oleg3
01.02.11, 05:50
Załoga JAK-40, który z dziennikarzami na pokładzie przyleciał do Smoleńska 10 kwietnia tuż przed prezydenckim Tu-154, złamała regulamin lotów podchodząc do lądowania - to wnioski wojskowej komisji w Dowództwie Sił Powietrznych, do których dotarł jako pierwszy reporter TOK FM. Załoga nie reagowała na komendy wieży - nie wiadomo, dlaczego. - Pogoda bardzo zła. Lądowanie odbywało się na ślepo - ocenia pilot wojskowy mjr Waldemar Łubowski.
Jako Landknecht machnąłem taką notkę
W tym samolocie dowódcą nie był pilot, lecz prezydent, a “prezydent nie podjął jeszcze decyzji co robić dalej”. Decyzji o czym? Przecież nie o tym, żeby lądować, bo do tego żadnej decyzji nie było potrzeba. Nie podjął decyzji żeby nie lądować; poczekać w powietrzu pewien czas, czy odlecieć na wskazane lotnisko!
Jak sądzę, ekspertowi o tak paranormalnych zdolnościach (określenie red. Warzechy) nie sprawi żadnego kłopotu przedstawienie sposobu „załamania się formalnego systemu dowodzenia statkiem powietrznym” na pokładzie Jaka 40.