wild
12.05.04, 22:04
Nick Berg
Przyjaciele określają Berga jako "niespokojnego ducha", który jeździł po
świecie, żeby pomagać ludziom. Po studiach założył małą firmę zajmującą się
instalowaniem urządzeń elektronicznych. Najpierw zawędrował do Ghany, a potem
do Iraku. Przebywał tu na własną odpowiedzialność, nie pracował dla rządu
USA. Chciał wracać do kraju 30 marca. Plany pokrzyżowała iracka policja,
która zatrzymała go w Mosulu. Przekazano go Amerykanom, a potem spędził w
areszcie 13 dni. Jego ojciec twierdzi, że nie pozwolono mu zadzwonić do domu
ani skontaktować się z adwokatem. 5 kwietnia ojciec wszczął postępowanie w
sądzie w Filadelfii, zarzucając armii USA nielegalne przetrzymywanie syna.
Nick został zwolniony dzień później. Ostatni raz kontaktował się z rodzicami
9 kwietnia. Od tamtego czasu słuch po nim zaginął.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2070200.html