Dodaj do ulubionych

a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji???

IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 08.05.01, 22:54
Aborcja musi być!!!
Nie wyobrażam sobie aby w wyniku gwałtu moja kobieta miała urodzić TO dziecko.
Oczywiście nie jestem zwolennikiem aborcji zamiast środka antykoncepcyjnego
(czyli traktowanej dla sportu - "wpadłam to jutro usunę"), ale dzisiejsze prawo
trzeba zmienić i to w trybie natychmiastowym.
Obserwuj wątek
    • Gość: Morgenta Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: 204.50.249.* 08.05.01, 23:27
      Gibki,aborcja to przede wszystkim pieniadze,ale zeby te pieniadze zrobic ,to
      trzeba z ludzkich mozgow zrobic szmaty,jak to juz dobrze widac na Twoim
      przykladzie.Dobrze sie odzywiaj i zacznij czytac i myslec,mniej przed
      telavizornia.
      • Gość: Leszek S Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: *.jajones.com 08.05.01, 23:47
        Gość portalu: Morgenta napisał(a):

        > Gibki,aborcja to przede wszystkim pieniadze,ale zeby te pieniadze zrobic ,to
        > trzeba z ludzkich mozgow zrobic szmaty,jak to juz dobrze widac na Twoim
        > przykladzie.Dobrze sie odzywiaj i zacznij czytac i myslec,mniej przed
        > telavizornia.

        Na aborcji pieniadze mozna robic nizaleznie od tego czy bedzie ona legalna czy
        nie a mozgi zamienia sie w "szmaty" (cokolwiek to znaczy). Prosze natomiast
        odpowiedziec na pytanie jak postapic gdy ciaza jest rezultatem: 1) gwaltu, 2)
        kazirodztwa albo gdy 3) grozi kobiecie w ciazy smiercia ze wzgledu na powiklania
        medyczne. Z powazaniem, Leszek S.

        • Gość: Esther Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: 194.216.237.* 10.05.01, 11:56
          Moin zdaniem gadanie o tym czy powinna byc dopuszczona czy nie jest rozmowa o
          skutkach zamiast o przyczynach. Dopuszczalna czy nie, podobnie jak wiele innych
          rzeczy (narkotyki) i tak sie ja robi i bedzie robic, legalnie czy nie legalnie.
          I jak w kazdej takiej sytuacji wygrywaja ci ktorzy maja pieniadze ktore daja im
          wolnosc robienia tego co chca. To prawo tak naprawde uderza w kobiety
          najbiedniejsze i one najbardziej na tym cierpia. Bledem byloby gdybym
          powiedziala ze dlatego trzeba zalegalizowac aborcje. To nic nie zmieni dopoki
          swiadomosc niektorych kobiet bedzie taka jak zakonnicy na naukach
          przedmalzenskich, mowiacej ze kazda antykoncepcja oprocz metod naturalnych
          dziala jak srodek wczesnoporonny. Na zachodzie tabletki sa za darmo, w Polsce
          kosztuja fortune.
          Nie prawo trzeba zmieniac, bo to by zmienilo tylko to, ze to co sie robi w
          ukryciu robiloby sie jawnie i niektorzy robiliby mniej pieniedzy. Dopoki
          kobiety nie beda wiedzialy jak unikac niechcianych ciazy - niz sie nie zmieni.
          Mam wrazenie ze latwiej niektorym jest usunac ciaze czy pozbyc sie
          nowonarodzonego dziecka niz pojsc kupic prezerwatywe czy tabletki
          antykoncepcyjne w aptece. Mam kolezanke ktora usunela ciaze (stosowala metody
          naturalne) a nie chciala brac tabletek bo sie bala ze przytyje. Czyzby wybrala
          mniejsze zlo?
    • Gość: luka Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.01, 08:23
      Gość portalu: gibki napisał(a):

      > Aborcja musi być!!!

      Gibki, napisz to otwartym tekstem:
      "Mordowanie niewinnych dzieci powinno być całkowicie legalne i dostępne na każde
      życzenie"
      to sobie podyskutujemy na ten temat. Dlaczego tak ściemniasz?
      • Gość: tyu Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: 157.158.68.* 09.05.01, 17:57
        Gość portalu: luka napisał(a):

        > Gibki, napisz to otwartym tekstem:
        > "Mordowanie niewinnych dzieci powinno być całkowicie legalne i dostępne na każd
        > e życzenie" to sobie podyskutujemy na ten temat. Dlaczego tak ściemniasz?

        Witaj, o Luko! Pozwól, że i ja spróbuję otwartym tekstem.
        Czlowiek, moim zdaniem, to świadomość. Świadomość to funkcjonujący mózg.
        I medycyna i Kościół uznają tzw. śmierć mózgową: serce bije, płuca pracują, a
        pień mózgu nie. I to wystarczy, by orzec śmierć.
        Czy potrafisz mi wytłumaczyć: dlaczego, twoim zdaniem, medycyna uznaje, a Kościół
        nie uznaje faktu odwrotnego: mózg JESZCZE nie pracuje, bo nie istnieje (zygota
        jest na etapie kilkudziesięciu czy kilkuset komórek), a zatem człowiek też
        jeszcze nie istnieje! Twoje słowa o "mordowaniu" byłyby słuszne w przypadku
        funkcjonowania mózgu dziecka, a to zaczyna się dopiero w 8-10 tygodniu ciąży.
        Do tego okresu aborcja NIE JEST mordowaniem. Co ty na to?
        • Gość: zoltar Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.01, 21:06
          Aborcja JEST morderstwem. Dlaczego? Dlatego, że nie można ustalić kiedy płód
          staje się człowiekiem. Skoro nie można tego ustalić, należy uznać że jest nim
          od samego początku. A zabójstwo człowieka, nawet kilkutygodniowego, jest
          zbrodnią.
          W III Rzeszy mordowanie Żydów nazywano "ostatecznym rozwiązaniem kwestii
          żydowskiej". Dzisiaj wolny, demokratyczny świat mordowanie nienarodzonych
          dzieci nazywa "przerywaniem ciąży", a zabijanie starców- eutanazją.
          To smutne. I przerażające.
        • Gość: Fine Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: *.dial.wxs.nl 09.05.01, 21:54
          Gość portalu: tyu napisał(a):

          > Gość portalu: luka napisał(a):
          >
          > > Gibki, napisz to otwartym tekstem:
          > > "Mordowanie niewinnych dzieci powinno być całkowicie legalne i dostępne na
          > każd
          > > e życzenie" to sobie podyskutujemy na ten temat. Dlaczego tak ściemniasz?
          >
          > Witaj, o Luko! Pozwól, że i ja spróbuję otwartym tekstem.
          > Czlowiek, moim zdaniem, to świadomość. Świadomość to funkcjonujący mózg.
          > I medycyna i Kościół uznają tzw. śmierć mózgową: serce bije, płuca pracują, a
          > pień mózgu nie. I to wystarczy, by orzec śmierć.
          > Czy potrafisz mi wytłumaczyć: dlaczego, twoim zdaniem, medycyna uznaje, a Kości
          > ół
          > nie uznaje faktu odwrotnego: mózg JESZCZE nie pracuje, bo nie istnieje (zygota
          > jest na etapie kilkudziesięciu czy kilkuset komórek), a zatem człowiek też
          > jeszcze nie istnieje! Twoje słowa o "mordowaniu" byłyby słuszne w przypadku
          > funkcjonowania mózgu dziecka, a to zaczyna się dopiero w 8-10 tygodniu ciąży.
          > Do tego okresu aborcja NIE JEST mordowaniem. Co ty na to?

          To ciekawy wywod, ale zauwaz, ze zygota ma potencjal przeksztalcenia sie w swej
          czesci w funkcjonujacy prawdilowo mozg, natomiast odwrotnosc tego stwierdzenia
          nie istnieje ( przynajmniej na tym etapie wiedzy ). Zycie to podroz w jedna
          strone, ciesze sie, ze moi rodzice nie skrocili mi tej podrozy juz na
          poczatku ...

          • Gość: snajper Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: 10.10.130.* / *.stoen.waw.pl 23.05.01, 11:28
            Dokładnie. Napiszę to trochę inaczej. Zygota ma
            potencjał przekształcenia się w człowieka. Ma
            potencjał. Jedynie ma potencjał przekształcenia się w
            człowieka kiedyś w przyszłości. Czyli człowiekiem w
            danej chwili nie jest, bo nie można powiedzieć, że
            człowiek ma potencjalną mozliwość przekształcenia się
            w człowieka. Jak widzisz sam potwierdziłeś, iż zygota
            człowiekiem nie jest.
            • Gość: Fine Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: *.dial.wxs.nl 28.05.01, 23:19
              Wiesz akurat ludzie powstaja w ten sposob - od zygoty.
              Nie rozmnazamy sie przeciez przez paczkowanie. smile Od
              momentu polaczenia sie plemnika z kom. jajowa proces
              postepuje tylko w jednym kierunku - rozwoju i w koncu
              smierci. W/g mnie ten moment zaplodnienia to juz jest
              powstanie nowego czlowieka, dla Ciebie moze nie, no
              coz, nie bede Ci ani nikomu moich przekonan "wlewal
              lyzka do ucha" jak mowi ks. Twardowski. Uwazam po
              prostu aborcje za nieporozumienie. Tragiczne z reszta.
              • Gość: Ronin Mow o tym ,bo to jest prawda!!!! IP: 212.182.31.* 01.06.01, 05:20
                To jest naukowo stwierdzony fakt a to ze ktos nie
                przyjmuje go do wiadomosci nie jest argumentem za tym
                ze tak nie jest!!!!Czlowiek rozpoczyna swe zycie w
                momencie powstania zygoty!!!!Jesli chcesz sprawdzic
                zajrzyj do podrecznikow embriologii!!Mow o tym bo fakt
                ten nie jest zwiazany z takimi czy innymi pogladami,to
                poprostu fakt!!!
        • Gość: luka Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.01, 11:16
          Gość portalu: tyu napisał(a):

          > Gość portalu: luka napisał(a):

          > Czy potrafisz mi wytłumaczyć: dlaczego, twoim zdaniem, medycyna uznaje, a Kości
          > ół nie uznaje faktu odwrotnego: mózg JESZCZE nie pracuje, bo nie istniej
          >(zygota jest na etapie kilkudziesięciu czy kilkuset komórek), a zatem człowiek
          też jeszcze nie istnieje!
          Twoje słowa o "mordowaniu" byłyby słuszne w przypadku
          > funkcjonowania mózgu dziecka, a to zaczyna się dopiero w 8-10 tygodniu ciąży.
          > Do tego okresu aborcja NIE JEST mordowaniem. Co ty na to?

          Mój drogi, byłbyś bardzo zabawny, gdyby nie temat wątku.
          Potrafisz wyliczyć z zegarkiem w ręku ten swój początek "funkcjonowania" mózgu?
          Czy uważasz, że można wyłupić płodowi oczy tylko dlatego, że ich jeszcze nie
          używa? Zygota w ogóle nie przypomina kształtem człowieka - to dla ciebie też
          powód do skrobanki? Piszesz, że funkcjonowanie mózgu dziecka zaczyna się w 8
          tygodniu ciąży - czy to oznacza, że do tego czasu w główce tego maleństwa jest
          czarna dziura?
          Nowe życie zaczyna się w momencie połączenia plemnika z komórką jajową - powstaje
          wtedy zupełnie nowy organizm; mózg, ręce, wątroba i włosy to już tylko następstwa
          tego zdarzenia, zatem niszczenie takiego zalążka ludzkiej istoty należy traktować
          jak morderstwo. Tobie też paznokcie nie odrastają od razu.
          Zresztą: aborcji dokonuje się najwcześniej po 5-6 tygodniu życia płodu, a
          większości - już po tym twoim 8 tygodniu; wystarczy popatrzeć na ekran aparatu
          USG, by nie mieć wątpliwości, co się widzi.
          • Gość: Al Re: a moze teraz z innej beczki ?- beczka ta sama dla LUKI IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 10.05.01, 12:09
            Witaj Luko,
            napisałeś:
            "Mój drogi, byłbyś bardzo zabawny, gdyby nie temat
            wątku.
            Potrafisz wyliczyć z zegarkiem w ręku ten swój
            początek "funkcjonowania" mózgu?
            Czy uważasz, że można wyłupić płodowi oczy tylko
            dlatego, że ich jeszcze nie
            używa? Zygota w ogóle nie przypomina kształtem
            człowieka - to dla ciebie też
            powód do skrobanki? Piszesz, że funkcjonowanie mózgu
            dziecka zaczyna się w 8
            tygodniu ciąży - czy to oznacza, że do tego czasu w
            główce tego maleństwa jest
            czarna dziura?
            Nowe życie zaczyna się w momencie połączenia plemnika
            z komórką jajową - powstaje
            wtedy zupełnie nowy organizm; mózg, ręce, wątroba i
            włosy to już tylko następstwa
            tego zdarzenia, zatem niszczenie takiego zalążka
            ludzkiej istoty należy traktować
            jak morderstwo. Tobie też paznokcie nie odrastają od
            razu.
            Zresztą: aborcji dokonuje się najwcześniej po 5-6
            tygodniu życia płodu, a
            większości - już po tym twoim 8 tygodniu; wystarczy
            popatrzeć na ekran aparatu
            USG, by nie mieć wątpliwości, co się widzi.

            1. Proponuję ci abyś odpowiedział na pytania
            postawione przez Leszka i darował sobie wywody. To po
            pierwsze.

            2. A dalej: stosując twój tok myślenia możnaby orzec,
            że plemnik i komórka jajowa (osobno) są też żywe i są
            nosicielami połowy materiału genetycznego z której to
            polowy coś tam się rozwinie. Stąd należałoby uznać
            stratę każdego plemnika i każdej niezpłodnionej
            komórki jajowej za śmierć! Plemnik ani komórka jajowa
            tez nie przypomina płodu. Można humorystycznie
            zapytać: a nie straciłeś Luko trochę plemnikow na
            darmo i nie czujesz się jak morderca? Płód nie uzywa
            jeszcze oczu bo ich nie ma - tak więc nie ma mowy o
            ich wyłupianiu. Tekst- zlepek demagogicznych haseł dla
            określenia swojego stanowiska - nic więcej
            W pelni zgadzam się z Tyu (nie po raz pierwszy). Chyba
            nie widziałeś Luko na USG jak to wygląda: różnicowanie
            się części ciała płodu ma miejsce o ile pamiętam ok. 7-
            8 tyg.życia. Do 8 tyg. jest to szereg
            niezróżnicowanych komórek. U płodu 5 tygodniowego
            żebyś nie wiem jak się wpatrywał w ekran przy USG to
            szczegółów nie zobaczysz. Tak więc nie wymądrzaj się.

            3. Moje stanowisko określiłem wcześniej: aborcja -tak
            w szczególnych przypadkach, wymienionych np. przez
            Leszka. Całość obwarowana wnikliwymi badaniami płodu i
            samej matki.
            Pamiętaj: odpowiedz na pytania o aborcję w przypadku:
            gwałtu, kazirodztwa, wad genetycznych czy zagrożenia
            życia matki w wyniku ciąży.
            • Gość: Róża Re: a moze teraz z innej beczki ?- beczka ta sama dla LUKI IP: 212.160.135.* 10.05.01, 12:36
              Gość portalu: Al napisał(a):

              > Pamiętaj: odpowiedz na pytania o aborcję w przypadku:
              > gwałtu, kazirodztwa, wad genetycznych czy zagrożenia
              > życia matki w wyniku ciąży.

              Czy ja mogę też odpowiedzieć? O wszystkich tych przypadkach wspomina obecna
              ustawa. Więc nie ma potrzeby jej zmieniać. Prawda, Al?

              • Gość: Al Re: a moze teraz z innej beczki ?- beczka ta sama dla RÓŻY IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 10.05.01, 12:52
                Witaj Różo,

                W Polsce dokonywanych jest od 80 do 200 tys. aborcji rocznie - Tak wynika z
                opublikowanego w piątek raportu Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.
                Raport dotyczy skutków obowiązującej obecnie ustawy antyaborcyjnej. Badania
                wskazują, iż w ubiegłym roku, tylko na wsi, ok. 90 tys. kobiet poddało się
                nielegalnej aborcji. Tymczasem z rządowego raportu dotyczącego skutków
                obowiązującej obecnie ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i
                warunkach dopuszczalności przerywania ciąży wynika, że w ubiegłym roku wykonano
                w publicznych szpitalach 151 legalnych aborcji.
                Nie jestem slepym zwolennikiem aborcji. I odpowiedzi na pytania Leszka nasuwają
                się same. Ale zapytam Cię Różo inaczej: Ile z tych kobiet urodziłoby zdrowe
                dzieci gdyby nie musiały być pod presją ustawy antyaborcyjnej i musiałyby
                przejść odpowiednią drogę aby aborcję wykonać legalnie? Ile udaloby się
                przekonać - a tak...... Ustawa antyaborcyjna w obecnum kształcie to fikcja
                legalizująca czarny rynek aborcyjny i turystykę aborcyjną. Czy długo można żyć
                z tak fikcyjnym prawem?
                • Gość: Róża Re: a moze teraz z innej beczki ?- beczka ta sama dla RÓŻY IP: 212.160.135.* 10.05.01, 12:59
                  raport Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny nie jest dla mnie
                  miarodajnym źródłem. Jeżeli ustawa uratowała życie chociaż jednego dziecka to
                  warto było ją wprowadzić.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Al Re: a moze teraz z innej beczki ?- beczka ta sama dla RÓŻY IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 10.05.01, 13:08
                    W takim razie trwaj przy oficjalnych danych: wykonano 151 zabiegów aborcji w 40
                    milionowym państwie po w rpowadzeniu ustawy. Śmiać się chce. Czyżbyś w to
                    wierzyła, bo żaden rozsądnie myślący nie da temu wiary.
                    Dlaczego raport Federacji jest mało miarodajny wg ciebie?
            • Gość: luka Re: a moze teraz z innej beczki ?- beczka ta sama dla LUKI IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.01, 13:11
              Gość portalu: Al napisał(a):

              > 1. Proponuję ci abyś odpowiedział na pytania
              > postawione przez Leszka i darował sobie wywody. To po pierwsze.

              Proponuję, abyś odpowiadał albo na pytania skierowane do ciebie albo w ogóle nie
              zabierał głosu. To po pierwsze.

              > 2. A dalej: stosując twój tok myślenia możnaby orzec,
              > że plemnik i komórka jajowa (osobno) są też żywe i są
              > nosicielami połowy materiału genetycznego z której to
              > polowy coś tam się rozwinie.

              Al, naucz się wreszcie rozumieć teksty napisane w języku polskim: stwierdziłem
              wyraźnie - nowy organizm powstaje PO połączeniu się plemnika z jajem; nie
              dywagowałem natomiast o losach biednych plemników. Bardzo cię proszę - przeczytaj
              kilka razy cudze wypowiedzi, zanim zaczniesz zaniżać poziom dyskusji.

              > Płód nie uzywa jeszcze oczu bo ich nie ma - tak więc nie ma mowy o
              > ich wyłupianiu.

              Co rozumiesz przez "płód"? Od pewnego momentu oczy już ma, a jakiś czas potem ich
              używa.

              > Tekst- zlepek demagogicznych haseł dla określenia swojego stanowiska - nic
              więcej

              Oczywiście. Twój natomiast tryska głębią analizy - szkoda, że nie na temat. A
              nazywanie demagogią obrony niewinnych dzieci przed wyskrobaniem świadczy o twojej
              moralności, a raczej - o jej braku.

              > W pelni zgadzam się z Tyu (nie po raz pierwszy). Chyba
              > nie widziałeś Luko na USG jak to wygląda: różnicowanie
              > się części ciała płodu ma miejsce o ile pamiętam ok. 7-
              > 8 tyg.życia. Do 8 tyg. jest to szereg
              > niezróżnicowanych komórek.

              Ten twój "szereg niezróżnicowanych komórek" podziwiałeś zapewne w miednicy po
              skrobance. Kolego, przestań się kompromitować.

              > U płodu 5 tygodniowego
              > żebyś nie wiem jak się wpatrywał w ekran przy USG to
              > szczegółów nie zobaczysz. Tak więc nie wymądrzaj się.

              Zależy, na co patrzysz - na ekran USG czy narzędzia do abortowania.

              > 3. Pamiętaj: odpowiedz na pytania o aborcję w przypadku:
              > gwałtu, kazirodztwa, wad genetycznych czy zagrożenia
              > życia matki w wyniku ciąży.

              W przypadku zagrożenia życia, kazirodztwa i wad genetycznych - owszem: jest to
              stan wyższej konieczności. Ale gwałt? Z całym szacunkiem dla ofiar tych
              przestępstw - ale co jest winne to dziecko?
              • Gość: Al Re: Beczka z samym dziegciem. IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 10.05.01, 13:29

                Napisałeś chłopcze drogi:
                "W przypadku zagrożenia życia, kazirodztwa i wad
                genetycznych - owszem: jest to
                stan wyższej konieczności. Ale gwałt? Z całym
                szacunkiem dla ofiar tych
                przestępstw - ale co jest winne to dziecko? "

                ------------------------------------------------------
                Z całym szacunkiem dla ciaży, ale czemu zgwałcona
                kobieta ma urodzić dziecko:
                1. bez względu na to kto jest ojcem (degenerat,
                upośledzony etc.),
                2. bez względu na wiek, a jeżeli ciażą będzie u 10
                latki - to co?. Pamietasz dyskusję w Irlardii?. A
                jeżeli u 45 latki?
                3. bez względu na istniejącą już rodzinę (co na to mąż
                zgwałconej?)Myślisz że zgodzi się?
                4. bez względu na stan materialny. A jeżeli nie ma
                środków, np sierota zupełna to co?
                5. bez względu NA JEJ ZDANIE ?

                To co proponujesz to głupota. Sadziłem że masz
                bardziej wyważone zdanie na temat ciąż będących
                wynikiem gwałtu. Podyskutuj raczej o systemach
                politycznych.
                • Gość: luka Re: Beczka z Alem IP: 217.99.4.* 10.05.01, 13:38
                  Gość portalu: Al napisał(a):

                  > Napisałeś chłopcze drogi:

                  Nieźle ci idzie małpowanie mojego stylu. Gdybyś jeszcze potrafił pisać z sensem...

                  > Z całym szacunkiem dla ciaży, ale czemu zgwałcona
                  > kobieta ma urodzić dziecko:
                  > 1. bez względu na to kto jest ojcem (degenerat,
                  > upośledzony etc.),

                  To nieistotne. Jeżeli zachodzi zagrożenie ciąży, wtedy zachodzi stan wyższej
                  konieczności.

                  > 2. bez względu na wiek, a jeżeli ciażą będzie u 10
                  > latki - to co?. Pamietasz dyskusję w Irlardii?. A
                  > jeżeli u 45 latki?

                  Uważasz, że skrobanka dla dziesięciolatki jest lepsza? Kto będzie odpowiedzialny
                  za ewentualne uszkodzenie jej organizmu i np. niepłodność?
                  U 45-latki - w razie zagrożenia również możemy mówić o stanie wyższej
                  konieczności.

                  > 3. bez względu na istniejącą już rodzinę (co na to mąż
                  > zgwałconej?)Myślisz że zgodzi się?

                  A zgodził się na gwałt?
                  Ja rozumiem, że sytuacja taka jest nie do zniesienia i moralnie wątpliwa, ale
                  mordowanie dziecka, które nie jest za ten stan odpowiedzialne to również chyba
                  nienormalne?

                  > 4. bez względu na stan materialny. A jeżeli nie ma
                  > środków, np sierota zupełna to co?

                  Tutaj to już pronujesz skrobankę na żądanie.

                  > 5. bez względu NA JEJ ZDANIE ?

                  Patrz p. 3.

                  > To co proponujesz to głupota. Sadziłem że masz
                  > bardziej wyważone zdanie na temat ciąż będących
                  > wynikiem gwałtu. Podyskutuj raczej o systemach
                  > politycznych.

                  Co jest niby głupotą? Chęć uratowania cudzego życia?
                  • Gość: Al Re: Beczka głupoty IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 10.05.01, 13:58
                    Głupotą nazwałem twoją propozycję zakazu aborcji u zgwałconej i w efekcie
                    cieżarnej kobiety bez względu na towarzyszące temu okoliczności. Nie jest to w
                    żadnym razie SENSOWNA obrona życia a GłUPOTA a tak nawiasem mówiąc: z punktu
                    widzenia biologii - raczej działanie na rzecz przestepcy, bowiem gwałt/ciąża
                    umożliwia mu przekazanie swoich genów kolejnemu pokoleniu co jest podstawowym
                    celem prokreacji- zastanowiłeś się nad tym. Drogi chłoczyku (co, czyżby cię to
                    denerwowało?)
                    • Gość: luka Re: Beczka głupoty IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.01, 14:10
                      Gość portalu: Al napisał(a):

                      > Głupotą nazwałem twoją propozycję zakazu aborcji u zgwałconej i w efekcie
                      > cieżarnej kobiety bez względu na towarzyszące temu okoliczności. Nie jest to w
                      > żadnym razie SENSOWNA obrona życia a GłUPOTA

                      Może trochę konkretów?
                      Cokolwiek byś nie napisał, fakt pozostaje faktem: dziecko poczęte w wyniku gwałtu
                      nie jest za to odpowiedzialne. Uznaj ten oczywisty fakt, a będziemy mogli
                      zastanowić się, co w tym przypadku należałoby robić.

                      > a tak nawiasem mówiąc: z punktu
                      > widzenia biologii - raczej działanie na rzecz przestepcy, bowiem gwałt/ciąża
                      > umożliwia mu przekazanie swoich genów kolejnemu pokoleniu co jest podstawowym
                      > celem prokreacji- zastanowiłeś się nad tym.

                      Niezupełnie - geny przekazywane przez przestępców nie są z definicji gorsze;
                      przeciwnie, są zapewne silniejsze od innych. Zastanawiałeś się kiedyś, co te baby
                      widzą w dresach lub łobuzach spod ciemnej gwiazdy? No właśnie.

                      > Drogi chłoczyku (co, czyżby cię to denerwowało?)

                      Skądże! Uważam to za okoliczność wielce zabawną: mój osobisty wróg usiłuje
                      stylizować swe wypowiedzi na podobieństwo moich. Próbuj dalej, mikrusie o
                      moralności alfonsa.
                      • Gość: Al Re: Antałek - pusty jak twoje argumenty IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 10.05.01, 14:37
                        Ależ już ci odpowiadam pluskwo prawicowych salonów:

                        Gość portalu: luka napisał(a):

                        1.
                        > Może trochę konkretów?
                        > Cokolwiek byś nie napisał, fakt pozostaje faktem: dziecko poczęte w wyniku gwał
                        > tu nie jest za to odpowiedzialne. Uznaj ten oczywisty fakt, a będziemy mogli
                        > zastanowić się, co w tym przypadku należałoby robić.

                        Oj LUka Luka, rózni nas to, że ja nie uznaję momentu poczęcia za zaistnienie
                        dziecka. Stąd nie uznam tego faktu za oczywisty, że DZIECKO nie jest
                        odpowiedzialne: pytam jakie dziecko? Biologu od kilku boleści. I nie będę się
                        zastanawiał co zrobić.Kropa.
                        Bronisz za wszelką cenę - bez znajomości rzeczy i względów medycznych- ale za to
                        z podbudowa polityczną, nie wiedziałem że to dla ciebie clou.

                        >
                        2.
                        > Niezupełnie - geny przekazywane przez przestępców nie są z definicji gorsze;
                        > przeciwnie, są zapewne silniejsze od innych. Zastanawiałeś się kiedyś, co te ba
                        > by
                        > widzą w dresach lub łobuzach spod ciemnej gwiazdy? No właśnie.

                        Nie próbowałem nawet mówić o dominacji którychś genów. Chodzi o sam fakt ich
                        przekazania, wraz z całym bagażem cech. Na szczęście kobiety (nie baby -
                        ignorancie bon ton'u), dostrzegają także inne wartości.A jezeli zazdrościsz tym
                        facetom to na szczęście możesz ogolić się na łyso (jeżeli jeszcze nie wyłysiałeś
                        na wzór idola), włożyć dres i polować. Ja nie muszę.
                        >
                        >
                        > Skądże! Uważam to za okoliczność wielce zabawną: mój osobisty wróg usiłuje
                        > stylizować swe wypowiedzi na podobieństwo moich. Próbuj dalej, mikrusie o
                        > moralności alfonsa.

                        Ależ to rzeczywiście zabawne, naszywam na pagonach sprawność: wróg Luki, partyjny
                        kanapowcu z sarmackim zaduchem.
                        • Gość: luka Re: Antałek - pusty jak twoje argumenty (argumenty mogą być puste?) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.01, 15:13
                          Gość portalu: Al napisał(a):

                          > Oj LUka Luka, rózni nas to, że ja nie uznaję momentu poczęcia za zaistnienie
                          > dziecka. Stąd nie uznam tego faktu za oczywisty, że DZIECKO nie jest
                          > odpowiedzialne: pytam jakie dziecko? Biologu od kilku boleści. I nie będę się
                          > zastanawiał co zrobić.Kropa.

                          To może podasz precyzyjny czas zamiany zygoty w dziecko. Tylko bez wykrętów -
                          według ciebie można dokonać skrobanki do godz. 13 gdyż o 13.01 zygata nagle
                          zamieni się w dziecko?
                          Ja rozumiem, że alfons nie ma takich dylematów, ale spróbuj mimo wszystko mi
                          odpowiedzieć.

                          > Bronisz za wszelką cenę - bez znajomości rzeczy i względów medycznych- ale za
                          > to z podbudowa polityczną, nie wiedziałem że to dla ciebie clou.

                          Mógłbyś napisać to zdanie jeszcze raz, tym razem po polsku?

                          > 2.
                          > Na szczęście kobiety (nie baby - ignorancie bon ton'u),

                          Al, ty chyba rzeczywiście przebywasz w towarzystwie zniewieściałych facetów albo
                          jesteś dyżurnym maminsynkiem, gdyż cech męskich nie ma u ciebie za grosz.

                          > dostrzegają także inne wartości.

                          Pewnie, że tak. Ale nie w tym rzecz, funkcjonalny analfabeto: zwróciłem ci uwagę
                          na fakt, iż wiele kobiet wybiera sobie za partnera mężczyzn z marginesu.
                          Zastanowiłeś się dlaczego tak robią?

                          > A jezeli zazdrościsz tym
                          > facetom to na szczęście możesz ogolić się na łyso (jeżeli jeszcze nie wyłysiałe
                          > ś na wzór idola), włożyć dres i polować. Ja nie muszę.

                          A to skąd wziąłeś? Ustosunkuj się do treści wypowiedzi, a nie zbaczaj na manowce.

                          > Ależ to rzeczywiście zabawne, naszywam na pagonach sprawność: wróg Luki, partyj
                          > ny kanapowcu z sarmackim zaduchem.

                          Nie jestem członkiem żadnej partii, zezowaty Robin Hoodzie, nie rozumiem także
                          sformułowań typu "kanapowiec z sarmackim zaduchem" - ale zapewne jest to przykład
                          twojej podwórkowej erudycji, którą należy podziwiać bez zastrzeżeń.

                          Żegnam, kołchozowy przodowniku niepotrzebnej nikomu pracy.
                          • Gość: Al Re: Omszała beczułka Lukowego umysłu. IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 11.05.01, 10:16
                            Gość portalu: luka napisał(a):
                            Witaj arystokratyczny bękarcie,

                            Napisałeś:
                            > To może podasz precyzyjny czas zamiany zygoty w dziecko. Tylko bez wykrętów -
                            > według ciebie można dokonać skrobanki do godz. 13 gdyż o 13.01 zygata nagle
                            > zamieni się w dziecko?
                            > Ja rozumiem, że alfons nie ma takich dylematów, ale spróbuj mimo wszystko mi
                            > odpowiedzieć.

                            Znakomicie wiesz, Dworski Geniuszu, że precyzyjne określenie tego czasu jest
                            niemożliwe. Nie da się odpowiedzieć na tak durnie postawione pytanie. Zabieg
                            wykonuje się w określonym czasie ze względów medycznego bezpieczeństwa kobiety (
                            o przepraszam - baby - zgodnie z twoim słownictwem.
                            Dorzucę jeszcze jedno: rozwiązaniem problemu byłoby dopuszczenie do stosowania
                            pigułki wczesnoporonnej (jak we Francji). zapłodnione jajo nie zagnieżdża się w
                            macicy, nie ma więc problemu usuwania ciąży i skutków takiego zabiegu dla
                            kobiety. Powinna być dostępna conajmniej tak szeroko jak opluwane przez ciebie
                            prezerwatywy i inne (jak mniemam wg ciebie) akcesoria szatana.Czy zechcesz
                            wyrazić swoją opinię na ten temat?
                            Dzięki za alfonsa, dopisuję go do listy, salonowy sutenerze.
                            Dyskusję z tobą to czas stracony, bowiem, jak wiesz, poza wymianą zwyczajowych
                            złośliwości, każdy pozostanie na swojej pozycji. Cieszę sie jednak, że poglądy
                            podobne twoim odejdą z czasem do lamusa czyli blisko miejsca gdzie jesteś w tej
                            chwili.

                            > Mógłbyś napisać to zdanie jeszcze raz, tym razem po polsku?

                            Nie napiszę ponieważ ty jako OMC. (o mało co)Arystokrata powinieneś mieć
                            wystarczającio wiele promili błękitu we krwi aby znać j.francuski a swoją
                            błyskotliwą jak mika inteligencją wypełnić skróty myślowe poczynione przeze
                            mnie.


                            > Al, ty chyba rzeczywiście przebywasz w towarzystwie zniewieściałych facetów alb
                            > o jesteś dyżurnym maminsynkiem, gdyż cech męskich nie ma u ciebie za grosz.
                            .........
                            > Pewnie, że tak. Ale nie w tym rzecz, funkcjonalny analfabeto: zwróciłem ci uwag
                            > ę na fakt, iż wiele kobiet wybiera sobie za partnera mężczyzn z marginesu.
                            > Zastanowiłeś się dlaczego tak robią?

                            Nie zauwazyłem aby w moim otoczeniu uzywanie slowa "kobieta" zamiast baba było
                            poczytywane za symbol zniewieścialości, podobnie niezauważalne jest dla mnie
                            zjawisko częstego wyboru za partnera mężczyzn z marginesu. Może jest to
                            charakterystyczne dla kobiet ze środowiska w którym się obracasz. Dla mnie rzecz
                            obca.

                            > Nie jestem członkiem żadnej partii, zezowaty Robin Hoodzie, nie rozumiem także
                            > sformułowań typu "kanapowiec z sarmackim zaduchem" - ale zapewne jest to przykł
                            > ad twojej podwórkowej erudycji, którą należy podziwiać bez zastrzeżeń.
                            > Żegnam, kołchozowy przodowniku niepotrzebnej nikomu pracy.

                            Żałuję, że tak światły umysł nie jest członkiem (o przepraszam)ani żadnym
                            trybikiem. Żegnam, Wasza UPieRdliwość, niech waść idzie poszczękać szabelką na
                            upadek moralności.
                            • Gość: luka Re: Al się zaczyna powtarzać IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.05.01, 10:40
                              Gość portalu: Al napisał(a):

                              > Znakomicie wiesz, Dworski Geniuszu, że precyzyjne określenie tego czasu jest
                              > niemożliwe. Nie da się odpowiedzieć na tak durnie postawione pytanie.

                              Jeżeli "nie da się odpowiedzieć", to skąd masz pewność kiedy, jak to
                              nazywasz, "zbiór komórek" zamienia się w człowieka? W takim przypadku należy
                              uznać, iż, skoro tego momentu nie da się ustalić, początek nowego życia następuje
                              w chwili połączenia plemnika z jajem. Jest logiczne uporządkowanie problemu.
                              I wtedy prosto osiągniemy konsensus - są sytuacje, w których niestety trzeba
                              pozbawić życia jedną osobę (dziecko), by ratować drugą (matkę).

                              > Dorzucę jeszcze jedno: rozwiązaniem problemu byłoby dopuszczenie do stosowania
                              > pigułki wczesnoporonnej (jak we Francji). zapłodnione jajo nie zagnieżdża się w
                              > macicy, nie ma więc problemu usuwania ciąży i skutków takiego zabiegu dla
                              > kobiety.

                              Najlepszym sposobem unikania niechcianych ciąży jest odpowiedzialność za swoje
                              czyny.

                              > Powinna być dostępna conajmniej tak szeroko jak opluwane przez ciebie
                              > prezerwatywy i inne (jak mniemam wg ciebie) akcesoria szatana.Czy zechcesz
                              > wyrazić swoją opinię na ten temat?

                              Uprzejmie proszę o zacytowanie moich wypowiedzi, w których potępiałem używanie
                              prezerwatyw oraz innych, jak byłeś łaskaw to określić, "akcesoriów szatana".
                              Dla ułatwienia dodam, że takich nie ma - znowu wkładasz mi w usta swoje
                              infantylne wyobrażenia.

                              > Dyskusję z tobą to czas stracony, bowiem, jak wiesz, poza wymianą zwyczajowych
                              > złośliwości, każdy pozostanie na swojej pozycji. Cieszę sie jednak, że poglądy
                              > podobne twoim odejdą z czasem do lamusa czyli blisko miejsca gdzie jesteś w tej
                              > chwili.

                              Powyższy akapit jest doskonałą ilustracją marnowania czasu twojego, mojego i
                              czytelników.

                              > Nie napiszę ponieważ ty jako OMC. (o mało co)Arystokrata powinieneś mieć
                              > wystarczającio wiele promili błękitu we krwi aby znać j.francuski a swoją
                              > błyskotliwą jak mika inteligencją wypełnić skróty myślowe poczynione przeze
                              > mnie.

                              To znajomość języków obcych uzależniona od ilości promilli błękitu we krwi?
                              Gratulacje - wytyczasz zupełnie nowe ścieżki.

                              > Nie zauwazyłem aby w moim otoczeniu uzywanie slowa "kobieta" zamiast baba było
                              > poczytywane za symbol zniewieścialości, podobnie niezauważalne jest dla mnie
                              > zjawisko częstego wyboru za partnera mężczyzn z marginesu. Może jest to
                              > charakterystyczne dla kobiet ze środowiska w którym się obracasz. Dla mnie rzec
                              > z obca.

                              No tak - a odpowiedzi na moje pytanie jak nie było, tak nie ma. Al postanowił
                              udawać, że taki problem nie istnieje. Podobnie jak męskie rozrywki, prawda?

                              > Żałuję, że tak światły umysł nie jest członkiem (o przepraszam)ani żadnym
                              > trybikiem. Żegnam, Wasza UPieRdliwość, niech waść idzie poszczękać szabelką na
                              > upadek moralności.

                              O, znowu jakiś skrót myślowy: poszczękiwanie szabelką na upadek moralności. Albo
                              to znowu nie jest po polsku, albo nie ma tu żadnej myśli.
                              • Gość: meg Re: Al się zaczyna powtarzać IP: 217.99.64.* 12.05.01, 05:02
                                Gość portalu: luka napisał(a):

                                > Najlepszym sposobem unikania niechcianych ciąży jest odpowiedzialność za swoje
                                > czyny.

                                Jasne, baba nie została zgwałcona tylko sama chciała, a teraz się wykręca

                                ślicznie się obrzucacie, tylko już wam zaczyna brakować piętrowych przymiotników,
                                a może was pogodzi takie rozwiązanie - dziecko poczęte z gwałtu należy urodzić,
                                pod warunkiem pozbawienia gwałciciela narzędzia zbrodni
                                • Gość: luka Re: Al się zaczyna powtarzać IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.01, 10:03
                                  Gość portalu: meg napisał(a):


                                  > Jasne, baba nie została zgwałcona tylko sama chciała, a teraz się wykręca
                                  > ślicznie się obrzucacie, tylko już wam zaczyna brakować piętrowych przymiotnikó
                                  > w,
                                  > a może was pogodzi takie rozwiązanie - dziecko poczęte z gwałtu należy urodzić,
                                  > pod warunkiem pozbawienia gwałciciela narzędzia zbrodni

                                  Pomysł doskonały, ale czy do przyjęcia przez ofiary gwałtów?
                                  • Gość: Al Re: Al żartuje - dla Luki, a serio poniżej - dla Krzysia IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 14.05.01, 10:27
                                    Chcialoby się przytoczyć stary kawał w którym pan hrabia trzymając się za
                                    okrwawione krocze mówi do wiernego Jana: Janie, mieliśmy niespodziewaną wizytę
                                    meża pani baronowej - podaj mi bandaże a pani korkociąg. To dla ciebie Luko - i
                                    pamiętaj, przeczyść sygnet z herbem!
                                    • Gość: luka Re: Al żartuje - dla Luki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.01, 10:38
                                      Gość portalu: Al napisał(a):

                                      > Chcialoby się przytoczyć stary kawał w którym pan hrabia trzymając się za
                                      > okrwawione krocze mówi do wiernego Jana: Janie, mieliśmy niespodziewaną wizytę
                                      > meża pani baronowej - podaj mi bandaże a pani korkociąg. To dla ciebie Luko - i
                                      > pamiętaj, przeczyść sygnet z herbem!

                                      Biorąc pod uwagę temat wątku twój żart jest wyjątkowo na miejscu, nie wspominając
                                      o jego taktowności.
                                      PS. W ten sposób na pewno nie udowodnisz, iż nie jesteś zniewieściały.
                                      • Gość: Al Re: Dla nadpoważnego hr. Luki IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 14.05.01, 11:04
                                        Wyobraź sobie, że nie mam zamiaru NIC ci udowadniać, po prostu NIE MUSZĘ. Wiem
                                        ponadto, że dla ciebie wszystko co napiszę jest nie na miejscu, nie sil się
                                        więc na grożenie mi palcem.
                                        • Gość: luka Re: Dla Ala - nie zawracaj głowy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.01, 11:40
        • Gość: Róża Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: 212.160.135.* 10.05.01, 11:39
          Gość portalu: tyu napisał(a):

          a to zaczyna się dopiero w 8-10 tygodniu ciąży.
          > Do tego okresu aborcja NIE JEST mordowaniem. Co ty na to?


          Czyli zgadzasz się przynajmniej na to, że po tym czasie aborcja jest mordowaniem.
          • Gość: asd Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 10.05.01, 12:22
            Konsensus osiagniety rekordowo szybko - w sejmie zajelo to kilka kadencji.
            Trzy grosze -
            idac tropem liberalnym na dowolnej skali np. moralnosci albo np. przyjemnosci w sposob ciagly od gwaltu do malej
            przyjemnosci albo niechetnemu przyzwoleniu na akt prokreacji, wybierac punkt od ktorego to juz obowiazywalaby
            aborcja a przed tym punktem szansa przezycia.
            Przeciez nie ma absolutu a wszystko jest wzgledne.


          • Gość: tyu Re: a moze teraz z innej beczki - do Róży IP: 157.158.68.* 11.05.01, 07:55
            Gość portalu: Róża napisał(a):

            "Czyli zgadzasz się przynajmniej na to, że po tym czasie ciąży [tj. po 8-10
            tygodniu - tyu] aborcja jest mordowaniem."

            Tak, Różo, zgadzam się, nawet, jeśli ciąża jest wynikiem gwałtu itp. Zagrożenie
            życia: tu trzeba wybierać między życiem matki a dziecka, o ile to JUŻ dziecko.
            PO tym terminie już jest OSOBĄ, NIE ZARODKIEM. Ale dlatego m.in. popieram
            badania prenatalne - NIE TYLKO, CHOĆ RÓWNIEŻ celem umożliwienia podjęcia
            dostatecznie szybkiej decyzji o ewentualnej aborcji. Gardzę natomiast dewotkami
            płci obojga terroryzującymi lekarzy, wykonujących LEGALNE i dostatecznie
            wczesne aborcje. Podobnie - lekarzami, którzy mają przeogromne skrupuły moralne
            w państwowej klinice (dewotki patrzą) i zerowe podczas prywatnej praktyki
            (forsa leci).
            Pozdrawiam Cię! Ala też, jeśli to przeczyta. Luki nie pozdrawiam, nawet jeśli
            przeczyta, bo stwierdziłem, że ilekroć stracę go z oczu zaczyna zachowywać się
            jak Luka (vide końcówka postu z 10-05-2001, 14:10:30).
            • Gość: luka Re: a moze teraz z innej beczki - do tyu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.05.01, 09:02
              Gość portalu: tyu napisał(a):

              > Tak, Różo, zgadzam się, nawet, jeśli ciąża jest wynikiem gwałtu itp.

              Tyu, nie pisz takich rzeczy, gdyż Al dostanie ataku serca.

              > o ile to JUŻ dziecko.
              > PO tym terminie już jest OSOBĄ, NIE ZARODKIEM.

              Tyu, to może ty mi odpowiesz - kiedy konkretnie zarodek przekształca się w osobę
              i jak to, medyczny geniuszu, stwierdzasz?

              > Luki nie pozdrawiam, nawet jeśli
              > przeczyta, bo stwierdziłem, że ilekroć stracę go z oczu zaczyna zachowywać się
              > jak Luka (vide końcówka postu z 10-05-2001, 14:10:30).

              Ojej i co teraz będzie? Tyu na chwilę spuścił mnie z smyczy i od razu
              narozrabiałem! Czy kara będzie dotkliwa, jaśnie wielmożny Panie?
              Na swoje usprawiedliwienie mogę jedynie zeznać, iż nie spodziewałem się, iż ten
              zwrot spowoduje u przesławnego Tyu taką reakcję - wszak to cytat z wypowiedzi
              jednego z głównych polskich lewaków, towarzysza Gomułki. Można więc powiedzieć -
              klasyka.
              Pozdrawiam wszystkich z wyjątkiem morderców dzieci
            • Gość: Róża Re: a moze teraz z innej beczki - do Róży IP: 212.160.135.* 11.05.01, 10:29
              Gość portalu: tyu napisał(a):

              > Gość portalu: Róża napisał(a):
              >
              > "Czyli zgadzasz się przynajmniej na to, że po tym czasie ciąży [tj. po 8-10
              > tygodniu - tyu] aborcja jest mordowaniem."
              >
              > Tak, Różo, zgadzam się, nawet, jeśli ciąża jest wynikiem gwałtu itp.

              Jestem zaskoczona (ale mile).

              Zagrożenie
              >
              > życia: tu trzeba wybierać między życiem matki a dziecka, o ile to JUŻ dziecko.
              > PO tym terminie już jest OSOBĄ, NIE ZARODKIEM.

              Czy mógłbyś dokładnie określić ten termin. W końcu chodzi o życie. Nie może być
              żadnej pomyłki.

              Pozdrawiam
              • Gość: tyu Re: Do miłej Róży i do Luki - Doktora n.med.i Św.Teol. IP: 157.158.68.* 11.05.01, 17:07
                Luko! Tow.Wiesław powiedział, zdaje się, coś o zaplutych karłach, ale żeby o
                mikrusie o moralności alfonsa - nie wiedziałem. Widzę że w hagiografiach
                klasyków jesteś lepszy ode mnie, co nie zmienia mej oceny końcowej „w temacie”
                stosowalności niektórych zwrotów. Dziękuję za moją część twych pozdrowień
                (chyba, że uważasz moralne przyzwolenie za współudział). Pytasz również, kiedy
                konkretnie zarodek przekształca się w osobę i jak to stwierdzam. (Dziękuję przy
                okazji za aż tak wysoką ocenę mej wiedzy medycznej, choć przyznam, że są
                dziedziny, w których jestem JESZCZE lepszy).
                Luko, czy NAPRAWDĘ przeczytałeś mój pierwszy post z tego wątku? Jeśli nie -
                zapraszam, tam znajdziesz odpowiedź a zarazem sformułowanie problemu, który
                przedstawiam. Jeśli przeczytałeś i było to dla ciebie za trudne - powtarzam
                łopatologicznie, odpowiadając zarazem na post z 10-05-2001, 11:16:53, choć Al
                wyłożył tu sprawę zupełnie jasno.
                Jeśli mianowicie ktoś (np. lekarz) oświadcza, że MOŻNA stwierdzić brak życia
                organizmu przy pomocy maszyny, która robi „ping”, a ktoś inny (np. etyk na
                podłożu teologicznym) raz zgadza się, że można a kiedy indziej twierdzi, że nie
                można (mając maszynę o tej samej czułości pomiaru albo i czulszą), to śmiem
                domniemywać, że etyk podchodzi do sprawy dogmatycznie a nie merytorycznie, a to
                prowadzi go do błędów we wnioskach. NIE DO MNIE należy ocena wiarygodności
                analiz EEG, w tym superprecyzyjne określenie punktu, w którym coś się zaczyna
                lub kończy. I NIE JEST MI TO POTRZEBNE. Wystarczy mi informacja, że ten punkt -
                moment rozpoczęcia pracy mózgu - JESZCZE nie nadszedł. Może to prowadzić do
                jeszcze większego skrócenia terminu decyzji - trudno. Sądzę jednak, że stan
                techniki medycznej jest w stanie zagwarantować wiarygodność tej informacji -
                tak, jak gwarantuje w szeregu innych informacji, od których TEŻ zależą decyzje
                dotyczące ludzkiego, ale NARODZONEGO już życia. Chyba to ostatnie nie jest
                gorsze? Jeśli natomiast ktoś kwestionuje coś SELEKTYWNIE, to przestaję wierzyć
                w jego obiektywizm. Niniejszy akapit zawiera zarazem odpowiedź na pytanie Róży.
                Mogą istnieć wątpliwości, ale innego rodzaju. Fine sformułował je 09-05-2001 o
                21:54:26 tak: „zygota ma potencjał przeksztalcenia się w swej części w
                funkcjonujący prawidłowo mózg, natomiast odwrotność tego stwierdzenia nie
                istnieje”. Myślę, że w tej kwestii powinien liczyć się stan istniejący, nie
                potencjalna możliwość. „Co będzie, a nie jest...”
                Inna wątpliwość - teologiczna, nie moja! (To raczej do Róży, Luka podobno jest
                agnostykiem.) Teza o posiadaniu duszy przez płód od poczęcia wcale nie jest
                dogmatem wiary, nawet nie funkcjonuje od początku istnienia chrześcijaństwa.
                Ojcowie Kościoła (m.in. św. Augustyn), a także twórcy innych religii długo
                zastanawiali się KIEDY wstępuje ona w nowe ciało i wyniki tych zastanowień
                bynajmniej niekoniecznie mówiły o chwili poczęcia. Niektórzy (męscy
                szowiniści?) dochodzili nawet do wniosku, że u dziewczynek następuje to
                później. Ostatnim „heretykiem” w tych sprawach (i nie tylko tych, oczywiście)
                był Luter, który typował bodaj 40 dzień po poczęciu. Ten „dogmat XX wieku” o
                obronie życia od chwili poczęcia jest w dużym stopniu dziełem Papieża Polaka.
                Szanuję Go za mnóstwo spraw (temat na inny wątek), ale w tej mam zdanie
                zupełnie inne, bliższe Lutrowi.
                I jeszcze coś - może kolejna miła niespodzianka dla Róży? (Mam taki jakiś
                dziwny „zwierciadlany” charakter: lubię być miły dla miłych i dokopać tym,
                którzy lubią dokopać innym, niekoniecznie mnie - aluzju poniał, Luka?)
                Uważam, że dyskusja na temat aborcji, w Polsce „rozpętana” na dobre kilka lat
                temu, jest pożyteczna. Wprawdzie przypomina typową dyskusję na Forum GW, gdzie
                więcej jest inwektyw, niż argumentów, ale myślącym coś jednak daje. Dla mnie
                było to uzmysłowienie, że problem nie jest jednoznaczny, że przy wysuwanych
                wątpliwościach zasada „primum non nocere” powinna być szczególnie pieczołowicie
                stosowana. Ale bez dogmatu. Takim dogmatem jest np. traktowanie pigułki
                wczesnoporonnej jak narzędzia szatana. Przecież działa ona w ciągu GODZIN od
                poczęcia! Ale od poczęcia, powie dewotka płci dowolnej, trzeba było uważać albo
                stosować szklankę wody zamiast. I tu dyskusja traci sens...
                Pozdrowienia dla wszystkich kulturalnych dyskutantów.
                • Gość: luka Re: Do tyu - Wszechwiedzącego Nawet To, O Czym Nie Ma Pojęcia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.01, 10:35
                  Gość portalu: tyu napisał(a):

                  > Luko! Tow.Wiesław powiedział, zdaje się, coś o zaplutych karłach, ale żeby o
                  > mikrusie o moralności alfonsa - nie wiedziałem.

                  Cóż - braki w wykształceniu. Kwiecisty zwrot "Człowiek o moralności alfonsa"
                  odnosił się do Szpotanskiego i był rewanżem za "Towarzysza Szmaciaka".

                  > Pytasz również, kiedy
                  > konkretnie zarodek przekształca się w osobę i jak to stwierdzam. (Dziękuję prz
                  > okazji za aż tak wysoką ocenę mej wiedzy medycznej, choć przyznam, że są
                  > dziedziny, w których jestem JESZCZE lepszy).

                  Wymień je, proszę!!

                  > Jeśli mianowicie ktoś (np. lekarz) oświadcza, że MOŻNA stwierdzić brak życia
                  > organizmu przy pomocy maszyny, która robi „ping”, a ktoś inny (np.
                  > etyk na
                  > podłożu teologicznym) raz zgadza się, że można a kiedy indziej twierdzi, że nie
                  > można (mając maszynę o tej samej czułości pomiaru albo i czulszą), to śmiem
                  > domniemywać, że etyk podchodzi do sprawy dogmatycznie a nie merytorycznie, a to
                  > prowadzi go do błędów we wnioskach.

                  Mój drogi, a co to takiego brak dogmatyzmu w etyce? Kraść nie można, ale są
                  sytuacje... To jest ten brak dogmatyzmu?

                  > NIE DO MNIE należy ocena wiarygodności
                  > analiz EEG, w tym superprecyzyjne określenie punktu, w którym coś się zaczyna
                  > lub kończy. I NIE JEST MI TO POTRZEBNE. Wystarczy mi informacja, że ten punkt -
                  > moment rozpoczęcia pracy mózgu - JESZCZE nie nadszedł. Może to prowadzić do
                  > jeszcze większego skrócenia terminu decyzji - trudno. Sądzę jednak, że stan
                  > techniki medycznej jest w stanie zagwarantować wiarygodność tej informacji -
                  > tak, jak gwarantuje w szeregu innych informacji, od których TEŻ zależą decyzje
                  > dotyczące ludzkiego, ale NARODZONEGO już życia.

                  No tak, ale jak sam piszesz, ty nie wiesz, ale tylko "sądzisz". Przy całym
                  szacunku dla twoich osądów uważam, że jest to kryterium niezbyt precyzyjne.
                  Twierdzisz, że życie zaczyna się w momencie rozpoczęcia pracy mózgu - ale
                  przecież nie dyskutujemy tu o życiu któregoś z narządów, ale o życiu człowieka.
                  Człowiek między innymi składa się z mózgu, ale przecież nie wyłącznie. Przed
                  rozpoczęciem pracy mózgu bije już serce - według ciebie nie jest to oznaką życia?
                  To co najwyżej różnica jakości, a nie faktów. Mózg nie istnieje bez ciała, bez
                  serca, bez krwi. Sam mózg nie jest człowiekiem. Czy upieranie się przy takiej
                  definicji życia nie jest dogmatyzmem o podłożu ateistycznym? I skąd przekonanie,
                  że lepszym od tego, jak to określiłeś, "teologicznego"?

                  > Jeśli natomiast ktoś kwestionuje coś SELEKTYWNIE, to przestaję wierzyć
                  > w jego obiektywizm.

                  To nie prościej przyjąć, że życie zaczyna się w momencie połączenia plemnika z
                  komórką jajową? Boisz się konsekwencji przyjęcia takiego rozwiązania?

                  Niniejszy akapit zawiera zarazem odpowiedź na pytanie Róży.
                  > Mogą istnieć wątpliwości, ale innego rodzaju. Fine sformułował je 09-05-2001 o
                  > 21:54:26 tak: „zygota ma potencjał przeksztalcenia się w swej części w
                  > funkcjonujący prawidłowo mózg, natomiast odwrotność tego stwierdzenia nie
                  > istnieje”. Myślę, że w tej kwestii powinien liczyć się stan istniejący, n
                  > ie potencjalna możliwość. „Co będzie, a nie jest...”

                  Ależ to właśnie jest opis stanu istniejącego! Żygota nie jest homeostazą, opis z
                  2 tygodnia będzie się znacznie różnił od opisu z 3 tygodnia! Dlatego właśnie
                  dręczyłem was pytaniem, kiedy następuje zamiana zygoty w człowieka! Zygota jest w
                  ciągłym ruchu, cały czas powstają nowe komórki - to proces, który nie sposób
                  zadekretować prostym zaklęciem "od chwili postania ping w mózgu zaczyna się
                  życie". Ono już trwa, mój drogi.

                  > I jeszcze coś - może kolejna miła niespodzianka dla Róży? (Mam taki jakiś
                  > dziwny „zwierciadlany” charakter: lubię być miły dla miłych i dokop
                  > ać tym, którzy lubią dokopać innym, niekoniecznie mnie - aluzju poniał, Luka?)

                  Tak toczno, tawariszcz Beria.

                  > Takim dogmatem jest np. traktowanie pigułki
                  > wczesnoporonnej jak narzędzia szatana. Przecież działa ona w ciągu GODZIN od
                  > poczęcia!

                  No i w tym momencie staje się zrozumiałe, dlaczego tyu koniecznie chce szukać
                  początku życia po paru tygodniach - ano dlatego, że pigułka działa jednak po
                  akcie poczęcia, a więc bo powstaniu nowego życia.

                  Pozdrowienia dla wszystkich dyskutantów, nawet niekulturalnych

        • Gość: Ronin Posluchaj tyu! IP: 212.182.31.* 01.06.01, 05:02
          Chcesz wiedziec co mowi nauka?Zajrzyj do kazdego podrecznika z embriologii.W
          kazdym opisany jest rozwoj czlowieka.Zgadnij kiedy sie zaczyna ?W momencie
          poczecia,w momencie powstania zygoty!!!!Stad prosty wniosek ze o czlowieku
          mozna juz mowic w momencie poczecia i trzeba tak mowic!!Nie mozna inaczej!!!
          Dlatego usuniecie np piecitygodniowego embrionu jest morderstwem!!!
          I CO TY NA TO?
    • Gość: Krzys Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: 204.50.249.* 10.05.01, 22:05
      Dopuszczalnosc aborcji ,to takze konsekwencje socjologiczne.W Iralandii,gdzie
      jest nielegalna jest najmniejsza przestepczosc w Europie,a zwlaszcza dotyczy
      najciezszych przestepstw.poprostu zakaz aborcji to ekonomiczne myslenie, nie
      trzeba budowac wiezien. W polsce utrzymanie jednej osoby w kryminale kosztuje
      2500 zl,do tego koszta sadowe ,sledztwa itp.
      W USA coraz czesciej operuje sie plod jeszcze w lonie matki, by skorygowac
      uszkodzenia .W 21 tygodniu dziecko nie przezyje poza lonem matki, ale jest to
      juz w pelni uksztaltowany czlowiek i czuje nawet podczas operacji bol.
      Kazirodztwo ,to skomplikowany problem,ze zwiazkow kazirodczych rodza sie tez
      dzieci wybitnie uzdolnione a nawet genialne.Zawsze mozna oddac do adopcji.
      podobnie przy gwalocie .Matka zwykle kkocha takie dziecko a nawet nawiazuje
      blizszy kontakt pozniej z gwalcicielem.




    • Gość: viri Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: *.wroc-kwi.dialup-ppp.ids.pl 10.05.01, 22:10
      ja osobiscie jestem przeciwko aborcji
      nawet przy gwalcie...
      zycie to zycie
      moze do pierwszego tygodnia trudno mowic o zyciu i wtedy nie zabijamy dziecka
      ale potem to juz morderstwo. Jednak ze wzgledu na mozliwosc naduzyc jestem
      przeciwko usuwaniu nawet w poczatkowym stadium
      polacy sa bardzo niedojrzalym ludem

      israel kaput !
      • Gość: Vist Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.05.01, 23:27
        Gość portalu: viri napisał(a):
        > israel kaput ! (Żydzi mordują!)

        Aborcja powinna wrócić !

        Ludzie to nie bydło. Nie potrzebują pasterzy.

        Wolność i odpowiedzialność.

        Dosyć dzieci w kubłach na śmieci !

        Tak jak prohibicja dała gangsterów, aborcja daje dzieci w śmieciach.

        Prawo dla wspólczesnego społeczeństwa powinno się różnić od prywitywnych
        nakazów sprzed 2000 lat.

        Vist

    • Gość: Krzys Aborcja a zagrozenie zycia matki. IP: 204.50.249.* 11.05.01, 22:31
      Wendy Pennington z Mississauga w Kanadzie nie miala tego problemu.Wybrala 10
      Przykazan Bozych.Chora na raka i w ciazy wybrala zycie dziecka.Lekarze
      twierdzili,ze rak zabije ja i dziecko.Musi usunac,wtedy chemoterapia bedzie
      mozna uratowac jej zycie.Nie zgodzila sie ,urodzila zdrowa coreczke MacKenzie
      Jade,16 dni pozniej Wendy zmarla w wyniku raka piersi.Jej maz do dzisiaj
      pracuje w tej samej firmie ,co ja ,mianowicie w Canada Post (Poczta).Piszac te
      zdania ,mam przed soba zdjecie calej jeszcze rodziny ,tuz po rozwiazaniu.
      Myslcie czasem ,co was czeka po smierci.Ze zwierza tylk ludzie zabijaja wlasne
      dzieci.
      • Gość: Al Re: Aborcja a zagrozenie zycia matki- Krzysiowi IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 14.05.01, 10:19
        Gość portalu: Krzys napisał(a):

        > Wendy Pennington z Mississauga w Kanadzie nie miala
        tego problemu.Wybrala 10
        > Przykazan Bozych.Chora na raka i w ciazy wybrala zycie
        dziecka.Lekarze
        > twierdzili,ze rak zabije ja i dziecko.Musi
        usunac,wtedy chemoterapia bedzie
        > mozna uratowac jej zycie.Nie zgodzila sie ,urodzila
        zdrowa coreczke MacKenzie
        > Jade,16 dni pozniej Wendy zmarla w wyniku raka
        piersi.Jej maz do dzisiaj
        > pracuje w tej samej firmie ,co ja ,mianowicie w Canada
        Post (Poczta).Piszac te
        > zdania ,mam przed soba zdjecie calej jeszcze
        rodziny ,tuz po rozwiazaniu.

        I wspaniale. Będąc zwolennikiem stosowania aborcji tu
        akurat przychyliłbym się do identycznego rozwiazania.
        Chemioterapia nie jest gwarancją wyleczenia choroby
        nowotworowej. Ważąc wszytkie za i przeciw to rozwiazanie
        wydaje się najlepsze. Ale sa to przypadki skrajne: dać
        nowe życie w ostatniej chwili swojego, wzruszające i
        piękne. Zblizone przypadki notowano w Polsce: matka,
        bodajże po przeszczepie serca postanawia urodzić dziecko
        pomimo zdezydowanych przeciwwskazań medycznych - happy
        end.
        Moja opinia: kazdy przypadek (zastosowania, będź nie
        aborcji) jest przypadkiem indywidualnym i musi być
        rozpatrywany osobno, ważąc dokładnie za i przeciw. Nadal
        sądzę, że rozszerzenie dopuszczalności aborcji przy
        jednoczesnej ochronie kobiet ciężarnych + psycholog
        dałoby znacznie lepsze efekty niż restrykcyjne prawo w
        tym zakresie: powtórzę - prawdopodobnie wskutek
        zastosowania LEGALNOŚCI zabiegu wielokrotne rozmowy z
        potencjalnymi matkami skutkowałyby zwiększeniem urodzeń
        dałoby się je przeknać. W tej chwili istnienie czernego
        rynku aborcyjnego eliminuje możliwość rozmów tego typu
        ze WSZYSTKIMI CHCĄCYMI USUNĄĆ ciążę i ogranicza
        odpowiednie działania. Kobiety wiedząc o nielegalności
        zabiegu decydują się na prywatne usunięcia - pozbywają
        się problemu w cichości gabinetów ginekologicznych bez
        słów a za to z kopertą w ręku (Wykonanie zabiegu jest
        tylko kwestią pieniędzy, dostępność jest, rzekłbym
        powszechna mimo zakazu). A te biedne rodzą 5, 6 czy
        któreśtam dziecko z kolei. Przerażające. I to, i
        zakłamanie tzw obrońców życia dzieci nienarodzonych. A
        może spowodować to żeby każda kobieta z niechcianą ciążą
        zgłaszała się tam gdzie trzeba, była otoczona opieką i
        wtedy - obrońcy życia walczcie i przekonujcie ją o
        słusznosci urodzenia dziecka a nie usunięcia ciąży.
        Chodzi właśnie o to!!!

        Dajej piszesz:
        "Ze zwierzat tylko ludzie zabijaja wlasne
        > dzieci."
        Mylisz się - i to bardzo. Przyroda jest znacznie
        mądrzejsza. Jest wiele przykładów na to, jak samice
        wielu gatunków zwierząt, w obliczu np braku pokarmu
        wstrzymują owulację lub powodują brak zagnieżdżenia się
        jajeczka w macicy. Inne zas potrafią nawet w obliczu
        doraźnego niebezpieczeństwa zabić swoje młode lub znane
        są przykłady kanibalizmu matek. Nie wspomnę już o
        zabijaniu młodych przez domninujące samce gdy nie są to
        ich dzieci. Wszystko dla przetrwania gatunku.
        Strzeliłeś Krzysiu ślepą amunicją. Człowiek to jedyne
        zwierzę, które uwikłane jest w dylematy moralne.
        Pozdrowienia dla polskich Kanadoli.
      • Gość: gibki Re: Aborcja a zagrozenie zycia matki. IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 25.05.01, 12:48
        Gość portalu: Krzys napisał(a):

        >Ze zwierza tylk ludzie zabijaja wlasne
        > dzieci.

        Chomiki, warany, krokodyle ..... też zabijaja (zjadaja) wlasne dzieci
    • Gość: gosc Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.05.01, 14:52
      Drogi Luko!
      Draznia mnie twoje nie na temat i z palca wyssane wywody
      Potrafisz jedynie obrazac innych za poglady ktore nie sa twoimi pogladami
      wspolczuje twoim bliskim
      Jako przyklad podam kilka twoich kompromitujacych cie wypowiedzi
      Twoj post (dyskusja z AI z 10-05-2001 )
      AI napisal:
      "Z całym szacunkiem dla ciaży, ale czemu zgwałcona
      kobieta ma urodzić dziecko. ... :
      3. bez względu na istniejącą już rodzinę (co na to mąż zgwałconej?)
      Myślisz że zgodzi się? "
      Ty odpowiadasz:
      "A zgodził się na gwałt?
      Ja rozumiem, że sytuacja taka jest nie do zniesienia i moralnie wątpliwa, ale
      mordowanie dziecka, które nie jest za ten stan odpowiedzialne to również chyba
      nienormalne? "

      Koles w tym momencie sie kompromitujesz "A zgodził się na gwałt?"
      A powiedz mi ktory maz lub inny mezczyzna ma cos do powiedzenia
      (wyrazenia zgody) na brutalny gwalt jego ukochanej w ciemnej bramie
      Poza tym AI mowil tu o wyrazeniu zgody na aborcje a ty mowisz o
      wyrazeniu zgody na gwalt. "On o niebie ty o chlebie"
      I to ma byc dyskusja Koles zastanow sie co piszesz i na jaki temat.

      Ciag dalszy twoich herezji
      ten sam post:
      AI pisze:
      "Z całym szacunkiem dla ciaży, ale czemu zgwałcona
      kobieta ma urodzić dziecko:
      1. bez względu na to kto jest ojcem (degenerat,
      upośledzony etc.), "
      Ty odpowiadasz:
      "To nieistotne. Jeżeli zachodzi zagrożenie ciąży, wtedy zachodzi stan wyższej
      konieczności. "

      I znowu kompromitacja "To nieistotne".
      Twoim zdaniem nie jest istotne kim bedzie (jest) ojciec (gwalciciel)
      czy nie jest istotne kim bedzie to dziecko po poczeciu ???
      koles jestes MOCNO ograniczony kropa
      Dzieci degeneratow itp osob dziedzicza czesc genow.
      Fakt ze ostateczny stan psychiczny dziecka w duzej mierze zalezy od
      jego wychowania, podejscia rodzicow, milosci itd
      Ale o jakiej milosci, dobrym podejsciu rodzicow (w szczegolnosci matki)
      mozemy mowic jezeli to dziecko przypomina jej cierpienie bol i tkwiacy
      w podswiadomosci gwalt.
      To niekochane (moze troszke przesadzilem) dziecko dziedziczace po ojcu
      (gwalcicielu) geny koniec koncow moze wyrosnac na takiego samego
      degenerata lub jeszcze gorszego.
      (nie mowie tu ze nim bedzie na pewno choc istnieje taka szansa)

      Sledzac twoje wypociny i pseudo odpieranie argumentow twoich rozmowcow
      dochodze do wniosku ze nie ma co z toba dyskutowac bo zawsze unikasz
      konkretnych i na temat!!! odpowiedzi czepiajac sie pisowni ortografii itp.
      To jest twoim zdaniem rzeczowa dyskusja???!!! chyba zartujesz!!!!!

      Jezeli chcesz zabrac glos w dyskusji prosze cie abys wypowiedzial sie
      rzeczowo na pytania postawione przez Leszka S a nie obrazal innych
      "Prosze natomiast odpowiedziec na pytanie jak postapic gdy ciaza jest
      rezultatem: 1) gwaltu, 2) kazirodztwa albo gdy 3) grozi kobiecie w ciazy
      smiercia ze wzgledu na powiklania medyczne."

      gosc
      • Gość: luka Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: 217.99.4.* 14.05.01, 15:22
        Gość portalu: gosc napisał(a):

        > Draznia mnie twoje nie na temat i z palca wyssane wywody
        > Potrafisz jedynie obrazac innych za poglady ktore nie sa twoimi pogladami

        Jeżeli drażnią Pana, Panie Profesorze, to proszę zechcieć zdradzić mi tajemnicę:
        dlaczego raczył Pan zniżyć się do polemiki?

        > wspolczuje twoim bliskim

        Uniżenie dziękuję, Wielki Humanisto. Wyrazy współczucia przekażę.

        > Jako przyklad podam kilka twoich kompromitujacych cie wypowiedzi
        > Twoj post (dyskusja z AI z 10-05-2001 )
        > AI napisal:
        > "Z całym szacunkiem dla ciaży, ale czemu zgwałcona
        > kobieta ma urodzić dziecko. ... :
        > 3. bez względu na istniejącą już rodzinę (co na to mąż zgwałconej?)
        > Myślisz że zgodzi się? "
        > Ty odpowiadasz:
        > "A zgodził się na gwałt?
        > Ja rozumiem, że sytuacja taka jest nie do zniesienia i moralnie wątpliwa, ale
        > mordowanie dziecka, które nie jest za ten stan odpowiedzialne to również chyba
        > nienormalne? "
        >
        > Koles w tym momencie sie kompromitujesz "A zgodził się na gwałt?"
        > A powiedz mi ktory maz lub inny mezczyzna ma cos do powiedzenia
        > (wyrazenia zgody) na brutalny gwalt jego ukochanej w ciemnej bramie
        > Poza tym AI mowil tu o wyrazeniu zgody na aborcje a ty mowisz o
        > wyrazeniu zgody na gwalt. "On o niebie ty o chlebie"
        > I to ma byc dyskusja Koles zastanow sie co piszesz i na jaki temat.

        Mój Drogi Wybitny Polemisto, z pewną taką nieśmiałością chciałbym zauważyć, że
        dyskusja dotyczyła kobiety, która zaszła w ciążę w wyniku gwałtu. Zatem - mamy tu
        do czynienia z nowym życiem, Panie Etyku. Problem polega na tym, co w tej
        delikatnej sytuacji począć: zamordować to dziecko czy nie. Proszę pokornie o
        wybaczenie za niezrozumiałą pisaninę - postaram się dostosować do Pańskich
        możliwości intelektualnych i pisać cepem.

        > AI pisze:
        > "Z całym szacunkiem dla ciaży, ale czemu zgwałcona
        > kobieta ma urodzić dziecko:
        > 1. bez względu na to kto jest ojcem (degenerat,
        > upośledzony etc.), "
        > Ty odpowiadasz:
        > "To nieistotne. Jeżeli zachodzi zagrożenie ciąży, wtedy zachodzi stan wyższej
        > konieczności. "
        > I znowu kompromitacja "To nieistotne".
        > Twoim zdaniem nie jest istotne kim bedzie (jest) ojciec (gwalciciel)
        > czy nie jest istotne kim bedzie to dziecko po poczeciu ???
        > koles jestes MOCNO ograniczony kropa

        Jeżeli zachodzi zagrożenie życia matki to naprawdę nie jest istotne, kto był
        ojcem, Szanowny Panie. Może brzmi to brutalnie, ale taka jest smutna prawda.

        > Dzieci degeneratow itp osob dziedzicza czesc genow.
        > Ale o jakiej milosci, dobrym podejsciu rodzicow (w szczegolnosci matki)
        > mozemy mowic jezeli to dziecko przypomina jej cierpienie bol i tkwiacy
        > w podswiadomosci gwalt.

        Oczywiście - nie sposób wymagać od kobiety, by odbarzyła miłością takie dziecko.
        Ale gdzie ja, Tytanie Umysłu, pisałem, że ofiara przestępstwa ma je wychowywać?

        > To niekochane (moze troszke przesadzilem) dziecko dziedziczace po ojcu
        > (gwalcicielu) geny koniec koncow moze wyrosnac na takiego samego
        > degenerata lub jeszcze gorszego.
        > (nie mowie tu ze nim bedzie na pewno choc istnieje taka szansa)

        No właśnie.

        > Sledzac twoje wypociny i pseudo odpieranie argumentow twoich rozmowcow
        > dochodze do wniosku ze nie ma co z toba dyskutowac bo zawsze unikasz
        > konkretnych i na temat!!! odpowiedzi czepiajac sie pisowni ortografii itp.
        > To jest twoim zdaniem rzeczowa dyskusja???!!! chyba zartujesz!!!!!

        Ależ tak, usłyszałem!!! Proszę na mnie nie krzyczeć, bo zacznę się jąkać!!!
        Dziękuję, Najwspanialszy Retorze, za zwrócenie mi uwagi na ten fakt - piszę i
        piszę nie na temat, zabieram miejsce, mądrzę się i unikam odpowiedzi. Zostałem
        niniejszym zdemaskowany jako pieniacz i łajdak. Zechce Pan wyznaczyć mi karę?

        > Jezeli chcesz zabrac glos w dyskusji prosze cie abys wypowiedzial sie
        > rzeczowo na pytania postawione przez Leszka S a nie obrazal innych

        Proszę wybaczyć zuchwałość, ale co się stanie, jeżeli nie zastosuję się do tak
        uprzejmej prośby?

        > "Prosze natomiast odpowiedziec na pytanie jak postapic gdy ciaza jest
        > rezultatem: 1) gwaltu, 2) kazirodztwa albo gdy 3) grozi kobiecie w ciazy
        > smiercia ze wzgledu na powiklania medyczne."

        1) Według mnie kobieta powinna urodzić, chociaż zdaję sobie sprawę, że wymaganie
        tego od niej jest moralnie wątpliwe.
        2) Kazirodztwo to przestępstwo - decyzję podjąć musi sąd. Moim prywatnym zdaniem -
        w takiej sytuacji abortowanie jest dopuszczalne.
        3) Jest to stan wyższej konieczności - poświęca się jedno dobro (dziecko) by
        ratować drugie (matkę).

        Proszę wybaczyć, że się powtarzam - ale gosc wezwał mnie do tablicy zamiast
        przeczytać całość korespondecji.
        • Gość: gosc Do luki IP: 213.25.249.* 14.05.01, 16:22
          Gość portalu: luka napisał(a):
          Piszesz
          Jeżeli drażnią Pana, Panie Profesorze, to proszę zechcieć zdradzić mi
          tajemnicę:
          dlaczego raczył Pan zniżyć się do polemiki?

          Poniewaz piszac mniemalem ze opamietasz sie troszke i zaczniesz
          polemizowac jak przystalo na istote myslaca.

          Piszesz:
          Mój Drogi Wybitny Polemisto, z pewną taką nieśmiałością chciałbym zauważyć,
          że dyskusja dotyczyła kobiety, która zaszła w ciążę w wyniku gwałtu.
          Zatem - mamy tu do czynienia z nowym życiem, Panie Etyku. Problem polega
          na tym, co w tej delikatnej sytuacji począć: zamordować to dziecko czy nie.
          Proszę pokornie o wybaczenie za niezrozumiałą pisaninę - postaram się
          dostosować do Pańskich możliwości intelektualnych i pisać cepem.

          Nie watpie ze (czysto hipotetycznie) mamy doczynienia z nowym zyciem.
          Po pierwsze nie mozemy mowic tu o morderstwie poniewaz, jak juz pisali
          moi przedmowcy do ok 8-10 tygodnia zycia zygoty, nie mozna mowic
          o swiadomosci zygoty - sa to dopiero ksztaltujace sie komurki

          Piszesz:
          Oczywiście - nie sposób wymagać od kobiety, by odbarzyła miłością
          takie dziecko. Ale gdzie ja, Tytanie Umysłu, pisałem, że ofiara
          przestępstwa ma je wychowywać?

          Nie to lepiej niech kobiety rodza takie niechciane dzieci a piozniej
          wyrzuczaja je do smietnika jak jest teraz dzieki takim ludziom jak ty
          To wlasnie tacy ludzie robia wiecej krzywd takim dzieciom niz
          zwolennicy aborcji

          Piszesz:
          ciaza jest rezultatem: 1) gwaltu,
          1) Według mnie kobieta powinna urodzić, chociaż zdaję sobie sprawę,
          że wymaganie tego od niej jest moralnie wątpliwe.

          Nie zgodze sie z toba. Czemu odbierasz prawo wyboru kobiecie czemu chcesz
          podejmowac za nia decyzje "Masz urodzic bez wzgledu na wszystko"
          Jak bedzie nie chciala tego dziecka to i tak bedzie robic wszystko zeby
          go nie urodzic (slyszales o wymuszonych poronieniach - co ty na to???)

          ciaza jest rezultatem: 2) kazirodztwa
          2) Kazirodztwo to przestępstwo - decyzję podjąć musi sąd.
          Moim prywatnym zdaniem - w takiej sytuacji abortowanie jest dopuszczalne.

          Zgadzam sie z toba

          gdy ciaza 3) grozi kobiecie w ciazy smiercia ze wzgledu na powiklania medyczne."
          3) Jest to stan wyższej konieczności - poświęca się jedno dobro (dziecko) by
          ratować drugie (matkę).

          Zgadzam sie z toba

          Dziekuje za odpowiedz
          gosc
          • Gość: luka Re: Do luki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.01, 16:36
            Gość portalu: gosc napisał(a):

            > Poniewaz piszac mniemalem ze opamietasz sie troszke i zaczniesz
            > polemizowac jak przystalo na istote myslaca.

            Jak widzę reagujesz prawidłowo na kulturalną polemikę. Brawo.

            > Nie watpie ze (czysto hipotetycznie) mamy doczynienia z nowym zyciem.
            > Po pierwsze nie mozemy mowic tu o morderstwie poniewaz, jak juz pisali
            > moi przedmowcy do ok 8-10 tygodnia zycia zygoty, nie mozna mowic
            > o swiadomosci zygoty - sa to dopiero ksztaltujace sie komurki

            Z całym szacunkiem dla twoich przedmówców - ale oni niczego nie udowodnili. Cały
            czas polemizuję z twierdzeniem, że życie rodzi się ok. 8-10 tygodnia. Może ty
            potrafisz podać precyzyjny moment przejścia stanu zygoty w życie? I jakimi
            instrumentami to zmierzysz? Czy życie pojawia się nagle, czy to dłuższy
            proces "komurkowy" jak piszesz?

            > Nie to lepiej niech kobiety rodza takie niechciane dzieci a piozniej
            > wyrzuczaja je do smietnika jak jest teraz dzieki takim ludziom jak ty
            > To wlasnie tacy ludzie robia wiecej krzywd takim dzieciom niz
            > zwolennicy aborcji

            Ładne masz podejście do macierzyństwa: nie podoba się to do śmietnika. A zostawić
            dzieciaka w szpitalu to zbyt wielki wysiłek?

            > Nie zgodze sie z toba. Czemu odbierasz prawo wyboru kobiecie czemu chcesz
            > podejmowac za nia decyzje "Masz urodzic bez wzgledu na wszystko"
            > Jak bedzie nie chciala tego dziecka to i tak bedzie robic wszystko zeby
            > go nie urodzic (slyszales o wymuszonych poronieniach - co ty na to???)

            Oczywiście, że jeżeli kobieta się uprze, to w ten czy inny sposób
            zrealizuje "kobiece prawo wyboru", jak żeś był łaskaw to określić. Z powodów
            etycznych nie wolno jednak jej tego ułatwiać.
            • Gość: gosc Jeszcze raz do Luki IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.05.01, 11:42
              Piszesz
              Z całym szacunkiem dla twoich przedmówców - ale oni niczego nie udowodnili.
              Cały czas polemizuję z twierdzeniem, że życie rodzi się ok. 8-10 tygodnia.
              Może ty potrafisz podać precyzyjny moment przejścia stanu zygoty w życie?

              Nigdzie nie mowilem o "udowodnieniu" przez moich przedmowcow ze tego
              to a tego dnia zygota jest juz czlowiekiem
              Przeciez wiesz ze z dokladnoscia co do minuty nie da sie okreslic
              tego czasu natomiast da sie go okreslic z mniejsza dokladnoscia
              a mianowicie jest to moment (jak juz pisalem) 8-10 tygodni od chwili
              polaczenia sie meskich i zenskich komurek.
              Tak samo nie da sie dokladnie okreslic kiedy chlopiec staje sie mezczyzna

              Piszesz:
              I jakimi instrumentami to zmierzysz?

              Ja osobiscie tego nie mierzylem jezeli o to ci chodzi ale opieram sie
              na podstawie informacji zawartych w ksiazce
              "W oczekiwaniu na dziecko" (autora ne pamietam) ktora aktualnie czytam.
              A pomiaru dokonali sami lekarze.

              Piszesz:
              Czy życie pojawia się nagle, czy to dłuższy proces "komurkowy" jak piszesz?

              Dluzszy proces trwa ok 8-10 tygodni

              Piszesz:
              Ładne masz podejście do macierzyństwa: nie podoba się to do śmietnika.
              A zostawić dzieciaka w szpitalu to zbyt wielki wysiłek?

              Pewnie nie ale powiedz to tym kobietom ktore nie dokonaly takiego wyboru.
              Gdyby moznabylo legalnie dokonac aborcji zygoty (nie dziecka) nie byloby tylu
              przypadkow znajdowania juz w pelni uksztaltowanych dzieci na smietniku
              A co do macierzynstwa to wlasnie moja zona jest w 7 miesiacu ciazy
              i usilnie sie do niego przygotowuje

              Piszesz:
              Oczywiście, że jeżeli kobieta się uprze, to w ten czy inny sposób
              zrealizuje "kobiece prawo wyboru", jak żeś był łaskaw to określić.
              Z powodów etycznych nie wolno jednak jej tego ułatwiać.

              Moze i masz racje ale nie do konca, trzeba szanowac "kobiece prawo wyboru"
              A co do etyki to jestem zdania ze dzieci sa najwieksza swietoscia na ziemi
              i nie mozna ich krzywdzic ale w przypadku aborcji (tj czas ok 5 tygodnia ciazy)
              nie mozemy mowic o w pelni uksztaltowanym malym czlowieczku - jest to jeszcze
              zlepek dopiero ksztaltujacych sie komurek

              gosc
              • Gość: luka Re: Jeszcze raz do goscia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 12:12
                Gość portalu: gosc napisał(a):

                > Przeciez wiesz ze z dokladnoscia co do minuty nie da sie okreslic
                > tego czasu natomiast da sie go okreslic z mniejsza dokladnoscia
                > a mianowicie jest to moment (jak juz pisalem) 8-10 tygodni od chwili
                > polaczenia sie meskich i zenskich komurek.

                Jeżeli nie da się to istnieje obawa, iż w zostanie jednak dokonane morderstwo,
                nieprawdaż? Poza tym - mózg to nie wszystko. Musi oddychać, a zatem być zasilany
                w tlen. Serce pojawia się więc wcześniej - zygota z bijącym już sercem to dla
                ciebie jeszcze nie człowiek? Gadanie, że człowieczeństwo można liczyć od 8-10
                tygodnia jest od rzeczy to jakiś poroniony ateistyczny kreacjonizm. Nie ma
                człowieka i nagle - pstryk - już jest.

                > Tak samo nie da sie dokladnie okreslic kiedy chlopiec staje sie mezczyzna

                To już nie ma nic do rzeczy.

                > Ja osobiscie tego nie mierzylem jezeli o to ci chodzi ale opieram sie
                > na podstawie informacji zawartych w ksiazce
                > "W oczekiwaniu na dziecko" (autora ne pamietam) ktora aktualnie czytam.
                > A pomiaru dokonali sami lekarze.

                I z jaką dokładnością coś ustalili? Mniej więcej tygodniową, prawda?

                >> Czy życie pojawia się nagle, czy to dłuższy proces "komurkowy" jak piszesz?
                >
                > Dluzszy proces trwa ok 8-10 tygodni

                A teraz sam sobie przeczysz.

                > Gdyby moznabylo legalnie dokonac aborcji zygoty (nie dziecka) nie byloby tylu
                > przypadkow znajdowania juz w pelni uksztaltowanych dzieci na smietniku

                Dziecko można bez żadnych konsekwencji zostawić w szpitalu, nie trzeba ich
                porzucać w śmietniku.
                Jak rozumiem miednica z wyskrobanym dzieckiem wlewana do muszli klozetowej robi
                na tobie mniejsze wrażenie niż zwłoki noworodka w koszu na śmieci. Jak problemu
                nie widać, to go nie ma, tak?

                > A co do macierzynstwa to wlasnie moja zona jest w 7 miesiacu ciazy
                > i usilnie sie do niego przygotowuje

                To spójrz jej w oczy i powiedz: "Wiesz, kochanie, przez 8-10 tygodni nosiłaś w
                brzuchu jakąś paskudną galaretę, która, wyobraź sobie, zamieniła się dziwnym
                sposobem w nasze dziecko."

                > Moze i masz racje ale nie do konca, trzeba szanowac "kobiece prawo wyboru"

                Nie wolno szanować takiego "prawa wyboru", które urąga zasadom. Dla dobra nas
                wszystkich, a nie dla kaprysu jednej osoby.

                > A co do etyki to jestem zdania ze dzieci sa najwieksza swietoscia na ziemi
                > i nie mozna ich krzywdzic ale w przypadku aborcji (tj czas ok 5 tygodnia ciazy)
                > nie mozemy mowic o w pelni uksztaltowanym malym czlowieczku - jest to jeszcze
                > zlepek dopiero ksztaltujacych sie komurek

                Uprzejmie zwracam uwagę na fakt, iż skrobanki wykonuje się najwcześniej ok. 6
                tygodnia, aż do 12. Nawet według twojej definicji człowieczeństwa są to
                morderstwa.
              • Gość: luka Re: Jeszcze raz do goscia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 12:12
                Gość portalu: gosc napisał(a):

                > Przeciez wiesz ze z dokladnoscia co do minuty nie da sie okreslic
                > tego czasu natomiast da sie go okreslic z mniejsza dokladnoscia
                > a mianowicie jest to moment (jak juz pisalem) 8-10 tygodni od chwili
                > polaczenia sie meskich i zenskich komurek.

                Jeżeli nie da się to istnieje obawa, iż w zostanie jednak dokonane morderstwo,
                nieprawdaż? Poza tym - mózg to nie wszystko. Musi oddychać, a zatem być zasilany
                w tlen. Serce pojawia się więc wcześniej - zygota z bijącym już sercem to dla
                ciebie jeszcze nie człowiek? Gadanie, że człowieczeństwo można liczyć od 8-10
                tygodnia jest od rzeczy to jakiś poroniony ateistyczny kreacjonizm. Nie ma
                człowieka i nagle - pstryk - już jest.

                > Tak samo nie da sie dokladnie okreslic kiedy chlopiec staje sie mezczyzna

                To już nie ma nic do rzeczy.

                > Ja osobiscie tego nie mierzylem jezeli o to ci chodzi ale opieram sie
                > na podstawie informacji zawartych w ksiazce
                > "W oczekiwaniu na dziecko" (autora ne pamietam) ktora aktualnie czytam.
                > A pomiaru dokonali sami lekarze.

                I z jaką dokładnością coś ustalili? Mniej więcej tygodniową, prawda?

                >> Czy życie pojawia się nagle, czy to dłuższy proces "komurkowy" jak piszesz?
                >
                > Dluzszy proces trwa ok 8-10 tygodni

                A teraz sam sobie przeczysz.

                > Gdyby moznabylo legalnie dokonac aborcji zygoty (nie dziecka) nie byloby tylu
                > przypadkow znajdowania juz w pelni uksztaltowanych dzieci na smietniku

                Dziecko można bez żadnych konsekwencji zostawić w szpitalu, nie trzeba ich
                porzucać w śmietniku.
                Jak rozumiem miednica z wyskrobanym dzieckiem wlewana do muszli klozetowej robi
                na tobie mniejsze wrażenie niż zwłoki noworodka w koszu na śmieci. Jak problemu
                nie widać, to go nie ma, tak?

                > A co do macierzynstwa to wlasnie moja zona jest w 7 miesiacu ciazy
                > i usilnie sie do niego przygotowuje

                To spójrz jej w oczy i powiedz: "Wiesz, kochanie, przez 8-10 tygodni nosiłaś w
                brzuchu jakąś paskudną galaretę, która, wyobraź sobie, zamieniła się dziwnym
                sposobem w nasze dziecko."

                > Moze i masz racje ale nie do konca, trzeba szanowac "kobiece prawo wyboru"

                Nie wolno szanować takiego "prawa wyboru", które urąga zasadom. Dla dobra nas
                wszystkich, a nie dla kaprysu jednej osoby.

                > A co do etyki to jestem zdania ze dzieci sa najwieksza swietoscia na ziemi
                > i nie mozna ich krzywdzic ale w przypadku aborcji (tj czas ok 5 tygodnia ciazy)
                > nie mozemy mowic o w pelni uksztaltowanym malym czlowieczku - jest to jeszcze
                > zlepek dopiero ksztaltujacych sie komurek

                Uprzejmie zwracam uwagę na fakt, iż skrobanki wykonuje się najwcześniej ok. 6
                tygodnia, aż do 12. Nawet według twojej definicji człowieczeństwa są to
                morderstwa.
                • Gość: gosc No i jeszcze raz do Luki IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.05.01, 13:34
                  Piszesz:
                  Jeżeli nie da się to istnieje obawa, iż w zostanie jednak dokonane morderstwo,
                  nieprawdaż? Poza tym - mózg to nie wszystko. Musi oddychać, a zatem być zasilany
                  w tlen. Serce pojawia się więc wcześniej - zygota z bijącym już sercem to dla
                  ciebie jeszcze nie człowiek?

                  Zygota nie jest czlowiekiem (dzieckiem) potrzeba czasu aby nim sie stalo
                  I prosze nie mow o morderstwie poniewaz morduje sie ludzi a zygota ...
                  (patrz wyzej)

                  Piszesz:
                  Gadanie, że człowieczeństwo można liczyć od 8-10 tygodnia jest od rzeczy to jakiś
                  poroniony ateistyczny kreacjonizm. Nie ma człowieka i nagle - pstryk - już jest.

                  Przeciez sam pytales
                  Czy życie pojawia się nagle, czy to dłuższy proces "komurkowy" jak piszesz?
                  A ja ci odpowiedzialem:
                  Dluzszy proces trwa ok 8-10 tygodni
                  Sam sobie zaprzeczasz Ja nigdzie nie mowilem o naglym powstawaniu
                  czlowieka.
                  To twoim zdaniem czlowiekiem mozna nazwac "cos" co ma zaledwie dwa dni no
                  tydzien od polaczenia sie komurek meskich i zenskich. Chyba kpisz sobie

                  Piszesz:
                  "Wiesz, kochanie, przez 8-10 tygodni nosiłaś w brzuchu jakąś paskudną galaretę,
                  która, wyobraź sobie, zamieniła się dziwnym sposobem w nasze dziecko."

                  Wlasnie tak jak mowisz, nie inaczej

                  Twoim zdaniem od chwili poloczenia sie meskich i zenskich komurek jest to
                  piekne, zdrowe, w pelni wyksztalcone dziecko ktore przez kolejne 9 miesiecy
                  juz tylko siedzi sobie w brzuchu "bo tak mu sie podoba".
                  Jezeli by tak bylo jak myslisz to poco ciaza trwa 9 miesiecy przeciez
                  twoim zdaniem dziecko jest od razu dzieckiem smile))))))

                  Piszesz:
                  Nie wolno szanować takiego "prawa wyboru", które urąga zasadom. Dla dobra nas
                  wszystkich, a nie dla kaprysu jednej osoby.

                  Masz racje ale ja nie mialem na mysli przerywania ciazy "ot tak dla sportu"
                  Jedynie w przypadkach silnie uzasadnionych jak:
                  1. gwalt
                  2. zagrozenie zycia dziecka, matki lub ich obojga
                  3. kazirodztwa
                  4. zlego stanu psychicznego ciezarnej kobiety (choroby psychiczne)
                  To kobieta powinna dokonac wyboru (no po za 4 pkt. gdzie decyzje podejmuje
                  najblizsza rodzina) czy bedzie chciala urodzic takie dziecko

                  gosc smile)
                  • Gość: luka Re: No i jeszcze raz do Luki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 13:55
                    Gość portalu: gosc napisał(a):

                    >> Piszesz:
                    >> Jeżeli nie da się to istnieje obawa, iż w zostanie jednak dokonane morderstwo,
                    >> nieprawdaż? Poza tym - mózg to nie wszystko. Musi oddychać, a zatem być zasilan
                    >> y
                    >> w tlen. Serce pojawia się więc wcześniej - zygota z bijącym już sercem to dla
                    >> ciebie jeszcze nie człowiek?
                    >
                    > Zygota nie jest czlowiekiem (dzieckiem) potrzeba czasu aby nim sie stalo
                    > I prosze nie mow o morderstwie poniewaz morduje sie ludzi a zygota ...
                    > (patrz wyzej)

                    Uniżenie proszę o odpowiedź na moje pytanie, albo będę musiał z niesmakiem uznać,
                    iż się od niej uchylasz.

                    > Czy życie pojawia się nagle, czy to dłuższy proces "komurkowy" jak piszesz?
                    > A ja ci odpowiedzialem:
                    > Dluzszy proces trwa ok 8-10 tygodni
                    > Sam sobie zaprzeczasz Ja nigdzie nie mowilem o naglym powstawaniu
                    > czlowieka.

                    Jak to nie? Piszesz cały czas, iż dzieje się to ok. 8-10 tygodnia - nagle zygota
                    przestaje być wg ciebie zygotą, choć wygląda tak samo.

                    > To twoim zdaniem czlowiekiem mozna nazwac "cos" co ma zaledwie dwa dni no
                    > tydzien od polaczenia sie komurek meskich i zenskich. Chyba kpisz sobie

                    A to "coś" w 8 tygodniu to wg ciebie już człowiek. Kto tu kpi?
                    Ja postuluję jedynie uznanie zgodnie z logiką, iż jeżeli nie sposób ustalić,
                    kiedy można mówić o przejściu zygoty w dziecko, to uznać, iż nastąpiło to w
                    momencie połączenia plemnika z jajem.

                    > Twoim zdaniem od chwili poloczenia sie meskich i zenskich komurek jest to
                    > piekne, zdrowe, w pelni wyksztalcone dziecko ktore przez kolejne 9 miesiecy
                    > juz tylko siedzi sobie w brzuchu "bo tak mu sie podoba".
                    > Jezeli by tak bylo jak myslisz to poco ciaza trwa 9 miesiecy przeciez
                    > twoim zdaniem dziecko jest od razu dzieckiem smile))))))

                    A twoim po co, skoro jak twierdzisz, od 8-10 tygodnia to już dziecko? Rusz
                    wreszcie głową, kolego, bo mi wstyd za ciebie.

                    • Gość: gosc Malutkie sprostowanie i upragniona odpowiedz IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.05.01, 14:56
                      Drogi Luko na poczatek male sprostowanie
                      Zle mnie zrozumiales nie mowie tu o naglym powstawaniu dziecka choc
                      z moich wypowiedzi moze tak wynikac. Przepraszam
                      Zygota przemienia sie z garstki niezroznicowanych komurek w dziecko przez
                      okres 8-10 tygodni aby wlasnie w 8-10 tygodniu stac sie dzieckiem
                      poniewaz juz wtedy mozna wyodrebnic wyksztaltowane konczyny no i najwazniejsze
                      funkcjonujacy mozg, serce i wewnetrzne narzady i mniej wiecej od tego momentu
                      mozna mowic o jako takiej swiadomosci takiego dziecka.

                      Piszesz:
                      Jeżeli nie da się to istnieje obawa, iż w zostanie jednak dokonane morderstwo,
                      nieprawdaż?

                      Obawa moze istnieje nie przecze ale jeszcze raz wspomne nie moze byc mowy o
                      morderstwie poniewaz do 8-10 tygodnia nie mamy doczynienia z czlowiekiem!!

                      Piszesz:
                      Poza tym - mózg to nie wszystko. Musi oddychać, a zatem być zasilany
                      w tlen. Serce pojawia się więc wcześniej - zygota z bijącym już sercem
                      to dla ciebie jeszcze nie człowiek?

                      Tak, to dla mnie jeszcze nie czlowiek. Bijace serce wewnatrz
                      "paskudnej galaretki" to nie wszystko.
                      Pewnie zabrzmi to dosc brutalnie ale tak jest i taka jest kolej rzeczy
                      Najpierw jest bezksztaltna mazia (galaretka) nastepnie istota zyjaca
                      z juz funkcjonujacym mozgiem majaca jako taka swiadomosc-dziecko
                      no i na konec 9 miesiaca wpelni uksztaltowany czlowiek wystarczajaco
                      dobrze rozwiniety by moc zyc na tym swiecie no moze jeszcze nie
                      samodzielnie.

                      Piszesz
                      A to "coś" w 8 tygodniu to wg ciebie już człowiek. Kto tu kpi?
                      Ja postuluję jedynie uznanie zgodnie z logiką, iż jeżeli nie sposób ustalić,
                      kiedy można mówić o przejściu zygoty w dziecko, to uznać, iż nastąpiło to w
                      momencie połączenia plemnika z jajem.

                      Oj nie zgodze sie z toba. Twoim zdaniem ta "paskudna galaretka" - jak sam
                      to nazwales - jest czlowiekiem, nie badz smieszny smile)

                      Podrawiam gosc
                      • Gość: luka Re: Malutkie sprostowanie i upragniona odpowiedz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 15:50
                        Gość portalu: gosc napisał(a):

                        > Zygota przemienia sie z garstki niezroznicowanych komurek w dziecko przez
                        > okres 8-10 tygodni aby wlasnie w 8-10 tygodniu stac sie dzieckiem
                        > poniewaz juz wtedy mozna wyodrebnic wyksztaltowane konczyny no i najwazniejsze
                        > funkcjonujacy mozg, serce i wewnetrzne narzady i mniej wiecej od tego momentu
                        > mozna mowic o jako takiej swiadomosci takiego dziecka.

                        Rozumiem twoje stanowisko, ale się z nim nie zgadzam. Wybacz, ale nie będę już
                        powielał argumentów - raczej się nie dogadamy.

                        > Obawa moze istnieje nie przecze ale jeszcze raz wspomne nie moze byc mowy o
                        > morderstwie poniewaz do 8-10 tygodnia nie mamy doczynienia z czlowiekiem!!

                        Popatrz, co napisałeś akapit wyżej: "w 8-10 tygodniu [zygota] staje sie
                        dzieckiem". Zabieg wykonany w 12 tygodniu jest morderstwem nawet wg twojej
                        definicji.

                        > Tak, to dla mnie jeszcze nie czlowiek. Bijace serce wewnatrz
                        > "paskudnej galaretki" to nie wszystko.

                        Zatem, jak rozumiem, bije tak sobie, dla sportu...

                        > Oj nie zgodze sie z toba. Twoim zdaniem ta "paskudna galaretka" - jak sam
                        > to nazwales - jest czlowiekiem, nie badz smieszny smile)

                        Przypomnę jeszcze raz - to ty piszesz, że od 8-10 tyg. Mamy już do czynienia z
                        dzieckiem, a więc nawet wg ciebie z człowiekiem. Z wszelkimi tego konsekwencjami.

                        Podrawiam
                        • Gość: gosc No i na koniec dla Luki IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.05.01, 16:14
                          Piszesz:
                          Rozumiem twoje stanowisko, ale się z nim nie zgadzam. Wybacz, ale nie będę już
                          powielał argumentów - raczej się nie dogadamy.

                          Masz racje Luko. Ja rowniez rozumie i szanuje twoje zdanie na temat aborcji
                          Sledzac cala nasza dyskusje zgodzisz sie ze mna ze aborcja jest dopuszczalna
                          tylko w szczegolnych przypadkach.
                          Zgodnie uwazamy ze dokonywanie aborcji " ot tak dla sportu" powinno byc
                          karane.
                          Nasze zdania roznia sie jedynie co do momentu uznania zygoty za dziecko
                          no coz gdyby wszyscy ludzie na swiecie mysleli tak samo nie byloby mowy
                          o dyskusji
                          Szkoda ze nie udalo mi sie ciebie przekonac do swoich pogladow moze przy
                          nastepnym razem
                          Nawiazujac do mojego pierwszego postu jednak udalo ci sie przeprowadzic
                          rzeczowa dyskusje bez zbednych epitetow i wulgaryzmow i czepiania sie
                          ortografii aby uniknac odpowiedzi
                          Oby tak dalej
                          Dziekuje za dyskusje
                          Pozdrawiam gosc
                          • Gość: luka Re: No i na koniec dla Luki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 16:32
                            Gość portalu: gosc napisał(a):

                            > Masz racje Luko. Ja rowniez rozumie i szanuje twoje zdanie na temat aborcji
                            > Sledzac cala nasza dyskusje zgodzisz sie ze mna ze aborcja jest dopuszczalna
                            > tylko w szczegolnych przypadkach.

                            Tak.

                            > Zgodnie uwazamy ze dokonywanie aborcji " ot tak dla sportu" powinno byc
                            > karane.

                            Tak.

                            > Nasze zdania roznia sie jedynie co do momentu uznania zygoty za dziecko
                            > no coz gdyby wszyscy ludzie na swiecie mysleli tak samo nie byloby mowy
                            > o dyskusji
                            > Szkoda ze nie udalo mi sie ciebie przekonac do swoich pogladow moze przy
                            > nastepnym razem

                            Polecam się.

                            > Nawiazujac do mojego pierwszego postu jednak udalo ci sie przeprowadzic
                            > rzeczowa dyskusje bez zbednych epitetow i wulgaryzmow i czepiania sie
                            > ortografii aby uniknac odpowiedzi
                            > Oby tak dalej

                            Dyskutowałeś w miarę kulturalnie, więc w ten sam sposób ci odpowiadałem. Ja
                            naprawdę nie sprowokowany nie rzucam się nikomu do gardła.

                            > Dziekuje za dyskusje
                            > Pozdrawiam gosc

                            Wzajemnie
                            Luka
    • Gość: gosc Kilka slow dla Luki IP: 213.25.249.* 14.05.01, 14:58
      Drogi Luko!
      Draznia mnie twoje nie na temat, z palca wyssane wywody
      Potrafisz jedynie obrazac innych za poglady ktore nie sa twoimi pogladami
      wspolczuje twoim bliskim
      Jako przyklad podam kilka twoich kompromitujacych cie wypowiedzi
      Twoj post (dyskusja z AI z 10-05-2001 )
      AI napisal:
      "Z całym szacunkiem dla ciaży, ale czemu zgwałcona
      kobieta ma urodzić dziecko. ... :
      3. bez względu na istniejącą już rodzinę (co na to mąż zgwałconej?)
      Myślisz że zgodzi się? "
      Ty odpowiadasz:
      "A zgodził się na gwałt?
      Ja rozumiem, że sytuacja taka jest nie do zniesienia i moralnie wątpliwa, ale
      mordowanie dziecka, które nie jest za ten stan odpowiedzialne to również chyba
      nienormalne? "

      Koles w tym momencie sie kompromitujesz "A zgodził się na gwałt?"
      A powiedz mi ktory maz lub inny mezczyzna ma cos do powiedzenia
      (wyrazenia zgody) na brutalny gwalt jego ukochanej w ciemnej bramie
      Poza tym AI mowil tu o wyrazeniu zgody na aborcje a ty mowisz o
      wyrazeniu zgody na gwalt. "On o niebie ty o chlebie"
      I to ma byc dyskusja Koles zastanow sie co piszesz i na jaki temat.

      Ciag dalszy twoich herezji
      ten sam post:
      AI pisze:
      "Z całym szacunkiem dla ciaży, ale czemu zgwałcona
      kobieta ma urodzić dziecko:
      1. bez względu na to kto jest ojcem (degenerat,
      upośledzony etc.), "
      Ty odpowiadasz:
      "To nieistotne. Jeżeli zachodzi zagrożenie ciąży, wtedy zachodzi stan wyższej
      konieczności. "

      I znowu kompromitacja "To nieistotne".
      Twoim zdaniem nie jest istotne kim bedzie (jest) ojciec (gwalciciel)
      czy nie jest istotne kim bedzie to dziecko po poczeciu ???
      koles jestes MOCNO ograniczony kropa
      Dzieci degeneratow itp osob dziedzicza czesc genow.
      Fakt ze ostateczny stan psychiczny dziecka w duzej mierze zalezy od
      jego wychowania, podejscia rodzicow, milosci itd
      Ale o jakiej milosci, dobrym podejsciu rodzicow (w szczegolnosci matki)
      mozemy mowic jezeli to dziecko przypomina jej cierpienie bol i tkwiacy
      w podswiadomosci gwalt.
      To niekochane (moze troszke przesadzilem) dziecko dziedziczace po ojcu
      (gwalcicielu) geny koniec koncow moze wyrosnac na takiego samego
      degenerata lub jeszcze gorszego.
      (nie mowie tu ze nim bedzie na pewno choc istnieje taka szansa)

      Sledzac twoje wypociny i pseudo odpieranie argumentow twoich rozmowcow
      dochodze do wniosku ze nie ma co z toba dyskutowac bo zawsze unikasz
      konkretnych i na temat!!! odpowiedzi czepiajac sie pisowni ortografii itp.
      To jest twoim zdaniem rzeczowa dyskusja???!!! chyba zartujesz!!!!!

      Jezeli chcesz zabrac glos w dyskusji prosze cie abys wypowiedzial sie
      rzeczowo na pytania postawione przez Leszka S a nie obrazal innych
      "Prosze natomiast odpowiedziec na pytanie jak postapic gdy ciaza jest
      rezultatem: 1) gwaltu, 2) kazirodztwa albo gdy 3) grozi kobiecie w ciazy
      smiercia ze wzgledu na powiklania medyczne."

      gosc
    • Gość: Andrzej Re: a moze teraz z innej beczki - co ... - religia rzymkat a aborcja IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.01, 15:11
      Aborcja jest nieodlacznym prawem kobiety do decydowania o sobie, a jakiekolwiek
      pseudoreligijne spory przecial osmiowieczny papiez, ktory stwierdzil ze dziecko
      "nabywa" dusze w wieku kilku miesiec
      • Gość: Al Re: Luka - skoro jesteś - do tablicy! IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 15.05.01, 08:30
        Drogi Luko,
        Co prawda jesteś zakuty w prawicowy pancerz ale, jako Najświatlejszy i
        Wszystkowiedzący Polemista odpowiesz mi może czy rozwiązanie proponowane przeze
        mnie w poscie do Krzysia (zapodział się gdzieś) nie jest lepsze niż ślepe
        stosowanie restrykcyjnego prawa.

        Napisałem
        Moja opinia: kazdy przypadek (zastosowania, będź nie aborcji) jest przypadkiem
        indywidualnym i musi być rozpatrywany osobno, ważąc dokładnie za i przeciw.
        Nadal sądzę, że rozszerzenie dopuszczalności aborcji przy jednoczesnej ochronie
        kobiet ciężarnych + psycholog dałoby znacznie lepsze efekty niż restrykcyjne
        prawo w tym zakresie: powtórzę - prawdopodobnie wskutek zastosowania LEGALNOŚCI
        zabiegu wielokrotne rozmowy z potencjalnymi matkami skutkowałyby zwiększeniem
        urodzeń gdyż dałoby się je przeknać. W tej chwili istnienie czarnego
        rynku aborcyjnego eliminuje możliwość rozmów tego typu ze WSZYSTKIMI CHCĄCYMI
        USUNĄĆ ciążę i ogranicza odpowiednie działania. Kobiety wiedząc o nielegalności
        zabiegu decydują się na prywatne usunięcia - pozbywają się problemu w cichości
        gabinetów ginekologicznych bez słów a za to z kopertą w ręku (Wykonanie zabiegu
        jest tylko kwestią pieniędzy, dostępność jest, rzekłbym powszechna mimo
        zakazu). A te biedne rodzą 5, 6 czy któreśtam dziecko z kolei. Przerażające. I
        to, i zakłamanie tzw obrońców życia dzieci nienarodzonych. A może spowodować to
        żeby każda kobieta z niechcianą ciążą zgłaszała się tam gdzie trzeba, była
        otoczona opieką i wtedy - obrońcy życia walczcie i przekonujcie ją o
        słusznosci urodzenia dziecka a nie usunięcia ciąży.
        Chodzi właśnie o to!!!"
        Kilka procent najbogatszych kobiet i tak będzie ewentualnie wykonywało te
        zabiegi w gabinetach prywatnych (komfort etc.)natomiast pozostałe powinny mieć
        możliwość nieskrępowanego niczym zgłoszenia się do publicznych ZOZ ze swoim
        problemem. Ograniczy to znacznie istnienie czarnego rynku aborcji i wydaje się
        być bardziej prorodzinne niż niejeden program wojujących katolików.

        Czyli reasumując: dostępność zabiegu - pełna i wtedy walka o życie dziecka
        poprzez uświadamianie matki o konieczności urodzenia. Czyż takie rozwiazanie
        nie jest lepsze?
        Jak widzisz NIE JESTEM zwolennikiem mordowania nienarodzonych dzieci jak to
        kiedyś określiłeś. Stawiam na dotarcie do sedna problemu a nie na ograniczenie
        dostepności i udawanie, że problemu nielegalnych aborcji w Polsce nie ma.
        • Gość: luka Re: Luka - skoro jesteś - do tablicy! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 09:10
          Gość portalu: Al napisał(a):

          > Drogi Luko,
          > Co prawda jesteś zakuty w prawicowy pancerz ale, jako Najświatlejszy i
          > Wszystkowiedzący Polemista odpowiesz mi może czy rozwiązanie proponowane przeze
          > mnie w poscie do Krzysia (zapodział się gdzieś) nie jest lepsze niż ślepe
          > stosowanie restrykcyjnego prawa.

          Jedna uwaga: jestem, jak sam napisałeś, Polemistą - zatem nie Wszystkowiedzącym,
          ale raczej Wszystkopytającym lub Wszystkorozważającym. Nie roszczę sobie
          pretensji do wszechwiedzy - często podejmuję polemikę po to, by dać szansę wam
          się przekonać. I dlatego jestem agresywny - skoro macie lepsze argumenty to nie
          ma powodu, by wam dyskusję ułatwiać.

          > Napisałem
          > Moja opinia: kazdy przypadek (zastosowania, będź nie aborcji) jest przypadkiem
          > indywidualnym i musi być rozpatrywany osobno, ważąc dokładnie za i przeciw.
          > [...] Ograniczy to znacznie istnienie czarnego rynku aborcji i wydaje się
          > być bardziej prorodzinne niż niejeden program wojujących katolików.
          > Czyli reasumując: dostępność zabiegu - pełna i wtedy walka o życie dziecka
          > poprzez uświadamianie matki o konieczności urodzenia. Czyż takie rozwiazanie
          > nie jest lepsze?

          Być może się zdziwisz, ale mam zbliżony pogląd. Otóż mam świadomość, że jeżeli
          kobieta się uprze, to nikt i nic jej nie przeszkodzi pozbyć się dziecka. Dlatego
          twoją metodę - legalizację - uważam za chybiony z tego powodu, iż o ile nie
          ułatwia dokonania aborcji, to jednak daje wyraźny sygnał: prawo i moralność
          aprobuje mordowanie dzieci. Kobieta wtedy czuje, że panuje niezwerbalizowana zgoda
          na aborcję. Z tego powodu uważam, że lepiej dla zasad etycznych jest obecnie, gdy
          takiego przyzwolenia nie ma, a kłopoty związane ze znalezieniem i
          przeprowadzeniem zabiegu odstręczają równie dobrze jak rozmowy z psychologami.
          Moim zdaniem obecna ustawa to najmniejsze zło z możliwych - i niech już tak
          zostanie.

          > Jak widzisz NIE JESTEM zwolennikiem mordowania nienarodzonych dzieci jak to
          > kiedyś określiłeś. Stawiam na dotarcie do sedna problemu a nie na ograniczenie
          > dostepności i udawanie, że problemu nielegalnych aborcji w Polsce nie ma.

          Sedno problemu to nie niechciana ciąża (skutek), ale krańcowa
          nieodpowiedzialność, hedonizm i bezmyślność oraz określone patologie (przyczyna).
          Polska to biedny kraj, ale paczka prezerwatyw jest jednak tańsza od najtańszego
          wina.
          • Gość: Al Re: Luka - skoro jesteś - do tablicy po raz drugi IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 15.05.01, 10:13
            Gość portalu: luka napisał(a):
            >
            > Być może się zdziwisz, ale mam zbliżony pogląd. Otóż mam świadomość, że jeżeli
            > kobieta się uprze, to nikt i nic jej nie przeszkodzi pozbyć się dziecka. Dlateg
            > o
            > twoją metodę - legalizację - uważam za chybiony z tego powodu, iż o ile nie
            > ułatwia dokonania aborcji, to jednak daje wyraźny sygnał: prawo i moralność
            > aprobuje mordowanie dzieci

            Uważam, że jesteś w błędzie: upór kobiety zdecydowanej na zabieg można przełamać
            tylko w przypadku legalności i dostępności zabiegu. Pokątne wykonywanie aborcji
            powoduje, że z chwilą przkroczenia progu gabinetu ginekologicznego reklamującego
            się w zakamuflowany sposób - "szybko, bezboleśnie" - NIE MA ODWROTU. Lekarz rzuca
            cenę, nie pyta o szczegóły, bo i po co, liczy się tylko forsa. W przypadku pełnej
            jawności przekroczenie progu gabinetu - to początek drogi i walki o dziecko. Do
            takiej walki lekarz byłby zobligowany dając czas do namysłu (do następnej wizyty)
            i podsunąłby np adres odpowiedniej poradni.

            Piszesz dalej:
            . Kobieta wtedy czuje, że panuje niezwerbalizowana zg
            > oda
            > na aborcję. Z tego powodu uważam, że lepiej dla zasad etycznych jest obecnie, g
            > dy takiego przyzwolenia nie ma, a kłopoty związane ze znalezieniem i
            > przeprowadzeniem zabiegu odstręczają równie dobrze jak rozmowy z psychologami.
            > Moim zdaniem obecna ustawa to najmniejsze zło z możliwych - i niech już tak
            > zostanie.

            Otóż właśnie: w tym się różnimy, ty traktujesz ewentualną rozmowę z psychologiem
            jako kolejną przeszkodę mającą zniechęcić kobietę do wykonania zabiegu. To nie
            byłaby przeszkoda a POMOC!
            A czy lepiej dla zasad etycznych, że przyzwolenia nie ma? A gdzie podziały się te
            zasady u lekarzy wykonujących nielegalnie te zabiegi. Zdrowiej dla zasad
            etycznych byłaby legalność: lekarz wykonujący obecnie zabieg nielegalnie łamnie
            te zasady, często i wielokrotnie w swoim gabinecie - w szpitalu zaś staje się
            nagle obrońcą życia, albo po cichu podsuwa swoją wizytówkę - gdzie tu zdrowe
            zasady, gdzie etyka lekarska? Legalność wyprowadziłaby te dylematy na prostą i
            pozbylibyśmy się zakłamania w tej sferze działalnosci lekarskiej, z niewątpliwą
            korzyścią dla cieżarnych kobiet, mogących wykonać zabieg z odpowiednim
            zabezpieczeniem medycznym, którego nie na w przypadku pokątności zabiegu.
            A nawet gdyby kobieta czułaby niezwerbalizowaną zgodę na aborcję - czy to byłoby
            źle? Nie czułaby się jak zaszczuty pies - obecnie- z poczuciem winy. Mogłaby o
            tym otwarcie mówić ( teraz cicho sza!!!, bo kara, grzech etc.)i być może w
            końcowym efekcie mogłaby powoedzieć - dałam się przekonać, żeby nie usuwać tej
            ciąży. Jestem głęboko przekonany o celowości takiego postępowania.

            Piszesz:
            > "Sedno problemu to nie niechciana ciąża (skutek), ale krańcowa
            > nieodpowiedzialność, hedonizm i bezmyślność oraz określone patologie (przyczyna
            > ). Polska to biedny kraj, ale paczka prezerwatyw jest jednak tańsza od
            najtańszego wina."
            Uważam, że krańcową nieodpowiedzialnością jest tolerowanie zakłamiania w kwestii
            aborcji. Bezmyślności oraz patologii nie zlikwidujesz (nikt tego do końca nie
            uczynił!) stosując kary różnego rodzaju.Często niemożność wykonania zabiegu i
            urodzenie dziecka jest traktowane przez kobietę jako największa kara na czym
            traci tylko dziecko. Może tu pomóc tylko budowanie świadomości seksualnej
            począwszy od szkoły podstawowej a skończywszy w gabinecie ginekologicznym
            LEGALNIE wykonującym zabiegi oraz u seksuologa- psychologa, gdzie przyszła matka
            (lub nie ) mogłaby porozmawiać np razem z partnerem i przyszłym ojcem o
            problemie.
            Tak masz rację Polska to biedny kraj ale paczka prezerwatyw powinna być za darmo
            dla tych, których trzeba najszybciej uświadomić a tanie winko powinno zniknąć
            bezpowrotnie ze sklepów, ponieważ w wielu przypadkach, podobnie jak brak
            prezerwatywy jest przyczyną tragedii wielu kobiet.
            • Gość: luka Re: Luka - skoro jesteś - do tablicy po raz drugi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 10:52
              Gość portalu: Al napisał(a):

              > Uważam, że jesteś w błędzie: upór kobiety zdecydowanej na zabieg można przełama
              > ć tylko w przypadku legalności i dostępności zabiegu. Pokątne wykonywanie
              > aborcji powoduje, że z chwilą przkroczenia progu gabinetu ginekologicznego
              > reklamującego
              > się w zakamuflowany sposób - "szybko, bezboleśnie" - NIE MA ODWROTU. Lekarz rzu
              > ca
              > cenę, nie pyta o szczegóły, bo i po co, liczy się tylko forsa. W przypadku pełn
              > ej
              > jawności przekroczenie progu gabinetu - to początek drogi i walki o dziecko. Do
              > takiej walki lekarz byłby zobligowany dając czas do namysłu (do następnej wizyt
              > y) i podsunąłby np adres odpowiedniej poradni.

              Niezupełnie tak. Są to jednak czynniki zaporowe: poczucie łamania prawa, cena,
              strach przed komplikacjami zdrowotnymi i/lub prawnymi. Nikt nie prowadzi jej za
              rączkę, nikt nie podaje usłużnie adresów.

              > Otóż właśnie: w tym się różnimy, ty traktujesz ewentualną rozmowę z psychologie
              > m
              > jako kolejną przeszkodę mającą zniechęcić kobietę do wykonania zabiegu. To nie
              > byłaby przeszkoda a POMOC!

              Jak to zwał, tak to zwał - obu nam chodzi o to, by nie była za łatwo, zgadza się?

              > A czy lepiej dla zasad etycznych, że przyzwolenia nie ma? A gdzie podziały się
              > te zasady u lekarzy wykonujących nielegalnie te zabiegi.

              Nie wolno nikczemnością innych osób usprawiedliwiać własnej.

              > Legalność wyprowadziłaby te dylematy na prostą i
              > pozbylibyśmy się zakłamania w tej sferze działalnosci lekarskiej, z niewątpliwą
              > korzyścią dla cieżarnych kobiet, mogących wykonać zabieg z odpowiednim
              > zabezpieczeniem medycznym, którego nie na w przypadku pokątności zabiegu.

              Być może, ale cały ten wywód odnosi się do łajdaków w białych kitlach, a nie do
              kobiety w ciąży. Korzyści dla niej są pozorne - taki zabieg nigdy nie jest
              bezpieczny, ani korzystny dla zdrowia, także psychicznego.

              > A nawet gdyby kobieta czułaby niezwerbalizowaną zgodę na aborcję - czy to byłob
              > y
              > źle? Nie czułaby się jak zaszczuty pies - obecnie- z poczuciem winy. Mogłaby o
              > tym otwarcie mówić ( teraz cicho sza!!!, bo kara, grzech etc.)i być może w
              > końcowym efekcie mogłaby powoedzieć - dałam się przekonać, żeby nie usuwać tej
              > ciąży. Jestem głęboko przekonany o celowości takiego postępowania.

              I bardzo dobrze, że się tak czuje - wszak mówimy tu o odebraniu komuś życia, a
              nie o czynie chwalebnym. Sytuacja taka powinna dać jej do myślenia.

              > Uważam, że krańcową nieodpowiedzialnością jest tolerowanie zakłamiania w kwesti
              > i
              > aborcji. Bezmyślności oraz patologii nie zlikwidujesz (nikt tego do końca nie
              > uczynił!) stosując kary różnego rodzaju.

              Jasne, głupota jest nieuleczalna. Podobnie jak skłonności do przywłaszczania
              cudzej własności, ale chyba nie postulujesz likwidacji kar za złodziejstwo?

              > Często niemożność wykonania zabiegu i
              > urodzenie dziecka jest traktowane przez kobietę jako największa kara na czym
              > traci tylko dziecko. Może tu pomóc tylko budowanie świadomości seksualnej
              > począwszy od szkoły podstawowej a skończywszy w gabinecie ginekologicznym
              > LEGALNIE wykonującym zabiegi oraz u seksuologa- psychologa, gdzie przyszła matk
              > a
              > (lub nie ) mogłaby porozmawiać np razem z partnerem i przyszłym ojcem o
              > problemie.

              Świetnie, popieram, ale dlaczego od razu wplatasz w kwestię uświadamiania
              legalizację aborcji? Jedno raczej wyklucza drugie, nieprawdaż?

              > Tak masz rację Polska to biedny kraj ale paczka prezerwatyw powinna być za darm
              > o
              > dla tych, których trzeba najszybciej uświadomić a tanie winko powinno zniknąć
              > bezpowrotnie ze sklepów, ponieważ w wielu przypadkach, podobnie jak brak
              > prezerwatywy jest przyczyną tragedii wielu kobiet.

              Paczka prezerwatyw to koszt poniżej 1 zł. Taniej niż chleb. Niestety są ludzie,
              którzy wolą wydać 4 zł na wino i następnie króliczyć się bez opamiętania,
              całkowicie bez wyobrażenia sobie konsekwencji tych poczynań. Jestem w stanie
              zrozumieć, iż wynika to z biedy i poczucia beznadziei, ale nie wolno naginać
              zasad etycznych dla takich ludzi. Trudno - obawiam się, że jest to chwilowo
              problem nierozwiązywalny, przynajmniej dopóki Polska nie stanie się bogatsza a
              ludzie z mentalnością zwichniętą przez PRL nie odejdą.
              • Gość: Al Re: Luka - skoro jesteś - do trzech razy...... IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 15.05.01, 12:52

                Napisałeś
                "Niezupełnie tak. Są to jednak czynniki zaporowe: poczucie łamania prawa, cena,
                strach przed komplikacjami zdrowotnymi i/lub prawnymi. Nikt nie prowadzi jej za
                rączkę, nikt nie podaje usłużnie adresów."

                Pozwól, że się nie zgodzę - strach i poczucie łamiania prawa nie są najlepszymi
                doradcami dla kobiety w ciąży. Pisząc o komplikacjach zdrowotnych zdajesz
                sobie, jak widzę, sprawę z ich istnienia. Zgadza się, u kobiet wykonujących
                zabiegi pokątnie znacznie wyższy jest odsetek powikłań, skutkujących
                najczęściej późniejszą bezpłodnością. Dbałość o wykonanie zabiegu LEGALNIE
                pozwoliłaby uniknąć wielu tego rodzaju tragedii. Szkoda, że nikt takiej kobiety
                nie prowadzi za rączkę, wzbudzając w niej strach przed konsekwencjami. Czy
                zdajesz sobie sprawę jakie to może mieć skutki? - samobójstwa np. Usłużnie
                POWINIEN podać adres odpowiedniej poradni. Ciekawe, że ty, ceniący sobie
                praworządność, przystajesz z taką łątwością na strach jako główne narzędzie
                edukacji moralnej.

                Jak to zwał, tak to zwał - obu nam chodzi o to, by nie była za łatwo, zgadza
                się?
                Nie, nie chodzi o to samo. Nic nie rozumiesz. Mi nie chodzi o to aby UTRUDNIĆ
                jak tylko można wykonanie zabiegu. Np poprzez wyznaczanie kolejnych wizyt,
                odwlekanie aby potem z radością stwierdzić - za późno na wykonanie zabiegu. To
                może byłaby twoja metoda. W moim zamyśle chodzi tylko i wyłącznie o fachową
                pomoc i opiekę, z pozostawieniem ostatecznej decyzji kobiecie. A rzeczywiście
                chodzi o to aby było ŁATWIEJ kobiecie przetrwać trudne chwile - decyzji i
                ewentualnie porodu lub czas po zabiegu.

                I dalej piszesz:
                "Nie wolno nikczemnością innych osób usprawiedliwiać własnej. "

                Otóż po legalizacji zdjęty byłby cieżar niemoralności z barków zarówno lekarzy
                jak i kobiet. Niestety, przeciwnicy aborcji będą istnieli zawsze, niezaleznie
                od legalności zabiegu- przykład: atakowanie gabinetów lekarzy w USA. Legalność
                zabiegu wytrąciłaby z rąk przeciwników argument niepraworządności pozostawiłaby
                zaś tylko wątpliwości natury etycznej - dla przeciwników aborcji, w tym i
                ciebie byłaby to utrata wielu argumentów.

                Piszesz dalej:
                "Być może, ale cały ten wywód odnosi się do łajdaków w białych kitlach, a nie
                do kobiety w ciąży. Korzyści dla niej są pozorne - taki zabieg nigdy nie jest
                bezpieczny, ani korzystny dla zdrowia, także psychicznego."

                Nigdy nie twierdziłem, że zabieg jest jest bezpieczny lub korzystny (czasem
                tak) - jest ostatecznością ale DOPUSZCZALNĄ. Nie powiesz, że wykonanie zabiegu
                w byle jakich, często warunkach jest lepsze od sali w szpitalu. Łajdak w białym
                kitlu przestałby jednocześnie być łajdakiem w świetle prawa.

                I dalej:
                "I bardzo dobrze, że się tak czuje [kobieta jak zaszczuty pies, z poczuciem
                winy] - wszak mówimy tu o odebraniu komuś życia, a
                nie o czynie chwalebnym. Sytuacja taka powinna dać jej do myślenia. "

                Tu muszę ostro zaprotestować! Co, godzisz się na sponiewieranie moralne kobiety
                i tak ciężko doświadczonej przez los albo własną głupotę- ona oczekuje pomocy a
                nie poniżenia, które ty dałbyś. Pęknie - karać i poniżać - sądziłem, że masz
                bardziej wyważone zadanie. Zrozum, rezygnujesz z szansy przekonania jej o
                czymkolwiek, wytłumaczenia czegokolwiek. Jest rzeczywiście tak jak napisałeś
                kiedyś -cyt. - "nie cenię kobiet za ich mądrość"- Po co więc miałbyś je
                edukować? Beznadziejne stanowisko.


                "Jasne, głupota jest nieuleczalna. Podobnie jak skłonności do przywłaszczania
                cudzej własności, ale chyba nie postulujesz likwidacji kar za złodziejstwo? "

                Nie, ale kary za aborcję to nie wyjście z sytuacji.

                I dalej:
                "Świetnie, popieram, ale dlaczego od razu wplatasz w kwestię uświadamiania
                legalizację aborcji? Jedno raczej wyklucza drugie, nieprawdaż? "

                Nie wyklucza - wprost odwrotnie. Kwestię legalizacji aborcji uważam bowiem za
                niezbędny składnik edukacji seksualnej. Dziewczęta MUSZĄ wiedzieć i ZROZUMIEĆ,
                że nie jest to przestepstwo a straszna konieczność, nie mogą uczyć się na
                strachu przed czymś. A także, czego jestem zwolennikiem, powinny mieć do
                dyspozycji - oczywiście - po wizycie u ginekologa i rozmowie o możliwości
                niechcianej ciąży, tabletkę wczesnoporonną.

                I dalej:
                "Paczka prezerwatyw to koszt poniżej 1 zł. Taniej niż chleb. Niestety są
                ludzie, którzy wolą wydać 4 zł na wino i następnie króliczyć się bez
                opamiętania, całkowicie bez wyobrażenia sobie konsekwencji tych poczynań.
                Jestem w stanie zrozumieć, iż wynika to z biedy i poczucia beznadziei, ale nie
                wolno naginać zasad etycznych dla takich ludzi. Trudno - obawiam się, że jest
                to chwilowo problem nierozwiązywalny, przynajmniej dopóki Polska nie stanie się
                bogatsza a ludzie z mentalnością zwichniętą przez PRL nie odejdą."

                Czyżbyś wolał aby paczka prezerwatyw kosztowała majątek, podobnie jak
                wspomniane tabletki i inne środki zapobiegania ciąży. Gratuluję
                stanowiska.Osmieszasz się.
                Nikt nie chce naginać zasad etycznych. Potrzeba legalości aborcji nie jest
                potrzebą marginesu społecznego, jak sugerujesz, ale wymogiem nowoczesnego
                państwa. Piszesz bzdury mówiąc, że problem zniknie wraz z odejściem "ludzi z
                mentalnością...PRL" - bo co, mają wymrzeć, emigrować. Lub jak rozumię odejść od
                władzy. Myślę, że długo będziesz czekał i na to i oby na utrzymanie
                poniżającego kobiety i demoralizującego lekarzy prawa w mocy.
                • Gość: luka Re: Al - dla Ciebie do oporu...... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 13:46
                  Gość portalu: Al napisał(a):

                  > Pozwól, że się nie zgodzę - strach i poczucie łamiania prawa nie są najlepszymi
                  > doradcami dla kobiety w ciąży.

                  Najlepszymi może nie, ale chodzi mi o świadomość kobiety, że popełnia czyn
                  moralnie i prawnie naganny.

                  > Zgadza się, u kobiet wykonujących
                  > zabiegi pokątnie znacznie wyższy jest odsetek powikłań, skutkujących
                  > najczęściej późniejszą bezpłodnością. Dbałość o wykonanie zabiegu LEGALNIE
                  > pozwoliłaby uniknąć wielu tego rodzaju tragedii.

                  W przypadku legalizacji takich zabiegów lekarze traktowaliby je rutynowo - a
                  takie postępowanie z pewnością nie świadczy o ich szczególnej dbałości. Masz może
                  jakieś dane, które porównują liczbę komplikacji podczas zabiegów nielegalnych i
                  legalnych? Nie? To nie wyciągaj takiego argumentu. Aborcja to hazard niezależnie
                  od miejsca jej przeprowadzania.

                  > Szkoda, że nikt takiej kobiety
                  > nie prowadzi za rączkę, wzbudzając w niej strach przed konsekwencjami. Czy
                  > zdajesz sobie sprawę jakie to może mieć skutki? - samobójstwa np. Usłużnie
                  > POWINIEN podać adres odpowiedniej poradni. Ciekawe, że ty, ceniący sobie
                  > praworządność, przystajesz z taką łątwością na strach jako główne narzędzie
                  > edukacji moralnej.

                  Co cię powstrzymuje przed okradzeniem kogoś lub zabiciem? Oprócz zasad moralnych -
                  strach przed karą.

                  > W moim zamyśle chodzi tylko i wyłącznie o fachową
                  > pomoc i opiekę, z pozostawieniem ostatecznej decyzji kobiecie. A rzeczywiście
                  > chodzi o to aby było ŁATWIEJ kobiecie przetrwać trudne chwile - decyzji i
                  > ewentualnie porodu lub czas po zabiegu.

                  Kobieta i tak sama podejmie decyzję, niezależnie od tego, ile będziesz jej
                  ględził na ten temat. Nikt poza tym jej nie zabrania wizyty u psychologa - jak ma
                  wątpliwości, to może sobie na rozmowę pójść, np. do sąsiedniego miasta.

                  > Otóż po legalizacji zdjęty byłby cieżar niemoralności z barków zarówno lekarzy
                  > jak i kobiet.

                  Zalegalizować można także zabójstwa.
                  Czy ty nie rozumiesz, że nie wolno zaginać zasad etycznych, gdyż burzysz w ten
                  sposób ład społeczny?

                  > Niestety, przeciwnicy aborcji będą istnieli zawsze,

                  NIESTETY???

                  > niezaleznie
                  > od legalności zabiegu- przykład: atakowanie gabinetów lekarzy w USA.

                  Takich metod jednak nie popieram.

                  > Legalność
                  > zabiegu wytrąciłaby z rąk przeciwników argument niepraworządności pozostawiłaby
                  > zaś tylko wątpliwości natury etycznej - dla przeciwników aborcji, w tym i
                  > ciebie byłaby to utrata wielu argumentów.

                  Tylko? Al, dobrze się czujesz? Mówimy tu o odbieraniu życia innym ludziom, a ty
                  piszesz, że to "tylko wątpliwości natury etycznej"?

                  > Nigdy nie twierdziłem, że zabieg jest jest bezpieczny lub korzystny (czasem
                  > tak) - jest ostatecznością ale DOPUSZCZALNĄ. Nie powiesz, że wykonanie zabiegu
                  > w byle jakich, często warunkach jest lepsze od sali w szpitalu. Łajdak w białym
                  > kitlu przestałby jednocześnie być łajdakiem w świetle prawa.

                  Często prywatne gabinety są lepiej wyposażone od sal szpitalnych...
                  Zalegalizowanie złodziejstwa doskonale wpłynęłoby na zdrowie psychiczne
                  kieszonkowców - a tak żyją w stresie, biedacy...

                  > Tu muszę ostro zaprotestować! Co, godzisz się na sponiewieranie moralne kobiety
                  > i tak ciężko doświadczonej przez los albo własną głupotę- ona oczekuje pomocy a
                  > nie poniżenia, które ty dałbyś. Pęknie - karać i poniżać - sądziłem, że masz
                  > bardziej wyważone zadanie. Zrozum, rezygnujesz z szansy przekonania jej o
                  > czymkolwiek, wytłumaczenia czegokolwiek. Jest rzeczywiście tak jak napisałeś
                  > kiedyś -cyt. - "nie cenię kobiet za ich mądrość"- Po co więc miałbyś je
                  > edukować? Beznadziejne stanowisko.

                  Kobieta sama poniża się dokonując morderstwa własnego dziecka. Mam ją za to
                  nagradzać lub gratulować samodzielnej decyzji? Skoro sprawiła zło, to powinna za
                  to odcierpieć - w innym przypadku dochodzi do zatarcia granicy między dobrem i
                  złem. Jakbyś nie myślał tak przyziemnie, to byś to bez trudu pojął.

                  > Nie wyklucza - wprost odwrotnie. Kwestię legalizacji aborcji uważam bowiem za
                  > niezbędny składnik edukacji seksualnej. Dziewczęta MUSZĄ wiedzieć i ZROZUMIEĆ,
                  > że nie jest to przestepstwo a straszna konieczność, nie mogą uczyć się na
                  > strachu przed czymś. A także, czego jestem zwolennikiem, powinny mieć do
                  > dyspozycji - oczywiście - po wizycie u ginekologa i rozmowie o możliwości
                  > niechcianej ciąży, tabletkę wczesnoporonną.

                  To gaszenie pożaru benzyną. Po co to gadanie o uświadomieniu, skoro i tak
                  chciałbyś, by dziewczęta z gimnazjum miały świadomość, iż w razie czego mogą się
                  wyskrobać (adresy na tablicy w holu szkoły), albo łykać bez opamiętania pigułki.
                  Aborcja powinna być przedstawiana jako zło i czasami smutną konieczność, a nie
                  metodę antykoncepcyjną.

                  > Czyżbyś wolał aby paczka prezerwatyw kosztowała majątek, podobnie jak
                  > wspomniane tabletki i inne środki zapobiegania ciąży. Gratuluję
                  > stanowiska.Osmieszasz się.

                  W jaki pokrętny sposób doszedłeś do takich wniosków??? Znowu zaczynasz
                  nadinterpretować moje wypowiedzi?
                  Napisałem, że paczka kondomów jest tańsza od chleba, a więc w domyśle - to nie
                  jest specjalny wydatek. Proste?

                  > Nikt nie chce naginać zasad etycznych. Potrzeba legalości aborcji nie jest
                  > potrzebą marginesu społecznego, jak sugerujesz, ale wymogiem nowoczesnego
                  > państwa. Piszesz bzdury mówiąc, że problem zniknie wraz z odejściem "ludzi z
                  > mentalnością...PRL" - bo co, mają wymrzeć, emigrować.

                  Współczesne państwo to: bogaty wybór środków antykoncepcyjnych, poradnie,
                  psychologowie, medycyna na wysokim poziomie. I co, okazuje się, że to twoje
                  państwo jest bezradne w kwestii niechcianych ciąży. Twoja recepta to aborcja -
                  czyli pójście po trupach na łatwiznę.
                  Mentalność peerelowska odejdzie razem z tymi ludźmi - w ten czy inny sposób. I
                  bardzo dobrze.

                  > Lub jak rozumię odejść od
                  > władzy. Myślę, że długo będziesz czekał i na to i oby na utrzymanie
                  > poniżającego kobiety i demoralizującego lekarzy prawa w mocy.

                  Mam nadzieję, że niedługo.
                  Nikt lekarzom nie każe się demoralizować - robią to z własnej nieprzymuszonej
                  woli. Dla forsy. To nie wina prawa, a jakości materiału ludzkiego.
                  • Gość: Al Re: Al - dla Luki - średniej jakości materialu ludzkiego. IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 15.05.01, 14:54
                    Gość portalu: Luka napisał(a):

                    Najlepszymi może nie, ale chodzi mi o świadomość kobiety, że popełnia czyn
                    moralnie i prawnie naganny.

                    A może zaproponujesz pręgież. Mam wrażenie, że twój pęd do wyrabiania w kimś
                    poczucia winy byłby wyhamowany tylko jakąś straszną karą. Jeszcze raz powtórzę:
                    to co proponujesz to pastwienie sie nad i tak zrozpaczoną zwykle kobietą.

                    "W przypadku legalizacji takich zabiegów lekarze traktowaliby je rutynowo - a
                    takie postępowanie z pewnością nie świadczy o ich szczególnej dbałości. Masz
                    może jakieś dane, które porównują liczbę komplikacji podczas zabiegów
                    nielegalnych i legalnych? Nie? To nie wyciągaj takiego argumentu. Aborcja to
                    hazard niezależnie od miejsca jej przeprowadzania."

                    Zazwyczaj przy zabiegach nielegalnych tego rodzaju odsetk komplikacji jest o
                    ok. 30% wyższy niż w przypadku ich legalności. Uważam, że jest o co walczyć.
                    Źródła informacji nie pamiętam ale poszperam. Aborcja legalna to nie hazard a
                    Polska to nie Las Vegas. To zabieg wymagający wg mnie także asystowania oraz w
                    razie potrzeby znieczulenia nie tylko miejscowego. Sam lekarz - jak to ma
                    miejsce zwykle przy nielegalnych zabiegach- to może być mało. Hazardem staje
                    się aborcja pokątna stawiająca na szali zdrowie kobiety.


                    Dalej piszesz:
                    "Co cię powstrzymuje przed okradzeniem kogoś lub zabiciem? Oprócz zasad
                    moralnych - strach przed karą."

                    Mógłbyś pozostawać w temacie a nie robić wycieczek do ewidentnych przestępstw?
                    Niestety jesteś zwolennikiem surowości kar a w zamian nie proponujesz żadnej
                    edukacji, resocjalizacji itp. Marnie z tobą. Pracujmy nad morale - sądzę, że w
                    przypadku aborcji nawet wprowadzenie lubianej przez ciebie kary śmierci nic by
                    nie dało.

                    "Kobieta i tak sama podejmie decyzję, niezależnie od tego, ile będziesz jej
                    ględził na ten temat. Nikt poza tym jej nie zabrania wizyty u psychologa - jak
                    ma wątpliwości, to może sobie na rozmowę pójść, np. do sąsiedniego miasta."

                    Świetnie. Pomoc psychologa/seksuologa/ginekologa uznajesz za ględzenie.
                    Oczywiście i na szczęście sama podejmie decyzję a nie ty za nią!. Ale nie można
                    jej zostawiać samej, niedoinformowanej etc. A czemu ma iść do sąsiedniego
                    miasta a nie do swojego/najbliższego lekarza. Ma się chować po kątach ze swoim
                    problemem?. Jezeli pójdzie prywatnie - nielegalnie- to będzie to zazwyczaj
                    wyrok dla ciąży.


                    Zalegalizować można także zabójstwa.
                    Czy ty nie rozumiesz, że nie wolno zaginać zasad etycznych, gdyż burzysz w ten
                    sposób ład społeczny?

                    Wprowadzenie aborcji to nie jest burzenie ładu społecznego. Oklepany przykład:
                    czym skończyło sie wprowadzenie prohibicji w USA?. Czy osiągnięto tym prawem
                    ład społeczny? Wprost przeciwnie. Sięganie przez ciebie do ewidentnych
                    przestępst to naduzycie w toku tej dyskusji.


                    NIESTETY??? [będą istnieli przeciwnicy aborcji]

                    Alez oczywiście, że niestety - dla mnie a na szczeście - dla ciebie. Prawo
                    powinno stać pośrodku takich jak my.

                    Piszesz:
                    Tylko? Al, dobrze się czujesz? Mówimy tu o odbieraniu życia innym ludziom, a ty
                    piszesz, że to "tylko wątpliwości natury etycznej"?

                    Tak, pozostaną TYLKO wątpliwości etyczne, co dla kobiety zmuszonej wskutek
                    różnych rzeczy do zabiegu znacznie zmniejsza poczucie winy. Aborcja NIE JEST
                    ODBIERANIEM ŻYCIA - nie rób więc wycieczek w kierunku zabójstw. Aborcja powinna
                    być LEGALNYM zabiegiem jakim może być każde działanie, podobnie jak lecznenie
                    prenatalne, mające na względzie przede wszystkim kobietę i jej rodzinę.


                    "Często prywatne gabinety są lepiej wyposażone od sal szpitalnych...
                    Zalegalizowanie złodziejstwa doskonale wpłynęłoby na zdrowie psychiczne
                    kieszonkowców - a tak żyją w stresie, biedacy... "

                    Odpowiem w twoim stylu: co ma piernik do wiatraka. Stawianie znaku równości
                    pomiędzy aborcją a złodziejstwem to bzdura.

                    Piszesz:
                    Kobieta sama poniża się dokonując morderstwa własnego dziecka. Mam ją za to
                    nagradzać lub gratulować samodzielnej decyzji? Skoro sprawiła zło, to powinna
                    za to odcierpieć - w innym przypadku dochodzi do zatarcia granicy między dobrem
                    i złem. Jakbyś nie myślał tak przyziemnie, to byś to bez trudu pojął.

                    Czy ty rozumiesz, że agorcja to zło, ale powinno być legalne. Nie można
                    dodatkowo karać kobiety dla której karą jest już utrata dziecka. Oczywiście
                    kobieta MUSI wiedzieć, że to zło samo w sobie i to powinien wyjaśnić jej lekarz
                    namawiając do zachowanioa ciąży. Pojąłbyś to, gdybyś nie tkwił z uzbrojoną w
                    prawicowy hełm głową w chmurach.


                    Piszesz:
                    "To gaszenie pożaru benzyną. Po co to gadanie o uświadomieniu, skoro i tak
                    chciałbyś, by dziewczęta z gimnazjum miały świadomość, iż w razie czego mogą
                    się wyskrobać (adresy na tablicy w holu szkoły), albo łykać bez opamiętania
                    pigułki. Aborcja powinna być przedstawiana jako zło i czasami smutną
                    konieczność, a nie metodę antykoncepcyjną. "

                    Chciałbym aby dziewczęta w gimnazjum wiedziały do jakiego i jak często
                    ginekologa mogą się udać po poradę w sprawie wątpliowści dotyczących np
                    pierwszej miesiączki itp. Ale muszą być też uświadamiane odnośnie zapobiegania
                    ciąży. Zgadzam się w jednym: aborcję nalezy przedstawiać jako zło a nie metodę
                    antykoncepcyjną, którą przecież nie jest. Trywializujesz temat - jak wszyscy
                    przeciwnicy aborcji.


                    Piszesz:
                    Współczesne państwo to: bogaty wybór środków antykoncepcyjnych, poradnie,
                    psychologowie, medycyna na wysokim poziomie."

                    Tak zgadza się , między inny i oczywiście.


                    "I co, okazuje się, że to twoje państwo jest bezradne w kwestii niechcianych
                    ciąży. Twoja recepta to aborcja - czyli pójście po trupach na łatwiznę.
                    Mentalność peerelowska odejdzie razem z tymi ludźmi - w ten czy inny sposób. I
                    bardzo dobrze."

                    Luka, państwo dysponujące edukacją seksualną, odpowiednim prawem , w tym
                    dopuszczeniem aborcji, jest wszechstronnie przygotowane na kazdą ewentualność.
                    Inaczej ni z w twoim ciemnogrodzie opartym na zastraszaniu wysokością kar i z
                    podziemiem aborcyjnym. Dzięki zostaję oprzy swoim.

                    I dalej:
                    "Mam nadzieję, że niedługo. Nikt lekarzom nie każe się demoralizować - robią to
                    z własnej nieprzymuszonej woli. Dla forsy. To nie wina prawa, a jakości
                    materiału ludzkiego. "

                    Ależ właśnie takie kulawe prawo tworzy furtę dla robienia lewej forsy. Wraz z
                    legalnością aborcji znika podziemie aborcyjne i pokusy dorabiania się
                    na "zahukanych" kobietach. To właśnie wina prawa tworzonego przez wątpliwej
                    jakości materiał ludzki, podatny na etykę religijną.
                    • Gość: luka Re: Al - średniej jakości materialu ludzkiego. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 15:44
                      Gość portalu: Al napisał(a):

                      > A może zaproponujesz pręgież. Mam wrażenie, że twój pęd do wyrabiania w kimś
                      > poczucia winy byłby wyhamowany tylko jakąś straszną karą. Jeszcze raz powtórzę:
                      > to co proponujesz to pastwienie sie nad i tak zrozpaczoną zwykle kobietą.

                      Al - niektóre z kobiet wcale nie rozpaczają. Niestety. I groźba kary jest jedynym
                      dla takich osób sygnałem, iż robią coś niestosownego.

                      > Zazwyczaj przy zabiegach nielegalnych tego rodzaju odsetk komplikacji jest o
                      > ok. 30% wyższy niż w przypadku ich legalności. Uważam, że jest o co walczyć.
                      > Źródła informacji nie pamiętam ale poszperam.

                      Bardzo proszę!

                      > To zabieg wymagający wg mnie także asystowania oraz w
                      > razie potrzeby znieczulenia nie tylko miejscowego. Sam lekarz - jak to ma
                      > miejsce zwykle przy nielegalnych zabiegach- to może być mało. Hazardem staje
                      > się aborcja pokątna stawiająca na szali zdrowie kobiety.

                      Znowu się mylisz (tym razem chwalebnie): zabieg (także nielegalny) usunięcia ciąży
                      wykonuje się pod pełnym znieczuleniem w obecności anestezjologa.

                      > Mógłbyś pozostawać w temacie a nie robić wycieczek do ewidentnych przestępstw?

                      To analogia, a nie wycieczka.

                      > Niestety jesteś zwolennikiem surowości kar a w zamian nie proponujesz żadnej
                      > edukacji, resocjalizacji itp.

                      Masz nieco przestarzałe informacje - resocjalizacja okazała się całkowitą pomyłką
                      i powoli się od niej odchodzi. Ostatnio p. Olejnik przesłuchiwała specjalistów na
                      tę okoliczność.

                      > Marnie z tobą. Pracujmy nad morale - sądzę, że w
                      > przypadku aborcji nawet wprowadzenie lubianej przez ciebie kary śmierci nic by
                      > nie dało.

                      Oczywiście, że nie. Ale to nie powód, by nie penalizować tego procederu.
                      Dokładnie to samo dotyczy złodziejstwa.

                      > Świetnie. Pomoc psychologa/seksuologa/ginekologa uznajesz za ględzenie.

                      Zdeterminowana kobieta owszem, tak do tego podejdzie.

                      > Ma się chować po kątach ze swoim problemem?. Jezeli pójdzie prywatnie -
                      > nielegalnie- to będzie to zazwyczaj wyrok dla ciąży.

                      Nie o to chodzi. Zresztą, co cie może zaskoczy, nawet przed nielegalnym zabiegiem
                      lekarz informuje kobietę o ryzyku, niewłaściwej decyzji i konsekwencjach tego
                      czynu.

                      > Wprowadzenie aborcji to nie jest burzenie ładu społecznego.

                      Zgoda na mordowanie bliźnich nie burzy ładu? Oj, Al...

                      > Oklepany przykład:
                      > czym skończyło sie wprowadzenie prohibicji w USA?. Czy osiągnięto tym prawem
                      > ład społeczny? Wprost przeciwnie. Sięganie przez ciebie do ewidentnych
                      > przestępst to naduzycie w toku tej dyskusji.

                      Prohibicja była głupim zakazem dotyczącym używki, a nie życia ludzkiego. Przykład
                      nietrafiony. "Ewidentnym przestępstwem" jest i zabicie kogoś (również drogą
                      aborcji) jak i kradzież. Nie ma tu nadużycia - to ten sam poziom.

                      > Alez oczywiście, że niestety - dla mnie a na szczeście - dla ciebie. Prawo
                      > powinno stać pośrodku takich jak my.

                      Skoro tak, to dlaczego pisesz "niestety"? Stwierdź fakt, to się zgodzę.

                      > Tak, pozostaną TYLKO wątpliwości etyczne, co dla kobiety zmuszonej wskutek
                      > różnych rzeczy do zabiegu znacznie zmniejsza poczucie winy.

                      Niesłusznie. Poczucie winy powinno być duże i silne - aby nie popełniała
                      podobnych błędów w przyszłości.

                      > Aborcja NIE JEST
                      > ODBIERANIEM ŻYCIA - nie rób więc wycieczek w kierunku zabójstw.

                      Jest - i sam to przyznałeś, popierając tezę, że życie należy liczyć od 8-10
                      tygodnia. Skrobanek dokonuje się do 12 tygodnia - a więc...

                      > Aborcja powinna
                      > być LEGALNYM zabiegiem jakim może być każde działanie, podobnie jak lecznenie
                      > prenatalne, mające na względzie przede wszystkim kobietę i jej rodzinę.

                      Mylisz stan wyższej konieczności (zagrożenie życia matki) z wygodnictwem.

                      > Odpowiem w twoim stylu: co ma piernik do wiatraka. Stawianie znaku równości
                      > pomiędzy aborcją a złodziejstwem to bzdura.

                      Jedno i drugie jest przestępstwem, więc nie jest to bzdura.

                      > Czy ty rozumiesz, że agorcja to zło, ale powinno być legalne.

                      Ja chyba źle widzę. Czy możesz potwierdzić, że napisałeś taką brednię?

                      > Nie można dodatkowo karać kobiety dla której karą jest już utrata dziecka.

                      Można. Wsadziłbyś do pudła kierowcę tira, który rozjechał 4 osoby pod Błoniem?
                      Dlaczego? Na pewno się strasznie przejął swoim uczynkiem i na pewno przyrzeknie,
                      że już nigdy tego nie zrobi...

                      Oczywiście
                      > kobieta MUSI wiedzieć, że to zło samo w sobie i to powinien wyjaśnić jej lekarz
                      > namawiając do zachowanioa ciąży. Pojąłbyś to, gdybyś nie tkwił z uzbrojoną w
                      > prawicowy hełm głową w chmurach.

                      Nie mam nic przeciwko - nie rozumiesz tego, gdyż koncentrujesz się na
                      szczegółach, a nie zasadach.

                      > Chciałbym aby dziewczęta w gimnazjum wiedziały do jakiego i jak często
                      > ginekologa mogą się udać po poradę w sprawie wątpliowści dotyczących np
                      > pierwszej miesiączki itp. Ale muszą być też uświadamiane odnośnie zapobiegania
                      > ciąży. Zgadzam się w jednym: aborcję nalezy przedstawiać jako zło a nie metodę
                      > antykoncepcyjną, którą przecież nie jest. Trywializujesz temat - jak wszyscy
                      > przeciwnicy aborcji.

                      W takim razie i ty trywializujesz, gdyż z powyższym się zgadzam...

                      > Luka, państwo dysponujące edukacją seksualną, odpowiednim prawem , w tym
                      > dopuszczeniem aborcji, jest wszechstronnie przygotowane na kazdą ewentualność.
                      > Inaczej ni z w twoim ciemnogrodzie opartym na zastraszaniu wysokością kar i z
                      > podziemiem aborcyjnym. Dzięki zostaję oprzy swoim.

                      Spróbujmy inaczej: co masz do zarzucenia obecnej ustawie?

                      > Ależ właśnie takie kulawe prawo tworzy furtę dla robienia lewej forsy. Wraz z
                      > legalnością aborcji znika podziemie aborcyjne i pokusy dorabiania się
                      > na "zahukanych" kobietach. To właśnie wina prawa tworzonego przez wątpliwej
                      > jakości materiał ludzki, podatny na etykę religijną.

                      To etyka religijna różni się czymś od tej bezprzymiotnikowej? Obowiązkiem
                      moralnym każdego jest szanować cudze życie, a nie odwrotnie.
                      • Gość: Al Re: Dla Luki IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 18.05.01, 11:20
                        Drogi Luko
                        Ponieważ nie sadzę aby cokolwiek mogło przekonać Cię do legalizacji aborcji ten
                        post będzie miejscami monologiem. Wg ciebie legalizacjia równa się ułatwieniu,
                        wg mnie legalizacja byłaby raczej utrudnieniem aborcji a sam fakt byłby
                        rozwiązaniem likwidującym czarną sferę. Nie osiągniesz tego NIGDY poprzez
                        utrzymanie obecnego stanu prawnego. Cóż, dla ciebie prawicowa opoka jest widać
                        bardziej cenna niż wyzbycie się zakłamania i stworzenie prawa odpowiadającego
                        potrzebom. Żałuję jedynie, że w tym wątku nie pojawił się głos lekarza
                        ginekologa, którego głos mógłby rozszerzyć nieco twoje konserwatywne horyzonty.
                        W dyskusji z Tyu popadasz w tak nieznośną akademickość dyskusji, że nie sposób
                        twoich postów przeczytać do końca.

                        Piszesz też:
                        "Znowu się mylisz (tym razem chwalebnie): zabieg (także nielegalny) usunięcia
                        ciąży wykonuje się pod pełnym znieczuleniem w obecności anestezjologa."

                        Czyżby, to raczej twoja kolejna pomyłka i nieznajomość faktów. Pokątny zabieg
                        lekarz wykonuje zazwyczaj SAM, bez świadków i bez anestezjologa. Proszę cię,
                        nie bądź wszystkowiedzący albo udający takiego, bo na dłuższą metę jest to
                        nieznośnie aroganckie.
                        Wybacz, że nie odniose się do twoich wypowiedzi sprowadzających dyskusje do
                        porównywania aborcji do innych przestępstw ale nie jest to istotą wątku.

                        Piszesz:
                        "Zgoda na mordowanie bliźnich nie burzy ładu? Oj, Al... " oraz "Prohibicja była
                        głupim zakazem dotyczącym używki, a nie życia ludzkiego. Przykład
                        nietrafiony. "Ewidentnym przestępstwem" jest i zabicie kogoś (również drogą
                        aborcji) jak i kradzież. Nie ma tu nadużycia - to ten sam poziom".


                        Luka, niedługo zacznę uznawać fakt użycia tego określenia za objaw nabytego
                        kretynizmu. Są to tylko chwytliwe hasełka którymi możesz epatować kościelne
                        dewotki i słuchaczki wiadomego radia. Czyz do ciebie nie dochodzi, że jedyną
                        możliwością prawnej likwidacji jakiegokolwiek nielegalnego procederu jest jego
                        LEGALIZACJA z prawnym obwarowaniem. Jeżeli nie zrozumiałes - diagnoza jak
                        wyżej. Podobnie uważam, że jednymi z trzeźwiejszych narodów są Holendrzy czy
                        Duńczycy radzący sobie w ten sposób z prostytucją, narkotykami, eutanazją,
                        pornografią etc. My idziemy póki co, dzięki takim zatwardzialcom jak ty, w
                        przeciwną stronę prawicowego ciemnogrodu ale mam nadzieję, że ma sie to ku
                        końcowi. Ład społeczny jest zaburzony nielegalnymi zjawiskami wyrastającymi jak
                        grzyby po deszczu w miejce innych zlikwidowanych z wielkim wrzaskiem. Wzmożona
                        penalizacja pewnych zjawisk to ślepa uliczka na końcu której rozbijesz sobie
                        czerep o mur. A stawianie równości pomiędzy złodziejstwem, morderstwem a
                        aborcją to naduzycie prawicowych bigotów, do czego przyłączają się niewierzące
                        ale równie zatwardziałe elementy twojego pokroju. Zgodzę się co do jednego
                        poziomy naszego rozumienia sa rzeczywiście odmienne.

                        Napisałeś:
                        "Ja chyba źle widzę. Czy możesz potwierdzić, że napisałeś taką brednię? "

                        Tak, potwierdzam że napisałem:
                        "Czy ty rozumiesz, że aborcja to zło, ale powinno być legalne. "

                        Chodzi jedynie o to, że jakikolwiek wybór będzie tu zły, za najmniejsze
                        dopuszczalne zło uważam zaś legalizację, zaś za najgorsze - wzrost karalności i
                        pozostawienie NIEZWALCZONEGO procederu w takim kształcie jaki jest obecnie. To
                        co proponujesz nie załatwia sprawy a tylko pogłębia istniejący problem. Głupotą
                        zas jest twoja wiara w odstraszającąrolę kary jako jedyny środek zaradczy w
                        tej materii.

                        Co mam do zarzucenia obecnej ustawie - wyłożyłem wcześniej. Mam jednak
                        nadzieje, że zmieni się to razem ze zmianą opcji koalicji rządzącej a
                        rozstrzygnięcia prawne jakie zapadną w tej kwestii będą dla dobra
                        znienawidzonych przez ciebie kobiet zgwałconych, niedojrzałych do wychowania
                        dziecka, maloletnich cieżarnych etc., które najchętniej powsadzałbyś na długie
                        lata razem z lekarzami pomagającymi im w rozwiązywaniu życiowych tragedii.
                        • Gość: luka Re: Dla Ala IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 12:23
                          Gość portalu: Al napisał(a):

                          > Wg ciebie legalizacjia równa się ułatwieniu,
                          > wg mnie legalizacja byłaby raczej utrudnieniem aborcji a sam fakt byłby
                          > rozwiązaniem likwidującym czarną sferę. Nie osiągniesz tego NIGDY poprzez
                          > utrzymanie obecnego stanu prawnego.

                          Przepraszam, ale o czym ty piszesz? Zgodziliśmy się już, że są przypadki, gdy
                          aborcja jest smutną koniecznośćią - i można jej dokonać legalnie w szpitalu.
                          Czarna strefa, o której piszesz, to zabiegi, które wykonuje się nie ze wskazań
                          medycznych, ale dla wygody. Legalizacja tego procederu to nic innego jak zgoda na
                          traktowanie skrobanek jak środek antykoncepcyjny.

                          > Cóż, dla ciebie prawicowa opoka jest widać
                          > bardziej cenna niż wyzbycie się zakłamania i stworzenie prawa odpowiadającego
                          > potrzebom.

                          Mój drogi, popieram również penalizację procederu przywłaszczania cudzej
                          własności i nie uważam, bym był zakłamany, mimo że złodzieje też mają swoje
                          potrzeby.

                          > Żałuję jedynie, że w tym wątku nie pojawił się głos lekarza
                          > ginekologa, którego głos mógłby rozszerzyć nieco twoje konserwatywne horyzonty.

                          Skąd wiesz z góry, że moje? Twoje postępowe są lepsze z definicji?

                          > W dyskusji z Tyu popadasz w tak nieznośną akademickość dyskusji, że nie sposób
                          > twoich postów przeczytać do końca.

                          Wybacz, że piszę w sposób zbyt trudny dla ciebie, ale jesteś podobno doktorem,
                          więc z racji wykształcenia powinieneś sobie chyba dawać radę z tekstami bardziej
                          skomplikowanymi od czytanki dla pierwszaków?

                          > Czyżby, to raczej twoja kolejna pomyłka i nieznajomość faktów. Pokątny zabieg
                          > lekarz wykonuje zazwyczaj SAM, bez świadków i bez anestezjologa. Proszę cię,
                          > nie bądź wszystkowiedzący albo udający takiego, bo na dłuższą metę jest to
                          > nieznośnie aroganckie.

                          Al, napisałem już raz, że nie wiesz jak wygląda taki zabieg i dlatego przynosi ci
                          to chwałę. Ja jednak to wiem od osób bezpośrednio w tym uczestniczących, zatem
                          nie zarzucaj mi nieznajomości realiów.

                          > Luka, niedługo zacznę uznawać fakt użycia tego określenia za objaw nabytego
                          > kretynizmu. Są to tylko chwytliwe hasełka którymi możesz epatować kościelne
                          > dewotki i słuchaczki wiadomego radia. Czyz do ciebie nie dochodzi, że jedyną
                          > możliwością prawnej likwidacji jakiegokolwiek nielegalnego procederu jest jego
                          > LEGALIZACJA z prawnym obwarowaniem.

                          Doskonały pomysł: zalegalizujmy złodziestwo. I obwarujmy to prawnie: w
                          poniedziałki wolno kraść tylko samochody, we wtorki obrabiać domy jednorodzinne,
                          w środy bloki powyżej 5 pięter, a w niedziele supermarkety.

                          > A stawianie równości pomiędzy złodziejstwem, morderstwem a
                          > aborcją to naduzycie prawicowych bigotów, do czego przyłączają się niewierzące
                          > ale równie zatwardziałe elementy twojego pokroju. Zgodzę się co do jednego
                          > poziomy naszego rozumienia sa rzeczywiście odmienne.

                          Porównywanie zabijania dzieci np. dwumiesięcznych do zabijanie dzieci
                          nienarodzonych to wg ciebie ateistyczna bigoteria. Faktycznie, twój poziom jest
                          odmienny od mojego - to po prostu dno.

                          > Głupotą zas jest twoja wiara w odstraszającąrolę kary jako jedyny środek
                          > zaradczy w tej materii.

                          A gdzie ja pisałem, że wierzę w odstraszającą rolę tej kary? Głupotą jest
                          imputowanie mi takiego stanowiska.

                          > Mam jednak
                          > nadzieje, że zmieni się to razem ze zmianą opcji koalicji rządzącej a
                          > rozstrzygnięcia prawne jakie zapadną w tej kwestii będą dla dobra
                          > znienawidzonych przez ciebie kobiet zgwałconych, niedojrzałych do wychowania
                          > dziecka, maloletnich cieżarnych etc., które najchętniej powsadzałbyś na długie
                          > lata razem z lekarzami pomagającymi im w rozwiązywaniu życiowych tragedii.

                          No tak, Al znowu zaczyna wkładać mi w usta swoje wyobrażenie o kobietach -
                          zacytuj moją wypowiedź, którą można uznać za głoszącą nienawiść do kobiet w
                          ciąży, albo nie kłam. Nie udawaj również miłośnika kobiet - dzisiaj po raz
                          kolejny obraziłeś p. Różę, przy dokonałeś tego również wtedy, gdy Ją
                          przepraszałeś. Wyczyn nie lada.
                          Nazywanie legalizacji aborcji działaniem dla "dobra kobiet" trąci nieco
                          niezrównoważeniem psychicznym. Ta przypadłość nazywa się lewicowaniem (nie mylić
                          z lewitowaniem, chociaż objawy są zbliżone: różnica jest taka, że lewicujący buja
                          nie w powietrzu, ale w obłokach).
                          • Gość: Al Re: Dla Luki ....... IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 18.05.01, 13:23
                            Gość portalu: luka napisał(a):

                            > "Przepraszam, ale o czym ty piszesz? Zgodziliśmy się
                            już, że są przypadki, gdy aborcja jest smutną
                            koniecznośćią - i można jej dokonać legalnie w szpitalu.
                            Czarna strefa, o której piszesz, to zabiegi, które
                            wykonuje się nie ze wskazań medycznych, ale dla wygody."

                            Cóż, widzę, że niewiele do ciebie trafiło z tego co
                            napisałem. Jest jednak wiele przypadków które w świetle
                            obowiązujęcego obecnie prawa nie trafią do szpitali.
                            Zabiegi nielegalne nie są wykonywane dla wygody ale w
                            ostateczności przez zdesperowane kobiety nie mające
                            należytej opieki medycznej i zaszczute przez środowisko.
                            W przypadku odmiennego prawa wiele z tych kobiet
                            trafiłoby do szpitali LEGALNIE a to pozwoliłoby na
                            uratowanie częsci dzieci.
                            Nad tym oczywistym faktem nie będę dyskutował, dziwiąc
                            się jednocześnie twojemu tępemu uporowi.

                            Piszesz:
                            "Legalizacja tego procederu to nic innego jak zgoda
                            na traktowanie skrobanek jak środek antykoncepcyjny."

                            Luko, światły umyśle: legalizacja to nic innego jak
                            otwarcie się na pomoc kobietom. A mam nadzieję, że ta
                            zmiana prawa pociągnie w przyszlości także szeroką
                            edukację seksualną, tak aby dziewczuyny wiedziały co
                            robić aby nie znaleźć się w tak trudnej sytuacji. Czyzby
                            dla ciebie wzorem młodej dziewczyny był niedouczony
                            tłumok żedgający się na samo wspomnienie aborcji.
                            I tak przy okazji:czy nie razi cię słowo skrobanka -
                            podobnie jak pedał?

                            Piszesz (o horyzontach myślowych)
                            > Skąd wiesz z góry, że moje? Twoje postępowe są lepsze
                            z definicji?

                            Tak, są bardziej postępowe i lepsze. Począwszy od obcych
                            i gejach, poprzez aborcję i na karze smierci
                            skończywszy. Ty bronisz ideałów narodowo-prawicowych,
                            które bez zbytniego zagłębiania się można okreslić jako
                            delikatnie mówiąc mało postępowe.

                            Piszesz:
                            > Al, napisałem już raz, że nie wiesz jak wygląda taki
                            zabieg i dlatego przynosi ci to chwałę. Ja jednak to
                            wiem od osób bezpośrednio w tym uczestniczących, zatem
                            > nie zarzucaj mi nieznajomości realiów.

                            Napisałeś bzury, wiem jak wygląda taki zabieg, także z
                            opisów znajomych kobiet. Bez asysty, bez ogólnego
                            znieczulenia, tak byle kobieta mogła o własnych nogach
                            wyjść z gabinetu. To co napisałeś odnosi się chyba do
                            zabiegów legalnych. Bo jeżeli były one
                            nielegalne...czyzbyś wiedział o przestępstwie i nie
                            doniósł? W takim razie jesteś współwinny!


                            Piszesz:
                            > Doskonały pomysł: zalegalizujmy złodziestwo. I
                            obwarujmy to prawnie: w poniedziałki wolno kraść tylko
                            samochody, we wtorki obrabiać domy jednorodzinne w środy
                            bloki powyżej 5 pięter, a w niedziele supermarkety."

                            Tak, tak, pisz głupoty: a w soboty polujemy na Lukę.
                            Po jakie licho zestawiasz ze sobą tak różne rzeczy.
                            Aborcja nie jest działaniem na szkodę innych tak jak w
                            opisanych przez ciebie typach przestępstw. Zestawiasz je
                            tylko po to aby osiągnąć wiadomy cel: zdyskredytować
                            aborcję i ściagnąć ją do roli przestepstwa. Głupota.

                            Piszesz:
                            "Porównywanie zabijania dzieci np. dwumiesięcznych do
                            zabijanie dzieci nienarodzonych to wg ciebie ateistyczna
                            bigoteria. Faktycznie, twój poziom jest odmienny od
                            mojego - to po prostu dno."

                            Zestawienie - zupełnie nie na miejscu. Poziomy
                            rzeczywiście różne, chociaż dno jest o tyle dobre, że
                            wiem na czym stoję. Ty zaś pływasz w rygoryzmie wobec
                            innych, godząc się na istnienie obok nielegalnego
                            procederu.

                            Sadziłem,że odpowiem ci na wszystkie zagadnienia
                            poruszone w twoim poscie ale wykasowałem je,.
                            Stwierdziłem, że dalsze wałkowanie tego tematu i
                            pokrewnych z toba jest bezcelowe. Nie jest to złożenie
                            broni ale przejaw kompletnej bezsilności wobec głupoty
                            podpartej krzywym kołkiem prawicowego światopoglądu z
                            jednej i adaptowanego sarmatyzmu z drugiej.

                            • Gość: luka Re: Dla Ala IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 13:58
                              Gość portalu: Al napisał(a):

                              > Cóż, widzę, że niewiele do ciebie trafiło z tego co
                              > napisałem. Jest jednak wiele przypadków które w świetle
                              > obowiązujęcego obecnie prawa nie trafią do szpitali.
                              > Zabiegi nielegalne nie są wykonywane dla wygody ale w
                              > ostateczności przez zdesperowane kobiety nie mające
                              > należytej opieki medycznej i zaszczute przez środowisko.

                              Nonsens. Wykonuje je się, bo tak jest łatwiej, wygodniej i bez
                              zobowiązań. Strach przed koniecznością rozpoczęcia nowego życia
                              to znacznie poważniejsza przyczyna aborcji niż ten twój
                              histeryczny obraz oszalałych ze strachu kobiet...

                              > W przypadku odmiennego prawa wiele z tych kobiet
                              > trafiłoby do szpitali LEGALNIE a to pozwoliłoby na
                              > uratowanie częsci dzieci.

                              To już tylko twoje życzenie, a nie fakt.

                              > Nad tym oczywistym faktem nie będę dyskutował, dziwiąc
                              > się jednocześnie twojemu tępemu uporowi.

                              "Byłoby" nie jest faktem! Znowu swoje onirystyczne koncepcje przyjmujesz za
                              rzeczywistość!

                              > Luko, światły umyśle: legalizacja to nic innego jak
                              > otwarcie się na pomoc kobietom.

                              A kto pomoże zabijanym dzieciom?

                              > A mam nadzieję, że ta
                              > zmiana prawa pociągnie w przyszlości także szeroką
                              > edukację seksualną, tak aby dziewczuyny wiedziały co
                              > robić aby nie znaleźć się w tak trudnej sytuacji.

                              Akurat. Jak tylko zezwolisz na abortowanie, to nikt nie będzie się przejmował
                              szczegółami, tylko traktował to jak środek antykoncepcyjny.

                              Czyzby
                              > dla ciebie wzorem młodej dziewczyny był niedouczony
                              > tłumok żedgający się na samo wspomnienie aborcji.

                              Nie.
                              Czy oznacza to, iż ty tak sobie to wyobrażasz? Nałogowe słuchanie Radia Maryja
                              zaszkodziło i nie umiesz odróżnić snu od jawy?

                              > I tak przy okazji:czy nie razi cię słowo skrobanka -
                              > podobnie jak pedał?

                              A ciebie, morderco nienarodzonych, razi? Bardziej od odłosu wlewania zawartości
                              miednicy do muszli klozetowej po zabiegu?

                              > Tak, są bardziej postępowe i lepsze. Począwszy od obcych
                              > i gejach, poprzez aborcję i na karze smierci
                              > skończywszy. Ty bronisz ideałów narodowo-prawicowych,
                              > które bez zbytniego zagłębiania się można okreslić jako
                              > delikatnie mówiąc mało postępowe.

                              Ty w ogole się nie zagłębiasz - twoje postępowe są lepsze i już. Ktoś tu zdaje
                              się pisał coś o dogmatyzmie...

                              > Napisałeś bzury, wiem jak wygląda taki zabieg, także z
                              > opisów znajomych kobiet. Bez asysty, bez ogólnego
                              > znieczulenia, tak byle kobieta mogła o własnych nogach
                              > wyjść z gabinetu. To co napisałeś odnosi się chyba do
                              > zabiegów legalnych. Bo jeżeli były one
                              > nielegalne...czyzbyś wiedział o przestępstwie i nie
                              > doniósł? W takim razie jesteś współwinny!

                              Ja również znam opisy od znajomych - ale być może różnica polega na tym, że
                              dokonywane one były w Warszawie, a nie gdzieś na prowincji. W każdym razie nie
                              powinieneś mi zarzucać pisania bzdur - skąd wiesz co ja wiem?
                              Al, z ciebie można czytać jak z otwartej księgi - spodziewałem się tego pytania i
                              nawet zastanawiałem, czy od razu nie dopisać wyjaśnienia.
                              Dlaczego nie doniosłem? To chyba oczywiste - gdyż o wszystkich dowiadywałem się
                              grubo po fakcie. Ewentualna denuncjacja mogłaby się skończyć przykro dla mnie
                              ("kto pomawia innych..." lub "kto fałszywie oskarża..." podlega karze...).
                              Przy okazji: a ty dlaczego nie doniosłeś?

                              > Po jakie licho zestawiasz ze sobą tak różne rzeczy.
                              > Aborcja nie jest działaniem na szkodę innych tak jak w
                              > opisanych przez ciebie typach przestępstw.

                              Działaniem na szkodę płodu również nie jest?

                              > Zestawiasz je
                              > tylko po to aby osiągnąć wiadomy cel: zdyskredytować
                              > aborcję i ściagnąć ją do roli przestepstwa. Głupota.

                              Ty natomiast propagujesz ją bez opamiętania. Głupota.

                              > Sadziłem,że odpowiem ci na wszystkie zagadnienia
                              > poruszone w twoim poscie ale wykasowałem je,.
                              > Stwierdziłem, że dalsze wałkowanie tego tematu i
                              > pokrewnych z toba jest bezcelowe. Nie jest to złożenie
                              > broni ale przejaw kompletnej bezsilności wobec głupoty
                              > podpartej krzywym kołkiem prawicowego światopoglądu z
                              > jednej i adaptowanego sarmatyzmu z drugiej.

                              Zupełnie słusznie, gdyż oświadczyłeś przed chwilą, iż twoje poglądy są lepsze od
                              moich z definicji. Proponuję zatem, byś nie tracił swojego cennego czasu (ile
                              można w tym czasie postępowo przeprowadzić skrobanek!) i zrezygnował z
                              dyskutowania na tym forum - po co, skoro i tak masz głębokie przekonanie o
                              słuszności swoich poglądów? Nie zajmuj więc miejsca. Ja natomiast pozostanę, gdyż
                              lubię wymianiać poglądy nawet z tymi, z którymi się nie zgadzam. Mogą mieć
                              przecież w wielu kwestiach rację.
                              Żegnam
      • Gość: Róża Re: a moze teraz z innej beczki - co ... - religia rzymkat a aborcja IP: 212.160.135.* 15.05.01, 12:20
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > Aborcja jest nieodlacznym prawem kobiety do decydowania o sobie

        A gdzie Twoje prawa do dziecka? Pozbywasz sie ich bo tak wygodniej i taniej?
        • Gość: Al Re: A może nie z beczki - dla Róży IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 15.05.01, 13:04
          Gość portalu: Róża napisał(a):
          > Gość portalu: Andrzej napisał(a): Aborcja jest nieodlacznym prawem kobiety do
          decydowania o sobie
          > A gdzie Twoje prawa do dziecka? Pozbywasz sie ich bo tak wygodniej i taniej?

          Witaj Różo,
          Dawno cię nie było ale widze, że ten temat to znakomita przynęta (mówiąc po
          wędkarsku). Z rozpędu odpowiem i tobie:
          1. Źle się dzieje w państwie, w którym o kształcie prawa decyduje stanowisko
          dominującej w nim religii - wiesz jak takie państwa się nazywają.
          2. Uważam, że aborcja i decydowanie o poddaniu się jej jest nieodłącznym prawem
          kobiety. W dyskusji proponowałem przed decyzhją o zabiegu rozmowę z psychologiem
          także partnera i ewentualnego przyszłego ojca i branie jedo zdania pod uwagę.
          3.Nie posądzałem cię o sugestie, że mężczyzni są motorem napędowym dla aborcji
          bo "wygodniej i taniej". Jeżeli tak myślisz to duzo tracisz w moich oczach.

          Pozdrawiam.
          • Gość: Róża Re: A może nie z beczki - dla Róży IP: 212.160.135.* 15.05.01, 13:38
            Gość portalu: Al napisał(a):

            > Witaj Różo,
            > Dawno cię nie było

            Jestem codziennie ale mniej aktywna.

            > 1. Źle się dzieje w państwie, w którym o kształcie prawa decyduje stanowisko
            > dominującej w nim religii - wiesz jak takie państwa się nazywają.

            To nie jest sprawa religii, to kwestia kultury europejskiej kształtujacej sie
            2000 lat. Zauważ, że np. wielozeństwo jest w europie nie do przyjęcia. To wynik
            kultury chrześciańskiej czy tego chcesz czy nie. I lepiej nie staraj sie tego
            zmienic. Tylko kraje oparte na tej kulturze sa b. liberalne.

            > 2. Uważam, że aborcja i decydowanie o poddaniu się jej jest nieodłącznym prawem
            > kobiety.

            Nie masz racji. Do dziecka posiada róniez prawo i jego ojciec. W naszym kobiecym
            interesie leży podtrzymywanie tego stanowiska. Jezeli kobieta ma prawo zabic
            dziecko mężczyzny to nie ma prawa do podawania go o np. alimenty.

            > 3.Nie posądzałem cię o sugestie, że mężczyzni są motorem napędowym dla aborcji
            >
            > bo "wygodniej i taniej".

            Ciekawa dedukcja mojego postu! Ja pisałam do Andrzeja a nie do mężczyzn.

            Jeżeli tak myślisz to duzo tracisz w moich oczach.

            Niestety, bedac za aborcja Ty w moich również.
            >
            > Pozdrawiam.

            Wzajemnie
            • Gość: Al Re: A może nie z beczki - dla Róży ponowenie IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 15.05.01, 13:44
              Nie manipuluj!
              W swoim poprzednim poście napisałem istotne zdanie, które raczyłaś opuścić:
              "W dyskusji proponowałem przed decyzhją o zabiegu rozmowę z psychologiem
              także partnera i ewentualnego przyszłego ojca i branie jedo zdania pod uwagę."

              Tak więc nie mów, że moim zdaniem mężczyzna nie jest brany pod uwagę.
        • Gość: pytanie Re: a moze teraz z innej beczki - co ... - religia rzymkat a aborcja IP: *.telia.com 15.05.01, 14:07
          czy aborcja w polsce jest zabroniona?
          • Gość: Vist Re: a moze teraz z innej beczki - co ... - religia rzymkat a aborcja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.05.01, 14:59
            Gość portalu: pytanie napisał(a):

            > czy aborcja w polsce jest zabroniona?

            Tak !

            A lekarze, matki i ojcowie karani więzieniem za jej próby.
    • Gość: tyu Re: Do Luki - nieugiętego stróża moralności Kalego IP: 157.158.68.* 15.05.01, 16:26
      Odpowiedź na post Luki z 14-05-2001, 10:35 + aktualizacje.
      1. Epitety: konkluzja jak poprzednio, ale dzięki za informację.
      2. Wymieniłbym, ale moja skromność jest JESZCZE większa od mej wiedzy.
      3. Dogmatyzm: dotyczy SPOSOBU myślenia, nie konkretnej dziedziny. Poza tym:
      dogmatyzm a ZASADY, nawet surowe, to dwie zupełnie różne rzeczy. Przemyśl, może
      dotrze.
      4. Istotnie - moje stwierdzenia „sądzę”, „myślę, że”, „moim zdaniem” itp.
      podkreślają fakt, że w tej sprawie istnieje dylemat. Podkreślają też jednak, że
      moje zdanie jest właśnie takie.
      5. Bijące serce i praca innych narządów (czepiasz się tego usilnie w kilku
      postach): fakty te nie są ŻADNĄ przeszkodą w orzeczeniu śmierci organizmu,
      również dla etyków Kościoła - vide mój pierwszy post. Tytułem uzupenienia: może
      to świadczyć co najwyżej o funkcjonowaniu móżdżku, nie mózgu - ośrodka myślenia
      i świadomości. Człowiek, którego mózg nie pracuje, nie jest już (lub jeszcze)
      żyjącym człowiekiem, osobą. Ktoś użył określenia „preparat biologiczny”: bardzo
      brutalne, ale prawdziwe.
      6. Nie widzę związku między ateizmem a definicją żyjącego człowieka (lub
      definicją przebywania duszy w ciele, jak kto woli), którą usiłowałem
      przedstawić. Opornych w uznaniu tego faktu ponownie odsyłam do św.Augustyna i
      Lutra (lub ewentualnie Mahometa, jeśli woli).
      7. Co przyjąć w wypadku bardzo płynnej granicy między życiem a „nie-życiem”?
      SĄDZĘ, ŻE „opcja zerowa” - od poczęcia - to o wiele za bardzo asekurancka
      metoda. Zważ, że i ja przyjmuję OSTRE kryterium: praca mózgu (rzecz całkowicie
      do wykrycia). I powtarzam do znudzenia: nie interesują mnie prognozy, kiedy
      pierwszy „ping” na EEG mógłby mieć miejsce - jutro o 21.42, jak wyliczył dr X,
      czy pojutrze o 6.12, jak wyliczył dr Y. Ważne dla mnie jest tylko to, że DZIŚ,
      w momencie rozpoczynania aborcji, EEG płodu wykazywał przebieg doskonale płaski
      (i to jest TO, Luko, o czym cały czas piszę, nie dywagacje nad kalendarzem!).
      Nieostre byłoby (i dlatego je odrzucam!) dopiero określenie, kiedy JUŻ
      PRACUJĄCY mózg NAPRAWDĘ zaczyna myśleć i kiedy wykres EEG zaczyna zawierać
      informacje o tym, a nie szumy informacyjne. Przecież nawet mucha też ma zwoje
      mózgowe, które też pracują i wysyłają jakieś fale - wykrywalne... co nie
      znaczy, że mucha myśli. Natomiast okres przed rozpoczęciem pracy mózgu uważam
      za okres, w którym te ileś-tam komórek w organizmie matki nie stanowią jeszcze
      ODRĘBNEGO życia. Przemiany tych komórek nie mają znaczenia, dopóki mózg nie
      rozpocznie pracy. Ostatecznie - komórki rakowe też nie są homeostazą...
      8. Beria??!! Nie ze mną te numery, Kaltenbrunner! Jawohl, genosse, nie
      sprowokujesz mnie.
      9. Pigułki: no i w tym momencie staje się zrozumiałe, że dla Luki nic nie było
      zrozumiałe. W tym konkretnym wypadku pomylił skutek z przyczyną (Wiedz więc,
      Luko: PONIEWAŻ mam takie, nie inne poglądy na aborcję, WIĘC nie widzę nic
      niemoralnego w stosowaniu pigułek wczesnoporonnych). Nawet nie spytał, czy
      stosuję (a nie stosuję!) Może zresztą tak mu było wygodniej...
      Ponadto w twej polemice z gościem z 14-05-2001, 15:22 stwierdzasz:
      „1) Według mnie kobieta [zgwałcona] powinna urodzić, chociaż zdaję sobie
      sprawę, że wymaganie tego od niej jest moralnie wątpliwe.
      2) Kazirodztwo to przestępstwo - decyzję podjąć musi sąd. Moim prywatnym
      zdaniem - w takiej sytuacji abortowanie jest dopuszczalne.”
      I tu Luka po raz kolejny sprawił, że ręce mi opadają: to gwałt nie jest
      przestępstwem??!! Czyli - te k... zawsze chcą, tylko udają - daje do
      zrozumienia macho Luka.
      Poza tym - i ty i gość zgadzacie się, że ciąża powstała w wyniku przestępstwa
      może być usuwana. Ale w tym momencie ja zaprotestuję. Tak! Może być - i może
      nawet powinna być - ale w okresie, gdy płód JESZCZE nie jest odrębną osobą!
      Abortując w okresie, gdy mózg dziecka już pracuje - za winy przestępcy (np.
      kazirodczego ojca) skazujesz na śmierć jego dziecko. GDZIE TU LOGIKA! I GDZIE
      TU MORALNOŚĆ, panie Kali!!! To już ludzkie życie nagle przestaje się liczyć, bo
      ktoś inny popełnił świństwo?
      Nie wysłałem tego rano i narosło więcej spraw do dyskusji. W polemice z Alem
      (którego pozdrawiam i popieram) z 15-05-2001, 09:10 twierdzisz: „Otóż mam
      świadomość, że jeżeli kobieta się uprze, to nikt i nic jej nie przeszkodzi
      pozbyć się dziecka. Dlatego twoją metodę - legalizację - uważam za chybiony z
      tego powodu, iż o ile nie ułatwia dokonania aborcji, to jednak daje wyraźny
      sygnał: prawo i moralność aprobuje mordowanie dzieci. Kobieta wtedy czuje, że
      panuje niezwerbalizowana zgoda na aborcję. Z tego powodu uważam, że lepiej dla
      zasad etycznych jest obecnie, gdy takiego przyzwolenia nie ma, a kłopoty
      związane ze znalezieniem i przeprowadzeniem zabiegu odstręczają równie dobrze
      jak rozmowy z psychologami.”
      a) pierwsze twoje zdanie pozostaje w sprzeczności z całą resztą wywodu.
      b) twoja pokręcona hierarchia wartości i tu daje znać. Czy naprawdę uważasz, że
      kobieta w permanentnym szoku, powiększonym jeszcze przez presje i zakazy,
      będzie analizowała te „wyraźne sygnały” i zastanawiała się na temat aktualnej
      prawidłowej wykładni zasad etyczno-moralno-wszelakich? Ona WIE SWOJE, że tego
      dziecka nie chce - i już! I jeśli nie ma ustalonej prawem NIEZBĘDNEJ procedury:
      badań, rozmowy z psychologiem itp - to po prostu pójdzie tam, gdzie nie
      dyskutują, tylko „biorą w łapę” i robią co trzeba: szybko, bez gadania, bez
      skrupułów... Że LEGALNA I OBOWIĄZKOWA porada psychologa mogłaby dużą część tych
      decyzji o aborcji cofnąć - mniejsza. Że w obecnych warunkach kobieta ryzykuje
      również WŁASNE życie i zdrowie (a co najmniej traci majątek na aborcję - też
      nielegalną, ale przynajmniej w przyzwoitych warunkach), też mniejsza. Pozory
      zachowano.
      Na koniec: Nie wszystko, co proponuję ja lub osoby podobnie myślące, nie
      wzbudza moralnych wątpliwości. Ale zawsze, jeśli nie ma jasnej, jednoznacznie
      DOBREJ metody postępowania, trzeba przynajmniej wybierać mniejsze zło. Tu - jak
      najmniejszą ilość aborcji, a to zupełnie co innego, niż ZEROWA nawet ilość
      aborcji OFICJALNIE stwierdzonych. Uznanie istnienia nieusuwalnych różnic między
      moralnością a prawem wymaga pewnej - moralnej właśnie - odwagi. Zbyt wielu
      decydentów nie ma tej odwagi, więc Lukopodobni będą mogli mówić: nic nie
      widziałem, nic nie słyszałem, podziemie aborcyjne to bajki, a Kowalska umarła
      na „przypadłości kobiece”, no trudno.
      Pozdrowienia dla wszystkich, nawet nie dyskutujących.
      A dla Róży suplement. Otóż w Europie wielożeństwo JEST do przyjęcia - tak, jak
      jest do przyjęcia, bo trudno byłoby inaczej - prawda? - obecność wyznawców
      islamu (Bośnia, Albania, Rodopy, arabscy i tureccy gastarbeiterzy). Wśród
      chrześcijan też bywają nieformalne „trójkąty” itp zjawiska.
      Moralność, etyka - to nie nauki ścisłe, to produkty takiej, czy innej kultury i
      religii. Trudno niekiedy zrozumieć, np. katolikowi, że ktoś ma poglądy na
      moralność nie mieszczące się w kanonie tej wiary, a mimo to NIE JEST
      niemoralny. W wypadku aborcji różnica poglądów sprowadza się do kwestii: kiedy
      zaczyna się nowe życie, a nie do kwestii: mordować, ładnie to czy brzydko? To
      wszystko przewijało się w wypowiedziach Ala i gościa, ale widocznie konstrukcja
      psychiczna Luki i innych nie jest w stanie przyjąć takiej argumentacji.
      Pozdrawiam raz jeszcze.
      • Gość: luka Re: Do tyu - Coraz Bardziej Wspaniałego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.01, 09:15
        Mój Ulubiony Polemista przysłał odpowi..., co tam odpowiedź, artykuł! Ja będę
        się jednak streszczał, gdyż twoja epistoła jest nieco przestarzała - niektóre
        wątki omówiliśmy z Alem i gosciem, szkoda więc miejsca na powtarzanie się.

        1. Zawsze do usług. Co do reszty podtrzymuję swoje zdanie.
        2. Padam do stóp z podziwu!
        3. Dziękuję za wyjaśnienie. Kiedy piszesz po polsku myśl chwytam od razu. Oby
        tak dalej, bez dogmatyzmu.
        4. Rozumiem twoje zdanie, nie podzielam go.
        5. Czepiam się "usilnie", gdyż przez dłuższy czas żaden z polemistów nie był w
        stanie wyartykułować odpowiedzi.
        Faktem jest, że bicie serca nie jest przeszkodą w orzeczeniu zgonu, ale
        dyskutujemy tu o kwestii przeciwnej - powstawaniu życia. Dziecko w łonie
        kobiety również nie posługuje się mózgiem nawet w takim stopniu jak 4-
        miesięczny niemowlak. Zatem kryterium to nie jest zasadne w rozważaniu kwestii
        pt. "Kiedy pojawia się człowiek". Z niewyjaśnionych nadal względów uważasz
        jednak, że po 10 tygodniu skrobanki powinny być zakazane. Dlaczego? Przecież to
        jeszcze, wg ciebie, nie człowiek, nie osoba?
        6. Polemizujesz z tematem, na który się nie wypowiadałem. Przeczytaj
        korespondencję jeszcze raz, zanim zaczniesz strzelać z armat do bakterii.
        7. "Asekurancka"? Teraz ty sobie chyba kpisz? Opcja zerowa, jak byłeś łaskaw
        określić moją propozycję, jest raczej bezwzględna, a nie asekurancka. Przyjęcie
        jej wynika z twojego strachu przed konsekwencjami tego rozwiązania.
        Rozumiem, o co ci chodzi w określeniem rzeczywistego początku pracy mózgu - po
        raz kolejny zauważę, że nie ma to nic do rzeczy. Mylisz się pisząc, "że okres
        przed rozpoczęciem pracy mózgu uważam za okres, w którym te ileś-tam komórek w
        organizmie matki nie stanowią jeszcze ODRĘBNEGO życia". W tym tyglu NOWYCH
        komórek bije już NOWE serce, które rozprowadza tlen po NOWYM organizmie. To
        życie nie jest "odrębne" w tym sensie, że jeszcze przez kilkanaście tygodni nie
        będzie w stanie samodzielnie żyć poza ustrojem matki, ale nie sposób uznać go
        za wewnętrzny narząd kobiety, narośl czy czyrak. To NOWY organizm, różny od
        matki. Odwołam się do twoich uczuć - usunąłbyś to bezmózgowe coś z łona twojej
        Żony?
        8. Jakaż szkoda!!! No, ale jak befehl to befehl.
        9. Z całym szacunkiem dla twoich poglądów - nie są one dla mnie decydujące. To,
        że masz takie a nie inne nie oznacza wcale, że są prawdziwe - co zresztą
        dotyczy i mnie. Ważne są pryncypia, a nie moje czy twoje osobiste przekonania.
        Taką zasadą kardynalną jest szacunek wobec życia innych ludzi. Ty ułatwiasz
        sobie problem i ekwilibrystyką słowną upraszczasz kwestię do nierozwiązywalnego
        zadania: "Kiedy zaczyna świadomie pracować mózg?". To dosyć infantylne
        ułatwienie sobie życia: jak czegoś nie widać, znaczy, panie, tego nie ma.
        10. Interpretacja idiotyczna - postanowiłeś udawać, że nie widzisz różnicy
        między jednym przestępstwem, a drugim. Wycieczek osobistych nie skomentuję -
        daję ci szansę na poprawę, gdyż, z tego co mogłem się do tej pory przekonać,
        chamem chyba jednak nie jesteś?
        Poza tym: no i widzisz?! Gdyby przyjąć moją "opcję zerową" problem "abortować
        czy nie" w ogóle by nie zaistniał! Nigdy nie pisałem, przeciwnie, że należy
        usuwać ciąże poczęte w wyniku gwałtu. Cytowałeś nawet moją wypowiedź w tym
        względzie, więc nie udawaj zaskoczonego i daruj sobie te wykrzykniki, panie
        szarlatanie intelektualny. To po pierwsze, a po drugie: pisałem to już
        kilkakrotnie, więc dziwi mnie, że jeszcze to do ciebie nie dotarło - nowe życie
        (dziecko) czasami trzeba niestety poświęcić, by ratować inne życie (matki czy
        brata bliźniaka). To tak, jak z porwaniami samolotów - po wyczerpaniu innych
        możliwości służby specjalne mają obowiązek atakować samolot, nawet jeśli
        zachodzi obawa dużych ofiar wśród zakładników. Mam nadzieję, że analogia nie
        jest dla ciebie za trudna.
        11. A) Nie pozostaje. Nie umiesz logicznie rozumować.
        B) Kolego, ty widziałeś kiedyś kobietę w niechcianej ciąży? Ona normalnie
        funkcjonuje, oczywiście w mniejszym lub większym stresie, ale nie jest
        w "permanentnym szoku" - nie obija się o ściany, nie traci przytomności, nie
        bełkocze itd. Potrafi dostrzec niemoralność aborcji, ale, jeżeli się uprze, to
        idzie w zaparte: zaskorupia się, odrzuca wszelkie kontrargumenty; albo
        postanawia poświęcić się dla partnera; albo uważa, że dziecko będzie jej
        przeszkadzać w beztroskim życiu itd. Wiele z kobiet usuwa ciążę niestety dla
        wygodnictwa - jedynym wtedy sygnałem niewłaściwego postępowania jest właśnie
        penalizacja aborcji. W przypadku legalizacji te twoje rozmowy, badania i
        konsultacje (z czyich pieniędzy?) będą dla niej zbędnym ględzeniem, które dla
        świętego spokoju należy przecierpieć, a potem hulaj dusza! Niczego złego
        przecież nie zrobiłam, prawo jest za mną! Żeby było śmieszniej - chcesz wysyłać
        kobiety po poradę do lekarzy, którzy obecnie dokonują aborcji, a po legalizacji
        będą udzielać dobrych rad w gabinecie, w którym te "zabiegi" się dokonuje. Po
        raz kolejny wychodzi z ciebie naiwna wiara w nakazy, opiekę społeczną i podobne
        bzdury. A jakość gabinetów prywatnych jest często lepsza od zatęchłych sal
        szpitalnych.
        12. Mordowanie niewinnych dzieci nie wzbudza moralnych wątpliwości, tak?
        Ciekawostka. Zasady prawa nie rozwiążą problemu aborcji, podobnie jak nie
        rozwiązały problemu złodziejstwa. Odwaga w stosowaniu prawa powinna właśnie
        polegać na bezwzględnym jego stosowaniu, a nie zaklinaniu rzeczywistości jego
        liberalizacją. Tobie się wydaje, że likwidacja wymogu nie wsiadania po wódce za
        kierownicę zlikwiduje problem pijanych kierowców, tak? Tyupodobni będą mogli
        wtedy mówić: "Polska to jedyny kraj na świecie, w którym nie ma pijanych
        szoferów!".
        Suplement: mój drogi, obwieszczasz swoje zdanie i stwierdzasz z dumą, że ono
        jest jedynie prawdziwe, a każdy kto się z nim nie zgadza, ma "konstrukcję
        psychiczną, która nie jest w stanie przyjąć takiej argumentacji". Ja nie mam
        nic przeciwko twojemu mędrkowaniu, ale, kolego, miej litość nad sobą - jak
        będziesz się tak nadymał, to niedługo pękniesz.
        Pozdrawiam niezmiennie
        • Gość: tyu Re: Do Luki - Polemisty Niezmordowanego IP: 157.158.68.* 17.05.01, 08:00
          Niegdyś Hemingway radził, jak pisać dobre artykuły: należy coś opisać możliwie
          zwięźle, a potem skrócić o jedną trzecią.
          Aby pisać artykuły zrozumiałe dla Luki należy coś opisać możliwie jasno, a potem
          przerobić na łopatologię. Dlatego ostatnio często powtarzam argumenty, ale mam
          też czasami satysfakcję, że co któryś-tam zostaje uznany.
          Twój artykuł (też solidnej objętości i chwała ci za pracowitość) wskazuje, że
          część spraw została, tak czy inaczej, uzgodniona. Skupię się na pozostałych,
          traktując to jako ewentualną przymiarkę do „protokołu rozbieżności” podobnego
          do tego, który podpisaliście z gościem.
          Piszesz: „Z niewyjaśnionych nadal względów uważasz jednak, że po 10 tygodniu
          skrobanki powinny być zakazane. Dlaczego? Przecież to jeszcze, wg ciebie, nie
          człowiek, nie osoba?”
          Już sięgam po słownik łopatologiczno-polski i tłumaczę.
          Kochany mój Luko! Według mnie, gdy mózg rozpoczyna pracę, płód STAJE SIĘ
          odrębną osobą. Trudno jeszcze wtedy określić stopień świadomości tej osoby, tym
          niemniej - mózg to człowiek. Tak rozumuję od początku. PRZED rozpoczęciem pracy
          mózgu można traktować płód jak zbiór komórek, PO - już nie. Jest człowiekiem, z
          wszelkimi konsekwencjami. Dlatego aborcje nie są zabójstwami tylko wtedy, gdy
          mózg płodu nie pracuje. Nie dokładny termin jest ważny - ten, czy inny dzień po
          zapłodnieniu - tylko wynik analizy EEG konkretnego płodu z konkretnego momentu.
          Określanie okresu, w którym płód staje się odrębną osobą ludzką, na 8-10
          tygodni po zapłodnieniu ma jedynie charakter orientacyjny, wiążący jest wynik
          analizy. Analiza taka jest wykonalna, choć - jak wszystko - kosztuje. Kosztuje
          jednak mniej, niż kilkunastoletni pobyt niechcianego dziecka w Domu Dziecka. O
          psychice tego dziecka nie wypowiadam się, gdyż jest to rzecz względna i
          niemierzalna, a ja obiecałem pisać łopatologicznie.
          Podobnie - i konsekwentnie - rozumując: jeśli płód jest JUŻ odrębną osobą
          ludzką, to nie można go traktować inaczej, niż innych ludzi. Nie można np.
          karać go (i to karać śmiercią!) za przestępstwo innego człowieka: gwałt,
          kazirodztwo, czy jedno i drugie. Dlatego z kolei - nie chcąc zmuszać kobiety do
          urodzenia dziecka tak poczętego - niezbędne są szybkie (i legalne, oczywiście!)
          procedury decyzyjne: lekarz, psycholog, sąd. Sąd po to, by stwierdzić, że
          aborcja jest istotnie potrzebna, a nie stanowi jedynie brutalnej formy
          antykoncepcji, przeciw czemu słusznie protestujesz. Psycholog i sędzia nie
          występują w procedurze nielegalnej, tak więc twoje uwagi, że w procedurze
          zalegalizowanej będą brały udział te same osoby, są niezbyt trafne. Natomiast
          zgoda na aborcję płodu powstałego w wyniku przestępstwa, to coś zupełnie
          innego, niż WYBÓR mniejszego zła i ratowania życia matki kosztem dziecka (lub
          odwrotnie), gdy inaczej postąpić nie można. Tu należy działać niezależnie od
          stopnia zaawansowania ciąży.
          Dwie uwagi.
          1. Uważasz kazirodztwo za aż tak wielkie przestępstwo, że czynisz „moralny
          wyjątek” i zgadzasz się w tym wypadku na aborcję. Piszesz o mnie: „postanowiłeś
          udawać, że nie widzisz różnicy między jednym przestępstwem, a drugim”, czyli
          między gwałtem i kazirodztwem. Widzę, ale zupełnie inaczej, niż ty.
          Stosunek do kazirodztwa, to też zjawisko KULTUROWE, a nie wywodzące się
          z „prawa naturalnego”. Biblia np. opisuje współżycie córek Lota z ojcem. Opis
          nie sugeruje, by był to grzech, co więcej - to ta sama rodzina, którą Bóg
          uratował z Sodomy jako jedynych sprawiedliwych. Były i inne społeczeństwa
          (Egipt, Ameryka prekolumbijska), gdzie np. małżeństwa między rodzeństwem nie
          stanowiły żadnego problemu. Kazirodztwo często jest stosowane w hodowli
          zwierząt, gdzie nazywa się „chów wsobny”. Jedyny racjonalny powód, by tego nie
          robili ludzie, to większe prawdopodobieństwo dziedziczenia wad genetycznych (o
          ile w ogóle w tej rodzinie występują). Zwierzę z taką wadą można zabić,
          człowieka nie. Rozumiem, że w „cywilizacji białego człowieka” kazirodztwo
          zachodzi zazwyczaj w wyniku gwałtu w rodzinie. Jest to wstrętne, i ja tak
          uważam, ale wg mnie przede wszystkim dlatego, że gwałciciel (zazwyczaj
          wielokrotny i zazwyczaj ojciec) wykorzystuje tu swą władzę rodzicielską. Wg
          mnie gwałt jest przestępstwem zawsze, kazirodztwo - tylko wtedy, gdy prawo
          STANOWIONE tak głosi. Może ono TOWARZYSZYĆ PRZESTĘPSTWU, np. łączyć się z
          gwałtem lub presją psychiczną, dotyczyć osoby niepełnoletniej itp, ale nie
          uważam go za samoistne przestępstwo przeciw „prawu naturalnemu”.
          2. Piszesz: „Odwołam się do twoich uczuć - usunąłbyś to bezmózgowe coś z łona
          twojej Żony?” Na szczęście nigdy nie musiałem podejmować (współpodejmować)
          takich decyzji, przeciwnie - dwa razy w życiu informacja, że zaistniało „to
          bezmózgowe coś” była dla mnie powodem do radości i jest nią do tej pory. Myślę,
          że gdybym koniecznie MUSIAŁ taką decyzję podjąć, z zastrzeżeniami jak wyżej, to
          czułbym się b. źle, ale nie czułbym się mordercą.
          Inne kwestie. Nie bardzo rozumiesz co to szok i przypisujesz mu symptomy
          zbliżone do histerii. Przykłady ze złodziejstwem i piciem za kierownicą -
          nietrafione zupełnie: pisałem wyraźnie, że legalizacja - na określonych
          warunkach - aborcji ma przyczynić się m.in. do spadku FAKTYCZNIE WYKONYWANYCH
          zabiegów, a nie do FORMALNEJ likwidacji problemu.
          Inne uwagi do twej retoryki, szczególnie w punktach 9 i 10 oraz suplemencie
          twego postu. Używasz tam zwrotów w rodzaju „ekwilibrystyka
          słowna”, „interpretacja idiotyczna”, sugerujesz, że mędrkuję, nadymam się,
          niedługo pęknę itp itd. Jak wielokrotnie już zauważyłem, to twój sposób w
          trudnych momentach: nadrabianie formą, gdy nie ma się do powiedzenia nic
          istotnego. Cytując twój zwrot: daję ci szansę na poprawę, gdyż, z tego co
          mogłem się do tej pory przekonać, chamem chyba jednak nie jesteś?
          Co do innych ustępów twego dzieła: forma jest tam na ogół właściwa, opisy
          jędrne i sugestywne, zalecam natomiast dalszą pracę nad ich głębią oraz nad
          zwiększeniem spójności twych wypowiedzi z treścią atakowanych przez ciebie
          moich wypowiedzi (wnikliwy czytelnik może porównać). Dla przykładu: twój tekst
          z 14-05-2001, 10:35 zawiera sformułowanie: „Sam mózg nie jest człowiekiem. Czy
          upieranie się przy takiej
          definicji życia nie jest dogmatyzmem o podłożu ateistycznym?” No to 15-05-2001
          o 16:26 grzecznie odpisuję ci: „6. Nie widzę związku między ateizmem a
          definicją żyjącego człowieka...” itd. A ty w tekście z 16-05-2001, 09:15
          rżniesz głupa i zarzucasz mi: „6. Polemizujesz z tematem, na który się nie
          wypowiadałem.” Oj, wypowiadałeś się, wypowiadałeś, tylko wygodniej było nie
          pamiętać.
          Sądzę, że wyjaśnienie przedstawionych szczegółów pozwoli ci lepiej zrozumieć
          moje podejście do problemu, co wyzwoliłoby cię z fobii wobec takich jak ja i
          przypisywania im morderczych instynktów. Nie mam natomiast złudzeń, że uda mi
          się spowodować zmianę twojego podejścia.
          Pozdrawiam niezmiennie również.
          • Gość: luka Re: Do tyu - Polemisty Niezłomnego A Nonsensowego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.05.01, 08:59
            Gość portalu: tyu napisał(a):

            > Aby pisać artykuły zrozumiałe dla Luki należy coś opisać możliwie jasno, a pote
            > m przerobić na łopatologię.

            Chciałbyś. Ułatwianie sobie życia nie dowodzi twojej przewagi jako Polemisty.

            > Dlatego ostatnio często powtarzam argumenty, ale mam
            > też czasami satysfakcję, że co któryś-tam zostaje uznany.

            Jeśli piszesz do rzeczy, to natychmiast przyznaję ci rację.

            > Piszesz: „Z niewyjaśnionych nadal względów uważasz jednak, że po 10 tygod
            > niu
            > skrobanki powinny być zakazane. Dlaczego? Przecież to jeszcze, wg ciebie, nie
            > człowiek, nie osoba?”
            > Już sięgam po słownik łopatologiczno-polski i tłumaczę.
            > Kochany mój Luko! Według mnie, gdy mózg rozpoczyna pracę, płód STAJE SIĘ
            > odrębną osobą. Trudno jeszcze wtedy określić stopień świadomości tej osoby, tym
            > niemniej - mózg to człowiek. Tak rozumuję od początku. PRZED rozpoczęciem pracy
            mózgu można traktować płód jak zbiór komórek, PO - już nie. [...] Kosztuje
            > jednak mniej, niż kilkunastoletni pobyt niechcianego dziecka w Domu Dziecka. O
            > psychice tego dziecka nie wypowiadam się, gdyż jest to rzecz względna i
            > niemierzalna, a ja obiecałem pisać łopatologicznie.

            OK - według ciebie. Według mnie - nie. Walnij się swoją łopatą w łeb i zrozum
            wreszcie, że nasza dyskusja jest raczej akademicka. Ty wiesz swoje, ja swoje. Pod
            względem moralnym jednak uważam, że twoje stanowisko jest naganne.
            Dzieci z Domu Dziecka mają przynajmniej szansę na normalne życie w drodze
            adopcji, wyskrobane dziecko - nie ma żadnej.

            > Podobnie - i konsekwentnie - rozumując: jeśli płód jest JUŻ odrębną osobą
            > ludzką, to nie można go traktować inaczej, niż innych ludzi. Nie można np.
            > karać go (i to karać śmiercią!) za przestępstwo innego człowieka: gwałt,
            > kazirodztwo, czy jedno i drugie.

            Tak!

            > Dlatego z kolei - nie chcąc zmuszać kobiety do
            > urodzenia dziecka tak poczętego - niezbędne są szybkie (i legalne, oczywiście!)
            > procedury decyzyjne: lekarz, psycholog, sąd. Sąd po to, by stwierdzić, że
            > aborcja jest istotnie potrzebna, a nie stanowi jedynie brutalnej formy
            > antykoncepcji, przeciw czemu słusznie protestujesz. Psycholog i sędzia nie
            > występują w procedurze nielegalnej, tak więc twoje uwagi, że w procedurze
            > zalegalizowanej będą brały udział te same osoby, są niezbyt trafne. Natomiast
            > zgoda na aborcję płodu powstałego w wyniku przestępstwa, to coś zupełnie
            > innego, niż WYBÓR mniejszego zła i ratowania życia matki kosztem dziecka (lub
            > odwrotnie), gdy inaczej postąpić nie można. Tu należy działać niezależnie od
            > stopnia zaawansowania ciąży.

            Tak - ale tylko w przypadku opisanym przez ciebie. Zbyt często jednak aborcja
            jest traktowana jako antykoncepcja

            > Stosunek do kazirodztwa, to też zjawisko KULTUROWE, a nie wywodzące się
            > z „prawa naturalnego”. [...]

            Kazirodztwo to rzecz spotykana w wielu kulturach dosyć powszechnie. Zagrożeniem
            są konsekwencje tego sposobu rozrodczości - wady genetyczne.

            > 2. Piszesz: „Odwołam się do twoich uczuć - usunąłbyś to bezmózgowe coś z
            > łona
            > twojej Żony?” Na szczęście nigdy nie musiałem podejmować (współpodejmować
            > )
            > takich decyzji, przeciwnie - dwa razy w życiu informacja, że zaistniało „
            > to
            > bezmózgowe coś” była dla mnie powodem do radości i jest nią do tej pory.

            Ciekawe - jednak nie miałbyś skrupułów, by to "coś" w razie czego usunąć z łona
            twojej Żony? Bez wzruszenia delektowałbyś się (do 10 tygodnia) zawartością
            miednicy? Z pewnością nie zrobiłoby ci się niedobrze tak jak mi teraz, gdy czytam
            twoje wypociny?

            > Myślę,
            > że gdybym koniecznie MUSIAŁ taką decyzję podjąć, z zastrzeżeniami jak wyżej, to
            > czułbym się b. źle, ale nie czułbym się mordercą.

            Pewnie - to przecież tylko galareta... Co z tego, że MOJA, w łonie mojej Żony...
            To przecież tylko jakaś niezorganizowany miszmasz przypadkowych komórek...
            Tyu - jesteś w tym momencie wstrętny. Nie szanujesz ani siebie, ani swojej Żony,
            ani swojego dziecka.

            > Inne kwestie. Nie bardzo rozumiesz co to szok i przypisujesz mu symptomy
            > zbliżone do histerii.

            Ty natomiast nie rozumiesz słowa pisanego - zarówno swojego jak i mojego. Proszę
            cię, przeczytaj polemikę jeszcze raz - może uda ci się zrozumieć, o czym piszę.

            > Przykłady ze złodziejstwem i piciem za kierownicą -
            > nietrafione zupełnie: pisałem wyraźnie, że legalizacja - na określonych
            > warunkach - aborcji ma przyczynić się m.in. do spadku FAKTYCZNIE WYKONYWANYCH
            > zabiegów, a nie do FORMALNEJ likwidacji problemu.

            To wishful thinking, a nie polemika. Poza tym legalizacja tylko wzmoże, a nie
            ograniczy liczbę aborcji - to powinno być oczywiste nawet dla ciebie.

            > Używasz tam zwrotów w rodzaju „ekwilibrystyka
            > słowna”, „interpretacja idiotyczna”, sugerujesz, że mędrkuję,
            > nadymam się,
            > niedługo pęknę itp itd. Jak wielokrotnie już zauważyłem, to twój sposób w
            > trudnych momentach: nadrabianie formą, gdy nie ma się do powiedzenia nic
            > istotnego.

            Jeżeli mądrzysz się niedopuszczając zdania odmiennego to jest to zarozumialstwo -
            co usiłuję ci delikatnie dać do zrozumienia. A że nie dociera, to tylko
            potwierdza diagnozę: wiesz lepiej i nie tolerujesz odmiennej opiniii.

            > Co do innych ustępów twego dzieła: forma jest tam na ogół właściwa, opisy
            > jędrne i sugestywne, zalecam natomiast dalszą pracę nad ich głębią oraz nad
            > zwiększeniem spójności twych wypowiedzi z treścią atakowanych przez ciebie
            > moich wypowiedzi (wnikliwy czytelnik może porównać).

            Daj więc szansę czytelnikom - nie komentuj stronniczo argumentów merytorycznych.

            > Dla przykładu: twój tekst
            > z 14-05-2001, 10:35 zawiera sformułowanie: „Sam mózg nie jest człowiekiem
            > . Czy
            > upieranie się przy takiej
            > definicji życia nie jest dogmatyzmem o podłożu ateistycznym?” No to 15-05
            > -2001
            > o 16:26 grzecznie odpisuję ci: „6. Nie widzę związku między ateizmem a
            > definicją żyjącego człowieka...” itd. A ty w tekście z 16-05-2001, 09:15
            > rżniesz głupa i zarzucasz mi: „6. Polemizujesz z tematem, na który się ni
            > e
            > wypowiadałem.” Oj, wypowiadałeś się, wypowiadałeś, tylko wygodniej było n
            > ie pamiętać.

            A tobie wygodniej było pominąć kontekst - to juz nie manipulacja, a po prostu
            bezczelne łgarstwo.

            > Sądzę, że wyjaśnienie przedstawionych szczegółów pozwoli ci lepiej zrozumieć
            > moje podejście do problemu, co wyzwoliłoby cię z fobii wobec takich jak ja i
            > przypisywania im morderczych instynktów.

            Rozumiem twoje podejście, nie zgadzam się z nim i dlatego polemizuję -
            funkcjonalny analfabeto. Słowo pisane jest najwyraźniej dla ciebie za trudne.

            > Nie mam natomiast złudzeń, że uda mi się spowodować zmianę twojego podejścia.

            Próbuj - ale uczciwie.
            Pozdrawiam
            • Gość: tyu Re: Do Luki - bijącego pianę i pianę toczącego IP: 157.158.68.* 18.05.01, 07:58
              Luko! Piszesz o mnie: “Jeżeli mądrzysz się nie dopuszczając zdania odmiennego
              to jest to zarozumialstwo - co usiłuję ci delikatnie dać do zrozumienia. A że
              nie dociera, to tylko potwierdza diagnozę: wiesz lepiej i nie tolerujesz
              odmiennej opinii.” Natomiast cały TWÓJ wywód jest napisany właśnie w taki
              sposób, jaki przypisujesz mnie. Ja wielokrotnie piszę: “sądzę, że”, “myślę,
              że”, “moim zdaniem” itp. Przedstawiam własne zdanie, ale podkreślam istnienie
              dylematu. Ty piszesz w stylu: “Ty wiesz swoje, ja swoje. Pod względem moralnym
              jednak uważam, że twoje stanowisko jest naganne.” Czyli - wolno mi myśleć co
              chcę, ale to TY masz jedynie słuszną rację. I pozostajesz w tym konsekwentny:
              jestem wstrętny, bo moja logika jest odmienna od twojej, niedobrze ci czytając
              moje wypociny... To może przestań AŻ TAK się poświęcać?
              W jednym masz rację: nasza dyskusja jest już akademicka i to nie “raczej”, jak
              piszesz, a całkiem. Staje się też całkiem jałowa. Ja od dawna znam sposób
              myślenia, który ty prezentujesz, ty piszesz: “Rozumiem twoje podejście, nie
              zgadzam się z nim i dlatego polemizuję - funkcjonalny analfabeto.” “Rozumiejąc”
              jednak - nie dowodzisz błędności założeń tego podejścia, tylko arbitralnie
              wartościujesz wnioski z tego podejścia wynikające. Wartościujesz oczywiście
              wedle SWOJEJ hierarchii wartości, a to nie może prowadzić do wniosku innego,
              niż ten, że jestem wstrętny... A jeśli gdzieś przyłapuję cię na - nazwijmy to
              tak - niekonsekwencji w rozumowaniu, podnosisz wrzask, jak złodziej
              krzyczący “łapaj złodzieja”. Przykład: przyłapałem cię na kłamstwie, ale
              podobno pominąłem jakiś KONTEKST. Wrzeszczysz więc: “to już nie manipulacja, a
              po prostu bezczelne łgarstwo.” Jaki kontekst i CZYJE łgarstwo??! Napisałeś o
              czymś, a potem twierdziłeś, że nie napisałeś - prawda?! I o to tylko chodzi!
              Podobnie - najświeższa historia z kazirodztwem. Najpierw robisz moralne wyjątki
              i godzisz się, że ciąże pochodzące ze stosunków kazirodczych trzeba skrobać, a
              po zwróceniu ci uwagi o nielogiczności i niemoralności takiej postawy beztrosko
              stwierdzasz: “Kazirodztwo to rzecz spotykana w wielu kulturach dosyć
              powszechnie. Zagrożeniem są konsekwencje tego sposobu rozrodczości - wady
              genetyczne.”
              No właśnie - i ja też tak pisałem. Tylko: decyzja o aborcji podjęta wyłącznie
              dlatego, że ciąża pochodzi ze związku kazirodczego, a decyzja oparta o
              DOSTATECZNIE WCZEŚNIE PRZEPROWADZONE badania prenatalne, stwierdzające ciężką
              wadę genetyczną płodu - to dla mnie dwie zupełnie różne decyzje. A tobie znów
              zabrakło odwagi, by przyznać się do luki (nomen-omen) w twej wizji świata.
              Wybrałeś wizję bez moralnych dylematów, bo uproszczoną - nadmiernie
              uproszczoną. Siedzisz sobie z nią i rugasz innych. A jak ta twoja wizja widzi
              np. problem bliźniaków jednojajowych? Czy dwoje dzieci też istnieje od
              poczęcia, czy dopiero od momentu fizycznego rozdziału zarodka na dwa płody?
              Jeśli od rozdziału, to jest to kolejna słabość - kolejny wyjątek, jak przedtem
              dla ciąży kazirodczych. Jeśli od poczęcia, a układ komórek zarodka nie wskazuje
              jeszcze, że dojdzie do rozdziału, to skąd wiemy, że to dwoje? Dwoje odrębnych
              istot w jednym ciele?
              Konkludując - stwierdzam, że bić pianę dla sportu i intelektualnej rozrywki
              można. Piana, którą toczysz pisząc, jest jednak mało estetyczna. Jeśli będziesz
              kontynuować w tym stylu, zachlapie ci klawiaturę. Tym niemniej - jeśli
              pragniesz zaryzykować i poznać moje zdanie w jakichś innych KONKRETNYCH
              sprawach, dotyczących aborcji lub tp - zawsze pozostaję twym sługą.
              Pozdrawiam oczywiście też.
              • Gość: luka Re: Do tyu szczekającego spod stołu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 10:07
                Mój Ulubiony tyu! Dziękuję za powyższy list, chociaż mimo że góra mocna się
                nastękała to urodziła mysz. Krótko pisząc - cała ta twoja pisanina jest zbędna:
                oczywistym jest bowiem, że każdy na tym forum przedstawia własne poglądy - nie
                trzeba każdego listu zaczynać od zwrotu "Moim zdaniem...". Jeżeli jednak
                postanowiłeś tłumaczyć rzeczy elementarne to musi być jakaś przyczyna; zapewne
                jest nią nieumiejętność prowadzenia dyskusji w oparciu o argumenty, stąd atak
                ad personam rojący się od nieuprawnionych wniosków.
                1. Zdanie nt. twojego "moralnie nagannego" odnosiło się do kwestii mordowania
                dzieci (względnie, pisząc po twojemu, likwidacji niewyspecjalizowanych
                komórek) - ja nikogo nie chcę mordować, ty propagujesz aborcję do 8-10
                tygodnia. Ja tu dostrzegam etyczną różnicę, która przemawia na twoją
                niekorzyść. Dlatego, że coś niszczysz.
                2. Cytuję: "Ja od dawna znam sposób myślenia, który ty prezentujesz, ty
                piszesz: “Rozumiem twoje podejście, nie
                zgadzam się z nim i dlatego polemizuję - funkcjonalny analfabeto.” “Rozumiejąc”
                jednak - nie dowodzisz błędności założeń tego podejścia, tylko arbitralnie
                wartościujesz wnioski z tego podejścia wynikające."
                A) ty znasz mój sposób myślenia od dawna
                więc B) nie interesują cię moje argumenty, nie zauważasz ich (“Rozumiejąc
                jednak - nie dowodzisz błędnośc" - to z czego składa się ten wątek, jak nie z
                piętrowych polemik???)
                a zatem C) nie mam nic do powiedzenia poza "arbitralnie wartościowanymi
                wnioskami wynikającymi z tego podejścia" (co za bełkot)
                następnie D) możesz już bez przeszkód ogłosić, że Luka to i tamto.
                Wstrętnym nazwałem cię za oświadczenie o treści: "że podejmując decyzję o
                wyskrobaniu własnego dziecka nie czułbyś się mordercą" i oceny tej nie zmienia
                twój pogląd, że życie powstaje po 8 tygodniu od poczęcia.
                Niekonsekwencje w rozumowaniu: po raz kolejny na czymś mnie podobno przyłapałeś
                i z dumą to gromko ogłaszasz, półgębkiem przyznając, że "podobno pominąłęm
                jakiś kontekst". A kontekst jest taki: w poście z 11-05-2001, godz. 17:07
                napisałeś: [jeżeli] "etyk na podłożu teologicznym) raz zgadza się, że można a
                kiedy indziej twierdzi, że nie można (mając maszynę o tej samej czułości
                pomiaru albo i czulszą), to śmiem domniemywać, że etyk podchodzi do sprawy
                dogmatycznie"
                na co ja odpisałem
                "Czy upieranie się przy takiej definicji życia nie jest dogmatyzmem o podłożu
                ateistycznym? I skąd przekonanie,
                że lepszym od tego, jak to określiłeś, "teologicznego?"
                Czy za każdym razem gdy sobie kpię z twojej osoby, muszę to specjalnie
                zaznaczać? Ubawił mnie zwrot "etyk o podłożu teologicznym" i napisałem w
                rewanżu z przekąsem jak wyżej. Odszczekaj teraz, proszę, zarzut "kłamstwa",
                albo zmusisz mnie do stracenia szacunku dla ciebie.
                Kazirodztwo: mój drogi wybiórczy czytelniku, jeszcze wcześniej napisałem, że
                dopuszczam możliwość zabicia dziecka jeśli zagraża życiu matki; zatem znów
                możesz sobie darować obwieszczanie tryumfalnego "Przyłapałem lukę na
                niekonsekwencji!!!" W tym zapale posuwasz się jednak do kolejnego kłamstwa:
                zacytuj proszę moją wypowiedź, w której "godzę się, że ciąże pochodzące ze
                stosunków kazirodczych trzeba skrobać". Dla ułatwienia dodam, że moja wypowiedź
                z listu do goscia o treści: "
                Kazirodztwo to przestępstwo - decyzję podjąć musi sąd. Moim prywatnym zdaniem -
                w takiej sytuacji abortowanie jest dopuszczalne" NIE JEST bezwzględnym
                godzeniem się na tę czynność. Stwierdzam tylko, że w płocie powstałym ze
                związku kazirodczego powinna być dopuszczalna prawnie ewentualność zabicia
                takiego płodu (przede wszystkim ze względu na zagrożenie życia matki oraz
                powikłania genetyczne). Oj, tyu, długo będziesz szczekał...
                A propos braku odwagi: a dlaczego nie napiszesz wprost, dlaczego płód z wadami
                genetycznymi należy abortować? Nie każda taka wada zagraża życiu i zdrowiu.
                Podaj przyczynę, odważniaku.
                Wizja świata: skoro mam własną, to przecież nie będę jej porzucał dla każdego,
                kto ma odmienną? Bronię jej, tak jak i ty bronisz swojej. Różnica jest taka, że
                ja domagam się konkretów, ty natomiast wolisz koncentrować się na wyszukiwaniu
                wyimaginowanych potknięć. Szkoda tylko, że taką erudycję wykazujesz tylko
                podczas spersonifikowanych ataków, a nie dyskusji w wątku. No tak, ale ja się
                przecież "usilnie" przyczepiam się do jakiegoś szczegółu, którego akurat wolisz
                taktycznie przemilczeć, gdyż jest zbyt niewygodny. A ja się czepiam i czepiam,
                żądając odpowiedzi...
                Bliźniaki jednojajowe: kwestia istnieje dla ciebie, a nie dla mnie. Ja przecież
                uznaję, że życie powstaje w momencie zapłodnienia, nie stosując do sprawdzania
                tego faktu szkiełka i oka. Ty przeciwnie, no i masz problem. Piszesz: "Jeśli od
                poczęcia, a układ komórek zarodka nie wskazuje jeszcze, że dojdzie do
                rozdziału, to skąd wiemy, że to dwoje? Dwoje odrębnych istot w jednym ciele? "
                1. I co z tego, że nie wskazuje? To nowe życie i już. Kiedy nastąpi wyraźny
                podział, będzie powód do dodatkowej radości.
                2. A dlaczego by nie? Każda kobieta w bliżniaczej ciąży to "dwoje odrębnych
                istot w jednym ciele".
                Jak widzisz, twoje szamańskie próby uchwycenia momentu powstania życia (nie
                tłumacz mi, proszę, kolejny raz, że pokazuje to mniej więcej wykres EEG - wstyd
                mi się robi, gdy to czytam, ponieważ dowodzi to faktu, iż człowieczeństwo to
                dla ciebie wykres na monitorze. Czy jak śpię, to przestaję być człowiekiem?)
                prowadzą tylko do powstawania absurdalnych problemów i kłopotów z interpetacją
                rzeczy oczywistych.
                Konkluzje: na poziomie Hansa z Orlando. Przypadkiem dowodzisz jednak w ten
                sposób, że masz niezachwiane przekonanie o swojej Wielkiej Mądrości, odpornej
                na kontrargumentację. Ja natomiast chętnie poznaję cudze zdania - dyskusja o
                Tyranii wiele dla mnie znaczyła, chociaż nie napisałem tego wprost. Tobie
                należy podawać wszystko na złotej tacy - czy nie mógłbyś się jednak spróbować
                nieco wysilić intelektualnie, zamiast rozpraszać na drobnych bezproduktywnych
                złośliwostkach?
                Szczerze oddany luka
                • Gość: tyu Re: Do Luki warczącego u płoDu IP: 157.158.68.* 18.05.01, 10:25
                  Kwituję odbiór przesyłki (jeszcze zdążyłem). Szybka lektura pozwoliła mi uznać,
                  że gorszy jest w niej tytuł, niż zawartość. Kolejny dowód, że zachowujesz się,
                  jak Urban (w tym wypadku to akurat komplement - stwierdzam, że udajesz jeszcze
                  gorszego, niż jesteś.) Jeśli tak rani cię nazwanie kłamcą - świetnie, nie
                  jesteś nim i wypoczywaj zdrowo do poniedziałku.
                  W poniedziałek - mam nadzieję - otrzymasz DWIE przesyłki: pełną odpowiedź na
                  twą dzisiejszą i zaległą (częściowo z twojej przyczyny, o czym przecież wiesz)
                  na tematy utopijno-ustrojowe, które i dla mnie są dobrą nauką: jak dyskutować z
                  intelektualnym prowokatorem (to oczywiście też komplement, razem już dwa -
                  rekord trasy absolutny.)
                  Pozdrawiam!
                • Gość: tyu Re: Do Luki umysł starającego się wytężyć IP: 157.158.68.* 21.05.01, 07:55
                  Luko ty mój! Wstęp wraz z inwokacją - tradycyjnie pozbawione konsekwencji.
                  Zależnie od twego humoru (?) - kolejne twe posty sugerują albo moją zbytnią
                  pewność siebie, po pękanie włącznie, albo asekuranctwo. Nie kijem to pałką,
                  rozumiem. Oraz zawierają ataki ad personam, dalsze akapity też (Łapaj
                  złodzieja!)
                  1. Ewentualne ugięcie się w sytuacjach zmuszających do niszczenia nie nastraja
                  komfortowo (vide poprz. post), ale jeszcze nie prowadzi do etycznej
                  dyskwalifikacji. Czy zarzucisz muzułmaninowi, że skoro za dzień święty uważa
                  piątek (dzień ukrzyżowania Jezusa), to dowodzi to pochwalania zbrodni? ON ma
                  inną hierarchię wartości i inne przyczyny świętowania (lub postu), ty inne.
                  2 A. Tak sądzę.
                  2 B. Sam sobie odpowiadasz w C.
                  2 C. Jeśli stwierdzenie „co za bełkot” to skrót myślowy oznaczający dezaprobatę
                  wobec stosowania składni i słownictwa trudnych do zrozumienia dla osób z IQ <
                  120, to przyznaję ci rację i obiecuję poprawę.
                  Co do określenia „wstrętny” - vide końcowa uwaga w moim punkcie 1.
                  Odnośnie „kontekstu”: wreszcie zrozumiałem twoje cieniutkie i odległe aluzje!
                  Nie podejrzewałem mistrza kłonicy o taką cienkość i to był mój błąd, przyznaję.
                  Sformułowanie „etyk o podłożu...” MIAŁO zawierać określoną sugestię i tym samym
                  ubawić, skutek zatem osiągnęło.
                  Kazirodztwo itd. „Możliwość zabicia dziecka jeśli zagraża życiu matki” (wybór
                  życia jednej z istot, gdy nie można ratować obu), a możliwość zabicia, jeśli
                  pochodzi ono ze związku kazirodczego (ale ani matce ani płodowi nic nie
                  zagraża) to dwie zupełnie różne sprawy. O to cały czas mi chodzi. Nie imputuję,
                  że ŻĄDASZ tego, ale już sama MOŻLIWOŚĆ, DOPUSZCZALNOŚĆ zabicia TYLKO dlatego,
                  że związek jest kazirodczy, ZGODA na to - stanowią niekonsekwencję w poglądach.
                  Tu nic nie cofam. Powtórzę: czy można karać dziecko (jeśli już uznamy płód za
                  dziecko!) za przestępstwo ojca? I czy można zabijać je tylko dlatego, że ma
                  urodzić się kalekie? Czym innym jest aborcja płodu w bardzo wczesnym okresie
                  rozwoju, gdy nie spełnia on (przynajmniej dla mnie) kryterium odrębnego życia.
                  Przyznaj, że moja konstrukcja jest znacznie bardziej konsekwentna, także pod
                  względem moralnym.
                  Wizja świata: normalna rzecz, że każdy broni swojej, dopóki w nią wierzy. Nie
                  atakuję twej wiary, lecz kwestionuję poprawność założeń, zbyt uproszczonych,
                  jak twierdzę.
                  Bliźniaki jednojajowe: kwestia istnieje! Ty co prawda (komplement!) próbujesz
                  rozwiązać ją metodą rozcięcia węzła gordyjskiego, ale twoje cięcie nic nie
                  zmienia. Owszem, z twojego punktu widzenia tabu jest tabu, niezależnie od
                  liczby powodów po temu. W punkcie 2 słabością jest ponadto porównanie do każdej
                  kobiety w ciąży: tu od poczęcia można rozróżnić, które komórki są i pozostaną
                  matczyne, a które należą do płodu. U bilźniąt jednojajowych jest to możliwe
                  dopiero na określonym etapie podziału.
                  Twa niechęć do wykresów znamionuje umysł humanisty (w tym wypadku to nie
                  komplement, ponieważ używam słowa „humanista” tylko jako synonimu
                  przedstawiciela zawodu nie związanego z naukami ścisłymi), niechętnego bo nie
                  rozumiejącego matematyki, techniki itp. Przecież WŁAŚNIE bez techniki medycznej
                  bylibyśmy obecnie na etapie - cytuję twe słowa - szamańskich prób. Informuję
                  poza tym, że jak śpisz, to twój mózg też pracuje (mniejsza o jakość tej pracy).
                  Wykres EEG jest jednak wtedy inny, charakterystyczny właśnie dla snu, a nawet
                  dla poszczególnych jego faz, nie dla czuwania. Jak więc widzisz - EEG oraz
                  dziesiątki innych wykresów i maszyn do ich robienia nie odczłowieczają, trzeba
                  tylko zrozumieć co te maszyny robią i jak to wykorzystać dla DOBRA człowieka.
                  Twoja ocena moich konkluzji - z drobnymi wyjątkami na zwykłym poziomie Luki.
                  Oj, zaczynałem już spodziewać się po tobie czegoś więcej!
                  Pozdrowienia nieustające.
                  • Gość: luka Re: Do tyu, mającego mózg postawiony na sztorc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.01, 09:34
                    Tyu Wspaniały! Wstęp wraz z inwokacją - tradycyjnie pozbawione konsekwencji.
                    Jak tyu kręcić, to wszystko all right, jak tyu'emu zwrócić na to uwaga, to źle.
                    1. Jak rozumiem, te elokwentno-cyrkowe uniki to nic innego jak przyznanie mi
                    racji.
                    Przykład z muzułmaninem po pierwsze nieadekwatny (nie jesteś saracenem, o ile
                    wiem), a po drugie nietrafny - na tej samej zasadzie mógłbyś mieć za złe
                    każdemu okazującemu dobry humor w rocznicę śmierci kogoś bliskiego. Popracuj
                    trochę nad znajdowaniem celnych analogii, gdyż kolejny raz jest ona kulawa.
                    2. ABC - może właśnie w tym tkwi problem: piszesz stylem przemądrzalskim co
                    sprawia, jak przystało na osobę z > IQ 120, że przyjmuję twoje wynurzenia za
                    dobrą monetę, zamiast zniżyć się do twojego, starannie kamuflowanego
                    bizantyjskim słownictwem, poziomu.
                    Skoro osiągnęło - to skąd zarzuty "niekonsekwencji"? Nie zrozumiałeś i teraz
                    usiłujesz się wykręcić - mnie nie oszukałeś, ale być może siebie owszem.
                    Kazirodztwo: przyznałem już ci rację - dziecko nie może odpowiadać za grzechy
                    rodziców. W tym szczególnym przypadku zachodzi jednak ponura ewentualność
                    powikłań genetycznych, groźnych nie tylko dla tego dziecka, ale dla całe
                    populacji, gdyż osoba ze związku kazirodczego może się reprodukować. Dlatego
                    napisałem, że decyzję o EWENTUAKNEJ aborcji może podjąć sąd (po wysłuchaniu
                    opinii specjalistów, co rozumie się samo przez siebie). Nie miałeś odwagi
                    napisać tego wprost - więc ględzisz o konsekwencjach prawno-etycznych.
                    Przypomnij sobie, co napisałem o pożądanej reakcji władz w obliczu porwania
                    samolotu...
                    Wizja świata: w ten sposób możemy ciągnąć tę dziecinną dyskusję w
                    nieskończoność...
                    Bliźniaki: to nowe życie i parcelowanie komórek na te czy inne kwestii
                    podstawowej nie podważa. Usuwający taką ciążę jest mordercą, a czy przy okazji
                    także podwójnym - to również niczego nie zmienia.
                    3. Wykresy: znowu nie na temat. Ten twój "ping" świadczy tylko o pojawieniu się
                    prądów czynnościowych, trudno jednak uznać, że decyduje to o człowieczeństwie -
                    jest to okoliczność nie mająca związku z wolą.
                    Ocena: okazało się, że normalny poziom luki to jednak za dużo dla indywiduum z
                    > IQ 120 - stąd problemy z pojęciem najprostszych spraw. Postanowiłem jednak
                    nie zmieniać stylu, gdyż przestawanie z człowiekiem mądrzejszym będzie dla
                    ciebie bardziej korzystne niż gdybym zaniżam poziom.
                    Pozdrowienia edukacyjne
                    • Gość: tyu Re: Do Luki edukującego IP: 157.158.68.* 22.05.01, 08:00
                      ...co za bełkot!
                      Piszesz, zwłaszcza ostatnio, tak szybko, że myśl twa zda się nie nadążać za
                      palcami śmigłymi, klawiaturę jak wicher chłoszczącymi. Łowiąc jednak konkrety:
                      1. Przykład z muzułmaninem jest jak najbardziej adekwatny, tak samo jak byłby
                      przykład z buddystą, wyznawcą Wielkiego Manitou, panteisty czy ateisty. Chodzi
                      o to, że ludzie o różnych światopoglądach mają różne hierarchie wartości.
                      Wartości, które można nazwać ogólnoludzkimi, wynikające z “prawa naturalnego”,
                      zawsze stanowią tylko część ogółu wartości wyznawanych przez danego konkretnego
                      człowieka. Reszta jest mniej lub bardziej różna, zindywidualizowana, związana z
                      religią, wychowaniem, osobistymi doświadczeniami itd. Twoja uwaga o “każdym
                      okazującym dobry humor w rocznicę śmierci kogoś bliskiego” trafia w sedno, choć
                      sam tego nie widzisz.
                      Dla ciebie, przyjmującego istnienie odrębnego życia od poczęcia jest wstrętny
                      ktoś, kto tego nie uznaje - może nawet nie dlatego, że ma pogląd inny niż ty,
                      ale dlatego, że ta różnica przejawia się w działaniu (tu: zgoda lub niezgoda na
                      aborcję). Pisząc to mam świadomość, że propaguję moralny relatywizm i
                      permisywizm - też odbierane różnie. Wstrętne dla np. Księdza Prymasa, naturalne
                      dla mnie.
                      2 ABC. Powtarzasz się, zamiast trochę przyhamować i zastanowić się po
                      przeczytaniu kolejnego tekstu tłumaczącego ci sprawy podstawowe. Otóż: Sąd NIE
                      MA PRAWA skazywać na śmierć niewinnego człowieka. Wady genetyczne tego
                      człowieka nie mają nic do rzeczy. Różnica między nami jest taka, że wg mnie sąd
                      ma prawo zdecydować o aborcji płodu, jeśli jeszcze nie jest on odrębną ludzką
                      istotą i nie ma prawa ingerować, jeśli już jest. Ty dajesz mu takie prawo.
                      Bliźniaki: powtarzasz się i tu. Ja przedstawiam problem filozoficzno-etyczny
                      (ale nie jest to “filozofowanie”. Odpowiedź ma ważne znaczenie praktyczne,
                      mianowicie takie, czy całe założenie o odrębnym życiu od poczęcia jest słuszne,
                      czy absurdalne). Ty podchodzisz czysto behawiorystycznie, a to za mało.
                      3. Wykresy: to co piszesz, ponownie dowodzi, że nie rozumiesz (lub nie trawisz
                      faktu), że technika może służyć człowiekowi w sprawach pozornie odległych od
                      technicznych. Otóż pojawienie się na EEG “ping” MA związek z wolą, mianowicie
                      taki, że bez tego “ping” można z całą pewnością stwierdzić, że badana istota
                      nie posiada woli ani świadomości, ponieważ jej mózg nie funkcjonuje. Tak, wiem,
                      że już to pisałem.
                      Itd itp. Może jednak spiszemy protokół rozbieżności?
                      Proponuję też jakąś lekturę popularno-naukową, niekoniecznie z dziedziny
                      medycyny. Może być np. o feromonach: wpływ substancji chemicznych obcego
                      pochodzenia na decyzje człowieka.
                      Poczytaj, przetraw i edukuj mnie dalej. Może z obustronnym pożytkiem?
                      Pozdrawiam.
                      • Gość: luka Re: Do Luki edukującego IP: 213.76.104.* 22.05.01, 08:52
                        Gość portalu: tyu napisał(a):

                        > Piszesz, zwłaszcza ostatnio, tak szybko, że myśl twa
                        zda się nie nadążać za
                        > palcami śmigłymi, klawiaturę jak wicher chłoszczącymi.

                        Bardzo mi przykro, że za mną nie nadążasz.

                        1. Przykład z muzułmaninem: nie jest adekwatny. I ty i
                        ja jesteśmy członkami cywilizacji chrześcijańskiej (czy
                        tego chcesz czy nie), system wartości islamu jest nieco
                        inny.
                        Jesteś wstrętny nie dlatego, że masz inne poglądy, ale
                        dlatego, że twoja propozycja to oznacza destrukcję, a
                        nie kreację.
                        2. ABC Jeżeli się powtarzam to tylko po to, byś wreszcie
                        zrozumiał co mam na myśli.
                        Wady genetyczne: znowu się powtórzę - jeżeli sąd uzna,
                        że zachodzi taka konieczność to może nakazać zabicie
                        niewinnego płodu. Jeżeli aż tak cię to razi, to co
                        powiesz na taki pomysł: sąd, nie mogąc skazać niewinnego
                        na śmierć, decyduje jednak o jego dożywotniej izolacji w
                        jakimś zakładzie leczniczym?
                        Bliźniaki: moment poczęcia rozpoczyna nowe życie. To dla
                        ciebie istotnie jest problem, gdyż musisz filozofować i
                        naklejać etykietki (a nie etykę). Od początku są to dwa
                        odrębne życia. Wolę podejście logiczne i praktyczne, od
                        mędrkowania mającego usprawiedliwić mordowanie
                        niewinnych.
                        3. Wykresy: pojawienie się pierwszego "ping" wcale nie
                        świadczy o pojawieniu się woli czy świadomości -
                        kiepskie książki czytasz.
                        Protokół rozbieżności: rozbieżność jest jedna i raczej
                        nie do pokonania - dla mnie życie zaczyna się od
                        poczęcia, dla ciebie jest objawieniem.
                        Dziękuję za dobre rady - w rewanżu udzielę ci również
                        jednej: przeczytaj jakiś podręcznik logiki, zanim
                        zaczniesz budować swe konstrukcje imponderabilno-
                        aksjomatyczno-percepcyjne z naciskiem na konstruktywizm
                        behawioralno-ekstrapolarno-heksagonistyczny koincydentny
                        z systematyzmem-fizykoalchemicznym.
                        Poczytaj, przetraw i edukuj się dalej.
                        Pozdrawiam.
                        • Gość: tyu Re: Luko! Jaka logika, takie wnioski. IP: 157.158.68.* 22.05.01, 19:33
                          Piszesz: „Bardzo mi przykro, że za mną nie nadążasz.” Błąd logiczny - nie ja
                          nie nadążam! Piszę wyraźnie o TWOJEJ myśli nie nadążającej za palcami
                          produkującymi materiał, oględnie rzecz nazywając, nie przetrawiony.
                          1. Przykład JEST adekwatny, bo jest ogólny. Myśl przewodnia jest taka, że
                          błędem jest ocenianie morale człowieka reprezentującego inną, niż autor oceny,
                          hierarchię wartości, w oparciu o hierarchię wartości autora.
                          2 ABC. I w kółko: ty twierdzisz, że sąd może nakazać zabicie niewinnego płodu,
                          ja uważam to za „zabójstwo sądowe”, a twoje potencjalne przyzwolenie na to - za
                          przyzwolenie na zabójstwo płodu i, w związku z tym, za twoją niekonsekwencję,
                          ponieważ w każdym innym przypadku zabójstwa takie zwalczasz. Dożywotnia
                          izolacja w zakładzie leczniczym - to się zdarza, np. w przypadku nieuleczalnych
                          chorób psychicznych. Jeśli z jakichkolwiek przyczyn nie doszło do aborcji
                          wtedy, gdy (wg mnie, oczywiście) nie było to jeszcze zabójstwo i jeśli taka
                          izolacja byłaby celowa, potwierdził to lekarz itp - nie widzę przeciwwskazań.
                          Bliźniaki: a jednak to nie mój problem. Ja stwierdzam istnienie dwojga dzieci w
                          łonie matki od momentu, gdy w łonie tym pracują dwa mózgi. Ty problem ten
                          omijasz, ale nie rozwiązujesz go. Twoje podejście jest praktycystyczne, nie
                          praktyczne, a od logiki uciekasz.
                          3. Znów popełniasz błąd logiczny. Ja piszę, że „bez tego “ping” można z całą
                          pewnością stwierdzić, że badana istota nie posiada woli ani świadomości...” Ty
                          piszesz „pojawienie się pierwszego "ping" wcale nie świadczy o pojawieniu się
                          woli czy świadomości - kiepskie książki czytasz.” Sugerujesz zatem, że moje i
                          twoje stwierdzenia są tożsame. Tymczasem z tego, co ja piszę, jednoznacznie
                          wynika, że „ping”, to klasyczny „warunek konieczny ale nie wystarczający”,
                          twoja reakcja wskazuje natomiast, że nie odróżniasz go od warunku
                          wystarczającego. Prosty przykład: jeśli mówię, że nie kupię jajek, bo sklep
                          spożywczy zamknięty, to nie znaczy, że samo otwarcie sklepu (warunek konieczny
                          ale nie wystarczający) sprawę załatwi. Potrzebne są jeszcze: jajka w sklepie, a
                          pieniądze w mojej kieszeni. ale BEZ otwarcia sklepu nie kupię na pewno.
                          Konsekwencją - nieuprawnione mniemanie, że kiepskie książki czytam.
                          Jedyną sprawą, co do której jesteśmy zgodni, chyba od samego początku, jest -
                          cytuję twoje słowa - fakt, że„rozbieżność jest jedna i raczej nie do pokonania -
                          dla mnie życie zaczyna się od poczęcia, dla ciebie jest objawieniem.” Nie
                          bardzo co prawda rozumiem, jaką definicję ma w tym wypadku słowo „objawienie”.
                          Kojarzy mi się ono zawsze z czymś pozazmysłowym i irracjonalnym, a ja jestem
                          racjonalistą dość radykalnym, ale zakładam, że miałeś dobre chęci więc nie będę
                          czepiał się słówek. Protokół podpisuję.
                          Oceniając natomiast całokształt toku twego myślenia:
                          Być może przy wykazanym przez ciebie dość pobieżnym poczuciu logiki nie
                          zgodzisz się ze mną, ale uważam, że konstrukcje imponderabilno-aksjomatyczno-
                          percepcyjne z naciskiem na konstruktywizm behawioralno-ekstrapolarno-
                          heksagonistyczny koincydentny z systematyzmem-fizykoalchemicznym w twoim
                          wykonaniu i w oparciu o wiedzę czerpaną z twoich podręczników logiki
                          wykazywałyby istotne niedomogi wynikające z niedostatecznego uwzględniania w
                          nich złożoności uwarunkowań ineraktywnych, na które to uwarunkowania
                          konstrukcje owe są, jak obaj wiemy, szczególnie czułe.
                          Szlifuj zatem logikę - matematyczną i wszelką inną. Kiedyś na pewno da to
                          skutki.
                          Pozdrawiam - tyu.
                          • Gość: meg Re: Luko! Jaka logika, takie wnioski. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.01, 20:32
                            słuchajcie - Al, Luka, Tyu - wydajcie to drukiem, bo mimo że szybko czytam,
                            zapłacę majątek, a strata takiego zbioru wyszukanych epitetów, będzie ze stratą
                            dla potomności, szkoda, że w epitetach coraz głębiej ukrywa się sens
                            • Gość: tyu Re: Do Meg, szybkiej czytelniczki wyszukanych epitetów IP: 157.158.68.* 23.05.01, 17:02
                              Piszesz „ukrywa się sens”. Obawiam się, że to eufemizm na bliższe prawdy
                              określenie „uRywa się sens”. Ewentualne wydanie drukiem naszych bezsensów
                              powierzam uwadze Luki. On będzie umiał to zrobić, sądząc z innych jego
                              wypowiedzi - na temat kultury i jej finansowania (z którymi oczywiście się nie
                              zgadzam, ale które szereg niegłupich myśli jednak zawierają). Jeśli zechce - z
                              pewnością znajdzie sponsora, może nawet mecenasa? Obawiam się co prawda, że ta
                              akurat dyskusja nieuchronnie zmierza w kierunku obustronnego wycofania się na z
                              góry upatrzone pozycje - od czegóż jednak inne wątki?
                              P.S. Założyłem , że Meg to Małgosia, stąd rodzaj żeński.
                              • Gość: meg Re: Do Meg, szybkiej czytelniczki wyszukanych epitetów IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.01, 19:44
                                Gość portalu: tyu napisał(a):

                                > P.S. Założyłem , że Meg to ...

                                Przebóg, jam rozpoznan/a/
                                • Gość: tyu Re: Do Meg(a), co szybko czyta wyszukane epitety IP: 157.158.68.* 25.05.01, 16:55
                                  Założeniem nr 2 (mniej prawdopodobnym) był skrót od:
                                  Marceli Eustachy Gogoliński

                                  a założeniem nr 3 (zupełnie mało prawdopodobnym):
                                  Meg...aloman(ka)

                                  I nadal tyle wiem, co poprzednio.
                                  Ale i tak pozdrawiam.
                          • Gość: luka Re: Tyu! Jeśli brak logiki, to takie wnioski. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.01, 10:54
                            Gość portalu: tyu napisał(a):

                            > Piszesz: „Bardzo mi przykro, że za mną nie nadążasz.” Błąd logiczny
                            > - nie ja
                            > nie nadążam! Piszę wyraźnie o TWOJEJ myśli nie nadążającej za palcami
                            > produkującymi materiał, oględnie rzecz nazywając, nie przetrawiony.

                            TY nie nadążasz - gdyż, z obiektywnych przyczyn niedoskonałej konstrukcji
                            centralnego układu nerwowego, nie jesteś w stanie uchwylić toku wykładu. Nie bądź
                            więc taki skromny.

                            > 1. Przykład JEST adekwatny, bo jest ogólny.

                            Przykład jest nieadekwatny, ale w podanym ostatnio rozumieniu zasadny.

                            2. Czy brakiem konsekwencji nazwiesz również sprzeciw wobec aborcji i
                            przyzwolenie na karę śmierci?
                            I nie unikaj konsekwencji problemu o którym piszę - wysil się trochę i postaraj
                            się rozważyć kwestię w skali makro, a nie mikro.
                            Moje podejście, w przeciwieństwie do twojego, jest jednak logiczne, prostsze,
                            intuicyjne (co czułeś na wieść o brzemienności swojej Żony? Radość bez
                            ograniczeń, czy też radość dopiero od 8-10 tyg. ciąży?)
                            Bliźniaki: to ty problem omijasz, a ściślej rzecz biorąc, doszukujesz się
                            drugiego i trzeciego dna tam, gdzie jest tylko jedno. Ja logicznie przyjmuję,że
                            jeżeli doszło do zapłodnienia, to powstało nowe życie, bez zbędnych wygibasów
                            medyczno-techniczno-przemądrzalskich, istoty rzeczy nie zmieniających.

                            3. Mój drogi, ja nie muszę niczego odróżniać, gdyż przyjmuję fakt zaistnienia
                            nowego życia bez żadnych pingów. Nie umiesz zrozumieć mojego stanowiska i
                            mądrzysz się na próżno. "Mniemanie" nie miało być uprawnione - to zwykłe
                            odrzucenie kamyka z mojego ogródka do twojego. Znowu usiłujesz upolować kilofem
                            bakterię.
                            Objawienie - dla ciebie życie pojawia się nagle bez powodu, zatem jest
                            irracjonalne pomimo deklarowanego przez ciebie zamiłowania do szkiełka i oka.
                            Cóż - są tacy, którzy przy użyciu najnowocześniejszej techniki usiłują
                            sfotografować duchy...
                            Ja również protokół podpisuję.

                            4. Tok myślenia: popełniasz błąd za błędem - może wynika to z nieuważnego
                            przepisywania ezoterycznych zdań z mądrych książek?
                            Przykład: "w oparciu o wiedzę czerpaną z twoich podręczników logiki" - a z
                            cudzych podręczników?
                            Szlifowanie: jak widać z upodobaniem przepisujesz całe akapity z moich postów, co
                            traktuję jako twój mimowolny wyraz podziwu. Dziękuję zatem. A skutki już widzę -
                            dzięki mnie zrobiłeś się o wiele bardziej wymowny i dowcipny niż kilkanaście
                            tygodni temu. Przyznam szczerze, że cieszy mnie tak pojętny uczeń.

                            Pozdrawiam
                            • Gość: tyu Re: Do Luki mieniącego się IP: 157.158.68.* 23.05.01, 17:25
                              ...mieniącego się być mym mistrzem zamiast mienić się ze wstydu po tak
                              bezczelnej insynuacji.
                              Twoja preambuła: permanentnie przyznaję ci prawo do ostatniego słowa. I tak
                              jest ono warte tyle, ile jest.
                              1. No to ślicznie! Wystarczy mi to w zupełności.
                              2. Oczywiście! Co prawda, jest to mniejsza niekonsekwencja, gdyż kara śmierci -
                              mimo, że jej nie popieram - ma na celu chronienie społeczeństwa przed
                              jednostkami szczególnie niebezpiecznymi (myślę, że skala jest właściwa, czyli
                              makro).
                              Podejście do radości. W obu wypadkach radość trwała od momentu uzyskania
                              informacji, a nie od poczęcia. Co prawda - również nie od 8-10 tygodnia.
                              Interpretuję to następująco: informacja o fakcie, że komuś urodzi się dziecko,
                              jest informacją o PRZYSZŁOŚCI. W niedalekiej przyszłości nastąpi realizacja
                              moich pragnień: urodzenie mego dziecka, informacja jest więc radosna.
                              Świadomość, że NA RAZIE jest to tylko jakiś zbiór komórek - specyficznych
                              komórek W ORGANIZMIE ŻONY - nigdy mi nie przeszkadzała. Podczas rozwoju dziecka
                              starałem się odgadywać etapy rozwoju, również moment, kiedy staje się pełno-
                              prawnym człowiekiem - i dalej, aż do dnia urodzenia. Uznasz, że można i tak?

                              Bliźniaki: nie ja bo ty, nie ja bo ty, nie ja bo ty... kto pierwszy skończy?
                              Rozumiem, że twój prakty(cysty)czny umysł nie lubi takich dociekań. Typowe dla
                              humanisty (pełna dezaprobaty definicja - jak poprzednio).
                              3. Nie musisz niczego! - nawet myśleć, a tym bardziej odróżniać - jesteś wolnym
                              człowiekiem i na dodatek humanistą. I nie degraduj mojej armaty do kilofa. Masz
                              rację tylko w tym, że istotnie „są tacy, którzy przy użyciu najnowocześniejszej
                              techniki usiłują sfotografować duchy...” Także aury i inne dziwne zjawiska.
                              Może cię zaskoczę, ale wg jednej z definicji - o naukowym podejściu do zagad-
                              nienia świadczy nie to CO się bada, lecz JAK się bada.
                              Podręczniki logiki: „twoje”, czyli UŻYWANE przez ciebie (o napisanie nie
                              posądzam). Skutki, które ja widzę - dzięki mnie zrobiłeś się o wiele bardziej
                              kulturalny a i dowcip jakby cieńszy... Choć Luzera w tym zbożnym dziele nie
                              przebiłem - może kiedyś?

                              I tak oto podpisaliśmy obaj. Coś się kończy i coś się zaczyna...
                              Co na to wszystko twój Tyran?

                              Z racjonalistyczno-dialektyczno-relatywistycznym pozdrowieniem
                              tyu
                              • Gość: luka Re: Na polu chwały IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.01, 12:03
                                No nie... Tyu, tak łatwo wyprowadzić cię z równowagi?
                                Wyobraź sobie, że nie miałem nawet takiego zamiaru!
                                2. Tyu, zwróć uwagę: KARA śmierci (a więc następstwo jakiegoś uczynku),
                                SKROBANKA (a więc kara za brak jakiegokolwiek uczynku).
                                Radość: moim zdaniem unikasz odpowiedzi. Nie pytałem się, co
                                czujesz od momentu poczęcia, ale co czułeś na wieść o
                                brzemienności twojej Żony (dla utrudnienia - informacji
                                uzyskanej w 5 tyg.)?
                                Bliźniaki: istotnie, przekomarzanie z trzepaka w pełnej krasie.
                                Nie dociekam, gdyż nie mam czego - dla mnie fakt już nastąpił.
                                3. Pewnie - Pasteur z lupą w ręku wyglądał zapewne poważniej, niż
                                przy hodowli różnych paskudztw w szklanych słojach...
                                Logika: no widzisz - wyrażasz się nieprecyzyjnie i pretensję
                                o niezrozumienie... Takiej odpowiedzi się zresztą spodziewałem -
                                nietrudno jednak przewidzieć twoje reakcje...
                                No cóż - protokół podpisany, zmęczeni przeciwnicy otrzepują się
                                z gruzu i pyłu na obronionych pozycjach... Do następnego spotkania
                                w innym wątku!

                                Pozdrawiam ja oraz Tyran
                                • Gość: tyu Re: Tarczę chyba zabrał... IP: 157.158.68.* 25.05.01, 17:08
                                  No tak, poszedł i pewnie do tej pory nie wie, że:
                                  1. Wcale nie wyprowadził - nie takie rzeczy od niego zniosłem.
                                  2. I ja widzę taką gradację, tyle że kara to nieludzka.
                                  Radość opisałem i umotywowałem, od pierwszego dnia radości. Czy był to akurat 5
                                  tydzień nie pomnę, ale nie ma to znaczenia.
                                  3. A dalej już tradycyjne posapywanie po walce.
                                  Niech go agnostyczne bogi prowadzą!
    • Gość: lech w. Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: *.dip.t-dialin.net 24.05.01, 19:59
      jestem za, a nawet przeciw
    • Gość: Vist Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.05.01, 12:09
      Gość portalu: gibki napisał(a):

      > Aborcja musi być!!!


      Czyli: już niedługo zakaz aborcji.....


      zniesiemy .
    • Gość: gibki AMEN IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 25.05.01, 12:54
      i moze na tym zakonczymy dyskusje
      • Gość: bykk Re: AMEN IP: *.chello.pl 25.05.01, 13:55
    • Gość: *** Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: *.skierniewice.sdi.tpnet.pl 25.05.01, 13:48
      Moje trzy grosze nie wdajac sie pseudonaukowe dyskusje od kiedy plod jest
      czlowiekiem.
      Problem aborcji, to problem ekonomiczny, niemoralne jest to, ze panstwo zmusza
      ludzi do rodzenia niechcianych dzieci (ktore potem sa traktowane jak to widzimy
      czesto na ulicach), ale nie chce niesc finansowych konsekwencji. ODPOWIEDZIA
      KOBIET POWINNO BYC MASOWE ZRZEKANIE SIE NOWORODKOW NA RZECZ PANSTWA. Po
      otrzymaniu kilkuset tysiecy dzieci do wychowania panstwo bardzo szybko poszlo
      by po rozum do glowy. Kosciol, ktory gardluje o swietosci poczetego zycia nigdy
      nie dal nawet 10 gr. wielodzietnej rodzinie. I bezwstydnie bierze pieniadze za
      chrzty i komunie - chociaz widzi, ze dzieci sa biedne. To samo panstwo -
      wystarczy popatrzec na ceny ubranek, odzywek, pampersow itd, zeby widziec jaka
      jest ta "prorodzinna polityka rzadu". Typowa polska hipokryzja - decyzje
      podejmujemy za was my, placic za nia bedziecie wy. Jakzez wygodnie i komfortowo.
      Aborcja nie jest ani dobra ani zdrowa, nalezy propagowac uzycie efektywnych
      srodkow antykoncepcyjnych (i dofinansowywac je z budzetu - bo to i taniej i nie
      powstaje problem poczetego zycia), zamiast propagowania wysmiewanej
      watykanskiej ruletki. Nikt tak naprawde nie wierzy, ze ludzie beda wspolzyc
      plciowo tylko w celu urodzenia dziecka, wiec po co sie oszukiwac i stwarzac
      problemy. Nalezy prowadzic taka polityke spoleczna aby aborcja NIE BYLA
      POTRZEBNA, ale nie wykluczac jej w tych przypadkach, kiedy juz nie ma wyjscia.
      Panstwo NIE MA prawa ingerowac w sfere intymnosci, co moze jeszcze jak w
      Rumunii w okresie Czauszesku wprowadzimy obowiazkowe badania ginekologiczne.
      W rzeczywistosci ta "chroniaca zycie" ustawa powoduje tylko dramaty i napedza
      klientele do zagranicznych klinik i rodzimych "babek". Im predzej ten
      legislacyjny bubel zniknie, tym lepiej dla polskich dzieci i polskich kobiet.
      Na koniec anegdotyczna, ale prawdziwa historia: bylem na wakacjach w pewnej wsi
      i przy okazji wedkowania doszlo do blizkiej znajomosci z pewnym mlodym
      rolnikiem- juz ojcem 7 dzieci. Po paru glebszych rozmowa zeszla na ciezkie
      warunki zycia, drozyzne itd. i w pewnym momencie wyznal, ze wcale tych dzieci
      nie planowali, po prostu wstydzi sie zajs kupic prezerwatywy w pobliskim
      miasteczku. Zahamowanie jest silniejsze od rozumu. I TO JEST NIENORMALNE!!!
      I na koniec pytanie do fanatycznych antyaborcjonistow: kto dal wam prawo
      decydowac za innych i narzucac innym swoje kompleksy. Uwazacie aborcje za
      niemoralna, nie stosujcie jej, ale nie wykrecajcie rak wiekszosci - ktora ja
      akceptuje. Zamiast szerzyc ciemnote, propagujcie efektywna antykoncepcje, a
      wtedy aborcja NIE BEDZIE POTRZEBNA.

      • Gość: sobota Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: *.zetosa.com.pl 25.05.01, 19:39
        Nie wiem czy dotychczas w dyskusji o aborcji pojawił się poniższy argument za
        dopuszczeniem aborcji -jeśli nie to pewnie pojawi się w sejmie przy zmianie
        ustawy.
        Otóż ,okazuje się /gdy możliwe stało się monitorowanie ciąży od pierwszych dni/
        że około 70% ciąż to ciąze bliźniacze lub mnogie. Od pierwszych dni po
        zapłodnieniu ,trwa walka na śmierć i zycie o lepsze miejsce w macicy,łatwiejszy
        dostęp do odżywiania itp.Płód który przegrał " schodzi w pierwszym,drugim
        tygodniu przeważnie niezauważalnie dla kobiety. TAKIE JEST PRAWO NATURALNE.
        Jeśli urodzi się wam dziecko leworęczne ,z dysleksją i rozumkiem rozbierającym
        wszystko na czynniki pierwsze -to możecie być pewni -na 90 parę procent ,że
        wygrało walkę o życie z bratem bliźniakiem. U bliźniaków występuje tzw.
        symetria lustrzana a ponieważ rozwój bliżniaczy został zapoczątkowany,stąd
        lepszy rozwój półkuli odpowiedzialnej za przymioty jak wyżej.
        No i pomyślcie : te dwa święte-poczęte i... prawa dżungli.
      • Gość: tyu Re: problem nie tylko ekonomiczny IP: 157.158.68.* 28.05.01, 16:56
        Piszesz: "Moje trzy grosze nie wdajac sie pseudonaukowe dyskusje od kiedy plod
        jest czlowiekiem."
        Może poziom dyskusji był amatorski, ale coś, co ma znaczenie praktyczne, nie
        może być pseudonaukowe w sensie "głupie, bo nieważne".
        Znaczenie praktyczne i waga sprawy polega na tym, że gdyby udowodniono, że
        życie zaczyna się... itd, to zniknęłyby te wszystkie zastrzeżenia, wysuwane - w
        dobrej lub złej wierze - przeciw aborcji. Podobnie - kiedyś czytałem artykuł na
        temat roli seksu w życiu zwierząt. Bynajmniej nie jest tak, że służy on
        wyłącznie do prokreacji, u wielu gatunków także jako środek tworzący więź
        rodziców, a więc dom. Gdyby można byłoby udowodnić, że jest tak i u ludzi -
        runęłaby cała teoria Kościoła Katolickiego na temat "tych rzeczy", a zatem
        i "niemoralności" antykoncepcji, o czym piszesz. Nie uznawane przez b.
        wielu "szkiełko i oko" więcej da, niż dyskusje poruszające tylko wątki etyczne,
        ekonomiczne itp. Kolejny przykład podaje obok sobota. Oby tylko na uznanie
        prawdziwości tego wszystkiego Kościół nie czekał 400 lat, jak w wypadku rewizji
        procesu Galileusza...
      • Gość: Jureek Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: 62.8.156.* 30.05.01, 18:37
        Gość portalu: *** napisał(a):

        > Kosciol, ktory gardluje o swietosci poczetego zycia nigdy
        >
        > nie dal nawet 10 gr. wielodzietnej rodzinie.

        Jesli jestes uczciwym dyskutantem, to przyznasz sie, ze w tym momencie zapedziles sie.
        Jurek
    • Gość: Xmenka Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: *.imer.mah.se 30.05.01, 14:10
      Zupelnie przez przypadek odwiedzilam ten portal i to co przeczytalam zupelnie
      mnie zaskoczylo. Czegos tu chyba nie rozumiem, ale czemu to Wy faceci tak
      zajadle wypowiadacie sie na temat aborcji, kiedy ten problem bezposrednio Was
      nie dotyczy? Moze zamiast ublizac jeden drugiemu, powinniscie podejsc do tematu
      troche powazniej. Poza tym to kobiety powinny sie przede wszystkim wypowiadac
      na ten temat, a nie amatorzy spekulujacy kiedy to zygota zaczyna byc
      czlowiekiem i kiedy mozna ja usunac, zeby nie byc morderca.(?)
      Chyba troche odbiegliscie od tematu.
      Aborcja to przede wszystkim problem moralny, a decyzja jaka musi podjac kobieta
      rozwazajaca ja, nie jest z pewnoscia latwa. Wyznaczona granica czasu, do kiedy
      mozna wykonac zabieg zmniejsza jedynie ryzyko negatywnych skutkow dla kobiety,
      a nie jest podstawa do podjecia tej decyzji.
      Poza tym aborcja powinna byc zupelnie legalna, zeby stworzyc humanitarne
      warunki dla kobiet, ktore sie jednak na nia decyduja. Nie podoba mi sie, ze
      prawo kobiety do decydowaniu o sobie samej jest tak ograniczone, no i przede
      wszystkim to, ze najwiecej w tej sprawie maja do powiedzenia mezczyzni. To
      kobieta zachodzi w ciaze, a nie mezczyzna wiec stajac w pozycji, ze aborcja
      jest przestepstwem (grzechem), umywacie rece, a cala odpowiedzialnosc spada na
      kobiete.
      Przytaczacie statystyki ile to kobiet poddalo sie nielegalnemu zabiegowi
      przerwania ciazy. A gdzie byli wtedy ci mezczyzni, ktorzy zaplodnili te kobiety?

      Zyjac w Polsce mozna zauwazyc, ze tu wszystko dzieje sie odwrotnie niz w innych
      krajach, a decyzje jakie podejmuje rzad nie zawsze sa przemyslane. Po raz
      kolejny mezczyzni podjeli decyzje za kobiety.
      W dalszym ciagu w Polsce jest bardzo mala wiedza na temat zapobiegania ciazy i
      dopoki to sie nie zmieni, aborcja bedzie na pozadku dziennym. Wiec jesli rzad
      zakazuje usuwanie ciazy, to powinien szerzyc wiedze na temat antykoncepcji i
      dofinansowywac skuteczne srodki antykoncepcyjne.

      I jeszcze jedno. Jesli chcecie ratowac dzieci, to pomyslcie o tych, ktore juz
      sie narodzily i tej pomocy potrzebuja.
      • Gość: SIN Re: Pigułka poronna IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.01, 20:43
        Koniec problemu aborcji zbliża się nieuchronnie!
        Gdyby kobiety chcące przerwać ciążę wiedziałyby jakie to proste!
        W każdej aptece jest do kupienia środek poronny pierwotnie przeznaczony do
        leczenia choroby wrzodowej. Nazywa się Cytotec i kosztuje kilkadziesiąt
        złotych. Wszystko legalnie. Podanie leku zamiast doustnie dopochwowo powoduje
        poronienie. Kobieta może to zrobić sama w domu. Potem trafia do szpitala już po
        poronieniu, które wygląda jak samoistne. Jest to dużo bezpieczniejsze niż
        metody zabiegowe , a skuteczność ponad 95%. Nie ma dyskusji, kobieta
        zdesperowana zrobi to nawet skacząc na sztywne nogi z parapetu lub jeszcze
        głupiej. Warto dać jej wtedy szansę bezpiecznego wyjścia z kryzysowej sytuacji
        jaką jest nie tylko niechciana ciąża ale i finansowe żądanie ginekologów
        każących sobie teraz płacić również za ryzyko odpowiedzialności karnej.
        Nie podejmuje się dyskusji o stronie moralnej takiego działania, nie mi sądzić.
        Mam nadzieję , że kobiety zwykle wiedzą co dla nich dobre.
      • Gość: tyu Re: Do oburzonej Xmenki IP: 157.158.68.* 31.05.01, 07:15
        Oburzasz się, że mężczyźni piszą o aborcji, a kobiety nie. Do kogo te
        pretensje?! Kto broni kobietom zabierać głos w tej sprawie??! Ale głos ma chyba
        prawo zabrać każdy, NAWET mężczyzna? Jeśli pisze brednie - wyśmiej, jeśli
        chcesz i popraw, jeśli potrafisz, ale prawa głosu nie odbieraj.
        Piszesz poza tym: „Wyznaczona granica czasu, do kiedy mozna wykonac zabieg
        zmniejsza jedynie ryzyko negatywnych skutkow dla kobiety, a nie jest podstawa
        do podjecia tej decyzji.”
        I tu, moim zdaniem, MYLISZ SIĘ! Mimo faktu (który być może zauważyłaś, a może
        nie), że cały czas występuję o prawo kobiet do aborcji - nie chodzi TYLKO o
        negatywne skutki dla kobiety i nie jest prawdą, że problem mężczyzn nie
        dotyczy. To tak, jakby ktoś stwierdził, że abstynent nie powinien zabierać
        głosu w sprawie napadu na sklep monopolowy. Napad jest napadem, bez względu na
        to, czy JA na tym tracę (albo zyskuję), czy nie.
        Problem aborcji to nie tylko problem medyczny, czy ekonomiczny, choć te aspekty
        też oczywiście występują. Tak! TO JEST PRZEDE WSZYSTKIM PROBLEM MORALNY, o czym
        i Ty piszesz. Dlatego nie tylko osoby bezpośrednio zainteresowane mogą, a nawet
        powinny móc się wypowiedzieć na ten temat. A dlaczego, moim zdaniem, moralny?
        Przyznasz, że od „kiedyś tam” to coś w brzuchu kobiety staje się dzieckiem? No
        to od wtedy aborcja jest zabójstwem tego dziecka. Pytanie tylko - od kiedy? A
        że mogą istnieć powody, w tym również moralne, do przeprowadzenia tej aborcji,
        to i rodzi się problem, wcale nie taki teoretyczno-księżycowy - co wybrać?
        Czy masz jakieś konkretne zdanie na ten temat?
        Piszesz też jednak: „W dalszym ciagu w Polsce jest bardzo mala wiedza na temat
        zapobiegania ciazy i dopoki to sie nie zmieni, aborcja bedzie na pozadku
        dziennym. Wiec jesli rzad zakazuje usuwanie ciazy, to powinien szerzyc wiedze
        na temat antykoncepcji i dofinansowywac skuteczne srodki antykoncepcyjne.
        I jeszcze jedno. Jesli chcecie ratowac dzieci, to pomyslcie o tych, ktore juz
        sie narodzily i tej pomocy potrzebuja.”
        I tu zgadzam się z Tobą całkowicie.

        Całuję rączki - tyu
        • Gość: Xmenka Re: Do oburzonej Xmenki IP: *.dp.m.bonet.se 31.05.01, 22:01
          Gość portalu: tyu napisał(a):

          > Oburzasz się, że mężczyźni piszą o aborcji, a kobiety nie. Do kogo te
          > pretensje?! Kto broni kobietom zabierać głos w tej sprawie??! Ale głos ma chyba
          >
          > prawo zabrać każdy, NAWET mężczyzna? Jeśli pisze brednie - wyśmiej, jeśli
          > chcesz i popraw, jeśli potrafisz, ale prawa głosu nie odbieraj.

          Glosu nikomu nie odbieram, ale bez wzgledu na to jakie poglady na ten temat maja
          mezczyzni, to decyzja nalezy przede wszystkim do kobiety. Przeciez nikt nie moze
          jej zmusic ani do urodzenia dziecka, ani do jego usuniecia wbrew jej woli.
          Rownoczesnie jesli kobieta jest w zwiazku partnerskim, to ta decyzje kobieta i
          mezczyzna podejma razem.

          > Piszesz poza tym: „Wyznaczona granica czasu, do kiedy mozna wykonac zabie
          > g
          > zmniejsza jedynie ryzyko negatywnych skutkow dla kobiety, a nie jest podstawa
          > do podjecia tej decyzji.”
          > I tu, moim zdaniem, MYLISZ SIĘ! Mimo faktu (który być może zauważyłaś, a może
          > nie), że cały czas występuję o prawo kobiet do aborcji - nie chodzi TYLKO o
          > negatywne skutki dla kobiety i nie jest prawdą, że problem mężczyzn nie
          > dotyczy. To tak, jakby ktoś stwierdził, że abstynent nie powinien zabierać
          > głosu w sprawie napadu na sklep monopolowy. Napad jest napadem, bez względu na
          > to, czy JA na tym tracę (albo zyskuję), czy nie.
          > Problem aborcji to nie tylko problem medyczny, czy ekonomiczny, choć te aspekty
          >
          > też oczywiście występują. Tak! TO JEST PRZEDE WSZYSTKIM PROBLEM MORALNY, o czym
          >
          > i Ty piszesz. Dlatego nie tylko osoby bezpośrednio zainteresowane mogą, a nawet
          >
          > powinny móc się wypowiedzieć na ten temat. A dlaczego, moim zdaniem, moralny?
          > Przyznasz, że od „kiedyś tam” to coś w brzuchu kobiety staje się dz
          > ieckiem? No
          > to od wtedy aborcja jest zabójstwem tego dziecka. Pytanie tylko - od kiedy? A
          > że mogą istnieć powody, w tym również moralne, do przeprowadzenia tej aborcji,
          > to i rodzi się problem, wcale nie taki teoretyczno-księżycowy - co wybrać?
          > Czy masz jakieś konkretne zdanie na ten temat?

          Nie jestem lekarzem, zeby tak naprawde moc sie wypowiedziec na temat kiedy zygota
          staje sie dzieckiem. Ale jedno jest pewne, zawsze bedzie istota ludzka bez
          wzgledu na to, czy to dopiero piaty tydzien, czy piaty miesiac.
          Mysle, ze gdy kobieta rozwaza usuniecie ciazy, to akurat wiek plodu nie jest
          istotny dla niej, jedynie zastanawia sie czy powinna to zrobic, czy tez nie. O
          tym czy MOZE dokonac aborcji dowie sie dopiero od lekarza, jesli juz sie na nia
          zdecyduje.
          Nie chce zabierac glosu za wszystkie kobiety, bo moze maja odmienne zdanie na ten
          temat, ale mysle, ze gdybym to ja musiala decydowac, to wlasnie tak by to
          wygladalo.

          Moze nie wczytywalam sie dobrze we wszystkie listy, ale czy ktos poruszyl juz
          sprawe jakie efekty na psychike kobiety ma usuniecie ciazy po wykonaniu zabiegu?


          > Piszesz też jednak: „W dalszym ciagu w Polsce jest bardzo mala wiedza na
          > temat
          > zapobiegania ciazy i dopoki to sie nie zmieni, aborcja bedzie na pozadku
          > dziennym. Wiec jesli rzad zakazuje usuwanie ciazy, to powinien szerzyc wiedze
          > na temat antykoncepcji i dofinansowywac skuteczne srodki antykoncepcyjne.
          > I jeszcze jedno. Jesli chcecie ratowac dzieci, to pomyslcie o tych, ktore juz
          > sie narodzily i tej pomocy potrzebuja.”
          > I tu zgadzam się z Tobą całkowicie.
          >
          > Całuję rączki - tyu

          Pozdrawiam - Xmenka
          • Gość: sobota Re: Do oburzonej Xmenki IP: 192.168.3.* / *.zetosa.com.pl 01.06.01, 09:23
            Moze nie wczytywalam sie dobrze we wszystkie listy, ale czy ktos poruszyl juz
            sprawe jakie efekty na psychike kobiety ma usuniecie ciazy po wykonaniu
            zabiegu?


            Pamiętam głos ,bobajże posłanki zSLD ,gdy zaczynała się ostatnia dyskusja w
            sprawie aborcji że " tysiące kobiet które usunęły ciąze nagle poczuło się
            mordercami". Przecież to ,jak czuje się kobieta zależy od jej świadomości na
            ten temat.Jeśli prasa ,TV ,ludzie z jej otoczenia- bombardują ją hasłami "
            aborcja to morderstwo" "zabijasz niewinne dziecko" to musi czuś się zle i
            nsatępstwa tego mogą być tragiczne. Jeśli decydując się na ten krok uważa że
            np. pomaga tylko naturze/w przyrodzie ,gdy mało pokarmu zdarza sie
            dzieciobójstwo-w ludzkim znaczeniu tego słowa / , wybiera mniejsze zło ,
            lub oczszędza cierpień w przyszłosci swemu niechcianemu dziecku ,albo inne
            jeszcze - następstwa dla psychiki będą żadne ,no może poza ulgą .
            To jak z objawieniami : jak ktoś wierzy i żyje tym na codzień -to w
            końcu "zobaczy"
          • Gość: Al Re: Do trzeźwo myślacej Xmenki IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 01.06.01, 10:10
            Witaj
            Cieszę się, że wreszcie przeczytałem rozsądny głos na ten temat, pozbawiony
            podtekstów polityczno-koscielnych. Wcześniej zabierałem dosyć często głos w
            dyskusji broniąc prawa kobiet do wykonania aborcji, co nie jest oczywiście
            tożsame z "zabijaniem nienarodzonych" jak twierdzą niektórzy z dyskutantów.
            Zwracałem tez uwagę na dramat kobiety znajdującej się w takiej sytuacji,
            stojącej przed tak trudnym wyboram. Dla Luki (szczególnego "obrońcy życia") np
            niechciana ciaża kobiety to jej sprawa: głupia to niech cierpi. Dla mnie
            stanowisko nie do przyjęcia.
            Popieram w 100% to co napisałaś.
            Pozdrawiam cię i przy okazji Tyu.
            • Gość: Xmenka Re: Do wszystkich trzeźwo myślacych w tej debacie IP: *.dp.m.bonet.se 01.06.01, 17:45
              Gość portalu: Al napisał(a):

              > Witaj
              > Cieszę się, że wreszcie przeczytałem rozsądny głos na ten temat, pozbawiony
              > podtekstów polityczno-koscielnych. Wcześniej zabierałem dosyć często głos w
              > dyskusji broniąc prawa kobiet do wykonania aborcji, co nie jest oczywiście
              > tożsame z "zabijaniem nienarodzonych" jak twierdzą niektórzy z dyskutantów.
              > Zwracałem tez uwagę na dramat kobiety znajdującej się w takiej sytuacji,
              > stojącej przed tak trudnym wyboram. Dla Luki (szczególnego "obrońcy życia") np
              > niechciana ciaża kobiety to jej sprawa: głupia to niech cierpi. Dla mnie
              > stanowisko nie do przyjęcia.
              > Popieram w 100% to co napisałaś.
              > Pozdrawiam cię i przy okazji Tyu.

              Oby wiecej rozsadnych ludzi na tej ziemi!
              Dzieki za pozdrowienia - Xmenka

              P.S. Luka chyba nie wie skad sie dzieci biora. Niech lepiej przeczyta sobie
              podrecznik do biologi z podstawowki, zanim jakas biedna dziewczyne wpakuje w
              klopoty.
              • Gość: tyu Re: Do Xmenki, soboty i Ala IP: *.BMJ.net.pl 01.06.01, 19:53
                Xmenko! Nie licz na reformowalność Luki pod wpływem książek - wiem coś o tym.
                Może jednak spróbujesz przedstawić swoje zdanie na temat zasad dopuszczalności
                aborcji?
                Soboto! W tym, co piszesz, na pewno coś jest,ale - dla utrudnienia - rozważ
                taką sytuację: w Sparcie słabe i kalekie dzieci LEGALNIE, wyrokiem starszyzny,
                zabijano. Teoretycznie Spartanki mogły więc uważać i siebie i wydających wyrok
                za wolnych od winy i wyrzutów sumienia. Ale czy NAPRAWDĘ takie były?
                Al! A z nami, to jak w starym żydowskim kawale. Spotkali się raz cadyk z
                Radomska i cadyk z Kołomyi. Świadkowie liczyli na pasjonująca dyskusję - a tu
                nic. Są dla siebie b.grzeczni, ale milczą. W końcu ktoś spytał; czemu. Czemu?
                Ja wiem wszystko i on wie wszystko - o czym tu dyskutować? - odpowiedział cadyk
                z Radomska.
                Pozdrowienia!
                • Gość: Xmenka Re: Do Tyu IP: *.dp.m.bonet.se 01.06.01, 22:51
                  Gość portalu: tyu napisał(a):

                  > Xmenko! Nie licz na reformowalność Luki pod wpływem książek - wiem coś o tym.
                  > Może jednak spróbujesz przedstawić swoje zdanie na temat zasad dopuszczalności
                  > aborcji?

                  W calej debacie przewijaly sie takie hasla jak gwalt, kazirodztwo lub zagrozenie
                  zycia ciezarnej i to byly, moze nie jedyne, ale najwazniejsze czynniki
                  dopuszczajace aborcje. Ale nie badzmy tak bardzo poprawni politycznie i spojrzmy
                  na to ze srony kobiety.
                  Najwazniejsze, zeby kobieta miala prawo wyboru nawet jesli nie kwalifikuje sie
                  pod te wczesniej wymienione punkciki. Jezeli kobieta chce usunac ciaze, to dla
                  niej powod na pewno jest powazny, nawet jesli nam wydawalby sie smieszny. Kobieta
                  zdesperowana i tak pozbedzie sie dziecka. Pytanie tylko w jakich warunkach, a
                  moze przed, czy po jego urodzeniu?
                  Coraz czesciej sie slyszy przeciez o takich przypadkach, ze znaleziono
                  zmaltretowane cialo noworodka zakopane gdzies na podworku, ale kim jest matka?
                  Nikt nie widzial zadnej kobiety w ciazy. Na koniec okazuje sie, ze to byla ta
                  mila dziwczynka znad przeciwka. Naprawde umiala ukryc ciaze.
                  Potem pada szereg pytan dlaczego do tej tragedii doszlo. Moze by nie doszlo,
                  gdyby aborcja byla dozwolona?

                  Do przemyslenia - Xmenka
                  • Gość: tyu Re: Do Xmenki IP: *.BMJ.net.pl 02.06.01, 19:46
                    I znowu - popierając, jak cały czas, zasadę
                    dopuszczalności aborcji, twierdzę, że "diabeł siedzi w
                    szczegółach". Nie może ona być, nawet w okresie, który
                    uważam za dopuszczalny, tj. w pierwszych 8-10
                    tygodniach, traktowana jak jeszcze jedna rutynowa
                    forma antykoncepcji - choćby ze względu na zdrowie
                    kobiety. Ostatecznie - nawet wycięcia wyrostka
                    robaczkowego też nie dokonuje się na życzenie klienta.
                    Uważam natomiast - i ty chyba zgadzamy się całkowicie,
                    że należy intensywnie propagować WSZELKIE "normalne"
                    formy antykoncepcji (tj.nie tylko "watykańska
                    ruletkę") - bez względu na to, czy Wysokim Autorytetom
                    podoba się to, czy nie. Jeśli dobrze pamiętam - kraj,
                    gdzie wolno prawie wszystko, co związane z aborcją -
                    Holandia - ma jeden z najniższych, czy nawet najniższy
                    współczynnik aborcji. Ale też tam wiedza na ten temat
                    jest nieporównanie bardziej rozległa, niż u nas.
                    Pozdrawiam!
            • Gość: luka Re: Do kłamiącego jak najęty Ala IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.01, 12:23
              Gość portalu: Al napisał(a):

              > Dla Luki (szczególnego "obrońcy życia") np
              > niechciana ciaża kobiety to jej sprawa: głupia to niech cierpi.

              Al, uprzejmie proszę o zacytowanie moich wypowiedzi, w których znalazłeś powyższe
              stwierdzenie.
              Jeżeli nie znajdziesz (a nie znajdziesz), to dojdę do wniosku, że albo jesteś
              zawodowym oszczercą, albo idiotą, który nie rozumie po polsku.
              • Gość: Al Re: Do skrytego hipokryty IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 04.06.01, 14:19
                Gość portalu: luka napisał(a):

                > Al, uprzejmie proszę o zacytowanie moich wypowiedzi, w których znalazłeś powyżs
                > ze stwierdzenie.
                > Jeżeli nie znajdziesz (a nie znajdziesz), to dojdę do wniosku, że albo jesteś
                > zawodowym oszczercą, albo idiotą, który nie rozumie po polsku.

                Nie widzę sensu biegania po wątkach (sięgania do poprzedniego tematu o aborcji)
                aby udowodnić ci powyższe poglądy. Nie masz krzty szacunku dla kobiet, które być
                może z własnej winy wpadły w tarapaty (ciąża etc.), zdołałem się o tym przekonać
                i wystarczy, że mam to w pamieci (zapadło mi dość głęboko, jako bzdura do
                potęgi). Zawód mam inny, otoczenie sądzi, że idiotą nie jestem, po polsku
                rozumię. Odpowiedź masz też po francusku w wątku o bombie A. - adieu!
                • Gość: luka Re: Do Ala zatwardziałego kłamcy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.01, 14:54
                  Gość portalu: Al napisał(a):


                  > Nie widzę sensu biegania po wątkach (sięgania do poprzedniego tematu o aborcji)
                  > aby udowodnić ci powyższe poglądy.

                  Naturalnie - nie po to rzucasz w innych błotem, by się następnie do tego
                  przyznawać. Ktoś tu coś wspominał o hipokryzji...

                  > Nie masz krzty szacunku dla kobiet, które być
                  > może z własnej winy wpadły w tarapaty (ciąża etc.), zdołałem się o tym przekona
                  > ć
                  > i wystarczy, że mam to w pamieci (zapadło mi dość głęboko, jako bzdura do
                  > potęgi).

                  Jeżeli aż tak dobrze zmagazynowałeś w pamięci tę "bzdurę", to nie powinieneś mieć
                  chyba kłopotu, ze znalezieniem cytatu? Nie - jak widać, wolisz iść w zaparte.

                  > Zawód mam inny,

                  Sutener?

                  > otoczenie sądzi, że idiotą nie jestem,

                  Bardzo kulturalne i wyrozumiałe otoczenie. A może po prostu się boją?

                  > po polsku rozumię.

                  To już raczej dyskusyjne stwierdzenie.

                  > Odpowiedź masz też po francusku w wątku o bombie A. - adieu!

                  Al, ty to jak król Michał Korybut-Wiśniowiecki: znał siedem języków, ale w żadnym
                  nie miał nic ciekawego do powiedzenia. Ty znasz tylko ze dwa, a przynudzasz
                  jeszcze bardziej, o ciągłych łgarstwach nie wspominając.
                  • Gość: Al Re: Do Luki zatwardziałego....... IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 05.06.01, 10:14
                    Gość portalu: luka napisał(a):

                    > Naturalnie - nie po to rzucasz w innych błotem, by się następnie do tego
                    > przyznawać. Ktoś tu coś wspominał o hipokryzji...

                    Wątek w którym wypisywałes te bzdury jest chyba nieosiągalny. Tematy forum sięgają wstecz do wątków
                    dyskutowanych od 17.05. Zdaje się, że wczesniej twoje zapędy w wyrażaniu swoich wątpliwej jakosci opinii, były
                    znacznie bardziej ostre. A teraz - ot taka prawicowa plastelina.

                    > Sutener?
                    Wybacz, ale pisząc o mnie w ten sposójb nic nie osiagniesz. Ja się twoimi inwektywami nie przejmuje. Sam dojdź do
                    wniosku co ma na celu obrazę: sutener czy hipokryta (ty nim jestes, zas ja nie jestem sutenerem)


                    > > otoczenie sądzi, że idiotą nie jestem,
                    > Bardzo kulturalne i wyrozumiałe otoczenie. A może po prostu się boją?

                    Zdaje się, że straszenie to twoja teoria wychowawczo-obronno- jakastam, oprócz obrażania dyskutantów


                    > jeszcze bardziej, o ciągłych łgarstwach nie wspominając.

                    Nie łżę mówiąc: Dzielisz kobiety na różne kategorie. W skrócie:

                    A. o poglądach prawicowych, obrończynie nienarodzonych - to damy
                    B. o poględach lewicowych, za dostępnoscią aborcji - to baby
                    C. samorealizujące się w dążeniu do pełni swoich praw - to nazifeministki wg ciebie nie kobiety.

                    Taki jest dokładnie twój podział kobiet, dla mnie nie do przyjęcia.
                    • Gość: luka Re: Do Ala zatwardziałego....... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.01, 10:29
                      Gość portalu: Al napisał(a):

                      > Wątek w którym wypisywałes te bzdury jest chyba nieosiągalny. Tematy forum sięg
                      > ają wstecz do wątków
                      > dyskutowanych od 17.05. Zdaje się, że wczesniej twoje zapędy w wyrażaniu swoich
                      > wątpliwej jakosci opinii, były
                      > znacznie bardziej ostre. A teraz - ot taka prawicowa plastelina.

                      Wszystkie wątki są dostępne - jak nie umiesz znaleźć, poradź się administratora.
                      I dowiedź zasadności swoich insynuacji, gdyż idąc w zaparte sytuacji swojej nie
                      polepszasz - łgarzu.

                      > Wybacz, ale pisząc o mnie w ten sposójb nic nie osiagniesz. Ja się twoimi inwek
                      > tywami nie przejmuje. Sam dojdź do
                      > wniosku co ma na celu obrazę: sutener czy hipokryta (ty nim jestes, zas ja nie
                      > jestem sutenerem)

                      Kłamiesz twierdząc, że coś napisałem i odmawiasz wskazania źródła - i jeszcze
                      nazywasz mnie hipokrytą? Uważaj, bo spadniesz z tej swojej szklanej góry
                      zakłamania.

                      > Zdaje się, że straszenie to twoja teoria wychowawczo-obronno- jakastam, oprócz
                      > obrażania dyskutantów

                      To nie teoria, a kiepski żart.

                      > Nie łżę mówiąc: Dzielisz kobiety na różne kategorie. W skrócie:
                      > A. o poglądach prawicowych, obrończynie nienarodzonych - to damy
                      > B. o poględach lewicowych, za dostępnoscią aborcji - to baby
                      > C. samorealizujące się w dążeniu do pełni swoich praw - to nazifeministki wg ci
                      > ebie nie kobiety.

                      Cytaty! Zacytuj moje wypowiedzi, w których podałem taką klasyfikację!

                      > Taki jest dokładnie twój podział kobiet, dla mnie nie do przyjęcia.

                      Zgadza się - ty określasz kobiety mianem "worka na płód"...
                      • Gość: Al Re: Do Luki IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 05.06.01, 14:41
                        Nie chce mi się zbytnio klikać, nie mówiąc o pisaniu. Nakładę ci po raz ostatni do prawicowego
                        łba(dużymi literami): OKRESLENIE WOREK NA PŁÓD JEST MOJEGO AUTORSTWA W ODNIESIENIU
                        DO ROLI JAKĄ WYZNACZASZ TY KOBIECIE I ZOSTAŁO UŻYTE W STOSUNKU DO TWOICH
                        POGLĄDÓW.
                        ODBIERAJĄC KOBIECIE MOŻLIWOSĆ DECYDOWANIA O WYKONANIU ZABIEGU USUNIĘCIA CIĄŻY
                        SPROWADZASZ JĄ DO TAKIEJ WŁASNIE ROLI - WORKA NA PŁÓD - NIE MOGĄCEGO
                        DECYDOWAĆ
                        O SWOIM WŁASNYM "BRZUCHU" .
                        OSWIADCZAM WSZEM I WOBEC, ŻE JESTEM JAK NAJDALEJ OD TAK POJMOWANEJ ROLI
                        KOBIETY. Ty kobiety domagające się takiego prawa okresliłes jako chcące sikać na mur wyżej od
                        mężczyzn!!!
                        KONIEC!!!
                        • Gość: sobota Re a może teraz z innej beczki :co powiecie na temat aborcji IP: *.zetosa.com.pl 05.06.01, 15:24
                          "Soboto! W tym, co piszesz, na pewno coś jest,ale - dla utrudnienia - rozważ
                          taką sytuację: w Sparcie słabe i kalekie dzieci LEGALNIE, wyrokiem starszyzny,
                          zabijano. Teoretycznie Spartanki mogły więc uważać i siebie i wydających wyrok
                          za wolnych od winy i wyrzutów sumienia. Ale czy NAPRAWDĘ takie były?"
                          >> Tyu! Rozważ taką sytuację: Kanibale wpieprzają szczątki swoich i wrogów
                          wierząc ,że z każdym kęsem spływa na nich ich odwaga , męstwo i takie inne
                          jeszcze .Myślisz ,że mogli mieć wyrzuty sumienia ? Na pewno nie !. Bo taka ich
                          kultura /i uroda/ i innej nie znali. Im na myśl nie przyszło ,że to może byc
                          złe.
                          Twój powyższy przykład to nie analogia -to nadużycie i takiej dyskusji nie chce
                          prowadzić.A miało być :"białe jest białe ... a wychodzi czarny to czarne.
                          • Gość: tyu Re: Do Soboty IP: *.BMJ.net.pl 05.06.01, 19:09
                            Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś, z wyjątkiem jednego słowa “nadużycie”.
                            Sama napisałaś: “Przecież to, jak czuje się kobieta zależy od jej świadomości
                            na ten temat”. Więc podałem przykład (ty drugi - o kanibalach), że świadomość
                            to jedno, a obiektywne zło (lub jego brak) to drugie. Bo chyba przecież nie
                            popierasz kanibalizmu. NIE NEGUJĘ - powtarzam jeszcze raz! - prawa kobiet do
                            aborcji. Nie może to jednak być po prostu jeszcze jedna metoda antykoncepcji:
                            zabieg na życzenie klientki, kiedy chce, ile razy chce i z wyłącznego powodu,
                            że chce. Chodziło mi o wywołanie refleksji, że JAKIEŚ ograniczenia są konieczne
                            i że mogą być problemy JESZCZE ważniejsze, niż te związane z psychiką, choć
                            istotnie ten aspekt - też ważny - nie był poruszany i dobrze się stało, że Twój
                            głos dyskusję uzupełnił.
                            Nie rozumiem też, co miałaś na myśli pisząc “czarny”. Jeśli to, co przypuszczam
                            (a nie przypuszczam, że masz mnie za Afrykańczykawink), to pomyliłaś się i to
                            srodze!
                            Pozdrawiam i życzę Ci SPOKOJNYCH przemyśleń. Nadal jestem ciekaw ich wyników.

                            Przy okazji - pozdrawiam również szermierzy walczących obok, o ile w bitewnym
                            zgiełku pozdrowienia te zauważą.
                        • Gość: luka Re: Do wrzeszczącego Ala IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.01, 15:57
                          Gość portalu: Al napisał(a):

                          > Nie chce mi się zbytnio klikać, nie mówiąc o pisaniu.

                          Myśleć też ci się nie chce.

                          > Nakładę ci po raz ostatni do prawicowego
                          > łba(dużymi literami): OKRESLENIE WOREK NA PŁÓD JEST MOJEGO AUTORSTWA W ODNIESIE
                          > NIU
                          > DO ROLI JAKĄ WYZNACZASZ TY KOBIECIE I ZOSTAŁO UŻYTE W STOSUNKU DO TWOICH
                          > POGLĄDÓW.
                          > ODBIERAJĄC KOBIECIE MOŻLIWOSĆ DECYDOWANIA O WYKONANIU ZABIEGU USUNIĘCIA CIĄŻY
                          > SPROWADZASZ JĄ DO TAKIEJ WŁASNIE ROLI - WORKA NA PŁÓD - NIE MOGĄCEGO
                          > DECYDOWAĆ O SWOIM WŁASNYM "BRZUCHU" .

                          Ciekawe - sprzeciw wobec mordowania niewinnych dzieci to dla Ala sprowadzanie
                          kobiety do roli "worka na płód". Jeszcze ciekawsze jest to, że mnie, rzekomemu
                          prześladowcy kobiet, takie określenie by nie przyszło do "prawicowego łba", co
                          naturalnie dowodzi mojej ograniczoności - lewicowy łeb Ala wyprodukował to
                          określenie bez problemu i zbędnych wątpliwości.
                          No cóż - skoro Al uważa, że dzieci przynoszą bociany, a ciąża to coś w rodzaju
                          choroby, którą kobiety powinny chirurgicznie leczyć, bez pytania się
                          partnera\męża o zdanie, to faktycznie określenie "worek na płód" dosłownie
                          charakteryzuje jego stosunek do płci przeciwnej.

                          > OSWIADCZAM WSZEM I WOBEC, ŻE JESTEM JAK NAJDALEJ OD TAK POJMOWANEJ ROLI
                          > KOBIETY.

                          To dlaczego każda twoja wypowiedź temu przeczy?

                          > Ty kobiety domagające się takiego prawa okresliłes jako chcące sikać n
                          > a mur wyżej od mężczyzn!!!

                          No tak, kolejne łgarstwo - napisałem kiedyś, że feminazistki to takie osoby,
                          którym wydaje się, że mogą co najmniej dorównać mężczyznom we wszystkim,
                          ilustrując to powyższym przykładem. Niestety i feminazistki i tępacy nie
                          rozumieją różnic płci, ani nie potrafią zrozumieć czegoś bardziej skomplikowanego
                          od zdania prostego - stąd te Alowrzaski.

                          > KONIEC!!!

                          TO DOBRZE, GDYŻ PRAWIE OGŁUCHŁEM!!!!!!
                          • Gość: Al Re: Dawaj migowym, będzie ciszej. IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 06.06.01, 14:29
                            Gość portalu: luka napisał(a):

                            > Myśleć też ci się nie chce.

                            Myślę, oczywiście, głównie o twoim durnym stanowisku w tej i kilku innych
                            sprawach

                            > Ciekawe - sprzeciw wobec mordowania niewinnych dzieci to dla Ala sprowadzanie
                            > kobiety do roli "worka na płód". Jeszcze ciekawsze jest to, że mnie, rzekomemu
                            > prześladowcy kobiet, takie określenie by nie przyszło do "prawicowego łba"

                            Przychodzi ci za to wiele innych dziwaczniejszych pomysłów. Tematów raczej nie
                            dyskutujesz a zachwycasz się swoim "stylem", wiedza albo jeszce czymśtam.

                            > naturalnie dowodzi mojej ograniczoności - lewicowy łeb Ala wyprodukował to
                            > określenie bez problemu i zbędnych wątpliwości.
                            > No cóż - skoro Al uważa, że dzieci przynoszą bociany, a ciąża to coś w rodzaju
                            > choroby, którą kobiety powinny chirurgicznie leczyć, bez pytania się
                            > partnera\męża o zdanie,

                            Jest dokładnie odwrotnie niz insynuujesz. To ja właśnie proponowałem konsultacje
                            z psychologiem i ewentualnym OJCEM. Kłamiesz a to łgarsto przychodzi ci równie
                            łatwo jak segregacja kobiet zgodnie z pogladami.
                            > >
                            > No tak, kolejne łgarstwo - napisałem kiedyś, że feminazistki to takie osoby,
                            > którym wydaje się, że mogą co najmniej dorównać mężczyznom we wszystkim,
                            > ilustrując to powyższym przykładem. Niestety i feminazistki i tępacy nie
                            > rozumieją różnic płci, ani nie potrafią zrozumieć czegoś bardziej skomplikowane
                            > go od zdania prostego - stąd te Alowrzaski.

                            O ile dokonałem prawidłowej analizy powyższych wypocin to przyznajesz się w nim
                            do kategoryzacji kobiet, nie mniej ni więcej, gardząc "feminazistkami" jak je
                            określasz. Czyli stawiasz poza nawiasem sporą grupę kobiet! I to jest własnie
                            twoje umiłowanie płci przeciwnej. Mam wrażenie,że najbardziej jest ci miła Prawie
                            Święta Alicja G. z krainy prawicy.
                            Całość twoich tekstów to narcyzm pomieszany z trudnym do zniesienia poczuciem
                            wyższości wobec adwersarzy.
                            >
                            > > KONIEC!!!
                            >
                            > TO DOBRZE, GDYŻ PRAWIE OGŁUCHŁEM!!!!!!

                            Sądziłem, że od dawna jesteś głuchy, szczególnie na rozsadne glosy z lewa, a
                            reakcje przypominaja raczej alergię. Zastosuj się do rady zamieszonej w tytule
                            Bez pozdrowień prawicowy kobietożerco feministek.
                            • Gość: luka Re: Ty i tak nawet cepem nie zrozumiesz... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.01, 15:07
                              Gość portalu: Al napisał(a):

                              > Myślę, oczywiście, głównie o twoim durnym stanowisku w tej i kilku innych
                              > sprawach

                              Ale idzie ci to jak po grudzie, nieprawdaż?

                              > Przychodzi ci za to wiele innych dziwaczniejszych pomysłów.

                              Geniusz jest szaleńcem tylko dla kretynów.

                              > Tematów raczej nie
                              > dyskutujesz a zachwycasz się swoim "stylem", wiedza albo jeszce czymśtam.

                              Cytaty! Udowodnij te pomówienia, tchórzu.

                              > Jest dokładnie odwrotnie niz insynuujesz. To ja właśnie proponowałem konsultacj
                              > e
                              > z psychologiem i ewentualnym OJCEM. Kłamiesz a to łgarsto przychodzi ci równie
                              > łatwo jak segregacja kobiet zgodnie z pogladami.

                              "Ewentualny ojciec"... Ty chyba naprawdę myślisz, że w ciążę można zajść od
                              wiatru. Przedyskutuj sobie problem z psychologiem.

                              > O ile dokonałem prawidłowej analizy powyższych wypocin

                              Naturalnie, że nie - jak zwykle.

                              > to przyznajesz się w nim
                              > do kategoryzacji kobiet, nie mniej ni więcej, gardząc "feminazistkami" jak je
                              > określasz. Czyli stawiasz poza nawiasem sporą grupę kobiet!

                              Al, przecież te baby same chcą, by traktować je jak mężczyzn - więc o co ci
                              chodzi?
                              A feminazistki to nie "spora grupa kobiet", jeno niewielka, ale za to hałaśliwa
                              banda lewicowych czarownic.

                              > I to jest własnie
                              > twoje umiłowanie płci przeciwnej. Mam wrażenie,że najbardziej jest ci miła Praw
                              > ie Święta Alicja G. z krainy prawicy.

                              Przepraszam, kto taki?

                              > Całość twoich tekstów to narcyzm pomieszany z trudnym do zniesienia poczuciem
                              > wyższości wobec adwersarzy.

                              To idź do toalety i ulżyj żołądkowi. Czy ja cię zmuszam do korespondowania ze mną?

                              > Sądziłem, że od dawna jesteś głuchy, szczególnie na rozsadne glosy z lewa, a
                              > reakcje przypominaja raczej alergię.

                              Głuchota raczej nie przeszkadza przy pisaniu via internet...
                              A głosów nie słyszę ani z lewa, ani z prawa - jeżeli natomiast do ciebie
                              dobiegają jakieś niezidentyfikowane szepty, to po wizycie u psychologa zgłoś się
                              w poradni zdrowia psychicznego; może lekarzom uda się złagodzić twoją
                              schizofrenię.

                              > Zastosuj się do rady zamieszonej w tytule.

                              Nie przyjmuję rad od schizofreników i kłamców - źle się na tym wychodzi.

                              > Bez pozdrowień prawicowy kobietożerco feministek.

                              Mniam, mniam... Tfu! Łykowate to jakieś i aromat raczej nie ten... Widzisz, nawet
                              w smaku feminazistki są gorsze od prawicowych świń.
    • Gość: JK Re: a moze teraz z innej beczki - co powiecie na temat aborcji??? IP: 213.77.27.* 06.06.01, 17:46
      Masz kobietę jak ma się krowę. Lupiłes i już. A niech no kto inny ją użyje. No,
      no ! Grożnie machasz pięścią. I głupio. Ciekawe co twoja kobieta na to ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka