Dodaj do ulubionych

Powiedzial Szkop - co wiedzial :O)

09.11.12, 14:20
A znana mu byla madrosc z nog powalajaca:

"Nie ma ateizmu bez pojecia Boga"

Bardzo mocne to bylo, ufff.

Pytanie tylko co z tego wynika. Tak jak nie wiem co wznioslego wynika z tego, ze nie ma tylu bez przodu, lub ze np. nie ma wolny bez zniewolony.

Kiedys wszyscy, lub prawie wszyscy, wierzyli w przerozne kretynizmy, a sceptyk na miare Sokratesa trafial sie raz na kilkaset lat. I jesli nawet ktos nie wierzyl to wolal isc ze stadem - bez ujawniania sie. Tak bylo wygodniej i bezpieczniej.

Najpierw, przez bardzo dlugi czas istnial sobie niekwestionowany bog (bogowie, sily nadprzyrodzone...) a dopiero pozniej pojawili sie sceptycy kwestionujacy istnienie powyzszych. Ale istotnie, gdyby wczesniej nie wystepowalo zjawisko powszechnego skretynienia to pozniej nikt nie musialby pukac sie w czolo.
W tym to sensie ateizm "zawdziecza" swe istnienie teizmowi.
Obserwuj wątek
    • oleg3 Miłe to Sokratesie, że zgadzasz się 09.11.12, 14:40
      ze Szkopikiem. surprised)
      • benek231 Masz nadzieje, ze niedlugo wypije cykute :O) 10.11.12, 02:38
        Mysle, ze z ta "zgoda" to "lekkie" przegiecie.

        Gdybym chcial to zaparzylbym sobie i cykuty, jako ze w ogrodzie rosnie mi tego scierwa ze dwa metry kwadratowe.


        • benek231 PS: Masz nadzieje, ze niedlugo wypije cykute :O) 10.11.12, 04:23
          benek231 napisał:

          > Mysle, ze z ta "zgoda" to "lekkie" przegiecie.
          >
          >
          Formalistyczny truizm Szkopa mozna tez zinterpretowac nastepujaco: "to dzieki nam my okrzyknelismy was ateistami". Bo chyba nie sadzisz, Oleg, ze to my sami tak sie nazwalismy.
    • rycho7 najpierw byl strach 09.11.12, 20:24
      benek231 napisał:

      > Najpierw, przez bardzo dlugi czas istnial sobie niekwestionowany bog

      Jeszcze wczesniej czlowiek byl zwierzyna lowna. Otaczal go niezrozumialy, straszny swiat. Pozniej czlowiek zaczal "racjonalizowac" swoje strachy przykladowo wymyslajac boga piorunow Jahwe (Baal, Zeus, Jowisz, Perun). Pozniej napuscil na siebie multiplikacje jazni boga pirunow. A pioruny sa jak byly.
      • qwardian Re: najpierw byl strach 10.11.12, 00:10

        Jeszcze wczesniej czlowiek byl zwierzyna lowna. Otaczal go niezrozumialy, straszny swiat

        Przyszli światli ateiści i ci z kolei zapolowali na Boga,. A w żołądku pusto. Skrócona historia RWPG.
        -
        "Komunistyczne idee były (dla mnie) prostą kontynuacją Oświecenia"
        Zygmunt Bauman
        www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/iluminaci/dolar.html
        • rycho7 Re: najpierw byl strach 10.11.12, 06:30
          qwardian napisał:

          > Jeszcze wczesniej czlowiek byl zwierzyna lowna. Otaczal go niezrozumialy, st
          > raszny swiat

          >
          > Przyszli światli ateiści i ci z kolei zapolowali na Boga,. A w żołądku pusto. S
          > krócona historia RWPG.

          Niespojnosci wewnetrzne oraz zewnetrzne (z empiria) pokazuja co Ci religia porobila z mozgiem. "Historia RWPG" wrecz pokazuje co "komunistom" religia porobila z mozgiem. "Humanizm" zamiast skutecznosci.

          Wychodzi na to, ze haszysci nauczyli mnie jednego, najpierw nalezy usunac wszelkie przeszkody a pozniej nalezy zaczac myslec o budowaniu swiata powszechnej szczesliwosci. Armagedon poprzedzi Sad Ostateczny. Czysty, prawidlowy makiawelizm.
          • pro100 bezpodstawnie uzurpujesz 10.11.12, 18:07
            rycho7 napisał:


            > Wychodzi na to, ze haszysci nauczyli mnie jednego, najpierw nalezy usunac wszel
            > kie przeszkody a pozniej nalezy zaczac myslec o budowaniu swiata powszechnej sz
            > czesliwosci. Armagedon poprzedzi Sad Ostateczny. Czysty, prawidlowy makiawelizm
            > .
            sobie pierwszeństwo
            • rycho7 Re: bezpodstawnie uzurpujesz 10.11.12, 18:48
              pro100 napisał:

              > sobie pierwszeństwo

              Ne wiem co i dlaczego mialbym sobie uzurpowac. Empiria ewentualnie zadecyduje o pierwszenstwie. Ja slownie nawet nie zamierzam. A o efektach bedzie mozna mowic gdy bedzie juz po ptokach.

              W warstwie slownej posluzylem sie nieomal wylacznie cytatami, odwolaniami do skojarzen, do tradycji. Nie twierdze, ze moje, nie zawlaszczam. Ciekaw jestem, czy przynajmniej Ty wiesz o czym Ty piszesz. Ja nie.
    • gandalph Re: Powiedzial Szkop - co wiedzial :O) 09.11.12, 21:45
      Mówienie, że "Nie ma ateizmu bez pojecia Boga" , jest zwykłym błędem logicznym. Zwolennikom takiego poglądu pie.rzy się w główkach; im się wydaje, że ateizm to katolicyzm à rebours, że ateista to nie-katolik, że skoro katolicy wierzą w Boga, a ateiści w niego nie wierzą, to znaczy, że tym samym istnienie ateizmu jest jakąś pochodną wiary. Ale nie wierzyć w Boga (wyznawanego przez katolików) może równie dobrze oznaczać wiarę w Allaha, Swarożyca czy inne Mzimu. (Kłopot już jest z buddyzmem). Tymczasem ateiści to ci, którzy odrzucają wszelkie stwory nadprzyrodzone, a wszelkie inne dywagacje na ten temat są igraszkami lingwistycznymi, które wynikają wyłącznie z ułomności języka, a nie z istoty rzeczy.
      • gandalph Re: Powiedzial Szkop - co wiedzial :O) 09.11.12, 21:46
        BTW: zajrzyj, benek, na pocztę w GW.
      • piq co ty wiesz o logice, heheh,... 10.11.12, 02:24
        ...pisząc "ateizm" już używasz pojęcia "bóg" (greckie teos przez theta na początku, wywodzący się wszak etymologicznie z wcześniejszych pojęć typu "deva"). Bez pojęcia "bóg" nie ma pojęcia "ateizm", a jeśli ateizm staje się czymś nienazwanym, to znika w ogole z mózgu i go nie ma. Nie istnieje i nie ma właściwości. Może je odzyskać tylko wtedy, gdy będzie je można mu przypisać, a przypisać coś można tylko czemuś nazwanemu, choćby hipotetycznie. Można oczywiście nazwać ten ateizm in potentia np. "bubu", ale zaraz potem trzeba mu przypisać właściwości, by go określić, czym jest.

        No więc przypiszmy bubu właściwości: bubu odrzuca istnienie nadprzyrodzoności (tu wprowadzę poprawkę do twojej nielogicznej wypowiedzi, gdyż ateizm, który nazwaliśmy hipotetycznie bubu, aby nie używać pojęcia "bóg", a więc owo bubu odrzuca nie tylko stwory, ale i nadprzyrodzone nieosobowe moce, np. mana). Pośród tego, co bubu odrzuca, są zatem owe nadprzyrodzone stwory, a pośród nich nadprzyrodzone moce osobowe. Czyli "duchy", "strzygi", "bóstwa" czy też "bogowie", a pośród nich jakiś osobowy "bóg".

        Zatem jeśli, kolego drogi, nie użyjesz pojęcia "bóg" - lub równoważnego, to bubu nie będzie istniało, gdyż nie będzie miało właściwości aka atrybutów odróżniających je od na przykład czegoś określanego nazwą "humor". Albo "kaka", albo "gumowa pyta".

        Chyba że ograniczymy istnienie "bubu" do samego ciągu dźwięków bądź znaków bez innych właściwości. No ale wówczas bubu znajdzie się w tej samej kategorii co !@#$ albo śąęć. Czyli nie będzie ze sobą niosło żadnego znaczenia.

        I w ten sposób dowiedliśmy, że pojęcie "bóg" (lub równoważne) jest konieczne do istnienia ateizmu poza sferą czysto lingwistyczną, gdyż jest konieczne do określenia jego właściwości, które sprawiają, że bubu to bubu, pardą, ateizm to ateizm.

        To jest prawdziwa logika, synu.
        • benek231 Oczywiscie, ze nie ma reakcji bez akcji :O) 10.11.12, 03:13
          Tylko z ateizmem sprawy nieco sie komplikuja. Ateistami okrzyknieci zostali w Polsce najpierw ludzie niewierzacy, po prostu. Pare setek lat temu wystarczylo by ktos najniewinniej nie wierzyl by wrabiano go w wystepowanie przeciwko Bogu - by wrabiano go w anty_teizm.

          Gdy tymczasem a_teista = bezbozny = niewierzacy.

          Jedyny problem w tym, ze nie_wiara niekoniecznie musi byc reakcja na wiare. Ja, tak naprawde, od dziecinstwa nie wierzylem w te baje - tak samo jak w inne baje. One wszystkie zwyczajnie po mnie splywaly. Na ile sensownym bedzie wiec swierdzenie, ze nie ma mojej "a_bajkowosci" bez pojecia bajki? Bo mnie sie wydaje, ze ja bylbym "a_bajkowy" i pod nieobecnosc bajek. Tyle, ze i pod nieobecnosc samego terminu (a_...).

          Jak widzisz tresc a_teizmu jest nieco glebsza od jego formy slownej.
          • dachs Wierzę, nie wierzę, wierzę, że nie 10.11.12, 12:16
            benek231 napisał:

            > Tylko z ateizmem sprawy nieco sie komplikuja. Ateistami okrzyknieci zostali w P
            > olsce najpierw ludzie niewierzacy, po prostu.

            Nie wiem kto ich "okrzykał", ale mam wrażenie, że ateistą jest też człowiek niewierzący, po prostu. Ale nie tylko. Ateistą może być taki, który sobie tego pytania w ogóle nie zadaje,
            Ja tu widzę tylko jednego ateistę . Tylko w postach AndrzejaG znaleźć można spokojną, niewiarę w Boga, wypływającą z jego własnej siły i zamiłowania do konkretu.
            Andrzeja Bóg naprawdę nie obchodzi i wypowiada się na jego temat tylko zaczepiony.
            Sam zreszta określa sie jako agnostyk. Myślę, że nie ma tu sprzeczności. Nie rozsądza istnienia Boga, gdyż niezależnie od tego, w którą stronę by rozsądził, żyłby i tak po swojemu, bez pomocy Boga. A-teistycznie właśnie.
            Czy bardzo się mylę, Andrzeju?

            > Pare setek lat temu wystarczylo by ktos najniewinniej nie wierzyl by wrabiano go w
            > wystepowanie przeciwko Bogu - by wrabiano go w anty_teizm.

            Parę setek lat temu może, ale też nie tak napewno.
            Ty w każdym razie jesteś typowym anty-teistą.
            Bez Boga przecież byś nie istniał na tym forum. Na palcach jedenj reki można policzyć Twoje posty, w których nie wspominasz o Bogu, albo o kościele, albo przynajmniej przyczepiasz łatkę wierzącym.
            Twoja gorliwość w nawracaniu nas dorównuje jedynie żarliwości apostołów. A im bardzo na tym zależało. Tobie najwyraźniej też.
            AndrzejG nie wierzy w Boga. I robi swoje i nikogo nie usiłuje przekonać. Bo skoro nie wierzy, to cała sprawa nie warta zachodu i czasu na pisanie o tym. Są fajniejsze i ważniejsze rzeczy na tym pięknym świecie.
            Ty wierzysz, że Boga nie ma, Krzysiu. Tak bardzo chcesz, żeby go nie było, że nie ustajesz o tym pisać. Inne pytanie to, czy bardziej chcesz nas przekonać, czy siebie?
            W każdym razie temat Cię zaprząta obsesyjnie. Niewiele różni się to od obsesji religijnych. Powiedziałbym, że nawet wcale.

            > Jedyny problem w tym, ze nie_wiara niekoniecznie musi byc reakcja na wiare.

            Reakcją nie. Nigdy nie twierdziłem, że niewiara jest reakcją na wiarę. Niewiara bez wiary nie istnieje po prostu. Nie ma, nieiwary sobie nie wymyślisz.
            Niewiara wystepuje dopiero tam, gdy człowiek zostaje skonfrontowany z czym, czego nie może bezpośrednio sprawdzić.
            Niewierny Tomasz, po srawdzeniu nie uwierzył - wsadził palec i wiedział.
            Ale mało jest szczęśliwców mających okazję do bezpośredniej weryfikacji swoich wątpliwości.
            Tym pozostaja wiara, lub niewiara.
            W niewierze zawarty jest sceptycyzm.
            W wierze zawiera się nadzieja. Także w "wierze, że nie".
            • andrzejg Re: Wierzę, nie wierzę, wierzę, że nie 10.11.12, 13:05
              dachs napisał:

              > Andrzeja Bóg naprawdę nie obchodzi i wypowiada się na jego temat tylko zaczepio
              > ny. Sam zreszta określa sie jako agnostyk. Myślę, że nie ma tu sprzeczności. Nie ro
              > zsądza istnienia Boga, gdyż niezależnie od tego, w którą stronę by rozsądził, ż
              > yłby i tak po swojemu, bez pomocy Boga. A-teistycznie właśnie.
              > Czy bardzo się mylę, Andrzeju?
              >

              hmmm, nie wiem
              Muszę to przemyślec.Albo podrzucę ten kawałek żonie.Ona o mnie wie wszystko


              Ale w tej dyskusji nie chodzi o istnienie Boga, tylko o istnienie ateizmu bez pojęcia Boga.
              Tu zdecydowanie jestem za opcją,że ateizm może istnieć bez tego pojęcia. Pisząc o Bogu pewnie miałeś na myśli naszego Boga , katolickiego. Ale są przecież inne wyznania , a w nich z pewnością też są ateiści ( u Żydów ponoć jest ich pełno) , czyli zjawisko ateizmu jest powszechne. Zatem pojęcie Boga musimy rozumieć globalnie, ogólnie , nie wyrózniając żadnej z wiar. Tutaj już mogę nawiązać do postu do Olega. Dlaczego ateizmu nie traktować jak praw naturalnych , które istniały , choć ludzie nie zdawali sobie z tego sprawy?



              A.
              • oleg3 Re: Wierzę, nie wierzę, wierzę, że nie 10.11.12, 14:10
                andrzejg napisał:

                > Tutaj już mogę nawiązać do
                > postu do Olega. Dlaczego ateizmu nie traktować jak praw naturalnych , które
                > istniały , choć ludzie nie zdawali sobie z tego sprawy?

                Można Andrzeju. Nie widzę logicznej sprzeczności w przyjęciu, że to, co teraz nazywamy ateizmem było cechą (relacją jednoelementową) jakiegoś osobnika czy osobników żyjących przed pojawieniem się idei Boga. Nie wiem czy to zgodne z hipotezami naukowymi czy metafizycznymi, ale to teraz bez znaczenia.

                Tylko jedno zastrzeżenie: czy pustka metafizyczna (bo tylko o takim rodzaju ateizmu mówimy) jest tym co teraz rozumiemy przez ateizm. Czy szympans jest ateistą?
                • pikrat Nie kazdy szympans jest ateista 10.11.12, 15:47
                  ..... ale kazdy ateista jest szympansem.


                  Ironizowalem, oczywiscie. Kazdy ateista jest przeciez orangutanem.smile

                  Bardzo to wszystko uczonewink
                  • rycho7 Re: Nie kazdy szympans jest ateista 10.11.12, 19:24
                    pikrat napisał:

                    > ..... ale kazdy ateista jest szympansem.
                    > Ironizowalem, oczywiscie. Kazdy ateista jest przeciez orangutanem.smile

                    Kazdy ma ironie na swoja miare. Mnie pochodzenie od szympansow nie obraza. Obraza mnie to, ze ja z Toba mamy wspolnych przodkow. Jest to niestety prawdziwe i konieczne.

                    Ja nie jestem w stanie stwierdzic czy kazdy szympans jest ateista. Ze wzgledu na trudnosci komunikacyjne trudno lub nie da sie stwierdzic, czy ktorys z szympansow wymyslil sobie boga. Nie da sie tego eksperymentu przeprowadzic przez nauczenie szympansa pojecia boga gdyz zafalszuje to wynik. To falsz wynikajacy z katechezy. Po zlikwidowaniu katechezy z dodatkami moznaby przeprowadzic taki eksperyment na ludziach. O ile ktorykolwiek pomny procesu likwidacji mialby odwage przyznac sie do znajomosci pojecia boga.
              • gandalph Re: Wierzę, nie wierzę, wierzę, że nie 10.11.12, 18:16
                "Ale w tej dyskusji nie chodzi o istnienie Boga, tylko o istnienie ateizmu bez pojęcia Boga.
                Tu zdecydowanie jestem za opcją,że ateizm może istnieć bez tego pojęcia. Pisząc o Bogu pewnie miałeś na myśli naszego Boga , katolickiego. Ale są przecież inne wyznania , a w nich z pewnością też są ateiści ( u Żydów ponoć jest ich pełno) , czyli zjawisko ateizmu jest powszechne. Zatem pojęcie Boga musimy rozumieć globalnie, ogólnie , nie wyrózniając żadnej z wiar. Tutaj już mogę nawiązać do postu do Olega. Dlaczego ateizmu nie traktować jak praw naturalnych , które istniały , choć ludzie nie zdawali sobie z tego sprawy?
                "

                Całkowicie zgadzam się z tym, co więcej, sądzę, że zjawisko (nie pojęcie, lecz zjawisko) nazwane później ateizmem istniało znacznie wcześniej niż jakakolwiek religia.
                To nie jest matematyka, gdzie zdefiniowanie jakiegoś pojęcia równocześnie tworzy określony byt kryjący się za nim, np. zdefiniowanie ciągu równocześnie tworzy, co prawda abstrakcyjny, ale jednak byt właśnie tak nazywany.
                W sferze przyrodniczo-społecznej jest zupełnie inaczej; pewien minerał o składzie SiO4 istniał znacznie wcześniej niż nazwa "kwarc", zjawisko grawitacji istniało i przed Newtonem, który podjął próbę jego opisania. I tak dalej. Epoka, nazywana dzisiaj feudalizmem, istniała w najlepsze bez tej nazwy; nazwano ją zapewne post factum. Romantyzm (w literaturze, czy ogólnie - w sztuce) był wcześniej niż pojawiła się nazwa. I tak dalej.
                Wiązanie ateizmu z jakimkolwiek bogiem jest nieporozumieniem, to nie jest żadna analiza sensu pojęcia lecz czysto lingwistyczne igraszki słowne.
                • dachs Re: Wierzę, nie wierzę, wierzę, że nie 10.11.12, 19:35
                  gandalph napisał:


                  > Wiązanie ateizmu z jakimkolwiek bogiem jest nieporozumieniem, to nie jest żadna
                  > analiza sensu pojęcia lecz czysto lingwistyczne igraszki słowne.

                  To co czyni człowieka różnym od zwierzęcia jest właśnie zdolność do "lingwistycznych igraszek słownych". Przy ich pomocy bowiem definiujemy świat. Jako człowiek wiekowy już, mam antyciała na nowomowę, na naginania pojęć i przekłamywanie słów.
                  Rób to sobie dalej, ale żebyś się drutem kolczastym z..ał, to i tak przekonasz tylko swoich przyjaciól po nowomowie, że a-"teizm" był możliwy bez "teizmu".
                  To co było przedtem to była zwykła nieświadomość Boga, ale w żadnym wypadku ateizm.
                  Z tym, że już nie upieram się, iż ateizm wymaga wysiłku intelektualnego.
                  Przepraszam wszystkich, których o to posądziłem.
                  • gandalph Re: Wierzę, nie wierzę, wierzę, że nie 10.11.12, 20:08
                    dachs napisał:


                    > To co czyni człowieka różnym od zwierzęcia jest właśnie zdolność do "lingwistyc
                    > znych igraszek słownych". Przy ich pomocy bowiem definiujemy świat.
                    Nie! Nie rozumiesz istoty sporu!
                    Powtórzę pytanie: dyskutujemy o nazwach czy o zjawiskach?
                    W którymś miejscu w tym wątku podałem przykład NAZWY "świnka morska". Z analizy czysto lingwistycznej, czyli igraszek słownych, kompletnie nic nie wynika, może wręcz prowadzić na manowce. Zwierzątko istniało sobie na długo wcześniej zanim je tak nazwano. Co jakiś czas media donoszą o odkryciu nowego gatunku fauny lub flory, z tymi odkryciami idą w parze nowe nazwy. Czy mam zatem rozumieć, że to nazwa o czymś przesądza, czy po prostu chodzi o to, że odkryto coś, co istniało, a o czym nikt nie miał pojęcia?
                    Podobnie zjawisko, które POTEM, nazwano ateizmem, istniało znacznie wcześniej zanim je tak nazwano. Gdybym chciał być złośliwy, to rozumując w Twój sposób powiedziałbym, że w czasach Chrystusa w ogóle nie było chrześcijan, bo Nowy Testament nie używa określenia chrześcijanin/chrześcijaństwo. (To, że nie ma go w Starym, jest dość oczywiste). To określenie powstało później wobec pewnego stanu zastanego.
                    Równie dobrze można było nazwę zjawiska ateizmu sformułować inaczej, i co wtedy?

                    Powtórzę na koniec: ateiści (cóż za nazwa!) to ci, którzy nie wierzą w żadne istotny nadprzyrodzone a nawet nie zaprzątają sobie tym głowy (bo i po co?). Do istnienia tego zjawiska nie jest konieczne istnienie obok ludzi, którzy w takie coś wierzą.

                    >
                    • piq zamiast "ateizm" daj nazwę "bubu",... 10.11.12, 20:17
                      ...żeby oderwać się od nazwy "bóg" i zdefiniuj, czym jest owo bubu nie używając pojęcia "bóg". Zbiór "Istoty nadprzyrodzone" zawiera również "bogi", a wśród nich "boga", a zatem to ty uprawiasz igraszki lingwistyczne. Jeśli nie potrafisz zdefiniować "bubu" nie używając pojęcia "bogów" wśród cech odróżniających "bubu" od na przykład "solipsyzmu", to dam ci w nagrodę jarzynę do zupy.
                      • rycho7 Re: zamiast "ateizm" daj nazwę "bubu",... 10.11.12, 21:00
                        piq napisał:

                        > ...żeby oderwać się od nazwy "bóg"

                        Ponizej poslugiwalem sie pojeciem flogistonu. Ty to zignorowales, wiec po co dalsze bleble?
                        • piq flogiston, rychu, ma nazwę... 10.11.12, 21:18
                          ...i właściwości. Wiadomo, co to flogiston i co miał robić, a nie robi, i że jest w każdej historii nauki. Nielogiczne jest, że ateizm ma być na innych prawach niż flogiston, bo niby dlaczego?
                          • rycho7 Re: flogiston, rychu, ma nazwę... 10.11.12, 21:29
                            piq napisał:

                            > ...i właściwości.

                            Najwazniejsza jego wlasciwoscia jest nieistnienie. Wlasciwoscia takze Boga dla ateistow.

                            > Nielogiczne jest, że ateizm ma być na innych prawach niż flogiston, bo niby dlaczego?

                            To Twoja teza, Ty sobie z nią radź.

                            Ja uzylem flogistonu zamiast bubu.
                      • gandalph Re: zamiast "ateizm" daj nazwę "bubu",... 10.11.12, 21:14
                        Dla ciebie napis JAN KOWALSKI na płocie jest tym samym co osobnik homo sapiens nazywający się Janem Kowalskim. Nie rozróżniasz między zjawiskiem a opisującym je pojęciem, i ci się w związku z tym wszystko pieprzy, oops, to nie jest pieprzenie, to jest ustawianie wszystkiego pod z góry upatrzoną tezę.
                        • piq twoim problemem jest to, że nie odróżniłeś... 10.11.12, 21:25
                          ...ciągu znaków od treści, które przekazuje ten ciąg. Treść napisu na płocie jest nazwą odróżniającą osobę zaliczaną do zbioru Janów Kowalskich od osób zaliczanych na podstawie imienia i nazwiska (kryterium) do innych zbiorów.
                          Zaś sam napis na płocie jest: a) ciągiem znaków b) zestawem plam c) pigmentem przyklejonym do desek – itd. i co tam chcesz.
                          To takie trudne?
                          Jednak nic nie wiesz o logice. Idź i nie bredź więcej.
                          • gandalph Re: twoim problemem jest to, że nie odróżniłeś... 10.11.12, 23:55
                            To ty misiu bredzisz.
                            Ktoś tu się odwoływał do ateistów jako dopełnienia wierzących (czy odwrotnie, ale to bez znaczenia). Posłużę się w związku z tym właśnie tym przykładem. Otóż to nie jest ani święto prawdo, ani tyz prowdo, tylko g..o prowdo. To nie jest żadne dopełnienie. Jeśli ateistów traktować jako zbiór, to stanowią oni część wspólną wszystkich możliwych zbiorów typu: nie-katolik, nie-ewangelik, nie-luteranin, nie-prawosławny, nie-muzułmanin, nie-izraelita, nie-woodoo, nie-hinduista, ... itd. itd. Inaczej mówiąc, są to ludzie, którzy w ogóle nie uznają żadnych istot/bytów nadprzyrodzonych, nie widzą potrzeby wprowadzania takich pojęć, nawet nie zaprzątają sobie nimi głowy; jedynym, co ich wiąże z bogiem (jakimś) jest to, że wiedzą, iż wyznawcy takiego czy innego boga/bożka istnieją.
                            A to, że oni sami czy też wyznawcy jakichś istot nadprzyrodzonych przylepili im niefortunną nazwę ateistów, nie ma żadnego znaczenia. Z samej nazwy kompletnie nic nie wynika. Ale trudno wymagać zrozumienia tego od osobników, którzy nie odróżniają liczby od cyfry, czy konkretnego człowieka od nazwiska, które nosi.
                            Jeżeli dalej tego nie rozumiesz, to już doprawdy nie mój problem.
                            • rycho7 swiat bez Boga 11.11.12, 08:17
                              gandalph napisał:

                              > Jeżeli dalej tego nie rozumiesz, to już doprawdy nie mój problem.

                              Ja analizowalem na ile mozliwe jest w ogole porozumienie miedzy stronami tego sporu.

                              Wedlug katobolszewikow swiat zostal stworzony przez ich prywatniego Boga. Wedlug ateistow wprost przeciwnie, religianci tworza sobie bogow w glowach.

                              Wedlug katobolszewikow jest nielogiczne aby mogl istniec swiat bez Boga poniewaz ten wlasnie swiat zostal stworzony przez Boga. Zgodnie z ta "logika" szatanskim usilowaniem ateistow jest wyparcie Boga ze swiata. Ateistom sie wydaje, ze pozbyli sie Boga jedynie ze swej glowy. Na dodatek wiekszosc ateistow niczego sie pozbywac nie musiala. Niech za przyklad posluza virusy grypy. Nawet glowy nie maja a sa ateistami.
                            • oleg3 Re: twoim problemem jest to, że nie odróżniłeś... 11.11.12, 08:37
                              gandalph napisał:

                              > Ktoś tu się odwoływał do ateistów jako dopełnienia wierzących (czy odwrotnie, a
                              > le to bez znaczenia). Posłużę się w związku z tym właśnie tym przykładem. Otóż
                              > to nie jest ani święto prawdo, ani tyz prowdo, tylko g..o prowdo. To nie jest ż
                              > adne dopełnienie. Jeśli ateistów traktować jako zbiór, to stanowią oni część ws
                              > pólną wszystkich możliwych zbiorów typu: nie-katolik, nie-ewangelik, nie-lutera
                              > nin, nie-prawosławny, nie-muzułmanin, nie-izraelita, nie-woodoo, nie-hinduista,
                              > ... itd. itd.

                              Trudno, bardzo trudno, napisać coś głupszego. Nawet po spożyciu czy w gorączce.
                              Przecież, w swojej nieświadomości, proponujesz to samo co ja: definiujesz zbiory (nie-katolik, nie-ewangelik, nie-luteranin, ...) jako dopełnienie zbioru ( katolik, ewangelik, luteranin, ...). Suma zbiorów ( katolik, ewangelik, luteranin, ...) to zbiór teistów, a część wspólna zbiorów (nie-katolik, nie-ewangelik, nie-luteranin, ...) to dopełnienie zbioru teistów.


                              Dla porządku cytują moją wypowiedź:

                              Cytat
                              Nie da się zdefiniować zbioru ateistów inaczej niż jako dopełnienie zbioru teistów. Czy przed wynalezieniem alfabetu dało się zdefiniować analfabetę?
                    • dachs Re: Wierzę, nie wierzę, wierzę, że nie 10.11.12, 20:34
                      gandalph napisał:


                      > Powtórzę pytanie: dyskutujemy o nazwach czy o zjawiskach?
                      > W którymś miejscu w tym wątku podałem przykład NAZWY "świnka morska".

                      No właśnie. Man Gave Names To All The Animals. Po to by je móc potem precyzyjnie rozróżniać. Kiedy zaczął dawać te imiona pewnie byli jacyś kompletni bezbożnicy. Może sam był kompletnym bezbożnikiem, ale ateistą to akurat nie był i nie miał potrzeby nadawania imienia temu zjawisku. Do czasu nadania "imienia" i za tym idącej definicji, "ateistów" nie było.

                      > Co jakiś czas media donoszą o odkryciu nowego gatunku fauny l
                      > ub flory, z tymi odkryciami idą w parze nowe nazwy. Czy mam zatem rozumieć, że
                      > to nazwa o czymś przesądza, czy po prostu chodzi o to, że odkryto coś, co istni
                      > ało, a o czym nikt nie miał pojęcia?

                      Odkryto coś o czym nikt nie mial pojęcia.

                      > Podobnie zjawisko, które POTEM, nazwano ateizmem, istniało znacznie wcześniej z
                      > anim je tak nazwano.

                      A czym sie przejawiało? Świadomum życiem bez Boga? Czy kompletną nieświadomością mozliwości jego istnienia?
                      Ateizm jest świadomym życiem bez Boga. I dopiero z chwilą pojawienia się ludzi, którzy zanegowali koniczność ingerencji Boga w ich życie, pojawił sie ateizm.
                      Inaczej ateistką była także moja suka.
                      Ciekawe zresztą, że ja człowiek religijny, zwrócony ku Bogu, mam większy szacunek dla ludzkiej myśli niż Ty.

                      > Gdybym chciał być złośliwy, to rozumując w Twój sposób pow
                      > iedziałbym, że w czasach Chrystusa w ogóle nie było chrześcijan,

                      Ależ gdzie tu złośliwość?
                      W czasach Chrystusa nie było rzeczywiście żadnych chrześcijan.
                      Co w sposób oczywisty wynika z Nowego Testamentu, który traktuje o powstawaniu chrześcijaństwa
                      Czy reszta Twojej wiedzy na temat religii jest też taka głeboka?
                      • rycho7 igraszki slowne 10.11.12, 20:57
                        dachs napisał:

                        > Ateizm jest świadomym życiem bez Boga.

                        Musze przyznac, ze taka definicje mogl wymyslic jedynie katolik po zetknieciu sie z ateistami.

                        Nie wiem, czy jest to powszechnie obowiazujaca definicja ateisty. Na Tobie spoczywa ciezar dowodu.

                        Ja w kazdym razie twierdze, ze Bog swiadomie nie dal mi laski wiary. Nie bede sie kopal z koniem i nie bede wojowal z wyrokami boskimi.

                        Ciekaw jestem czy to, ze ja zyje bez Boga jest swiadome z mojej strony czy swiadome ze strony Boga? Bez watpienia zgodnie z sugestiami Borsuka brak mi przymiotow umyslowych aby w ogole byc ateista. Jestem prymitywem bezboznikiem i nasladujac bleble Borsuka tak mi dopomoz Panie Boze ...
                        • dachs Re: igraszki slowne 10.11.12, 21:40
                          rycho7 napisał:

                          > Ja w kazdym razie twierdze, ze Bog swiadomie nie dal mi laski wiary. Nie bede s
                          > ie kopal z koniem i nie bede wojowal z wyrokami boskimi.

                          To jest bardzo możliwe, Rychu. W Twoim wypadku mozliwe jest wszystko.
                          >
                          > Ciekaw jestem czy to, ze ja zyje bez Boga jest swiadome z mojej strony czy swia
                          > dome ze strony Boga?

                          Wg. nas, katolików, Bóg dał nam wolną wolę. Jeżeli żyjemy bez Niego, to z własnej woli.


                          > Bez watpienia zgodnie z sugestiami Borsuka brak mi przymiotow umyslowych aby w
                          > ogole byc ateista.

                          Nie wiem, nie wiem. Pod wpływem postów innych kolegów postanowiłem się nie upierać więcej przy początkowej tezie o rozumowej genezie ateizmu. Tobie też nie będę niczego wmawiał wbrew Twej woli. smile
                          • rycho7 Re: igraszki slowne 10.11.12, 21:49
                            dachs napisał:

                            > Wg. nas, katolików, Bóg dał nam wolną wolę.

                            Zostales wyrozniony, ja nie jestem katolikiem.

                            > Jeżeli żyjemy bez Niego, to z własnej woli.

                            Ja nie zostalem wyrozniony, Bog nie dal mi laski wiary. To, ze ja zyje bez Boga jest Twoja uzurpacja i checia obrazy. Ja mam sumienie i cale zycie staralem sie stosowac do prawa i zasad spolecznych. Twoje "zycie bez Boga" sugeruje zupelnie cos innego. Moje zycie bez Boga jest po prostu brakiem wiary. Bog mi nie dal laski wiary. Nie uczynil mnie nawet swietym jak Niewiernego Tomasza.

                            Wszechmocny wymaga od Was wszystkich tych niegodziwosci? Czyzby Was hiobowal w ten sposob i wodzil na pokuszenie?
                            • dachs Re: igraszki slowne 10.11.12, 22:05
                              Wiesz, mam wrażenie, że Ty coś strasznie pieprzysz.
                              Czym własnie zakąszasz?
                              • rycho7 wycie z podkulonym ogonem 11.11.12, 08:05
                                dachs napisał:

                                > Wiesz, mam wrażenie, że Ty coś strasznie pieprzysz.

                                Od dawna uwazam Cie za nieuczciwego "dyskutanta". Oglaszasz swoje zwyciestwo obnoszac sie ze swoim grzechem pychy bazujac na swoim wlasnym przekonaniu zes autorytetem moralnym.

                                Ja uzywam katobolszewickiej retoryki aby pokazywac Wam jak sami sie potrafiliscie zaplatac w wykrety, przekrety i lgarstwa. Ogolnie z powyzsza Twoja ocena gadulstwa religiantow sie zgadzam. Bog obdarzyl Was laska pieprzenia.
          • gandalph Re: Oczywiscie, ze nie ma reakcji bez akcji :O) 10.11.12, 17:29
            "Jak widzisz tresc a_teizmu jest nieco glebsza od jego formy slownej."


            Otóż to!
            • benek231 Re: Oczywiscie, ze nie ma reakcji bez akcji :O) 11.11.12, 14:09
              Lingwistycznie mamytego boga wklejonego w nasza nazwe i nic sie na to nie poradzi. Ale tez osobiscie nie widze w tym zadnego problemu. Tak po prostu jest. Przerozne gluptasy, jak dzieci, usiluja nasmiewac sie z ateizmu, ze niby nie byloby go bez pojecia Boga. Nie zdaja sobie sprawy z tego, ze wylacznie z jednym terminem sprawy tak wygladaja. Sam fenomen ateizmu nie potrzebuje jednak zadnego boga do swego istnienia, oraz szczescia. Bez wiedzy o Krasnoludkach takze mozna w nie nie wierzyc. Tak jak w cala mase innych nie zdefiniowanych jeszcze kretynizmow.
        • rycho7 nienazwana normalnosc 10.11.12, 06:19
          piq napisał:

          > jeśli ateizm staje się czymś nienazwanym, to znika w ogole z mózgu i go nie ma.

          Zgodnie z Twoja katobolszewicka "logika" usuniecie "normalnosci" V kolumny Belzebuba z Watykanu sprawi, ze pozostanie jedynie dewiacja nas Szatanow w kamaszach ze wzwodem ZOMO.

          Uprawiasz calkowiciw nielogiczne gierki semantyczne.

          W swiecie bez boga nie istnieje potrzeba wyrozniania z normalnosci aktow nie zajmowania sie nieistniejacym. Nieistniejacych moze byc nieskonczenie wiele, czynnosci z nimi zwiazanymi takze nieskonczonosc. Totez normalnosc z takim wyroznieniem bylaby mocno zboczona.

          > bubu odrzuca istnienie nadprzyrodzoności

          Nie odrzuca lecz nie przyjmuje do wiadomosci i ignoruje w mysli, mowie i uczynku.

          > I w ten sposób dowiedliśmy, że pojęcie "bóg" (lub równoważne) jest konieczne do
          > istnienia ateizmu poza sferą czysto lingwistyczną

          Wrecz odwrotnie. Wlasnie w sferze czysto lingwistycznej wystapi ateizm jako pewna szczegolna wlasciwosc normalnosci. Ty z braku takiej potrzeby nie nadajesz sobie etykietek dotyczacych tego, ze nie uznajesz istnienia flogistonu. A byly czasy gdy calkiem na serio uznawano jego istnienie.
        • oleg3 Re: co ty wiesz o logice, heheh,... 10.11.12, 10:18
          Piękny tekścik, piqu.
          • andrzejg w takim razie Olegu 10.11.12, 12:52
            oleg3 napisał:

            > Piękny tekścik, piqu.

            Wracając do naszej dyskusji o prawach naturalnych, które istniały , choć były niezdefiniowane przez człowieka i tenże je odkrył po osiągnięciu pewnego poziomu inteligecji, czyż tak samo nie jest z ateizmem. Tekst piqa dotyczy zdefiniowania samego zjawiska, a problemem dyskusji jest istnienie ateizmu bez pojęcia Boga. Dlaczegóż przykładąc inną miarkę do praw naturalnych, a inną do ateizmu. Ten sobie istniał również wtedy , gdy nie było pojęcia Boga.



            A.
            • oleg3 Re: w takim razie Olegu 10.11.12, 13:13
              Prawa naturalne istnieją niezależnie od obserwatora. Nie muszą być definiowane by istnieć. Istnieją obiektywnie. Tak samo jak miliardy jeszcze nie odkrytych gwiazd. Zaś teista/ateista to tylko kryterium podziału obiektywnie istniejących bytów (ludzi). Nie da się zdefiniować zbioru ateistów inaczej niż jako dopełnienie zbioru teistów. Czy przed wynalezieniem alfabetu dało się zdefiniować analfabetę?
              • andrzejg Jesteś jednostronny 10.11.12, 13:20
                oleg3 napisał:

                >Zaś teista/ateista to tylko kryterium podziału obiektywnie istniejących
                > bytów (ludzi). Nie da się zdefiniować zbioru ateistów inaczej niż jako dopełnie
                > nie zbioru teistów. Czy przed wynalezieniem alfabetu dało się zdefiniować analf
                > abetę?

                Ponieważ równoprawne jest powiedzenie, że to teiści są dopełnienie zbiory ateistów.
                Wracając do ewolucji, którą braliśmy pod uwagę przy dyskusji o prawach naturalnych. Co było pierwsze ? Teizm , czy ateizm? Nie sugeruj się składnikiem nazwy aTEIZMu. Idźmy śladem piqa. Co było pierwsze , bubu ,czy wiara w Boga?

                A.
                • oleg3 Re: Jesteś jednostronny 10.11.12, 13:34
                  andrzejg napisał:

                  > Ponieważ równoprawne jest powiedzenie, że to teiści są dopełnienie zbiory
                  > ateistów.

                  Zdefiniuj proszę analfabetę bez używania pojęcia "alfabet" (umiejętność czytania i pisania, etc).

                  > Co było pierwsze ? Teizm , czy ateizm?
                  Chronologia nie ma tu nic do rzeczy. Bez pojęcia Boga nie da się zdefiniować ateizmu. Teraz, bo znasz pojęcie "Bóg" możesz definiować prapraludzi jako ateistów (nie jestem pewien czy słusznie, ale to kwestia poboczna).
                  • andrzejg Błąd w samej tezie 10.11.12, 14:15
                    oleg3 napisał:

                    >
                    > Zdefiniuj proszę analfabetę bez używania pojęcia "alfabet" (umiejętność czytani
                    > a i pisania, etc).
                    >
                    > > Co było pierwsze ? Teizm , czy ateizm?
                    > Chronologia nie ma tu nic do rzeczy. Bez pojęcia Boga nie da się zdefiniować at
                    > eizmu. Teraz, bo znasz pojęcie "Bóg" możesz definiować prapraludzi jako ateistó
                    > w (nie jestem pewien czy słusznie, ale to kwestia poboczna).

                    Gdyby Borsuk napisał 'Nie ma POJĘCIA ateizmu , bez pojęcia Boga' , to zgodziłbym się z nim. Ale sam ateizm jako stan ducha może istnieć bez pojęcia Boga.

                    Słusznie zauważyłeś,że dopiero teraz , mając defincję Boga, możemy zdefiniować prapraludzi jako ateistów i nie jest to kwestią poboczną. To czy słusznie zależy od tego co było pierwsze, wiara , czy ateizm. Przyjmując,że ewolucja jest słuszna teorią rozwoju ludzkości zakładam ,że ateizm był pierwotnym. Wiara przyszła później. Czyli wynika stąd prosty wniosek,że ateizm , jako stan ducha istnieje niezależnie od naszych pojęć. Wprowadzenie pojęcia Boga pomaga jedynie nam jasno zdefiniować ten stan. Jestem pewien,że w przyszłosci zdefiniują stan , o którym teraz nie mamy bladego pojęcia, a który nam towarzyszy i do tego ja jestem np. a- , a Ty nie.

                    A.
                    • oleg3 Re: Błąd w samej tezie 10.11.12, 14:23
                      andrzejg napisał:

                      > Gdyby Borsuk napisał 'Nie ma POJĘCIA ateizmu , bez pojęcia Boga' , to zgodziłbym
                      > się z nim.

                      Ja tak odczytywałem Borsuka. Traktowałem ateizm jak "ateizm". To forum, nie seminarium logików.

                      Miło było pogadać.
                    • dachs Re: Błąd w samej tezie 10.11.12, 16:12
                      andrzejg napisał:

                      > Gdyby Borsuk napisał 'Nie ma POJĘCIA ateizmu , bez pojęcia Boga' , to zgodziłby
                      > m się z nim. Ale sam ateizm jako stan ducha może istnieć bez pojęcia Boga.

                      Nie mogłem tak napisać, bo uważam ateizm nie za stan ducha, ale za filozoficzną odpowiedż na teistyczny sposób widzenia świata. Dlatego napisałem, że wymaga on wysiłku intelektualnego.
                      Po wypowiedziach Krzysia, a zwłaszcza Gandalfa, nie będę sie przy tym dłużej upierał.


                      > Słusznie zauważyłeś,że dopiero teraz , mając defincję Boga, możemy zdefiniować
                      > prapraludzi jako ateistów i nie jest to kwestią poboczną. To czy słusznie zależ
                      > y od tego co było pierwsze, wiara , czy ateizm. Przyjmując,że ewolucja jest słu
                      > szna teorią rozwoju ludzkości zakładam ,że ateizm był pierwotnym.

                      Ateizm można wprawdzie zdefiniować jako obojętny stosunek do pojęcia "Boga".
                      Ale osobę, która nigdy nie pomyślała, że Bóg w ogóle może istnieć trudno nazwać ateistą.
                      Istnieje bardzo wiele rzeczy we wszechświecie, o których istnienia nie mamy pojęcia. Nie mogę ich nazwać, bo nie wiem o nich w ogóle nic. Kiedyś się dowiem, gdy np. kosmonautyka i astronomia poczynią odpowiednie postępy. Wtedy będę mógł sie do nich odnieść i powiedzieć, że dowody na istnienie tego czegoś tam mnie nie przekonuję. I wted można mnie nazwać a-noczegośtamwłaśnieistą. Ale narazie nie.
                      Zresztą, wyczuwasz to sam w tej refleksji.
                      > Jestem pewien,że w przyszłosci zdefiniują stan , o którym teraz nie mamy bladego
                      > pojęcia, a który nam towarzyszy i do tego ja jestem np. a- , a Ty nie.
                      Dopiero gdy "w przyszłosci zdefiniują stan(...) ktory nam towarzyszy" będziesz mógł kreskę po "a" (a-) zastąpić konkretnym pojęciem.
                      Krzysio wyjątkowo miał rację, że to stwierdzenie bardzo trywialne, ale nie miał racji, że nic z tego nie wynika. Bo to nam daje wskazówki o rozwoju myśli ludzkiej.
                      • andrzejg Re: Błąd w samej tezie 10.11.12, 22:09
                        dachs napisał:

                        >
                        > Nie mogłem tak napisać, bo uważam ateizm nie za stan ducha, ale za filozoficzną
                        > odpowiedż na teistyczny sposób widzenia świata.

                        Według Ciebie dopiero zadeklarowanie się samego zainteresowanego czyni go teistą, bądź ateistą. Według mnie jest to jednak stan ducha. Dzieci rodzą się ateistami .

                        A.
                        • xiazeluka Re: Błąd w samej tezie 12.11.12, 09:53
                          Dzieci rodzą się ateistami

                          Nonsens. Dzieci rodzą się jako tabula rasa, więc nie mogą zająć żadnego stanowiska.
                          • babariba-babariba dzieci nie rodzą się... 14.11.12, 17:58
                            ...ani ateistami, ani teistami.
                            Dzieci się rodzą. Jako dzieci.
                            Potem presja społeczna, albo sprzeciw rodziców wobec niej nadają dziecku dożywotni często stygmat.
                            Dzieci nie mają wyboru.
                            • rycho7 Re: dzieci nie rodzą się... 14.11.12, 18:15
                              babariba-babariba napisała:

                              > ...ani ateistami, ani teistami.
                              > Dzieci się rodzą. Jako dzieci.

                              Nie do konca masz racje. Niektore dzieci rodza sie w swiecie bez Boga. Inne dzieci rodza sie w swiecie, ktorego stworca jest Bog, ktory zapomnial o dinozaurach.

                              Dzieci ubogie duchem ze swiata bez Boga rodza sie bez laski wiary. Bog ukochawszy je nie przybywa do nich aby pomieszac im jezyki i umysly. Takie gorzej niz zwierzeta nazywa sie ateistami, bo nie korzystaja ze swojej wolnej woli i odchodza od nieuchronnego.
                              • babariba-babariba nachlałeś się czegoś niedobrego? 14.11.12, 18:27

                                • rycho7 Re: nachlałeś się czegoś niedobrego? 14.11.12, 19:37
                                  Gorzej jestem trzezwy, od wielu dni.

                                  Posluguje sie retoryka moich przeciwnikow. U nich ta retoryka Ci nie przeszkadza? Jedynie oni maja patent na nachlanie sie krwi ich Ukochanego?
              • wikul Re: w takim razie Olegu 10.11.12, 22:29
                oleg3 napisał:

                > Czy przed wynalezieniem alfabetu dało się zdefiniować analfabetę?

                Nie biorę udziału w tej dyskusji bo mnie troche nudzi, ale to ostatnie proste zdanie jest przekonywujące.
              • rycho7 Re: w takim razie Olegu 11.11.12, 07:54
                oleg3 napisał:

                > Czy przed wynalezieniem alfabetu dało się zdefiniować analfabetę?

                Sprawa jest bardziej zlozona.

                1. Zdecyduj sie czy zaliczasz sie do sitwy mataczy pojec abstrakcyjnych z bytami rzeczywistymi. Nie da sie ukryc, ze wirus grypy jest rzeczywistym bytem ze zbioru analfabeci.

                2. W dawnych slusznie minionych czasach znaki byly uzywane niekoniecznie jako litery. Byly uzywane na przyklad do celow wrozebnych. Tak jak obecnie przykladowo karty do gry. W tej sytuacji szaman nie wiem czy byl czy nie byl analfabeta. Kaplani celtyccy uwazali, ze uzywanie alfabetu do zapisywania ich religii obrazalo ta religie. Nie dziwie sie gdy mysleli o szamanskich znaczkach wrozbiarskich. Ci kaplani niespecjalnie nadawali sie aby obrazac ich mianem analfabetow. Tu tracilem zagadnienie emocjonalnych wartosci przypisywanych pojeciom. Sitwa religiantow mataczy takze w ten sposob.
              • babariba-babariba no, to jest olegu zagadka... 14.11.12, 17:49
                ...egzystencjalna rzekłbym.
                Bo gdyby ktoś mnie zapytał, czy jestem teistą - odpowiedziałbym: nie wiem.
                Bo mnie to nie interesuje.
                Gdyby ktoś mnie zapytał, czy jestem ateistą - odpowiedziałbym: nie wiem.
                Bo mnie to nie interesuje.
                *
                Tu nie ma zerojedynkowych rozstrzygnięć.
                • oleg3 Re: no, to jest olegu zagadka... 14.11.12, 17:59
                  Ja babaribo traktowałem ten wątek jako okazję do intelektualnej rozrywki, nie jako pole rozważań egzystencjalnych. Pewnie pamiętasz (bo nasze pokolenie jakieś tam książki czytało) bohatera Moliera co w słusznym wieku dowiedział się, że mówi prozą. Był ci on prozaikiem?
                  • babariba-babariba ja to też dzisiaj traktuję jako zabawę... 14.11.12, 18:23
                    ...i trening dla palców.
                    Parę postów niżej jest mój post opowiadający z grubsza o przejściach mojego młodego - (bezwyznaniowego) poganina w systemie szkolnym w małym miasteczku w płn-wsch Polsce.
                    To już historia, bo nie dał się stłamsić, skończył studia na 5, ma pracę (nie śmieciówkę). I jest cacy.
                    Ja posadziłem dziesiątki drzew, wychowałem i wykształciłem młode, niedługo pewnie wybuduję dom.
                    Czyli spełniony jestemsmile
                    Bez teizmu, ateizmu i takich różnych innych.
                    Pzdr, G.
          • gandalph Re: co ty wiesz o logice, heheh,... 10.11.12, 17:30
            oleg3 napisał:

            > Piękny tekścik, piqu.

            Mylisz się, wyjątkowo bezmyślny!
        • gandalph Re: co ty wiesz o logice, heheh,... 10.11.12, 17:28
          piq napisał:

          > ...pisząc "ateizm" już używasz pojęcia "bóg" (greckie teos przez theta na począ
          > tku, wywodzący się wszak etymologicznie z wcześniejszych pojęć typu "deva"). Be
          > z pojęcia "bóg" nie ma pojęcia "ateizm", a jeśli ateizm staje się czymś nienazw
          > anym, to znika w ogole z mózgu i go nie ma.

          W tym momencie przestałem czytać, bo już potwierdziłeś moją tezę. Mianowicie taką, że uprawiasz igraszki językowe. Otóż nazwa "ateizm" jest czymś wtórnym wobec zjawiska.
          To mniej więcej tak, jakby ktoś chciał wyciągać jakieś wnioski z NAZWY "świnka morska", ani świnka, ani morska. Ktoś w przypływie fantazji tak nazwał stworzenie istniejące wcześniej.

          Dlatego lekcja nie tylko logiki, ale i metodologii kłania się!
          • piq to szkoda, że nie doczytałeś dalej,... 10.11.12, 19:55
            ...bo dalej było oderwanie się od warstwy czysto lingwistycznej i zwrócenie się do samej definicji.
            • gandalph Re: to szkoda, że nie doczytałeś dalej,... 10.11.12, 20:11
              piq napisał:

              > ...bo dalej było oderwanie się od warstwy czysto lingwistycznej i zwrócenie się
              > do samej definicji.

              Dyskutujemy o nazwach i definicjach czy o zjawisku?
              To pierwsze mam w d..., a zjawisko ateizmu istniało na długo przed tym, zanim pojawiła się sama nazwa. W związku z tym analizowanie słowa "ateizm" jest młóceniem słomy.
              • piq nie analizowałem słowa, analizowałem zjawisko... 10.11.12, 20:23
                ...co powinieneś był zauważyć, jeśli przeczytałeś ze zrozumieniem.
                Oczywiście można przyjąć, że istnieje "naturalny" ateizm, nie wymagający definicji, np. u żab. Pies wyjący z żalu po zmarłym panu i odwiedzający związane z nim miejsce już nie jest tak oczywiście ateistyczny, a już na pewno nie są oczywiście ateistyczne słonie oddające cześć zmarłym zasłużonym członkom stada. Deifikacja po śmierci stworzyła licznych bogów, w tym np. panteon skandynawski.
                • gandalph Re: nie analizowałem słowa, analizowałem zjawisko 10.11.12, 21:15
                  Dalej niczego nie rozumiesz, ale to już twój problem.
                  • piq obawiam się, że to ty niczego nie rozumiesz,... 10.11.12, 21:27
                    ...zwłaszcza znaczenia używanych pojęć - np. "logika". Masz znacznie większy problem niż mam ja.
    • dachs Re: Powiedzial Szkop - co wiedzial :O) 10.11.12, 11:30
      benek231 napisał:

      > A znana mu byla madrosc z nog powalajaca:
      >
      > "Nie ma ateizmu bez pojecia Boga"
      >
      > Pytanie tylko co z tego wynika. Tak jak nie wiem co wznioslego wynika z tego, z
      > e nie ma tylu bez przodu, lub ze np. nie ma wolny bez zniewolony.

      Nie sierdź się, Krzysiu, to jeszcze w połowie nie jest tak oczywiste jak prawo Engla, a przecież prawo to należy do klasyki ekonomii i pchnęło ja mocno naprzód. (Engel to po niemiecku - anioł smile )
      Tylko daleko posuniętym brakom w wiedzy ogólnej można przypisać porównywanie abstrakcyjnych pojęć (wolny - zniewolony) z określeniami fizycznymi (przód i tył).
      W mojej szkole, a była to szkoła bardzo, bardzo bezbożna, nauczyciele zwracali dużą uwagę aby takie ppojęcia starannie rozdzielać. I nawet o wolności dyskutowaliśmy, choć w owych czasach ta wolność była definowana, bardzo specyficznie.
      Juz wtedy wszakże wiedzieliśmy, że bez opozycji "wolność-zniewolenie dyskusja byłaby niemożliwa.
      Ale co ja Ci takimi skomplikowanymi sprawami głowę zawracam. Zupełnie nieproduktywne zajęcie. Przepraszam Cię Krzysiu, Ty wiesz przecież swoje

      > Kiedys wszyscy, lub prawie wszyscy, wierzyli w przerozne kretynizmy, a sceptyk
      > na miare Sokratesa trafial sie raz na kilkaset lat.

      Czy to nie Sokrats powiedział, że „nie uczymy się, tylko przypominamy sobie, to co już wiemy"?
      Nie sposób sobie nie zadać pytania, kto nam te wiedzę dał?
      Sokrates je sobie zadał, zadaj je sobie i Ty.
      • marouder.com.pl Ksysiu ma klopot z rozroznieniem.. 11.11.12, 08:06
        ...realne-idealne. Jest glupcem na poziomie pana prof. Brzezinskiego. Umie poslugiwac sie sie jezykiem, acz nie jako jednym z poziomow poznawczych. Posluguje sie nim towarzyskosmile
        • rycho7 Re: Ksysiu ma klopot z rozroznieniem.. 11.11.12, 08:18
          marouder.com.pl napisał:

          > Jest glupcem na poziomie pana prof. Brzezinskiego.

          "Dowodzenie" przez obrazanie. Wytrysk szczytow mozliwosci osobnikow takich jak Ty.
    • hymenos Bóg nie istnieje! 12.11.12, 09:06
      To jest wyraz pewnej postawy. Aby przyjąć taką postawę należy znać pojęcie, o którym się mówi. Jeśli mówię, że święty Mikołaj nie istnieje, to mówię o pojęciu, które jest zdefiniowane w ten czy inny sposób. Nazwy takie jak ateista, heretyk, bezbożnik są w tym przypadku nieistotne. Nie widzę niczego odkrywczego w stwierdzeniu, "nie ma ateizmu bez pojęcia Boga". Ktoś sobie zdefiniował pojęcie Boga w podobny sposób jak np Konopnicka zdefiniowała pojęcie krasnoludków w swojej książce o Marysi i w tym samym momencie można napisać "krasnoludki nie istnieją. Zastanawianie się co było przed opisaniem tego co oznacza Bóg jest zajęciem bezcelowym, gdyż dla postawy jak z tytułu wpisu Bóg nie istniał przed i po zdefiniowaniu, dla wierzących, bóg istniał od zawsze. Ponadto wiara w wielu bogów jest faktem, co już jest zaprzeczeniem teizmu, czyli jest to również ateizm.
    • marouder.com.pl Nie rozmawiam z glupcem na tematy.. 12.11.12, 10:23
      ..o ktorych nic nie wiem..chocby istnienie Boga lub domniemywania innych zasad, na ktorych opiera sie swiat
    • babariba-babariba tak na marginesie... 14.11.12, 12:16
      ...ja tam nie wiem, czy jestem ateistą, czy jakimś innym stworzeniem smile
      Bo mnie te sprawy duchowe nie interesują wcale. I nie interesuje mnie, jaką mi ktokolwiek etykietkę raczy przylepić.

      Ja sobie jestem. Potem mnie nie będzie. I tyle.

      Z duchowy spraw - spirit wielbię jedynie we wszystkich odmianach, choć czasem w nadmiernych ilościach.

      W małym miasteczku mieszkam i razem z śliczniejszą połową daliśmy młodemu prawo wyboru. Od zerówki. I na początku ciekawy młody człowiek zadeklarował nam, że chce zobaczyć z czym godziny indoktrynacji religijnej się je.

      Potem, jak go katechetka zaczęła piętnować malując mu markerem krzyżyk na czole (bo pytał) - powiedział nigdy więcej. i wytrwał w postanowieniu do matury.

      Poganinem jest teraz bez żadnych sakramentów.

      I nie przesądzam wcale, że się kiedyś nie upomni o sakramenty, może święcenia przyjmie nawet w jakimś z kościołów, może zostanie kapłanem, albo hierarchą.

      Jego wybór.

      Ja takiego wyboru nie miałem, mnie zanieśli i w zimnym kościele łeb polewali..

      Stary i Nowy Testament ma za to młode przeczytany od deski do deski w kilku tłumaczeniach (bo takie są na na domowych półkach z książkami), w odróżnieniu od wielu swoich kolegów/żanek, z którymi borykał się z systemem oświatowym przez dwanaście lat.

      Niedawno na z oceną 5 uzyskał dyplom magisterski. Stałą pracę w zawodzie dostał jeszcze przed dyplomem smile

      Może potem jeszcze coś napiszę o życiu takiego czegoś jak ja w małym miasteczku.
      Chyba, że mnie duch - spirit zmorzy.
      Pzdr, G.
      *
      Ciekawe jest natomiast, że kwestie o których się tu pisze rozpatrywane są w skali zerojedynkowej. Mnie to nie dotyczy. Trzeba by było trzecią wartość/niewartość dodać, czyli zero.
      www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/byc-ateista
      • rycho7 Re: tak na marginesie... 14.11.12, 17:23
        babariba-babariba napisała:

        > Chyba, że mnie duch - spirit zmorzy.

        Ja jeszcze bardziej na margines. Kiedys byles reklama wyrobow puszczy Knyszynskiej. Mnie ostatnio naszlo pragnienie na owoce trudu i znoju rolnikow oraz znawcow lesnych ostepow. Byles nawet wymieniany w jakims watku jako ratownik zaufania publicznego. Czy mozesz na priva dac jakas rekomendacje? Chodzi oczywiscie o owoc najwyzszej jakosci. Wrecz rajski z drzewa zlego i dobrego.
        • babariba-babariba napisz do mnie... 14.11.12, 17:37
          ...na priva (gazetowego) z pewnością da się załatwićsmile
          Nawet z zamoczoną trawą, co na nią żubry szczają.
          Tylko uwaga! Taki specjał ma 70+ gradusów.
          Ale jest znakomity. I ekologicznysmile
          • rycho7 Re: napisz do mnie... 14.11.12, 18:10
            babariba-babariba napisała:

            > ...na priva (gazetowego)

            Dzieki. Podejme probe. Pierwszy raz po rewolucji pocztowej.
            • babariba-babariba dobra, jutro jadę do puszczy... 14.11.12, 18:25

              • rycho7 Re: dobra, jutro jadę do puszczy... 14.11.12, 20:05
                Delivery to the following recipient failed permanently:

                babariba-babariba@gmail.com

                Technical details of permanent failure:
                The email account that you tried to reach does not exist. Please try double-checking the recipient's email address for typos or unnecessary spaces.

                Niestety okazalo sie, ze jestem niedouczony. Nie wiem co to jest Twoj e-mail.
                • andrzejg Re: dobra, jutro jadę do puszczy... 14.11.12, 20:15
                  rycho7 napisał:

                  > Delivery to the following recipient failed permanently:
                  >
                  > babariba-babariba@gmail.com
                  >
                  > Technical details of permanent failure:
                  > The email account that you tried to reach does not exist. Please try double-che
                  > cking the recipient's email address for typos or unnecessary spaces.
                  >
                  > Niestety okazalo sie, ze jestem nie douczony. Nie wiem co to jest Twoj e-mail.


                  Rycho.Napisz na priva gazetowego

                  babariba-babariba@gazeta.pl

                  A.
                  • rycho7 Re: dobra, jutro jadę do puszczy... 15.11.12, 08:32
                    andrzejg napisał:

                    > babariba-babariba@gazeta.pl

                    Taki tez sypie bledami. Bledow nie rozumiem, musze sie wczytac bo bardzo dlugie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka