Gość: EUROMIR
IP: *.cm-upc.chello.se
01.05.04, 13:07
WIRTUALNE GRANICE
Podroz do Niemiec postanowilem odbyc pociagiem.
- Wiem, wiem oczywiscie, iz to staroswiecka forma przemieszczania sie, i ze
zabiera duzo czasu.. Jest jednak stosunkowo wygodna i malo meczaca. Jadac
koleja mozna przecie rownoczesnie oddawac sie lekturze, drzemac, patrzec w
okno, spacerowac, albo zabawiac sie mila rozmowa.
Mozna tez, chcac urozmaicic monotonie, z fantazja, jak wlasnie zapoznany
przeze mnie pan Jan Wolski - gdy minelismy Poznan - wyjac z bagazu butelke
koniaku i serdecznie zaprosiwszy do kompanii wspoltowarzyszy podrozy,
wspolnie spozyc jej zawartosc. Aby pozniej… z radosnie rosnaca przyjemnoscia
obserwowac rozciagajace sie po polach, tak charakterystyczne dla tego regionu
Polski wieczorne, nisko zawieszone mgly.
Siedzielismy wiec w kilku, rozgrzani nieco alkoholem, z nosami przylepionymi
do szyby okna naszego przedzialu i bacznie ogladalismy mijane krajobrazy. Nic
jednak – oprocz podroznego kompasu - nie wskazywalo, ze w ogole jedziemy w
prawidlowa strone. Pociag wil sie miedzy mlecznymi oblokami i czasami mozna
bylo odniesc wrazenie, iz nie moze znalezc wlasciwej drogi. Miejscami mgla
gestniala i wowczas nie bylo widac dalej, jak tylko kilka metrow lesnych
gruntow za torami.
Pan Jan twierdzil, iz to mgla wlasnie stanowi glowny powod, dla ktorego nie
mozemy zobaczyc gdzies tu przecie niedaleko przebiegajacej polsko-niemieckiej
granicy.
- Jest to oczywisty blad pogranicznikow, gdyz zadne zjawiska przyrodnicze nie
powinny byc przeszkoda w dokonaniu tak zasadniczej przecie obserwacji. Widzi
pan Miroslawie, granica ma byc rozpoznawalna nawet z daleka. Latem, zima, w
czasie zawieruchy. Zwyklym, golym okiem. Zas najlepiej, gdy oznaczona jest
wyraznie porzadna straznica ze szlabanem. I jaskrawo oswietlona. Gdyz granica
rowniez noca i we mgle musi byc dobrze widoczna. Zatem jesli jej nie
spostrzeglismy – wynik to najpewniej wadliwego jej oznakowania.
- Ja zas sadze – rzeklem przekornie - iz pociag nasz, jest jeszcze w Polsce i
dopiero za jakis czas dojedzie do Niemiec. Przeciez droge obserwowalismy
pilnie. Jakze wiec mielibysmy rubiez przegapic ? Przeciez czegos tak
konkretnego i wyraznego, jak granicy politycznego i kulturowego wplywu dwu
obcych sobie panstw i spoleczenstw, po prostu nie sposob nie zauwazyc.
Zapewniam pana - Janie, iz lada moment luba rubiez ukaze sie naszym oczom w
calej swej krasie i okazalosci.
Tymczasem wbrew mojemu przeswiadczeniu uplynelo kolejnych kilkanascie minut
(coraz bardziej niecierpliwego) naszego daremnego wypatrywania. Granicy zas…
ani widu, ani slychu. Zewszad otaczaly nas tylko gluche, ciemne pola.
Mijalismy je, jedno po drugim, zadnego jednak nie dostrzegajac granicznego
przystanku !
Korytarzem przechodzil konduktor : - Mily przyjacielu – powiedzial pan Jan,
kiedy kolejarz niespiesznie mijal nasz przedzial. – Chcialbym wiedziec,
kiedy wreszcie przekroczymy zachodnia granice Polski. Potrzebuje panskiej
pomocy, gdyz niestety totalnie stracilem orientacje. Krajobrazy tu wszedzie
na tej rowninie podobne, wiec patrzac przez okno zupelnie nie moge sie
zorientowac, gdzie jestesmy i jak daleko jeszcze do rubiezy. Tymczasem pociag
sprawia wrazenie jakby zabladzil. Wije sie tylko w tej mgle i wije... Stad
moje pytanie – czy wie pan kiedy wjedziemy wreszcie na terytorium Niemiec ?
Konduktor (czlek po fizjonomii sadzac niezbyt sprytny) pokrecil z namyslem
glowa, widocznie zafrasowany tak rozbudowanym pytaniem, po czym wyjal z torby
olowek i maly kajecik oprawny w podniszczona cerate.
Spogladajac od czasu do czasu na zegarek szybko wykonal kilka prostych, lecz
precyzyjnych dzialan arytmetycznych, po czym stanowczo stwierdzil, iz granice
polsko-niemiecka przekroczylismy akurat dwie minuty temu.
– W tej chwili znajdujemy sie juz okolo trzech kilometrow w glebi
niemieckiego terytorium – powiedzial z widoczna na licu satysfakcja..
Jan az zagwizdal ze zdumienia. – Cos podobnego ! – wykrzyknal. - Wjechalismy
do Niemiec zupelnie po kryjomu ? A wiec to prawda ? A wiec faktyczne
zlikwidowano nasza zachodnia, narodowa granice do tej pory wyraznie
oddzielajaca nas od sasiada ? I wszelkie jej atrybuty,.. straznice… ?
Jan najwyrazniej sam zaskoczony tonem i forma wypowiedzianej przed chwila -
przeciez przez niego samego - kwestii, raptownie stracil watek i zamilkl.
Zapanowala niemila cisza. Przerwalem ja niepewnie, proszac wyraznie
wyploszonego wybuchem Jana konduktora, by wygodnie sobie usiadl, i aby w tym
coraz bardziej ogarniajacym nas wszystkich niezmiernym zdziwieniu i
konsternacji uprzejmie potowarzyszyl. Po czym nieco poddenerwowany – przecie
ewidentnie przykra sytuacja - przypalilem papierosa. Jan zas konsekwentnie, i
jakby z lekka pretensja – po chwili milczenia - znow zwracajac sie
bezposrednio do kolejarza podjal przerwana mysl.
- Widzi pan, ja zawsze sadzilem, iz granica, z definicji musi byc porzadnie
oznakowana i dobrze widoczna. Aby nie byla tylko jakas umowna linia na mapie.
Gdyz jest przecie granica najbardziej naturalnym miejscem spotkan
najrozmaitszych interesow. Tak etnicznych, jak gospodarczych i politycznych.
Tedy – sadzilem – zadna wladza nie bedzie jej sztucznie, na sile i z
rozmyslem zacierac. Nie byloby to dzialanie panstwowotworcze. Chocby dlatego,
ze takie krecie postepowanie mogloby wprowadzic w blad wielu zwyklych,
prostodusznych obywateli. Mozliwe, iz w ten sposob wychowywani, po jakims
czasie przestaliby w sposob jasny i klarowny odrozniac sfery swoich wlasnych,
od sfer cudzych interesow.
Konduktor usmiechnal sie na te slowa z wyrazna ironia. Choc polgebkiem.
Przypalil papierosa i : - Drogi panie – odparl. Wszyscy wiemy, iz nasze
panstwo od jakiegos juz czasu nie istnieje jako organizacja samodzielna i
niezalezna. Przecie decyzja duzej czesci obywateli zostalo nie tak dawno
wcielone do rzeszy landow, ktore dzis razem z nami tworza wartosc jaskrawo
nowego rzedu. Wartosc zdecydowanie odmienna i bogatsza od przebrzmialego juz,
archaicznego ideowo panstwa narodowego. Ta nowa jakosc bogatsza jest, nie
tylko moralnie i materialnie, ale rowniez tozsamosciowo, od zapyzialej
starzyzny minionej ery. Przecie to wlasnie dzieki akcesji do Unii, nie
jestesmy dzis juz tylko egoistycznymi Polakami zamieszkujacymi, wewnatrz
niedawno wyznaczonych nam granic swoj maly skrawek Europy, ale - nade
wszystko identyfikacyjnie i politycznie - stalismy sie czlonkami kulturowej
wspolnoty laczacej zdecydowana wiekszosc ( rowniez w formule indoeuropejskiej
jakze pokrewnych!) ludow prawie calego naszego kontynentu ! Tak oto, na
naszych oczach ziscila sie idea najwiekszych wizjonerow politycznych naszego
kontynentu. Pasowano nas dzis na obywateli zjednoczonej w demokratycznym
porzadku Europy !
Kolejarz okraglutkimi palcami poprawil teraz niesforny krawat, ktory jak
chusta pionierska, symbolicznie, ciasno podwiazany zwisal pokretnie na jego
wydatnej grdyce. Po czym popatrzyl na nas przeciaglym wzrokiem.
- Czyzby nie badajac, na ile udalo mu sie zrobic na nas swa krasomowcza
wypowiedzia zamierzone wrazenie ? – pomyslalem.
Nie. Konduktor chcial po prostu starannie swa mysl zakonczyc. Rzetelnie
podsumowac.
- Twierdze, ze na kazdy sposob zaistniale ostatnio geopolityczne zmiany
wyszly Polakom – nieodrodnej czesci spolecznosci europejskiej - na dobre.
Wypowiedziawszy tak kategoryczne a jednoczesnie jakze wyjatkowo okragle
zdanie kolejarz zapatrzyl sie teraz gdzies…hen… w byt wyraznie tylko jemu
czemus widoczny…
Na szczescie trwalo to tylko chwile. Dosc szybko ocknal sie, rozejrzal po
zaciekawionych, albo wrecz zrewoltowanych naszych twarzach i widzac, ze nie
przekonal wielu ze sluchaczy rzekl energicznym glosem : - Oczywiscie wypada,
abym