sz0k
31.05.12, 14:26
Euro się jeszcze nawet nie zaczęło, a nasz Don Aldzio już został "mistrzem Europy":
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11835337,Niemiecka_prasa_znow_chwali_Tuska___Mistrz_Europy_.html?lokale=warszawa
Powiem szczerze, że czegoś tak kuriozalnego nie czytałem już dawno. "Uwielbienie" Niemiec dla Don Aldzia przypomina mi jako żywo "uwielbienie" carycy Katarzyny dla naszego Stasia. Z jakim rezultatem to chyba wszyscy wiemy.
Proponuję żeby każdy, tak po prostu, na chłopski rozum i w oderwaniu nawet od Polski, Niemiec, czy Tuska, zastanowił się i odpowiedział sobie:
"Czy jeśli jakieś państwo X (najbliższy sąsiad), wychwala pod niebiosa i obsypuje nagrodami, darami i komplementami rząd i władze państwa Y to co to oznacza z punktu widzenia państwa Y?". Z punktu widzenia polityki zagranicznej, suwerenności i niezależności państwa Y. Czy to dobrze, czy źle? Czy to oznacza mocną pozycję w danym regionie, czy słabą?
Dla ułatwienia można sobie podstawić np. pod państwo X - Rosję, a Y - Ukrainę.