Gość: vlepił: Biber
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
08.07.04, 22:12
Rok temu stowarzyszenie Primum Non Nocere informowało o mechanizmach wypływu
pieniędzy i przyczynach zapaści finansowania systemu ochrony zdrowia.
Sytuacja nie uległa zmianie na lepsze, a władze państwa nic nie uczyniły by
przeciwdziałać korupcji i marnotrawstwu.
Na początku roku, dla wykonania badań przeprowadzanych zazwyczaj
ambulatoryjnie, masowo hospitalizowano pacjentów, by otrzymać większe
pieniądze z NFZ. Zwracamy uwagę że to dziennikarze, a nie policja czy
prokuratury, podjęły działania zwane "zakupami kontrolowanymi" np.
rejestrując wręczanie łapówek. Tych działań ogrania państwa świadomie nie
podejmują.
1)Odnosimy wrażenie iż świadomie tolerowana jest i nie przeciwdziała się
dezorganizacji systemu;
2)Odnosimy wrażenie iż celem tych działań jest przygotowanie społeczeństwa
do:
a)ograniczania prawa do opieki zdrowotnej gwarantowanej przez państwo;
b)wprowadzenia dodatkowych dopłat do leczenia dla ubezpieczonych;
c)prywatyzacji majątku Służby Zdrowia.
3)Odnosimy wrażenie iż dla realizacji tych celów nastąpiło porozumienie
wpływowych grup tzn:
a)firm które skupiły długi Służby Zdrowia;
b)części lobby szefostwa Izb Lekarskich;
c)części grup kapitałowych związanych z układem sprawującym władzę
Należy zwrócić uwagę środowisku lekarskiemu, iż przy obecnej biedzie,
ograniczanie świadczeń finansowanych z ubezpieczeń powszechnych nie nagoni
wielu pacjentów do gabinetów prywatnych. Ludzi nie będzie stać na leczenie.
Jeśli kontrakty z NFZ zostaną ograniczone prywatny rynek ich nie zastąpi i
wielu lekarzy zostanie bez pracy.
Mamy w Polsce analogiczna ilość lekarzy jak w państwach z normalnie
funkcjonującymi ubezpieczeniami zdrowotnymi. Ograniczenie tych ubezpieczeń
spowoduje powstanie fortun u nielicznych i bankructwo wielu gabinetów
prywatnych.
Można i należy zastanawiać się nad przekształceniami własnościowymi czy rolą
prywatnego sektora w Ochronie Zdrowia. Dyskusja ta nie może jednak odbywać
się przy pomocy przymykania oczu i tolerowania dezorganizacji systemu
publicznej Służby Zdrowia.
_________________________________________________________
Poniżej informacje które przekazaliśmy mediom rok temu:
1. informacja rozesłana dn. 21.08.2003 r. :
W tym roku środki publiczne na leczenie ( ok. 30 mld. złl.. ) nie są mniejsze
niż w latach ubiegłych, ale pieniądze skończyły się po 10 miesiącach. Nie
było żadnej epidemii która by mogła spowodować to zwiększenie wydatków (
chyba że zaraza nazwać wprowadzanie NFZ i inne działania byłego Ministra
Zdrowia ). Na początku roku, na badania możliwe do wykonania ambulatoryjnego,
hospitalizowano bez potrzeby pacjentów. Lekarze tłumaczyli: " ...Niech się
Pani położy u nas na 3 - 4 dni, zamiast stać w kolejkach po przychodniach, a
wszystko szybko zbadamy...". Ze środków publicznych szły do szpitali
pieniądze wysokości kilku tys. zł za badania, które wykonane ambulatoryjnie
powinny kosztować kilkaset zl....Celem było wyciagnięcie maksymalnej ilości
pieniędzy, od NFZ. Było to możliwe, przy braku kontroli i bałaganie
wprowadzonym wraz z reforma.
Obecnie, gdy brak jest środków w NFZ, społeczeństwo nie przestanie chorować.
Ci których będzie na to stać, nie przestaną też się leczyć. Płacić będzie
trzeba z prywatnie.
Trudno o skuteczniejsze działanie dla zwiększenia wydatków społeczeństwa na
leczenie.
Do teraz wydawaliśmy ok 7% PKB, podobnie jak cześć państw UE. Więcej
informacji o naszych wydatkach na Służbę Zdrowia pod adresem:
www.sppnn.org.pl/info/4_czy_7proc.htm
______________
2 informacja, rozesłana dn. 25.09.2003 r.
Mijają się z prawda twierdzenia, iż nasze wydatki na ochronę zdrowia, są
nieproporcjonalne do wydatków innych państw UE. Nie jest prawda, że płacimy
tylko 4% PKB a inne społeczeństwa
6 czy 9 %. Nasze społeczeństwo wydaje 6,5 - 7,5 % PKB na ochronę zdrowia.
O strukturze tych wydatków i ich porównaniu z innymi państwami, można było
przeczytać w Służbie Zdrowia ( rok 2000 ). Tabelka poniżej przedstawia, kto i
ile płacił w 1999 roku. Proporcje i wielkości wydatków do dziś nie uległy
zasadniczym zmianom. Pełen tekst artykułu Służby Zdrowia dostępny jest do
teraz na serwerze gazety pod adresem:
www.sluzbazdrowia.com.pl/html/more2958b.php
Wydatki płatników na ochronę zdrowia % PKB
Kasy Chorych ( obecnie przejął NFZ ) 3,5
Ministerstwo Zdrowia 0,7
Dopłaty ludności do leków 1,2
Szacowane wydatki innych ministerstw 0,1 - 0,2
Wydatki samorządów 0,1 - 0,2
Inne dopłaty ludności ( poza szarą strefą ) 1,0 - 1,7
Razem 6,6- 7,5
( należy podkreślić, że analiza artykułu nie obejmuje tzw. szarej strefy
zwiększającej jeszcze wydatki społeczeństwa )
Obliczony wskaźnik ( 6,6 - 7,5 % PKB ) dla Polski jest wyższy od
analogicznych wydatków Grecji, a zbliżony do danych dla W. Brytanii, Szwecji,
Hiszpanii i Włoch. Porównywanie części wydatków Polaków ( te ok.4% PKB to
wydatki niegdyś Kas Chorych, a obecnie Narodowego Funduszu Zdrowia ) z
całością wydatków państw UE jest elementem kampanii dla wprowadzenia
dodatkowych dopłat od pacjentów za leczenie...
Wyjaśnijmy:
-dopłaty ministerstwa zdrowia, innych ministerstw czy samorządu to w znacznej
części środki na zakup sprzętu czy też na prace remontowe.
-inne dopłaty ludności to wizyty i badania w spółdzielniach czy gabinetach
prywatnych.
Duże profity są zarezerwowane dla utytułowanych szefów. Do prywatnych
kieszeni trafiają zyski z wizyt w gabinetach tych, którzy dysponują łóżkami
szpitalnymi ( może by tak w gabinetach lekarskich wprowadzić kasy fiskalne?),
za wykonywane poza ubezpieczeniem badania diagnostyczne itd..
Można podejrzewać, że przy zlecaniu remontów, zakupu leków czy aparatury
medycznej pobierane są prowizje. Oczywiście do tych zarobków nie są
dopuszczeni młodzi lekarze, pielęgniarki czy położne. Natomiast koszty
leczenia i utrzymania Służby Zdrowia płaci całe społeczeństwo. Dalsze
zwiększanie wydatków społeczeństwa przez wprowadzanie dopłat do leczenia nie
ma sensu bez uszczelnienia systemu, który obecnie jest w stanie zmarnotrawić
każde publiczne pieniądze.
Apelowanie "napełnijmy dzban bo jest pusty" bez wyjaśnienia, którędy wycieka
zawartość, bez wyciagnięcia z tego konsekwencji, bez uszczelnienia systemu,
jest wyłudzaniem pieniędzy społecznych.
Zgoda na dopłaty wysokości 2 czy 5 zł otworzy drogę do tego by w przyszłości
te kwoty mogły tak wzrosnąć, iż wielu pozbawionych zostanie realnego dostępu
do leczenia. Oszczędności należy szukać walcząc z niegospodarnością i
korupcja: zakupami leków i sprzętu za prowizje, prywatnym leczeniem w
państwowych szpitalach itd... Tego jednak nie uczyni lobby profesorsko
ordynatorskie.
W normalnym państwie, korupcja i niegospodarnością, która rozłożyła już cały
system ochrony zdrowia, zająć się powinien NIK, ABW i ewentualnie
prokuratorzy.
Tylko czy my żyjemy w normalnym państwie?
Adam Sandauer
za: www.polska.indymedia.org