wyluzowana.kaczka
12.06.10, 07:24
„Po katastrofie samolotu Lech Kaczyński idzie do nieba. Na jego
powitanie szpalerem ustawiają się oficerowie z Katynia. Salutują,
meldują się. Tylko jeden stoi w kącie: niepewny, pochylony. – A
jemu co się stało? – pyta Kaczyński. – A… To jest ojciec Wajdy…”.
Mozna penc ze smiechu!