Dodaj do ulubionych

Winy rodziców

06.03.04, 00:24
Winy rodziców
Jest to spadek, z którym dzieci powinny coś zrobić tak jak zwykło się robić
cokolwiek ze spadkiem po rodzicach.
Moim spadkiem po rodzicach jest ich przed wojenne, wojenne i powojenne życie.
Innego spadku mi nie pozostawili.
Kiedy mój ojciec był już ciężko chory przekazał na moje ręce pewne swoje
osobiste dokumenty.
Wtedy nawet do nich nie zajrzałam.
Dla mnie ten czas na nie przyszedł później, kilka lat po śmierci ojca.
Wśród tych dokumentów są książeczki z przyznanymi medalami za czyny wojenne,
ale też...
Ten najwazniejszy dla mnie, o którym już na forum wspominałam.
Z tego dokumentu, pomiędzy wierszami, mogłam się domyślić, że mój ojciec brał
czynny udział w zwalczaniu tzw. reakcji czyli ...nie wiem jak nazwać tuż po
wojnie.
Pewnie mój ojciec tego nie chciał, ale ten „spadek” ciążył mi najbardziej od
chwili, kiedy zaczęłam się dowiadywać co pewne służby wojskowe czy
parawojskowe czyniły z...przeciwnikami politycznymi.
Coś musiałam jednak z tym „spadkiem” zrobić.
„Przeszłam” całą możliwą do przejścia drogę po tej drugiej stronie, czyli
żołnierzy AK.
Nie było to łatwe, ale nie uciekłam przed tym „spadkiem” po moim ojcu.
Dlaczego o tym piszę?
Bo wiem, że aby pewne rzeczy nie zdarzyły się ponownie,że aby nie pozostawić
tego „spadku” własnym dzieciom, czyli wnukom mojego ojca, trzeba umieć
spojrzeć prawdzie w oczy i nie bać się udźwignięcia tej prawdy.
Myślę, że moje dzieci wolne już są od tego „spadku” po dziadku.
Nie przekazałam im zakłamanej historii tamtych czasów.
Nie szukałam usprawiedliwienia, jedynie wyjaśniałam, że człowiekowi czasami
jest trudno wiedzieć od razu co jest dobre a co złe i że własnie mówienie
prawdy uchronić może przed powtarzaniem błędów przez następne pokolenia.
Nie wiem, czy udało mi się skutecznie przekazać to co przekazać mi przyszło.
mam nadzieję, że tak.
Widzę jednak, że nie wszyscy rodzice z mojego pokolenia uczynili to co do
nich należało.
Nie wszyscy rozliczyli się ze „spadkiem” po swoich rodzicach i ten
nierozliczony „spadek” codziennie oglądam na forum. A nie jest to widok miły
i napawający choć nutką optymizmu na ich przyszłość, na przyszłosć ich dzieci
także, a potem pewnie i wnuków.
To nie o jakichkolwiek przeprosinach i odszkodowania powinna być mowa, ani o
to, kto winien jest....że powstał film „Pasja”. Powstał, bo „spadek” ciągle
jest i nikt nie wie co z nim zrobić.
A zrobić coś z tym ‘spadkiem”, czy jak to teraz nazywamy-testamentem-, coś
trzeba i to indywidualnie każdy, bo ten „spadek’ każdy z nas odziedziczył już
w chwili narodzin.

D.

Obserwuj wątek
    • Gość: Latający Holender Re: Winy rodziców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 00:38
      No i co?Jakie masz osobiste odczucia nosząc balast rodziców?Czy czujesz się
      winna lub współwinna za tamte wydarzenia,które teraz tak są napietnowane?
      • Gość: wegan Re: Winy rodziców IP: 207.44.154.* 06.03.04, 00:57
        Dobrze, ze nie przemilcza i nie przyznaje racji rodzicom, nie popiera ich
        wyczynow sprzed lat w dyskusjach,np. na tym Forum, ale czy wie na pewno,ze
        postepowanie rodzicow nie bylo cyniczne wowczas? (moze wiedzieli, ze czynili
        swiadomie krzywde).
    • Gość: Latający Holender Re: Jesteś odważna,że piszesz o swym Ojcu,pamietam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 01:00
      dysputę z Euromirem o Tajemnicach Pułkownika.
      Moj Ojciec jak sk. sie wojna miał 15lat,skończył studium nauczycielskie na
      Dolnym Śląsku ,a dawnych willach niemieckich dygnitarzy w
      Szkl.Porębie,Miłkowie,Jagniątkowie/pałacyk Hauptmana -tu ur. się moja
      siostra /mieściły się Domy Dziecka dla tych co stracili rodziców, ocaleli z
      pożogi wojennej,niektórzy byli o parę lat młodsi od niego.Ojciec był młody ,ale
      miał starszych braci......
      • Gość: wegan Re: Jesteś odważna,że piszesz o swym Ojcu,pamieta IP: 207.44.154.* 06.03.04, 01:07
        Michnik ma brata w Szwecji, ktory podpisal wyroki smierci na AK-owcow, gdy byl
        w Sadownictwie Wojskowym przed laty. Czy brat w Polsce ustosunkowal sie
        konkretnie do tego? Nie czytalem jeszcze...
        • Gość: Latający Holender Re: Słyszałem o tym,ale z ustosunkowaniem się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 01:18
          Pana Adama nie zetknełem.Nie znamy Ich wiojennych perypetii,Adam był młody ,a
          tamten brat dużo starszy.Jak ocaleli,skąd pochodzą,gdzie żyli ich rodzice?.

          Latem,kiedy mam okazję jechac na płn. samochodem,przejeżdżam przez jedno
          z miasteczek na szlaku ku mazurskim jeziorom,zawsze w nim się zatrzymuję,przy
          cm. żołnierzy radz. i zapalem świecę na grobie Ojca brata,żołnierza UB czy KBW
          jak kto woli walczącego z tzw Reakcyjnym Podziemiem,chwila zadumy,modlitwa i
          jadę dalej wraz z rodziną.
    • Gość: Latający Holender Re: Winy rodziców.Mazy mi się jescze eskapada IP: 80.53.175.* 06.03.04, 02:21
      na Ukrainę,aby w spokoju i zadumie poszukać śladów rodzinnych,popatrzeć jeszcze
      raz,aby obrazy nie wymazały się z pamięci na ulice,plac gdzie kiedyś stał dom
      dziadka,a obok dom jego brata.Achhhhhhhh KOŁOMYJA moja miłość,tak bardzo Ojciec
      za nią tęsknił.
    • Gość: lesio Re: Winy rodziców IP: *.usouthal.edu 06.03.04, 04:18
      Droga Nutko, trdycyjnie przesadzasz, choc tekst sympatyczny. Przyznam, ze nie
      widze takich zwiazkow miedzy dziecmi a winami rodzicow. Traci to
      odpowiedzialnoscia zbiorowa albo usprawiedliwianiem braku odpowiedzialnosci (b.
      ostatnio popularnym).
      Jedyne czyny, za ktore czuje sie odpowiedzialny - to moje wlasne. I tylko za
      nie jestem sklonny przepraszac, badz poddawac sie innej ekspiacji.
      Mysle tez, ze kazdy z uczestnikow forum jest osobiscie odpowiedzialny za to co
      pisze i jakiego jezyka uzywa. Oczywiscie kazdy ma jakis bagaz wychowania i
      rozne "czynniki wrodzone", lecz dla mnie nie jest to usprawiedliwieniem
      czegokolwiek. Nie uznaje punktow za pochodzenie.
      Trzymaj sie cieplo.
    • panidanka Re: Winy rodziców___przy odstresaczu 06.03.04, 07:29
      Moi mili czytelnicy

      Dziękuję za dotychczasowe wypowiedzi i ....idę dalej.
      Wczoraj znalazłam się w punkcie węzłowym naszych wątków codziennych także w
      realu.
      Post otwierający ten wątek pisałam już po zastosowaniu „odstresacza”, którym
      wczoraj było...
      Postaram się po kolei napisać o tym „odstresaczu”.
      Wczoraj wieczorem niezapowiedzianie do moich drzwi zastukała koleżanka z którą
      ostatnimi czasy spotykam się raczej okazjonalnie. I od progu zaczęła mi się
      tłumaczyć co ja przywiodło w progi mojego domu wczorajszego wieczoru. Już po
      pierwszym jej zdaniu wiedziałyśmy obie co nas teraz stresuje i....szybka
      decyzja. Trzeba „załatwić” jakiś miły „odstresacz”, by rozmowa nie zamieniła
      się we wspólny potok naszych łez.
      W domu niestety nie było nic z „odstresaczy”, bo....normalnie NIGDY nie
      traktowałam tego typu napojów jako odstresaczy.
      Po chwili kolezanka wróciła z „grzańcem” i popłynęły przy nim już nie nasze
      łzy, ale słowa.
      A te słowa, to nasz wspólny los samotnych matek synów, którzy są już w wieku,
      kiedy dorosłość metrykalna zderza się z dorosłością realną.
      A my, dwie pracujące i wykształcone matki już NIC nie możemy uczynić, by nie
      pozostawić im po nas w spadku tego całego polskiego bałaganu społecznego-
      politycznego na dwa miesiące przed zjednoczeniem z Europą.
      Ważne jest w tym wątku i to, że my z tą koleżanką musiałyśmy (chciałyśmy)
      stanąć przed problemem rozliczenia się z przeszłością win naszych rodziców(*).
      Rodzice mojej koleżanki „odziedziczyli” po Żydach z małego polskiego miasteczka
      dom.
      Nasze pierwsze spotkanie odbyło się w szkole naszych synów i zaczęło od
      niemiłej dyskusji na temat „wieszania krzyży w szkołach”. Byłyśmy na
      przeciwstawnych biegunach w tej sprawie. Los jednak różnie plecie nasze losy,
      bo sprawił, że zaprzyjaźniłyśmy się, a sprawili to nasi synowie, którzy jeszcze
      w przedszkolu się polubili.
      I nie było rady. Musiałyśmy rozmawiać ze sobą o trudnych i poplątanych losach
      naszych rodziców. Ja przeszłam swoje „rozliczenie”, a przyjaciółka swoje. I
      teraz „spadek” naszych rodziców nie ciąży na nas i na naszych synach. Ale....
      Już dają się odczuć na nowo pewne rysy z przeszłości. Drogi naszych synów się
      rozeszły. Inne środowiska, inne zainteresowania itd. I kazdy z naszych synów
      już zdążył się poza domem spotkać z...tym co się tu wypisuje na forum na tematy
      anty. Wzajemne anty.
      A my tak sobie z kolezanką się wczoraj raczyłyśmy naszym wspólnym odstresaczem
      i rozmawiałyśmy nie o przeszłości, a ....teraźniejszosci troski o nasze
      miejsca pracy, nasze rachunki do zapłacenia ‘na dom” i tym wszystkim co
      dotyczy wszystkich tych, którzy tu i teraz żyją w Polsce oraz rozmawiałyśmy o
      szansach naszych synów w tej naszej polskiej realności.
      Odstresacz wczoraj nam pomógł, ale przecież ten odstresacz TO NIE LEKARSTWO na
      nasze polskie choroby. I żeby było jeszcze zabawniej, to ta moja koleżanka zna
      problemy Służby Zdrowia z pierwszej linii jej działania , których „zwycięstwem”
      ostatnim jest wypłacanie tylko części wynagrodzenia nawet już lekarzom. A co
      mają w tej sytuacji pielęgniarki s salowe?
      To już HORROR.
      Ja ze swojej części „winy ojca”, pozostawionej mi w spadku rozliczyłam się do
      końca.
      Teraz kolej na.....niech każdy ze swoim spadkiem zrobi co powinien zrobić.
      To już nie na moim sumieniu ciąży.

      D.


      (*)-piszę „rodziców”, ale w moim osobistym przypadku powinnam pisać tylko o
      ojcu, bo mamy droga była całkiem inna , o czym już też na forum wspomniałam
      jakby mimochodem.
      • gini Re: Danusiu 06.03.04, 07:47
        Ja ze swojej części „winy ojca”, pozostawionej mi w spadku rozliczyłam się do
        końca.
        Teraz kolej na.....niech każdy ze swoim spadkiem zrobi co powinien zrobić.
        To już nie na moim sumieniu ciąży.

        Jak sie rozliczylas z win swojego ojca bo to jest ciekawe bardzo.
        Jak mozna, sie rozliczac z cudzych win, nawet z win osob najblizszych.
        • panidanka Re: Gini 06.03.04, 08:18
          gini napisała:

          > Ja ze swojej części „winy ojca”, pozostawionej mi w spadku rozliczy
          > łam się do
          > końca.
          > Teraz kolej na.....niech każdy ze swoim spadkiem zrobi co powinien zrobić.
          > To już nie na moim sumieniu ciąży.
          >
          > Jak sie rozliczylas z win swojego ojca bo to jest ciekawe bardzo.
          > Jak mozna, sie rozliczac z cudzych win, nawet z win osob najblizszych.

          Gini
          byłaś głupia, jesteś głupia i na nieszczęście dla moich dzieci pozostaniesz
          głupia i do tego kłamczucha.
          zacytowałas "kawałek mnie"-czyli mojej wypowiedzi jako swoją własną.
          nie pozostaje mi nić innego jak nakręcić film o mojej męce by zadać kłam twoim
          wypowiedziom.
          ale nie mam akurat "wolnych" 20 mln dolarów by taki film nakręcić
          D.
          • gini Re: Danusiu 06.03.04, 08:23
            panidanka napisała:

            > gini napisała:
            >
            > > Ja ze swojej części „winy ojca”, pozostawionej mi w spadku roz
            > liczy
            > > łam się do
            > > końca.
            > > Teraz kolej na.....niech każdy ze swoim spadkiem zrobi co powinien zrobić.
            > > To już nie na moim sumieniu ciąży.
            > >
            > > Jak sie rozliczylas z win swojego ojca bo to jest ciekawe bardzo.
            > > Jak mozna, sie rozliczac z cudzych win, nawet z win osob najblizszych.
            >
            > Gini
            > byłaś głupia, jesteś głupia i na nieszczęście dla moich dzieci pozostaniesz
            > głupia i do tego kłamczucha.
            > zacytowałas "kawałek mnie"-czyli mojej wypowiedzi jako swoją własną.

            Z rozpedu nie podalam autorki, naturalnie, ze to twoja wypowiedz, ja zadalam
            pytanie ;"Jak rozumiesz rozliczanie sie z cudzych win"
            Czy mozesz np isc do wiezienia za to cvo zrobi twoj brat czy siostra?

            > nie pozostaje mi nić innego jak nakręcić film o mojej męce by zadać kłam
            twoim
            > wypowiedziom.
            > ale nie mam akurat "wolnych" 20 mln dolarów by taki film nakręcić
            > D.


            To napisz cos ciekawego o swojej "mece", albo wysil sie raz i odpowiedz
            wyksztalcona osobo na prosto postawione pytanie .
            • panidanka Re: Gini 06.03.04, 09:12
              Gini
              dam ci dowód nie wprost, ale...cała jego „tajemnica” polega na tym, że znalazł
              się w tym wątku

              otóż
              wiem „na pewno” i tego nikt nigdy i nigdzie nie udowadnia, że formatka
              kreślarska A4 ma wymiary 210x297mm
              ale ja wiedząc o tym nigdy i z nikim się nie założę, że formatka A4 ma takie a
              nie inne wymiary.
              dlaczego?
              bo abym jako „kreślarz” mogła użyć formatki aA4 o takich wymiarach musze
              posłużyć się swoją miarką.
              a moja miarka mierzy z dokładnością do 1 mm.
              jeśli tego dowodu nie zrozumiałaś, to NIGDY nie zrozumiesz co jest napisane w
              tym wątku przeze mnie i twoje niezrozumienie jest dowodem twojej głupoty i
              twoich kłamstw.
              jesli zrozumiesz mój dowód, będzie to dla mnie dowodem, że na forum nie
              występuje jedna pojedyńcza żywa Gini, tylko całe pokolenie Gin

              i na tym kończę z tobą rozmowę z oczywistych i dowiedzionych tu faktów

              D..
      • Gość: pollak Re: Winy rodziców___przy odstresaczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 09:01
        > Ja ze swojej części ??winy ojca??, pozostawionej mi w spadku rozliczy
        > łam się do
        > końca.


        A ja kiedyś, tych co czepiają się A. Michnika o to że S. Michnik cośtam
        złego zrobił, nie miałem za poważnych ludzi. Myślałem że każdy odpowiada
        za siebie.


        'Krew jego na nas i na dzieci nasze'.....
        • Gość: wegan Re: Winy rodziców___przy odstresaczu IP: 207.44.154.* 06.03.04, 09:16
          Chodzi o ustosunkowanie sie do cynizmu rodzicow a nie o wziecie ich winy na
          siebie.
    • rycho7 Bez bilansu na zero 06.03.04, 11:31
      Pani Danka napisala calkiem ciekawy tekst na temat jednej z gnebiacych ja zmor.
      Dla mnie ten tekst jest szczegolnie ciekawy gdyz dotyka istoty sporow jakie z
      nia toczylem na forum dawniej przez wiele miesiecy.

      Pani Danka wbrew jej nadziei nie rozliczyla sie z przeszloscia swego ojca.
      Wynika to z bledow w jej rozumowaniu. Po pierwsze pisze ona o rozliczaniu sie z
      nie wlasnych win. Wydaje ona wyrok (winy) przed przeprowadzeniem sledztwa i
      procesu. Wchodzi tez w role oskarzonego nie bedac strona w tym postepowaniu.
      Dwa bledy w jednym.

      Nasze wczesniejsze spory takze wpisywaly sie w ten schemat bledow. Pani Danka
      (nutka czy udka???) ceni sobie "moralne" oceniactwo ponad fakty (dowody).
      Obraza sie za sprowadzanie ja na ziemie.

      Ojciec Pani Danuty zgodnie z ujawnionymi przez nia informacjami (nie wiemy
      nawet czy prawdziwymi) pracowal w Inforamcji Wojskowej Korpusu Bezpieczenstwa
      Wewnetrznego. Celem dzialalnosci tego typu jednostek bylo zapobiezenie
      infiltracji tych wojsk przez wrogow. Rozsadnym przeciez jest dazenie do tego
      aby przeciwnik nie wiedzial o tym gdzie i kiedy uderza zolnierze KBW. Wtedy
      straty wlasne beda z pewnoscia mniejsze. Pole do popisu dla fachowcow. Pani
      Danuta dokonuje projekcji z "dzialalnosci" Szechterow w Informacji Wojskowej z
      Koszykowej. Bez zadnych podstaw opartych na dowodach. Po prostu bezpodstawnie
      potepia swego ojca. To, ze centrala Informacj Wojskowej byla wykorzystywana do
      walki politycznej na najwyzszych szczeblach w panstwie nie oznacza tego samego
      na szczeblu okregu wojskowego rodzaju wojsk. KBW nie bylo jednostka, w ktorej
      dekowali sie politykierzy. Byla nowa jednostka nie majaca przedwojennego
      odpowiednika. W KBW wrogow politycznych nie trzeba bylo sadzic, wystarczalo ich
      systematycznie kierowac na pierwsza linie. Do tego nie potrzebna byla
      Informacja Wojskowa. Sadze wiec, ze Pani Danuta nie ma zadnych dowodow win
      swego ojca. Jej jego oskarzenia rodza sie w jej glowie zamotanej idea
      Autorytaryzmu Moralnego wlascicielki. Bogu ducha winny tatko jawi sie
      potworem "moralnym" w wyniku myslenia inaczej. Takiego "myslenia inaczej"
      niestety nie uda sie Pani Danucie rozliczyc. Zostana do zaplacenia rachunki
      kamieniarzy gdy tatko przewraca sie w grobie (nagrobek sie kruszy).

      Drugim zasadniczym bledem Pani Damuty jest "moralne" przechodzenie od ogolu do
      szczegolu. Tatko jest dla niej "winny" "bo tak sie w "towarzystwie" mowi".
      Brrr, az ciarki przechodza w zetknieciu z ta szechterszczyzna. Formacja tatki,
      KBW toczylo dosc ciezkie boje w okolicach Jedwabnego. Fakt malo znany. Okolice
      te byly zamieszkane przez ludnosc majaca dosc osobliwy stosunek do
      sprawiedliwosci ("Ojciec prac?"). Miejscowe wyczyny nie dotyczyly jedynie tego
      za co przepraszal sam prezydent "nie wszystkich Polakow". Gini twierdzila swego
      czasu, ze to Niemcy posylali tam do gazu po 1944 milicjantow, czlonkow PPR,
      kolaborantow z wladza i chlopow uprawiajacych ziemie z reformy.
      Szkopskie "dlugie rece". A michnikowa propaganda szechterowala z powodzeniem.
      Pani Danuta niestety prezentuje w tej dziedzinie poziom Dany. Cale szczescie,
      ze nie upada do Fredzia.

      Pani Danuta ma okazje ostatnio do sojuszu z hersztem pacynek ponownie
      ujawnionym na forum. Sojusz pan mylacych autorytaryzm moralny z charyzma
      Autorytetu Moralnego. Och to pragnienie rzadu dusz. I zew splecznikowski
      zauroczonych aureola (upajajace opary - grzaniec) wadery.

