________________2008 rok_________

23.07.10, 00:04
CytatZadłużenie RP
Maciej Lodyga

W 1989 r. zadłużenie Polski wynosiło ponad 40 mld$ i było naprawdę
poważnym obciążeniem naszego państwa. W latach 90-tych sporo mówiono
(i słusznie) o tzw. długach Gierka, zapominając co prawda, że długi
te znacznie wzrosły wskutek niespłacania rat kredytowych przez ekipę
Jaruzelskiego. Za to obecnie niewiele mówi się o aktualnym
zadłużeniu Polski, przez co mało kto zdaje sobie sprawę, że wg
danych GUS zadłużenie naszego kraju wynosi obecnie ponad 0,5 biliona
złotych, co przy kursie 2,90 zł. za 1$ daje sumę ponad 172 mld $.

Jak do tego doszło? Odpowiedź jest prosta: przez kolejne lata
zaciągaliśmy więcej nowych zobowiązań, aniżeli spłacaliśmy starych.
Pomimo umorzenia na początku lat 90-tych części długów Gierka, w
1995 r. zadłużenie Polski wynosiło 167.266,70 mld zł., w 2000 r.
wzrosło do 266.837,80 mld zł., a w 2005 r. doszło do 440.167,00 mld
zł. Liczby te są tak monstrualne, że tygodnik „Wprost” w numerze
2/2006 stworzył dla zobrazowania wzrostu zadłużenia nową jednostkę
skali – liczbę Gierka (lG) przyjmując, że 1 lG = 28 mld $. Tyle
wynosiło zadłużenie PRL w chwili ogłaszania stanu wojennego.

I tak, wg tygodnika „Wprost”:

● Jaruzelski powiększył rozmiary zadłużenia do 1,5 lG,
● rządy postsolidarnościowe dobrnęły z końcem 1993 r. do 1,85 lG,
● rządy postkomunistyczne powiększyły należności państwa do 2,25 lG,
● Jerzy Buzek pozostawił dług na poziomie 2,54 lG,
● za rządów Leszka Millera i Marka Belki dług prawie się podwoił
osiągając 4,74 lG.

Inflacja powoduje spadek siły nabywczej pieniądza, dlatego wartości
nominalne trochę zniekształcają obraz wielkości zadłużenia. 1 złoty
nie miał takiej wartości w 2005 r. jaką miał w 1995 r. Odnieśmy więc
zadłużenie w relacji do Produktu Krajowego Brutto. Tutaj czeka nas
miła niespodzianka, ponieważ w latach 90-tych zadłużenie spadało w
relacji do PKB. O ile w 1989 r. było to około 65% PKB, o tyle w 1995
r. - 54,3%, a w 2000 r. już tylko 38,9%. Później niestety wzrosło,
osiągając w 2005 r. - 44,8% PKB, a w 2006 r. - 45,1% PKB. W 2007 r.
spadło do 42,9% PK, ale w tym roku znów ma wzrosnąć.

Zadłużenie a budżet państwa

Jaka jest relacja zadłużenia do budżetu naszego państwa? Budżet
można podzielić najogólniej na: dochody, wydatki, rozchody i źródła
pokrycia pożyczkowych potrzeb budżetu. Czym są dochody i wydatki
oraz wynikły z tego deficyt budżetowy, to z pewnością Państwo
wiedzą. Za to prawdopodobnie niewielu ma świadomość czym są
rozchody.

Otóż rozchody to głównie środki na spłaty pożyczek i kredytów oraz
wykup skarbowych papierów wartościowych. Nie są one pokrywane z
dochodów, ale prawie w całości pokrywa się je z nowych pożyczek i
kredytów oraz ze sprzedaży skarbowych papierów wartościowych. Z tych
źródeł pokrywa się również deficyt budżetowy.

W 2007 r. wyglądało to następująco: Polska miała ponad 236 mld zł.
dochodów, ponad 252 mld zł. wydatków i ponad 132 mld zł. rozchodów.
Deficyt budżetowy wyniósł ok. 15 mld zł. Sprzedano skarbowe papiery
wartościowe za kwotę ponad 113 mld zł.

Budżet naszego państwa można więc przyrównać do budżetu rodziny,
która uzyskując miesięcznie ok. 2.300 zł. dochodów, wydaje na
utrzymanie ok. 2.500 zł. i nadto ma do spłacania co miesiąc po 1.300
zł. raty kredytowej.

Podkreślam, że środki niezbędne na spłatę kredytów, pożyczek, czy
wykup bonów skarbowych nie są ujęte w wydatkach. W wydatkach ujęte
są tylko koszty obsługi zadłużenia, czyli głównie odsetki. O ile
więc na spłatę zobowiązań głównych zaciąga się kolejne kredyty i
emituje kolejne papiery wartościowe, o tyle na koszty obsługi
zadłużenia trzeba wygospodarować pieniądze z dochodów. Są to kwoty
tak ogromne, że najlepiej przedstawić je w porównaniu z niektórymi
dochodami i wydatkami (w mld zł., w zaokrągleniu):
ROK Koszt obsługi zadłużenia Skarbu Państwa Koszt obsł. zadł. w
relacji do wydatków państwa Wpływy budżetu z tytułu podatku VAT
Wpływy budżetu z tytułu podatku PIT Subwencja oświatowa
2007 27,6 10,9% 96,3 35,4 ok. 28
2005 25 12% 75,4 24,4 26,1
2001 20,9 12% 52,9 23,4 22,1



Wpływy z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych płaconego
przez miliony Polaków ledwo pokrywają - a wcześniej nawet nie
pokrywały – odsetki od zaciągniętych długów. Obsługa zadłużenia
kosztuje nas mniej więcej tyle, ile państwo przekazuje samorządom na
oświatę.

Jak podawał „Wprost” nr 16/2003 obsługa naszego zadłużenia była już
w 2003 r. tak potwornie kosztowna, że przekraczała sumę wydatków na
wymiar sprawiedliwości, obronę narodową, naukę i szkolnictwo
wyższe!!! Koszt obsługi zadłużenia w relacji do wydatków państwowych
pokazuje nam, że na każde 1000 zł. wydane przez Skarb Państwa, 109-
120 zł. płynęło do kredytodawców na pokrycie odsetek od długów.
Gdyby w 2001 r. zadłużenie jakimś cudem stanęło w miejscu,
moglibyśmy w 2007 r. wydać prawie 7 mld zł. więcej na inne cele niż
odsetki.

Piszę o tym, aby zdali sobie Państwo sprawę, że Polska pogrąża się
coraz bardziej w długach. Nasze państwo co roku zaciąga nowe
zobowiązania na pokrycie starych, a jego ogólne zadłużenie stale
rośnie. O ile mass-media w latach 90-tych wiele mówiły o długach
Gierka, o tyle przycichł temat ogólnego zadłużenia Polski powstałego
w III RP.

Inflacja

Polska zadłuża się głównie w drodze emisji skarbowych papierów
wartościowych. Ich emisja przypomina po części drukowanie banknotów,
ponieważ podobnie jak drukowanie banknotów jest pompowaniem „pustego
pieniądza” w rynek. Jeżeli pieniądza na rynku, jest coraz więcej,
spada jego wartość. Spada z tych samych przyczyn, z powodu, których
spada wartość np. używanych aut z importu wskutek ich coraz większej
ilości na rynku krajowym.

Takie jest podstawowe prawo ekonomii – wzrost ilości jakiegoś dobra
powoduje spadek jego wartości (chyba, że wraz ze wzrostem podaży
mielibyśmy o wiele większy wzrost popytu). Spadek wartości pieniądza
to inflacja. Czym jest inflacja powstała wskutek bezprawnej
produkcji „pustego pieniądza” przez państwo, czyli przez polityków,
najtrafniej określił amerykański ekonomista Murray N. Rothbard w
książce pt. „Tajniki bankowości” (do kupienia tutaj):

Inflacyjne wzrosty podaży pieniądza są perfidną formą opodatkowania,
gdyż jest to opodatkowanie ukryte i niewielu ludzi potrafi zrozumieć
dlaczego ceny rosną. (…wink Inflacja to subtelny sposób wywłaszczenia,
w którym ofiary zdają sobie sprawę, że ceny poszły w górę, ale nie
wiedzą dlaczego.

Państwo emitując „pusty pieniądz” zaspokaja swe nadmierne potrzeby,
z czego korzystają nieliczni. Natomiast płacą za to wszyscy poprzez
spadek – wskutek inflacji – realnej wartości wynagrodzeń, zysków i
oszczędności. Wielu cieszy się kiedy państwo im daje, ale nie zdaje
sobie sprawy, że później zabiera im znacznie więcej, bo powodując
inflację sprawia, że za swą pensję mogą kupić coraz mniej. Jeśli
ceny rosną, to dlatego, że kolejne rządy produkują
nieustannie „pusty pieniądz”, okradając nas w wyrafinowany sposób.

    • hasz0 ________to już sie zaczęło 13 Marca 2008 ta blaga? 23.07.10, 00:06
      CytatOtwarte Fundusze Emerytalne

      Warto spojrzeć również na powiązanie długów Polski z systemem
      ubezpieczeń społecznych. Dr Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama
      Smitha w „Polonia Cristiana” nr 4/2008 zauważa, że:

      OFE od połowy 2005 do połowy 2007 r. chwaliły się rekordowymi
      zyskami wypracowanymi dla przyszłych emerytów. Ale przy tym 60%
      składek zainwestowały w obligacje skarbu państwa. A skąd państwo
      weźmie teraz pieniądze na wykup obligacji, żeby OFE miały na
      emerytury?

      A skąd OFE mają pieniądze na pożyczanie ich Skarbowi Państwa, czyli
      pośrednio nam samym? Od ZUS-u, który ściągnął je przymusowo z
      wynagrodzeń milionów Polaków. De facto jednym z głównych
      pożyczkodawców naszego kraju jest społeczeństwo polskie. Pożyczamy
      sami sobie, ale za pośrednictwem OFE. Pośrednik ten zarabia
      pobierając prowizję za inwestowanie naszych pieniędzy w „nasze”
      skarbowe papiery wartościowe. Skarb Państwa nie mógłby pożyczyć
      pieniędzy od ZUS-u, ale dzięki wyprowadzeniu części środków do OFE -
      te same pieniądze może pożyczyć od OFE.

      Trzeba też wziąć pod uwagę, że inwestowanie przez OFE w skarbowe
      papiery wartościowe skutkuje przesunięciem ogromnych ilości
      pieniędzy, które OFE mogłyby inwestować w bardziej produktywny
      sposób w naszej gospodarce, do nieproduktywnych wydatków i rozchodów
      państwowych.

      Debata publiczna

      W systemie demokratycznym klasa polityczna musi podejmować takie
      działania, które zapewniają jej poparcie wyborcze, przy czym ważne,
      aby skutki pozytywne wystąpiły przed upływem 4 lat kadencji. Dopóki
      przeciętny wyborca będzie pytał: „ile nam dacie?”, a nie będzie
      pytał: „z czego nam dacie i na ile nas zadłużycie?”, dopóty kolejne
      rządy będą „drukować” pusty pieniądz by zaspokoić poszczególne grupy
      społeczne, a kwestia rosnącego zadłużenia będzie spadać na dalszy
      plan. A co to za sztuka rozdawać poszczególnym grupom zawodowym, czy
      społecznym pożyczone pieniądze?

      Tutaj wiele zależy od mass-mediów. O ile sporo mówiono w latach 90-
      tych o długach Gierka, o tyle obecnie nie mówi się prawie nic o
      rosnącym zadłużeniu. Gdyby mass media nagłośniły ten temat i
      doprowadziły do szerszej debaty publicznej, byłaby szansa na to, że
      w społeczeństwie upowszechniłaby się świadomość wielkości zadłużenia
      i obywatele jako wyborcy zaczęliby domagać się od klasy politycznej
      deklaracji oraz konkretnych kroków w tej sprawie. Może zaczęto by
      brać pod uwagę wzrost zadłużenia i wielkość deficytu budżetowego na
      ocenę poszczególnych rządów. Gdyby zajęto się tym tematem choć w
      takim stopniu jak w zeszłym roku teletubisiami, to myślę, że na
      początek byłoby dobrze. Mass media wolą niestety zajmować się
      sprawami mało istotnymi jak torebka jakiejś posłanki, piesek
      marszałka, czy mina prezydenta.

      W związku z zadłużeniem mam wiele pytań jako obywatel. Chciałbym
      wiedzieć na co dokładnie poszły środki z zaciąganych pożyczek i
      kredytów w minionych latach. Czy wielki wzrost zadłużenia w okresie
      2001-2005, to skutek polityki Jerzego Buzka, czy wina rządu Leszka
      Millera? Czy aktualne zadłużenie jest wielkim zagrożeniem, czy może
      tak naprawdę nie ma powodów do obaw, biorąc pod uwagę, że są państwa
      w UE, których dług przekracza już 100% PKB, a też funkcjonują? Jaka
      jest metoda obliczania wskaźnika inflacji? Jakie skutki na
      zadłużenie będzie miało wprowadzenie euro? Jakie kompetencje w
      zakresie polityki pieniężnej przejdą po wprowadzeniu euro z NBP do
      EBC? Kto oraz ile zarabia na kredytowaniu naszego kraju? W mass-
      mediach cisza na takie tematy, więc jeśli ktoś z czytelników zna
      odpowiedzi na te pytania, to chętnie posłucham.


      nczas.com/numer-biezacy/lodyga-zadluzenie-iii-rp/

    • hasz0 ____________13 Mar '09 dokladka linka________ 23.07.10, 00:07
      Wysłany: 09:54, 13 Mar '09 Temat postu:


      Doloze linka ktory juz wklejales:
      waluty.onet.pl/1,63,8,53934813,144728709,6186840,0,forum2.html

    • hasz0 _________2009 a nie 2008 rok___ale co za różnica? 23.07.10, 00:13

      hedgingowe metody niejaasne dla klienta...........

      ktore jak ubezpieczenie przed pożarem bliźniaka zachącają do
      podpalenia....

      albo jak Totek z wyplatą za 3-ke i 4-kę
      a gdy padnie 5 lub 6-ka odwrotka płaci "wygrywajacy"
      Totolotkowi!!!!!!!

      Twierdzenie POLIszynela:

      Tam gdzie "Złoty Chłopak Sasza" założy swoją filię banku......
      niechybnie na ten kraj spadnie
      wielki kryzys
      • hasz0 ___________Wprost__________wszystlo stare art.!!! 23.07.10, 00:16

        dobre czasy dla konsumentów się kończą, a rosnące szybko ceny
        zwiększą koszty i pogorszą jakość życia. Aby nie zapłacić
        politycznego rachunku za inflację, uciekają się oni jednak do czegoś
        znacznie gorszego niż efektowne słowne potyczki – po cichu
        manipulują wskaźnikami dotyczącymi inflacji. Z inflacyjnych koszyków
        znikają ceny żywności, energii, nie są w nich uwzględniane ceny
        nieruchomości, czyli wszystko to, co drożeje najbardziej. To dlatego
        Polacy zastanawiają się, dlaczego politycy, finansiści i ekonomiści
        debatują, czy inflacja wyniesie 4 proc. czy 5 proc., skoro im po
        podliczeniu wydatków rodzin wychodzi, że jest ona dużo wyższa.
        • hasz0 Re: ___________Wprost__________wszystlo stare art 23.07.10, 00:17

          www.wprost.pl/ar/132970/Tajna-inflacja/?I=1332
          Amerykański ekonomista Walter J. Williams na swej stronie
          internetowej (www.shadowstats.com) dowodzi, że gdyby amerykański
          bank centralny (Fed) nie majstrował przy metodach obliczania
          inflacji i stosował wciąż te same co w „erze przedclintonowskiej",
          czyli na początku lat 90., oficjalna inflacja w USA byłaby dziś
          dwukrotnie wyższa niż podawana (7,5 proc. zamiast 4 proc.).
          Poprawka: ona faktycznie jest wyższa – wbrew statystycznym
          kłamstwom. Gdyby stosowano metodologię z lat 80., różnice byłby
          większe (wówczas obecna inflacja sięgałaby 12 proc.).
          • hasz0 Re: ___________Wprost__________wszystlo stare art 23.07.10, 00:28
            piszcie nadal o pierdołach matołki oszołomiaste
            Ślepe Palikocięta
            • hasz0 Re: ___________Wprost__________wszystlo stare art 23.07.10, 00:29

              Re: Pisdziacka bidula!
              snajper55 23.07.10, 00:28 Odpowiedz polazrski napisał:

              > Zal mi ciebie,palnik.)

              Palnick dopasowuje się poziomem do Prezesa. Tak to wśród pislamistów
              jest.
              Mimikra wodzowska.

              S.
    • hymenos Re: ________________2008 rok_________ 23.07.10, 09:53
      Hasz się powołał:
      nczas.com/numer-biezacy/lodyga-zadluzenie-iii-rp/?height=800


      Cytat:
      Po drugie – musimy zastanowić się nad politycznym aspektem
      głosowania na Kaczyńskiego. Musimy sobie zadać pytanie: czy naszym
      celem jest utworzenie partii prawicowej, sytuującej się na prawo od
      PiS, czy też wspieranie PiS? Osobiście nie mam wątpliwości, że PiS
      prawicą nie jest i nie ma zamiaru być – to rodzaj patriotycznego
      socjalizmu, który okupuje prawą część sceny politycznej. Prawicy nie
      ma w Sejmie dlatego, że jej miejsce zajmuje PiS.

      Naszym celem nie jest więc wzmacnianie tej partii, ale jej
      unicestwienie, destrukcja, polityczna eksterminacja. W tej sytuacji
      nie należy jej wzmacniać i głosować na nią jako na „mniejsze zło”.
      Nie da się stać w rozkroku i chcieć wyprzeć PiS ze sceny
      politycznej, a równocześnie głosować na Kaczyńskiego! To tak jakby
      próbować rozwalić ścianę z betonu, a gdy po wielogodzinnym waleniu
      młotkiem pojawiło się pękniecie, przylecieć z wiadrem cementu! Z
      prawicowego punktu widzenia porażka wyborcza Kaczyńskiego jest
      korzystna.
    • rycho7 dlugi sa problemem pozyczajacego 23.07.10, 10:07
      hasz0 napisał:

      > Zadłużenie RP

      Istota dlugow jest to czy jest ktos kto zechce nam pozyczyc. Gierkowi chcieli.
      Wspolczesnie takze chca.

      Istnieje oczywiste sprzezenie pomiedzy bankami a panstwami. Panstwa raczej nie
      zbankrutuja o ile maja jeszcze podatnikow. Panstwo jest wiec dla banku
      optymalnym dluznikiem.

      Dla podatnikow jest oczywistym problemem wykorzystanie dlugow. Zainwestowanie
      ich moze przyniesc zyski. Skonsumowanie ich przyniesie kopoty. Ja odwiecznie
      wytykam Haszowi i jego watasze, ze chca karmic dobroserduszkowo z mojej
      kieszeni. Uchowaj nas Panie Boze przed dlugami haszystowskimi.
      • hasz0 w życiu nie robiłem długów a pozyczałem i 23.07.10, 16:46


        raz pożyczyłem od biznesmena który latami całymi pozyczał na wypłaty
        ....zdumiał sie gdy oddałem mu 800.000 za 1,5 miesiąca
        zamiast za rok.
        • hasz0 on pozyczal ode mnie kilkanaście lat 23.07.10, 16:46

          ........wiec wara ode mnie oszczerco!
Pełna wersja