Gość: Jan Wrzosek
IP: *.szwajcarska.pl
05.05.04, 23:31
Jeden z największych filozofów XX wieku Martin Heideger był członkiem NSDAP.
Po wojnie objęła go lustracja antyhitlerowska. Otrzymał zakaz wykładania na
wyższych uczelniach. Ten człowiek NIGDY się nie pokajał i nie odciął wyraźnie
od hitleryzmu.Nie ma różnicy między brunatnym a czerwonym faszyzmem - ta sama
zbrodnicza ideologia.
Szymborska sławiła Stalina, należała do PZPR zbrodniczej organizacji i tak
zachęcała młodych do wstępowania w jej szeregi: "Pytania brzmią ostro/ ale
tak właśnie trzeba/ bo wybrałeś zycie komunisty/ i przyszłość czeka/ twoich
zwycięstw". Jako artystka oddała się w służbę zbrodniczemu totalitaryzmowi,
gorliwie wielbiła rewolucję bolszewicką. Wdług niej Lenin to "nowego
człowieczeństwa Adam". Albo wyrażała przekonanie o szczęśliwym życiu w
Związku Radzieckim: "Nie znam mowy ludu Turkmenii/ myślę tylko, że słowo
październik/ znaczy tyle co woda źródlana/ pragnącemu z miłością podana".
Okropne, oburzające kłamstwo! W dniu 8 lutego 1953 r. członkowie krakowskiego
oddziału Związku Literatów Polskich, także W. Szymborska podpisali HANIEBNĄ i
ZBRODNICZĄ rezolucję domagającą się od władz NKWD przyśpieszenia wykonania
wyroku śmierci na księżach Kurii Krakowskiej, których komuniści kłamliwie
oskarżali o pracę dla obcego wywiadu. Ta kobieta NIGDY nie wyraziła skruchy z
powodu swojego poparcia dla reżymu stalinowskiego, ani nie próbowała
zadośćuczynić negatywnym owocom swojej "politycznej" działalności. Dziś ta
osoba kreuje się i jest przez polskojęzyczne mas media kreowana na
wielki "autorytet" i na tzw. tolerancjonistkę - popiera paradę
homoseksualistów w Krakowie. Zboczeńcy intelektualni popierają zboczeńców
seksualnych. Ostatnio w Sejmie RP gościł znany już w USA psychoterapeuta
Rychard Cohen - były homoseksualista, który sam się wyleczył z tej choroby
(jest żonaty, ma troje dzieci) i leczy tych, którzy chcą wrócić do
normalności.Nikt z propagatorów i zwolenników zboczonych zachowań seksualnych
nie zgłosił się do dyskusji - stchórzyli.Rychard Cohen swoje dzieje opisał w
książce pt. "Wyjść na prostą".