Otoz zalozylem sie z kolegamy, ze szybko wypije tzw. krowe, bede chodzil prosto, mowil niebelkotliwie oraz sam sie odprowadze do taksowki...
Zaklad w zasadzie wygralem.
Pisze "w zasadzie", bo pamietam sytuacje mnie wiecej do piatej setki, zas relacje kolegow mowiace o dalszej czesci spotkania wskazuja, ze zaczynalem glosic cokolwiek dziwne poglady. Mimo w miare poprawnej artykulacji.
Temat dedykuje haszyscie