Dodaj do ulubionych

Polska nauka w cenie

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.04, 19:48
No i mamy jeszcze papieża - Polaka.
Obserwuj wątek
    • Gość: Rrofesor Polska nauka jest w cenie IP: 195.136.30.* 15.07.04, 19:50
      To nasz najlepszy towa eksportowy! Szare komórki zamieniają się na złote
      wynalazki. Mimo mniejszych nakładów na naukę jesteśmy w czołówce
      intelektualnej świata. Jak mawiał Napoleon do prowadzenia wojny potrzeba:
      pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy! Do prowadzenia badań naukowych
      trzeba:pieniędzy....! Pomysłowy Dobromir już nie wystarczy!
      • Gość: podatnik Re: Polska nauka jest w cenie -bezsensowne wydatki IP: *.proxyplus.cz / *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.07.04, 22:00
        Nikt z podatników nie zdaje sobie sprawy ile kosztuje utrzymanie Centralnej
        Komisji ds. Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych! Z grubsza licząc przynajmniej
        tyle co SEJM RP!!! Wybierają się nawzajem tylko profesorowie (pozostała część
        środowiska akademickiego nie ma na te wybory żadnego wpływu) - członkami są w
        większości od czasów komunistycznej CKK.
        Liczba członków jest porównywalna z Parlamentem RP, posiedzenia mają
        permanentnie, co oznacza konieczność zapłaty za posiedzenia, diety, delegacje!
        Ogromna liczba słono płatnych recenzji! Utrzymanie biura. Czemu to wszystko
        służy: hamowaniu rozwoju nauki polskiej. CK stoi bowiem na straży tego, żeby
        nikt nie wymyślił nic innego, co opublikowali jej członkowie (lub zamierzają
        opublikować ich pupile)!
        • Gość: SUPER JESTESMY LEPSI OD ROSJI. IP: *.tmp1-4-8-119-137.tmp1.dsl-verizon.net 16.07.04, 01:54
          AMEN.
          • Gość: HIPPOCRATES INSTIT NAUKOMETRIA.MEDYCYNA HEBRAISKA,PSYCHIATRIA. IP: *.sympatico.ca 17.07.04, 10:02
            NAUKOMETRIA. Przemysl w opaciu o naukometrie, paradogmaty medycyny
            hipokratesowskiej IV BC, PRIMUM NONO NONCERE, i medycyne hebrajska, psychiatrie
            Freud 1856-1939, zboczenca seksualnego. Zobaczy i zrozumiesz na czym polega
            najwiekszy skandal w medycynie w XX wieku.
        • Gość: r39 wplyw CK na publikacje jest zaden, IP: *.ifpan.edu.pl 16.07.04, 10:21
          zwlaszcza teraz, gdy materialy do publikacji wysyla sie
          e-mailem. Ona tylko 'uszlachca' albo nie.
    • Gość: gość jaki % tych publikacji zwłaszcza cytowanych IP: *.wschowa.master.pl 15.07.04, 20:00
      stanowią kompilacje i plagiaty oraz badania sprawdzalności cudzych osiągnięć w
      warunkach krajowych. Pewnie duży dlatego nikt nie chce płacić za te osiągnięcia
      • Gość: opty Re: jaki % tych publikacji zwłaszcza cytowanych IP: *.tamu.edu 15.07.04, 20:33
        Witam
        No tak zle to nie jest. Trzeba postawic inne pytanie ile tych publikacji bylo naprawde zrobione przez Polskich naukowcow w Polsce i za polskie pieniadze. Wg, mnie znikoma ilosc.
        Oprocz jablek i truskawek naszym najlepszym eksporowym towarem jest... naukowiec. Ksztalci sie delikwenta na koszt polskiego podatnika, a potem nie ma dla niego pracy, albo jak jest to za smieszna ksae. Kto to widzal by czlowiek po doktoracie pracujacy na uniwersytecie zarabial 350$, a gdzie ma znaleac prace w Polsce - jak firma chce zatrudnic fizyka, biologa lub chemika (nie pisze o prawnikach). No moze do zbierania truskawek! Wiec wysylamy ludzi za granice niech tam glosza "slowo polskie" - tylko juz nie dla polski - no i czasami jeszcze maja Polska afiliacje (jako druga).
        Przykro o tym pisac.
        Pozdrawiam
        opty (juz nie zawsze)
      • Gość: naukowiec Re: jaki % tych publikacji zwłaszcza cytowanych IP: *.ibch.poznan.pl 16.07.04, 14:55
        W cytowanych, indexowanych publikacjach nie znajdziesz plagiatu.


        Pozdrawiam

        Jakub
    • Gość: Jenzor No i mamy jeszcze Golote IP: 192.139.221.* 15.07.04, 21:00
    • Gość: adiunkt Re: Polska nauka w cenie IP: *.icpnet.pl 15.07.04, 21:20
      Ludzie, dajcie mi te 23 tysiące euro rocznie, to mogę już nawet z pensji
      uniwersyteckiej zrezygnować. Na co idą te pieniądze??????????????
      • Gość: Jerzy Re: Polska nauka w cenie IP: *.proxy.aol.com 15.07.04, 21:34

        Polska nauka w cenie, a gdzie sa polskie Noble?
      • Gość: Asystent Re: Polska nauka w cenie IP: *.bytom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.04, 22:04
        Gość portalu: adiunkt napisał(a):

        > Ludzie, dajcie mi te 23 tysiące euro rocznie, to mogę już nawet z pensji
        > uniwersyteckiej zrezygnować. Na co idą te pieniądze??????????????

        Głównie to na całą infrastrukturę, administrację i innych pasożytów. Pracuję w
        jednostce badawczo-rozwojowej i moja pensja asystenta (tzw. pracownik naukowy)
        wynosi ok. 1000 PLN na rękę a tymczasem panie z administracji (tzw. pracownicy
        obsługi) zarabiają 2-3 razy tyle. Z tzw. obłożenia (czyli ilości pieniędzy jakie
        muszą zostać zabezpieczone na 1etat/dla 1 osoby/na rok) ok. 30% jest na badania
        własne i pensję, a pozostałe zżerają ZUS-y, ubezpieczenia no i oczywiście
        pasożyty z administracji. Rocznie na 1 pracownika należy mieć zabezpieczone ok.
        100 tyś. PLN. Jak byś nie liczył to jest to właśnie w przybliżeniu wymieniona
        przez ciebie suma.
        Pozdrowienia dla ludzi nauki smile))
        Aystent z pewnego instytutu
        • Gość: adiunkt Re: Polska nauka w cenie IP: *.icpnet.pl 15.07.04, 22:14
          Problem w tym, że działalność dydaktyczna uczelni+infrastruktura, w tym moja
          pensja, są finansowane z funduszy MENiS, MNiI ma w tym bardzo mały udział
          (głównie pieniądze na nowe budynki). Moja działalność naukowo-badawcza, poza
          nielicznymi wyjątkami, jest finansowana głównie z mojej pensji. Jeżeli nie będę
          pobierać pensji, to za 23 tys. euro rocznie mogę opłacać nawet koszt wynajmu sal
          dydaktycznych na zajęcia ze studentami, i tak zostanie mi więcej na badania niż
          mam w tej chwili.
          • Gość: Asystent Re: Polska nauka w cenie IP: *.bytom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.04, 22:37
            Ależ oczywiście zgadzam się. Ale tak to już jest w tym porąbanym kraju raju, że
            pracując trzeba utrzymać nie tylko siebie ale również grupę powiedzmy
            "pasożytów" lub też łagodniej "współbiesiadników"
            Pozdrawiam
        • Gość: Greg0,75 I wbrew pozorom nie ja to napisałem, IP: *.net.autocom.pl 16.07.04, 02:24
          a wszystko się zgadza co do przecinka...
    • Gość: Cezary Wojcik Polski cyrk naukowy IP: *.swmed.edu / 198.215.50.* 15.07.04, 21:31
      Tylko temu, ze w Polsce wciaz sie rodza madrzy ludzie, ktorzy potrafia dzialac
      w warunkach wyjatkowo niesprzyjajacych zawdzieczamy to, ze nauka w Polsce
      jeszcze istnieje. A ile z tych prac podanych jako polskie zostalo de facto
      wykonanych w czasie stypendiow zagranicznych? Patrzac na doswiadczenia z
      wlasnego podworka zasugerowalbym, ze przynajmniej polowa. Kolejne rzady
      przescigaja sie w tym, azeby nauke w Polsce wykonczyc - w koncu po co jest
      potrzebna nauka na zapleczu Unii Europejskiej kiedy UE ma jej dosc w tzw.
      scislym jadrze UE? Prezydencki projekt ustawy o nauce, ktory obecnie znajduje
      sie w Sejmie RP ma na celu petryfikacje obecnego postsowieckiego systemu a co
      za tym idzie doprowadzenie do praktycznego zahamaowania mozliwosci rozwoju
      nauki i szkolnictwa wyzszego w Polsce na swiatowym poziomie. Zapraszam na
      strony powstajacego Niezaleznego Stowarzyszenia na Rzecz Nauki i Edukacji w
      Polsce - www.republika.pl/naukowcy
      Cezary Wójcik
      • Gość: gosc USA Re: co na to autor IP: *.hrl.com 15.07.04, 21:59
        mysle ze sa to kpiny mowiac o tzw maruderach , sa np prawie wszystkie kraje Afryki , gdzie nie rozwiazano za pomoca tej wspanialej nauki pierwszej 30ki
        podstawowego problemu glodu i ochrony zdrowia, schorowanym i glodnym trudno zajac sie nauka prawda?, druga sprawa to zaleznosc ekspotru high tech
        produktu od nauki , zwiazek jest luzny i nieduzy. Efekt badan naukowych to wdrozenia i unowoczesnienie produktu, np wzmocninei sygnalu wizyjnego z satelty, lub
        ladowanie baterii slonecznych satelity na trajektorii z Ziemi, lub wizyjne i glosowe pokladowe mapy samochodowe wyprowadzajace kierowce z tloku na
        autostradach .Moze tez byc badanie nad idealnymi zbiornikami samochodowymi na wodor, lub samoistne bojowe pojazdy latajace kierowane radarem. Sa to
        przyklady zastosowania innowacji w czyms co juz istnieje.
      • Gość: ksaks Re: Polski cyrk naukowy IP: *.mim.pcz.czest.pl 16.07.04, 08:26
        popieram wypowiedź
      • Gość: J.K. Re: Polski cyrk naukowy IP: *.mpip-mainz.mpg.de 22.07.04, 16:13
        Absolutnie sie z Panem zgadzam! Tez pracuje naukowo (a raczej naukawo) w
        Polsce, a wszystko co zrobilem najlepszego zrobilem w instytutach na zachodzie
        Europy z pozwoleniem na afiliowanie mojego instytutu. W Polsce nie daje sie
        robic normalnej nauki, nie ma na to zadnych mozliwosci. Kiedy wracam do kraju
        to musze dodatkowo pracowac zeby utrzymac rodzine, zebysmy mogli jesc, pic i
        ubrac sie. Ponadto, caly zapal grzeznie na pokonywaniu drobnych przeszkod (np.
        zdobywanie publikacji), ktore dodaja sie i po jakims czasie zniechecaja do
        pracy. Rowniez stosunki miedzyludzkie w szczegolnosci profesorow do adiunktow i
        asystentow sa czesto karygodne. Slowem, zeby cos zrobic trzeba wyjezdzac ile
        tylko sie da. Plakac sie chce, pozdrawiam, J.K.
        • Gość: aruj Re: Polski cyrk naukowy IP: *.autocom.pl 22.07.04, 17:08
          AMEN
    • Gość: podatnik Polska nauka w cenie-czy wydatki na CK są zasadne? IP: *.proxyplus.cz / *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.07.04, 21:59
      Nikt z podatników nie zdaje sobie sprawy ile kosztuje utrzymanie Centralnej
      Komisji ds. Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych! Z grubsza licząc przynajmniej
      tyle co SEJM RP!!! Wybierają się nawzajem tylko profesorowie (pozostała część
      środowiska akademickiego nie ma na te wybory żadnego wpływu) - członkami są w
      większości od czasów komunistycznej CKK.
      Liczba członków jest porównywalna z Parlamentem RP, posiedzenia mają
      permanentnie, co oznacza konieczność zapłaty za posiedzenia, diety, delegacje!
      Ogromna liczba słono płatnych recenzji! Utrzymanie biura. Czemu to wszystko
      służy: hamowaniu rozwoju nauki polskiej. CK stoi bowiem na straży tego, żeby
      nikt nie wymyślił nic innego, co opublikowali jej członkowie (lub zamierzają
      opublikować ich pupile)!
      • Gość: Jacek Re: Polska nauka w cenie-czy wydatki na CK są zas IP: *.cs.ubc.ca 15.07.04, 22:44
        Chcialem uprzejmie zauwazyc, ze sie powtarzasz - zamiesciles ten sam post
        powyzej. Natrectwo i krzykactwo zminiejsza wiarygodnosc Twojej wypowiedzi.

        Natomiast ze slono platnymi recenzjami to nieco przesadziles.

        J.
    • Gość: wacek Re: Polska nauka w cenie IP: *.icpnet.pl 15.07.04, 23:11
      Żarty!! W cenie jeśli chodzi o badania nad książka zwaną Biblią albo nad życiem
      Jedzusa i NMP. Jesli chodzi poważne dziedziny - nie ma nas!
    • Gość: Jan K. Szwedzka nauka w cenie! IP: *.asm.bellsouth.net 15.07.04, 23:23
      Szybko przeliczając dane z wykresu wynika, że Szwecja z około 9 milionami
      mieszkańców ma 90 tysięcy naukowców i wydaje na nich 20,6 miliardów euro. To
      są poważne pieniądze, biorąc pod uwagę, że Szwecja zajmuje bardzo dalekie
      miejsce na liście prac cytowanych.
      Czyżby rząd szwedzki kupował sobie wyborców i dworskich artystów za te
      pieniądze?

      Przypomina to szwedzkie wydatki na zbrojenia - 2,1% GDP a armia szwedzka jest
      gotowa do boju tylko w dzień... Dziwny jest to kraj.

      Jan K.
      • Gość: Hamilton Re: Szwedzka nauka w cenie! IP: *.web.thalamus.se 15.07.04, 23:37
        Przypomina to szwedzkie wydatki na zbrojenia - 2,1% GDP a armia szwedzka jest
        > gotowa do boju tylko w dzień... Dziwny jest to kraj.

        Co cię tak dziwi ponad osiem mln ludzi same skały a dwa potężne koncerny
        samochodowe, najbardziej prestiżowa nagroda na świecie to Nobla, legenda kina
        Greta Garbo i Bergman, legenda tenisa Borg i to cały świat kupuje Ericssony
        najbogatszy człowiek na świecie to właściciel IKEI."Armia szwedzka do boju w
        dzień" Gripeny są szwedzkie a po co im armia z nikim nie szukają konfliktów
        płacą do Unii netto i są dumni z tego po tym poznaje się pertnera z którym chce
        się współpracować
        • Gość: you-know-who Re: Szwedzka nauka w cenie! IP: *.astro.su.se 16.07.04, 00:22
          he he.

          jestem "szwedzkim naukowcem"

          musze zdobyc 100 tysiecy koron zeby zatrudnic postdoka za 50 (overhead 35% -
          zabiera moj uniwersytet, sociala
          kostnader - 51% zabiera panstwo), potem on placi od tego podatek powiedzmy
          35% (do 40%) - wiec ile dostaje na reke? mniej niz 1/3 z tych 100 tysiecy.
          Jesli zechce kupic cos za to - zaplaci oczywiscie VAT do 25%.
          I tak z pieniedzy
          danych NA NAUKE, moj postdok spozytkuje mala czesc, a wiekszosc pod roznymi
          nazwami splynie do kieszeni PANSTWA. OK, wiem, w innych krajach nie jest
          zupelnie inaczej - moze jednak zabieraja mniej?

          Druga uwaga: szwedzki odpowiednik KBNu w przyszlym roku czeka kolejna
          OBNIZKA rzeczywistych finansow, tym razem na tyle duza ze robi sie w tej sprawie
          jakies ruchy, pisze listy. De facto w Szwecji pieniadze na badania rozdzielane
          sa wg listy alfabetycznej po rowno, no prawie po rowno, po socjalistycznemu.
          Bez sensu. Rowniez nie widze zupelnie jak sie maja liczby dot. SE i USA
          z tabelki do tego co wiem o typowych grantach indywidualnych - w Stanach typowo
          3 razy wieksze niz tu.

          W mojej dziedzinie (i innych o ktorych wiem raczej tez) Szwedzi pisza te swoje
          artykuly i niektore sa ok, ale malo sa czytani na swiecie. Naprawde b. wybitnych
          naukowcow tu nie znajdziecie.

          Ostatnia uwaga: opuszczam niedlugo te tak wysoko zaklasyfikowana Szwecje;
          wybralem lepsze warunki (i ludzi!) w Kanadzie.


          • Gość: bart Precis! IP: *.ed.shawcable.net 16.07.04, 01:20
            Trafiles w samo sedno!!! Ja rowniez zrobilem doktorat w Szwecji (CTH) i
            przenioslem sie do Kanady (University of Alberta). Mysle, ze nie pozalujesz
            swojej decyzji, zwlaszcza jak zobaczysz tax return (chyba, ze trafisz do
            Quebecu). Powodzenia !
        • Gość: bart Re: Szwedzka nauka w cenie! IP: *.ed.shawcable.net 16.07.04, 01:29
          Tak, tak, tyle, ze te koncerny naleza do Amerykanow, nagroda Nobla, owszem
          najbardziej prestizowa, tylko co z tego wynika dla nauki szwedzkiej - otrzymuja
          ja przeciez glownie Amerykanie ? Co tam dalej? Garbo i Bergman, owszem legendy,
          tyle, ze takich legend jest juz na peczki, obecnie Szwecja nie liczy sie w
          kinie swiatowym choc rzeczywiscie od czasu do czasu wypuscza perelki.

          Ericsson jest bodajze na 4 czy 5 miejscu co jest rzeczywiscie niezlym wynikiem,
          ale to z Ingvarem Kampradem to byla bzdura Veckans Affarer, ktora juz dawno
          zostala sprostowana.

          Szwecja, drogi Hamiltonie jest bardzo przyjemnym krajem, ale w tej chwili
          odcina juz raczej kupony od dawnej swietnosci. Obecnie jest to najbiedniejszy
          (GNP/capita) kraj skandynawski (biedniejszy nawet od Finlandii) - cudowny
          rezultat systematycznego niszczenia kraju przez (s) od lat 70ych. Jednakze
          najwiekszym problemem tego kraju, sa peczniejacy z samozadowolenia ludzie
          twojego pokroju, ktorzy nie widza, ze formula (s) juz dawno sie wyczerpala.
          Makt at arbetare, eller hur ?
        • Gość: Jan K. Gripeny są szwedzkie IP: *.asm.bellsouth.net 16.07.04, 02:03
          Gość portalu: Hamilton napisał(a):
          >Armia szwedzka do boju w
          > dzień" Gripeny są szwedzkie a po co im armia z nikim nie szukają konfliktów

          Drogi Panie Hamilton:
          Nie zrozumiał mnie Pan "w temacie" armii i wydatków na zbrojenia. Właśnie
          chodzi mnie o to, że Szwedom armia jest niepotrzebna od dawna. Już w latach 60-
          tych obserwowałem kiedyś grupę żołnierzy szwedzkich i takich łachudrów to nawet
          nie ma w Belgii, gdzie połowa armii to generałowie i fryzjerzy. Pamięta Pan,
          jak sowieckie okręty podwodne buszowały po "tajnych" bazach szwedzkiej
          marynarki 30 lat temu? Teraz te okręty podwodne przerdzewiały a Szwedzi wydają
          AŻ 2,1% GDP na zbrojenia nic za to nie mając poza utrzymywaniem klienteli
          wyborczej rządzącej czerwonej partii.

          Trzy lata temu debatowano wysłanie szwedzkiego kontygentu do wojsk ONZ chyba w
          Zairze/Kongo i obecny na tej debacie generał hinduski spadł z krzesła ze
          smiechu.

          Jan K.
    • Gość: Kalifornijczyk Re: Polska nauka w cenie IP: *.accel.pas.earthlink.net 16.07.04, 00:27
      Nalezaloby przypomniec krajom zachodu,ze kiedy oni sie bogacili,to Polske
      regularnie okradal ZSRR. Stalo sie to dzieki Churchillowi i Rooseveltowi,
      bliskim przyjaciolom Stalina.
      • Gość: kmiotek Re: Polska nauka w cenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 02:52
        Czy wy musicie się zawsze wpierdalać z tymi standardowymi hasłami?
    • Gość: Jacuś 4000zł dla studenta magisterium IP: *.ryd.student.liu.se 16.07.04, 01:57
      Jak sobie myślę o pracy na polskiej uczelni to mi sie kolacja podnosi....
      Za tysiąc zlotych miałbym kłaniać sie panu profesorwi, panu docentowi i
      pierdzieć generalnie w stołek. Czasem naprawić sprzęt w labie pończochą i gumą
      do żucia. Choć to i tak nie na długo bo zaraz cos innego się zepsuje. A
      najlepiej to nie dotykać bo wszystko jest już ustawione tylko nie za bardzo
      jest co mierzyć.

      Pozdrawiam ze Szwecji - student magisterium i wiecie co - albo tu zostaję albo
      jadę do UK, Niemiec lub Holandii na doktorat. Jak tam zarobie później w Euro to
      na starość wydam w Polsce na materiały budowlane na moją chatkę. smile

      PS. Ciekawe kiedy w Polsce student magisterki zacznie zarabiać za wykonaną
      pracę magisterską. Pierwszemu, który zarobi tysiąc stawiam skrzynkę wódki za
      drugi tysiąc. Ja za swoją pracę nie przemęczając się dostaje 4000zł miesięcznie
      a to dopiero początek. Szef grupy chwali bo nie musi płacić za mnie podatków a
      jestem równie wydajny jak doktorant.
      • Gość: dr evil Re: 4000zł dla studenta magisterium IP: *.internode.on.net.au 16.07.04, 04:26
        a ja nie przemeczajac sie dostaje 14000zl miesiecznie i jeszcze czytam i pisze
        te glupoty w godz. pracy.
        • Gość: alanwikr Re: 4000zł dla studenta magisterium IP: *.uci.agh.edu.pl / *.uci.agh.edu.pl 16.07.04, 18:47
          Drogi Dr. Evil,
          nie zartuje Pan? Niech Pan pusci maila na alanwikr@gazeta.pl. Ja za te 14000
          moge nawet ciezko pracowac.
          Pozdrawiam,
          Profesor nauk scislych.
      • Gość: Charlotte Re: 4000zł dla studenta magisterium IP: *.vig.bostream.se 16.07.04, 17:14
        Mieszkam w Szwecji i powiem Ci tylko tyle: nie wiem ile zarabiales w Polsce i
        co straciles wyjezdzajac, ale chyba niewiele, skoro mieszkajac w Szwecji i
        dostajac jakies 7-8 tys. SEK miesiecznie publicznie dostajesz orgazmu na ten
        temat. Za taka kwote tutaj zyje sie na poziomie zebraczym - mam pare kolezanek-
        studentek, ktore pod koniec miesiaca nie maja na szampon do wlosow i jedza
        jabluszka czekajac na bidrag...Wiec nie podniecaj sie, kolego - 4 tys. zl to
        bylaby gratka, gdybys studiowal w Lublinie lub Krakowie, a tutaj jest to
        kwota "na przetrwanie".
    • Gość: dr evil Re: Polska nauka w cenie IP: *.internode.on.net.au 16.07.04, 04:20
      ktory sam jest uczonym i odpowiada za polowe cytowan Polakow (kpiarski usmiech).
      to nie zlosliwosc pod adresem papieza ale polskiej mysli naukowej, ktora
      przynosi Polsce cale 1 mld euro, z czego pewnie 900 mln to wsad importowy.
    • Gość: kleryk W modleniu sie jestesmy na pierwszym miejscu!!! IP: *.mega.tmns.net.au 16.07.04, 05:24
    • Gość: Ela M. Re: Polska nauka w cenie IP: *.wdomu.net / *.direcpc.com 16.07.04, 05:27
      W USA naukowo pracuje bardzo duzo obcokrajowcow, moze nawet wiekszosc. Ten kraj
      daje im mozliwosci wykorzystania znakomitego zagranicznego wyksztalcenia.
      Amerykanin biznesman umie ten towar sprzedac. Efekty widac. Ale cieszy, ze
      Polska nie wypada zle, mimo braku nakladow finansowych i skutecznego (nie mylic
      z chamskim) marketingu.
      Ela z Kalifornii.
    • Gość: Ela M., Kalifornia Re: Polska nauka w cenie IP: *.wdomu.net / *.direcpc.com 16.07.04, 05:33
      W USA naukowo pracuje bardzo duzo obcokrajowcow, moze nawet wiekszosc. Ten kraj
      daje im mozliwosci wykorzystania znakomitego zagranicznego wyksztalcenia.
      Amerykanin biznesman umie ten towar sprzedac. Efekty widac. Ale cieszy, ze
      Polska nie wypada zle, mimo braku nakladow finansowych i skutecznego (nie mylic
      z chamskim) marketingu.
      Ela z Kalifornii.
      • Gość: obcy Re: Polska nauka w cenie IP: *.dyn.optonline.net 16.07.04, 07:47
        Gość portalu: Ela M., Kalifornia napisał(a):

        > W USA naukowo pracuje bardzo duzo obcokrajowcow, moze nawet wiekszosc. Ten kra
        > j
        > daje im mozliwosci wykorzystania znakomitego zagranicznego wyksztalcenia.
        > Amerykanin biznesman umie ten towar sprzedac. Efekty widac. Ale cieszy, ze
        > Polska nie wypada zle, mimo braku nakladow finansowych i skutecznego (nie
        mylic
        > z chamskim) marketingu.
        > Ela z Kalifornii.

        Z jakiej wsi jestes? Santa Clara,Santa Rosa czy moze jakies innej?
        Bo chamstwa sie jeszcze nie wyzbylas.
        Jedz do Santa Monica,a najlepiej do San Francisco.
        Tam Cie naucza oglady i obcowania z ludzmi,wiejska dziewczyno.
        Pozdrowka
        obcy,smile
    • Gość: a Tanio IP: 198.161.29.* 16.07.04, 07:38
      Jesli policzyc (wedlug zamieszczonych przy artykule wykresow), ze USA maja od
      Polski ponaddwukrotnie wiecej naukowcow (na tysiac osob pracujacych), ludnosci z
      szesc razy wiecej, a na kazdego naukowca wydaja z osiem razy wiecej, to lekko
      liczac wydaja 100 razy tyle co Polska na nauke. Nawet jesli te szacunki sa
      obarczone roznymi bledami metodologicznymi (np. w rozny sposob liczy sie
      rzeczywiste wydatki i liczbe osob zatrudnionych w roznych krajach, a poza tym
      sila nabywcza pieniadza jest tez oczywiscie zalezna od kraju), to wciaz
      "wydajnosc ekonomiczna" nauki w Polsce nie jest taka zla... Jest to dosc powazny
      argument za zwiekszeniem nakladow na polska nauke, bo widac golym okiem, ze
      niedofinansowanie jest jedna z glownych przyczyn jej slabosci (choc oczywiscie
      nie jedyna), a nie tylko zle wykorzystywanie przyznanych srodkow.
      • Gość: jw Tanio ? IP: *.autocom.pl 16.07.04, 08:07
        Przed kilku laty Rzeczpospolita podawala, że na 1 naukowca wydaje się w Polsce
        b. mało bo tylko ok. 200 Tys. zł rocznie. Nie wiem czy to sa dane rzeczywiste
        czy wzięte z sufitu. Oczywiście te naklady obejmuja także: wycieczki do krajow
        egzotycznych dla lojalnych, organizowanie konferencji okolicznościowych ku
        własnej czci i chwale, wydawanie ksiąg pamiątkowych o własnych poczynaniach
        (też tych których nigdy autorzy nie poczynili), koszty utrzymania pretorianow
        broniących dostępu do komputerow i innego sprzętu którego by mogli uzyc
        niepożądani np. na produkcję publikacji w innych niz instytutowe czasopismach,
        czyszczenie archiwow z niewygodnych dokumentów, koszty posiedzeń rad naukowych
        dla zdyskredytowania zbyt wydajnie pracujących, koszty walki z patologiami
        prowadzonej na wzor b. kosztownej walki o pokój itp. itd
        Ile z tego zostaje na dzialalnośc naukową ? Niestety projekty obliczenia tych
        kosztow nie mają szans na akceptację.
        • Gość: a tanio IP: 198.161.29.* 16.07.04, 08:38
          No, jesli nauke w Polsce robi sie za resztki z owych (i tak skromnych)
          pieniedzy, to najwyrazniej w kategorii wydajnosci nasi naukowcy (ci, ktorzy
          akurat nie kradna, nie szkodza i nie marnotrawia) sa w superlidze swiatowej...

          Ale to oczywiscie zludzenie. W USA i wielu innych krajach zachodnich tak samo
          (relatywnie) duze pieniadze ida na organizacje wystawnych konferencji,
          rocznicowe zjazdy czy zakup pierunsko drogich czasopism naukowych, a duza czesc
          srodkow znika, nim dotrze do naukowca - trzeba zaplacic podatki, overhead itd. itd.

          Tyle, ze to bogate kraje i mniej je to marnotrawstwo (czy zawsze marnotrawstwo?
          - oszczedzanie na niektorych wydatkach na dluzsza mete nie poplaca) boli. W
          Polsce nie tylko trzeba dbac o to, by pieniadze na nauke wydawac sensownie, ale
          przede wszystkim trzeba w ogole te pieniadze na nauke przeznaczyc. Bo inaczej
          mamy dylemat typu "czy myc nogi, czy rece". Najtaniej jest sie w ogole nie myc,
          ale po pewnym czasie wypada sie z towarzystwa.
    • Gość: ksaks 23tys euro?? IP: *.mim.pcz.czest.pl 16.07.04, 08:06
      Gdzie są te pieniądze? śmiech mnie ogarnia, jak słyszę, że na mnie tyle wydano.
      a co z moją asystencką pensyjką 1000PLN? uciekam stąd gdzie pieprz rośnie i
      niech nauka sie sama rozwija...
      • Gość: obcy Re: 23tys euro?? IP: *.dyn.optonline.net 16.07.04, 08:13

        masz racje,niech ci co kradna sami sobie na to zapracuja.
        uprzedzam cie tylko,ze gdzie indziej,np.w USA nie jest inaczej.
        powodzenia,
        pozdr.
        obcy.smile
      • Gość: m Re: 23tys euro?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 10:40
        Zgadza się, kończyć doktorat, pakować się i w drogę. Mam dość latania pomiędzy
        jednym miejscem pracy a drugim, żebrania o fundusze na konferencję, ciągłe
        obniżanie BW, puste biblioteki. Pensj asystencka może jest OK, ale dla osoby
        samotnej na utrzymaniu rodziców. Jak się odpowiada za rodzinę, to jest poprostu
        kpina. Czy możliwośc spokojnej pracy naukowej i dydaktycznej, skupieniu się na
        badanich i publikacjach, to jest zbyt wiele?
      • Gość: dr Re: 23tys euro?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 23:17
        pamietaj ze nauke dostalas za darmo, rodzice od poczecia dudtkow nie zbierali...

        jesli odchodzisz to nie pluj za siebie bo jeszcze bedziesz tu chciala wrocic.
        dr
        • khmara Re: 23tys euro?? 16.07.04, 23:26
          Odbiło ci, czy nie wiesz, o czym piszesz? Te 23 tys. to jest mój warsztat pracy,
          a nie wynagrodzenie. Obowiązkiem pracodawcy, wynikającym z kodeksu pracy, jest
          zapewnienie pracownikowi warsztatu pracy. Jeżeli pracodawcy na to nie stać, to
          niech mnie zwolni i nie zawraca głowy, a nie zmusza mnie do wykonywania pracy na
          jego rzecz za moje zarobione pieniądze. Tylko kto wtedy będzie uczył tych
          biednych studentów?
    • Gość: jg Re: Polska nauka w cenie IP: *.amg.gda.pl 16.07.04, 09:22
      porownajcie rowniez komfort pracy i zarobkiwink.
    • cs137 Do you-know-who ze Szwecji i nie tylko 16.07.04, 10:52
      Gość portalu: you-know-who napisał(a):

      > he he.
      >
      > jestem "szwedzkim naukowcem"
      >
      > musze zdobyc 100 tysiecy koron zeby zatrudnic postdoka za 50 (overhead 35% -
      > zabiera moj uniwersytet, sociala
      > kostnader - 51% zabiera panstwo), potem on placi od tego podatek powiedzmy
      > 35% (do 40%) - wiec ile dostaje na reke? mniej niz 1/3 z tych 100 tysiecy.
      > Jesli zechce kupic cos za to - zaplaci oczywiscie VAT do 25%.
      > I tak z pieniedzy
      > danych NA NAUKE, moj postdok spozytkuje mala czesc, a wiekszosc pod roznymi
      > nazwami splynie do kieszeni PANSTWA. OK, wiem, w innych krajach nie jest
      > zupelnie inaczej - moze jednak zabieraja mniej?

      W USA jest podobnie. Postdokowi jeśli zaproponować mniej, niż 40 k$ rocznie, to
      sie tylko rozesmieje w nos. Do tego trzeba dołożyć "fringe benefits", na moim
      uniwerku dokładnie nie pomne ile, ale koło 30%, czyli robi sie 52 k$, no i od
      wszystiego uniwerek jeszcze sobie winszuje 42% overhead. Więc całkowity koszt
      już przekracza 70 k$. A z takiego NSF-u trudno dostac więcej, niż 300 k$ na trzy
      lata (w ogóle trudno dostać, bo wojujemy, jak wiadomo, w Iraku i to trochę
      kosztuje
      • Gość: jw Re: Do you-know-who ze Szwecji i nie tylko IP: *.autocom.pl 16.07.04, 11:12
        No ale niedługo w Polityce będzie o tytułologii stosowanej. W tytułach jak
        wiadomo jesteśmy potęga i USA nam nie podskoczy.
    • Gość: r39 O jakiej nauce mowa? IP: *.ifpan.edu.pl 16.07.04, 10:55
      Trzeba wyraznie powiedziec, ze finansowanie nauki przez
      przemysl, w krajach przodujacych, dotyczy tzw. nauk
      stosowanych. W dziedzinie badan podstawowych, o ktorych
      nikt nie potrafi powiedziec, czy kiedykolwiek znajda
      jakiekolwiek zastosowanie, przemysl- z nielicznymi
      wyjatkami - zupelnie sie nie kwapi z datkami. To finansuje
      wojsko (!) (np. w USA ok. 45% kosztow), zwykli podatnicy
      placacy czesne za swoje pociechy w szkolach wyzszych oraz,
      zwykle niezbyt ochoczo, budzet panstwa. Ochota rzadzacych
      jest niewielka, bo 'efektow nie widac', a 'za TO' w najblizszych
      wyborach mozna stracic cieply stolek. Proste.
      Tymczasem to wlasnie badania podstawowe sa prazrodlem
      rzeczy, bez ktorych dzis nie potrafilibysmy sie obyc.
      Nie pisalibysmy tych dyrdymal, uzywajac elektronow (uwaga
      ekolodzy: w 100% z recyclingu), gdyby tych elektronow ktos
      najpierw nie odkryl a nastepnie nie okielznal, zmuszajac
      je bezlitosnie np. do swiecenia w laserach, juz to
      dentystycznych, juz to w kazdym czytniku CD.

      Polska wysoka pozycja dotyczy wlasnie badan podstawowych.
      Czesc z nas, ta ktora nie wyjechala, ma naprawde tegie
      lby, nie mamy najmniejszych powodow do wstydu. A brak
      Nobli? --> Napoleon (albo i Gomulka: 'z pustego i Salamon
      nie naleje').
      • cs137 Re: O jakiej nauce mowa? 16.07.04, 11:27
        Gość portalu: r39 napisał(a):

        > Trzeba wyraznie powiedziec, ze finansowanie nauki przez
        > przemysl, w krajach przodujacych, dotyczy tzw. nauk
        > stosowanych. W dziedzinie badan podstawowych, o ktorych
        > nikt nie potrafi powiedziec, czy kiedykolwiek znajda
        > jakiekolwiek zastosowanie, przemysl- z nielicznymi
        > wyjatkami - zupelnie sie nie kwapi z datkami.



        To jest prawda obecnie, ale nie zawsze tak było.
        Przypomne chocby Bell Lab, finansowany przez kompanię telefoniczną AT&T.
        Zrobiono tam mase ważnych odkryć własnie w badaniach podstawowych.

        Jak byłem początkujacym naukowcem na UW, to jeszcze bardzo poważnie traktowałem
        czytanie literatury naukowej ze swojej dziedziny. Razu pewnego natknąłem sie o
        artykuł na temat oddziaływania pola grawitacyjnego na cząski elementarne.
        Niebyło od początku rzeczą zupełnie oczywistą, czy elektrony, protony, neutrony
        "spadają" w polu grawitacyjnym tak samo, jak obiekty makroskopowe. Należało to
        sprawdzic doświadczalnie. No i własnie w tym artykule dwóch panów, Samuel Werner
        i Albert Overhauser, zmierzyło z niesłychaną precyzją spadanie neutronów w
        ziemskim polu grawitacyjnym, wykorzystując urządzenie zwane "interferometrem
        neutronowym". Co jednak mnie najbardziej zaskoczyło w tym artykule, to afiliacja
        autorów. Mianowicie, byli oni pracownikami... Ford Motor Company.

        Jak to sie stało, że po tylu latach (ca. 35-ciu) potrafie tak dokładnie podac
        nazwiska tych dwóch panów? Ano, smieszna historia: kiedy po latach, w okresie
        stanu wojennego w Polsce, znalazłem sie w USA i szukałem pracy, rozsyłajac
        dziesiątki listów do kogo sie dało
    • Gość: ajax Re: Polska nauka w cenie IP: *.ite.waw.pl 16.07.04, 11:22
      W publikacji nie znalazłem informacji o tym, czy uwzględniono polskich
      naukowców, którzy przed laty wyjechali z Polski, pracują i publikują zagranicą,
      mają drugie obywatelstwo.

      Podobne pytanie, czy Nobel dla Singera liczy się dla Polski (?), tu się urodził
      i mieszkał, tej ziemi poświęcił nagrodzony utwór ?
    • Gość: marek Re: Polska nauka w cenie IP: *.physiologie.uni-wuerzburg.de 16.07.04, 11:27
      Tylul artykulu (Polska nauka w cenie) ma sie do prezentowanych tam wynikow
      (daleko od czolowki, w okolicach Brazyli) jak pracownik naukowy do naukowca,jak
      zdobywanie stopni naukowych do uzyskiwania stopni naukowych, jak demokracja
      socjalistyczna do demokracji, jak krzeslo elektryczne do krzesla.
      • Gość: gość i to powinna być puenta do powyższej dyskusji IP: *.wschowa.master.pl 16.07.04, 11:53
        w której jedni pisali i naukowcach, drudzy o pracownikach naukowych inni o
        mędrcach a jeszce inni o mędrkach.
    • Gość: ktosiek Re: Polska nauka w cenie IP: *.wp.mil.pl 16.07.04, 12:52
      dlaczego u nas jest tak, a nie inaczej, po prostu -sprzedano większość
      zakładów, czyli oddano rynek konsumencki, stąd wielkie zagraniczne firmy
      prywatne są zainteresowane sprzedażą swoich towarów opracowanych za granicą
      Polski, a nie tworzeniem czegoś nowego w naszym kraju, my być mięsko
      konsumenckie i armatnie, toć proste.
    • Gość: biolog "W świecie nauki dominują Amerykanie" IP: *.anat.uic.edu 16.07.04, 16:45
      "W świecie nauki dominują Amerykanie" - tylko szczegol, ze profesora
      amerykanina ze swieczka szukac, reszta to Hindusi, Japonczycy, Chinczycy i
      Europejczycy na wizach pracowniczych lub zielonych kartach.
      • michal25arizona Re: "W świecie nauki dominują Amerykanie" 16.07.04, 19:01
        "ze swieczka szukac..."
        A na jakim uniwerku szanowny kolega przebywa ?? Na American University of
        Beirut ?? No to moze rzeczywiscie tak tam jest. Na GeorgiaTech Amerykanie
        stanowia okolo 50% kadry profesorskiej, albo i wiecej...
        Pozdrawiam
        • cs137 Re: "W świecie nauki dominują Amerykanie" 16.07.04, 20:39
          michal25arizona napisał:

          > "ze swieczka szukac..."
          > A na jakim uniwerku szanowny kolega przebywa ?? Na American University of
          > Beirut ?? No to moze rzeczywiscie tak tam jest. Na GeorgiaTech Amerykanie
          > stanowia okolo 50% kadry profesorskiej, albo i wiecej...
          > Pozdrawiam

          Oczywiscie masz racje Michale. Ten "biolog" po prostu powtarza legendy, ktore
          wymyslaja ludzie z poza USA dla dodania sobie animuszu
        • Gość: Jan 50% w swoim kraju to zle.. IP: *.dip.t-dialin.net 17.07.04, 14:14
    • Gość: fghhjk Ciekawe gdzie ida pieniadze na nauke polska IP: *.physik.uni-konstanz.de 18.07.04, 19:09
      Ciekawe gdzie ida pieniadze na nauke polska. przeczytalem, ze w 2001r. na
      naukowca wydano 23tys euro. Moja pensja brutto wynosila ok. 5000 euro rocznie.
      W mojej grupie sa 4 osoby prawie nic nie zakupilismy, nasze wydatki biezace to
      glownie prad i woda do aparatury, a wydano na nas 92tys. euro. Po drodze gdzies
      te pieniadze znikaja, bo z rozmow z innymi wynika, ze inne grupy sa w podobnej
      sytuacji jak moja grupa.
      • Gość: zorientowany Re: Ciekawe gdzie ida pieniadze na nauke polska IP: *.autocom.pl 18.07.04, 19:41
        A wydatki na nieruchomości - dach nad głową, biurka, sprzętaczki, parkingi,
        portierzy, elektrycy, sekretarki, biblioteki, papiery, delegacje, konferencje
        (także w egzotycznych krajach), rady 'naukowe', dyrektorzy. Przecież naukowiec
        na etacie to tylko ostatnie ogniwo w łańcuchu troficznym 'nauki polskiej'.
        • khmara Re: Ciekawe gdzie ida pieniadze na nauke polska 18.07.04, 21:57
          Chwila, moje biurko i fotel są mniej więcej w moim wieku, wydębienie od szefa
          jakiejkolwiek delegacji graniczy z cudem. Chyba, że do wydatków na naukę zaliczy
          się także nowe budynki, które faktycznie są finansowane przez KBN. Ale to nie są
          wydatki "na naukę", tylko "na nauczanie" - sale dydaktyczne itp., żeby pomieścić
          wyż demograficzny.
          • Gość: zorientowany Re: Ciekawe gdzie ida pieniadze na nauke polska IP: *.autocom.pl 19.07.04, 11:39
            Chwila, co to za 'rozumowanie'.Inni mają nie tylko młodsze fotoele i biurka ale
            cale apartamenty. Na delegacje jezdżą do egzotycznych krajow z całym
            inwentarzem.
            Na rzekomą nauke i jej związki z gospodarka otrzymają dodatkowe pieniądze po
            zawiazaniu spółek. To wszystko ( i wiele wiele więcej) jest przeciez
            księgowane po stronie wydatkow na nauke. Uogólnianie ( ja nie mam, to na to nie
            ma nakladu) takie jest zupelnie nieuoprawnione.
            • Gość: aa Re: Ciekawe gdzie ida pieniadze na nauke polska IP: 207.108.161.* 21.07.04, 03:29
              Ludzie kochani, czy nikt nie pomyslal o tym, ze w wielu dziedzinach nauki place
              stanowia drobna czesc kosztow badan (mowie o samych badaniach). Jest tak w
              wiekszosci dziedzin, w ktorych potrzebna jest droga aparatura i odczynniki (w
              dodatku czesto nie wytwarzane w Polsce). Poza tym nikt nie zajaknal sie chocby
              o tym, ze kosztochlonnosc jednej galezi nauki moze byc wielokrotnie (czesto
              kilkunastokrotnie) wieksza niz innej. Robiac chocby najprostsze
              oszacowania "gdzie znikly pieniadze" warto byloby o tych elementarnych sprawach
              pamietac (co nie znaczy, ze nie nalezy sledzic, co sie z pieniedzmi na nauke
              dzieje; ale przeciez nie w ten sposob!). Wreszcie mozna sie zastanowic, czy
              rozsadnie byloby inwestowac tylko w najtansze dziedziny nauki (np. matematyke,
              co mnie akurat by urzadzalo), w ten sposob spisujac na straty miedzy innymi
              spora czesc polskiej chemii, czy tez wprost przeciwnie - inwestowac tylko w
              drogie badania bezposrednio zwiazane z zastosowaniami przemyslowymi, a skreslic
              np. wciaz liczaca sie w swiecie polska matematyke. Wydaje sie, ze obie
              skrajnosci sa zlym wyborem, a to moze oznaczac, ze wazne sa tez inne kryteria
              niz tylko kosztochlonnosc czy powiazania z przemyslem poszczegolnych galezi
              nauki. Nie dajmy sie zwariowac!
              • khmara Re: Ciekawe gdzie ida pieniadze na nauke polska 21.07.04, 22:48
                Dzięki aa za sprowadzenie dyskusji nas poważniejsze tory. Nie zgadzam się ani na
                priorytet dla najtańszych dziedzin badań, z powodów oczywistych, ani na
                uprzywilejowanie badań aplikacyjnych, bo to jest krótkowzroczność. Uważam, że
                uprzywilejowani powinni być najlepsi. Wiem, co to jest średnia arytmetyczna i
                wiem też, że ogólne nakłady są żałośnie niskie. Jeżeli sobie robię jaja, to z
                trochę innego powodu. Rzecz w tym, że w wielu instytutach i instytucjach
                dzielących pieniądze na badania panuje całkowita dowolność i uznaniowość w
                przydzielaniu środków. Tak się dzieje zwłaszcza na poziomie uczelni i instytutu:
                dlaczego A dostaje pieniądze na badania i konferencje co roku, a B od lat nie
                dostał praktycznie nic, mimo że mają porównywalny dorobek publikacyjny? Kontrola
                zasadności wydatkowania środków jest niewielka, a absurdów też nie brakuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka