Dodaj do ulubionych

Problem z uczeniem się

01.06.11, 05:34
Witam
Mam problem z 10-letnią córką,która w tym roku kończy III klasę.
Problem dotyczy nauki.Codziennie siedzę z córką nad lekcjami,robimy je razem,potem jeszcze dodatkowo ćwiczymy przerabiane aktualnie partie materiału.Ja jej zadaję jakieś ćwiczenia np.z matematyki czy polskiego,ona je robi,ja sprawdzam i poprawiamy ewentualne błędy i tak cwiczymy aż widzę,że dziecko załapało o co chodzi.Poświęcam jej bardzo dużo czasu.Ale problem jest w tym,że kiedy córcia idzie na sprawdzian,to pomimo tego,że w domu wszystko umie na sprawdzianie porobi błędy,czegoś zapomni,a to nie dopisze,a to nie doczyta itd,itd.W efekcie dostanie złą ocenę,a nauczycielka wzywa mnie do szkoły bo dziecko nie umie tego czy tamtego.Wiem,że moje argumenty,że siedzę z dzieckiem,że pomagam,że pilnuję,ćwiczę i w domu wszystko jest OK,nie trafiają do nauczycielki,ona ma się wykazać na sprawdzianie,teście itd.Córka też bardzo to przeżywa.Przykro jej z tego powodu.W dodatku ona bardzo często na sprawdzianie już nie myśli o tym co ma zrobić tylko jaką ocenę dostanie,nerwus też jest straszny.I po częsci winę za jej złe oceny ponoszą te nerwy.Ona z tego zdenerwowania potrafi zapomnieć wszystko i choćby w domu 2 noce się do tego sprawdzianu uczyła,nic nie napisze ze zdenerwowania.
Dodam,że nie jestem jakas matka-wariatka,która nic innego nie robi tylko pastwi się nad dzieckiem jak do domu ocenę poniżej 5 przyniesie.Wręcz przeciwnie stram się ją wspierać,ale mnie już też się odechciewa i ręcę mi opadają,jak widzę ile czasu jej poświęciłam ile zadań z nią przerobiłam,a ona ze sprawdzianu wróci z 2.
Bardzo proszę panią psycholog o radę.Jak się uczyć z takim dzieckiem,jak jej pomóc.Za moment IV klasa,a nauki nie będzie mniej tylko coraz więcej.Ja już się boję co będzie dalej.
Córka jest bardzo spokojnym i wrażliwym dzieckiem,wszystko bardzo przeżywa,jeśli chodzi o naukę to wiem,że nie przychodzi jej ona łatwo.Córka nie jest dzieckiem zdolnym,ale jest sumienna i pracowita.Nigdy nie marudzi jak ma siedzieć nad lekcjami i ćwiczyć jakies zadania czy pisać dyktanda.Nieważne czy siedzi 2 godziny czy 4,jeszcze nigdy się nie skrzywiła.Dlatego tym bardziej jest mi jej żal i chciałabym jej jakoś pomóc,ale nie wiem co można zrobić.Raz jeszcze bardzo proszę o pomoc.
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: Problem z uczeniem się 01.06.11, 07:12
      moze skonsultowac sie z psychologiem bezposrednio? Moze to nie kwestia tepoty ( a juz na pewno nie zlej woli), tylko np. zaburzen koncentracji uwagi (ADD)? Moze dziecko zbyt wiele rzeczy rozprasza w czasie lekcji, sprawdzianow ( na to moze wskazywac twoj opis, ze cos przeoczy, pominie, zapomni) , a moze dochodza do tego zbyt wygorowane wymagania nauczyciela. Sprawiedliwy nauczyciel powinien brac to pod uwage i umozliwic dziecku napisanie sprawdzianu (czy np. przeprowadzajac sprawdzian ustny) w warunkach, ktore umozliwiaja skupienie sie, zeby dziecko moglo pokazac, na co naprawde je strac.
      ADD jest dosc czeste u dziewczynek, ale zwykle jest przeoczone, bo bez skladnika hyperaktywnosci ruchowej nie rzuca sie w oczy. Ot, dziecko bladzace z glowa w chmurach.
      Sprobuj pogadac z nauczycielka na temat mozliwosci zaliczania materialy w warunkach umozliwiajacych skupienie sie .
      Dziecko potrzebuje wsparcia, a nie bata.
      • morekac Re: Problem z uczeniem się 01.06.11, 09:51
        I oczywiście popieram Mruwę. Moje starsze dziecko wiele kartkówek czy odpowiedzi ustnych zalicza ustnie, bez udziału postronnych słuchaczy.
    • morekac Re: Problem z uczeniem się 01.06.11, 09:48
      Moim zdaniem - jeśli dziecko nie dostaje jedynek, to trochę odpuść. Ponieważ ty przykładasz do klasówek i ocen aż taką wagę, to nic dziwnego, że dziecko się denerwuje.
      Córka sama powinna znaleźć sposób, który w jej przypadku będzie skuteczny - ewentualnie poszukać z pomocą innych osób. Poczytaj może o różnych technikach pamięciowych czy różnych stylach uczenia. I o utrwalaniu wiedzy. Być może dziecko powinno uczyć się innym system - mniejsze partie, więcej powtórzeń, zabawy ruchowe, inne pomoce naukowe? Twoje metody nauki nie muszą być jedynie skuteczne. Rozważ też ewentualną naukę nie z tobą, a z innymi osobami z rodziny/korepetytorem - może to będzie dla niej mniejsze obciążenie psychiczne.
      Już nie mówię, że uczenie się nocami w przypadku 10 czy 11 latka jest nie tylko nieskuteczne, ale i szkodliwe.
      • mruwa9 Re: Problem z uczeniem się 01.06.11, 11:06
        Ale moze dziecko ma wiedze na poziomie znacznie wiekszym, niz dwoja i machniecie reka na takie oceny bedzie dla dziecka krzywdzace i demotywujace. Dlatego byc moze bardziej wskazane jest pojscie w kierunku sposobow sprawdzania postepow w nauce, dostosowanych do mozliwosci koncentracji dziecka, zeby ocena byla adekwatna do rzeczywistej wiedzy i wysilku dziecka, bo w stanie obecnym byc moze oceny sa krzywdzace .Jest w szkole pedagog, do ktorego mozna sie zwrocic w tej sprawie?
        • morekac Re: Problem z uczeniem się 01.06.11, 11:29
          Przede wszystkim to wysiłek dziecka jest nieadekwatny, a to bardzo zniechęca. Naprawdę, poza konsultacją z psychologiem, zastanowiłabym się, czy metody, jakie stosuje dziecko przy nauce, są dla niej dobre. Może znalazłyby się lepsze? I na tę samą tróję dziecko nie będzie uczyło się 4 dni, a 2 godziny. Czysty zysk.
          Poza tym - sama mama pisze, że dziecko się blokuje. Być może jednak jest niedouczona, albo po prostu blokuje się z nerwów - bo może mama tak bardzo się przejmuje klasówką (te godziny ćwiczeń, powtórzenia itp., latania do nauczycielki, bo trafiła się ocena typu 2 lub 3 i co to będzie dalej), że dziecko w klasie wpada w panikę typu 'mama znowu będzie zawiedziona i zmartwiona, znowu będzie musiała iść do pani, znowu będzie ze mną siedziała nad lekcjami).
          K1234561 popełniła wątek szkolny, z którego bije aż panika czy lęk przed IV klasą. Na zasadzie "Jak moje dziecko sobie w tej straszliwej IV klasie sobie poradzi?". No to jak dziecko ma sobie poradzić, skoro własna matka nie wierzy, że jest w stanie to zrobić?
          • verdana Re: Problem z uczeniem się 01.06.11, 13:24
            Dwie rady. Jedna - to psycholog. On oceni, czy jest jakis problem po stronie dziecka, czy - bardzo możliwe - po stronie nauczycielki.
            Druga - przestań uczyć się z dzieckiem. Jest bardzo prawdopodobne, ze Twoja córka nauczyła się, ze do rozwiązania zadania potrzebne jest wsparcie, ktoś siedzacy obok, sprawdzający i korygujacy pracę. Poprawiając i uczac sprawiasz, ze córka nie wierzy, aby mogła zrobic sama cokolwiek dobrze, a na klasówkach jest sama. Poza tym być moze jest przetrenowana. zasadą jest, aby raczej, poza absolutnymi wyjątkami, nie dawać dziecku dodatkowych zadań do zrobienia.
            Od nowego roku przestań siedzieć z córką. Możesz sprawdzić, czy odrobila dobrze lekcje, możesz pomoc w konkretnej sprawie, jesli córka czegos nie rozumie. na razie wyglada na to, ze uczenie się z mamą pozbawiło córkę umiejętnosci samodzielnego radzenia sobie z lekcjami.
            • morekac Re: Problem z uczeniem się 01.06.11, 13:59
              A propos blokad...
              W bardzo zamierzchłych czasach zdawałam maturę z matematyki... Z matematyką kłopotów nigdy nie miałam, rozwiązywałam zadania bez problemu - tymczasem połowę czasu przeznaczonego na maturę spędziłam na tępym wpatrywaniu się w kartkę. Pustą. Nie byłam w stanie rozwiązać żadnego zadania, chociaż wiedziałam, że takie proste zadania rozwiązuję bez problemu. Ba, miałam problem z przypomnieniem sobie tabliczki mnożenia... 2 godziny zajęło mi opanowanie paniki...
              jak już opanowałam, to poszło.
              Może dziecko powinno przećwiczyć sobie jakieś techniki relaksacyjne?
              • k1234561 Re: Problem z uczeniem się 01.06.11, 15:24
                Dzięki za odzew.Słuchajcie to nie jest tak,że wymagam od córki,aby miała wyłącznie 4,5 i 6.
                Bardzo bym się cieszyła gdyby tak było i to wszystko.Ale nie robię karczemnej awantury dziecku nawet za ocenę mierną.Nie mogłabym nawet się tak zachować,bo nie dość,że ona jest już zawiedziona oceną,to jeszcze w domu bym jej tylko dołożyla,co na miliard procent spowodowałoby,że ćórcia by się w ogóle zablokowała na amen i popadła w jakąś straszną depresję.Moge tylko swoje żale i lęki wylewać tu na forum,bo w domu nie mam przed kim,a muszę cały czas córkę wspierać i robić co w ludzkiej mocy aby podnieść ją na duchu,aby ją uspokoić i pocieszyć.Tylko tu i tylko Wam mogę powiedzieć jak bardzo mam juz dość tej nauki,ciągłego słuchania,że po raz kolejny pomimo ćwiczeń dostała 2.Po prostu wszystko mi już opada,ale przed corką muszę robić dobrą minę do złej gry i jak to mówią alleluja i do przodu.
                Jeśli chodzi o przećwiczenie przerabianego materiału,to niestety nie moge się ograniczyć do tego co jest zadane i koniec.Zadane mają np.1 ćwiczenie z ułamków czy obliczania obwodów figur.Jakby córka ograniczyła się do zrobienia tylko zadania domowego,to na niezapowiedzianej klasówce byłaby nie 2 czy 3 ale 1.Muszę z nią przećwiczyć liczenie tych obwodów czy ułamków,muszę podyktować jej kilka zdań dyktanda i naczej nie ujedzie wcale.
                Jeśli chodzi o oceny to córka raz dostanie 2 raz 5 raz 3,czyli ogólnie nie jest też tak,że ma same 2.
                Pani nauczycielka nie lubi mojej córki,nie wiem czemu,może średnią klasy jej zaniża,nie wiem.Może też z tego powodu,że kiedyś pani zrobiła niezapowiedziana kartkówkę z materiału przerabinego 2 miesiące do tyłu.Kilkoro dzieci dostało 2 w tym moja córka.Pani publicznie przy całej klasie oznajmiła,że te dzieci będą musiały chodzić na zajęcia wyrównawcze.Potem na przerwie pozostałe dzieciaki z klasy śmiały się z tych co dostały 2 i wyzywały od matołów.Córce było bardzo przykro,popłakała się,strasznie to w domu przeżyła.Ja wtedy stwierdziłam,że jeśli chodzenie na te zajęcia mają być okupione takim stresem to dzięki bardzo,ja rezygnuję.Poprosiłam panią,aby w tej sytuacji zwolniła córkę z tych zajęć,przedstawiając jak córka się czuje,jak bardzo to przeżywała,jaka panuje atmosfera w klasie itd.Pani wtedy się obraziła na mnie,że śmiem podważac jej zdanie i od tego momentu stara się na każdym kroku udowodnić córce jak to się matka myliła itd.Czyli takie przepychanki dorosłych,ale cierpi na tym dziecko niestety.Ponadto zauważyłam,że jak pani powie dzieciom,że jeśli np,ktos dostał złą ocenę to ona moze nie wpisać jej.I kiedy córka taka złą ocene dostanie to ona oczywiście nagle zmienia zdanie i wpisuje oceny.Czyli krótko mówiąc pani córki nie lubi.
                Więc jeśłi chodzi o nauczyciela,to nie mam co liczyć na jakąś pomoc z jej strony.Psycholog też jest w szkole,ale mało pomocny.Pani raczej woli mieć święty spokój niz zajmować się czyimiś problemami.
                • morekac Re: Problem z uczeniem się 01.06.11, 17:17
                  To nie chodzi o to, że wymagasz czy też nie. To chodzi o to, że tak strasznie się przejmujesz tymi dwójami i tak strasznie z nią siedzisz nad lekcjami... Jeśli w twoich oczach ocena 2 lub 3 jest powodem do paniki, to w oczach dziecka też jest.

                  Jakby córka ograniczyła się do zrobienia tylko zad
                  > ania domowego,to na niezapowiedzianej klasówce byłaby nie 2 czy 3 ale 1.
                  Pewna jesteś? Poza tym nie ma niezapowiedzianych klasówek. ;-)
                  Jak zacznie dostawać te jedynki, będziecie się martwić. Najwyżej poszukasz jej jakiegoś korepetytora od ułamków, mimo wszystko dla dziecka też jest to z reguły mniej stresująca sytuacja niż nauka ze spanikowaną mamą.

                  poza tym macie 'przemiłą' klasę i panią, doprawdy. Nie martw się, w IV klasie zmieniają wychowawcę, są różne przedmioty i różni nauczyciele - jest szansa, że nawet jeśli polegnie na jednym przedmiocie, będzie odnosiła sukcesy w innej dziedzinie i nie będzie aż tak się przejmowała.
                  • k1234561 Re: Problem z uczeniem się 01.06.11, 17:45
                    morekac napisała:
                    Poza tym nie ma niezapowiedzianych klasówek.

                    A u córki w klasie są.Nie wiem może to się kartkówka nazywa,może inaczej,nie wiem,ja mówię sprawdzian.Pani jednego dnia wprowadzi jakąs nowość,za 2 dni wpadnie i zrobi na szybko sprawdzianik,na jednej z lekcji i zaraz to sprawdza przy dziecku.
                    Jeśli chodzi o korepetytora,to przychodzi do córki pani 2 razy w tygodniu.Robi z nią wszystko,czyli i polski i matematykę,w zależności co tam potrzeba akurat.Niestety nie stać mnie aby przychodziła codziennie.Zresztą to i tak chyba nie byłoby najlepsze rozwiązanie.
                    Może w IV klasie jak będą mieli innych nauczycieli i nowego wychowawcę może coś się zmieni.Boję się tylko,bo to mała szkoła,żeby obecna pani nie narobiła jej tzw.smrodu.Dzieci jak pisały test po trzeciej klasie a pisały 2 to pierwszy poszedł córce dość dobrze,na 4,ten ostatni słabo,matematyka na 2 a polski na 5.Oczywiście reszta klasy oszałamiająco dobrze napisała.Pani dyrektor osobiście nam podsumowywała te wyniki na zebraniu iwraz z panią wychowawczynia sprawdzały prace uczniów,więc znając panią wychowawczynię,a zanm ją bynajmniej nie 3 lata tylko dłużej,o kazdym uczniu powiedziała parę zdań pani dyrektor.
                    A z panią dyrektor dzieci będą miały historię.Pani dyrektor tez z gatunku tych co jak sobie uczeń u niej wyrobi opinie na początku to jedzie na niej do 6 klasy.Dlatego bardzo boję się tej 4 klasy,jak to będzie.
                    • morekac Re: Problem z uczeniem się 02.06.11, 03:33
                      KArtkóweczki na tej zasadzie to są wszędzie.

                      Nawet w szkołach niepublicznych są regulaminy i systemy oceniania... A jak są - szkoła ma się ich trzymać.
                      Robieniem smrodu się nie przejmuj, dyrektorki mają wiele więcej do pamiętania, niż charakterystyka każdego ucznia... a historia jest 1-2 razy w tygodniu. Z kolei z takiej matematyki dużo trudniej jest bezpodstawnie uwalić ucznia - mimo wszystko 2+2=4, niezależnie od sympatii nauczycielskich.

                      y test po trzeciej klasie a pisały 2 to pierwszy pos
                      > zedł córce dość dobrze,na 4,ten ostatni słabo,matematyka na 2 a polski na 5.
                      Ten drugi poszedł córce na 3+ średnio, nie przesadzam, porównywalnie z tym pierwszym. A z polskiego dostała 5. Zamiast się z tego cieszyć i na tej podstawie pomóc dziecku poprawić samoocenę, szukasz dziury w całym, dziecko się dołuje.
                      IMO: jeśli polski idzie jej dobrze, niech zajmuje się nim samodzielnie - od A do Z.
                      Być może córka wymaga pomocy z matematyką - niemniej często nie tyle są to problemy z tępotą dziecka, a ze sposobem uczenia tego przedmiotu. Albo z jakimiś podstawami typu tabliczka mnożenia - dziecko nie wyrabia się czasowo z powodu zbyt wolnego liczenia.
              • verdana Re: Problem z uczeniem się 01.06.11, 15:24
                To wprawdzie nie problem z dysleksją, ale dyslektycy (prawdziwi, nie papierowi) mają następujący problem. Zapytani o cos w stresie dają pierwszą lepszą odpowiedź, czesto absurdalną, nawet jesli wiedzą doskonale jaka jest prawidłowa.
                Mój syn tak miał. Wiedział mnóstwo rzeczy, póki mu się sygnał "szkoła" nie zapalił w glowie. Na sygnał "pytają na stopień" zaczynał bredzić, jak osoba uposledzona umysłowo.
                Psycholog, badająca mu IQ powiedziała mi potem, ze wszystko szło błyskawicznie i doskonale, poki nie przyszło do ulamkow i zadań, przypominających szkolne. Wtedy syn z dziecięcia bystrego przemienil się w niebystrego - odpowiadał cokolwiek, bez namyslu i skladu. A z matematyki akurat był niezły.
                I dlatego IQ wypadł mu tylko 145.
    • joshima Re: Problem z uczeniem się 01.06.11, 22:26
      k1234561 napisała:

      >a nauczycielka wzywa mnie do szkoły bo dziecko nie umie tego czy t
      > amtego.
      W takim razie Ty może zaproś panią nauczycielkę do dyrektora na rozmowę, bo to jej psi obowiązek jest dziecko nauczyć a nie Twój. Jakim prawem ona ma pretensje do Ciebie?
    • selka25 Re: Problem z uczeniem się 02.06.11, 11:51
      Witaj k12.....
      Jak czytam Twoj post to jakbym widziała swoją córcie. Kończy teraz II klasę a mamy podobne problemy. Rzut ocen od 2-6 w zależności od skupienia na sprawdzianie, od pogody lub innych czynników.
      My jesteśmy po badaniu w Poradni Psych - Pedag. Stwierdzone ADD - zespół zaburzeń uwagi. Nie zwlekaj w czasie i udaj się ze swoją córką do psychologa. Ja żałuje, że tego nie zrobiłam wcześniej, ale w pierwszej klasie moja córka miała super nauczycielkę - doświadczoną i kochającą dzieci. Wiedziała jak sobie poradzić z takim przypadkiem jak Kasia. Było powiedzmy ok.
      Problem pojawił się jak przyszła nowa, młoda pani. Doszło do tego, że moja córka nie pamiętała co przynieść, co zadane, nie zaznaczała lekcji, nie kończyła zadań, siedziała w ostatniej ławce i bujała w obłokach.
      Każdy narzekał, ale nikt nie zaproponował, że może pora na wizytę w poradni, że coś nie tak.
      Psycholog bardzo ładnie powiązała różne rzeczy z życia Kasi: długie moczenie się, problemy ze snem, upór, brak apetytu, niechęć do obowiązków itp.
      Teraz wiem, co jej jest i wiem jak z nią postępować. Wiem czego nie powinna a co trzeba. Część z tych rzeczy robiliśmy intuicyjnie a część zupełnie nie tak. Myślę, że teraz będzie lepiej się nam i jej żyło :).
      Dlatego nie zwlekaj z wizytą w Poradnii.
      Poczytaj sobie np tu: www.gwo.pl/?om=175&ow=667

      Pozdrawiam
    • mama_myszkina Re: Problem z uczeniem się 02.06.11, 11:58
      Córka najprawdopodobniej stresuje się atmosferą sprawdzianu. Może wpływa na to fakt, że w domu jest silna orientacja na wyniki i córkę paraliżuje myśl, że musi się wykazać? Moze mało wierzy w swoje możliwości i się boi? Mówisz jej, że na pewno sobie poradzi i że to normalne,że się trochę stresuje, ale nie ma co stresować się za bardzo? Bo warto.

      Miałam taka koleżankę na studiach - tak sie bała, że nie umiała otworzyć ust mimo, że jak się razem uczyłyśmy w domu to umiała wszystko lepiej ode mnie. Było mi jej żal. Miała oropnie wymagajacych rodziców, dodam.

      Warto rozluźnić trochę atmosferę, bo ze zestresowanego dziecka wyrośnie zestresowany dorosły. Sprawdzian to tylko sprawdzian, nie konieć świata. Należy się postarać, ale nie stresować. Może warto to tak córce przedstawić?
      • mama_myszkina dodam, że 02.06.11, 12:01
        zgadzam się też z Verdaną, że takie ślęczenie nad lekcjami z córką spowodowało być moze, że ona już nie wierzy we wlasne możliwości. niech odrabia lekcje sama.
    • Gość: jotde3 Re: Problem z uczeniem się IP: *.wroclaw.vectranet.pl 02.06.11, 12:30
      k1234561 bedą Ci opowiadać rózne bajki a wyjscie jest jedno ,to sirodek podawany na adhd .metylofenidat zwiekszy koncentracje na zadaniu .
    • Gość: Gosc Re: Problem z uczeniem się IP: *.pljtelecom.pl 06.06.11, 23:23
      W klasie czwartej zmieni sie pani od matmy, glowa do gory mamo i corko!
      Wazna jest jednak sprawa tzw.wspolpracy z nauczycielami. I, jezeli pani skierowala corke na zajecia wyrownawcze, to znaczy, ze corka powinna sie tam znalezc. A ty mamo, swoja decyzja o wycofaniu corki z tychze zajec, spowodowalas dodatkowe w corce pejoratywne znaczenie zajec wyrownawczych. Po prostu corka zrozumiala, ze chodzenie na te zajecia spowodowaloby ze spadla w ocenie otoczenia na przyslowiowe dno.
      Jest to o tyle zle, ze faktycznie moze okazac sie, ze corka nie jest orlem matematycznym, i w kolejnej klasie kolejna pani znowu poprosi ja o uczeaszczanie na zajecia wyrownawcze. I co wtedy? Jak wowczas namowisz ja do nich?
      Wiedz, ze fakt, iz corka jest slaba z matmy nie przekresla innych jej zdolnosci, jej wartosci w innych dziedzinach. Dla podbudowania jej nadszarpnietego sytuacja z matma ego zapisalabym ja na jakies fajne zajecia artystyczne, by mogla w ten sposob sie wykazac jakas wyjatkowoscia, np.jakis taniec, nauka gry na pianinie, gitarze itp. Moze czas na wakacjach jest dobry na rozpoczecie takich fajnych warsztatow...
      Matko kochana, pamietaj, ze swiat nie konczy sie na matmie. Wazna jest natomiast umiejetnosc ogarniecia paniki na egzaminie, sprawdzienie, przy odpowiedzi. Tego corka ma szanse sie nauczyc, ale tylko wtedy, gdy faktycznie ty nie bedziesz panikowac z powodu oceny w dzienniku. Naucz sie wyciagac tylko wnioski konstruktywne z oceny zlej np. Sprawdz i przerob z corka te zadania ze sprawdzianu w domu, niech sprobuje sama je zrobic. I, jesli potrafi je rozwiazac w domu to znaczy, ze material ma opanowany. A to wlasnie jest najwazniejsze i jest celem jej nauki, opanowanie materialu. A nie ocena otrzymana w stresujacych warunkach jakie panuja na klasowkach.
      • k1234561 Re: Problem z uczeniem się 07.06.11, 16:00
        I, jezeli pani skierow
        > ala corke na zajecia wyrownawcze, to znaczy, ze corka powinna sie tam znalezc.
        > A ty mamo, swoja decyzja o wycofaniu corki z tychze zajec, spowodowalas dodatko
        > we w corce pejoratywne znaczenie zajec wyrownawczych. Po prostu corka zrozumial
        > a, ze chodzenie na te zajecia spowodowaloby ze spadla w ocenie otoczenia na prz
        > yslowiowe dno.

        Wycofałam córkę z zajęć wyrównawczych bo:
        -jedna ocena negatywna z materiału przerabianego 3 miesiące temu nie prowadzi moim zdaniem do uznania,że dziecko ma problem z panowaniem materiału klasy III
        -pani typując dzieci na te zajęcia zrobiła to w sposób piętnujący te dzieci.Kazała tym "wybrańcom" stanąć na środku klasy i powiedziała,że te osoby mają problem z matematyką ogromny i muszą chodzić na jak to określiła "douczanie".Normalne to?
        - pozostałe dzieci w klasie śmiały się na przerwach z tych,które pani wytypowała na zajęcia wyrównawcze,wyzywały od debili,głąbów i matołów.Moja córka przeżyła to tak strasznie,że nie dośc,że wróciła z płaczem ze szkoły to jeszcze noc miałam z głowy,bo nie mogła zasnąć,co sobie to przypomniała to płakała od nowa.Tak pani "wzmocniła" jej poczucie własnej wartości.A rówieśnicy jeszcze "poprawili"
        Czy Twoim zdaniem,w takich warunkach, z takim nastawieniem psychicznym,takim "wsparciem mentalnym" ze strony koleżanek i kolegów z klasy,chodzenie na zajęcia wyrównawcze z tą panią,odniosloby jakiś skutek?
        Nie sądzę.Dlatego na drugi dzień poszłam do pani i na spokojnie wytłumaczyłam jak córka to odebrała,w jakim jest stanie i dlaczego uważam,że nie powinna chodzić na te zajęcia.Zresztą podobnie jak ja zachowały się pozostałe matki uczniów,którzy zostali "wytypowani" przez panią na "douczanie".Również ich dzieci zareagowały podobnie jak moja córka i rodzice stwierdzili,że zdrowie psychiczne ich dzieci jest zdecydowanie ważniejsze w tym momencie.A praca z tak zniechęconą,przybitą i sprowadzoną do parteru grupą mija się z celem.Oczywiście pani się śmiertelnie na nas obraziła.Co manifestuje teraz na każdym kroku w ocenianiu,bo czepliwa jest ponad wszelką miarę.

        Sprawdz i przerob z corka te zadania ze sprawdzianu w d
        > omu, niech sprobuje sama je zrobic. I, jesli potrafi je rozwiazac w domu to zna
        > czy, ze material ma opanowany. A to wlasnie jest najwazniejsze i jest celem jej
        > nauki, opanowanie materialu. A nie ocena otrzymana w stresujacych warunkach ja
        > kie panuja na klasowkach.

        Zwykle tak robię.Zazwyczaj córka umie rozwiązać te zadania,które źle zrobiła w szkole na sprawdzianie.
        Ale niestety nikt z nauczycieli mi nie uwierzy,że w domu jest wszystko cacy,a w szkole mała dostaje zaniku pamięci i logicznego myślenia.Jest egzamin i trzeba się niestety na nim wykazywać.Jak nie napisze to dostanie pałę i nikt nie bedzie dociekał dlaczego.
        Dlatego potrzebuję jakiejś konstruktywnej rady jak wspierać córkę,żeby opanowała stres,skupiła się na sprawdzianie czy teście i napisała to co autentycznie wie.Nerwy ją zjadają za każdym razem.
        • nowy99 Re: Problem z uczeniem się 07.06.11, 16:17
          Tak, ja juz wczesniej odczytalam brak profesjonalizmu pani jesli idzie o zachete do douczania sie na wyrownawczych, baba skaszanila, dzieci wpadly w depreche i tyle pozytku z lekcji, ktore mialy im pomoc. Moze w takim rwzie powinnas wziac na jakis czas korepetytora z matmy, tylko nie jakiegos studenta czy studentke, a rasowa nauczycielke matematyki, nawer moze z waszej szkoly. My tak zrobilismy z synem, poki maz swietny z matmy, olimpiadowicz uczyl go, póty syn dukał. Ale gdy wynajelismy emerytowana nauczycielke matmy, syn zaczal uczestniczyc w konkursach matematycznych, do tego nabral takiej pewnosci i dowartosciowal sie, bo w koncu na korkach ostra nauczycielka widzi progres, jemu idzie coraz lepiej. Saame plusy z nauczania przez obca osobe, profesjonaliste.
          Nowej pani, w klasie czwartej nie mow nic sama pierwsza o rzekomym problemie twojej corki z matma, nauczyciele bowiem ida na skroty i przypna jej łatke. A tak moze mala zostanie pochwalona na poczatku za jakas drobnostke na lekcji i to pociagnie caly sznur dobrego nastawienia jej do przedmiotu. Caly sek w dobrym pedagogu z matmy.
          Warto zainwestowac choc na chwilke w korki, maz moj do dzis czuje w pracy pozytywne skutki korkow z matmy w podstawowce, a skonczyl informatyke na polibudzie, nigdy nie byl slaby z matmy i pomimo tego uwaza ze kazdy powinien miec z zalozenia korki z matmy, jesli nie z tego co na lekcjach to powinien isc do przodu z materialem. I tu zgadzam sie z nim, bo widze efekty u syna ktory jest w gimnazjum.
        • morekac Re: Problem z uczeniem się 07.06.11, 16:58
          K1234561, naprawdę spróbuj z korkami z matematyki, jeśli będziesz widziała, że w IV klasie jest problem (z moich doświadczeń wynika, że jednak rodzic to nie jest to ). Może ktoś mógłby zrobić córce 'audyt' matematyczny - myślę, że doświadczony korepetytor jest w stanie wyłapać, z czym dziecko może mieć problem. A problem może być właśnie z czymś, co było przerabiane pół roku temu... To może być problem chociażby z biegłym liczeniem, ba, nawet problem z równym zapisywaniem liczb do działań - moja starsza notorycznie dodawała kolumnę jedności do dziesiątek itp - więc cóż się dziwić, że dosyć często otrzymywała zupełnie błędny wynik? ;-)
          Akurat matematyka jest dziedziną, w której wszelkie niedouczenia wychodzą. Z historii czy polskiego zapomnienie o pewnych epokach aż tak nie rzutuje na dalszą edukację.
          I oczywiście na stres dobrze byłoby poszukać jakiś metod relaksacyjnych.
    • Gość: Asalia Re: Problem z uczeniem się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.11, 23:38
      Jeśli jesteś pewna, że twoja córka w głowie na spokojnie ma wszystkie potrzebne informacje, to proponowałabym zignorować zalecenia nauczycielki w sprawie doskoczenia do wymyślonego przez nią poziomu. Nauka w kl I-III obejmuje naprawdę zagadnienia podstawowe, na których bazuje się całą resztę edukacji. Nie ma tu ułamków ani cudów na kiju. Uważam, że a) konsultacja w poradni psych-pedag bardzo by wam obu się przydała, jak wiele osób sugerowało wcześniej i b) spróbuj wyłączyć wszystkie bodźce związane z "douczaniem" dziecka. Niech ona sama zrobi lekcje. Potem zamknie książki w plecaku i idzie się bawić. Wydaje mi się, że stres szkolny dziewczynka ma podwójny, bo w domu jest druga szkoła, choć pragniesz zapewnić jej zupełnie co innego.
      Być może problem dziecka dotyczy nie nauczycielki tylko kolegów. Jeśli za przykładem pani dzieci tez nie akceptują i nie lubią twojej córki, może warto pomyśleć o zmianie klasy.
      Na szczęście już koniec roku i wezwań od tej wychowawczyni pewnie już nie usłyszysz, ale na przyszłość, jeśli masz wrażenie że przegina z wezwaniami, zatelefonuj i powiedz po prostu "nie mam czasu co tydzień się z panią spotykać i omawiać pani problemów zawodowych. proszę o pisemną informację i sugestie" - doprawdy tylko nauczyciel, który działa z troski wysili się, by wysmarować taką informację i się pod nią podpisać.
    • mskaiq Re: Problem z uczeniem się 12.06.11, 01:59
      Chec osiagniecia dobrych rezultatow, ktore wymaga szkola wywoluje
      silna pesje na dziecko. Pod wplywem tej presji popelnia sie bledy,
      zawsze sie o czyms zapomni i to dziala podobnie u doroslych jak i dzieci.
      Najlepiej aby nauka nie wynikala z obowiazku, z koniecznosci dostania
      dobrej oceny.
      Pozwol jej dostawac dwojki, kiedy sie z nia uczysz to niech ta nauka bedzie
      czyms atrakcyjnym, czyms co sprawia radosc.
      Dobrze jest pokazywac ze mozna popelniac bledy ze na nich spoo sie mozna
      nauczyc.
      Serdeczne pozdowienia.
    • mama303 Re: Problem z uczeniem się 12.06.11, 09:08
      Pamietaj też o zapewnieniu dziecku ODPOCZYNKU!. Ona może być poprsotu zmęczoma, lub zmęczenie nakłada się na inne problemy.
      Zauważ, że ślęczeniu długie nad lekcjami nie daje i tak rezultatów zadowalajacych, należy zdecydowanie odpuścić i udac sie do psychologa, nawet prywatnie jeśli w szkole jest kiepski.

      Moja córka pewnego tygodnia jak była przeładowana nadmiarem lekcji /Pani oszalała na koniec roku/+ biały tydzień, zawaliła wszystkie sprawdziany. Tak to zmęczenie może działać na dzieci.
      • k1234561 Re: Problem z uczeniem się 14.06.11, 21:18
        Bardzo serdecznie dziękuję Wam wszystkim za pomoc.
        Co dziwne,teraz kiedy nie ma już presji testowo-sprawdzianowo-ocenowej,pani zrobiła kilka kartkówek z matematyki z różnych rzeczy córka potrafiła dostać piatki,nawet raz 6 się zdarzyła.
        Pani nauczycielka,zamiast pochwalić córkę,skwitowała to,że szkoda,że dla ciebie,panno,dopiero teraz rok szkolny się zaczął.Córce miło nie było.
        No,cóż mam nadzieję,że zmiana wychowawcy w 4 klasie i nieco inny system nauki,podbudują trochę córkę.Od września wystartujemy na nowo.Pewnie też w międzyczasie wybierzemy się do jakiegoś fajnego psychologa.Raz jeszcze dziękuję.
    • Gość: ika Re: Problem z uczeniem się IP: *.adsl.inetia.pl 14.06.11, 21:37
      Straszenie IV klasa to norma, ale Nie zawsze jest źle, często jeśli wychowawczyni jest do d... w kl I-III następuje zadziwiająca poprawa ucznia.
      Widzę pewne niescisłości w klasach młodszych jest ocenianie opisowe więc jak może dostać 2? Stwierdzenie że siedzi 2 noce i wkuwa (nieistotne czy potem jest 2 czy 6) pachnie mi jakimś obozem koncentracyjnym!! i znęcaniem się nad dzieckiem.
      Możliwości są dwie, albo to nieprawda, jak piszesz że umie i zna materiał (a w szkole dwóje) bo corka jest mniej lub bardziej ograniczona umysłowo a Ty uważasz że umie, bo tak.
      Wtedy takim traktowaniem dobrowadzisz dziecko do samobójstwa lub cięzkiej choroby.
      Albo to co piszesz jest prawdą i wtedy jeśli nie znajdziesz pomocy to konsekwencje bedą podobne jak w pierwszym przypadku.
      wpierw Poradnia - badanie psychologa i pedagoga. Prywatnie i tajnie (bo wychowawczyni i koleżanki z klasy nie moga się dowiedzieć) do psychiatry- pomijajac wszystko inne t tej sytuacji dziwiłabym się gdyby nie miała ostrej nerwicy (np bóle brzucha i stany podgorączkowe) ZRÓB coś!
      • verdana Re: Problem z uczeniem się 14.06.11, 23:19
        Do psychologa powinna pilnie udać się wychowawczyni. Dziecko raczej jest OK. Lepiej od psychologa pomoże to, ze pani będzie znęcać się od przyszłego roku nad pierwszą klasą.
      • k1234561 Re: Problem z uczeniem się 19.06.11, 14:58
        "Ona z tego zdenerwowania potrafi zapomnieć wszystko i choćby w domu 2 noce się do tego sprawdzianu uczyła,nic nie napisze ze zdenerwowania. "

        Ika,a gdzie ja napisałam,że ona siedzi 2 noce i wkuwa?Napisałam,że choćby się uczyła 2 noce.To nie oznacza,że tak jest.Dałam tylko takie porównanie.Nie wiem,Ty chyba nie masz dzieci w wieku 7-10 lat.Gdybyś miała,albo chociaz miała z nimi częsty kontakt to byś wiedziała,że fizyczną niemozliwością jest wkuwanie przez 2 noce przez 10-latkę.3-4 godziny nauki i to z przerwami to maks.Dłużej dzieciak nie wysiedzi,nie będzie nawet kontaktować.2 noce to może sobie student zarwać przed sesją,ale nie dziecko w podstawówce i to w klasach I-III.To było tylko porównanie.
        A jeśli chodzi o oceny,to owszem,ocena opisowa jest na półrocze i koniec roku.Oceny cząstkowe to 1,2,3,4,5 i 6.Tak jest praktykowane w szkole córki.Jakbyś miała pojecie o dzieciach w szkole podstawowej w klasach I-III to tez bys wiedziała,że to praktyka wcale nieodosobnione.Wiele szkół tak robi.
        Ewidentnie widać,że nie masz bladego pojęcia o temacie w którym zabierasz głos.
        Daruj więc sobie stwierdzenia czy znęcam się nad dzieckiem i czy robię jej obóz koncentracyjny z domu,bo nie wiesz o czym piszesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka