oleg3
18.08.10, 11:39
Cytat
W lipcu 2008 r. policjanci siłą wyprowadzili od kompletnie bezradnych Dzikowiczów ich 11-letniego syna Pawła. W listopadzie sąd zawiesił Piotra i Renatę w prawach rodzicielskich. Uznał, że dalsze przebywanie chłopca w domu rodzinnym może skutkować zaburzeniami w jego rozwoju społecznym i emocjonalnym.
Powodem kontrowersyjnej decyzji legnickiego sądu było to, że dopatrzył się on u małżeństwa zaburzeń psychotycznych niebezpiecznych dla emocjonalnego i społecznego rozwoju dziecka. Za dowód choroby wzięto religijne objawienia pani Renaty. Kobieta od 11. roku życia ma wizje niedostępne dla innych ludzi. Jak twierdzi, było ich już kilkadziesiąt. W młodości przeżyła śmierć kliniczną.
Dzikowiczowie wśród znajomych mają opinię dobrych, religijnych rodziców. W ich domu nie dochodziło do aktów przemocy. Piotr i Renata nigdy się z utratą dziecka nie pogodzili. Przez ostatnie dwa lata prawie codziennie przyjeżdżali go wycałować i utulić. Poruszyli niebo i ziemię, by do nich wrócił.
Dzięki interwencji Rzecznika Praw Dziecka Marka Michalaka, ruszył proces o przywrócenie Dzikowiczom władzy rodzicielskiej. Wyrok ma zapaść 28 sierpnia. 10 sierpnia sąd postanowił, by do czasu ostatecznej decyzji Paweł wrócił do rodziców - informuje "Polska"
Tekst linka