Dodaj do ulubionych

Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne

17.05.10, 22:27
Tak sie zastanawiam ... gdyby Prezydentem zostal Jaroslaw

poprzednie projekty PO dotyczace funkcjonowania sluzby zdrowia zostaly
zawetowane przez Lecha Kaczynskiego ; Jaroslaw mowi o 'testamencie'
politycznym ... czyzby konsekwentnie za Lechem ? z drugiej strony Jaroslaw
sygnalizuje mozliwosc kompromisu ; probowalam doczytac sie konkretu w
wypowiedziach w czasie czatu w salonie 24 - ale tam sa ogolniki tylko

w starym programie PiS - bylo upanstwowienie sluzby zdrowia ; w nowym wyzsza
skladka - ale odliczana od podatku i zwiekszenie wydatkow z budzetu,
oddluzenie zadluzonych zakladow i siec szpitali publicznych ...

Kierunek PiS i realizacja testamentu politycznego brata ... czy kompromis z PO
? A jesli kompromis z PO - to PiS to odpusci ?


tete
Obserwuj wątek
    • t_ete no dobra :) 17.05.10, 22:49
      ustawy zdrowotne to nuda ... wojenka jest lepsza smile





      tete
      • hymenos Re: no dobra :) 17.05.10, 22:56
        No pewnie, że nuda wink
        • gini Re: no dobra :) 17.05.10, 23:05
          forum.gazeta.pl/forum/w,13,105011989,105343105,Re_polska_sluzba_zdrowia_chora_jest.html

          pisalam o sluzbie zdrowia.pisalam z tego co wiem z netu, ostatnio mam
          duzop kontaktow z belgijska sluzba zdeowia ,ktora rowniez chora jest.
          wiem tete, wojuje i o zydach pisze na okraglo.
          dobranoc, tete.
          • t_ete Re: no dobra :) 18.05.10, 17:59
            dzieki za link

            bardzo ciekawa ta styczniowa dyskusja


            tete
      • wikul Re: no dobra :) 17.05.10, 23:03
        t_ete napisała:

        > ustawy zdrowotne to nuda ... wojenka jest lepsza smile
        >
        > tete


        Ustawy zdrowotne są ciekawe ale czas chyba niestosowny.
        W ogóle nie znam pomysłów opozycji na służbę zdrowia, poza
        ogólnikami że nie dadzą sprywatyzować.
        • matelot Re: no dobra :) 17.05.10, 23:12
          Pomysły opozycji to czysty socjalizm, tak, jakby juz zapomniano, ze sie nie
          sprawdza w praktyce.
      • pro100 Re: no dobra :) 18.05.10, 07:21
        t_ete napisała:

        > ustawy zdrowotne to nuda ... wojenka jest lepsza smile


        poziom tej "służby" tudzież "opieki" z braku kasy bedzie zmierzał w kierunku plemion koczowniczych. staruszka na wysokie drzewo, jak sam zlezie i nadąży za resztą to jego szczęście - do następnego popasu (w końcu 90% kosztów opieki zdrowotnej na ludzi w ostatnich 5 latach życia). póki co propaganda eutanazji "dobrowolnej" ale jak tak dalej pójdzie - obywatelu, jutro twój wielki dzień, przestajesz być obciążeniem dla słuzby zdrowia (no właź skurwielu szybciej do pieca bo mnie kaloryfery stygną!). a wystarczyłoby propagować zdrowy styl zycia proponowany przez koncerny tytoniowe tudzież alkoholiczne palikmioty i dany delikwent korkuje zaraz po 60 zamiast żyć 20 lat dłużej z czego 15 z alzheimerem. na chłopów to by się sprawdzało, trzeba by jeszcze jakiś sposób na kobiety - anoreksja odpada, te kity biora się tylko gówniary.
    • hymenos Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 17.05.10, 22:56
      t_ete napisała:

      > ? A jesli kompromis z PO - to PiS to odpusci ?

      Póki co PiS ma ułatwione zadanie. Niezależnie co zrobi PO, wilczym
      prawem polityki jest krytyka rządzących. Jest tu pełna wymienność,
      jeśli coś było w planach PiSu i zostało zrealizowane przez PO,
      będzie krytykowane i na odwrót. PO będzie krytykować wszystko co
      zrobi PiS, nawet jeśli było to w programie wyborczym PO. Kompromisu
      raczej nie będzie. Nad ustawami zdrowtnymi wisi też budżet.
    • jaceq Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 17.05.10, 23:14
      > upanstwowienie sluzby zdrowia [czyli jej zabicie];
      > w nowym wyzsza skladka [a niby z jakiej racji? co ja z tej składki mam?]
      > - ale odliczana od podatku [jak wyżej, tu ująć tam dolać]
      > i zwiekszenie wydatkow z budzetu, [wydatki należy zmniejszać]
      > oddluzenie zadluzonych zakladow [proponuję zamiast: bankructwa]
      > i siec szpitali publicznych ...[już to przerabialiśmy]
      • t_ete Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 18.05.10, 15:31
        jaceq napisał:

        > > upanstwowienie sluzby zdrowia [czyli jej zabicie];

        Z tym sie zgadzam smilechyba PiS tez to pojal - bo w nastepnym programie wyborczym
        - odstapil od tych pomyslow

        > > w nowym wyzsza skladka [a niby z jakiej racji? co ja z tej składki mam?]

        No wiesz, sa jednak argumenty za podwyzszeniem skladki - tyle ze trzeba byloby
        okreslic CO KONKRETNIE z niej masz - a z tym jest klopot ; nawet gdy cos sie
        dzieje wokol 'koszyka swiadczen' - to nie okresla sie np. terminow uslug,
        zabiegow ; w wielu krajach czeka sie na zabiegi - ale nie 'w nieskonczonosc'

        > > - ale odliczana od podatku [jak wyżej, tu ująć tam dolać]

        To dlatego zeby 'nie zabolalo' wink taka gra

        > > i zwiekszenie wydatkow z budzetu, [wydatki należy zmniejszać]

        Zgadzam sie. Ale wtedy nalezaloby - tak jak w Niemczech - zaproponowac skladke
        dodatkowa - przeznaczona na opieke nad osobami starszymi

        > > oddluzenie zadluzonych zakladow [proponuję zamiast: bankructwa]

        A co gdy zbankrutuje - np. jedyny szpital na jakims obszarze ?

        > > i siec szpitali publicznych ...[już to przerabialiśmy]

        Nie przerabialismy smile Pomysl upadl w fazie projektu ... ale PiS nadal chce
        sieci, podpiera sie argumentem ze chroni w ten sposob ludzi niezamoznych ;

        tete
        • snajper55 Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 19.05.10, 00:26
          t_ete napisała:

          > No wiesz, sa jednak argumenty za podwyzszeniem skladki

          A może nie podwyższeniem, a rozszerzeniem grona płacących. Na rolników
          chociażby. A może tę składkę można by zróżnicować, aby palący czy ci z dużą
          nadwagą płacili więcej ?

          S.
          • t_ete Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 19.05.10, 14:17
            snajper55 napisał:

            > A może nie podwyższeniem, a rozszerzeniem grona płacących. Na rolników
            > chociażby.

            Fakt. Z rolnikami nie potrafili do tej pory sprawy uporzadkowac - a to przeciez
            spore pieniadze.

            A może tę składkę można by zróżnicować, aby palący czy ci z dużą
            > nadwagą płacili więcej ?

            Hmmm ... Snajper, byloby pieklo smileMoze- wszystkim podwyzszyc - a dac znizki tym
            ktorzy poddaja sie badaniom profilaktycznym smile))?
            Niewykonalne - choc zadzialaloby prozdrowotnie smile

            Napisalam o podwyzszeniu skladki - bo ciagle siedzi mi glowie niemiecki
            przyklad. Pomimo ze ich skladka byla spora -wprowadzili dodatkowa - dotyczaca
            opieki nad osobami starszymi (bardziej pielegnacja niz stricte medycyna).
            Spoleczenstwo sie starzeje - a fachowcy w Polsce - ciagle 'w blokach startowych'
            w tym temacie. Spor - czy to powinno zalatwiac ubezpieczenie zdrowotne - czy
            pomoc socjalna? Malo kasy na uslugi pielegnacyjno-opiekuncze ... powstaja jakies
            prywatne osrodki w ktorych dzieja sie czasem rzeczy przeokropne ... sa tez dobre
            przyklady - ale za malo, o wiele za malo na rosnace potrzeby.

            tete
    • snajper55 Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 18.05.10, 00:37
      t_ete napisała:

      > z drugiej strony Jaroslaw sygnalizuje mozliwosc kompromisu ;

      Nie jest możliwy kompromis ani w sprawie reformy służby zdrowia, ani w
      jakiejkolwiek innej. Z dwóch powodów.

      Pierwszy, mniej ważny - programy reformy SZ PiS i PO są przeciwstawne. PiS chce
      zwiększać rolę państwa w sterowaniu SZ (nie tylko zresztą SZ), a PO przeciwnie,
      przez prywatyzację chce rolę państwa zmniejszyć.

      Drugi powód, ważniejszy. Jeśli wygra Kaczyński, to będzie chciał przygotować
      wygraną PiS w wyborach parlamentarnych przez negację wszystkiego co robi obecny
      rząd PO. Będzie się starał wykazać nieudolność rządu, a więc nie pozwoli na
      jakiekolwiek zmiany, które byłyby korzystne dla Polski.

      Jeśli wygra Kaczyński będzie to prezydentura jeszcze bardziej katastrofalna niż
      kadencja Lecha. Tak samo w czasie rządów PO jak, jeszcze bardziej, w czasie
      ewentualnych rządów PiS.

      Tak dojedziemy do 2015 - roku wyborów prezydenckich oraz parlamentarnych,
      gdy znów jedna opcja obsadzi rząd i fotel prezydencki na cztery lata. Czy nie
      jest to prawdziwa stawka w dzisiejszej grze ?

      S.
      • t_ete Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 18.05.10, 15:38
        Mnie sie tez wydaje ze trudno to pogodzic.

        A referendum w sprawie komercjalizacji szpitali proponowane przez PiS - to
        pomysl kabaretowy. Ludzie maja taka sieczke informacyjna w glowie ze zaglosuja
        ze strachu przed jakakolwiek zmiana - oczywiscie przeciw.
        PiS to wie - bo przeciez od kilku lat konsekwentnie straszy ludzi ze do
        sprywatyzowanego szpitala bez pelnego portfela nikt ich nie wpusci.

        tete
        • snajper55 Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 18.05.10, 22:01
          t_ete napisała:

          > Mnie sie tez wydaje ze trudno to pogodzic.
          >
          > A referendum w sprawie komercjalizacji szpitali proponowane przez PiS - to
          > pomysl kabaretowy. Ludzie maja taka sieczke informacyjna w glowie ze zaglosuja
          > ze strachu przed jakakolwiek zmiana - oczywiscie przeciw.
          > PiS to wie - bo przeciez od kilku lat konsekwentnie straszy ludzi ze do
          > sprywatyzowanego szpitala bez pelnego portfela nikt ich nie wpusci.

          W przypadku bardziej skomplikowanych spraw referendum nie jest dobrym
          rozwiązaniem. Skomplikowane problemy powinni rozwiązywać politycy i ponosić za
          swoje decyzje konsekwencje. Po to w końcu ich wybieramy i całkiem sporo im
          płacimy. Gdy się pyta obywateli o na przykład ratyfikację Traktatu Lizbońskiego,
          to ich odpowiedzi nie świadczą o jakości traktatu, tylko o ich emocjach. Rząd im
          się nie podoba albo zostaną postraszeni to zagłosują przeciw. Są za rządem, to
          zagłosują za.

          S.
          • pro100 popełniasz błąd w założeniach 18.05.10, 22:36
            snajper55 napisał:

            > Skomplikowane problemy powinni rozwiązywać politycy i ponosić za
            > swoje decyzje konsekwencje. Po to w końcu ich wybieramy i całkiem sporo im
            > płacimy.

            milcząco zakładasz, że to lepsi fachowcy od przeciętnego kowalskiego co jest ewidentną bzdurą.

            Gdy się pyta obywateli o na przykład ratyfikację Traktatu Lizbońskiego
            > ,
            > to ich odpowiedzi nie świadczą o jakości traktatu, tylko o ich emocjach. Rząd i
            > m
            > się nie podoba albo zostaną postraszeni to zagłosują przeciw. Są za rządem, to
            > zagłosują za.
            >
            > S.

            kierownictwa klubów, jak się je postraszy albo przekupi albo jedno i drugie to przegłosują traktowanie snajperów trutką na szczury. miłego dnia życzę.
            • snajper55 Re: popełniasz błąd w założeniach 18.05.10, 22:42
              pro100 napisał:

              > milcząco zakładasz, że to lepsi fachowcy od przeciętnego kowalskiego co jest
              > ewidentną bzdurą.

              Po pierwsze napisałem politycy a nie fachowcy. Po drugie rzeczywiście uważam, że
              specjalista wie więcej od Kowalskiego o, na przykład, Traktacie Lizbońskim. Z
              definicji. Ponieważ specjalista, to taki, który wie więcej. Chyba, że inaczej
              definiujesz specjalistów.

              > kierownictwa klubów, jak się je postraszy albo przekupi albo jedno i drugie to
              > przegłosują traktowanie snajperów trutką na szczury. miłego dnia życzę.

              Politycy mają dbać o wyborców, aby ich wybrali na następną kadencję. Jeśli będą
              ich do siebie zrażać, stracą pracę.

              S.
    • wyluzowana.kaczka Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 18.05.10, 04:20
      katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,7890412,Urzednik_pokazal_sie_z_cewnikiem__Czy_to_skandal_.html
      • t_ete interesujace 18.05.10, 15:46
        Najbardziej powalilo mnie na kolana ze urzednik ze starostwa potrafi tylko
        porownac warunki w bedzinskim szpitalu do warunkow jakie sa w szpitalu w Kanadzie smile

        Urzednik nie ma pojecia jak wygladaja szpitale w Polsce, nie ma zadnego
        odniesienia, nie wie czy warunki w szpitalu wynikaja z fatalnego zarzadzania czy
        z innych powodow ...

        tete
        • wyluzowana.kaczka Re: interesujace 18.05.10, 16:40
          Zdjęcia robiłem jako pacjent, a nie jako rzecznik prasowy. Bo to, co
          tam zobaczyłem, było dla mnie szokiem. Reforma zdrowia jest konieczna
          - twierdzi urzędnik. Wspomina odwiedziny u chorego szwagra w szpitalu
          w Kanadzie: nowe łóżka, świeżo pomalowane ściany. - Takie wnętrze
          też pomaga pacjentowi wyzdrowieć!


          Nie rozumiem jak cie to moglo powalic na kolana. Uwazasz,ze polskie
          szpitalnictwo nie stac na lozka i swiezo pomalowane sciany?
          • t_ete nie zrozumiales mnie 18.05.10, 16:53
            Powalilo mnie ze urzednik NIE WIE ze w Polsce sa takie szpitale - dwuosobowe
            sale, z lazienka, czyste, pomalowane, z nowymi lozkami. I lecza sie tam ludzie
            ubezpieczeni w NFZ.

            Jesli urzednicy mysla ze polska szpitalna norma jest 20-letnie linoleum - to
            nigdy nie beda krytyczni wobec tych - ktorzy w imieniu starostwa zarzadzaja
            szpitalem.

            Polskie szpitalnictwo stac. Sa przyklady smile I kto jak kto ale urzednicy
            starostwa powinni miec tego swiadomosc.


            tete
            • wyluzowana.kaczka Re: nie zrozumiales mnie 18.05.10, 17:11
              No nie wiem. Jego szokowal stan szpitala, nie porownywal z Kanada,
              jedynie dal do zrozumienia,ze czyste sciany i lozka nie powinny byc
              powyzej mozliwosci polskiego szpitala. Ty dodajesz jakosci,o ktorych
              on nie wspomina.
              • t_ete hmmm 18.05.10, 17:42
                chcialabym zeby urzednicy w starostwach mieli swiadomosc ze czyste sciany i
                lozka, male salki chorych i lazienki - to nie jest ewenement- i nie trzeba po
                przyklad kanadyjski siegac ... jednym slowem : jesli szpital powiatowy w
                Bedzinie (czyli bedacy w gestii starostwa w ktorym pracuje urzednik) - jest
                bardziej przyjazny dla chorych (mam nadzieje ze tak jest) niz szpital w Sosnowcu
                - to byloby fajnie gdyby to powiedzial ;

                a moze nie wie jaki jest szpitalw Bedzinie ?
                na swojej internetowej stronie prezentuje sie niezle ... nie wiadomo jak
                wygladaja sale dla chorych ...

                www.pzzozbedzin.internetdsl.pl/index.html

                tete

                ps. po zastanowieniu ... byc moze zbyt wiele oczekuje od urzednika powiatu



                • wyluzowana.kaczka Re: hmmm 18.05.10, 18:06
                  Lezalem w szpitalu w Szwecji na czystym lozku i w czystej sali. Nie
                  dwu i nie trzy lozkowej,a pieciolozkowej. Czy porownuje Szwecje do
                  Polski? Nie. Mowie tylko,ze moze polskiego szpitala w Bedzinie nie
                  stac na technologie zaangazowana w leczenie pacjentow w Szwecji,ale
                  czyste lozka i sale to nie jest wymog ponad mozliwosci tego (i
                  innych) szpitala. Moze jest tak,ze ten urzednik wie,co mowi,a ty
                  nadinterpretujesz?wink
                  • t_ete zachodze w glowe 18.05.10, 19:03
                    jakie Ty mi intencje przypisujesz ?

                    Umordowales mnie, naprawde ... teraz ta Szwecja

                    Niech sobie beda i 5-lozkowe sale - byle czyste i wygodne dla pacjentow, OK ?

                    Szpital w Sosnowcu - po opisie sadzac - nie powinien leczyc chorych w takich
                    warunkach. Leczenie to nie tylko zabieg. Wazna jest nie tylko aparatura
                    diagnostyczna, nowoczesny sprzet - ale lozko, w ktorym pacjent spedza kilka dni
                    (lub wiecej), otoczenie, warunki sanitarne, to jak traktuje go personel. Wszystko.

                    Czyzbys nie wierzyl ze przyklad przyzwoitych dla pacjenta warunkow - mozna
                    ZNALEZC w Polsce ? ale tak jest, naprawde smile przy niezbyt duzych (jak na
                    potrzeby) srodkach finansowych ktorymi dysponuja polskie szpitale - moze byc
                    lepiej - niz w szpitalu w Sosnowcu.

                    I chcialabym by sympatyczny urzednik z powiatu bedzinskiego wiedzial o tym -
                    skoro wspomina o reformie.

                    tete

                    • wyluzowana.kaczka Re: zachodze w glowe 18.05.10, 19:08
                      Nie mam zamiaru cie meczyc. Ty piszesz o sytuacji w Polsce,ja o wpisie tego
                      urzednika,ktory lezal w zaniedbanym szpitalu. Nie bylem ostatnio hospitalizowany
                      w Polsce,wiec nic o polskich szpitalach nie wiem. Opieralem sie jedynie na jego
                      wypowiedzi. Ok?
                      • snajper55 Re: zachodze w glowe 18.05.10, 23:42
                        wyluzowana.kaczka napisała:

                        > Nie mam zamiaru cie meczyc. Ty piszesz o sytuacji w Polsce,ja o wpisie tego
                        > urzednika,ktory lezal w zaniedbanym szpitalu. Nie bylem ostatnio hospitalizowany
                        > w Polsce,wiec nic o polskich szpitalach nie wiem. Opieralem sie jedynie na jego
                        > wypowiedzi. Ok?

                        Ja rozumiem Tete tak: urzędnik nie powinien wiedzieć jedynie to, że w polskim szpitalu jest źle. To wiemy wszyscy. Urzędnik powinien wiedzieć, że w polskim szpitalu może być dobrze. Nie w kanadyjskim, nie szwedzkim, tylko polskim.

                        S.
                        • wyluzowana.kaczka Re: zachodze w glowe 19.05.10, 05:57
                          To chyba jasne? Polski urzednik fotografuje balagan i szarosc polskiego i
                          wspomina o janosci i czystosci kanadyjskiego. Tete lapie go za te Kanade,podczas
                          gdy on by chcial,zeby bylo jasno i czysto jak tam. To chyba jest osiagalne bez
                          jakichs miliardowych inwestycji?
    • corkazacheusza Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 18.05.10, 08:11
      t_ete napisała:

      > Tak sie zastanawiam ... gdyby Prezydentem zostal Jaroslaw
      >

      to katastrofa dla służby zdrowia,a raczej dla pacjentów tej
      pożalsiębożesłużby.
      ministrów zdrowia mozna zmieniać na lepszych,ale chory system
      przerasta najlepszego ministra zdrowia.
      dla mnie pozostają na teraz pytania:
      1.czy NZOZ nie będą mieć utrudnionego dostępu do umów z opłatami za
      swoje usługi z funduszy NFZ? teraz już to źródełko zostaje zamykane
      ze szkodą dla pacjentów.
      2.czy bedą nadal istnieć zakłady publicznej służby zdrowia
      zapewniające dobrą opiekę medyczną dla najbiedniejszej części
      społeczeństwa.

      wiem,że trudno tak zreformować służbę zdrowia,żeby wilk(zysku) był
      syty a owca(pacjent)żył w zdrowiu.
      ale jak ktoś ma ambcje być u władzy i rządzić niech wie,że nie same
      frukty są w tej pracy.
      • t_ete Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 18.05.10, 16:22
        corkazacheusza napisała:

        > 1.czy NZOZ nie będą mieć utrudnionego dostępu do umów z opłatami za
        > swoje usługi z funduszy NFZ? teraz już to źródełko zostaje zamykane
        > ze szkodą dla pacjentów.

        Powinny byc jednakowe wymogi stawiane w kontraktach przez NFZ wszystkim
        swiadczeniodawcom - publicznym i niepublicznym. I zero tolerancji dla przekretow
        - niezaleznie kto kreci smile

        > 2.czy bedą nadal istnieć zakłady publicznej służby zdrowia
        > zapewniające dobrą opiekę medyczną dla najbiedniejszej części
        > społeczeństwa.

        Popadlam w konfuzje. Przeciez to ubezpieczenie chroni interes tych, ktorzy nie
        maja za wiele w portfelu i nie stac ich na oplacenie prywatnych wizyt u lekarza
        itd.
        To czy placowka jest publiczna czy niepubliczna - nie ma znaczenia. Wazne by
        miala umowe z NFZ.

        >
        > wiem,że trudno tak zreformować służbę zdrowia,żeby wilk(zysku) był
        > syty a owca(pacjent)żył w zdrowiu.
        > ale jak ktoś ma ambcje być u władzy i rządzić niech wie,że nie same
        > frukty są w tej pracy.

        Ze sluzba zdrowia jest ten problem - ze na calym swiecie - nawet tam gdzie my
        zerkamy z niemym zachwytem - ludzie narzekaja. Ze trzeba czekac na zabieg. Ze
        ubezpieczenie nie obejmuje .... (tu nazwa specjalistycznej uslugi). Ze
        ubezpieczenie za drogie. Choc maja sto razy lepiej - i tak narzekaja smile
        Co musialoby sie stac -w Polsce by narzekac przestali ??? Nie wiem. Gdy
        przymierzam aktualna sluzbe zdrowia (ta z zycia, nie z mediow) do tej sprzed 20
        lat - to moim zdaniem wykonalismy wielki skok do przodu.

        A propos wilka zysku smilewolalabym aby to szpital mial zysk - niz paru lekarzy
        specjalistow ; straszenie ludzi komercjalizacja - ze wtedy to szpital bedzie
        chcial ino zysk miec - a oni zostana bez opieki - to moim zdaniem naduzycie ;
        Wiesz - mysle ze ludzie nie zdaja sobie sprawy co to znaczy 'miec kontrakt z
        NFZ'. Przeciez to gwarancja okreslonych pieniedzy na caly rok (a czasem 3 lata).
        Ktora firma nie chcialaby miec takiego platnika ? Stawiajacego warunki - ale
        terminowego. Platnika ktory z dnia na dzien - nie zbankrutuje, nie zerwie umowy,
        nie rozplynie sie w powietrzu. To sa kolosalne pieniadze.
        Pacjenci gotowi zaplacic za zabieg, operacje, pobyt w szpitalu - to niewielki
        procent. Gros kasy - to ubezpieczeni w NFZ, czyli 'ci biedni'.

        Oczywiscie system kontroli NFZ - powinien byc sprawniejszy - bo i teraz w tych
        non-profit (jak dla kogo) publicznych placowkach dzieja sie rzeczy dziwne ;

        Rola panstwa powinien pozostac nadzor nad ubezpieczeniem (NFZ - czy inne)- i
        dopilnowanie by firmy ubezpieczeniowe pilnowaly interesu ubezpieczonych.

        Jakos nie slysze by dziennikarze zagadywali politykow dlaczego przeciwni sa
        przeksztalceniom szpitali w spolki - skoro w takowych zarzad musi zaryzykowac
        swoj majatek - w razie niekorzystego wyniku finansowego szpitala - a teraz co ?
        szpital tonie w dlugach, dyrektor odchodzi - dlug zostaje - a panstwo (znaczy my
        - podatnicy) oddluza ...chyba po raz 4 ...

        tete
        • corkazacheusza Re: ustawy zdrowotne 20.05.10, 11:43
          dzięki Tete za wyczerpującą-na tym etapie-odpowiedź,choc realia
          bywają czasem inne-może przejsciowo?
          u mnie w rejonie NFZ nie przedłużył umowy z chirurgiem od
          zębów i trzeba placić za 'utratę zęba' z własnej kieszeni i
          woli.
          strata dla pacjenta podwójna
          1.stres spowodowany utratą uzębienia
          2.i jeszcze trzeba za ten stres zapłacic z własnego portfela
          • t_ete Re: ustawy zdrowotne 20.05.10, 19:02
            Przyznam ze od lat place za wszelkie swoje zebowe nieszczescia ; dobrze ze nie
            za czesto - bo drogo wychodzi sad

            To niedobrze - ze go wycieli ... a czemu nie przedluzyli z nim umowy ? NFZ
            kontraktuje uslugi poprzez ogloszenie rokowan - z okresleniem wymogow jakim
            sprostac musza swiadczeniodawcy; chetni - przystepuja do konkursu - zglaszaja
            oferte ;
            Wiesz - w poprzednim roku NFZ chyba 'podwyzszyl' wymogi (takze dotyczace
            pomieszczen, kwalifikacji kadry)- moze w tym byl problem ?
            No tak - ale to mozesz wiedziec wtedy gdy znasz czleka (czyli tego oprawce od
            zebow)...

            A wszelkie inormacje o swiadczeniodawcach - z podzialem na specjalnosci, ktorzy
            maja kontrakt z NFZ - znajdziesz na ich stronie ; wystarczy wpisac w gooogle
            nfz i nazwe wojewodzkiego miasta ;
            tam rowniez - meandry konkursowe ...

            Realia sa rozne, wiem. Wierze w to ze sie bedzie zmieniac 'na lepsze'. Gorzej
            juz przeciez bylo ...I tak jak bylo strasznie - ne wrati.



            tete
    • pan.scan Koszty braku reformy 18.05.10, 08:54
      W myśl zawetowanej ustawy miało nastąpić obligatoryjne przekształcenie
      szpitali w spółki prawa handlowego, mające być własnością samorządów (takim
      jest mój rejonowy szpital, przejęty przez miasto w 2002 roku, jeden z 5
      najlepszych szpitali niepublicznej SZ w kraju wg corocznego rankingu
      Rzepy).
      Państwo brało na siebie całkowite oddłużenie SZ. W latach 2005 - 2009 roku
      wpakowano w "oddłużanie" SZ ponad 7 mld zł. Kompromisów w tej materii nie
      będzie żadnych, komercjalizacja szpitali jest zaprzeczeniem socjalistycznej
      ideologii partii Kaczyńskiego. Ponadto, sukces PO jest porażką PiS. I
      odwrotnie.

      PS. Mimo zawetowania ustawy niektóre samorządy korzystają z gorszego,
      awaryjnego planu "B" - komercjalizują placówki SZ wykorzystając częściową
      pomoc państwa w oddłużeniu gdyż lwią część kosztów muszą ponosić same.
      Dlatego też i skala tej namiastki odrzuconej reformy jest zdecydowanie
      mniejsza, samorządy wystąpiły o pomoc w oddłużaniu na kwotę 550 mln zł.
      Dalej dreptanie w miejscu, a zadłużenie rośnie...

      https://grafik.rp.pl/grafika2/436915,448813,9.jpg
      • corkazacheusza Re: Koszty braku reformy 18.05.10, 09:03
        pan.scan napisał:

        > W myśl zawetowanej ustawy miało nastąpić obligatoryjne
        przekształcenie
        > szpitali w spółki prawa handlowego, mające być własnością
        samorządów (takim
        > jest mój rejonowy szpital, przejęty przez miasto w 2002 roku,
        jeden z 5
        > najlepszych szpitali niepublicznej SZ w kraju wg corocznego
        rankingu
        > Rzepy).

        to jesteś wśród garstki szczęśliwców.
        jest czego zazdroscić?

        > PS. Mimo zawetowania ustawy niektóre samorządy korzystają z
        gorszego,
        > awaryjnego planu "B" - komercjalizują placówki SZ wykorzystając
        częściową
        > pomoc państwa w oddłużeniu gdyż lwią część kosztów muszą ponosić
        same.
        > Dlatego też i skala tej namiastki odrzuconej reformy jest
        zdecydowanie
        > mniejsza, samorządy wystąpiły o pomoc w oddłużaniu na kwotę 550
        mln zł.
        > Dalej dreptanie w miejscu, a zadłużenie rośnie...
        >

        czas najwyższy na kontynuowanie reformy,a to oznacza,ze nie stać
        nas,społeczeństwa-tej biedniejszej jego części,na veto prezydenta
        >
      • corkazacheusza Re: Koszty braku reformy 18.05.10, 09:47
        pan.scan napisał:

        > Mimo zawetowania ustawy niektóre samorządy korzystają z gorszego,
        > awaryjnego planu "B" - komercjalizują placówki SZ wykorzystając
        częściową pomoc państwa w oddłużeniu gdyż lwią część kosztów muszą
        ponosić same.

        ale z drugiej strony to może i dobrze,że się tak stało,gdyż do
        takiej społecznej prywatyzacji przystąpiły najlepiej
        zarządzane placówki SZ

        > Dlatego też i skala tej namiastki odrzuconej reformy jest
        zdecydowanie mniejsza, samorządy wystąpiły o pomoc w oddłużaniu na
        kwotę 550 mln zł.
        > Dalej dreptanie w miejscu, a zadłużenie rośnie...
        >

        dalsze dreptanie w miejscuto już szkodliwość społeczna
        • hymenios ________________rabin: wprowadzić kozę z powrotem! 18.05.10, 10:04
          WSZYSCY EIWDZĄ NA CZYM POLEGA TRICK doprowadzania polski do
          POwszechnej PLAJTY ..ale dyskutują o WSZYSTKIM ino nie o kozie
          rabina. My mamy znowu dofinasować UKRADZIONE brakiem reformy i
          planowym dołowaniem szpitali podobnie jak TPSA czy stocznie
          ...a potem ktoś sobie tanio kupi! Zapłacą głupi!

          7,5% -> 7,coś tam -> [ponad dwa i pół roku minęło GDZIE 12%_?]

          Cytat– Wzrost jest niezbędny. Obecne nakłady na lecznictwo nie
          odpowiadają potrzebom pacjentów – uważa Joanna Mucha, posłanka PO,
          członek sejmowej Komisji Zdrowia.

          Jednak jej zdaniem podwyżka składki już od przyszłego roku jest
          dyskusyjna ze względu na spowolnienie gospodarcze.

          – Jej wzrost jest potrzebny, ale jest to możliwe dopiero od 2012
          roku – twierdzi Joanna Mucha.

          Posłowie opozycji mają gotowy projekt ustawy w tej sprawie.
          – Składka powinna wynosić 12 proc. Jej wzrost nie powinien jednak
          obciążać ubezpieczonych – mówi Bolesław Piecha, przewodniczący
          sejmowej Komisji Zdrowia.


          CytatPanie Jerzy,
          Raport z Weryfikacji WSI i opisane w nim bezprawie, w 80% dotyczy
          okresu III RP. Nie przypadkiem przecież, autorzy dokumentu są
          wyznaczeni na największych wrogów tego państwa. pozdrawiam

          2008-12-02 00:29
          Aleksander Ścios 443 8512
          Bez dekretu
          cogito.salon24.pl
          • hymenios __________jaką imetodą mam rozmawiać z krętaczami? 18.05.10, 10:25

            ____________ukrywają TO CO ZANIECHANE

            ..to CO JEST PRZYCZYNĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            ............nie piszą co trezba zrobić!...usprawnić!

            Kórva mać ...trzeba leżeć tydzień...żeby wykonac to co można zrobić
            w 1 godzinę albo dwie?...jeżeli ktoś wraca z komplikacjami
            z tą samą chorobą... no nie pamietam...ale np. ten przypadek, 52
            latka, ktory wyciągnął z płonącego wraka młodą kobietę
            ...zam sie zapalił...ponownie zdołał się sam ugasić!!!
            ...aby uratować męża...i wtedy już nie mógł sie ugasić sam...dopiero
            gdy dobiegł do domu...leży w szpitalu i nie ma dla niego pieniedzy
            na ratowanei zycia...................GDZIE MY ŻYJEMY!!!!!!!!!!

            jak wyglądaja wasze przepisy?...........RATOWANIE życia i zdrowia
            Polaków........................jest zbędnym wydatkiem????

            __________TAKIE PRZEPISY WAM PASJĄ!!!!!!!!!!

            __KIM Wy Ku'rwa mat'ć jesteście? _______Polakami?



            zamiast usprawnić, nie niszczyc tego skąpstwem,...

            PAZRNOSCIĄ...egoizmem kon-liberała wierzacego w słupki ksiegowe a nie
            w empirię i dobre doświadczenia sparwdzone od ty
            siecy lat.
            zeby zmarniało.....JEZELI JA CZYTAM ŻE SĄ URZADZENIA kosztujace
            miliony zł
            czy dziesiątki mln i leżą zapakowane w skrzyniach...że są nowoczesne
            sale operayjne puste lekarze idą wcześniej do domu
            ..kolejki na
            pół roku..potem czeka tak wykształcony lekarz specjalista do
            ostatniego zapisanego do kolejki a i tak nikt nie przychodzi bo
            zapomniał terminu..paranoja...
            Nie macie tam nikogo mądrzejszego do SA-Vickiej? i Kapacz kasy?

        • pan.scan Re: Koszty braku reformy 18.05.10, 10:56
          Nie jestem o tym przekonany, najlepsze to znaczy albo bez długów albo z
          najmniejszymi. 27 jaskółek, bo tyle szpitali zgłosiło chęć komercjalizacji,
          wiosny nie czyni, tym bardziej, że samorządy krezusami nie są, a muszą
          znaleźć ok. 1 miliarda złotych na sfinansowanie gros zadłużenia.
          8 miliardów PLN długu wisieć będzie nadal nad budżetem. Nie wiem, czy za
          uwaleniem ustawy nie lobbowali przyjaciele zmarłego prezydenta....

          "Prawnicy ze znanej sopockiej kancelarii, prywatnie – przyjaciele
          prezydenta Lecha Kaczyńskiego, byli anonimowo właścicielami największej w
          Polsce firmy handlującej długami placówek służby zdrowia – Greenhouse
          Capital Management SA".
          www.polityka.pl/kraj/254943,1,ogrodnicy-szpitalnych-dlugow.read

          > ale z drugiej strony to może i dobrze,że się tak stało,gdyż do takiej
          społecznej prywatyzacji
          przystąpiły najlepiej zarządzane placówki SZ
      • t_ete Re: Koszty braku reformy 18.05.10, 16:43
        Gdy wskazuje sie na wysokie zadluzenie szpitali w mazowieckim - to pojawiaja sie
        argumenty ze tam jest najwiecej wysokospecjalistycznych placowek - do ktorych
        przyjezdzaja ludzie z calego kraju. To prawda - ale czy rzeczywiscie tlumaczy
        wszystko ?

        Moze 'bycie najlepszym' rozleniwia ? Nie trzeba martwic sie konkurencja...
        zadluzenie ? OK, i tak nas nie zlikwiduja ... Bastiony profesorsko-ordynatorskie
        ...

        Mam koncepcje dlaczego zachodniopomorskie nie ma wiekszych problemow
        'zadluzeniowych' smile Od poczatku reformy bylo traktowane 'po macoszemu' ;
        najnizsza stawka w przeliczeniu na mieszkanca wojewodztwa - i co za tym idzie -
        niskie kontrakty z kasa chorych - spowodowaly ze samorzady zaczely piorunem
        restrukturyzowac szpitale ;
        gdzie indziej - odwlekali - a w zachodniopomorskim nie mieli innego wyjscia ;

        smile

        tete
        • t_ete powyzszy post do pan.scan, ntxt 18.05.10, 16:57
      • benek231 Re: Koszty braku reformy 19.05.10, 02:22
        pan.scan napisał:

        Kompromisów w tej materii nie będzie żadnych, komercjalizacja szpitali jest
        zaprzeczeniem socjalistycznej ideologii partii Kaczyńskiego. Ponadto, sukces PO
        jest porażką PiS. I odwrotnie.


        *Dobrze, ze przeczytalem Twoj post wiec nie bede powtarzal, gdyz wlasnie o to
        chodzi, ze nikt rozsadny nie wezmie na powaznie wyborczych tekstow Kaczora o
        kompromisach, itd. Ponadto do kompromisow potrzeba dwoch, czyli powracamy do
        tego co mowisz powyzej.

        Kacze spiewki o kompromisach sa obliczone na wygranie prezydentury, a nie na ich
        realizacje. Kibice jakos ciagle utozsamiaja jedno z drugim.
    • wikul Były prezydent i ogrodnicy szpitalnych długów 18.05.10, 19:56
      www.polityka.pl/kraj/254943,1,ogrodnicy-szpitalnych-dlugow.
      • t_ete Re: Były prezydent i ogrodnicy szpitalnych długów 18.05.10, 20:10
        link nie dziala sad



        tete
        • wikul Re: Były prezydent i ogrodnicy szpitalnych długów 18.05.10, 20:22
          A teraz ?

          www.polityka.pl/kraj/254943,1,ogrodnicy-szpitalnych-dlugow.read


          Miałem kłopoty z przegladarka i może coś nie zadziałało.
          • t_ete teraz dziala, dzieki 18.05.10, 20:52
            Sprawe znalam - ale nie w takich szczegolach ; wlos sie jezy ...

            To pierwsze oddluzenie - zaraz po reformie Buzka - nie bylo jedynym dzialaniem ;
            panstwo przeznaczylo srodki finansowe z budzetu na restrukturyzacje placowek
            sluzby zdrowia - tak by dostosowaly sie do dzialania w zreformowanym systemie ;
            to byla szansa - ale wiekszosc jej nie wykorzystala ; czy dlatego ze dyrektorzy
            pojecia nie mieli jak zarzadzac ? a moze byli - dyrektorzy- lekarze -
            zakladnikami swojego srodowiska ? a moze samorzady za slabo przygotowane by
            sprawowac wlasciwy nadzor ?

            chyba tylko niewielki procent szpitali 'zrozumial' nowa rzeczywistosc i zaczal
            sie dostosowywac ...

            skorzystali 'macherzy'
            a podatnicy oddluzali kolejny raz - i kolejny raz ...


            tete
    • hymenos Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 18.05.10, 20:15
      www.liberte.pl/component/content/article/217.html?ed=7
      Religa kontra Kopacz to Pis kontra PO, ale pomijając to,
      komercjalizacja szpitali nie rozwiąże problemów służby zdrowia. Przy
      proponowanym systemie są małe szanse na to, by pieniądze szły za
      pacjentem a struktura NFZ nie zabezpieczy przed marnotrawstwem
      pieniędzy zebranych w ramach składki zdrowotnej.
      • wikul Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 18.05.10, 20:32
        hymenos napisał:

        > www.liberte.pl/component/content/article/217.html?ed=7
        > Religa kontra Kopacz to Pis kontra PO, ale pomijając to,
        > komercjalizacja szpitali nie rozwiąże problemów służby zdrowia.
        Przy
        > proponowanym systemie są małe szanse na to, by pieniądze szły za
        > pacjentem a struktura NFZ nie zabezpieczy przed marnotrawstwem
        > pieniędzy zebranych w ramach składki zdrowotnej.


        Pomysły Religi nie były akceptowane w PiS-ie. Religa zmieniał swoje
        pomysły by dostosować je do twardego stanowiska PiS. Znany był jego
        konflikt z Piechą w sprawie reformy. Później to załagodzono. Mało
        kto również pamieta że Religa rozkładał swoją reformę na 7 lat.
        A praktycznie przez dwa lata nic nie zrobiono. Gdyby Kaczyński nie
        wetował ustaw Kopaczowej, bylibyśmy w innej sytuacji. Albo reforma
        by wypaliła albo nie. Sprawa byłaby jasna.
        • hymenos Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 18.05.10, 21:10
          No dobrze Wikul, PO dostanie swoje 5 min i być może je wykorzysta.
          Na marginesie prezydent jednak nie jest tu kluczową postacią, o
          reformach zadecyduje rząd.
        • corkazacheusza Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 18.05.10, 21:14
          wikul napisał:

          > Gdyby Kaczyński nie
          > wetował ustaw Kopaczowej, bylibyśmy w innej sytuacji. Albo reforma
          > by wypaliła albo nie. Sprawa byłaby jasna.

          a czy nie jest tak,że veto prezydenta sejm może odrzucić?
          bo jeśli może ,to wina za odrzucanie propozycji ustaw minister
          zdrowia rozkłada się na tę część sejmu,ktora veta prezydenckiego nie
          odrzuciła.
          • t_ete masz racje 18.05.10, 21:27
            najwiecej moze sejm

            lub nie moze


            tete
          • wikul Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 18.05.10, 22:28
            corkazacheusza napisała:

            > a czy nie jest tak,że veto prezydenta sejm może odrzucić?
            > bo jeśli może ,to wina za odrzucanie propozycji ustaw minister
            > zdrowia rozkłada się na tę część sejmu,ktora veta prezydenckiego
            > nie odrzuciła.


            Niby prawda, tylko to nic nie załatwia. A opozycyjność nic nie
            kosztuje i za nic nie odpowiada.
            • corkazacheusza Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 19.05.10, 07:40
              wikul napisał:

              > Niby prawda, tylko to nic nie załatwia. A
              opozycyjność nic nie kosztuje i za nic nie odpowiada.

              według mnie,to nie jest nic,takie odrzucenie veta prezydenta.
              rząd może wtedy uruchomić tzw. plan "B" i w inny sposób pokazać
              społeczeństwu co jest możliwe i dobre przy naprawie SZ,a kolejne
              wybory mogą zmienić sejmowe procenty.
      • t_ete Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 18.05.10, 21:21
        hymenos napisał:


        > komercjalizacja szpitali nie rozwiąże problemów służby zdrowia. Przy
        > proponowanym systemie są małe szanse na to, by pieniądze szły za
        > pacjentem a struktura NFZ nie zabezpieczy przed marnotrawstwem
        > pieniędzy zebranych w ramach składki zdrowotnej.

        Gdzie - Twoim zdaniem - odbywa sie najwieksze marnotrawstwo pieniedzy zebranych
        w ramach skladki zdrowotnej ?

        tete
        • hymenos Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 18.05.10, 21:43
          t_ete napisała:

          > hymenos napisał:
          >
          >
          > > komercjalizacja szpitali nie rozwiąże problemów służby zdrowia.
          Przy
          > > proponowanym systemie są małe szanse na to, by pieniądze szły za
          > > pacjentem a struktura NFZ nie zabezpieczy przed marnotrawstwem
          > > pieniędzy zebranych w ramach składki zdrowotnej.
          >
          > Gdzie - Twoim zdaniem - odbywa sie najwieksze marnotrawstwo
          pieniedzy zebranych
          > w ramach skladki zdrowotnej ?

          Gdyby to można było wskazać palcem, to reforma finansowa SZ byłaby
          banałem. Tak nie jest. W scentralizowanym systemie ubezpieczeń, w
          reglamentacji usług (znam całe centra rehabilitacyjne, które nic nie
          robią, bo limit im się wyczerpał), w złej organizacji szpitali, w
          scentralizowanym systemie wyceniania tych usług itp itd.
          • t_ete Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 18.05.10, 22:46
            hymenos napisał:

            >
            > Gdyby to można było wskazać palcem, to reforma finansowa SZ byłaby
            > banałem. Tak nie jest. W scentralizowanym systemie ubezpieczeń, w
            > reglamentacji usług (znam całe centra rehabilitacyjne, które nic nie
            > robią, bo limit im się wyczerpał), w złej organizacji szpitali, w
            > scentralizowanym systemie wyceniania tych usług itp itd.

            No tak, ale od czegos trzeba zaczac smile

            Jesli problem w scentralizowanym systemie - to moze od wprowadzenia konkurencji
            ubezpieczeniowej ?

            'reglamentacja' - zalezy od ilosci srodkow jaka NFZ dysponuje - wiec z tym
            bedzie gorzej ...jesli skladka nie wzrosnie ; a nawet gdyby wzrosla - moim
            zdaniem nie ma szansy na to by ubezpieczyciel sfinansowal 'wszystko-od razu-dla
            wszystkich' potrzebujacych

            'zla organizacje szpitali' - mozna by zmienic przez przeksztalcenie placowek -
            ktore wymusi (widocznie inaczej sie nie da) - lepsze zarzadzanie i
            odpowiedzialnosc zarzadu za wynik finansowy

            'wycena uslug' .... jeszcze nie slyszalam by ktokolwiek stwierdzil ze cena jest
            odpowiednia ale ... przy tej 'byle jakiej' cenie jedni sie zadluzaja - inni maja
            zyski ... moze wiec nie w tym problem ?

            Mnie sie zdaje ze najwiekszym marnotrawca sa jednak ... szpitale ; wielokrotne
            oddluzanie - i kicha sad nie dosc ze trawia pieniadze ze skladek - to jeszcze
            kase podatnikow w kolejnych oddluzeniach ...i efektem jest 200 mln dlugu jednego
            szpitala, 300 mln dlugu innego, 150 mln dlugu kolejnego szpitala itd. ... horror

            w drugiej kolejnosci - ustawilabym problem refundacji ... cyrk z receptami ktore
            napychaja kieszen koncernom farmaceutycznym ; refundacja lekow kosztuje tyle
            samo co cala podstawowa opieka zdrowotna (czyli lekarz rodzinny - stawka per
            capita zapisanych do niego obywateli, podstawowe badania itd.) -
            i te koszty stale rosna sad

            A propos centrum rehabilitacyjnego - ktore po wyczerpaniu limitu - nic nie robi
            ... domyslam sie ze NFZ rozdzielil pieniadze na rehabilitacje pomiedzy zaklady
            ktore oferuja takie uslugi - domyslam sie ze nie chcieli tego ograniczyc do
            jednego czy kilku zakladow - tak zeby ludzie mieli dostep do uslug
            rehabilitacyjnych na jakims wiekszym terenie ; nie wiem czy mozna cos takiego
            przeskoczyc gdy kasa na rehabilitacje jest okreslona - ale gdyby w tym centrum -
            mogli sprzedawac swoje uslugi - to mieliby zajecie ; popyt na nie przeciez jest
            ; tylko nie mow ze ludzi nie stac - bo wiem - ale przeciez jakas czesc stac ...

            wiesz, mozna zakrzyknac : wiecej pieniedzy na rehabilitacje ! i to jest sluszne
            ... sekunde pozniej ktos powie : ale onkologia jest wazniejsza ! i bedzie mial
            racje sad

            nie czepiam sie NFZ ze maja tyle pieniedzy ile maja - bo to nie od nich zalezy ;
            kazdy kto ma watpliwosci moze zajrzec w ich plany finansowe - jak dziela srodki
            ; to sa pieniadze publiczne - wiec pod fartuchem nic sie nie schowa ;

            ale mam pretensje do politykow - ze nie mowia ludziom prawdy : za taka skladke
            mozecie miec 'tyle' i kropka

            i mam pretensje do samorzadow ze sie cackaja z nieudolnymi dyrektorami szpitali

            i do kliniczno-profesorsko-ordynatorskich bastionow tez mam zal ... chyba nikt
            bardziej nie chce zmian niz oni sad


            tete



            • corkazacheusza Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 19.05.10, 07:51
              t_ete napisała:

              > A propos centrum rehabilitacyjnego - ktore po wyczerpaniu limitu -
              nic nie robi
              > ... domyslam sie ze NFZ rozdzielil pieniadze na rehabilitacje
              pomiedzy zaklady
              > ktore oferuja takie uslugi - domyslam sie ze nie chcieli tego
              ograniczyc do
              > jednego czy kilku zakladow - tak zeby ludzie mieli dostep do uslug
              > rehabilitacyjnych na jakims wiekszym terenie ; nie wiem czy mozna
              cos takiego
              > przeskoczyc gdy kasa na rehabilitacje jest okreslona - ale gdyby w
              tym centrum
              > -
              > mogli sprzedawac swoje uslugi - to mieliby zajecie ; popyt na nie
              przeciez jest
              > ; tylko nie mow ze ludzi nie stac - bo wiem - ale przeciez jakas
              czesc stac ...
              >
              > tete
              >

              to dobry pomysł i wart wprowadzenia w życie.ktoś może powiedzieć,że
              przecież tych,których stać na prywatne ośrodki rehabilitacyjne to
              mogą korzystać z już istniejących.ale może dla mniejszych
              średniaków finansowych
              ceny w ośrodkach rehabilitacyjnych NSZ
              byłyby bardziej dostępne?
            • hymenos Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 19.05.10, 14:17
              t_ete napisała:

              > Jesli problem w scentralizowanym systemie - to moze od
              wprowadzenia konkurencji
              > ubezpieczeniowej ?

              Oczywiście, pani doktor wink Problem w tym, że były już kasy
              regionalne i tendencja została odwrócona. Ścieżka winna być taka,
              najpierw decentralizacja, potem wprowadzenie na rynek prywatnych
              podmiotów. Istnienie NFZ ma swoje uzasadnienie. Dopiero po iluś tam
              latach można będzie się zastanawiać co dalej.

              >
              > 'reglamentacja' - zalezy od ilosci srodkow jaka NFZ dysponuje -
              wiec z tym
              > bedzie gorzej ...jesli skladka nie wzrosnie ; a nawet gdyby
              wzrosla - moim
              > zdaniem nie ma szansy na to by ubezpieczyciel
              sfinansowal 'wszystko-od razu-dla
              > wszystkich' potrzebujacych

              Podstawowy problem w tych reformach tkwi właśnie w tym, że wszystko
              chce się zrealizować przy pomocy NFZ. Jest cała sfera działalności,
              którą możnaby realizować poza tymi funduszami. Jeden potrzebujący
              wymaga podstawowych świadczeń, inny chciałby chociażby weryfikować
              diagnostykę w różnych miejscach. Może to zrobić płacąc bezpośrednio
              z własnej kieszeni bądź przez dodatkowe ubezpieczenie. Nie ma na to
              szans, jeśli przyjmie się założenie, że każdemu należy się po równo
              i na takim samym poziomie, najlepiej na tym najwyższym na świecie.

              >
              > 'zla organizacje szpitali' - mozna by zmienic przez
              przeksztalcenie placowek -
              > ktore wymusi (widocznie inaczej sie nie da) - lepsze zarzadzanie i
              > odpowiedzialnosc zarzadu za wynik finansowy

              Samo zarządzanie to tylko jedna strona medalu. Trudno o wydajne
              zarządzanie w sytuacji, gdy cennik odgórnie ustalany z założenia
              zawiera przeszacowania i niedoszacowania. Szpital realizujący w
              większości te niedoszacowne usługi lub znajdujący się w regionie z
              wyższymi cenami ma niewielkie szanse na osiągnięcie dobrego wyniku
              finansowego zwłaszcza, gdy z przyczyn obiektywnych jest zmuszony do
              przekraczania narzuconych limitów.

              >
              > 'wycena uslug' .... jeszcze nie slyszalam by ktokolwiek stwierdzil
              ze cena jest
              > odpowiednia ale ... przy tej 'byle jakiej' cenie jedni sie
              zadluzaja - inni maj
              > a
              > zyski ... moze wiec nie w tym problem ?

              Jak najbardziej, sporo w tym problemu. Leczenie musi przynosić zyski
              i należy to pogodzić ze społeczną misją służby zdrowia. Nie może być
              tak, że pamiętamy wyłącznie o tym drugim.

              >
              > Mnie sie zdaje ze najwiekszym marnotrawca sa jednak ... szpitale ;
              wielokrotne
              > oddluzanie - i kicha sad nie dosc ze trawia pieniadze ze skladek -
              to jeszcze
              > kase podatnikow w kolejnych oddluzeniach ...i efektem jest 200 mln
              dlugu jedneg
              > o
              > szpitala, 300 mln dlugu innego, 150 mln dlugu kolejnego szpitala
              itd. ... horro
              > r

              Owszem, wskazuję jedynie na to, że nie zawsze szpitale są winne tej
              sytuacji. Brak wypracowanych mechanizmów zarabiania na leczeniu oraz
              sytuacja, gdy właściciel jednostronnie ustala ceny ma swój
              niebagatelny wpływ na sytuację szpitali.

              > w drugiej kolejnosci - ustawilabym problem refundacji ... cyrk z
              receptami ktor
              > e
              > napychaja kieszen koncernom farmaceutycznym ; refundacja lekow
              kosztuje tyle
              > samo co cala podstawowa opieka zdrowotna (czyli lekarz rodzinny -
              stawka per
              > capita zapisanych do niego obywateli, podstawowe badania itd.) -
              > i te koszty stale rosna sad

              Ważny problem. W istniejącej strukturze nie bardzo wiadomo, kto
              byłby zainteresowany pilnowaniem finansowych interesów chorych.
              Urzędnicy nie są zainteresowani ograniczaniem funduszów refundacji,
              aptekarze wychodzą na swoje a dzięki refundacjom zwiększają swoje
              obroty, koncerny sięgają po państwowe z przyczyn oczywistych.
              Kupujący lek cieszy się, że dostaje coś za 5zl, co w rzeczywistości
              kosztuje 50, nie zastanawiając się nad tym, że on tą brakującą kwotę
              do 50 już dawno wpłacił.


              > mogli sprzedawac swoje uslugi - to mieliby zajecie ; popyt na nie
              przeciez jest
              > ; tylko nie mow ze ludzi nie stac - bo wiem - ale przeciez jakas
              czesc stac ...

              Wcale nie mówię, twierdzę jedynie, że w styczniu były tam
              wielogodzinne kolejki do rejestracji z zapisami już na marzec
              podczas, gdy w listopadzie i grudniu było pusto.


              >
              > wiesz, mozna zakrzyknac : wiecej pieniedzy na rehabilitacje ! i to
              jest sluszne
              > ... sekunde pozniej ktos powie : ale onkologia jest wazniejsza ! i
              bedzie mial
              > racje sad

              Otóż nie ma racji. Z punktu widzenia pacjenta najważniejsze jest to,
              co mu akurat jest potrzebne. Takie stawianie sprawy, która dziedzina
              medycyny jest najważniejsza to jedynie mydlenie oczu i próby
              usprawiedliwienia własnej nieudolności.


              > nie czepiam sie NFZ ze maja tyle pieniedzy ile maja - bo to nie od
              nich zalezy
              > ;
              > kazdy kto ma watpliwosci moze zajrzec w ich plany finansowe - jak
              dziela srodki
              > ; to sa pieniadze publiczne - wiec pod fartuchem nic sie nie
              schowa ;

              Raczej nie o to chodzi. Przekręty i nadużycia mają bardziej
              propagandowe znaczenie niż mogą być źródłem większych rezerw
              finansowych, które będą ratować sytuację. Trzeba z tym walczyć dla
              czystości sprawy.

              > ale mam pretensje do politykow - ze nie mowia ludziom prawdy : za
              taka skladke
              > mozecie miec 'tyle' i kropka

              Dokładnie. Tylko rozwiązaniem nie musi być podnoszenie tej składki.

              > i mam pretensje do samorzadow ze sie cackaja z nieudolnymi
              dyrektorami szpitali
              > i do kliniczno-profesorsko-ordynatorskich bastionow tez mam
              zal ... chyba nikt
              > bardziej nie chce zmian niz oni sad

              No tak smile
              • t_ete Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 19.05.10, 15:13
                hymenos napisał:

                > Oczywiście, pani doktor wink Problem w tym, że były już kasy
                > regionalne i tendencja została odwrócona. Ścieżka winna być taka,
                > najpierw decentralizacja, potem wprowadzenie na rynek prywatnych
                > podmiotów. Istnienie NFZ ma swoje uzasadnienie. Dopiero po iluś tam
                > latach można będzie się zastanawiać co dalej.

                W pierwszej ustawie o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym byl zapis ze po 3
                latach - moga na rynek wejsc prywatni ubezpieczyciele. Jednak poslowie
                zdecydowali sie wykreslic ten zapis - uznajac ze system nie jest jeszcze gotowy
                do tego by zmierzyc sie z konkurencja. Potem byly wybory. W kampanii wyborczej
                prawie WSZYSCY (lacznie z PiS)domagali sie likwidacji kas chorych. Wszyscy
                oprocz AWS oczywiscie ale AWS polegl. Nowa wiekszosc parlamentarna zdecydowala
                ze dla 'bezpieczenstwa pacjentow' - scentralizuje system. Powstal NFZ. Potem
                pojawily sie glosy - ze NFZ - jest monopolista, ze trzeba bylo zostawic kasy
                chorych - i je ulepszac, poprawiac ... ale juz bylo pozamiatane.

                Prywatny ubezpieczyciel z pewnoscia ogladalby przez szklo powiekszajace kazdy
                kwitek, liczylby kazda zlotowke ... bylby znacznie bardziej wymagajacym
                'partnerem' szpitala niz nieco 'nieruchawy' NFZ smile No i bez litosci zrywalby
                kontrakt - gdyby jakis doktor sie z niego nie wywiazal ...

                >
                > Podstawowy problem w tych reformach tkwi właśnie w tym, że wszystko
                > chce się zrealizować przy pomocy NFZ. Jest cała sfera działalności,
                > którą możnaby realizować poza tymi funduszami. Jeden potrzebujący
                > wymaga podstawowych świadczeń, inny chciałby chociażby weryfikować
                > diagnostykę w różnych miejscach. Może to zrobić płacąc bezpośrednio
                > z własnej kieszeni bądź przez dodatkowe ubezpieczenie. Nie ma na to
                > szans, jeśli przyjmie się założenie, że każdemu należy się po równo
                > i na takim samym poziomie, najlepiej na tym najwyższym na świecie.

                Zgadzam sie.

                > Samo zarządzanie to tylko jedna strona medalu. Trudno o wydajne
                > zarządzanie w sytuacji, gdy cennik odgórnie ustalany z założenia
                > zawiera przeszacowania i niedoszacowania. Szpital realizujący w
                > większości te niedoszacowne usługi lub znajdujący się w regionie z
                > wyższymi cenami ma niewielkie szanse na osiągnięcie dobrego wyniku
                > finansowego zwłaszcza, gdy z przyczyn obiektywnych jest zmuszony do
                > przekraczania narzuconych limitów.

                No dobrze. Jesli masz racje to jakim cudem szpitale kliniczne w miastach
                porownywalnej wielkosci - jedne maja 100 mln dlugu - a inne prawie sie bilansuja ???
                Podobnie jest z innymi typami szpitali.
                Skoro problem niedoszacowania czy przeszacowania cen, nadlimity i inne klopoty
                sa wszedzie - dlaczego jedni radza sobie z tym lepiej a inni gorzej ?
                I wiesz co - nawet jesli zarzadzanie to jedna strona medalu - ale stawka sa
                setki milionow - to moze warto cos z tym zrobic ?


                > nie zawsze szpitale są winne tej
                > sytuacji. Brak wypracowanych mechanizmów zarabiania na leczeniu oraz
                > sytuacja, gdy właściciel jednostronnie ustala ceny ma swój
                > niebagatelny wpływ na sytuację szpitali.

                Obwiniam przede wszystkim wlascicieli - tzn. organy tworzace ; to wlasciciel
                powinien powiedziec STOP gdy widzi ze finansowa sytuacja szpitala jest nedzna -
                powolac nowego dyrektora, oczekiwac planu naprawy, WYMAGAC ; przeciez
                zobowiazania szpitala ciaza na wlascicielu (najczesciej samorzadzie) ... i coz
                robi ow wlasciciel ? ano oczekuje reformy i oddluzenia ktora przeprowadzi 'gora' wink
                Przed kamery wystawia dyrektora-lekarza ktory z marsowa mina wyglasza kwiatek :
                'bo prosze panstwa, szpital to nie jest fabryka wiader, my ratujemy ludzkie
                zycie!' a nastepnie wylicza - ze jest za malo pieniedzy, ze ceny uslug sa
                niedoszacowane, ze to skandal ... Dziennikarz komentuje pytajaco : 'jak zamierza
                poradzic sobie rzad z problemami PANSTWOWEJ sluzby zdrowia ?"

                kupa smiechu ... a ja sie zloszcze i wypisuje na forum elaboraty wink


                Ważny problem. W istniejącej strukturze nie bardzo wiadomo, kto
                > byłby zainteresowany pilnowaniem finansowych interesów chorych.
                > Urzędnicy nie są zainteresowani ograniczaniem funduszów refundacji,

                NFZ chyba widzi ten problem. Kontroluje - i jak z pewnoscia wiesz - czasem
                trafia na przewaly. Jest potem w gazetach. Ale nie wiem czy za malo tych
                kontroli ? Czy niekonsekwentnie ? W kazdym razie - nie panuja nad tym - a placic
                aptekom musza w terminie !

                > aptekarze wychodzą na swoje a dzięki refundacjom zwiększają swoje
                > obroty, koncerny sięgają po państwowe z przyczyn oczywistych.
                > Kupujący lek cieszy się, że dostaje coś za 5zl, co w rzeczywistości
                > kosztuje 50, nie zastanawiając się nad tym, że on tą brakującą kwotę
                > do 50 już dawno wpłacił.

                Doktorow z ich receptami na najdrozsze specyfiki (w sensie refundacji) - tez
                ktos musialby wziac pod lupe...


                >Z punktu widzenia pacjenta najważniejsze jest to,
                > co mu akurat jest potrzebne. Takie stawianie sprawy, która dziedzina
                > medycyny jest najważniejsza to jedynie mydlenie oczu i próby
                > usprawiedliwienia własnej nieudolności.

                Z punktu widzenia pacjenta owszem. Pamietaj jednak ze na decyzje o przeznaczeniu
                srodkow na poszczegolne 'dziedziny' - wplyw maja konsultanci krajowi czy
                wojewodzcy. Tak, ci sami ktorzy ... bywa udzielaja potem kuriozalnych wywiadow w
                mediach stwarzajac wrazenie ze bezduszne urzedasy z NFZ nie majac o niczym
                pojecia - dziela jak chca.
                No i jest pytanie : mam okreslona kase ; co wazniejsze ? czy ratowac zycie
                gasnacemu - ktory ma jednak szanse ?... czy usprawniac noge po zlamaniu ?

                Ma szczescie ja nie musze decydowac.
                Moge krytykowac podzial srodkow ...

                tete
                • hymenos Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 20.05.10, 10:11
                  Niewiele punktów spornych nam zostało.

                  t_ete napisała:

                  > No dobrze. Jesli masz racje to jakim cudem szpitale kliniczne w
                  miastach
                  > porownywalnej wielkosci - jedne maja 100 mln dlugu - a inne prawie
                  sie bilansuj
                  > a ???

                  Bo trudno centralnie i odgórnie wyszacować np zabieg wstawiania
                  bypassów i z drugiej strony szpital chorób wewnętrznych, który
                  przetrzymuje pacjentów w łóżku na wszelki wypadek ma niewielkie
                  koszty leczenia. Nakładają się na siebie różne przyczyny, stąd moja
                  uwaga, że nie tylko samo zarządzanie szpitalem ma wpływ na stan
                  finansowy szpitala.

                  > I wiesz co - nawet jesli zarzadzanie to jedna strona medalu - ale
                  stawka sa
                  > setki milionow - to moze warto cos z tym zrobic ?

                  Nie pisałem, że nie. We wskazanym na początku przeze mnie art jest o
                  tym, że nie ma potrzeby komercjalizacji publicznych zozów, które nie
                  przynoszą strat. Z drugiej strony, nie widzę uzasadnienia, by na
                  komercjalizacji się zatrzymywać. To co można, sprywatyzować. Z głową
                  a nie na zasadzie urawniłowki, jak wszyscy to wszyscy się
                  komercjalizujemy.

                  > kupa smiechu ... a ja sie zloszcze i wypisuje na forum
                  elaboraty wink

                  Hm, czyta się to z przyjemnością. Wiadomo o co chodzi i łatwo się do
                  tego odnieść. Jeśli złość w taki sposób się werbalizuje, to ja nie
                  mam nic przeciwko temu.

                  > No i jest pytanie : mam okreslona kase ; co wazniejsze ? czy
                  ratowac zycie
                  > gasnacemu - ktory ma jednak szanse ?... czy usprawniac noge po
                  zlamaniu ?

                  Dylemat fałszywy moim zdaniem. W chwili obecnej wszystkie te funkcje
                  są realizowane. Można to robić taniej lub drożej. Rozmawiamy o tym:
                  mamy określoną kasę, co zrobić, by ograniczyć nieuzasadniony wypływ
                  pieniędzy. Twoje postawienie sprawy oznacza, musimy zwiększyć
                  składkę, bo ludzie zaczną umierać albo nie będzie stać nas na
                  rehabilitację
                  .

                  Ogólne zasady ubezpieczeń polegają na tym, że składamy się wszyscy
                  na to, by w sytuacji zdarzenia losowego, którego skutki finansowe są
                  dla nas kłopotliwe, bądź nas w ogóle przerastają były opłacane przez
                  ubezpieczyciela. W tak pojętym systemie istnieje cała sfera wydatków
                  cyklicznych bądź losowych, których koszt obciąża bezpośrednio
                  zainteresowanego. Ubezpiecznia mają swoje wady, które potegują się
                  wraz obejmowaniem coraz większej ilości zdarzeń. Np jeśli wymiana
                  spalonej żarówki w samochodzie zostałaby objęta ubezpiczeniem, to
                  ogólny koszt takiej operacji bardzo by się zwiększył. Stąd uważam,
                  że lecznictwo podstawowe, diagnostyka, badania labolatoryjne i
                  wszystko to, czego jednostkowy koszt dla pacjanta nie przekroczy
                  jakiejś niewielkiej kwoty rzędu 30-50 pln winno być opłacane
                  bezpośrednio przez pacjenta. Przy okazji dodam tu, ze struktura
                  leczenia jest mocno zachwiana i zamiast zapobiegać chorobom, główny
                  nacisk kładzie się na walkę z samą chorobą i jej ze skutkami. Weź np
                  pod uwagę akcję propagandową związaną z rakiem piersi, gdzie namawia
                  kobiety do darmowych badań profilaktycznych. Skutek mizerny, bo
                  skoro mamy darmową służbę zdrowia to taką propagandę przyjmuje się z
                  mieszanymi uczuciami. A co by się stało, gdyby partycypacja pacjenta
                  w kosztach leczenia uzależniona była od regularności przeprowadzania
                  badań profilaktycznych. Inny przykład to stomatologia, która niby to
                  jest najlepiej zorganizowana finansowo a Polacy w dalszym ciągu mają
                  dziurawe i krzyw zęby. Nie ma nacisku na profilaktykę, brak
                  wypracowanych i skutecznych mechanizmów pozwalających na
                  zapobieganie utraty zdrowia, a zapobieganie jest tańsze od leczenia
                  i rehabilitacji.

                  Pozdr
                  • t_ete Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 20.05.10, 15:23
                    hymenos napisał:

                    > Niewiele punktów spornych nam zostało.

                    Zaryzykowalabym ... ze jak na forumowe spory :
                    'prawie sie zgadzamy' smile

                    > szpital chorób wewnętrznych, który
                    > przetrzymuje pacjentów w łóżku na wszelki wypadek ma niewielkie
                    > koszty leczenia.

                    Chyba jednak nie moze sobie tak 'przetrzymywac na wszelki wypadek' ; i nie
                    wyobrazam sobie by szpital wylacznie z interna i bez oddzialow zabiegowych
                    poradzil sobie z kosztami...

                    W szpitalach kombinuja i 'przetrzymuja' nawet na chirurgii - ale NFZ to wylapuje
                    (tak mysle)

                    > nie ma potrzeby komercjalizacji publicznych zozów, które nie
                    > przynoszą strat. Z drugiej strony, nie widzę uzasadnienia, by na
                    > komercjalizacji się zatrzymywać. To co można, sprywatyzować. Z głową
                    > a nie na zasadzie urawniłowki, jak wszyscy to wszyscy się
                    > komercjalizujemy.

                    Szpital ktory dobrze sobie radzi - przeksztalcony w spolke bedzie sobie radzil
                    jeszcze lepiej. To co zarobi - zainwestuje w placowke - z pozytkiem dla
                    ubezpieczonych. Ten zas ktory ma niewielkie lub srednie dlugi - najczesciej 'nie
                    chce' przeksztalcenia - a szkoda - bo na tym etapie zadluzenia - moglby po
                    przeksztalceniu zaczac lepiej sobie radzic. Szpital w sytuacji katastrofy
                    finansowej (dlugi tak wielkie ze nie ma mowy o normalnym funkcjonowaniu) - mozna
                    albo zaorac (z przyczyn politycznych - choc racjonalne to niewykonalne)- albo
                    modlic sie zeby ktos go chcial wziac - i zrobic tam cokolwiek - co sluzyloby
                    ubezpieczonym sad Niestety w takich sytuacjach zaczyna sie dyskusja o majatku
                    narodowym (w tym wypadku raczej dlugu a nie majatku)- i wszyscy dochodza do
                    wniosku ze najlepiej byloby zostawic 'tak jak jest' - ale bez dlugu - ktory
                    powinna czarodziejska rozdzka budzetowa - odessac.

                    >Rozmawiamy o tym:
                    > mamy określoną kasę, co zrobić, by ograniczyć nieuzasadniony wypływ
                    > pieniędzy. Twoje postawienie sprawy oznacza, musimy zwiększyć
                    > składkę, bo ludzie zaczną umierać albo nie będzie stać nas na
                    > rehabilitację
                    .

                    Oczywiscie jestem za 'uszczelnieniem'. Masz racje ze uslugi mozna wykonac taniej
                    lub drozej - dlatego pozadana jest konkurencja miedzy szpitalami czy innymi
                    zakladami. Pomysly typu 'siec szpitali' rozleniwiaja - bo wtedy sam tytul
                    'sieciowy szpital' gwarantuje kase z NFZ i nie trzeba sie wysilac. Juz wczesniej
                    pisalam ze paradoksalnie - wlasnie w klinikach - tych najbardziej
                    specjalistycznych placowkach -'zakrzepl peerel'. Kliniki sa najlepsze - wiec nie
                    musza sie wysilac.

                    > Stąd uważam,
                    > że lecznictwo podstawowe, diagnostyka, badania labolatoryjne i
                    > wszystko to, czego jednostkowy koszt dla pacjanta nie przekroczy
                    > jakiejś niewielkiej kwoty rzędu 30-50 pln winno być opłacane
                    > bezpośrednio przez pacjenta.

                    Masz oczywiscie racje smileAle to chyba niemozliwe. Nie sadze by jakikolwiek
                    polityk mial odwage cos takiego zaproponowac...

                    > A co by się stało, gdyby partycypacja pacjenta
                    > w kosztach leczenia uzależniona była od regularności przeprowadzania
                    > badań profilaktycznych.

                    W rozmowie ze Snajperem - tez proponowalam takie rozwiazanie - choc nie wierze
                    by ktos z 'decydentow' powazyl sie na to smile

                    Inny przykład to stomatologia, która niby to
                    > jest najlepiej zorganizowana finansowo a Polacy w dalszym ciągu mają
                    > dziurawe i krzyw zęby.

                    W stomatologii - wlasciwie wiekszosc kosztow spada na pacjenta. Ale jakos
                    wszyscy sie do tego przyzwyczaili. Moze dlatego ze juz w peerelu - ludzie
                    placili za leczenie zebow ? Poza tym - jakosc uslug, warunki ... to jest po
                    prostu raj w porownaniu do siermieznych gabinetow peerelowskich.

                    Z zebami nadal nie jest najlepiej - ale i tak sie poprawilo. Ludzie inwestuja w
                    usmiech. Mlodzi chodza z metalem na zebach smileCoraz mniej szczerboli ... Idzie ku
                    lepszemu, zdecydowanie smile

                    >Nie ma nacisku na profilaktykę, brak
                    > wypracowanych i skutecznych mechanizmów pozwalających na
                    > zapobieganie utraty zdrowia, a zapobieganie jest tańsze od leczenia
                    > i rehabilitacji.

                    Tak. Ale mysle ze to nie nastapi zbyt szybko. Przeciez oprocz profilaktyki -
                    jest styl zycia - odzywiania, spedzania wolnego czasu.
                    I moze z czasem lekarz rodzinny - zamiast byc 'przychodnianym' internista -
                    naprawde stanie sie lekarzem rodzinnym smile jest tak w wielu miejscach - ale
                    jeszcze nie wszedzie ...

                    pozdrawiam, tete
                    • hymenos Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 20.05.10, 15:43
                      t_ete napisała:

                      > Zaryzykowalabym ... ze jak na forumowe spory :
                      > 'prawie sie zgadzamy' smile

                      I niewiele mam do dodania smile

                      > Chyba jednak nie moze sobie tak 'przetrzymywac na wszelki
                      wypadek' ; i nie
                      > wyobrazam sobie by szpital wylacznie z interna i bez oddzialow
                      zabiegowych
                      > poradzil sobie z kosztami...

                      Co prawda nie powinno się w ten sposób uogólniać, ale posłużę się
                      własnym przykładem. Po wypadku samochdowym leżałem w szpitalu
                      dokładnie tyle, ile mogłem leżeć bez komisji lekarskiej. Możliwością
                      wcześniejszego wyjścia było wyjście na własne życzenie. Nie miałem
                      żadnych obrażeń oprócz potłuczonego kolana i klatki piersiowej od
                      pasa bezpieczeństwa. Tyle trwały "rutynowe obserwacje".

                      Pozdrawiam

                      • t_ete dmuchali na zimne ? 20.05.10, 18:39
                        byles jednak po wypadku ...
                        moze po wypadku mozna dluzej poobserwowac i NFZ placi ?

                        jednak - dobrze ze nie zbagatelizowali smile

                        pozdrawiam, tete
                        • hymenos Raczej starali się stworzyć wrażenie przepełnienia 20.05.10, 18:45
                          t_ete napisała:

                          > byles jednak po wypadku ...
                          > moze po wypadku mozna dluzej poobserwowac i NFZ placi ?

                          Płaci. Są pomysły ściągania ze sprawcy ale tylko w sferze pomysłów.

                          >
                          > jednak - dobrze ze nie zbagatelizowali smile

                          Mam mieszane uczucia. Żelazne łóżka fatalne, kilkadziesiąt km od
                          domu, więc zrzuty zaopatrzenia ograniczone. 9 dni do komisji, z
                          rozmów wynikało, było standardem. Co szpital to obyczaj smile

                          Pozdr
                          • t_ete ciekawostka 20.05.10, 20:01
                            naprawde smile

                            Nie chodzilo mi o to ze NFZ placi w ogole (jasne ze tak) ale ze placi tyle ze
                            szpitalowi 'kalkukuje sie' trzymac pacjenta dluzej ... Moze jednak jest jakis
                            'kruczek' ktory tak wycenia 'powypadkowych' ?

                            Szpitale trzymaja pacjentow jak najkrocej ; NFZ nie placi 'od dnia' ale za
                            konkretne swiadczenie ktore jest szczegolowo opisane ; jesli pacjent wymaga
                            dluzszej hospitalizacji - szpital musi to udokumentowac - trzeba pacjenta
                            przebadac, wykonac jakies zabiegi ... inaczej NFZ nie zaplaci ;

                            Dlatego zdziwil mnie Twoj post.

                            tete
                            • hymenos Re: ciekawostka 20.05.10, 20:05
                              No jest jeszcze taka sprawa, że miało to miejsce już jakiś czas
                              temu, kilka lat. O ile wiem, szpital rok później bankrutował i przy
                              olbrzymich protestach personelu jakoś się ostał. Tomaszów to był.
                              • t_ete Ale jestes ! 20.05.10, 21:18
                                najwazniejsze info podajesz na koncu wink

                                Kilka lat temu - byl inny system rozliczania z NFZ wiec szpitale kombinowaly ...
                                ale to sie nie na wiele zdawalo ; nie dziwie sie ze szpital zbankrutowal ...

                                ... jesli to byl Tomaszow Mazowiecki - to znalazlam info :

                                www.nasztomaszow.pl/polityka/szpital-nad-kreska/
                                Slicznie, 57 mln dlugu w 2007 ... szpital powiatowy ! noz sie w kieszeni otwiera
                                ze czekali tak dlugo zeby cos zrobic ...

                                ale lepiej pozno niz ... jeszcze pozniej

                                tete
                                • hymenos Re: Ale jestes ! 20.05.10, 21:33
                                  t_ete napisała:

                                  > najwazniejsze info podajesz na koncu wink

                                  Przepraszam, właściwie to był taki wtręt na koniec rozmwy.
                                  Pozdrawiam i do następnego razu smile
          • wikul Re: Przyszly prezydent i ustawy zdrowotne 19.05.10, 00:23
            hymenos napisał:

            > Gdyby to można było wskazać palcem, to reforma finansowa SZ byłaby
            > banałem.


            Z grubsza wiadomo. Ale personelowi nie zawsze to jest na rękę.
            Zdarzało się ze personel wymógł zwolnienie dyrektora bo był zbyt wymagający. Chciał np.bezczelnie kontrolować czas pracy.
    • t_ete anegdota na dobranoc :) 18.05.10, 23:02
      poczatek lat 90-tych ; rozmowa na temat ewentualnej prywatyzacji placowek sluzby
      zdrowia ; doktor pracujacy w publicznej placowce mowi : to bzdura ! zadnej
      prywatyzacji nie bedzie, to jest kompletnie nieoplacalne ... 1,5 roku pozniej
      doktor jest wlascicielem prywatnej placowki i swietnie prosperuje smile to co
      pozostalo publiczne - ma zadyszke ...

      tete
      • wyluzowana.kaczka Re: anegdota na dobranoc :) 19.05.10, 06:03
        Ma umowe z NFZ? Tzn moge tam pojsc i NFZ za mnie zaplaci?
        • t_ete no co sie wyglupiasz :) 19.05.10, 14:06
          albo moze i serio pytasz ... ? na wszelki wypadek odpowiem konkretnie smile

          bez znaczenia - czy zaklad jest prywatny czy publiczny ; gdy
          doktor/przychodnia/szpital/osrodek rehabilitacyjny itd - ma umowe z NFZ -
          mozesz pojsc - i skorzystac w ramach ubezpieczenia ;

          ze stomatologiem jest komplikacja - bo NFZ refunduje tylko nieliczne uslugi ;
          praktycznie za wiekszosc trzeba placic

          zasada jest prosta : NFZ podpisuje kontrakt z tym ktory swiadczy uslugi ;
          kontrakt okresla ich zakres ; pacjent korzysta ; wszelkie informacje szczegolowe
          - lewa strona - linki do poszczegolnych oddzialow wojewodzkich - a w nich
          znajdziesz wykaz medycznych swiadczeniodawcow ktorzy maja umowe z NFZ

          www.nfz.gov.pl/new/
          tete
          • wyluzowana.kaczka Re: no co sie wyglupiasz :) 19.05.10, 14:13
            Pieknie,dzieki.wink
        • dachs Re: anegdota na dobranoc :) 19.05.10, 14:13
          wyluzowana.kaczka napisała:

          > Ma umowe z NFZ? Tzn moge tam pojsc i NFZ za mnie zaplaci?

          Nie wiem, jak to jest w Polsce, Tete pewnie wie.
          Wygląda na to, że jest jedyną tu osobą, która cokolwiek wie o funkcjonowaniu
          służby zdrowia, bo reszta najwyraźniej posługuje się zapożyczonymi sloganami
          politycznymi.
          Ale ja moge Ci opowiedziec, jak to jest w Niemczech.
          Drętwiały mi palce u prawej dłoni.
          Poszedłem więc do prywatnej praktyki mojego domowego lekarza, ten
          skierował mnie do prywatnej praktyki neurologa. Neurolog posłał mnie do
          radiologa, mającego w swojej prywatnej praktyce aparaturę do rezonansu
          magnetycznego. Badanie w "rurze" wykazało, że dolegliwości nie są spowodowane
          choroba kręgosłupa, co wskazywało z niemal 100% pewnością na "zespół cieśni
          nadgarstka" (okropna nazwa, która znasz pewnie po czesku jako "karpalni tunel").
          Ponieważ takie coś trzeba operować, dał mi skierowanie do chirurga, a ja sobie
          wybrałem prywatną klinikę, mającą bardzo dobrą sławę.
          No i teraz rączka dochodzi do siebie do siebie, a mnie to kosztowało tyle, co
          wypalone na jazdy po lekarzach paliwo.

          • wyluzowana.kaczka Re: anegdota na dobranoc :) 19.05.10, 14:22
            No to w Niemczech jest lepiej niz w Szwecji,gdzie do pewnej sumy
            trzeba doplacac samemu i dopiero potem (po ca 3000 sek) jest na pelny
            koszt ichniego NFZ,ale procedura podobna,znaczy bez znaczenia czy
            prywatny,czy komunalny. Dentysci to zupelnie inna para kaloszy.
            • dachs Re: anegdota na dobranoc :) 19.05.10, 14:38
              Dokładnie tak. W Niemczech też są w pewnych wypadkach jakieś tam dopłaty (raz
              na kwartał 10€ przy pierwszej wizycie u lekarza, a także 10€ za dzień pobytu w
              szpitalu, ale też nie w każdym). Jak to zwykle w Niemczech, system jest dość
              skomplikowany, więc się nie kuszę nawet by go zgłębiać. W każdym razie nie są to
              opłaty wysokie, a w krytycznych wypadkach może je przejąć je socjal.
              • wyluzowana.kaczka Re: anegdota na dobranoc :) 19.05.10, 14:52
                To tak samo w Szwecji, z ta roznica,ze do tej wszechogarniajacej sumy
                ca 3000 sek trzeba najpierw dojsc. Chodzi o oplaty w ciagu roku,wiec
                jesli w ciagu roku wydales 2900 (powiedzmy) to w nastepnym zaczynasz
                zbieranie od poczatku.wink
                • t_ete dzieki :) 19.05.10, 15:27
                  troche wiem jak jest w Niemczech ;
                  o Szwecji nie wiedzialam - tzn. nie myslalam ze w tym 'socjalnym raju' (tak
                  wielu Polakow mysli o Szwecji) sa jakiekolwiek doplaty ;

                  W Czechach wprowadzono drobna oplate za wizyte u lekarza - nie dlatego by
                  pozyskac jakies wieksze srodki - ale zeby ograniczyc 'nadmierne' lazikowanie do
                  doktorow ; efektem bylo mniejsze obciazenie gabinetow lekarskich ;

                  W Polsce tez byl taki pomysl ; oplata miala byc symboliczna ... nie pamietam,
                  moze 2 zl, moze 5 zl ? Ale politycy ruszyli do szturmu - ze 'teraz oto ludzie
                  beda umierac na ulicach - bo nie bedzie ich stac na to by pojsc do lekarza !". I
                  sie skonczylo.

                  Znam rzeczywistosc. Wiem ze niektore wiekowe osoby wypelniaja sobie czas
                  przesiadywaniem w przychodniach. Chodza do lekarza 2 razy w tygodniu 'bo od
                  wczoraj biore tabletki i nadal mi dolega'... zapisuja sie do roznych
                  specjalistow 'na zas' ...

                  Drobna oplata moglaby 'z lekka' ograniczyc te przyzwyczajenia. Tak mysle.

                  tete
                  • matelot Re: dzieki :) 19.05.10, 17:08
                    Drobna opłata mogłaby być w kręgach starszych ludzi a i nie tylko odebrana jako
                    zamach na tacę.
    • t_ete faktycznie absurd 19.05.10, 16:29
      a propos naszej dyskusji ...

      Zlodziej namierzony, skontrolowany ... utknelo w prokuraturze sad

      wiadomosci.onet.pl/2172269,11,to_jest_absurd_nikt_by_tego_nie_wytrzymal,item.html
      • corkazacheusza Re: faktycznie absurd 19.05.10, 20:57
        t_ete napisała:

        > a propos naszej dyskusji ...
        >
        > Zlodziej namierzony, skontrolowany ... utknelo w prokuraturze sad
        >
        > <a
        href="wiadomosci.onet.pl/2172269,11,to_jest_absurd_nikt_by_teg
        o_nie_wytrzymal,item.html" target="_blank"

        niech przejrzą teczki ZUS i KRUS.
        to co opisano w tym artykule jest(było?)nagminnym działaniem na
        styku pacjent-lekarz tzw.rodzinny.sama znam kilka takich przypadków.
        traci NFZ,bo trzeba po specjalistach wędrować,a potem traci budżet
        państwa(czyli nasz wspóny)wyplacaniem rent i emerytur przez wiele
        lat,które to wydatki nie kończą się wraz z zejsciem delikwentabo
        żona i dzieci mają prawo korzystać w wielu przypadkach z
        emerytury/renty po zmarłym.
        • corkazacheusza Re: absurd w rzeczywistości 19.05.10, 21:12
          prokuratorzy,sedziowie i adwokaci też w swoim czasie udają się na
          emerytury/renty więc nie ma się co dziwić,że tego typu sprawy trwają
          do...święty nigdy
          • matelot Pewnie nie ad vocem, ale czy to nie jest tak, że.. 20.05.10, 20:30
            ... w szpitalach czy przychodniach kiepsko bo personel sie obija i nie jest w stanie zarobić na swoje własne utrzymanie. Nie wykluczam, że obrazki z amerykańskich seriali typu "Ostry Dyżur", gdzie panuje ruch niczym na dworcu metra w godzinach szczytu a tempo pracy przypomina Markiewkę i Pstrowskiego, są nieco podkoloryzowane ale tylko nieco. Dominuja klempy a dupskami zwisajacymi ze słuzbowych krzeseł, z których za bardzo nie chce sie im oderwać. Lekarze to juz w ogóle święte krowy, bywa, że nie mozna wydobyć słowa o stanie zdrowia, rokowaniach. Ten sam lekarz w prywatnej praktyce jest miły i kontaktowy. Czas zatem skończyc z komuną i sprywatyzować co się da a rynek wymusi ceny opłacalne i wysiłek personelu medycznego.

            Akcent polityczny: PISiorstwo, które chciałoby utrzymania komunistycznego status quo w słuzbie zdrowia powinno trafić na smietnik historii. Polacy powinni wreszcie zdecydować sie na partie, która miałaby szanse wprowadzic w zycie odpowiednie reformy. Partia ta (wiadomo, że PO) powinna miec taka przewagę w Sejmie aby wreszcie pozbyc się konieczności układania sie z PSL i wprowadzic stawki ubezpieczeniowe dla rolników na takich samych zasadach jak w innych gałęziach gospodarki, ale kto te proste prawdy
            ludowi wytłumaczy? No kto?
            • corkazacheusza Re: Pewnie nie ad vocem, ale czy to nie jest tak, 20.05.10, 20:41
              matelot napisał:

              "Partia ta (wiadomo, że PO) powinna miec taka przewagę w Sejmie
              aby wreszcie pozbyc się konieczności układania sie z PSL i
              wprowadzic stawki ubezpieczeniowe dla rolników na takich samych
              zasadach jak w innych gałęziach gospodarki, ale kto te proste prawdy
              ludowi wytłumaczy? No kto?"


              ano właśnie KTO?
              a może właściwsze byłoby pytanie GDZIE?
              • matelot Re: Pewnie nie ad vocem, ale czy to nie jest tak, 20.05.10, 21:15
                Nie bardzo rozumiem, córko. Pytanie, które postawiłem to "kto" dlaczego miałoby
                być "gdzie"?
    • t_ete koszmar 22.05.10, 15:24
      wiadomosci.onet.pl/2702,2174113,wydarzenie_lokalne.html
      niby sa okreslone standardy - ale skoro TYLKO klinika wykonuje specjalistyczne
      zabiegi - to i tak NFZ zawrze z nia kontrakt ;
      skutek ? fatalne warunki dla malych pacjentow sad

      tete
      • gini Re: koszmar 28.05.10, 11:40
        ttp://wyborcza.pl/1,75248,7945809,Mam_raka_i_dosc_proszenia_o_leczenie_
        _Ide_do_sadu.html

        rtez koszmar
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka