matelot
18.06.11, 23:27
Kolejny pilot stracił życie. Zginął na oczach tłumów bo spóźnił się z manewrem o część sekundy...
Może się mylę, ale uważam, że to dobrze dla Niego, że umarł. Piszę to w oparciu o informacje internetowe, które donosiły, że został wydobyty z wraku samolotu po dwudziestu minutach. Dwadzieścia minut pod wodą. Dwadzieścia minut bez oddechu. Dwadzieścia minut mózg, nasz centralny komputer był pozbawiony swojej porcji tlenu. Takie zdarzenie zawsze źle rokuje dla osoby, której to się przytrafiło. Pamiętam pewien wykład na kursie żeglarskim, kiedy lekarz powiedział coś o pięciu minutach, po upływie których nie należy reanimować. Czy ratownicy o tym nie wiedzieli? Czy dzisiejsza medycyna widzi problem inaczej? W każdym razie dla jeszcze młodego, energicznego i rządnego przygód człowieka, perspektywa bycia rośliną z pewnością nie była pociągająca, więc dobrze, że jej nie zaznał.
R.I.P.