Dodaj do ulubionych

Wspólna Polityka Rolna

06.05.10, 09:15
Drink fundowany przez EU w klubie bilardowym? Czemu nie?
Cytat
Subwencje rolne, przyznawane przez Unię Europejską, nie zasilają wyłącznie portfeli rolników. Wśród beneficjentów tych środków można znaleźć także szkoły surfingu, kluby sportowe, kościoły, więzienia, a nawet nieboszczyków.
Tekst linka
Obserwuj wątek
    • marouder.eu Grecy specjalizowali sie w sadach.. 06.05.10, 09:19
      ..oliwnychsmile
      Grek, Grekowi uzyczal plastikowych drzewek, ktore tenze sadzil na okreslonym
      areale, po czym inkasowal doplate po powietrznej inspekcjismile
    • hymenos Re: Wspólna Polityka Rolna 06.05.10, 10:03
      Dobrze by było, żeby nasi chłopi w tyle nie zostali. wink
      • szanuj Re: Wspólna Polityka Rolna 06.05.10, 10:13
        www.wprost.pl/ar/180893/Uciekinierzy-z-ZUS/
        • szanuj ________reforma finansów Tuska przypomina Smoleńsk 06.05.10, 10:18
          http://www.wprost.pl/G/_cache/img_inline_thumb/0e2b986eb9ea4f857a8268
b82f28fb94.jpg
          konserwa.blox.pl/2009/12/Prof-dr-hab-Artur-Sliwinski-Co-sie-dzieje-z.html
          Cytat(..) Trzeba przypomnieć, że „prywatyzacja” ciągnie się ponad
          dwadzieścia lat, z kolejnymi przesunięciami granicy tupetu i
          bezczelności. Równolegle z tymi przesunięciami przeistacza się
          ustrój polityczny od obrazu „słabo zaawansowanej demokracji” do
          kompozycji lekceważenia interesu narodowego, sprzedajności oraz
          cynizmu władzy. Przeistoczenie ustrojowe nie zaślepiło polskiego
          społeczeństwa, które czuje się oszukane i ubezwłasnowolnione, lecz
          stanowi jaskrawy przykład fiaska kolonizacji Polski. Po
          kompromitacji neoliberalizmu torującego drogę eksploracji Polski
          przez korporacje i grupy interesów wspierane przez USA i niektóre
          zachodnie rządy europejskie, pojawia się niemożliwa do wypełnienia
          próżnia ideologiczna. Żadne usprawiedliwienie ideowe („wspólne
          wartości”wink ani zabiegi propagandowe nie są w stanie przeciwstawić
          się dwudziestoletniemu doświadczeniu.
          Koncepcje prywatyzacji w Polsce były rezultatem nacisku z zagranicy,
          głównie Stanów Zjednoczonych i początkowo spotkały się z życzliwym
          poparciem jako element pożądanych reform politycznych i
          gospodarczych. Już w połowie lat dziewięćdziesiątych nastąpiła
          istotna zmiana sytuacji. Krytyka i żądanie demokratyzacji życia
          społecznego w Polsce było bezwzględnie tłumione, a w ślad za tym
          stopniowo wyłaniał się obraz kraju podporządkowanego interesom
          zagranicznym. Pożądane reformy sądownictwa, finansów, obronności czy
          służby zdrowia zostały zahamowane. Wejście Polski do Unii
          Europejskiej nie osłabiło tej tendencji. Przeciwnie, przywódcy
          unijni postanowili „skorzystać z okazji”.

          Podstawowym krokiem do przejmowania kontroli zasobów naturalnych
          przez kapitał obcy stało się celowe „rozmydlenie” pojęcia
          przedsiębiorstw i zasobów o charakterze strategicznym.
          Formalnie historia rozpoczyna się w 1997 roku, gdy „prywatyzacja”
          wkracza w strategiczne sektory gospodarcze. Jednak należy uwzględnić
          fakt, że wcześniej zostały skonsumowane przez kapitał zagraniczny
          najefektywniejsze polskie przedsiębiorstwa państwowe (z „okruchami
          ze stołu” przeznaczonymi dla przewertowanych służb specjalnych). W
          ślad za tym międzynarodowa oligarchia finansowa, która walnie
          przyczyniła się do obecnego kryzysu światowego, przejęła polski
          sektor bankowy. Tak więc w 1997 roku nastąpił raczej kolejny
          etap „prywatyzacji”, tym razem nie znajdujący uzasadnienia w
          konieczności „transformacji ustrojowej” Polski. O ile bowiem przy
          dobrej woli (lub raczej łatwowierności) można było przyjąć, iż
          negatywne aspekty prywatyzacji i jej tendencyjność mogły wynikać ze
          słabości lub niedoświadczenia rządu w Polsce, o tyle po tej dacie
          rozpoczyna się nowy rozdział, nacechowany cynizmem i demoralizacją
          funkcjonariuszy politycznych i administracyjnych. Jest całkowicie
          jasne, że oddanie strategicznych dla Polski przedsiębiorstw i
          zasobów gospodarczych zagranicznym korporacjom nie stanowi postępu
          w „prywatyzacji”, lecz jest akcją wyjątkowo groźną dla egzystencji i
          rozwoju. Nie mamy prawa przypuszczać, że było to działaniem
          bezmyślnym lub nieudolnym, ponieważ inicjatorzy tej akcji już
          znacznie wcześniej odkryli swe koneksje polityczne, a często także
          antynarodowe. Wrogość wobec Polski towarzyszyła im od początku, nikt
          nawet nie starał się jej ukrywać.

          Przypomnijmy jak wyglądały ówczesne deklaracje i analizy polityczne.
          Pisano, że „ obecnie gospodarka polska wkracza w kolejny, decydujący
          etap prywatyzacji obejmujący duże strategiczne dla kraju sektory”.
          Grunt pod owe „wkroczenie” przygotowały zmiany regulacji prawnych z
          5 lutego 1995 roku o przekształceniach własnościowych niektórych
          przedsiębiorstw państwowych o szczególnym znaczeniu dla gospodarki
          państwa. Istotą tej ustawy było upoważnienie Rady Ministrów do
          określenia, które z przedsiębiorstw mają strategiczny charakter.
          Innymi słowy, Sejm RP uznał, że strategiczne problemy rozwoju kraju
          nie zasługują na szczególne zainteresowanie, ani nawet na kontrolę
          parlamentarną. W ten sposób pole do nadużyć i manipulacji zostało
          rozszerzone na najważniejsze, najbardziej żywotne dla Polski
          zagadnienia.

          Rząd … wykonał brudną robotę, przekazując we władanie zagranicy
          krajową sieć telekomunikacyjną, co było największa i najbardziej
          spektakularna prywatyzacją w dziejach Europy. Co z tego, że wielu
          ekonomistów i polityków europejskich łapało się za głowę, jak można
          lekką ręką było przekazać za granicę komplet danych adresowych
          większości obywateli oraz wszystkich urzędów państwowych, co zostało
          w końcu zrozumiane: Polska nie jest w stanie bronić swych
          podstawowych interesów politycznych i gospodarczych. To oczywiście
          przyciągnęło rzesze większych i mniejszych elementów kryminalno-
          gospodarczych, zapaliło zielone światło dla Eureko i wielu innych.
          Jak przed pół wiekiem pisał Joseph Schumpeter: „bezbronna twierdza
          zachęca do agresji”.
          Dalej, rozpoczęto „prywatyzację” pierwszych zakładów energetycznych.
          Hutnictwo żelaza i stali także wykreślone z listy przedsiębiorstw
          strategicznych. Nie przegapiono okazji do ostatecznego podważenia
          strategicznego znaczenia przemysłu obronnego, który zaczęto ostro
          rozparcelowywać.

          https://farm1.static.flickr.com/21/89661791_dabf8279de_m.jpg
          • toronradio Re: ________reforma finansów Tuska przypomina Smo 06.05.10, 10:26
            https://farm1.static.flickr.com/28/89661793_29ad6ae6b7_m.jpg
            CytatTo oczywiście przyciągnęło rzesze większych i mniejszych
            elementów kryminalno-gospodarczych, zapaliło zielone światło dla
            Eureko i wielu innych. Jak przed pół wiekiem pisał Joseph
            Schumpeter: „bezbronna twierdza zachęca do agresji”.
            Dalej, rozpoczęto „prywatyzację” pierwszych zakładów energetycznych.
            Hutnictwo żelaza i stali także wykreślone z listy przedsiębiorstw
            strategicznych. Nie przegapiono okazji do ostatecznego podważenia
            strategicznego znaczenia przemysłu obronnego, który zaczęto ostro
            rozparcelowywać.

            Ostatecznie, w 1997 roku na zweryfikowanej przez rząd „liście
            przedsiębiorstw o znaczeniu strategicznym pozostało zaledwie 44
            przedsiębiorstwa. Później zredukowano tę liczbę do 25. Aż w końcu,
            za rządów Tuska w amoku rozzuchwalenia uznano, że można prywatyzować
            … wszystko. To jest oczywiście wykrzywiony obraz sytuacji, gdyż
            widoczne rozzuchwalenie jedynie maskuje przyczyny determinacji
            decydentów w omawianej sprawie, a ściślej – ich dyspozycyjności
            wobec kapitału i rządów zagranicznych. Nikt poważny nie będzie
            przecież twierdził, że działo się to z przyczyn ideowych lub z
            powodu złego rozpoznania sytuacji.

            Przypomnijmy proste zasady. Interesy strategiczne kraju nie
            są „obszarem decyzyjnym”, który można dowolnie definiować. To
            parlament i rząd ma dbać o rzeczywiste interesy strategiczne Polski,
            egzystencjalne i rozwojowe, ma je rozumieć i respektować. Naruszenie
            tych interesów – wcale nie trudnych do identyfikacji - jest
            wiarołomstwem i zdradą, niezależnie do okoliczności czy koniunktury
            politycznej.

            Po pierwsze, konieczna jest autentyczna oraz oparta na gruntownym i
            realistycznym rozpoznaniu strategia rozwoju kraju. Jej istota
            sprowadza się do przeciwdziałania ewentualnym zagrożeniom
            politycznym, militarnym, społecznym i gospodarczym, co oznacza nie
            tylko dalekowzroczną troskę o bezpieczeństwo zewnętrzne i
            wewnętrzne, ale także o bezpieczeństwo w sferze finansowej. Oznacza
            również troskę o własność prywatną i publiczną, w tym szczególnie o
            najcenniejsze zasoby naturalne kraju. Z nieukrywanym zażenowaniem
            musimy tutaj wypowiadać banalną prawdę, iż rząd nie ma żadnego
            mandatu do wyzbywania się bogactw naturalnych, tak jak nie ma
            mandatu do wprowadzenia niewolnictwa. Nie jest to porównanie
            metaforyczne, ponieważ oddanie bogactw naturalnych w obce ręce równa
            się oddaniu kraju w niewolę.

            A jednak rozpoczęto wyzbywanie się bogactw naturalnych Polski na
            wielką skalę, początkowo w sposób zakamuflowany, później z pełnym
            tupetem i rozmachem.

            Już w czerwcu 2005 roku uchwalono ustawę maskującą zamach na
            strategiczne sektory gospodarki przez podstawienie w ich miejsce
            określenia „ spółki kapitałowe o istotnym znaczeniu dla porządku
            publicznego lub bezpieczeństwa publicznego”. Każdy wie, że dla
            zapewnienia porządku i bezpieczeństwa publicznego nie jest potrzebne
            żadne przedsiębiorstwo. Wystarczy policja. Toteż podmioty
            zamieszczone na liście „przedsiębiorstw strategicznych” można łatwo
            zakwestionować jako „nieistotne dla porządku publicznego lub
            bezpieczeństwa publicznego”. Liczbę przedsiębiorstw o znaczeniu
            strategicznym zredukowano do … trzynastu. Szybko więc w te buty
            weszła Komisja Europejska. Uznała mianowicie umieszczenie na tej
            liście „Polskiej miedzi” za niezgodne z ustawą. Przypadek, że
            chodziło jej o kontrole nad polskimi zasobami miedzi? Nie bądźmy
            naiwni. W stosunku do strategicznych sektorów gospodarczych Niemiec,
            Francji czy Wielkiej Brytanii z pewnością podobne działania nie
            miałby miejsca.

            Rząd Donalda Tuska jakby na to czekał, rzucając się do prywatyzacji
            nie tylko „Polskiej Miedzi”, ale również kopalni i zakładów
            chemicznych siarki („Siarkopol” S.A.).
            Prof. dr hab. Artur Śliwiński
            konserwa.blox.pl/resource/Prof._Artur_Sliwinski_Co_sie_dzieje_z_polskimi_zasobami_naturalnymi.pdf

            czwartek, 17 grudnia 2009, reakcja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka