Dodaj do ulubionych

Zabytkowa kaplica

IP: *.a.pppool.de 20.05.04, 23:51
"Na pograniczu Bytomia i Piekar Śląskich w polu stoi zniszczona kapliczka.
Otaczają ją lipy. Kapliczka jest zabytkiem. Przychodzą tam z kwiatkami i
świeczkami ludzie z okolicznych stron, ale nie są w stanie uratować tego nie-
zwykłego miejsca.
Jest poniedziałek, pada deszcz. Dojeżdżam do miejsca, w którym znajduje się
kapliczka (Maryjo Wspomóż) . Usytuowana jest na granicy, ale po stronie
Piekar. Niedaleko przebiegają tory, a po drugiej stronie jest już Bytom. Z
większej odległości kaplicy nie widać - wokół niej rosną lipy (około 10
wielkich stuletnich drzew). Te lipy, podobnie jak kaplica, są zabytkowe.
Do kaplicy prowadzą schodki, na których leży rozbite szkło butelkowe i gruz.
Nie ma już drzwi i okien, ani witraży. W środku podobnie: gruz, liście i w
miejscu gdzie kiedyś stał ołtarz – wypalone świeczki, święte obrazki. Widać,
że ktoś tu przychodzi, modli się, że miejsce to nie jest zapomniane i
opuszczone.
Natomiast dookoła kapliczki widok podobny. Leżą potrzaskane dachówki,
odrąbane cegły, gruz, śmieci. Sam mur zaś pomalowany przez pseudo-
grafficiarzy.
Pięć dni!
Po kilku dniach przyjeżdżamy zrobić zdjęcia. Jest sobota. Minęło zaledwie
pięć dni. Ktoś ukradł żelazny krzyż, zniszczył także część murowana, na
której ów ażurowy krzyż stał. Wejść do środku jest jeszcze trudniej. Nie ma
miejsca wokół wejścia gdzie nie leżałby gruz. A w środku – ktoś położył dwa
duże obrazy ścienne z wizerunkami: Pana Jezusa i Świętej Rodziny. Są więc
oprócz wandali , ci którym leży na sercu los tego miejsca. Przejeżdżają tędy
rowerzyści, miejsce to bowiem znajduje się przy szlaku turystycznym.
Zatrzymują się, wchodzą do kapliczki, modlą się. Jadą dalej. Chwilę później,
kiedy już odjeżdżamy w drodze spotykam mieszkankę Bytomia. Trzyma w ręku
kwiaty polne:
Za kilka dni jest Matki Boskiej Zielnej, dlatego dzisiaj wyszłam pozbierać
trochę kwiatków, ziół i zbóż. – mówi bytomianka - Kaplicę pamiętam odkąd
tutaj nas przesiedlono w 1945 roku. Miałam wtedy 7 lat. W te tereny
chodziliśmy paść kozy. Każdy dzień zaczynaliśmy od litanii, modlitwy właśnie
w tej kaplicy „Maryjo Wspomóż”. W środku był ołtarz, tabernakulum, obraz i
krzyż. A nad wejściem był piękny witraż Matki Boskiej Polnej.
Pamiętam też późniejsze czasy kiedy tymi dróżkami szły procesje wiernych na
nabożeństwa (czy to majowe, czy różańcowe) i msze święte. Chodziliśmy wtedy z
pięknymi figurami. Ja jako parafianka kościoła Św. Barbary chodziłam z figurą
właśnie Barbary. Teraz jestem parafianką kościoła Św. Trójcy w Bytomiu. Mnie
się serce kroi jak widzę, to miejsce tak zniszczone... Trzeba coś zrobić z
tymi wandalami niszczącymi to święte miejsce. Że też takim ręka nie uschnie,
za naszych czasów to byłoby nie do pomyślenia!
Zniszczona kaplica to nie tylko problem wandali. Stoi tutaj o wiele więcej
znaków zapytania. Odpowiedzi jednak nie ma już od dobrych kilku lat. Stan
pogarsza się, ale nikt nie robi nic żeby to zmienić. Jeszcze 10 lat temu, gdy
opiekował się tą kaplica starszy pan, odbywały się tutaj nabożeństwa, ale
kiedy zmarł właściwie nie ma nikogo, kto by pilnował tego miejsca. Skutek
jest taki, że kaplica niszczeje, popada w ruinę z dnia na dzień.
Jaka ona jest?
Jeszcze rok temu, kiedy na zlecenie ks. Henryka Kuczoba (proboszcza parafii w
Piekarach Śląskich – Dąbrówce Wielkiej), wykonano wstępną ekspertyzę
budowlaną, kaplica wyposażona była w drzwi , okna i kraty. Dzisiaj śladu po
wymienionych elementach już nie ma. Raport ocenił stan budowli na zły, a
także wytyczył wnioski konserwatorskie, jakie prace powinny zostać podjęte w
możliwie najszybszym czasie. W ostatnim zdaniu opinii czytam: Wysoka wartość
zabytkowa w skali regionu. Ale wszystko wskazuję, że ten ważny i chyba
najistotniejszy argument do nikogo nie przemawia! "
Kto jest zainteresowany tym objektem zabytkowym ??????
Pozdrawiam
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka