Gość: Biber
IP: *.aster.pl
29.04.04, 00:47
Policja bez uprzedzenia wjechała do mieszkania jednej z aktywistek w
Milanówku.
Policja od kilku dni wykonuje dziwne działania mające na celu zastraszenie
organizatorów protestu. Tym razem postanowili zwiedzic mieszkanie jednej z
aktywistek, wczoraj brutalnie naszli spotkanie Koalicji Wolnościowe.
Policja rozpoczęła rewizję po 22.00 dzisiaj, w środę 28.04. Pod mieszkani
aktywistki w Milanówku podjechały 4 radiowozy, w mieszkaniu było wtedy 11
osób. Widziano 6 - 7 dużych samochodów w okolicy domu.
Funkcjonariusze weszli na teren mieszkania bez ostrzeżenia, z krótką bronią
palną w rękach. Nie podając podstawy prawnej rewizji ani nie pokazując swoich
numerów i danych policjanci przystąpili do rewizji wszystkich obecnych. Choć
w mieszkaniu było kilka dziwczyn, policjanci nie martrwili się o sprowadzenie
kobiety do rewidowania kobiet - dziewczyny były rewidowane przez facetów -
policjantów, którzy dowcipkowali " ta jest ładniejsza, może się zamienimy?"
itd. Jedna osoba została skopana, inną rzucono na ziemię. Wszystko odbywało
się w ramach scenariusza z tandetnego filmu kryminalnego - policjanci sypali
wyzwiskami typu "jebane wszy", "zajebiemy" itd.
Policja skuła kajdankami wszystkich obecnych, po czym sfilmowała ich twarze.
Skutych wyprowadzono na zewnątrz.Rewizja odbywała się bez świadków. Osoby,
które przyszły do domu aktywistki były odsyłane spowrotem. Mieszkańcy domu
widzieli, ak policja przeszukuje komórki, przeszukuje torby. Rewizja nie
pominęła również reszty mieszkania, sprzęty są w bałaganie.
Samochód czwórki Białorusinów nocyjących u aktywistki w Milanówku został
starannie przeszukany.
Przynajmniej 4 osoby zamierzają złożyć skargę. Na miejsce, niestety, już po
wizycie policjantów, przybył prof. Rzepliński, prezes Helsińskiej Fundacji
Praw Człowieka. Nadal ustalane są rozmiary szkód.