hasz0
04.09.10, 07:05
"bezzeceństwa" <-wybiło mi dwa "z"
ale sama zanalizuj.
+ te podgotowki Heni z książką, ściągą na uroczystości...widziałaś tę "SPONTANICZNOŚĆ"
pokazywaną palcem Komorowskiego czy Mazowieckiego pod akceptacją Tuska
przed jej wybuchem oburzenia?...jaką miała skupiona minę i drżace usta przed wybuchem
złości?...a parę przyjaciółęk z Jola Kwaśną przez dach limuzyny i na promocji ks. Szczuki?
O Heni?.........o IQ mi nie wypada.
Geremek, Mazowiecki i ci ludzie, którzy potrafili doprowadzić do kompromisu, mają ogromną
zasługę dla Polski - gdyby nie oni, nie wiem, w jakiej sytuacji byłaby Polska dzisiaj - mówił
w "Faktach po Faktach" były członek PZPR prof. Jerzy Wiatr, dodając, że gdyby nie oni mogłoby
dojść do rozlewu krwi. Tragedia z Węgier z 1956 r. byłaby wobec tego niczym - dodał.
Kiedy usłyszałem, że doradcy "Solidarności" - Mazowiecki i Geremek - szli drogą kapitulacji - mówił
prof. Jerzy Wiatr - stanęły mi przed oczyma te wielogodzinne, dramatyczne rozmowy, które
toczyliśmy w kręgu ludzi doradzających władzom, kiedy w każdej chwili myśleliśmy, że może się to
skończyć tragedią, przy czym tragedia z Węgier z 1956 r. będzie niczym, bo tu by były potoki krwi.
############################################################
kolei prezes PiS Jarosław Kaczyński w wywiadzie, opublikowanym na stronie internetowej Prawa i
Sprawiedliwości powiedział, że eksperci (w tym Mazowiecki i Geremek) obawiali się, że
komunistyczna władza "nie przełknie" postulatu powołania legalnych niezależnych związków
zawodowych. - Jest to rzecz powszechnie znana i nikt poważny tego nie podważa. Tak jak i nie
zakwestionuje tego, że koncepcja przeforsowania postulatu o powołaniu wolnych związków
zwyciężyła i była koncepcją słuszną. Zatem nie powiedziałem jakiejkolwiek nieprawdy. W tym sporze
to robotnicy mieli rację - mówił szef PiS.
- Powiedziałem tylko o ówczesnych dylematach. Tadeusz Mazowiecki i inni eksperci byli ludźmi
pokolenia 1956 roku. Żywili pewne obawy, które w jakimś sensie się zmaterializowały w stanie
wojennym. Niemniej w tamtych czasach rzecz nie polegała na tym, by obaw czy wątpliwości nie
mieć, tylko na tym, aby potrafić je przełamać i pójść na pewne ryzyko - tłumaczył szef PiS.