      Nie dziwi mnie to, ze Panidanka ma klopoty z nekajacymi ja zmorami. Zamiast je
      unicestwic, dokarmia je zawijasami swego myslenia i bezmyslenia. Zmory sa
      smakoszami urojen i przywidzen. A bawidamka z prawdziwa "Pasja" pretenduje do
      roli Dobrego Pasterza (zmor).
      • Gość: wegan Re: Bez bilansu na zero IP: 207.44.154.* 06.03.04, 18:33
        Tekst Rycha trudny, nowomowa polska, jakby chaos w myslach autora lub proba
        zaszyfrowania tych luznych mysli. Mam pytanie, z powodu niejasnych sugestii w
        tekscie Rycha: czy to oddzialy KBW strzelaly do Zydow w Jedwabnem a nie Niemcy?
        • panidanka Re: Bez bilansu na zero 06.03.04, 20:35
          EUREKA!
          już wiem!
          wasi rodzice nie mają grzechu
          to wszystko co złego się wydarzyło w naszej histirii najnowszej uczynił nam
          Gargamel a Smerfy go tylko "kiwały" w samoobronie

          pozostałam więc jedyna winna

          D.
          • panidanka Re: Bez bilansu na zero 06.03.04, 20:49
            EUREKA II

            już wiem!
            winy waszych ojców nosi codziennie Jezus na krzyżu i pewnie dlatego Krzyś ma
            takie kłopoty, aby zdjąć to [g...o] ze ściany
            ale żeście to sobie sprytnie wymyślili

            może dopuścicie mnie do spółki ?
            ile muszę wnieść, aby się załapać na ten kolektyw niewinnych?

            D.

            • miltonia Re: Bez bilansu na zero 07.03.04, 00:50
              Akurat mnie nie przesladuja winy moich rodzicow, bo nic zlego innym nie
              uczynili, a dobrego wiele. Tak, ze nie mam takich jak Ty dylematow i teraz
              widze, jakie to szczescie, ze nie mam. Pomyslalam sobie, jaki bylby moj do nich
              stosunek, gdybym sie dowiedziala, ze robili cos, co wg mnie i innych jest
              naganne, ze nie powiem odrazajace. Nie wyobrazam sobie tego, prawde mowiac. Nie
              zazdroszcze Ci, ale jednoczesnie sadze, ze ta wiedza uczynila z Ciebie osobe
              bardziej wrazliwa i wiecej rozumiejaca. Wiem, latwo powiedziec, ze nie mozemy
              byc odpowiedzialni za czyny naszych rodzicow (dzieci juz predzej, chociaz nie
              do konca) i domyslam sie, ze trudno kochac kogos albo pamiec o nim, jesli
              zrobil cos za co innych by sie nienawidzilo.
              • panidanka Re: Bez bilansu na zero 07.03.04, 05:21
                miltonio

                problem wybaczenia swoim rodzicom za popełnienie przez nich czynów niegodnych-
                to jedno.
                i problem ten dotyczy już raczej człowieka dorosłego, bo jako dziecko nie ma
                raczej możliwosci wiedzieć i zdawać sobie sprawy z tego co złego i niegodnego
                rodzice zrobili.
                ale jest przecież jeszcze inny problem i dla dzieci być może jeszcze
                trudniejszy.
                to przecież ci sami rodzice wychowują swoje dzieci i czy tego chcą czy nie,
                świadomie czy nieświadomie, wychowują swoje dzieci na „swój wzór i
                podobieństwo” przekazując swoim dzieciom swój kodeks zasad moralnych i
                etycznych.
                w tej sprawie najwięcej miałaby do powiedzenia współczesna psychologia.
                to bardzo trudny problem.
                rodzice, by zachować miłość dziecka sami nie powiedzą wielu prawd o sobie, by
                dorosłe już dziecko go nie osądzało. łatwiej jest wtedy sobie powiedzieć, że
                moje winy osądzi np.Bóg.
                i na ogół rodzice milczą i nie mówią dzieciom całej prawdy, a tylko taką jej
                część, która ich usprawiedliwia w oczach własnych dzieci.
                tym sposobem .....kłamstwo się powiela przez następne pokolenia i do starych
                kłamstw dodaje nowe, bo nowe pokolenia mają swoje nowe winy i taki „układ” też
                im odpowiada.

                nieliczni chcą i potrafią stanąć oko w oko z przewinami ojców i zdają sobie
                sprawę, że taka postawa jest jedyną właściwą, aby ich dzieci nie były już
                obarczone winami poprzednich pokoleń. taka postawa uczy też uczciwości w
                praktyce. dziecko dostaje wyraźny sygnał, że po prostu trzeba być uczciwym we
                wszystkim. w tym co niewygodne i nieprzyjemne też.
                bo kazde dziecko woli być dumne z osiągnięć rodziców i mówiąc prawdę dziecku
                narażamy je także na pewien dyskomfort psychiczny.

                większość rodziców wybiera wygodniejszą dla siebie i dzieci drogę, ale ta
                wygodniejsza droga jest też wygodniejsza dla kłamstwa. i tak sobie kłamstwo
                wygodnie maszeruje razem...z nami oczywiście.

                D.
                • miltonia Re: Bez bilansu na zero 07.03.04, 09:35
                  Czyzbys sugerowala, ze czegos o swoich rodziacach nie wiem? Nie przeprowadze Ci
                  tutaj procesu dowodowego, ale wiem, ze nie mam powodu sie ich wstydzic i jestem
                  pewna, ze jakichs tam mrocznych swoich tajemnic przede mna nie ukryli, bo
                  takowych nie maja. Co do wychowania, niestety nie udalo im sie uczynic ze mnie
                  osoby, ktorej sposob bycia, zycia i wybory by ich satysfakcjonowaly, nad czym
                  do dzis mamusia zalamuje rece. Malo tego, gdym podrosla juz byla, sama zaczelam
                  ja wychowywac, przekonujac, ze jej poglady na pewne sprawy sa hmmm
                  staroswieckie.
                  • panidanka Re: Bez bilansu na zero 07.03.04, 10:00
                    miltonia napisała:

