiesz, że Lucjan jest równie ważny dla Napoleona jak Ludwik (zajrzyj do poważnych ksiąg).

                                Jeszcze raz!!! Johnson stworzył hybrydę. Nie ma mowy o małej pomyłce drukarskiej.
                                Do luki nie trafi, bo to ćcierćinteligentny fanatyk, ale piszę to do innych...
                                Zresztą co trafi do Luki? On potrafi sie kłócić zawziecie nie widząc na oczy książki i nie mając o niej zielonego pojęcia...
                                • xiazeluka Ponieważ...? 06.02.04, 10:35
                                  watto napisał:

                                  > Imienia Ludwik nie pisze , kiedy przedstawia rodzinę Napoelona.

                                  Sam żeś, głupku, pisał coś o "pojedynczym bracie syjamskim" - więc tu jest
                                  odpowiedź.

                                  > A chyba wiesz, że Lucjan jest równie ważny dla Napoleona jak Ludwik (za
                                  > jrzyj do poważnych ksiąg).

                                  Pod jakim wzgledem? Jeden z nich był bratem mu ukochanym, drugi przeciwnie.
                                  Więc wedle jakich kryteriów byli "równie ważni"?

                                  > Jeszcze raz!!! Johnson stworzył hybrydę. Nie ma mowy o małej pomyłce
                                  drukarskiej.

                                  Jeszcze raz!!! A skąd to wiesz?

                                  > Zresztą co trafi do Luki? On potrafi sie kłócić zawziecie nie widząc na oczy
                                  książki i nie mając o niej zielonego pojęcia...

                                  ...ponieważ od Ciebie konkretów nie sposób się dowiedzieć. Zadałem Ci kilka
                                  pytań, pamiętasz? I na cholerę mi widzieć książkę, skoro takiemu tow. waciakowi
                                  na podstawie jednego zdania (a nie całej książki właśnie) wystarczy, by
                                  calkowicie zdezawuować jej autora?
                        • watto do elementarza, Galba i Luka! 04.02.04, 21:06

                          > Raczej z lekturą Twoich wymęczonych zdań w języku, który tylko na oko
                          > przypomina polski.


                          Ja jestem ciekawy, co w zdaniach: "Johnson to półinteligentny dyletant. Ale jest niestety idolem konserwatystów." jest niezrozumiałe dla konserwatywnych koziołków matołków - Luki i Galby...
                          I jak może takiemu wyjsc, że z tego wynika, że Russel jest idolem konserwatystów.

                          Podobnie jak taki biedny luka nie jest w stanie porównać dat?
                          To takie proste...
                          Ale w jednym przypadku trzeba mu oddać, że wiedział jednak, że Ludwik i Lucjan to dwie różne osoby... To i tak lepiej niż Johnson.

                          Jednak i tak, jak typowy konserwatysta, umie kłócić sie ze mną, mówiąc to samo, (że Ludwik i Lucjan to dwie różne osoby)...
                          Trzeba być doprawdy bolszewikiem, żeby sie zgadzać co do faktu, ale przekazać to w formie kłótni...
                          • xiazeluka Waciak na wieszak! 05.02.04, 10:25
                            watto napisał:

                            > Ja jestem ciekawy, co w zdaniach: "Johnson to półinteligentny dyletant. Ale
                            jes
                            > t niestety idolem konserwatystów." jest niezrozumiałe dla konserwatywnych
                            koziołków matołków - Luki i Galby...

                            Ponieważ nie mogę wypowiadać się za innych, co zdaje się jest domeną tow.
                            waciaka, zapytam tylko z głupia frant - a czego ja nie zrozumiałem z tego
                            zdania? Pojąłem go doskonale - to wycie do księżyca zawszonego basiora i nic
                            więcej.

                            > Podobnie jak taki biedny luka nie jest w stanie porównać dat?

                            Towarzyszu, zostawcie te daty, opowiedzcie lepiej, co jest dalej w treści
                            książki - czy wasz "pojedynczy brat syjamski" (perełka nowomowy, gratulacje)
                            jest opisywany konsekwentnie jako Lucjan (Ludwik) czy też również fakty są
                            przeieszane. To wam odpowie, towarzyszu, czy Dżonson faktycznie się pomylił czy
                            jest to jednak błąd edytorski.
                            A sprawa polega na tym (pitbe, nadstaw uszu): budowanie na podstawie jednego
                            zdaia wyrwanego z księgu kilkusetstronicowej wniosku o głupocie autora jest
                            równie zasadne, jak twierdzenie, że ziemia jest płaska, bo z poziomu ulicy
                            zaokrągleń nie widać... We wczorajszym "Wprost" na którejś z pierwszych stron
                            jest notka, w której redakcja przeprasza za pomylenie bodajże nazwisk autorów
                            zamieszczonych artykułów... I co, waciak - redakcja "Wprost" to półinteligenci?

                            > Jednak i tak, jak typowy konserwatysta, umie kłócić sie ze mną, mówiąc to
                            samo, (że Ludwik i Lucjan to dwie różne osoby)...

                            Co dowodzi mojej wyższości nad Tobą. A tak naprawdę to kłócę się nie z tym, ale
                            z Twoją metodologią - przesylabizowanie 10 pierwszych stron sporego tomu
                            uprawnia Cię do zdezawuowania całości... Pitbe z pewnością podowie Ci, jak się
                            fachowo nazywa taki błąd.
                            • galba Mnie 3 lata temu, o zgrozo, zdarzyło się... 05.02.04, 10:37
                              > czy Dżonson faktycznie się pomylił czy
                              > jest to jednak błąd edytorski.

                              ... napisać "Mojrzesz" zamiast "Mojżesz". Do dziś się nie mogę pozbierać... Ta
                              trauma...

                              G.
                            • watto bełkot bolszewika konserwatywnego nad flachą? 05.02.04, 17:27
                              Teraz został tylko bełkot bolszewika konserwatywnego nad flachą?
                              To takie bolszewickie i takie konserwatywne...
                              Naśladujesz swojego angolskiego idola Pitta, który zapił sie na śmierć na wieść o zwycięstwach Napoleona?
    • watto Re: Bertrand Russell o bolszewikach...a Paul John 04.02.04, 20:51
      republika.pl/fikumiku1/images/johnson_idiot.jpg
      Tutaj jest dowód, dla niewiernych.
      Dyletant Johnson połączył Ludwika z Lucjanem i nazwał hybrydę Lucjanem.
      Potem nawet słowa o imieniu Ludwik.


      Mam nadzieję, że luka i Galba wreszcie sie pójdą po rozum do głowy, a wczesniej po elementarz do nauki czytania.


      A tutaj - jak wygląda książczyna angielskiego geniusza...

      republika.pl/fikumiku1/images/johnson_cover.jpg
      republika.pl/fikumiku1/images/johnson_cont.jpg
      • galba Nie kompromituj się więcej 05.02.04, 08:05
        a. nigdy nie widziałeś książki z błędem drukarskim albo i nawet faktograficznym?
        b. kiedykolwiek widziałeś jakąkolwiek książkę w postaci innej niż skan?
        c. wyjaśnij mi (bo wciąż nie rozumiem) jaki ma związek cytat z B.R. z P.J.? To
        tylko zwykła u schizofreników gonitwa myśli? Chcialeś zasugerować, że B.R. to
        dzielny antykomunista podczas gdy P.J. niecnie przedstawia go jako czerwoną
        szmatę? Tak? No to nie trafiłeś.
        d. o co chodzi gdy piszesz: ciekawe czy inne biografie w "I" są równie
        wiarygodne? To w "I" jest biografia tego śmiecia Napoleona (no bo żadnej
        nieścisłości w odniesieniu do B.R. nie wskazałeś)?

        G.

        watto napisał:

        > republika.pl/fikumiku1/images/johnson_idiot.jpg
        > Tutaj jest dowód, dla niewiernych.
        > Dyletant Johnson połączył Ludwika z Lucjanem i nazwał hybrydę Lucjanem.
        > Potem nawet słowa o imieniu Ludwik.
        >
        >
        > Mam nadzieję, że luka i Galba wreszcie sie pójdą po rozum do głowy, a
        wczesniej
        > po elementarz do nauki czytania.
        >
        >
        > A tutaj - jak wygląda książczyna angielskiego geniusza...
        >
        > republika.pl/fikumiku1/images/johnson_cover.jpg
        > republika.pl/fikumiku1/images/johnson_cont.jpg
        • watto Czy ktoś stoi niżej niż taki Galba? 05.02.04, 17:24
          galba napisał:

          > a. nigdy nie widziałeś książki z błędem drukarskim albo i nawet faktograficznym

          Widziałem. I uważam ludzi, którzy takie rzeczy robią za dyletantów.
          Johnson zrobią jednak błąd świadczący o tym, że nie miał zielonego pojęcia o rodzinie Napoleona i przepisywał po prostu inne książki...A nawet tego porządnie nie umiał zrobić.



          > b. kiedykolwiek widziałeś jakąkolwiek książkę w postaci innej niż skan?
          > c. wyjaśnij mi (bo wciąż nie rozumiem) jaki ma związek cytat z B.R. z P.J.? To
          > tylko zwykła u schizofreników gonitwa myśli? Chcialeś zasugerować, że B.R. to
          > dzielny antykomunista podczas gdy P.J. niecnie przedstawia go jako czerwoną
          > szmatę? Tak? No to nie trafiłeś.

          Ty człowieku, nie umiesz zrozumieć prostego zdania...Weź sie za elementarz, żeby nie kompromitować sie bardziej niż już to zrobiłeś.
          Nawet nie potrafisz zrozumiec prostych zdań...


          > d. o co chodzi gdy piszesz: ciekawe czy inne biografie w "I" są równie
          > wiarygodne? To w "I" jest biografia tego śmiecia Napoleona (no bo żadnej
          > nieścisłości w odniesieniu do B.R. nie wskazałeś)?

          Książczyną "Intelektualisci"sie teraz nie zajmuję i nie mam jej pod ręką (i nie chce mieć)... Błąd logiczny półinteligenta Johnsona jednak pamietam, bo powoływał sie na logikę Russela... Ale to nie ma znaczenia... Mamy lepszy dowód..

          Łau.. Ale jaka klasa...
          No to używając języka Galby, mogę go nazwać bolszewicką "szmatą" i konserwatywnym "śmieciem"...
          • galba Taaa, lewicowa wścieklizna w pełnym rozkwicie... 06.02.04, 07:46
            Oczywiście zero odpowiedzi na pytanie co ma B.R. do P.J. i dlaczego Waciak
            pisze o "innych" rozdziałach w "I".

            Nawiązując do poziomu autora wątku mogę tylko stwierdzić: drogi waciaku,
            współczuję ci bycia półgłówkiem-hermafrodytą.

            G.

            > galba napisał:
            >
            > > a. nigdy nie widziałeś książki z błędem drukarskim albo i nawet faktografi
            > cznym
            >
            > Widziałem. I uważam ludzi, którzy takie rzeczy robią za dyletantów.
            > Johnson zrobią jednak błąd świadczący o tym, że nie miał zielonego pojęcia o
            ro
            > dzinie Napoleona i przepisywał po prostu inne książki...A nawet tego
            porządnie
            > nie umiał zrobić.
            >
            >
            >
            > > b. kiedykolwiek widziałeś jakąkolwiek książkę w postaci innej niż skan?
            > > c. wyjaśnij mi (bo wciąż nie rozumiem) jaki ma związek cytat z B.R. z P.J.
            > ? To
            > > tylko zwykła u schizofreników gonitwa myśli? Chcialeś zasugerować, że B.R.
            > to
            > > dzielny antykomunista podczas gdy P.J. niecnie przedstawia go jako czerwon
            > ą
            > > szmatę? Tak? No to nie trafiłeś.
            >
            > Ty człowieku, nie umiesz zrozumieć prostego zdania...Weź sie za elementarz,
            żeb
            > y nie kompromitować sie bardziej niż już to zrobiłeś.
            > Nawet nie potrafisz zrozumiec prostych zdań...
            >
            >
            > > d. o co chodzi gdy piszesz: ciekawe czy inne biografie w "I" są równie
            > > wiarygodne? To w "I" jest biografia tego śmiecia Napoleona (no bo żadnej
            > > nieścisłości w odniesieniu do B.R. nie wskazałeś)?
            >
            > Książczyną "Intelektualisci"sie teraz nie zajmuję i nie mam jej pod ręką (i
            nie
            > chce mieć)... Błąd logiczny półinteligenta Johnsona jednak pamietam, bo
            powoły
            > wał sie na logikę Russela... Ale to nie ma znaczenia... Mamy lepszy dowód..
            >
            > Łau.. Ale jaka klasa...
            > No to używając języka Galby, mogę go nazwać bolszewicką "szmatą" i
            konserwatywn
            > ym "śmieciem"...
    • watto Na koniec.. podsumowanie.. 05.02.04, 17:47
      Jak napisałem, bolszewiccy konserwatyści w stylu Luki i Galby nie tylko kulturę mają na poziomie oficera Armii Czerwonej.
      Poziom umysłowy mają taki sam.
      Cwiećinteligerncji starcza im na ukonczenie partyjnych kursów propagandowych, ale już przy bardziej skomplikowanych rozmyslaniach zapijaczona główka boli...
      Taki konserwatyny anglofilski politruk jest w stanie fanatycznie rzucić sie do obrony swojego idola (Stalina, zbzikowanego angolskiego króla, czy pijanego premiera) i walić głową w mur (główka mocna)...
      Nie rozumie, co sie do niego pisze, więc walczy z wiatrakami. Potrafi poprzekręcać zdania przeciwnika (czyli tego, które bolszeików nie lubi) o 180 stopni (Galba)...Albo kłóci sie z poglądami innych i twierdzi zawzięcie, że są one własciwe tylko po odwróceniu o 360 stopni (Luka)...

      Półinteligenta Paula Johnsona (idola czeredy ćwierćinteligentnych Galbów i Luk) nic nie jest już w stanie uratować przed totalną kompromitacją.
      Facet udowodnił, że nie miał zielonego pojęcia o rodzinie Napoleona i przepisywał po prostu inne książki...A nawet tego porządnie nie umiał zrobić.
      Jak napisałem:
      "I jak zwykle w takiej "historycznej" literaturze autor stara sie przedstawić swoją niechęć do Napoleona lub Francji, bynamniej nie zajmując sie historią i faktami.Najwyrazniej tacy "historycy" produkują swoje dzieła w oparciu o lekturę innych "historyków" ze swojej stajni, bo faktografia jest u nich gorsza niż u uczniów szkół srednich."

      A dlaczego taki Johnson pisze w ogóle o Napoleonie?
      Dlatego, że jest fanatycznym ideologiem bolszewizmu konserwatywnego na etacie historyka i postanowił podtrzymać tradycję opluwania Napoleona ze swojej wysepki.
      Dodatkowo biedaczyna próbował także zarobić. Wiadomo, że imie Napoleon w tytule książki zwiększa jej sprzedaż drastycznie (nawet o jedną trzecią).
      Napoleon jest postacią, o której napisano najwięcej w całej historii. Wszystkie pozostałe postacie pozostawia daleko w tyle (nawet Jezusa)..

      Ale jakie to żałosne...
      Angol, konserwatywny bolszewik pisze książczynę o swoim najwiekszym wrogu, żeby zarobić...
      Bez Napoleona taka ciotka chyba by nie przeżyła...
      • panidanka Re: Na koniec.. podsumowanie.. 06.02.04, 08:15
        watto napisał:

        > Napoleon jest postacią, o której napisano najwięcej w całej historii.
        Wszystkie
        > pozostałe postacie pozostawia daleko w tyle (nawet Jezusa)..
        >
        > Ale jakie to żałosne...
        > Angol, konserwatywny bolszewik pisze książczynę o swoim najwiekszym wrogu,
        żeby
        > zarobić...

        taaak
        bardzo żałosne
        zapomniał taki jeden z drugim, że historia to jest ciąg zdarzeń przyczynowo-
        skutkowych
        nawet wymarcie mamutów i dinozaurów miało swoją przyczynę
        i rozwój ssaków, którego także watto jest przedstawicielem też miało swoją
        przyczynę i śmiem twierdzić, że o wiele bardziej znaczącą niż dzień narodzin
        watto.
        podobnie rzecz się ma z Napoleonem
        czy bez rewolucji francuskiej Napoleon by historycznie zaistniał?
        z bratem czy bez brata-jakie to ma historyczne znaczenie?

        D.
        > Bez Napoleona taka ciotka chyba by nie przeżyła...
      • xiazeluka Resume: bluzgi i kłamstwa tow. waciaka 06.02.04, 11:07
        Towarzysz waciak, poza przyczepieniem się do jednego zdnia z jednej książki,
        żadnych dowodów bycia przez p. Johnsona "półinteligentem" nie podał. Oblał jego
        wybitną postać kilkunastoma kubłami pomyj i uważa w swej zaciekłej głupocie, że
        fakt, iż odzież p. Johnsona jest mokra dowodzi prawdziwości oszczerstw
        bolszewika waciaka. Aby było śmieszniej - nienawistne bluzgając innym zwraca
        uwagę o podłej jakości kulturze...

        Zwróćmy uwagę na tę dziką filipikę, którą tow. waciak nazwał nieco na
        wyrost "Podsumowaniem" - to nie podsumowanie, ale kliniczny obraz ataku amoku
        niezrównoważonego psychicznie koczkodana: chaotyczne zarzuty, absurdalne
        pomówienia, wzięte z sufitu oskarżenia, nonsensowne merytorycznie zbitki
        ("konserwatysta-politruk")... Cały ten skowyt dowodzi jasno - tow. waciak
        rozumuje linearnie, na poziomie swego, za przeproszniem, największego
        przyjaciela; ogarnięcie całości, złożoności problemu przekracza jego możliwości.

        Odnośnie książki - towarzysz waciak nie silił się na konstruktywną, pożądaną i
        potrzebną w przypadku każdej publikacji krytykę, ale postanowił zniszczyć jej
        autora pod byle pretekstem, dając dowód swego bolszewizmu, co tak chętnie
        przypisuje innym. Przy czym albo kłamliwie pewne rzeczy przemilczał, albo jest
        takim durniem, że tego nie zauważył.

        Otóż publikacja ta została napisana na potrzeby czytelnictwa popularnego, nie
        jest więc pracą naukową, ale, jak to celnie zauważył jeden z recenzentów,
        wygląda, jakby była "pisana z pamięci". Tom liczy zaledwie 190 stron małego
        formatu i o ile można się zorientować z zamieszczonych przez tow. waciaka
        skanów, pozbawiona jest aparatu naukowego - przypisow, odnośników, solidnej
        bazy bibliograficznej. Czy można w 190 stronach małego formatu zawrzeć
        biografię tak barwnego człowieka jak Napoleon inaczej niż w formie maksymalnie
        skróconej? Oczywiście, że nie. To nie praca naukowa, jak kłamliwie sugerował
        tow. waciak, ale zwykła chałtura, na poziomie wydawnictw z serii "Żółty
        tygrys", jakimi naukowcy dorabiają sobie w wolnych chwilach.

        I tu dochodzimy do oceny moralnej tow. waciaka - ów komunistyczny kretyn nie
        słyszał zapewne nigdy, że istnieje coś takiego jak dyskusja nad nowo wydanym
        dziełem. Krytycy wykazują błędy, nieścisłości, uproszczenia, nieprzekonujące
        wnioski - ale w normalnej dyspucie recenzyjnej nikt nie pomawia autora
        o "półinteligencję" tylko dlatego, że popełnił tu i ówdzie błąd. Krytyka jest
        potrzebna, ponieważ pomaga w następnych wydaniach wyeliminować bezsporne błędy,
        jakie zawsze się trafiają w pracach nawet naukowców uznawanych przez tow. watto
        za w pełni inteligentnych. Natomiast urządzanie histerycznych scen i
        wyolbrzymianie drobiazgów to domena kretynów, kierujących się uprzedzeniami i
        nienawiścią do autora, a taką właśnie metodologię zastosował tow. waciak - poza
        bluzgami niczego konkretnego nie napisał, co dowodzi, błąd z bratem był tylko
        pretekstem do dania upustu wściekłości na Johnsona, który mu podpadł
        publikacją "Intelektualistów", zapewne bożków tow. waciaka.
        Do "intelektualistów" tow. waciak przyczepić się jednak nie może, ponieważ, w
        przeciwieństwie do "Napoleona", to praca z aparatem naukowym, a i pewne
        niewygodne fakty tow. waciak chciałby starannie ukryć. Dlatego właśnie komuch
        waciak przyczepił się do drobiazgu z innej książeczki...

        Co do zarabiania na nazwisku Napoleon - o ile zdołałem się zorientować,
        wydawnictwo firmujące serię tych popularnych biografii samo zwróciło się do
        Johnsona z prośbą o wykonanie takiej chałtury czytanej dla zabicia czasu w
        autobusie. Nawet jednak to nie usprawiedliwia bolszewickiego zarzutu tow.
        waciaka, że Johnson chciał "zarobić" - a co to, nie wolno pisać o Napoleonie?
        Albo jest przymus kupowania książek Johnsona? Tylko do komuszego dziurawego łba
        mogła przyjść podobna myśl(?)...
    • watto Do pustych głów nie dotrzesz... 06.02.04, 17:55
      Ciekawa jest sytuacja, że czereda ćwierćinteligentów otaczająca swojego idola-półinteligenta jest jak dworski orszak bizantyjski.
      Razem ze swoim panem wykonują rytualne poszczekiwania na wrogów, bo instynkt to im nakazuje. Co pan powie, to święte.
      A bronić pana będą zawzięcie, nawet w oczywisty sposób sie zbłaźni...
      A powiedzą, że to fakt nieważny, a to że cel uświeca kłamstwo, albo że to pradwa inaczej...
      Nie mają też instyntu samozachowawczego. Wystawiają sie na odstrzał jak kaczki.
      Doprawdy trudno było sie bardziej skompromitować niż Galba i Luka ( a na tym forum już widziałem prawdziwe cuda głupoty).
      Pomimo tego ciągle odważnie wystawiają łby na kolejne łatwe ciosy...
      Ale mnie już to nudzi... Nie mam zamiaru wskazywać ćwierćinteligentom błędów logiczny, bo ich nie będą w stanie pojąć. Jeżeli nie pojmują błędów faktograficznych i ich wagi, to jak pojmą bardziej subtelne błędy logiczne?


      A tak dla niewtajemniczonych.
      Bracia Napoleona mają ogromne znaczenie w historii (a zwłaszcza biografii Napoleona).
      Dwaj byli królami, jeden był przewodnioczącym Rady Pięciuset i znacząco pomógł mu w zdobyciu władzy.
      Jeżeli historyk myli dwóch braci Napoleona, gubi jednego to znaczy że w ząb nie zna historii. Ja od razu zauważyłem nonsens, bo znam biografię Napoleona. Tylko dyletant tego nie zauważy.
      Johnson, gdyby znał historię, musiałby to zauważyć, bo rzez jest bardzo istotna.
      A facet po prostu przepisaływał w dużych częsciach inne ksiegi. Np.Thomasa Carlyle'a (dzieło o francuskiej rewolucji).
      A przepisał źle. Bo jest wybitnym dyletantem. Co nie jest wyjątkiem w Anglii.

      • watto Johnson to po prostu bolszewicki paszkwilant 06.02.04, 18:08
        Ten totalny błąd Johnsona to jest tylko gwóźdź do trumny Angola-matołka.
        Poważny.
        A cała książczyna jest na takim poziomie, że jaką stronę byś nie otworzył to uderza tępotą autora i chęcią oplucia Napoleona.

        Np.:
        - nazywa Napoleona - "infernal executive"(sic!!)

        - twiedzi, że przyprowadzano mu nagie kobiety, bo nie chiał być Holofernesem (czyli bał sie, że go kochanka zabije)....co???????? No nawet nie mogę pisać... bo cóż można?

        - albo Paulina zmusiła Canovę do wyrzeźbienia siebie nago, bo był on pruderyjny(sic!)...

        itd.. itd..


        Johnson to po prostu bolszewicki paszkwilant... I ma bolszewickich naśladowców na forum.
        • xiazeluka Debila waciaka projekcja nienawiści 06.02.04, 18:36
          watto napisał:

          > A cała książczyna jest na takim poziomie, że jaką stronę byś nie otworzył to
          uderza tępotą autora i chęcią oplucia Napoleona.

          Zdaje się, że piszesz teraz o sobie i swoim nastawieniu do Johnsona.

          > Np.:
          > - nazywa Napoleona - "infernal executive"(sic!!)

          I co z tego? To jakiś "błąd faktograficzny"?

          > - twiedzi, że przyprowadzano mu nagie kobiety, bo nie chiał być Holofernesem
          (czyli bał sie, że go kochanka zabije)....co???????? No nawet nie mogę pisać...
          bo cóż można?

          A co byś chcial napisać? Zaprzecz, że tak nie było, zamiast demonstrować swoje
          pełne wyższości zdumienie, debilu. Zacznij od tego - na jakiej podstawie tak
          twierdzi, dlaczego to nieprawda i jaki masz na to dowód. Wtedy będzie polemika,
          a nie poszczekwianie.

          > - albo Paulina zmusiła Canovę do wyrzeźbienia siebie nago, bo był on
          pruderyjny (sic!)...

          Znowu okrzyki zdziwienia - tylko właściwie co w tym dziwnego?

          > Johnson to po prostu bolszewicki paszkwilant... I ma bolszewickich
          naśladowców na forum.

          Podziwił się nam towarzysz waciak trochę i przechodzi do genialnych wniosków.
          Związku logicznego nie ma, dowodów takoż, ale dla bolszewikow nigdy przecież
          nie było to istotne.
          • watto i co ci mam tłumaczyć, ignorancie? 06.02.04, 18:45
            Ja ci nie będą tłumaczyć prostych rzeczy.
            Przeczytaj trochę biografii Napoleona, to będziesz wiedział.
            Ja czytałem kilkanascie książek o nim, więc o prostych faktach cie uczył nie będę. Niema czasu.
            • xiazeluka Re: i co ci mam tłumaczyć, ignorancie? 06.02.04, 18:55
              watto napisał:

              > Ja ci nie będą tłumaczyć prostych rzeczy.

              Nie musisz. Proste rzeczy łapię w lot. bardziej skomplikowane wymagaja lepszego
              nauczyciela, zatem zamilknij, głupcze.

              > Przeczytaj trochę biografii Napoleona, to będziesz wiedział.

              Co będę wiedział? Zostaw w spokoju język polski, przestań się znęcać nad nim i
              nad logiką.

              > Ja czytałem kilkanascie książek o nim, więc o prostych faktach cie uczył nie
              będę.

              Imponujące. Z tego tytułu nie można Cię zapewne określić inaczej niż wybitną
              napoleonistą. Harvard i Yale chyba zapłacą Ci krocie, jeśli zgodzisz się
              streszczać z katedry swoje lektury.
      • xiazeluka Wyznanie pustaka z gruzowiska 06.02.04, 18:28
        Towarzysz waciak zidentyfikował jakąś czeredę. Ciekawe gdzie? A w swojej pustej
        łepetynie, po której zawzięcie szaleje wiatr. Według rzeczonego towarzysza
        branie kogoś w obronę dowodzi poddaństwa, a polemika z kretyńskimi zarzutami to
        dowód ślepego oddania. Czy można się bardziej skompromitować? Można - towarzysz
        waciak nie zakończył bowiem przemowy po tym żenującym wniosku, ale postanowił z
        nieubłaganą konsekwencją wydać wojnę zdrowemu rozsądkowi.

        Zastosowana jednak przez niego retoryka - wkładania w usta przeciwnikow swoich
        fobii i uprzedzeń jest jak krótka kołdra - cuchnące, niedomyte łapy dolne
        wystają spod przykrycia.
        No, dalej, durniu zacytuj moje "poszczekiwania na wrogów", masz wolną rękę.
        I wskaż, gdzie napisałem, że cel uświęca kłamstwo? Co Ty właściwie umiesz poza
        wydawaniem z siebie gebelsowskiego jazgotu?

        I nie opowiadaj bezeceństw o logice - gdyż nawet po lekturze podręcznika
        rzeczonej nie wiesz, co to takiego. Brakiem umiejętności wyciągania wniosków
        wykazałeś się Ty, mój drogi skowronku i nawet nie zrozumiałeś mojego
        dobrotliwego zwrócenia Ci uwagę na to, że robisz błąd znany od starożytności:
        post hoc, ergo propter hoc.

        Potem waciak wałkuje detale, jako że syntetyzować nie potrafi:

        > Bracia Napoleona mają ogromne znaczenie w historii (a zwłaszcza biografii
        Napoleona).[...]

        Bracia Napoleona nie mają aż tak ważkiego znaczenia, ale przecież nie o to tu
        chodzi - to tylko pretekst dla tow. waciaka, by przyprawić gębę autorowi.
        Najwidoczniej towarzysze z macierzystej komórki partyjnej nie wytłumaczyli
        biedakowi, że nazywanie półinteligentem autora, majacego na koncie dziesiatki
        publikacji, na podstawie jednego (słownie - jednego) błędu, jest co najmniej
        szczeniactwem. To tak, jakby nazwać półinteligentem np. prof. Garlickiego,
        ponieważ w biografii Piłsudskiego pomylił na str. 354 jakiś niewiele znaczący
        fakt. I dopisać, że ów profesor nie zna się w związku z tym na historii.

        Na koniec tow. waciak strzela sobie samobója - skoro Johnson przepisywał, to
        przepisywał od jakiegoś "półinteligenta". Dowodem na to, że przepisywał "źle",
        byłyby kolejne seryjne omyłki, lecz na ten temat tow. waciak tajemniczo milczy,
        choć jako chwalipieta jest wylewny - "zna" się lepiej na historii od Johnsona i
        wszystkich angolskich naukowców. A pewnie i od pana Boga.
        • watto dajże ty sobie już spokój... 06.02.04, 18:40

          > > Bracia Napoleona mają ogromne znaczenie w historii (a zwłaszcza biografii
          > Napoleona).[...]
          >
          > Bracia Napoleona nie mają aż tak ważkiego znaczenia, ale przecież nie o to tu
          > chodzi - to tylko pretekst dla tow. waciaka, by przyprawić gębę autorowi.


          Bracia Napoleona mają duże znaczenie w historii Francji i ogromne(!) w biografii Napoleona.
          A Johnson napisał biografię. Gdyby pomylił sie w rodzinie Fouche, to byłby to błąd drugorzędny. On jednak nie znał kluczowych postaci w życiu osoby, której biografię pisał.
          I jeszcze raz powtarzam: błąd z bracmi jest ewidentny od razu dla każdego, kto zna biografię Napoleona. A Johnson (i edytorzy) puscił to najwyraźniej parę razy przez korektę.


          A ty sobie już daj spokój...Próbujesz walczyć jak czarny rycerz z Monty Pythona i wygląda to żałosnie.
          Każdy(!) kto zna biografię Napoleona (może być nawet jego wrogiem) złapie sie za głowę po przeczytaniu wypocin Johnsona o jego rodzinie.
          Jeżeli nie znasz, to sie nie odzywaj. Masz tendencję do wypowiadania sie o czyms, o czym nie masz zielonego pojęcia. (np. o książce, której na oczy nie widziałeś)...
          • xiazeluka Wymiękasz? 06.02.04, 18:52
            watto napisał:

            > Bracia Napoleona mają duże znaczenie w historii Francji i ogromne(!) w
            biografi i Napoleona.

            Johnson pisał biografię Napoleona, a nie jego rodziny. Nie pisał o roli cesarza
            w historii Francji, ale o nim, jako osobie znaczącej w historii powszechnej.
            Czy Ty w ogóle potrafisz wykonać pewną niezbyt skomplikowaną czynność - mysleć?

            > A Johnson napisał biografię.

            Napoleona czy rodziny Bonaparte? W 190 stronach zmieścić również historię
            licznego rodzeństwa?

            > On jednak nie znał kluczowych postaci w życiu osoby, której bi
            > ografię pisał.

            A co takiego jest kluczowego w Lucjanie? Bez niego nie byłoby np. Austerlitz?
            czy czego?

            > I jeszcze raz powtarzam: błąd z bracmi jest ewidentny od razu dla każdego,
            kto zna biografię Napoleona.

            Tyle, że z tego wcale nie wynika,że Johnson nie ma pojęcia o historii!

            > A ty sobie już daj spokój...Próbujesz walczyć jak czarny rycerz z Monty
            Pythona i wygląda to żałosnie.

            Ja jestem z bandy rycerzy mówiących "ń". I lubię flekować kretynow Twego
            pokroju. Zatem nie licz na łaskę.

            > Każdy(!) kto zna biografię Napoleona (może być nawet jego wrogiem) złapie sie
            za głowę po przeczytaniu wypocin Johnsona o jego rodzinie.

            Tłumaczenie dla nowych czytelników - "wypociny" to błąd o jednym z braci
            Napoleona.

            > Jeżeli nie znasz, to sie nie odzywaj.

            Na czym się nie znam? Nie jestem psychiatrą, ale chorobę umysłową mogę u Ciebie
            zdiagnozować bez problemu.

            > Masz tendencję do wypowiadania sie o czym
            > s, o czym nie masz zielonego pojęcia. (np. o książce, której na oczy nie
            widzia łeś)...

            A na cholerę mam ją widzieć, skoro omawiamy jedno zdanie?
            • watto Re: Wymiękasz? 06.02.04, 19:05

              > A co takiego jest kluczowego w Lucjanie? Bez niego nie byłoby np. Austerlitz?
              > czy czego?

              Ty jestes wybitnym dyletantem. Nie masz pojęcia o historii, to nie wyskakuj jak Filip z konopii.
              Dzięki kluczowej pomocy Lucjana Napoleon zdobył władzę, co napisałem wyżej.
              Czytajże ty, kolego, ze zrozumieniem...


              Ja już napisałem , co było do udowodnienia. Ty pozostań w swojej tępej, fanatycznej ignorancji...
              Walnij sobie jeszcze pół litra, to ci sie humor poprawi...
              • xiazeluka Re: Wymiękasz? 06.02.04, 19:17
                watto napisał:

                > Ty jestes wybitnym dyletantem. Nie masz pojęcia o historii, to nie wyskakuj
                jak Filip z konopii.

                Oj, przepraszam. pewnie przeczytałem książkę mniej od Ciebie, Herr Profesor.

                > Dzięki kluczowej pomocy Lucjana Napoleon zdobył władzę, co napisałem wyżej.

                Między innymi dzięki Lucjanowi. Szybko jednak popadł w niełaskę. Można by się
                spierać, czy na 190 stronach jest miejsce dla każdej persony, która miała jakiś
                udział w dokonaniach napoleona, ale robienie z tego "gwoździa do trumny" jest z
                pewnoscią naciagane.

                > Czytajże ty, kolego, ze zrozumieniem...

                Biedaku, za wysokie progi.

                > Ja już napisałem , co było do udowodnienia. Ty pozostań w swojej tępej,
                fanatycznej ignorancji...

                Debilu, Ty nadal nie rozumiesz w czym rzecz. Nie omawiamy pracy naukowej,
                obszernej, wielowątkowej, ale popularne wydawnictwo dla takich kretynów jak Ty.
                Skrótowość i uproszczenia są oczywiste w popularnym opracowaniu. Nie umiesz
                pojąć tego drobiazgu, prawda?

                > Walnij sobie jeszcze pół litra, to ci sie humor poprawi...

                Mam świetny humor - z Twojej przyczyny, towarzyszu.
    • watto Ostatni gwóźdź do trumny dyletanta Johnsona. 06.02.04, 19:02
      republika.pl/fikumiku1/images/johnson_idiot2.jpg
      Johnson myli Luciena i Ludwika w całej książce. Tu np. na stronie 109.
      To kolejny i ostateczny dowód, że to żaden błąd drukarski, czy korektorski.
      Podaje imię Króla Holandii jako Lucjan w całej książce...!!!

      Jest to wiec ostateczny dowód na to, co napisałem wyżej, że Johnson stworzył z dwóch braci Napoleona hybrydę, braci syjamskich o imieniu Lucjan.

      I jest to ostatni gwóźdź do trumny dyletanta Johnsona.
      • xiazeluka Ostatni gwóźdź bramy mauzoleum W.I. Walenina 06.02.04, 19:07
        watto napisał:

        > Podaje imię Króla Holandii jako Lucjan w całej książce...!!!

        Co dowodzi, że cały czas jest mowa o Ludwiku - i jest to zrozumiałe, wszak
        właśnie Ludwik był ukochanym bratem, w przeciwienstwie do Lucjana.

        > Jest to wiec ostateczny dowód na to, co napisałem wyżej, że Johnson stworzył
        z dwóch braci Napoleona hybrydę, braci syjamskich o imieniu Lucjan.

        Raczej na to, że cały czas chodzi o Ludwika.

        > I jest to ostatni gwóźdź do trumny dyletanta Johnsona.

        Konsekwencja w błędzie dowodzi czegoś przeciwnego.
        • watto No i mamy kabaret :))) 06.02.04, 19:13
          xiazeluka napisała:

          > watto napisał:
          >
          > > Podaje imię Króla Holandii jako Lucjan w całej książce...!!!
          >
          > Co dowodzi, że cały czas jest mowa o Ludwiku - i jest to zrozumiałe, wszak
          > właśnie Ludwik był ukochanym bratem, w przeciwienstwie do Lucjana.
          >
          > > Jest to wiec ostateczny dowód na to, co napisałem wyżej, że Johnson stworz
          > ył
          > z dwóch braci Napoleona hybrydę, braci syjamskich o imieniu Lucjan.
          >
          > Raczej na to, że cały czas chodzi o Ludwika.


          No i cały dowodzi to, że Johnson pomieszał imiona, daty urodzenia i bipografię Ludwika i Lucjana i hybrydę nazwał Lucjanem. Koziołku matołku...



          No to mamy kabaret wykonaniu zielonej gęsi Luki...
          Czy ktoś może być głupszy od tego człowieka?...
          To chyba rekord Guinessa w waleniu tępą główką w mur...
          • xiazeluka W roli głównej - błazen waciak 06.02.04, 19:21
            watto napisał:

            > No i cały dowodzi to, że Johnson pomieszał imiona, daty urodzenia i
            bipografię Ludwika i Lucjana i hybrydę nazwał Lucjanem. Koziołku matołku...

            Dowodzi to tego, że błąd polegal na błędnym napisaniu imienia Ludwika, który
            powstal być może podczas przykrawania tekstu do założnej niewielkiej objętości.
            No i powtorzę Ci, osiołku, że to rzecz drugorzędna - mowa jest o czytadle do
            autobusu, a nie pracy stricte naukowej.

            > Czy ktoś może być głupszy od tego człowieka?...

            Od Ciebie? Chyba tylko Amerykanie, którzy... co oni tam zachachmęcili z tym
            Marsem?

            > To chyba rekord Guinessa w waleniu tępą główką w mur...

            Opowiedz może trochę swoich mądrości o możliwości desantu Wehrmachtu na USA -
            wtedy dopiero będą jaja!
            • watto Histeria wg Johnsona i Luki 06.02.04, 19:33
              xiazeluka napisała:

              > watto napisał:
              >
              > > No i cały dowodzi to, że Johnson pomieszał imiona, daty urodzenia i
              > bipografię Ludwika i Lucjana i hybrydę nazwał Lucjanem. Koziołku matołku...
              >
              > Dowodzi to tego, że błąd polegal na błędnym napisaniu imienia Ludwika, który
              > powstal być może podczas przykrawania tekstu do założnej niewielkiej objętości.
              > No i powtorzę Ci, osiołku, że to rzecz drugorzędna - mowa jest o czytadle do
              > autobusu, a nie pracy stricte naukowej.




              Łau...Jak to sobie wszystko można wytłumaczyć, żeby nie wyjść na idiotę, na którego obiektywnie sie wyszło...

              Luka kiedyś napisze historię Polski do czytania w autobusie.
              Napisze o prezydencie Kwaśniewskim i premierze Jaskierni, który miał na imie Leszek. Premier Jaskiernia miał wypadek helikopterowy i wprowadził Polskę do UE...

              A potem histeryk Luka będzie sie tłumaczył, że on dyletantem nie jest. To był tylko błąd korektora przy skracaniu tekstu, błąd drukarski...
              A tak w ogóle to chodziło o Millera, a Jaskiernia to kawał chama i kto by o nim pisał...

              Tak wygląda Histeria wg Johnsona i Luki ..
              Wart pac pałaca...

              • xiazeluka Jak mały waciak wyobraża sobie warsztat historyka 06.02.04, 19:41
                watto napisał:

                > Łau...Jak to sobie wszystko można wytłumaczyć, żeby nie wyjść na idiotę, na
                którego obiektywnie sie wyszło...

                Och, doprawdy? To zaprzecz, że ta książka nie ma aparatu naukowego. Oraz że
                została napisana na potrzeby popularnego czytelnika.

                > Luka kiedyś napisze historię Polski do czytania w autobusie.

                Są takie, o których zresztą wspominałem.

                > Napisze o prezydencie Kwaśniewskim i premierze Jaskierni, który miał na imie
                Le
                > szek. Premier Jaskiernia miał wypadek helikopterowy i wprowadził Polskę do
                UE...

                Czy jest jakaś fajna odpowiedź na te infantylizmy? Skierowanie do weterynarza?

                > A potem histeryk Luka będzie sie tłumaczył, że on dyletantem nie jest. To był
                tylko błąd korektora przy skracaniu tekstu, błąd drukarski...

                Poczytaj sobie jakąś inną książkę popularnonaukową, kronikę XX wieku czy cos w
                tym rodzaju. po czym napisz, czy zauważyłeś gdzieś ślady dowodzące, że masz do
                czynienia z pracą naukową.

                > Tak wygląda Histeria wg Johnsona i Luki ..
                > Wart pac pałaca...

                A tak wygląda wnioskowanie z nieistniejącej pracy xiazeluki - sama słodycz
                wirtualnej "wiedzy" tow. waciaka.
    • watto I to by było na tyle... 06.02.04, 19:54
      Wszystko zostało powiedziane. Fakty i dowody podane.. I wszystko widać.

      A jak każdy racjonalny człowiek może jasno zauważyć, dyskusja z Galbą i Luką po porostu nie jest możliwa.
      Oni są jak "Sami swoi"...: "sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie"...

      Tacy ludzie po prostu idą na forum z granatami tupetu i tępej ignorancji - odpornej jak stal na uderzenia wiedzy.


      Dlatego dyskusją kończę jak zwykle z Luką:

      I to by było na tyle...

      • xiazeluka Dawno jest "na tyle", choć dopiero to spostrzegłeś 09.02.04, 11:35
        watto napisał:

        > Wszystko zostało powiedziane. Fakty i dowody podane.. I wszystko widać.

        Najlepiej widać rzeczy, które tow. waciak starannie pominął.

        > A jak każdy racjonalny człowiek może jasno zauważyć, dyskusja z Galbą i Luką
        po porostu nie jest możliwa.

        Zgadza się - za głupi jesteś.

        > Tacy ludzie po prostu idą na forum z granatami tupetu i tępej ignorancji -
        odpornej jak stal na uderzenia wiedzy.

        Odpornej na co, marsjański łunochodzie? A, przepraszam, rzeczywiście,
        przeczytałeś więcej książek od Johnsona - pewnie dlatego, że on je pisze, a Ty
        czytasz.

        > Dlatego dyskusją kończę jak zwykle z Luką:
        >
        > I to by było na tyle...

        Uciekasz? Szkoda.
        • Gość: Miś Re: Dawno jest "na tyle", choć dopiero to spostrz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 12:21
          xiazeluka napisała:
          > Najlepiej widać rzeczy, które tow. waciak starannie pominął.

          Jakie są te rzeczy panie luka, to znowu zagadka prawda?
          Pytałem moją mamę czy są książki pisane do czytania w autobusie i mama
          powiedziała mi ze takich się nie robi a moja mama nie kłamie, czy to oznacza
          ze mozliwe jest aby pan kłamał? Pan pisze zeby myśleć logicznie i mama też
          zawsze mi to powtarza i ja sobie logicznie pomyslałem ze jesli autor pisze
          jakąś książkę dla panów naukowców a później dla normalnych czytelników i dla
          kazdych przedstawia inne fakty to chyba on nie jest dobry prawda panie Luka?
          I znowu sie pan pomylił bo łunochod jeździł po księżycu a nie na marsie.
          Pan chyba lubi batoniki mars i dlatego się panu w nerwach pomyliło. Ja to wolę
          snikersy i panu też polecam.
          • xiazeluka Ciepło się zrobiło, senne misie przecierają oczka 09.02.04, 12:48
            Gość portalu: Miś napisał(a):

            > Jakie są te rzeczy panie luka, to znowu zagadka prawda?

            Owszem. Niepojęta i niemożliwa do odgadnięcia. Jedynym sposobem, by na nią
            prawidłowo odpowiedzieć jest przeczytanie treści wątku, ale najwyraźniej
            przekracza to siły i możliwości nawet wydawałoby się tak potężnych zwierząt jak
            niedźwiedzie.

            > Pytałem moją mamę czy są książki pisane do czytania w autobusie i mama
            > powiedziała mi ze takich się nie robi a moja mama nie kłamie, czy to oznacza
            > ze mozliwe jest aby pan kłamał?

            Mama nie musi kłamać, by powiedzieć nieprawdę - błędna odpowiedź może być
            wynikiem np. niewiedzy. A takie książki pisze się z bardzo prostego powodu -
            ludzie podróżują autobusami, pociągami i samolotami i bardzo lubią czymś
            zabijać czas, co wykorzystuja chciwi kapitaliści dostarczając takim doraźnym
            czytelnikom odpowiednie lektury.

            > Pan pisze zeby myśleć logicznie i mama też
            > zawsze mi to powtarza i ja sobie logicznie pomyslałem ze jesli autor pisze
            > jakąś książkę dla panów naukowców a później dla normalnych czytelników i dla
            > kazdych przedstawia inne fakty to chyba on nie jest dobry prawda panie Luka?

            Nie przedstawia innych faktów, ponieważ fakty są jedne. Wykazuje jedynie (on
            lub edytor) mniejszą staranność.

            > I znowu sie pan pomylił bo łunochod jeździł po księżycu a nie na marsie.

            Ten waciakowi zaiwania po Marsie. Albo w studio filmowym w Holiłud. Specjalistą
            od takich teorii jest tow. waciak, proszę jego zagadnąć. Nie wykluczone, że nie
            chodzi rzeczywiście o łunochoda i Marsa, ale Wirginię i oceanicznego PzKpfw.
            IVD.

            > Pan chyba lubi batoniki mars i dlatego się panu w nerwach pomyliło. Ja to
            wolę snikersy i panu też polecam.

            Od nadmiaru cukru szwankuje rozumek, na co zwracam uwagę szanownemu Panu - może
            jest jeszcze dla Pana ratunek?
            • Gość: Miś Re: Ciepło się zrobiło, senne misie przecierają o IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 13:25
              Ale pan ładnie pisze. Muszę się tak nauczyć żeby nie wiem co. Zapytałem mamę
              co to jest PzKpfw.IVD i nie wiedziała. Moze mama rzeczywiście wszystkiego nie
              wie chociaż dużo czyta. W wyszukiwarce też nie było tylko była Wirginia.
              Ale Wirginia nie miała nic wspólnego z tymi rzeczami o których tu tak dużo
              napisano i tak mi sie wydaje ze pan troszkę ze mnie żartuje.
              I tak samo ze snikersami to był żart prawda? Mama kupuje mi snikersa tylko w
              sobotę jak idziemy do sklepu na zakupy i raz w tygodniu mogę sobie połasuchować
              Ja to robię tak ze pół zjadam w sobotę a resztę zawijam w pazłotko na
              niedzielę bo nas nie stać na zakup wielu słodyczy to chyba mi nie zaszkodzi.
              A Rafał mój kumpel z klasy codziennie sie obżera słodyczami i żuje na lekcjach
              gumę. Chyba nic dobrego go nie czeka prawda? I niech pan nie pisze do mnie pan
              bo mi jakoś głupio i nie jestem przyzwyczajony mając 17 lat.
              A czemu pisze pan do pana watto towarzysz waciak jak on podpisuje sie watto?
              Czy to jest takie przezwisko jak u nas w liceum? U nas każdy ma jakieś
              przezwisko nawet nauczyciele. Tylko pani od polskiego nie przezywamy bo jest
              bardzo fajna.

              • xiazeluka Aaaaa.... [ziewanie] 09.02.04, 13:42
                Gość portalu: Miś napisał(a):

                > Ale Wirginia nie miała nic wspólnego z tymi rzeczami o których tu tak dużo
                > napisano i tak mi sie wydaje ze pan troszkę ze mnie żartuje.

                Ja? Nie, ten żart jest autorstwa tow. waciaka.

                > A czemu pisze pan do pana watto towarzysz waciak jak on podpisuje sie watto?

                Ponieważ u komunistów jest przyjęte, że podczas pracy partyjnej w terenie
                przybierają sobie pseudonimy, np. Gomułka to był tow. Wiesław.

                Acha, stylu małego chłopczyka ze szkoły elementarnej nie przebijesz - od czasu
                Goscinnego nikt nic lepszego nie stworzył. A Tobie sporo brakuje.
    • galba Minął tydzień a my wciąż bez odpowiedzi... 09.02.04, 13:51
      Co ma B.R. do N.B. i P.J. no i co ma N.B. do Intelektualistów?

      I najbardziej nurtujące: o jakich "innych rozdziałach Intelektualistów" pisze
      W.? Innych niż ten o N.B.? Ciekawe, zwłaszcza, że takiegoż tam nie ma...

      G.
      • watto Minie jeszcze wiele tygodni... 09.02.04, 19:10
        ...a ty dalej nie będziesz rozumiał.
        Bo to kwestia bystrości.

        Istota rzeczy jest w bolszewizmie intelektualnym konserwatystów typu Johnsona. I ich żałosnych paszkwilach, które dowodzą ich dyletantyzmu i fanatyzmu ideologicznego.
        Gniot Johnsona o Napoleonie kompromituje go jako historyka. A to rzuca cień na każdą inną pracę tego nie-do-historyka...
        • galba Hmmm, tak trudno odpowiedzieć na pytanie? 10.02.04, 07:52
          Po raz 109.337.454.236-y:

          O jakich "innych rozdziałach "I" jest mowa? Innych niż co? I co ma chory
          psychicznie B.R. wspólnego z biografią N.B?

          G.

          > ...a ty dalej nie będziesz rozumiał.
          > Bo to kwestia bystrości.
          >
          > Istota rzeczy jest w bolszewizmie intelektualnym konserwatystów typu
          Johnsona.
          > I ich żałosnych paszkwilach, które dowodzą ich dyletantyzmu i fanatyzmu
          ideolog
          > icznego.
          > Gniot Johnsona o Napoleonie kompromituje go jako historyka. A to rzuca cień
          na
          > każdą inną pracę tego nie-do-historyka...
Pełna wersja