uzasadniona konieczność

21.08.10, 12:39
Partia Oligarchów czyli o polskich królewiętach wczoraj i dzisiaj

PO to nic innego jak polscy oligarchowie co do dyspozycji swoich przedstawicieli
politycznych dali swoje media w POstaci Gazety Wyborczej, TVN czy POlsatu ze
nie wspomnę o czymś takim co nazywa się Super Telewizją.
Codziennie media będące własnością naszych współczesnych królewiąt urządzają
nam seanse nienawiści do prezydenta, PiSu czy Radia Maryja. W sposób
systematyczny ośmieszają i wdeptują w ziemię świat naszych wartości, nasze
ideały to wszystko co jest esencją polskości. Relatywizują takie słowa jak
Ojczyzna ,honor, patriotyzm, solidarność…… Lansują antychrześcijańskość podnoszą
do rangi aksjomatu relatywizm czy wręcz hedonizm.
Czasami mówi się i pisze, że historia jest nauczycielką życia. Sporo w tym
powiedzeniu jest prawdy. Kiedyś już na początku XVI stulecia istniała podobna
sytuacja. Masy szlacheckie kontrolowane były poprzez poprzednie wcielenie PO
czyli oligarchiczne koterie. Ówczesne polskie społeczeństwo potrafiło się jednak
wyzwolić spod wpływów ówczesnych platformensów. Ruch egzekucyjny będący w swej
istocie odpowiednikiem dzisiejszego PiSu potrafił zdetronizować ówczesnych
oligarchów. Proces ten był powolny lecz systematyczny. Wiek XVI to demokracja
szlachecka której kołem zamachowym był ruch egzekucyjny-dzisiaj w dobie rządów
współczesnych oligarchicznych królewiąt ( Palikotów, Drzewieckich,….) zadaniem
naszym jest odebranie Polskim Oligarchom władzy. Zadanie trudne, bo PO ( Polscy
Oligarchowie) mają do swojej dyspozycji środki masowego przekazu, lecz nie
beznadziejne- przodkowie nasi na lat prawie sto pozbawili królewięta władzy i
szesnaste stulecie stało się Złotym Wiekiem naszej Ojczyzny. Uczyńmy więc wiek
XXI Wiekiem Złotym pomóżmy więc PO znaleźć się na śmietnisku historii. Wiem ze
proces ten będzie długi trwać może lat pięć czy dziesięć lecz podobnie jak w XVI
stuleciu nasi przodkowie posprzątali naszą Ojczyznę tak i my ich potomkowie
uczyńmy to samo


kecaw
    • wikul Ojciec chrzestny 21.08.10, 22:54
      Wstaje późno, z bólem zwleka się z łóżka przed 9 rano. Najczęściej
      budzą go telefony od partyjnych towarzyszy. Pod domem czeka już
      służbowy samochód z kierowcą. Jarek broni się, że kiedy inni robili
      prawo jazdy, on robił doktorat. Spod bliźniaka na warszawskim
      Żoliborzu najczęściej każe się wieźć do siedziby partii w Alejach
      Ujazdowskich.
      Biurko w siedzibie partii to jego drugi dom. Telefon to łącznik ze
      światem. - Woziłem go 10 lat. Nie pamiętam, żebyśmy podjechali pod
      kino, teatr. Jedyną ekstrawagancją były nocne wypady na Pragę.
      Uwielbiał z okna wolno jadącego samochodu obserwować życie starej
      Warszawy. A ja jedną ręką odbezpieczałem broń, a drugą prowadziłem
      auto - wspomina Tadeusz Kopczyński, kierowca Jarosława Kaczyńskiego
      od 1990 do 2000 roku.
      Do domu wraca bardzo późno, najczęściej po godzinie 23. W domu nie
      sprząta, nie gotuje, miałby pewnie problem z przystrzyżeniem
      trawnika. Jedyny jego obowiązek polega na pielęgnacji kota, na
      którego woła Kot. - Ja jestem człowiekiem partii. A partia wymaga
      poświęceń - ucina.
      Jak wielkie mogą być te poświęcenia, pokazał w ciągu kilku ostatnich
      tygodni. - Nie zostałem premierem, bo według wszelkich
      przeprowadzonych przez nas badań Polacy nie zaakceptowaliby dwóch
      bliźniaków u steru państwa - tłumaczy. Nie sięgnął również po tytuł
      marszałka Sejmu, choć dostałby go jak na tacy. Zamiast tego grał tym
      stanowiskiem, rzucając raz nazwisko Zycha, drugi raz sugerując, że
      mógłby to być ktoś z Samoobrony. Rozgrywał kandydaturę Donalda
      Tuska, by wyeliminować nielubianego w PiS Bronisława Komorowskiego.
      Ostatecznie i tak zagarnął kolejny urząd dla Prawa i Sprawiedliwości.
      Takie są zwykle gry i manipulacje Jarosława, starszego brata
      prezydenta. Czasem rodzi się z nich genialna strategia.
      - Każdy, kto słyszał, jak Lech po wygraniu wyborów składał meldunek
      swojemu bratu, nie powinien mieć złudzeń, kim jest Jarosław
      Kaczyński. To ojciec chrzestny nie tylko PiS, ale i polskiej
      polityki - mówi proszący o anonimowość dawny współpracownik braci
      Kaczyńskich.

      niniwa2.cba.pl/4rp_jaroslaw_pierwszy.htm
Pełna wersja