                    > Czyzbys sugerowala, ze czegos o swoich rodziacach nie wiem? Nie przeprowadze
                    Ci
                    >
                    > tutaj procesu dowodowego, ale wiem, ze nie mam powodu sie ich wstydzic i
                    jestem
                    >
                    > pewna, ze jakichs tam mrocznych swoich tajemnic przede mna nie ukryli, bo
                    > takowych nie maja. Co do wychowania, niestety nie udalo im sie uczynic ze
                    mnie
                    > osoby, ktorej sposob bycia, zycia i wybory by ich satysfakcjonowaly, nad czym
                    > do dzis mamusia zalamuje rece. Malo tego, gdym podrosla juz byla, sama
                    zaczelam
                    >
                    > ja wychowywac, przekonujac, ze jej poglady na pewne sprawy sa hmmm
                    > staroswieckie.

                    miltonoi
                    tobie nic nie sugerowałam
                    a moje dzieci jak podrosły...też mnie wychowywały po swojemu, czyli na
                    nowoczesną nutę smile

                    a poza tym to masz szczęscie ze masz takich rodziców
                    moje gratulacje dla całej rodzinki!

                    D.
                    • Gość: S Re: Bez bilansu na zero IP: *.tvsat364.lodz.pl 07.03.04, 10:36
                      A ja chciałbym spełnić marzenie mojego ojca i zatłuc zwyczajnym kijem niemca. M
                      ój ojciec był na robotach.
                      • rycho7 Re: Bez bilansu na zero 07.03.04, 17:21
                        Gość portalu: S napisał(a):

                        > A ja chciałbym spełnić marzenie mojego ojca i zatłuc zwyczajnym kijem niemca.

                        Udaj sie do niemieckiej kliniki polozniczej i speln marzenie Twojego ojca na
                        jakims kilkudniowym obiekcie nienawisci. Zapewniam, ze nie bedzie sie bronil.

                        > Mój ojciec był na robotach.

                        Znam pare osob wspolczesnie ktore takze by chcialy na roboty do Niemiec. Znam
                        tez takich, ktorym po robotach w czasie wojny nie chcialo sie juz powrocic do
                        Polski i bardzo to sobie chwala wraz z dziecmi i wnukami.
                  • rycho7 domniemanie niewinnosci 07.03.04, 17:16
                    miltonia napisała:

                    > Czyzbys sugerowala, ze czegos o swoich rodziacach nie wiem?

                    Szanowne Panie dosc zgodnie dokonaly samosadu nad tatkiem bawidamki. Ja jak
                    dotad nie wiem nic o orzeczeniu winy tatki bawidamki przez niezawisly sad.
                    Totez nie potrafie sie przylaczyc do autorytaryzmu Szanownych Pan sugerujacego
                    wine osobnika z pracy osobnika w legalnej jednostce panstwowej. Kto zdaniem Pan
                    mialby zajmowac sie przykladowo poczynaniami bojcow Ukrainskiej Powstanczej
                    Armii w Bieszczadach? A moze KBW nie miala w ogole nic do roboty w powojennej
                    Polsce? Mie rozumiem ani zasad ani sposobu myslenia szanownych Pan.
                    • miltonia Re: domniemanie niewinnosci 07.03.04, 18:01
                      rycho7 napisał:


                      > Szanowne Panie dosc zgodnie dokonaly samosadu nad tatkiem bawidamki. Ja jak
                      > dotad nie wiem nic o orzeczeniu winy tatki bawidamki przez niezawisly sad.
                      > Totez nie potrafie sie przylaczyc do autorytaryzmu Szanownych Pan
                      sugerujacego wine osobnika z pracy osobnika w legalnej jednostce panstwowej.
                      Kto zdaniem Pan mialby zajmowac sie przykladowo poczynaniami bojcow Ukrainskiej
                      Powstanczej Armii w Bieszczadach? A moze KBW nie miala w ogole nic do roboty w
                      powojennej Polsce? Mie rozumiem ani zasad ani sposobu myslenia szanownych Pan.

                      Szkoda, bo nic w tym skomplikowanego. A ze nie zrozumiales wynika z calego
                      Twego postu. Nie osadzamy ojca Danki, tylko rozmawiamy, o tym jaki wplyw na nia
                      i ewentualnie na innych ma wiedza o dzialalnosci najblizszych osob.
                      Dzialalnosci, ktora nam z roznych wzgledow nie odpowiada czy ktora brzydzimy
                      sie. Danka w swych rozterkach nie wie, czy jej ojciec faktycznie wyrzadzil
                      jakies konkretne zlo. Byc moze siedzial w biurze i przystawial pieczatki. Wie
                      tylko, ze pracowal w firmie kojarzonej obecnie zle. I ma obawy czy jej ojciec
                      nie przyczynil sie do czyjejs krzywdy. Ponial?
                      • rycho7 Re: domniemanie niewinnosci 08.03.04, 09:36
                        miltonia napisała:

                        > Szkoda, bo nic w tym skomplikowanego. A ze nie zrozumiales wynika z calego
                        > Twego postu. Nie osadzamy ojca Danki, tylko rozmawiamy, o tym jaki wplyw na
                        nia
                        > i ewentualnie na innych ma wiedza o dzialalnosci najblizszych osob.

                        Inicjatorem watku jest Panidanka. W jej przypadku mozemy mowic o wplywie
                        niewiedzy na "nia
                        i ewentualnie na innych". Jako, ze w zakresie tej wlasnie niewiedzy
                        dyskutujemy. Ja staram sie twardo stac na strazy zasad naszego kregu
                        kulturowego. Bronie domniemania niewinnosci. W odroznieniu od autrytaryzmu
                        moralnego Szanownych Pan.

                        > Dzialalnosci, ktora nam z roznych wzgledow nie odpowiada czy ktora brzydzimy
                        > sie.

                        Wiec sie pytam, czy bojcy UPA mieli sie rozpelznac na cala Polske? A
                        jedwabienskie "kiemlicze" riezac do woli? Rakarz zawod potepiany ale uzyteczny
                        gdy brak porzadnych gospodarzy.

                        > Danka w swych rozterkach nie wie, czy jej ojciec faktycznie wyrzadzil
                        > jakies konkretne zlo. Byc moze siedzial w biurze i przystawial pieczatki. Wie
                        > tylko, ze pracowal w firmie kojarzonej obecnie zle. I ma obawy czy jej ojciec
                        > nie przyczynil sie do czyjejs krzywdy. Ponial?

                        Nie, nie ponial, bo nie akceptuje takiego sposobu rozumowania. Sadzi sie za
                        konkrety a nie za caloksztalt klimatu. Dokladnie odwrotnie niz Szanowne
                        Oponentki. Dla mnie klimat Informacj Wojskowej z Koszykowej nie obejmuje
                        dzialalnosci Informacj Wojskowej KBW na Wybrzezu. Dowieriaj no proweriaj.
                        • miltonia Re: domniemanie niewinnosci 08.03.04, 10:28
                          rycho7 napisał:

                          > Nie, nie ponial, bo nie akceptuje takiego sposobu rozumowania. Sadzi sie za
                          > konkrety a nie za caloksztalt klimatu. Dokladnie odwrotnie niz Szanowne
                          > Oponentki. Dla mnie klimat Informacj Wojskowej z Koszykowej nie obejmuje
                          > dzialalnosci Informacj Wojskowej KBW na Wybrzezu. Dowieriaj no proweriaj.

                          Przeciez my nie sadzimy, to juz zreszta pisalam. I o Dance nie o jej ojcu tak
                          naprawde rozmawiamy, o jej odczuciach i rozterkach, ktore ja mecza. Moglaby je
                          miec rownie dobrze z innych powodow dzialalnosci swego ojca, ktore wg niej nie
                          przynosza chwaly (np. upodobania do pieknych pan, gdyby jej ojciac takowe
                          mial). Reasumujac, my mowimy o zupie, Ty o d... i oswiadczasz, ze jestes naszym
                          oponentm, che, che.
                          Jeszcze raz, zeby bylo jasne. Nie ocenialam Danki ojca, tylko zastanawialam
                          sie, jak sie czuje czlowiek, majacy obawy, ze bliska mu osoba BYC MOZE robila
                          rzeczy przez nas nieakceptowane.
            • Gość: Zasymilowany Re: Nie licz na to. IP: 80.53.175.* 14.03.04, 01:39
              Z win się nie wykupisz Im,to nasz grzech od zarania.
        • rycho7 nowomowa przeciwnych pogladow 07.03.04, 13:23
          Gość portalu: wegan napisał(a):

          > czy to oddzialy KBW strzelaly do Zydow w Jedwabnem a nie Niemcy?

          Wegan dosc czytelnie pisze, ze nie zgadza sie z tym co pisze ja. Ale nie
          potrafiac znalezc kontrargumentow udaje, ze tekst dla niego za trudny.
          Wyjasniam wiec, ze w czasach istnienia KBW do Zydow juz nie strzelano.
          Kosmopolici wtedy rzadzili jako przez niektorych nazywana zydokomuna. Natomiast
          w okolicach Polski polnocno-wschodniej mieszkala ludnosc "kiemliczowska" o
          specyficznym podejsciu do sprawiedliwosci ("Ojciec prac?").
          Zwiazku "kiemliczskosci" z KBW nie zauwazam. Natomiast kiemliczowski wymiar
          mordowania Polakow majacych czelnosc uprawiac ziemie z reformy rolnej zlewa mi
          sie w jednoisc z jedwabienska stodola. Takie klimaty zaczadzenia proszkiem do
          prania lub innymi miazmatami "intelektualizmu" autorytarno-moralnego.
          • Gość: wegan Re: nowomowa przeciwnych pogladow IP: *.telia.com 08.03.04, 01:45
            "Ludnosc kiemliczowska" w polnocno-wsch. Polsce to Polacy, Bialorusini, czy
            Niemcy po Prusach Wsch., czy Ukraincy przesiedleni tam po KBW-owskiej"akcji
            Wisla" (czyli tej akcji palenia wsi ukrainskich), czy Kaszubi + Prosze o
            wyjasnienie. Co to znaczy "Ojciec prac?"-wymieniany przez Pana Rycha
            kilkakrotnie. Jezyk faktycznie u Pana niezrozumialy miejscami.Nowy Tuwim?
            • yagnieszka Odmienna optyka 08.03.04, 02:08
              Jest niedzielny wieczor i zebralo mi sie na sentymenty wiec dopisze sie do
              watku choc o zupelnie innych winach rodzicow niz autorka pierwszego postu. Moi
              rodzice nie byli zaplatani w historie ani in plus, ani in minus. Byli pijakami.
              Jak i ich rodzice a moi dziadkowie. Zostawili mi w spadku pamiec picia, bicia,
              wynoszenia wszelkich dobr na Bazar Rozyckiego celem zamienienia ich na
              jakakolwiek dzialke alkoholu w jakieljkolwiek postaci. Zostawili mi w pamieci
              smrod rzygowin i moczu, halas wrzaskow, bol bycia bita pasem, krzeslem, czym
              popadlo. Ojciec bijal i mnie, i matke. Matka tylko mnie. Gdy matka zmarla,
              ojciec mogl juz bic tylko mnie.
              Sa jeszcze winy Ich obojga, o ktorych pisac nie mam smialosci. I jest jeszcze
              ta swiadomosc, ze winy moich rodzicow placza sie z winami tylu innych
              doroslych, ktorzy wiedzieli, co sie dzieje i nie reagowali w zaden sposob. Nikt
              mnie - malej dziewczynki z Pragi - nigdy nie oslonil, nie ochronil, nie bronil.
              A przeciez byli dookola jacys milicjanci, nauczyciele, sprzedawcy w sklepie,
              sasiedzi, przechodnie - rodzice innych, szczesliwszych dzieci. Nie reagowal
              nikt.
              Jak ja sie mam spowiadac za winy moich rodzicow? Ucieklam stamtad. Nie mieszkam
              na Pradze, nie mieszkam w Warszawie, nie mieszkam w Polsce. Bardzo sie staram
              widziec i slyszec wolania o pomoc dzieci takich, jak ja. Pomagam? Na ile umiem
              i potrafie. Czy to wystarcza zeby odkupic Ich winy wobec mnie i wobec siebie
              wzajemnie? Posag niose dniem i noca - nie moge sie z niego wyzwolic sad
              • Gość: wegan Re: Odmienna optyka IP: *.telia.com 08.03.04, 02:19
                A sa tacy, co posmiertne pomniki stawiaja swoim rodzicom - oprawcom, no moze
                nie pijakom, ale starym komunistom. Czasami nawet holduje ich okrutnej
                ideologii.Chociaz przyznac trzeba, stalinowcy przynajmniej nie znecali sie na
                swoich wlasnych dzieciach, takze nasjonalisci Ukraincy na Wolyniu , Niemcy w
                hitlerowskich mundurach, Serbowie w Bosni i im podobni "ideolodzy".
                • panidanka Re: Odmienna optyka 08.03.04, 07:17
                  Gość portalu: wegan napisał(a):

                  > A sa tacy, co posmiertne pomniki stawiaja swoim rodzicom - oprawcom, no moze
                  > nie pijakom, ale starym komunistom. Czasami nawet holduje ich okrutnej
                  > ideologii.Chociaz przyznac trzeba, stalinowcy przynajmniej nie znecali sie na
                  > swoich wlasnych dzieciach, takze nasjonalisci Ukraincy na Wolyniu , Niemcy w
                  > hitlerowskich mundurach, Serbowie w Bosni i im podobni "ideolodzy".

                  tu się możesz mylić Weganie
                  ojcowie MOGLI przenosić "metody i zasady działania" swojej pracy na dzieci
                  także w środowisku rodzinnym

                  D.
              • panidanka Re: Odmienna optyka 08.03.04, 07:14
                yagnieszo

                badzo dziękuję ci za ten wpis, bo...
                właśnie i taki 'spadek" po rodzicach miałam w tle pisząc o "spadku win" po moim
                ojcu

                uważam, ze to co napisałaś to jest właśnie te sam problem widziany jedynie
                z "innej optyki"

                pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że ten "swój" bagaż win rodziców
                napisałaś tylko na potrzeby tego wątku jako pokazanie innej optyki problemu, i
                że ta "inna optyka" w rzeczywistości nie była twoim bezpośrednim udziałem
                D.
              • Gość: Latający Holender Re: To straszne. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.04, 01:44
            • rycho7 Koncz Wasc, wstydu oszczedz. 08.03.04, 09:20
              Gość portalu: wegan napisał(a):

              > "Ludnosc kiemliczowska" w polnocno-wsch. Polsce to Polacy, Bialorusini, czy
              > Niemcy po Prusach Wsch., czy Ukraincy przesiedleni tam po KBW-owskiej"akcji
              > Wisla" (czyli tej akcji palenia wsi ukrainskich), czy Kaszubi + Prosze o
              > wyjasnienie.

              Postaci literackie - Kiemlicze nie byli mieszanka tworzona dla zamotania przez
              Wegana. Ponowne ukrywanie sie poprzez rzniecie glupa. Kiemlicze byli zapewne
              Kurpiami. Kto ich zna wie o co chodzi.

              > Co to znaczy "Ojciec prac?"-wymieniany przez Pana Rycha
              > kilkakrotnie. Jezyk faktycznie u Pana niezrozumialy miejscami.Nowy Tuwim?

              Jest to cytat z literatury, a dokladniej z synow starego Kiemlicza. Przez
              ostatnie lata naduzywany w polskiej reklamie proszku do prania. Odwolywanie sie
              do faktow "kulturowych" moze byc niezrozumiale dla "obcych". Dyskutowanie z
              obcymi o dziedzictwie po rodzicach w Polsce uwazam za nieporozumienie. Koncz
              Wasc, wstydu oszczedz.
            • panidanka Re: nowomowa przeciwnych pogladow 08.03.04, 10:08
              Gość portalu: wegan napisał(a):

              >wyjasnienie. Co to znaczy "Ojciec prac?"-wymieniany przez Pana Rycha
              > kilkakrotnie. Jezyk faktycznie u Pana niezrozumialy miejscami.Nowy Tuwim?

              ja to zawsze rozumiałam w ten sposób, że jak ociec każe, to najważniejsze
              ociec każe prać (czyli pobić, zabić), to syn nie myśli, tylko ...pierze jako
              ojce kazali

              D.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka