Dodaj do ulubionych

Ranking najbardziej rozrzutnych premierów.

04.05.10, 19:29
Rostowski nie pobił rekordu zadłużania Polski
Tempo wzrostu długu publicznego szybsze było za rządów liberalnej
minister Zyty Gilowskiej. Jednym z najlepszych w oddłużaniu Polski
okazał się za to minister Grzegorz Kołodko.

(...)
Jednak mimo gigantycznej dziury budżetowej Donald Tusk i Jacek
Rostowski nie pobili rekordu pogrążania Polski w długach. Według
przygotowywanego przez Money.pl rankingu, najbardziej rozrzutnym
premierem okazał się Leszek Miller. Niewiele lepszy okazał się
Kazimierz Marcinkiewicz, z liberalną Zytą Gilowską u steru finansów
publicznych.

Ranking
Obserwuj wątek
    • oleg3 Ciekawe 04.05.10, 19:44
      Ale metodologia nie do końca oddająca rzeczywistość, bo przyjmuje poziom długu według wyliczeń MF. To łatwiejsze do wyliczenia, a w końcu to nie rozprawa naukowa.

      Ciekawe gdzie minister Rostowski upchnie deficyt za 2010 by nie przekroczyć 55%? Co jeszcze można ukraść (rezerwa demograficzna już skonsumowana) co jeszcze można przeksięgować (swapy już stosował i przepisał zadłużenie na różne fundusze)?
      • hymenos Re: Ciekawe 04.05.10, 20:28
        Oczywiście, rankingowi można to i owo zarzucić, nie mniej daje on
        pewien pogląd. Jeśli chodzi o Rostowskiego to myślę, że 2010 rok
        skończy się dla niego korzystnie. Złotówka nie padnie i budżet
        pozostanie pozostanie w niezmienionym statusie. Największym
        generatorem potrzeb budżetowych jest ZUS i tu niewielka korekta może
        przynieść bardzo duże oszczędności. Pod znakiem zapytania stoi, czy
        na to PO z Rostowskim się zdecyduje. Poza tym ranking jest ciekawy,
        bo stoi niejako w poprzek podziałów forumowych wink
        • melord Re: Ciekawe 05.05.10, 00:18
          Ciekawe gdzie minister Rostowski upchnie deficyt za 2010 by nie przekroczyć
          55%?


          moze zastosowac wariant grecki...dogadac sie z Goldman Sachs
          • hymenos Re: Ciekawe 05.05.10, 09:07
            Może. Sądzisz, że dostanie wtedy tyle co Grecy? Wariant raczej
            wątpliwy.
            • hasz0 _____________________________malutkie sprostowanie 05.05.10, 11:13
              CytatDziury budżetowe napędzają zadłużenie

              Znaczny wzrost reakcji długu do PKB w tym roku będzie efektem
              rekordowego deficytu budżetowego, który ma wynieść ponad 52 mld
              złotych. To prawie 2 razy więcej niż w 2009 roku i ponad 3 razy
              więcej niż trzy lata temu

              https://static1.money.pl/i/a/98/77666.gif

              Porównywanie deficytów w ujęciu kwotowym nie est jednak zbyt
              miarodajne. Nie odzwierciedla bowiem inflacji, która w latach 90.
              była dwucyfrowa, a także poziomu wydatków i wpływów budżetowych oraz
              tempa wzrostu gospodarczego.

              Dlatego najczęściej używanym miernikiem skali deficytu jest jego
              relacja do Produktu Krajowego Brutto. Pokazuje bowiem ile procent
              dochodu narodowego w danym roku on stanowił.
              https://static1.money.pl/i/a/99/77667.gif

              CytatEkonomia przyjmuje, że wzrost gospodarczy można zredukować do
              oceny bieżącej dynamiki Produktu Krajowego Brutto (PKB) (pomija się
              niski i malejący w porównaniu z innymi krajami poziom
              PKB).Przeciwstawny punkt widzenia, który jednak jest słabo
              uwzględniany, zakłada, że głównym problemem ekonomicznym jest
              przezwyciężanie zacofania gospodarczego lub jego przejawów
              (dysproporcji) w szerokim wymiarze społeczno-gospodarczym. Paradoks
              polega na tym, że pozytywne dane dotyczące dynamiki PKB mogą
              wytwarzać złudzenie, że w konsekwencji następuje również
              automatyczne przezwyciężanie zacofania i dysproporcji. Paradoks
              Polski polega na tym, że zacofanie i dysproporcje ulegały
              pogłębieniu, zaś oficjalne statystyki „notowały” rzekomy wzrost
              gospodarczy. Ten łatwy do wykrycia paradoks nie mógłby być długo
              ukrywany, jeżeli działałyby odpowiednie, niezależne placówki analiz
              ekonomicznych. Niestety zostały one zlikwidowane, co świadczy, że
              usiłowano tym sposobem ukryć prawdę.

              Zacofanie gospodarcze Polski
              Jest bezspornym faktem, że w latach 1989 – 2009 zacofanie
              gospodarcze Polski uległo znacznemu pogłębieniu. Nie chodzi tylko o
              powolne obniżanie rangi ekonomicznej Polski na liście krajów świata,
              co jest najbardziej widocznym i bezdyskusyjnym fenomenem degradacji
              na mapie gospodarczej świata.
              Dotyczy to przede wszystkim spadku poziomu zamożności społeczeństwa,
              degradacji sektora publicznego (obrony narodowej, służby zdrowia,
              nauki oraz kultury), narastania trwałego zacofania technologicznego,
              pogorszenia warunków pracy (zatrudnienia i bezpieczeństwa pracy), a
              także szeregu negatywnych zjawisk demograficznych, w tym emigracji
              zarobkowej, wzrostu kosztów wychowania dzieci i młodzieży, problemu
              głodu mieszkaniowego. Do tego dochodzą pogłębiające się dysproporcje
              regionalne.

              Szczególnie bulwersujący jest fakt, że wszystkie te negatywne
              zjawiska społeczno-gospodarcze były z reguły bagatelizowane przez
              rządy, a często nawet pogłębiane wskutek błędnej liberalizacji
              gospodarczej i ulegania naciskom politycznym i korupcyjnym ze strony
              wielkich korporacji zachodnich i wspierających je rządów.

              Iluzje wzrostu gospodarczego
              Statystyka polska wydaje się przyzwoita pod każdym względem. GUS
              (czyli centralny urząd statystyczny) deklaruje, że działa zgodnie z
              międzynarodowymi standardami statystycznymi. Systematycznie
              publikuje podstawowe wskaźniki wzrostu gospodarczego. Stąd
              dowiadujemy się, że Produkt Krajowy Brutto w Polsce ostatnio
              systematycznie wzrastał, podobnie wzrastały inwestycje. W ciągu
              pięciu lat 2000 – 2005 łączny wzrost PKB wyniósł 15 %. Okazuje się,
              że niewiele, a jednak nie przeszkodziło to formułowaniu
              entuzjastycznych interpretacji. Dopiero późniejszy wzrost PKB w
              dwóch kolejnych latach zaspokoił długo oczekiwane pragnienie
              optymizmu (5,8 i 6,5 %). Fakt ten posłużył propagandzie sukcesów
              poprzedniego i obecnego rządu. Jak się okazuje, nie na długo. Gdy w
              2008 roku dynamika PKB uległa załamaniu, znaleziono nowy sposób na
              podtrzymywanie optymizmu. Polegał on na podkreślaniu, że inne kraje
              przeżywają większe spadki PKB.

              Jest pewien szkopuł. W Polsce z niejasnych powodów
              zrezygnowano z liczenia Produktu Narodowego Brutto oraz Dochodu
              Narodowego, czyli z dwóch kolejnych podstawowych wskaźników wzrostu
              gospodarczego. GUS „koryguje” PKB w taki sposób, aby wyjść na DN,
              ale to jest wybieg mający ukryć stan faktyczny: systematyczne
              ukrywanie danych.
              Już w publikacjach międzynarodowych
              instytucji statystycznych polski DN znika, ponieważ nie jest liczony
              zgodnie z przyjętą w świecie metodyką. Tylko w dwóch
              krajach ucieka się od ujawnienia DN: w Polsce oraz na Węgrzech.


              • hasz0 AHA_słupek 52,2 - > zmień sobie na ~ 1 T = 100 mrd 05.05.10, 11:15

                • wlacziqodgashasza ________nie zauważyłeś riposty ad rem? 05.05.10, 12:50
                  forum.gazeta.pl/forum/w,13,110934395,110995550,_Od_poczatku_naiwnie_manipulujesz_marginesami.html


                  a tutaj masz lekcję o swoich urojeniach

                  monitorekonomiczny.pl/s17/Artyku%C5%82y/a55/RAPORT_EEM_Kryzys_ekonomiczny_w_Polsce_cz_4.html

                  RAPORT EEM: Kryzys ekonomiczny w Polsce cz.4
                  2009-09-01
                  Cytat
                  Od sierpnia ubiegłego roku wokół kryzysu ekonomicznego w Polsce, a
                  więc problemu niezwykle dolegliwego społecznie, a nawet
                  zagrażającego egzystencji Polski, odbywa się jakiś chocholi taniec
                  . Zamiast poważnych i wiarygodnych informacji oraz programów
                  przezwyciężenia kryzysu, a przynajmniej osłabienia jego skutków
                  społecznych, mamy do czynienia ze zwodzeniem
                  społeczeństwa spektakularnymi akcjami polityczno-propagandowymi

                  z udziałem przedstawicieli najwyższych władz rządowych, większości
                  parlamentarnej i oczywiście środków masowego przekazu (zagranicznych
                  i krajowych). Przeistoczenie kryzysu w spektakl medialny jest jednak
                  nie tylko niestosowne,
                  ale wygląda na pogrążenie się rządu
                  w bezdennej nieodpowiedzialności.


                  CytatTo tak, jakby zamiast chirurgowi powierzyć operacje
                  striptizerce. A za tym kryje się stale przebijające się
                  przeświadczenie, że polskie społeczeństwo jest głupie albo
                  dostatecznie już ubezwłasnowolnione. Nie jest jednak wykluczone, że
                  ów taniec chocholi przemienia się w taniec strachu
                  przed odpowiedzialnością i rozpaczliwą próbę przedłużenia
                  dotychczasowej, pogrążającej się coraz głębiej w patologii
                  społecznej, pozbawionej elementarnej moralności, praktyki
                  politycznej i propagandowej.



                  • hymenos Wiesz co gówniarzu, dam Ci ostatnią szansę! 05.05.10, 13:47
                    Odpowiem merytorycznie, ale stawiam warunek. Nie mam zamiaru latać
                    po forum za Tobą więc, jeśli gdziekolwiek spróbujesz przenieś
                    dyskusje ze mną, natychmiast kończę i piszę wyłącznie ad personam.

                    wlacziqodgashasza napisała:

                    >
                    rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,13,110934395,110995550,_Od_poc
                    zatku_naiwnie_manipulujesz_marginesami.html
                    >

                    Nonsens. Problem z Tobą taki, ze nie posługujesz się mózgiem tylko
                    cytatami, co Twoim zdaniem jest ripostą czy też dyskusją. To
                    oczywiście wyłącznie Twój wymysł. Co ma do tematu budżetu sprawa
                    WSI, Schetyny i jakichś bliżej nie określonych odwrotek to tylko Ty
                    sam wiesz, nie oczekuj wię odpowiedzi na tego typu wynurzenia.

                    > a tutaj masz lekcję o swoich urojeniach
                    >
                    > RAPORT EEM: Kryzys ekonomiczny w Polsce cz.4
                    > 2009-09-01

                    A to jest parszywa insynuacja. Znajdź na forum moją wypowiedź
                    zaprzeczającą temu, że w Polsce nie było (nie ma) kryzysu
                    ekonomicznego. Wybacz, ale w takiej sytuacji nie mam zamiaru odnosić
                    się do wklejonego teksty.
                    • nielubiszprawdy Re: Wiesz co gówniarzu, dam Ci ostatnią szansę! 05.05.10, 14:08
                      .......włożyłem silniejsze okulary...??? włączyłem filtr
                      antygnojówkowy:... full iq-shortage
                      ...gdzie jest riposta że PO to nie PiS?

                      ..a PO cokolwiek...no choćby droniutko poprawiło?

                      Bo gdybyś spojrzal w LUSTRO PSYCHICZNE i MENTALNO-UMYSŁOWE
                      ...-> to...

                      CytatKilka rzeczy zapamiętam na pewno.

                      Ludzi, których spotykałem na Dworcu Centralnym. Zmęczonych,
                      przygnębionych, ale przepełnionych wielkością. Ludzi, którzy z
                      różnych, najodleglejszych zakątków Polski zjeżdżali się porannymi
                      pociągami i teraz, wieczorem, nocą, po całym dniu spędzonym w
                      kolejce na Krakowskim Przedmieściu, czekali na pociągi powrotne,
                      wiedząc, że będą zatłoczone, opóźnione i nie będzie w nich można ani
                      usiąść, ani nawet, często, napić się herbaty.

                      Harcerzy. Młodych, nieludzko umęczonych, czuwających przy
                      spontanicznie powstałych miejscach pamięci, uprzątających i wciąż na
                      nowo układających przynoszone przez przechodniów znicze, pilnujących
                      porządku. Bez mała trzydzieści lat temu, będąc w tym wieku, w jakim
                      oni są teraz, jeździłem z przyjaciółmi przez kilka dni za Papieżem,
                      z furażerką kościelnej służby porządkowej zatkniętą za pagon − i
                      teraz, po latach, widziałem w oczach harcerzy ten sam szczególny
                      blask, jaki ludzie mieli w oczach wtedy.

                      I wykrzywione nienawiścią gęby pod papieskim oknem w Krakowie.
                      Gówniarza wyciągającego do kamer paluch w ordynarnym geście czarnych
                      raperów „ja cię pier…”, transparenty z karykaturami, skandowane
                      obelgi pod adresem zmarłego. Nowe pokolenie „elyty” III RP,
                      wychowane już nie na Michniku, ale na Wojewódzkim.

                      Faryzejskie miny redaktora gazety, która cynicznie, dla zburzenia
                      podniosłego nastroju wykreowała te „protesty”, miotającego gromy na
                      nieuszanowanie żałoby… przez rozmówców programu Pospieszalskiego. I
                      smucącego się, że kardynał Dziwisz tak głęboko podzielił Polaków,
                      nie konsultując decyzji o pochówku prezydenta z Andrzejem Wajdą i
                      jego żoną. I małość innego wykreowanego przez media na Wielki
                      Autorytet starego nienawistnika, który w tej chwili odmawia „ich
                      prezydentowi” nawet tego, że był głową państwa, tytułując go
                      szyderczo „prezydentem Warszawy”.

                      I jeszcze ten stary wiersz Marian Hemara o pokoju i wojnie. Ten z
                      pointą: „Pokój – z wami? Nigdy w życiu!” (Rafał A. Ziemkiewicz)

                      • hymenos Re: Wiesz co gówniarzu, dam Ci ostatnią szansę! 05.05.10, 14:49
                        nielubiszprawdy napisała:

                        > .......włożyłem silniejsze okulary...??? włączyłem filtr
                        > antygnojówkowy:... full iq-shortage
                        > ...gdzie jest riposta że PO to nie PiS?

                        No właśnie. Gdzie riposta???? To moje twierdzenie, że PiS na miejscu
                        PO zrobiłby niemal dokładnie to samo, tyle, że szanse na
                        przekroczenie deficytu 52 mld PiS miałby dużo większe.

                        To poniżej, Ziemkiewicza nie w temacie. Odpowiedz na postawione już
                        pytanie Co zrobiłby PiS, by uniknąć deficytu.

                        >
                        > ..a PO cokolwiek...no choćby droniutko poprawiło?
                        >
                        > Bo gdybyś spojrzal w LUSTRO PSYCHICZNE i MENTALNO-UMYSŁOWE
                        > ...-> to...
                        >


                        > Kilka rzeczy zapamiętam na pewno.
                        >
              • hymenos Re: _____________________________malutkie sprosto 05.05.10, 14:42
                To nie było sprostowanie a skręcanie na manowce. Już Ci
                odpowiedziałem na dywagacje w temacie PKB. Pierwsza sprawa, to
                rozważania na temat sposobu naliczania PKB, DN i PNB nie wnoszą nic
                do rozważań dotyczących... no właśnie, czego Twoim zdaniem chciałbym
                się dowiedzieć. PKB jest tu wystarczającym miernikem. Wartość
                deficytu w stosunku do PKB jest istotna dla Eurostatu, który w
                zależności od niego kwalifikuje poszczególne państwa. Niezależnie od
                tego, od samego początku wiadomo, że 52 mld to właśiwie graniczna
                wielkość tego deficytu i nie widzę potrzeby żadnej dyskusji w
                temacie czy rzeczywiście tak jest. W rankingu, który tu zamieściłem
                zawarta jest kompleksowa ocena działalności zarządzania finansami
                przez poszczególne ekipy rządzące i w pierwszej kolejności oczekuję
                od ciebie argumentacji, dlaczego ta ocena nie jest miarodajna. Po
                drugie, zarówno wielkość deficytu jak i jego stosunek do PKB dają
                odpowiedź na pytanie jak duży jest ten deficyt, natomiast nie dają
                odpowiedzi na pytanie skąd on się wziął, a to jest istotą rozważań
                typu PO czy PiS. To dlatego podawałem Ci kolejne wartości dotyczące
                różnych elementów mających wpływ na wielkość tego deficytu. Skoro
                ignorujesz to i wracasz wkoło Macieju do tego samego to jak tu Cię
                poważnie traktować wink I na koniec mała korekta, tak jak chciałeś:
                2009r to deficyt wielkości nie 27,19 a 23,79, 2010 w prognozach nie
                wygląda zbyt optymistycznie, ale twierdzenie, że będzie to nie 52 a
                100 jest raczej pozbawione sensu. Końcowe pytanie brzmi, co by
                zrobił PiS, żeby deficyt nie wyniósł 52mld.
                • nielubiszprawdy ________manipulujesz po ZMPowsku 05.05.10, 15:40
                  1.
                  PKB ....PNB"PKB jest tu wystarczającym miernikem"
                  2.
                  "Niezależnie od
                  > tego, od samego początku wiadomo, że 52 mld to właśiwie graniczna
                  > wielkość tego deficytu i nie widzę potrzeby żadnej dyskusji w
                  > temacie czy rzeczywiście tak jest"

                  3.
                  " i w pierwszej kolejności oczekuję
                  > od ciebie argumentacji, dlaczego ta ocena nie jest miarodajna"


                  ......no to od 4 jest mniej ZMPowskie..
                  4.
                  "jak duży jest ten deficyt, natomiast nie dają
                  > odpowiedzi na pytanie skąd on się wziął, a to jest istotą rozważań
                  > typu PO czy PiS."


                  jeśli PO planowało budżet wg danych zafałszowanych
                  dla propagandy "bezpiecznej wyspy" i trwało UPARCIE w błędzie...
                  to zmuszało wszystkie instytucje do błędnych, marnotrawnych wydatków
                  utracjusza...błąd to nie grzech ale trwanie w błędzie!

                  ...+ cięcia wydatków KONIECZNYCH DO MNOŻNIKIEM POWIĘKSZAJĄCYCH ZYSK
                  INWESTYCJI...to JAWNY SABOTAŻ!!!!!!

                  Korekta...a nie jak piszą mendia i PO..."namawianie do zwiekszenia
                  deficytu ponad 52,2 mrd" UREALANIAJACA o 6 mrd
                  powiększyłaby PRZYCHÓD BUDZETU... umożliwiła by w dochodowych
                  gałęziach...+ dotacje z €unii (na ktore nie przeznaczono z deficytu
                  wkladu)...itd.itd.

                  KREATYWNA KSIĘGOWŚĆ RSOTKA JESTopisana b. dobrze...
                  o zasłudze nie ejgo ale PiS-wskeigo św. p. Skrzypka też nie
                  pamiętasz?....napisałebym Ci w Twoim stylu pare mocnych słów g...rzu
                  za cmentarne hołubce...

                  OPAMIĘTAJ SIĘ Z TĄ MENTALNOSCIĄ ZMP/ZMS /PZPR->
                  forum.gazeta.pl/forum/w,13,110986573,111004685,_ucielo_caly_post.html
                  • turunradio czytasz literaturę o różnicy PN(K)B?____to dobrze! 05.05.10, 16:18
                    pulldragontail.blogspot.com/
                  • hymenos Żarty i fochy stroisz. 05.05.10, 16:28
                    nielubiszprawdy napisała:


                    >
                    > ......no to od 4 jest mniej ZMPowskie..

                    Jeżeli stawiasz zarzut, to przynajmniej postaraj się go uzasadnić.
                    Przeczytaj dokładnie tekst, który wkleiłeś i postaraj się zrozumieć
                    o co w nim chodzi. PKB jest standardem i to czy podaje się dodatkowo
                    coś więcej nie ma na to wpływu, zwłaszcza że chodzi o porównania z
                    kilku lat. Ma to sens jedynie wtedy, gdy mierniki są
                    zestandaryzowane. Zresztą autor nie stawia zarzutu typu, ponieważ
                    jest to PKB to dane są fałszywe, co zdaje się sugerujesz.


                    > 4.
                    > "jak duży jest ten deficyt, natomiast nie dają
                    > > odpowiedzi na pytanie skąd on się wziął, a to jest istotą
                    rozważań
                    > > typu PO czy PiS."

                    >
                    > jeśli PO planowało budżet wg danych zafałszowanych
                    > dla propagandy "bezpiecznej wyspy" i trwało UPARCIE w błędzie...
                    > to zmuszało wszystkie instytucje do błędnych, marnotrawnych
                    wydatków
                    > utracjusza...błąd to nie grzech ale trwanie w błędzie!
                    >


                    Jeśli twierdzisz, że dane były sfałszowane to przytocz dowody na ten
                    temat. Co innego twierdzenie, że PKB i DN dają różne informacje a co
                    innego twierdzenie, że użucie PKB jest zafałszowaniem danych. PKB
                    jest standardem!!! Budżet planuje się na zasadzie planowania
                    przychodów i wydatków. Posłużenie się fałszywymi danymi powodowałoby
                    katastrofę budżetową i rozjechanie się budżetu już po paru
                    miesiącach. Czy cóś takiego nastąpiło np 2009 roku??? Przestań
                    zajmować się spekulacjami.


                    > ...+ cięcia wydatków KONIECZNYCH DO MNOŻNIKIEM POWIĘKSZAJĄCYCH
                    ZYSK
                    > INWESTYCJI...to JAWNY SABOTAŻ!!!!!!
                    >
                    > Korekta...a nie jak piszą mendia i PO..."namawianie do zwiekszenia
                    > deficytu ponad 52,2 mrd" UREALANIAJACA o 6 mrd
                    > powiększyłaby PRZYCHÓD BUDZETU... umożliwiła by w dochodowych
                    > gałęziach...+ dotacje z €unii (na ktore nie przeznaczono z
                    deficytu
                    > wkladu)...itd.itd.

                    Sorry, ale nie rozumiem tego. Z tego co tu napisałeś wynika, że
                    zwiększenie planowego deficytu budżetowego o 6 mld zwiększyłoby
                    przychody budżetu. To nonsens, z którego wynika, że zwiększanie
                    deficytu budżetowego jest wg Ciebie panaceum na rozwój. To sprzeczne
                    z innymi Twoimi dywagacjami o tym jak to PiS pilnował budżetu.
                    >
                    > KREATYWNA KSIĘGOWŚĆ RSOTKA JESTopisana b. dobrze...
                    > o zasłudze nie ejgo ale PiS-wskeigo św. p. Skrzypka też nie
                    > pamiętasz?....napisałebym Ci w Twoim stylu pare mocnych słów
                    g...rzu
                    > za cmentarne hołubce...


                    Tak, to napisz wink W kwestii Skrzypka mam takie pytanie, skoro jesteś
                    takim patriotą, to dlaczego popierasz jego politykę polegającą na
                    tym, że odmawia on pieniędzy polskiemu rządowi w wysokości niemal
                    dokładnie jaką zapodałeś w poprzednim akapicie a bez żadnych
                    zachamowań daje je bankom, które transferują je później za granicę
                    (vide PEKAOSA)?
                    >
                    > OPAMIĘTAJ SIĘ Z TĄ MENTALNOSCIĄ ZMP/ZMS /PZPR->


                    Za przeproszeniem, pierdolisz. Link nie w temacie.
                    >
                    rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,13,110986573,111004685,_ucielo
                    _caly_post.html
                    • nielubiszprawdy urealnienie planu budżetuanie zwiekszeniedeficytu 05.05.10, 20:47
                      tego co tu napisałeś wynika, że
                      zwiększenie planowego deficytu budżetowego o 6 mld zwiększyłoby
                      przychody budżetu. To nonsens, z którego wynika, że zwiększanie
                      deficytu budżetowego jest wg Ciebie panaceum na rozwój. To sprzeczne
                      z innymi Twoimi dywagacjami o tym jak to PiS pilnował budżetu.


                      [ CytatWedług posłanki PiS uwzględniając braki środków z KFD i FUS
                      oraz deficyt środków europejskich, rzeczywisty deficyt budżetowy
                      sięgnie blisko 97 mld zł. Budzety s
                      Deficyt budżetowy w przyszłym roku będzie większy niż przewiduje
                      projektowana ustawa, gdyż część wydatków jest zamiatana pod dywan -
                      powiedziała podczas debaty budżetowej Aleksandra Natalli-Świat (PiS
                      liczba - 52,2 mld została uzyskana przy pomocy t.zw. kreatywnej
                      ksiegowości, n.p. poprzez zmuszanie ZUS do zaciaganie kredytów w
                      bankach komercyjnych. Posłanka PiS Aleksandra Natalli-Świat
                      szacuje, że gdyby deficyt liczono tak, jak w latach ubiegłych, to
                      wyniósłby on ok. 97 mld złotych. W dodatku w budżecie przewidziano
                      nierealnie wysokie wpływy z prywatyzacji w wysokości 25 mld zł - z
                      dokładnościa do trzech miliardów złotych Natalli-Świat przewidziała
                      deficyt ... o kolejne 20 mrd zł wzrósł dług z pwodu osłabienia ZŁ

                      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Trzeba-zablokowac-odzywajaca-IV-RP,wid,12236569,wiadomosc.html

                      Cytatjako główne motory wzrostu gospodarczego wymienia inwestycje
                      publiczne i konsumpcję indywidualną. Podkreśliła, że motor, jakim są
                      inwestycje, nie zadziała, gdyż rząd skutecznie je ogranicza.

                      Aleksandra Natalli-Świat jako przykład negatywnych działań rządu
                      podała plany zabrania pieniędzy z programu poakcesyjnego wsparcia
                      obszarów wiejskich. Z tego funduszu 500 najbiedniejszych gmin w
                      Polsce otrzymuje środki na przedsięwzięcia społeczne, finansowanie
                      przedszkoli, świetlic i szeregu innych działań. Zdaniem posłanki,
                      takie przesuwanie pieniędzy w budżecie dezorganizuje nie tylko
                      finanse państwa, ale także budżety gmin, co w przypadku tych
                      najbiedniejszych, które nie mają rezerw, jest bardzo szkodliwe.
                      • hymenos Re: urealnienie planu budżetuanie zwiekszeniedefi 05.05.10, 22:08
                        Najpierw uwaga, nie podawaj linków do artykułów, ktore nie mają
                        bezposredniego związku z omawianym tematem. Nachalna agitacja
                        wyborcza jest mocno irytująca i naraża jej autora wyłącznie na
                        niewybredne uwagi. Chcesz tego?

                        Wypowiedzi Pisianki nie odzwierciedlają faktów. Poniżej podam
                        zestawienie budżetu, w którym jest dofinansowanie ZUSu, więc
                        musiałbyś się bardziej postarać i napisać dokładniej o co chodzi. Na
                        razie napiszę, że gdyby PiS nie majstrował przy składkach ZUSowski
                        teraz nie byłoby problemu z kredytami. W swoim 2 poście w wątku
                        pisałem o ZUSie, gwoli przypomnienia. Drugi akapit to wlaśnie
                        przykład generowania potrzeb bez pokrycia budżetowego. W ten sposób
                        nie naprawisz finansów państwa ani nie pobudzisz gospodarki. Poza
                        tym, to problem funduszy gmin a nie centralnego deficytu budżetu
                        państwa.

                        Dochody, 249006,6
                        w tym:
                        podatki pośrednie 160840,0
                        podatek CIT 26300,0
                        podatek PIT 36085,0
                        środki z UE 3370,4

                        Wydatki, 301220,8
                        w tym:
                        obsługa długu krajowego 26592,1
                        obsługa zadłużenia zagranicznego 8276,4
                        składka płacona do budżetu UE 14082,1
                        dotacje dla FER 5445,6
                        dotacje dla FUS 37923,7
                        subwencje ogólne 47184,5
                        Deficyt (-)/ Nadwyżka (+) -52214,2
                        • toronradio _______nie wierzę w te dane! analityk pisze tak 06.05.10, 11:05
                          [quote]Deficyt budżetowy na 2010 r. nie uwzględnia np. wydatków na
                          drogi rzędu 34 mld zł, które jakimś cudem zniknęły z
                          przyszłorocznego budżetu. Krajowy Fundusz Drogowy ma sobie sam
                          zorganizować aż 31 mld zł, bo inaczej ich nie będzie. Ten kolejny
                          wirtualny budżet przewiduje 1-proc. inflację, gdy dzisiaj, pod
                          koniec roku, zbliżamy się do 4 proc.
                          ...potrzeby pożyczkowe brutto Polski będą wynosić w 2010 r. aż 203
                          mld złotych, czyli 1/3 całego długu publicznego Skarbu Państwa, jaki
                          uzbieraliśmy przez ostanie 20 lat wolnej Polski, obecnie to 650 mld
                          zł, i jednocześnie twierdzi się, że wszystko jest pod kontrolą.
                          Przez ostatnie 4 lata zadłużenie naszego kraju wzrosło o ok. 20 mld
                          zł. Teraz ten pułap zadłużenia – 200 mld zł – mamy osiągnąć tylko
                          przez 1 rok i to przy wyprzedaży resztek majątku narodowego. Grozi
                          nam pozbycie się ostatniego polskiego banku PKO BP i PZU S.A. Co w
                          takim razie przyjdzie sprzedawać rządowi w latach 2011-2012 – bo
                          niewątpliwie trzeba będzie nadal dopłacać gigantyczne kwoty do OFE i
                          spłacać koszty zadłużenia zagranicznego. To każdego roku pochłonie
                          co najmniej 100 mld zł. Czy w latach 2011 – 2012 przyjdzie nam
                          prywatyzować i sprzedawać Śląsk Opolski, Jeziora Mazurskie, Wawel?
                          Deficyt będzie rósł z pewnością, choć bez konieczności spłaty
                          starych długów. Im więcej pożyczamy, tym większy mamy deficyt i
                          zadłużenie, im większy mamy deficyt i zadłużenie – tym więcej
                          będziemy musieli pożyczać. Tu koło się zamyka. Nieprzypadkowo
                          francuski BNP Paribas rekomenduje swoich klientom sprzedawanie
                          polskich papierów wartościowych, bo Polska będzie musiała sprzedawać
                          na rynku bardzo dużo papierów skarbowych i będzie to nas coraz
                          więcej kosztować. Inwestorzy finansowi już chcą oprocentowania na
                          poziomie 7 do 7,5 proc. przy 10-letnich obligacjach. W 2010 r. z
                          pewnością zażądają wyższego oprocentowania, a chętnych na
                          sprzedawanie i zadłużanie się będzie coraz więcej w Europie, my
                          natomiast z każdym dniem będziemy tracić wiarygodność....Według
                          Standrad & Poors są dwie główne przyczyny zagrożenia dla polskich
                          banków: szybki przyrost złych kredytów oraz wysoki udział kredytów w
                          walutach obcych. Do tego dochodzą: znaczące osłabienie złotego,
                          które należy jak najbardziej zakładać – paniczna wyprzedaż złotego
                          dopiero przed nami, to z pewnością doprowadzi do tego, że duża część
                          kredytów Polaków i polskich firm przerodzi się w należności
                          zagrożone i przeterminowane. Oczywiście minister finansów uważa, że
                          to BNP Paribas, Standrad & Poors się mylą, a nie on. Jeśli na to
                          nałoży się recesja, spadek eksportu, rosnący deficyt na rachunku
                          obrotów bieżących w lipcu, to mamy rekordowy deficyt rzędu 565 mln
                          euro, transfer dywidend do banków za granicą w lipcu (to już ok. 1
                          mld euro) czy spadek inwestycji zagranicznych (jest on rzędu 83
                          proc.) – pełen komplet zagrożeń i to nie byle jakich.

                          Banki w Polsce zamiast informować wprowadzają w błąd

                          To słowa znanego bankiera, prezesa ING BSK B. Bartkiewicza,
                          najpełniej oddające zaniepokojenie tym, co czeka polski sektor
                          bankowy, czyli zagraniczne banki komercyjne działające w Polsce. Po
                          nieśmiałych próbach zainicjowania poważnej debaty na temat wpływu
                          kryzysu na sektor bankowy w Polsce, które próbowali podjąć prezes
                          Morawiecki czy prezes M. Stańczak, wszystko szybko wróciło do normy
                          pod hasłem „jesteśmy najsilniejsi w Europie, nic nam nie grozi”.
                          Dyżurni analitycy serwują nam te same dobre wiadomości: kryzys
                          minął, złoty będzie się systematycznie umacniał, budżet i deficyt są
                          pod pełną kontrolą. Wystarczy tylko sprywatyzować resztkę majątku
                          narodowego i będzie dobrze, jak twierdzi niezawodny Leszek
                          Balcerowicz. Miał absolutną rację prezes ING BSK, gdy
                          mówił: „Wzywam! Dość manipulowania!”.W sektorze bankowym nie podjęto
                          próby postawienia równie zasadniczych pytań, a przecież błędów
                          popełnionych zarówno w sektorze bankowym, jak w całej polskiej
                          gospodarce było co niemiara.

                          Kredytowe szaleństwo trwa w najlepsze

                          Przedsiębiorstwa i Polacy żyją od 20 lat na kredyt. Majątek został
                          wyprzedany w 70 proc., głównie za granicę. Rosną gigantyczne długi –
                          650 mld długu publicznego Skarbu Państwa, 200 mld euro długu
                          zagranicznego, 170 mld zł banków działających w Polsce, 80 mld
                          złotych kredytów przeterminowanych zarówno firm, jak i zwykłych
                          konsumentów, ok. 15 mld długów na kartach kredytowych, ponad 200 mld
                          długów z tytułu kredytów hipotecznych, a ok. 2/3 tych kredytów jest
                          przecież w walutach zagranicznych. Już półtora miliona Polaków
                          zalega z płatnościami na kwotę blisko 12 mld złotych, tylko wobec
                          banków. Blisko 600 tys. Polaków posiada po kilka kredytów.
                          Rekordziści nawet po 10 jednocześnie. Udział kredytów zagrożonych
                          może więc wzrosnąć do końca roku do 15 może nawet 17 proc.
                          -------
                          .......
                          Banki, które udzieliły ogromnych kredytów korporacyjnych, takich jak
                          np. Pekao SA, które udzieliło kredytów korporacyjnych na kwotę 60
                          mld złotych czy Bre Bank. Mają się one dziś czym martwić. Bank,
                          który udzielił gigantyczną, jak na polskie warunki, kwotę 13 mld
                          złotych developerom, może mieć obawy o jej szybki zwrot i stabilne
                          spłacanie. Bank Bre, który udzielił gigantycznych kredytów
                          gotówkowych poprzez swoje ramię Multibank i mBank już odpisał 650
                          mln złotych z tytułu rezerw. Kredyt Bank niedługo ruszy poprzez
                          swoje ramię Żagiel. A pamiętajmy, że te są oprocentowane bardzo
                          wysoko nawet na 20 proc. W sytuacji gdy właśnie kredyty ratalne i
                          gotówkowe stają się prawdziwą kulą u nogi banków staje się to
                          realnym zagrożeniem dla wielu z nich. Niespłacone długi
                          przedsiębiorstw rosną o 1,5 mld zł miesięcznie. W ubiegłym roku
                          rosły o tyle w ciągu całego roku. Wartość złych długów
                          przedsiębiorstw w Polsce pod koniec lata wzrosła do ok. 25 mld zł.
                          Zbliżamy się więc do rekordu z 2003 r., wówczas było to ok. 30 mld
                          złotych. Olbrzymie kłopoty korporacyjne dla banków w Polsce stworzy
                          pod koniec roku Orlen SA, którego gigantyczne zadłużenie trzeba
                          będzie na nowo renegocjować. Aż 9 banków działających w Polsce
                          znajduje się na liście obserwacyjnej agencji Moody’s z możliwością
                          obniżenia ich ratingu. A przecież polska gospodarka dopiero wkracza
                          w fazę spowolnienia gospodarczego, w fazę prawdziwego kryzysu. W
                          dodatku rośnie bezrobocie, zanosi się na zwolnienie jeszcze kilkuset
                          tysięcy osób do końca br. i coraz bardziej ujawnia się spadek cen
                          nieruchomości, powodujący straty deweloperów. Gwałtowne osłabienie
                          złotego, a w zasadzie sprowadzenie go do poziomu sprzed lipca tego
                          roku, czyli w pierwszej połowie 2009 r., też należy brać poważnie
                          pod uwagę. W okresie letnim złoty został sztucznie napompowany aż o
                          50 gr., przez co zagraniczne banki inwestycyjne, głównie
                          amerykańskie, kupowały go na potęgę, licząc się z tym, że zapłacą
                          złotówkami za totalną prywatyzację zapowiadaną przez polski rząd.
                          Teraz doszły do wniosku, że nie da się sprywatyzować tak szybko
                          takiej ilości przedsiębiorstw w Polsce i po tak śmiesznych cenach z
                          powodu protestów załóg. Te banki równie gwałtownie mogą się pozbyć
                          zapasów złotego, co osłabi jego notowania. Paniczna wyprzedaż
                          złotego z pewnością dopiero przed nami.
                          PKO BP musiało odpisać na rezerwy w pierwszej połowie br. aż 770 mln
                          zł. Bre Bank będzie musiał odpisać 650 mln zł. Te wszystkie straty
                          bardzo poważnie osłabią pozycje kapitałowe większości banków
                          komercyjnych działających w Polsce. Jest wielce prawdopodobne, że
                          zostaną sprzedane nawet całe banki, na listę transferową mogą w
                          pierwszej kolejności trafić BZ WBK, bo jego irlandzki właściciel ma
                          gigantyczne kłopoty, Millennium Bank, Kredyt Bank czy Bre Bank. Ale
                          niespodzianek może być znacznie więcej. Wali się na naszych oczach
                          eksport (spadek o 24 proc.), obligacje skarbowe sprzedają się coraz
                          trudniej, banki zaczynają uprawiać kreatywną księgowość, spółki
                          giełdowe, jak
                          • toronradio Re: _______nie wierzę w te dane! analityk pisze t 06.05.10, 11:06
                            CytatBanki, które udzieliły ogromnych kredytów korporacyjnych,
                            takich jak np. Pekao SA, które udzieliło kredytów korporacyjnych na
                            kwotę 60 mld złotych czy Bre Bank. Mają się one dziś czym martwić.
                            Bank, który udzielił gigantyczną, jak na polskie warunki, kwotę 13
                            mld złotych developerom, może mieć obawy o jej szybki zwrot i
                            stabilne spłacanie. Bank Bre, który udzielił gigantycznych kredytów
                            gotówkowych poprzez swoje ramię Multibank i mBank już odpisał 650
                            mln złotych z tytułu rezerw. Kredyt Bank niedługo ruszy poprzez
                            swoje ramię Żagiel. A pamiętajmy, że te są oprocentowane bardzo
                            wysoko nawet na 20 proc. W sytuacji gdy właśnie kredyty ratalne i
                            gotówkowe stają się prawdziwą kulą u nogi banków staje się to
                            realnym zagrożeniem dla wielu z nich. Niespłacone długi
                            przedsiębiorstw rosną o 1,5 mld zł miesięcznie. W ubiegłym roku
                            rosły o tyle w ciągu całego roku. Wartość złych długów
                            przedsiębiorstw w Polsce pod koniec lata wzrosła do ok. 25 mld zł.
                            Zbliżamy się więc do rekordu z 2003 r., wówczas było to ok. 30 mld
                            złotych. Olbrzymie kłopoty korporacyjne dla banków w Polsce stworzy
                            pod koniec roku Orlen SA, którego gigantyczne zadłużenie trzeba
                            będzie na nowo renegocjować. Aż 9 banków działających w Polsce
                            znajduje się na liście obserwacyjnej agencji Moody’s z możliwością
                            obniżenia ich ratingu. A przecież polska gospodarka dopiero wkracza
                            w fazę spowolnienia gospodarczego, w fazę prawdziwego kryzysu. W
                            dodatku rośnie bezrobocie, zanosi się na zwolnienie jeszcze kilkuset
                            tysięcy osób do końca br. i coraz bardziej ujawnia się spadek cen
                            nieruchomości, powodujący straty deweloperów. Gwałtowne osłabienie
                            złotego, a w zasadzie sprowadzenie go do poziomu sprzed lipca tego
                            roku, czyli w pierwszej połowie 2009 r., też należy brać poważnie
                            pod uwagę. W okresie letnim złoty został sztucznie napompowany aż o
                            50 gr., przez co zagraniczne banki inwestycyjne, głównie
                            amerykańskie, kupowały go na potęgę, licząc się z tym, że zapłacą
                            złotówkami za totalną prywatyzację zapowiadaną przez polski rząd.
                            Teraz doszły do wniosku, że nie da się sprywatyzować tak szybko
                            takiej ilości przedsiębiorstw w Polsce i po tak śmiesznych cenach z
                            powodu protestów załóg. Te banki równie gwałtownie mogą się pozbyć
                            zapasów złotego, co osłabi jego notowania. Paniczna wyprzedaż
                            złotego z pewnością dopiero przed nami.
                            PKO BP musiało odpisać na rezerwy w pierwszej połowie br. aż 770 mln
                            zł. Bre Bank będzie musiał odpisać 650 mln zł. Te wszystkie straty
                            bardzo poważnie osłabią pozycje kapitałowe większości banków
                            komercyjnych działających w Polsce. Jest wielce prawdopodobne, że
                            zostaną sprzedane nawet całe banki, na listę transferową mogą w
                            pierwszej kolejności trafić BZ WBK, bo jego irlandzki właściciel ma
                            gigantyczne kłopoty, Millennium Bank, Kredyt Bank czy Bre Bank. Ale
                            niespodzianek może być znacznie więcej. Wali się na naszych oczach
                            eksport (spadek o 24 proc.), obligacje skarbowe sprzedają się coraz
                            trudniej, banki zaczynają uprawiać kreatywną księgowość, spółki
                            giełdowe, jak i banki ukrywają prawdziwe wyniki w swych raportach
                            finansowych. Jedyny czynnik utrzymujący polski wzrost gospodarczy na
                            powierzchni, czyli eksport, przestaje się liczyć. Tempo, w jakim
                            zadłużamy nasz kraj, jest niespotykane. 203 mld złotych potrzeb
                            pożyczkowych brutto tylko w 2010 r. to absolutny rekord. I nie są to
                            pieniądze ani na drogi, ani na lotniska, ani na szybką kolej czy na
                            nowe fabryki. Tylko na zapchanie kolejnej dziury budżetowej, tym
                            razem dziury Rostowskiego i oddanie starych długów. Zadziwia wręcz
                            naiwność i hura optymizm polskich przedsiębiorców, którzy ciągle
                            wierzą w rządowe zapewnienia, że kryzys w Polsce minął i czekają na
                            kolejne cuda gospodarcze.

                            Janusz Szewczak

                            Autor jest analitykiem gospodarczym
                            • hymenos Re: _______nie wierzę w te dane! analityk pisze t 06.05.10, 11:47
                              Nie wspominałem Ci o tym, że banki komercyjne kredytowane są przez
                              NBP?
                          • hymenos Re: _______nie wierzę w te dane! analityk pisze t 06.05.10, 11:57
                            toronradio napisała:

                            > Przez ostatnie 4 lata zadłużenie naszego kraju wzrosło o ok. 20
                            mld
                            > zł.

                            Porównaj sobie z tym:
                            W 2 dni 20 mld

                            Rozmyłeś temat. Nie jestem w stanie odnieść się do wszystkiego.
                            Lepiej ogranicz swoją działalność forumową. Więcej myślenia mniej
                            linków, wątków i postów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka