Gość: Perła
IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl
14.08.01, 22:52
Odkąd jestem na forum to zauważyłem, że ludzie bardzo się ekscytują Żydami. To
o tyle dziwne, że Żydów bardzo mało u nas jest. A jak to było gdy Żydzi
mieszkali w Polsce? Na Roztoczu dużo byłych żydowskich miasteczek jest. A
ponieważ często tu przyjeżdżam i znam sporo ludzi postanowiłem popytać tych co
pamiętają. A sporo takich jest bo na Roztoczu żyje się długo. Takie miasteczko
o nazwie Józefów jest. Przed wojną ok 2000 Żydów, 500 Polaków. Okoliczne
wioski - sami Polacy. Żydzi i Polacy znali się wzajemnie. Przychodzili do
siebie, rozmawiali. W miasteczku gęsta zabudowa była, ścieki na ulicach, fetor,
nędza. U Polaków i Żydów. Przyjaźnie były. Małżeństwa sporadyczne bo Żydzi to
tępili. W szkole z reguły siedzieli według narodowości ale nie zawsze.
Nauczyciel mówił: "do modlitwy" i dzieci wstawały i się modliły. Żydowskie
dzieci też wstawały ale się nie modliły. Gdy nauczycielem była Żydówka to też
mówiła: "do modlitwy", wstawała i polskie dzieci same modliły się. Wszystko
zmieniło się w 1939 gdy weszli Sowieci. Część Żydów poszła na współpracę.
Założyli czerwone opaski i mieli karabiny. Dochodziło nawet do rabunków na
mieniu polskim. Najbardziej zapamiętany wiec jest. Tam gdzie teraz stoi sklep
GS, dom Żyda o nazwisku F. był. A on był jednym z najbogatszych w Józefowie. I
u niego na balkonie trybuna była. I on powiedział: "dziękujemy Armii Czerwonej,
że nas wyzwoliła z 20 letniej okupacji polskiej". Osoba, która mi to mówiła
stała tam gdzie teraz bank jest, a wtedy piekarnia żydowska była. I mi mówiła,
że płakała z bezsilnej złości, bo chodziła do klasy z córką F. A to była dla
niej Pani. Wszystko miała. A Ona często głodna była. A tu ten DRAŃ o "okupacji
polskiej" mówił. Zaraz weszli Niemcy. Ci Żydzi co poszli na współpracę -
mniejszość zresztą, przezornie "ewakuowała" się z Sowietami. Zaraz po
przekroczeniu lini Bugu Sowieci ich obrabowali i w głąb Rosji zesłali. A w
miasteczku spokój był. Niemcy dowieźli trochę Żydów z Konina bodajby. No i
kazali im pracować w lesie. Pierszym symptomem tego co się stanie (mój rozmówca
powiedział: "jaskółka") to było bodajby w lutym 1942 r. Na wysokości Młynarek
(droga na Łukowę) szło z pracy 4 Żydów. Nadjechał Niemiec i zastrzelił ich po
prostu. W miasteczku raban. No jak to tak sobie zabić ludzi? Żydzi zrobili
zbiórkę pieniędzy dla rodzin poszkodowanych. Ale to nic. W maju 1942
przyjechało 3 gestapowców z Biłgoraja. I zabili 200 Żydów. Samych mężczyzn.
Najpierw zabrali do lasu 15 i kazali im doły kopać. Zastrzelili ich na miejscu.
Resztę prowadzili główną ulicą. W tym pogromie uczestniczył przynajmniej jeden
Polak. Wiem kto. Wtedy to młody byczek był. SKURWYSYN miał taką pałę i bił tych
ludzi idących na śmierć. Jak uderzył w głowę to taki padał a Niemiec strzelał.
Ten Polak zabił ok. 20 Żydów. Mówiono mi jak wykończył Żyda o nazwisku Łachman.
Biedny, kulawy człowiek. Przy moście gdzie Nepryszka płynie - uderzył. Niemiec
strzelił a ten się podnosi. Niemiec dalej strzela a ten we krwii chce wstać. Po
tej masakrze u Żydów rezygacja i przygnębienie. U Polaków trwoga. Czy ich też?
Dwa miesiące później 13 lipca Niemcy okrążyli Józefów. Żydów spędzili na rynek.
Wtedy to klepisko było a teraz ładny park z ławkami dla zakochanych. Selekcja -
silnych mężczyzn popędzono w kierunku Zwierzyńca. Co się z nimi stało - nie
wiem. Reszta na śmierć. Polacy poukrywali się. Nikt nie chciał być wzięty za
Żyda. Ale podpatrywali. Mówiła mi Pani jak jej matka zasłaniała w oknie oczy.
Bo wszyscy wiedzieli co będzie! Żydzi - rozpacz, jęki, przerażenie. Niemcy do
nich: "oddać pieniądze, złoto. Oddać, oddać, szybko". I taka zapamiętana scena:
młoda, śliczna Żydówka stojąc przed Niemcem wyjęła pieniądze i porwała w
strzępy. A ten jak nie skoczy, jak do niej strzelił to pół czaszki jej wyrwało.
Inna scena: mała żydowska dziewczynka krzyczy w przerażeniu "Matko Boska
ratuj!". Jeden z Niemców chyba Ślązakiem był bo zrozumiał i mówi do
oficera: "to nie Żydówka". Żydów wożono za Winiarczykową Górę i tylko salwy
słychać było. 1500 ludzi, dzieci, kobiety, starcy. Niemcy pojechali do innego
miasteczka. Część z Polaków poszła później oglądać. Żadnych dołów. Tak na
ściółce leśnej leżeli. Niektórzy z Polaków dokonali szabru. Ściągali buty. Ta
żydowska dziewczynka co Matki Boskiej wzywała to do końca wojny w chlewie się
ukrywała. Żyła ze świniami. W zimie jak zimno było to się przytulała do świni.
Żyje i mieszka tutaj. Rok temu powiedziała mi coś czego nigdy nie chciałbym
wiedzieć. Teraz tu jest odbudowana Synagoga, zaniedbany cmentarz żydowski. Nic
się tu nie dzieje. Spokój.