Dodaj do ulubionych

Czy zwierzęta mają duszę?

22.08.01, 15:10
Wśród tylu wątków o zabijaniu się ludzi, o przyszłości kraju, przyjaźni i
pożegnaniu, i innych podobnie ważnych moje pytanie może wydawać się nie na
miejscu. Dlatego spróbuję się wytłumaczyć. Całkiem niedawno walczyłem przez
około tydzień o mojego psa. Podawałem mu kroplówki, dwa razy dziennie
przyjmowałem weterynarza. Niestety na próżno. I właściwie pytanie powinno
brzmieć czy mój pies będzie czekał na mnie w niebie? Trudno zaliczyć mnie do
wyznawców katolicyzmu, ale o pomoc w tej sprawie proszę wszystkich w tym
również i katolików.
Obserwuj wątek
    • Gość: Budda Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.unl.edu 22.08.01, 16:19
      Nie wiem na ile powazne jest Twoje pytanie, ale zaloze ze masz dobre intencje.
      Zwierzeta i ludzie naleza do innych Krolestw. Ludzie osiagneli, na drodze
      ewolucji INDYWIDUALNE dusze, ktore powracaja na ziemie za sprawa karmy.
      Zwierzeta maja cos co sie nazywa w Teozofii grupowa, badz kolektywna dusza.
      Innymi slowy, dusza psa jest dla wszystkich psow taka sama i poszczegolne psy
      po smierci, zyja w innym wymiarze w jednym zespole spirutualnym, w wyzej
      wymienionej kolektywnej duszy. Wiec raczej nie oczekuj spotkania swego pieska
      w niebie. To tyle co mowi Teozofia. Co ja prywatnie mysle o tym zagadnieniu ?
      Nie ma czegos takiego jak niebo czy indywidualna dusza. To co przezywa nas
      po smierci, to czysta swiadomosc, ktora egzystuje w emocjonalnym i mentalnym
      swiecie, pedzac zycie, ktore jest dokladna kopia stanu naszego umyslu tu
      w trojwymiarowym swiecie. Nie wiem skad te bajki o zielonych lakach i aniolach
      przygrywajacych na harfach. Tak pewnie jest, ale nie dla wszystkich, a w kazdym
      razie nie dla wiekszosci. W moim wariancie, spotkasz swego pieska z cala
      pewnoscia, zreszta jak wszystko o co otarles sie w tym ziemskim zyciu.
      Pozdrawiam, Budda.
      • Gość: viri Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 20:01
        niezle...
        bardzo madre slowa - wytlumacz prosze szerzej "kolektywizm" dusz zwierzat ?
        • Gość: Budda Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.unl.edu 22.08.01, 21:41
          Nie jestem teozofem, choc w wielu aspektach zgadzam sie z nimi. Zreszta
          teozofia wyrosla na bazie ezoterycznego buddyzmu, w ktorym czyje sie juz lepiej.
          Moge Ci tylko powiedziec, ze o indywidualnej duszy mozemy mowic dopiero wtedy,
          gdy zaistnieje mozliwosc samoswiadomosci i odrebnosci istnienia, a o tym
          dopiero mozemy mowic dopiero w przypadku czlowieka. Choc polaczeni jestesmy
          niewidzialna siecia energetyczna to jednak na poziomie trojwymiarowego wymiaru
          odczuwamy swa odrebnosc od innych przedstawicieli tego samego gatunku.
          I ta odrebnosc przechodzi w wymiar emocjonalny (astralny) potem mentalny tracac
          jednak swa sile z wymiaru na wymiar. Z punktu widzenia psa, kota czy konia,
          sprawa wyglada inaczej. Te stworzenia nie wyksztalcily (jeszcze) odrebnych,
          emocjonalnych i mentalnych swiatow, wiec po smierci ich jednostkowa swiadomosc
          zlewa sie z oceanem swiadomosci. My powracamy na ziemie w warunkach jakie
          dyktuje indywidualna karma kazdego z nas ( choc dziala to w ramach grupowej i
          narodowej karmy). Zwierzeta powracaja na ziemie w ramach grupowej karmy
          dzialajacej wewnatrz danego gatunku. Innymi slowy, obrazowo to biorac, jesli
          owczarek niemiecki pogryzl dziecko, kazdy nowo narodzony owczarek niemiecki
          bedzie w tym samym stopniu "odpracowywal" karme owczarkow niemieckich.
          To tyle.
          Pozdrawiam, Budda.

          • miriamfirst Re: Czy zwierzęta mają duszę? 22.08.01, 22:23
            Gość portalu: Budda napisał(a):

            > Nie jestem teozofem, choc w wielu aspektach zgadzam sie z nimi. Zreszta
            > teozofia wyrosla na bazie ezoterycznego buddyzmu, w ktorym czyje sie juz lepiej
            > .
            > Moge Ci tylko powiedziec, ze o indywidualnej duszy mozemy mowic dopiero wtedy,
            > gdy zaistnieje mozliwosc samoswiadomosci i odrebnosci istnienia, a o tym
            > dopiero mozemy mowic dopiero w przypadku czlowieka. Choc polaczeni jestesmy
            > niewidzialna siecia energetyczna to jednak na poziomie trojwymiarowego wymiaru
            > odczuwamy swa odrebnosc od innych przedstawicieli tego samego gatunku.
            > I ta odrebnosc przechodzi w wymiar emocjonalny (astralny) potem mentalny tracac
            >
            > jednak swa sile z wymiaru na wymiar. Z punktu widzenia psa, kota czy konia,
            > sprawa wyglada inaczej. Te stworzenia nie wyksztalcily (jeszcze) odrebnych,
            > emocjonalnych i mentalnych swiatow, wiec po smierci ich jednostkowa swiadomosc
            > zlewa sie z oceanem swiadomosci. My powracamy na ziemie w warunkach jakie
            > dyktuje indywidualna karma kazdego z nas ( choc dziala to w ramach grupowej i
            > narodowej karmy). Zwierzeta powracaja na ziemie w ramach grupowej karmy
            > dzialajacej wewnatrz danego gatunku. Innymi slowy, obrazowo to biorac, jesli
            > owczarek niemiecki pogryzl dziecko, kazdy nowo narodzony owczarek niemiecki
            > bedzie w tym samym stopniu "odpracowywal" karme owczarkow niemieckich.
            > To tyle.
            > Pozdrawiam, Budda.
            >

            Tak. Aha - te harfy, zielone pola, kwiatki i aniołki, ze strachu przed NIEZNANYM
            stanem sie biorą. Strachu przed smiercią. Tak myślę. Strachu przed niebytem
            którego istoty pojąć niepodobna. Pozdrawiam Miriam
            • Gość: viri Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: 213.76.92.* 22.08.01, 23:40
              nie wiem czy mieliscie kiedykolwiek takie odczucia ogladajac zachowanie malp...
              ja w tych zwierzetach widze ludzi !!!
              malpy maja swiadomosc bardzo podobna do naszej - sa tylko gorzej rozwiniete...
              zachowanie tych istot przypomina zachowanie ludzi we wczesnej fazie rozwoju -
              jesli porownamy zachowanie niemowlaka ludzkiego z malpim nie znajdziemy zadnej
              roznicy - ludzkie dziecko rozwija sie jedynie duzo szybciej.

              takie same mysli nachodza mnie gdy widze slonie, delfiny... to zwierzeta o
              bardzo wysokiej swiadomosci !
      • Gość: doku Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.mofnet.gov.pl 06.09.01, 11:01
        Tutaj piszesz, że wszystkie psy mają jedną duszę kolektywną, a gdzie indziej,
        że dusza owczarków różni się od duszy pozostałych psów. Samo pojęcie duszy
        kolektywnej jest wewnętrznie sprzecznym abstrakcyjnym urojeniem. Nawet zoolodzy
        przyznają, że nie da się ściśle rozróżnić, kiedy gatunek dzieli się na
        podgatunki, a kiedy na rasy. Zrobię pewien przeskok myślowy i podam nieuchronny
        wniosek: dusze muszą być albo indywidualne, albo może istnieć tylko jedna dusza
        kolektywna dla wszystkich zwierząt. Nie może istnieć kolektywna dusza dla
        jamników, psów, wilków, ssaków itd.
    • Gość: Perła Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 16:29
      jacek#jw napisał(a):

      > Wśród tylu wątków o zabijaniu się ludzi, o przyszłości kraju, przyjaźni i
      > pożegnaniu, i innych podobnie ważnych moje pytanie może wydawać się nie na
      > miejscu. Dlatego spróbuję się wytłumaczyć. Całkiem niedawno walczyłem przez
      > około tydzień o mojego psa. Podawałem mu kroplówki, dwa razy dziennie
      > przyjmowałem weterynarza. Niestety na próżno. I właściwie pytanie powinno
      > brzmieć czy mój pies będzie czekał na mnie w niebie? Trudno zaliczyć mnie do
      > wyznawców katolicyzmu, ale o pomoc w tej sprawie proszę wszystkich w tym
      > również i katolików.

      Zwierzęta mają instynkt
      • Gość: Budda Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.unl.edu 22.08.01, 17:49
        Ale co chciales poprzez to wyrazic. Nie maja intelektu, maja wiec instynkt.
        Budda.
      • Gość: Porter Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.ppp.polbox.pl 22.08.01, 22:47
        ... a kobiety intuicje!
        • Gość: Budda Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.unl.edu 22.08.01, 23:12
          Uderzyles w wielki dzwon. Nasz umysl dzieli sie wedlug metafizyki hinduskiej na
          trzy poziomy. INSTYNKT, INTELEKT i INTUICJE. Kazdy z nas "macza palce"
          w kazdym z tych poziomow. To ciekawe, ze kobietom przypisuje sie czesciej
          intuicje niz mezczyznom, ktorzy raczej intelektualnie podchodza do zycia.
          Wszyscy natomiast mamy w sobie "zwierzecy" instynkt.
          Pozdro, Budda.
          • Gość: Krisna Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: 217.67.195.* 29.08.01, 11:57
            Bardzo żal mi Twojego psa. Pragnę Cię uspokoić częściowo wbrew mądrym słowom
            Buddy bardzo dużo zależy od Twojego pragnienia. Jeśli chcesz się spotkać ze
            swoim psem to się spotkasz.
      • otsoa Re: Czy zwierzęta mają duszę? 29.08.01, 13:00
        Instynkt i dusza to zupełnie co innego, i nie dlatego, że jedno (dusza) jest
        częściej przypisywane ludziom, a drugie (instynkt) zwierzętom. Choćby dlatego,
        że i w świecie ludzi zdarzają się zachowania instynktowne, a wtedy przecież
        nikt nie twierdzi, że w tym czasie dusza gdzieś "zniknęła".

        Pozdrawiam
    • Gość: Miriam Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 18:05
      jacek#jw napisał(a):

      > Wśród tylu wątków o zabijaniu się ludzi, o przyszłości kraju, przyjaźni i
      > pożegnaniu, i innych podobnie ważnych moje pytanie może wydawać się nie na
      > miejscu. Dlatego spróbuję się wytłumaczyć. Całkiem niedawno walczyłem przez
      > około tydzień o mojego psa. Podawałem mu kroplówki, dwa razy dziennie
      > przyjmowałem weterynarza. Niestety na próżno. I właściwie pytanie powinno
      > brzmieć czy mój pies będzie czekał na mnie w niebie? Trudno zaliczyć mnie do
      > wyznawców katolicyzmu, ale o pomoc w tej sprawie proszę wszystkich w tym
      > również i katolików.

      to bardzo piekny list, Jacek. Ja jestem przekonana, że mają ogromne dusze. Ile
      jest czułości i miłości w mądrym spojrzeniu orzechowych oczu psa? jak one nas
      wyczuwają, kiedy nam źle, przychodzą, patrzą miłośnie, pytająco, niesmiało. ja
      takiego PSA miałam. To był owczarek niemiecki - piękny. Moja Kicia ma 9 lat tylko
      nie mówcie mi, że jest w podeszłym wieku. Koty reaguja inaczej. Przychodzą i
      patrzą wyczekująco albo kładą sie obok nas medytując sytuację. Najmądrzejszym
      gestem kotów jest ten, że kiedy widzą nas obłozonych papierami, komputerami,
      książkami - przychodzą, kładą się na to proponując sen i mruczankę, patrząc
      ciepłym, znużonym i lekko zdziwionym spojrzeniem na nasze miotanie się.
      Oczy psie, oczy kocie - cudowne oczy. Dzisiaj wizytowaliśmy stadnine i patrzyłam
      w oczy klaczy Szoszi. Ulubiony konik Rivki - Bucefał (tak) patrzył cudownie
      spokojnym wzrokiem, wesołym, jakoś tak żachnął się na nasz smutek i pobiegł na
      polanę. kocham zwierzęta z wzajemnością. Nie boję sie psów. zawsze towarzyszyło
      mi jakies zwierzatko, w dzieciństwie i teraz. Chciałabym je przytulić do siebie,
      spotkać - te, które odeszły ze swoim mądrym i cichym spokojem.
      Miriam
      • mikron Re: Czy zwierzęta mają duszę? 22.08.01, 19:00

        takie posty jak Twoje, Miriam, pokazuja, ze
        przynajmniej ludzie maja dusze: automat nie napisalby
        tego co Ty.
        Dbajmy o cieplo serca, zwlaszcza ze w dobie rozkladania
        zycia na elementy, poprawiania natury, dlubania w DNA
        coraz o to trudniej.
        Pozdrawiam, Mikron
      • otsoa Re: Czy zwierzęta mają duszę? 29.08.01, 13:02
        Gość portalu: Miriam napisał(a):

        > to bardzo piekny list, Jacek. Ja jestem przekonana, że mają ogromne dusze. Ile
        > jest czułości i miłości w mądrym spojrzeniu orzechowych oczu psa? jak one nas
        > wyczuwają, kiedy nam źle, przychodzą, patrzą miłośnie, pytająco, niesmiało. ja
        > takiego PSA miałam. To był owczarek niemiecki - piękny. Moja Kicia ma 9 lat tyl
        > ko
        > nie mówcie mi, że jest w podeszłym wieku. Koty reaguja inaczej. Przychodzą i
        > patrzą wyczekująco albo kładą sie obok nas medytując sytuację. Najmądrzejszym
        > gestem kotów jest ten, że kiedy widzą nas obłozonych papierami, komputerami,
        > książkami - przychodzą, kładą się na to proponując sen i mruczankę, patrząc
        > ciepłym, znużonym i lekko zdziwionym spojrzeniem na nasze miotanie się.
        > Oczy psie, oczy kocie - cudowne oczy. Dzisiaj wizytowaliśmy stadnine i patrzyła
        > m
        > w oczy klaczy Szoszi. Ulubiony konik Rivki - Bucefał (tak) patrzył cudownie
        > spokojnym wzrokiem, wesołym, jakoś tak żachnął się na nasz smutek i pobiegł na
        > polanę. kocham zwierzęta z wzajemnością. Nie boję sie psów. zawsze towarzyszyło
        >
        > mi jakies zwierzatko, w dzieciństwie i teraz. Chciałabym je przytulić do siebie
        > ,
        > spotkać - te, które odeszły ze swoim mądrym i cichym spokojem.
        > Miriam

        smile

        (to nie śmiech a uśmiech...)
    • mikron Re: Czy zwierzęta mają duszę? 22.08.01, 19:18
      > Całkiem niedawno walczyłem przez
      > około tydzień o mojego psa. Podawałem mu kroplówki,
      > dwa razy dziennie
      > przyjmowałem weterynarza. Niestety na próżno. I
      > właściwie pytanie powinno
      > brzmieć czy mój pies będzie czekał na mnie w niebie?
      > Trudno zaliczyć mnie do
      > wyznawców katolicyzmu, ale o pomoc w tej sprawie
      > proszę wszystkich w tym
      > również i katolików.

      Po przeczytaniu Twojego postu pomyslalem, ze sobie
      troche brzydko zartujesz, po chwili przypomnialem sobie
      jednak jak bylo z moim 12-letnim owczarkiem i jak TRUDNO
      bylo mi uwierzyc, ze moj pies to byl taki inteligentny
      (bardzo inteligentny) uklad elektroniczny, w ktorym
      wlasnie nieodwracalnie skonczylo sie zasilanie.

      Mysle, ze wsrod powszechnego bestialstwa wobec psow,
      kotow i innych zwierzat, podobno "domowych", troska o
      zycie czworonoznego przyjaciela moze byc zauwazona po
      drugiej stronie Styksu. Moze wiec nagroda bedzie
      spotkanie z Twoim psem: nawet, gdy zwierzeta nie maja
      dusz - dla Boga nie ma nic niemozliwego.

      Bywaj, Mikron.
    • Gość: witek Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.chello.pl 22.08.01, 20:00
      jacek#jw napisał(a):

      > Wśród tylu wątków o zabijaniu się ludzi, o przyszłości kraju, przyjaźni i
      > pożegnaniu, i innych podobnie ważnych moje pytanie może wydawać się nie na
      > miejscu. Dlatego spróbuję się wytłumaczyć. Całkiem niedawno walczyłem przez
      > około tydzień o mojego psa. Podawałem mu kroplówki, dwa razy dziennie
      > przyjmowałem weterynarza. Niestety na próżno. I właściwie pytanie powinno
      > brzmieć czy mój pies będzie czekał na mnie w niebie? Trudno zaliczyć mnie do
      > wyznawców katolicyzmu, ale o pomoc w tej sprawie proszę wszystkich w tym
      > również i katolików.

      To baedzo ciekawe pytanie. Dobrze, że tak poważnie iciekawie potraktował je Budda.
      Używa On jednak szeregu nowych dla nas aksjomatów, które w dalszym ciągu niczego
      nie wyjaśniają. Nie wiemy przecież co to jest "czysta świadomość". Nie wiadomo
      nawet precyzyjnie co to jest świadomość.Są tylko opisowe definicje. Co to niebo
      lub indywidualna dusza czy instynkt, o którym pisze Perła."Wszystkie
      teorie/oprócz Freudowskiej/ instyktów umarły śmiercią naturalną.
      Kiedyś na egzaminie z filozofji marksistowski filozof spytał mnie czy myśl jest
      materią. Odpowiedziałem, ze nie- jej funkcją. Dostałem 5 i dalej pozostałem z
      pytaniem co tę czynność wyzwala ?
      Od ponad roku mamy kotkę dachówkę. Moją pierwszą w życiu. To niezwykłe jak ona
      jest delikatna, czuła, taktowna. Zaskakuje mnie stale. Jesteśmy w niej rozkochani
      trudno mi pomyśleć o jej śmierci a nie raz zamieram z przerażenia gdy chodzi po
      balustradzie balkonu. Nie chcę wchodzić w głębokie dysputy o duszy bo nie mam do
      tego przygotowania i jestem agnostykiem, byłym katolikiem z katolicko -
      luterańskiej rodziny. Jestem jednak przekonany, że zwierzęta mają znacznie
      głębsze uczucia niż sie powszechnie sądzi.
      Pozdrawiam Was wszystkich. Witek

    • Gość: Stoik Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: 10.0.207.* / 212.191.188.* 22.08.01, 20:18
      Odpowiem nieco ostrożniej: Jeśli ludzie mają dusze, to i zwierzęta ją mają.
      Jeśli istnieje niebo, to jest w nim miejsce dla zwierząt. To człowiek stworzył
      dogmat o swojej wyjątkowości, nie Bóg, jakiekolwiek nie byłoby jego imię. Psy
      nie piszą poezji, ale w końcu jak mizerny procent ludzi to robi. Psy nie
      zbudowały komputerów, ale i one są dziełem zaledwie garstki wybitnych
      jednostek. Za to psów nie da się tak łatwo skorumpować, nie przyjmują łapówek
      mają jeszcze wiele innych zalet, o których się ludziom nie śniło.
      • Gość: Julek Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.caterpie.dialup.pol.co.uk 22.08.01, 21:04
        Ot temat!!Wiara katolicka twierdzi ze, zwierzeta maja dusze, ale niestety dusza
        ta, umiera razem ze zwierzetami. Prosze zapytac jakiegokolwiek ksiedza
        katolickiego..
        PS. Jezeli ktos uwierzy w to, to tylko da dowod swojej naiwnosci.
    • Gość: XXL Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.echostar.pl 22.08.01, 21:26
      Wszystko ma swoją duszę, i zwierzęta, i rośliny .....

      Ja to mam nawet żelasko z duszą smile)))

      pozdrowienia
      • Gość: Julek Re: XXL IP: *.caterpie.dialup.pol.co.uk 22.08.01, 21:36
        Pamietaj, azeby twoje zelazko, nie odeszlo z tego swiata, bez sakramentow, bo
        inaczej nie spotkasz go w niebie, jezeli ciebie tam wpuszcza. Pozdrawiam
        • Gość: XXL Re: XXL IP: *.echostar.pl 22.08.01, 21:46
          Eeee, żelazka to mają swoje niebo, żelazkowe.
          I tak się będzie z nim trzeba rozstać, jak w tej piosence
          Sikorowskiego o walizce ....

          Ale zdradze ci tajemnicę, to żelazko jest długowieczne,
          przeżylło już niejednego .... mnie pewnie też.
          Najważniejsze aby w rodzinie zostało.

          pozdrowienia

          PS.Acha ja to już mam do niba wykupioną miejscówkę.
        • Gość: witek Re: XXL________DO____________Julka IP: *.chello.pl 22.08.01, 21:58
          Gość portalu: Julek napisał(a):

          > Pamietaj, azeby twoje zelazko, nie odeszlo z tego swiata, bez sakramentow, bo
          > inaczej nie spotkasz go w niebie, jezeli ciebie tam wpuszcza. Pozdrawiam
          _______________________________________________________

          Drogi Julku. Myślę, że to był delikatny i dobry żart a nie kpina.
          Możemy tu rozmawiać poważnie ale to nie znaczy żeby do siebie nie puścić oka.
          Wiara to tak delikatna materia, że trzeba bardzo uważać. Ale nie burczmy na siebie
          Przecież to tak interesujące jak pojmujemy te sprawym.Wsłuchujmy się w siebie.
          Zobacz jakie to inspirujące. Zaczęło się od ważnego pytania Jacka, które Budda
          miał odwagę potraktować poważnie i zobacz jak to ciekawie się toczy.
          TAM wszyscy,
          dobrzy i sprawiedliwi spotają się.
          Pozdrawiam Cię bardzo życzliwie.
          Witek

          PS. A może żle Cię zrozumiałem ?

    • tyu Re: Czy zwierzęta mają duszę? 22.08.01, 22:19
      Niby błahy temat, a ile nadspodziewanie ciekawych refleksji. Piękny, bardzo
      ciepły post Miriam, ale np. również Stoika. Nie wiedziałem też, że mamy z
      Witkiem podobne poglądy na te sprawy - nazwijmy je - ostateczne. No, może ja,
      jako ateista, jestem bardziej radykalny. I - z tego samego powodu - wolę używać
      pojęcia "świadomość" zamiast "dusza".
      Co do meritum pytania Jacka: niestety nie jestem tu optymistą: nie sądzę, żeby
      jeszcze mogli się spotkać. Tu - paradoks - mam zdanie takie, jak Kościół:
      dusza, czyli świadomość zwierzęcia umiera razem z ciałem. Tyle, że wg mnie
      człowiek TEŻ jest zwierzęciem, najwyżej zorganizowanym, o najlepiej rozwiniętym
      mózgu (więc i o najwyższym poziomie świadomości), ale zwierzęciem - więc
      konsekwentnie...
      Natomiast: jeśli - co stwierdzono w badaniach - goryl może osiągać poziom
      rozwoju kilkuletniego dziecka, a uznajemy, że dziecko duszę ma - to i goryl
      też; nie jest to sprawa wiary, lecz konsekwencji w rozumowaniu. A jeśli goryl,
      to i każde inne zwierzę, można co najwyżej dywagować o poziomie świadomości
      zwierząt różnych gatunków.
      W sumie szkoda: sam chętnie spotkałbym się z paroma psami, które kolejno w
      życiu miałem...

      • Gość: jajacek Re: Zwierzeta maja dusze.!! IP: *.kabel.telenet.be 22.08.01, 22:50
        Jestem pewny,ze maja bo dobry Pan Bog napewno nie zapomial by o nich !
        Poza tym zycie czlowieka od poczatku istnienia przeplata sie z zyciem zwierzat.
        Moze jak pisze Budda jest ona inna niz czlowiecza, ale jest!!
        Pamietacie tego psa z Krakowa ,ktory ma swoj pominik?
        Istota pozbawiona duszy nie moze kochac i tesknic!!
        • jacek#jw Re: Zwierzeta maja dusze.!! 22.08.01, 23:25
          Gość portalu: jajacek napisał(a):

          > Pamietacie tego psa z Krakowa ,ktory ma swoj pominik?
          > Istota pozbawiona duszy nie moze kochac i tesknic!!

          Czy posiadanie duszy po śmierci można łączyć z zachowaniem za życia?
      • Gość: witek Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.chello.pl 22.08.01, 22:54
        tyu napisał(a):

        > Niby błahy temat, a ile nadspodziewanie ciekawych refleksji. Piękny, bardzo
        > ciepły post Miriam, ale np. również Stoika. Nie wiedziałem też, że mamy z
        > Witkiem podobne poglądy na te sprawy - nazwijmy je - ostateczne. No, może ja,
        > jako ateista, jestem bardziej radykalny. I - z tego samego powodu - wolę używać
        >
        > pojęcia "świadomość" zamiast "dusza".
        > Co do meritum pytania Jacka: niestety nie jestem tu optymistą: nie sądzę, żeby
        > jeszcze mogli się spotkać. Tu - paradoks - mam zdanie takie, jak Kościół:
        > dusza, czyli świadomość zwierzęcia umiera razem z ciałem. Tyle, że wg mnie
        > człowiek TEŻ jest zwierzęciem, najwyżej zorganizowanym, o najlepiej rozwiniętym
        >
        > mózgu (więc i o najwyższym poziomie świadomości), ale zwierzęciem - więc
        > konsekwentnie...
        > Natomiast: jeśli - co stwierdzono w badaniach - goryl może osiągać poziom
        > rozwoju kilkuletniego dziecka, a uznajemy, że dziecko duszę ma - to i goryl
        > też; nie jest to sprawa wiary, lecz konsekwencji w rozumowaniu. A jeśli goryl,
        > to i każde inne zwierzę, można co najwyżej dywagować o poziomie świadomości
        > zwierząt różnych gatunków.
        > W sumie szkoda: sam chętnie spotkałbym się z paroma psami, które kolejno w
        > życiu miałem...
        ________________________________________

        Witaj Tyu jeszcze raz. Ciekawe są twoje ateistyczne dywagacje..../ w całym tego
        słowa znaczeniu/.
        Unikam i obawiam się" radykalnych "poglądów bo wszystkie opierają się na WIERZE
        w jedno lub drugie. Nie uznawałem nigdy walczących teistów ani ateistów. Z każdym
        z nich chętnie porozmawiam o swoich wątpliwościach jeśli będą chcieli
        rozmawiać....z kimś co w ich opinii nic nie wie. Mam świadomość tego, że każda
        rozmowa jest próbą nakłonienia rozmówcy do swojej opinii. Dla tego uważam, trzeba
        to robić niezwykle delikatnie/chyba szczególnie w sprawach religii czy polityki/.
        Pozdrawiam Ciebie i innych uczestników rozmowy.
        Witek

        • tyu Re: Czy zwierzęta mają duszę? 24.08.01, 22:50
          Gość portalu: witek napisał(a):


          > Witaj Tyu jeszcze raz. Ciekawe są twoje ateistyczne dywagacje..../ w całym tego
          > słowa znaczeniu/.
          > Unikam i obawiam się" radykalnych "poglądów bo wszystkie opierają się na WIERZE
          > w jedno lub drugie. Nie uznawałem nigdy walczących teistów ani ateistów. Z każd
          > ym
          > z nich chętnie porozmawiam o swoich wątpliwościach jeśli będą chcieli
          > rozmawiać....z kimś co w ich opinii nic nie wie. Mam świadomość tego, że każda
          > rozmowa jest próbą nakłonienia rozmówcy do swojej opinii. Dla tego uważam, trze
          > ba
          > to robić niezwykle delikatnie/chyba szczególnie w sprawach religii czy polityki
          > /.
          > Pozdrawiam Ciebie i innych uczestników rozmowy.
          > Witek

          Witaj jeszcze raz!
          Ale, jeśli odniosłeś wrażenie, że trafiłeś na WALCZĄCEGO ateistę, to czeka Cię
          rozczarowanie. Czy czytałeś Kotarbińskiego, np. jego rozważania o etyce
          niezależnej? Już w pierwszym zdaniu Kotarbiński definiuje, od czego niezależna:
          od religii. A jednak są to rozważania pełne tolerancji. Ja też podpisuję się pod
          tym (mam nadzieję, że bez plagiatu).
          Pozdrawiam.

          • Gość: witek Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.chello.pl 25.08.01, 19:16
            tyu napisał(a):

            > Gość portalu: witek napisał(a):
            >
            >
            > > Witaj Tyu jeszcze raz. Ciekawe są twoje ateistyczne dywagacje..../ w całym
            > tego
            > > słowa znaczeniu/.
            > > Unikam i obawiam się" radykalnych "poglądów bo wszystkie opierają się na W
            > IERZE
            > > w jedno lub drugie. Nie uznawałem nigdy walczących teistów ani ateistów. Z
            > każd
            > > ym
            > > z nich chętnie porozmawiam o swoich wątpliwościach jeśli będą chcieli
            > > rozmawiać....z kimś co w ich opinii nic nie wie. Mam świadomość tego, że k
            > ażda
            > > rozmowa jest próbą nakłonienia rozmówcy do swojej opinii. Dla tego uważam,
            > trze
            > > ba
            > > to robić niezwykle delikatnie/chyba szczególnie w sprawach religii czy pol
            > ityki
            > > /.
            > > Pozdrawiam Ciebie i innych uczestników rozmowy.
            > > Witek
            >
            > Witaj jeszcze raz!
            > Ale, jeśli odniosłeś wrażenie, że trafiłeś na WALCZĄCEGO ateistę, to czeka Cię
            > rozczarowanie. Czy czytałeś Kotarbińskiego, np. jego rozważania o etyce
            > niezależnej? Już w pierwszym zdaniu Kotarbiński definiuje, od czego niezależna:
            >
            > od religii. A jednak są to rozważania pełne tolerancji. Ja też podpisuję się po
            > d
            > tym (mam nadzieję, że bez plagiatu).
            > Pozdrawiam.
            ______________________________________

            Cieszę się, że nie jesteś walczący.
            Kotarbińskiego nie czytałem.
            Przed chwilą dopiero przeczytałem Twoją odpowiedż.
            Pozdrawiam. Witek

    • Gość: max O taki kotlet schabowy to z całą pewnoscią ma! IP: *.net.bialystok.pl 22.08.01, 22:45
      do tej pory go trzymam a krzyczy do mnie "zjedz mnie" i oczami mruga! a mi tak
      go żal i nie moge! wink Shao-Lao-Ni powiedz cos Panu o swoim kotlecie umie skakac
      przez płot?:]



      PS. aleee! ... czasami zamieniam sie w potwora!! wtedy jem kwiaty... :E


      P.PS moze porozmawiamy o religijnych ofiarach ze zwierzat? a to takie klimaty
      jak z "Rzezni" Mrożka! nie? wink
      • jacek#jw Re: O taki kotlet schabowy to z całą pewnoscią ma! 22.08.01, 23:00
        Gość portalu: max napisał(a):


        > P.PS moze porozmawiamy o religijnych ofiarach ze zwierzat? a to takie klimaty
        > jak z "Rzezni" Mrożka! nie? wink

        No właśnie, jakoś nie mieści mi się w głowie, żeby jakikolwiek Bóg oczekiwał po
        ofierze ze zwierzęcia czegoś innego jak duszy. I wcale to mi nie przeszkadza w
        pałaszowaniu schabowego i popijaniu piwem. Dobre piwo musi mieć duszę.
    • jacek#jw Re: Czy zwierzęta mają duszę? 22.08.01, 22:55
      Witam wszystkich serdecznie!

      Budda!
      To co napisałeś bardzo spodobało mi się. Jednak ja zawsze byłem indywdualistą,
      wręcz nieznoszę grupowego podejścia do dowolnej sprawy. Dlatego wyobrażam
      sobie, że wszyscy i wszystko posiada duszę. Człowiek, zwierzę, przedmioty i
      cały świat. Tylko to jakoś nie pasuje mi do niczego co znam.

      Perła!
      Człowiek też ma.
      Większość ludzi przyjmuje swoją wiarę instynktownie, sercem a nie rozumem. Nie
      analizuje tekstu swoich pism świętych, a działa na wyczucie. Albo przyjmuje to
      co tam jest, albo odrzuca w całości. Skoro wiara to instynkt, a zwierzęta go
      posiadają to dlaczego nie mają mieć duszy?

      Miriam!
      Jak zwykle kobieco, jak zwykle pięknie. Ale mnie nie o to chodziło. Nie
      chciałbym być posądzony o sentymentalizm (myślę, że nie odbiegam od
      przeciętnej) i sądze, że opieka nad wszystkim co przyjęliśmy do domu to nasz
      obowiązek. Widzisz, ja forum traktuję przede wszystkim jako miejsce, gdzie
      można swobodnie poddać krytyce swoje poglądy i pomysły, gdzie ma się sposobność
      wyrobienia sobie zdania na określone tematy, by mieć później swobodę
      dokonywania wyborów. Dlatego o wiele bardziej interesuje mnie Twoja opinia jak
      to będzie wtedy, gdy nas nie będzie. Jeśli chodzi o stosunki między ludźmi i
      zwierzętami to ważny temat, ale w tym momencie dla mnie już po fakcie.

      Mikron!
      Rozum mówi, to tylko atomy. Serce podpowiada, a może coś jeszcze.

      Witek!
      Myślę, że co innego świadomość, co innego dusza. Dlatego instynkt podpowiada
      mi, pies będzie czekał.

      Stoik!
      To dość podobne do tego co ja myślę i pewnie dlatego ani trochę nie rozwiewa
      moich wątpliwości.

      Julek!
      To podejście to coś, co mnie od katolicyzmu odpycha.

      XXL!
      Jak to jest, że nasz sprzęt dostosowuje się do nas. Fotel pasuje do nas i do
      nikogo więcej, żelazko prasuje nam, innym przypala, kiedy ktoś przyjdzie do
      mnie w gości i założy moje łapcie, są one do wyrzucenia. Jest w tym coś więcej
      niż zwykłe dopasowywanie się.

      Tyu!
      Włączyłeś się, gdy pisałem ten post. Twoje podejście to takie uduchowione a
      zarazem materialistyczne podejście do sprawy. Przechodziłem przez coś
      podobnego, może to było bardziej zbliżone do ateizmu. Ale wszelkie tego typu
      poglądy pryskają w obliczu pewnych zdarzeń, które nas nieuchronnie czekają, a i
      my wraz z wiekiem zmieniamy się. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. I
      znowu, to wcale nie rozwiewa moich wątpliwości ale chyba nie oczekuję tego.

      Pozdr dla wszystkich / Jacek

      PS
      Mimo, że starałem odpowiedzieć się indywidualnie, to post skierowany jest do
      wszystkich. A w tej chwili już nie nadążam odpowiadać.
      • Gość: Julek Re: Witek IP: *.pounder.dialup.pol.co.uk 22.08.01, 23:28
        Drogi Witku, ja nie zartowalem twierdzac ze zwierzeta maja dusze i ze te dusze
        umieraja razem ze zwierzetami. Taki jest poglad religii katolickiej.
        Ja natomiast jestem juz od dosc dawna ateista ale z zadnej religii nie kpie,
        jedynie zatruje. Tak jak to zelazko z dusza, bardzo dobry dowcip.
        Jezeli obrazilem Twoje lub czyjes uczucia, to niniejszym
        przepraszam.Pozdrawiam
        • Gość: witek Re: Witek______________Do _________Julka IP: *.chello.pl 22.08.01, 23:36
          Gość portalu: Julek napisał(a):

          > Drogi Witku, ja nie zartowalem twierdzac ze zwierzeta maja dusze i ze te dusze
          > umieraja razem ze zwierzetami. Taki jest poglad religii katolickiej.
          > Ja natomiast jestem juz od dosc dawna ateista ale z zadnej religii nie kpie,
          > jedynie zatruje. Tak jak to zelazko z dusza, bardzo dobry dowcip.
          > Jezeli obrazilem Twoje lub czyjes uczucia, to niniejszym
          > przepraszam.Pozdrawiam
          ____________________________________________

          Nie, nie nie obraziłeś mnie ani z pewnością nikogo. Obawiałem się, że Ty czujesz
          się urażony żartem z duszą.
          Cieszę się. Witek

    • Gość: orange Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.01, 10:25
      A My TEŻ jesteśmy zwierzętami.

      Czy mamy coś co określiłbym jako niezależną od warunków zewnętrznych
      świadomość? Czy to jacy jesteśmy ustala przypadkowy układ neuronów, ta czy inna
      fałda na mózgu, czy raczej coś "włożone" w nas w procesie stworzenia?
      Racjonalnie rzecz biorąc dusza nie istnieje, ale tym się różnimy od zwierząt
      "niższych" iż nie jesteśmy istotami racjonalnymi, potrafimy żyć w świecie
      wyobrażeń o Bogu, miłości, życiu po życiu. Jeżeli ja i ty mamy duszę, to twój
      pies również ją ma.
      Miałem kiedyś psa, teraz też jest ze mną fajny zwierzak. Choć oba przebywały w
      tym samym otoczeniu, były tak samo traktowane i "wychowywane", to jednak ich
      natury, sposób bycia ogromnie się różniły. Co więc określa jaki będzie mój pies
      i dlaczego lubi pływać? Z punktu widzenia doboru naturalnego różnice
      charakterów (i sam fakt jego posiadania) są szkodliwe, powodują konflikty,
      problem ze znalezieniem partnera. Może ewolucja nie mogła stworzyć czegoś wyżej
      skomplikowanego od ludzkiego umysłu, a człowiek potrzebował czegoś więcej i
      dostał.....Duszę?

      Ale o ile jesteśmy w stanie uwierzyć w dusze psów czy kotów, o tyle nikt
      raczej nie posądza o to żółwia czy królika. Pewnie tkwi to w naszym
      pojmowaniu inteligencji.
      Pozdrawiam wszystkich, z duszą czy bez smile
      • Gość: Julek Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.tailslide.dialup.pol.co.uk 23.08.01, 20:31
        Mialem uswojona i wytresowana pchle, ktora na moje polecenie,kasala tesciowa, a
        mieszkala na co dzien w klakach kundla. Kundel niestety odszedl do krainy
        wiecznych lowow, a pchla zdechla z glodu, ale mam nadzieje ze tez miala dusze i
        ze poszla za kundlem, tam gdzie on teraz sie znajduje i juz bedzie miala
        zapewniony byt na wieki i nie bedzie musiala zdychac z glodu po raz drugi.
        Nuiech mnie ktos pocieszy, bo zmartwienie za pchla, spedza mi sen z
        oczu.Pzdr.
    • jacek#jw Troszkę optymizmu. 24.08.01, 09:25
      Jak już wcześniej zaznaczyłem moje, a myślę, że i Wasze podejście do sprawy
      będzie się zmieniać. Żeby móc cokolwiek rozsądnego na ten temat powiedzieć
      należy odrzucić wszelki racjonalizm. Oddać się całkowicie uczuciom, polegać na
      instynkcie. Wtedy sprawa jest prosta. Wtedy na pewno wiem, że spotkam się
      gdzieś tam nie tylko z moim psem, moimi najbliższymi, ale będę tam miał swój
      ulubiony sprzęt, ulubione rzeczy, będę sobie pisał swoje bardziej lub mniej
      niewydarzone pościki w zabranym ze sobą internecie. Wtedy popijając piwo i
      zajadając kotlecika, dużo odważniej spróbuję dokuczyć swojemu kumplowi Maxowi,
      dogadam się z Buddą, znajdę czas dla Tyu i Miram, pobawię się z Julkiem i będę
      miał mnóstwo czasu dla siebie i innych nie wymienionych teraz i tutaj.
      Pozdrawiam serdecznie
      Jacek.
      • Gość: witek Re: Troszkę optymizmu____________potrzebe jest ________zawsze________ IP: *.chello.pl 24.08.01, 18:17
        jacek#jw napisał(a):

        > Jak już wcześniej zaznaczyłem moje, a myślę, że i Wasze podejście do sprawy
        > będzie się zmieniać. Żeby móc cokolwiek rozsądnego na ten temat powiedzieć
        > należy odrzucić wszelki racjonalizm.>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
        _________Drogi Jacku nie sposób go odrzucić.Lepiej nie mówić, lub jednak coś
        próbować wypowiedzieć.Tym bardziej, że się nie znamy i jesteśmy siebie bardzo
        ciekawi._________________________________
        Oddać się całkowicie uczuciom, polegać na instynkcie.>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
        _________ W takiej sytuacji nie ma potrzeby żadnej rozmowy.Reagujemy
        instynktownie na nasze uczucia emocjonalnymi działaniami i nie potrzebne jest nam
        żadne intelektualne wsparcie.___________________________
        Wtedy sprawa jest prosta>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
        __________ Takie sprawy u człowieka nigdy nie są proste !!!___________________
        Wtedy na pewno wiem, że spotkam się
        > gdzieś tam nie tylko z moim psem, moimi najbliższymi, ale będę tam miał swój
        > ulubiony sprzęt, ulubione rzeczy, będę sobie pisał swoje bardziej lub mniej
        > niewydarzone pościki w zabranym ze sobą internecie.>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
        ___________ Gdybyś wiedział nie zadawałbyś sobie i innym/przez całe życie/ takich
        pytań. Byłoby Ci, w prawdziwym i wirtualnym świeciecie tylko dooobrze...
        Nie cierpiałbyś przy każdy wkłuciu kroplówki w rękę swojego ukochanego psa, który
        tuli się do Ciebie z takim zaufaniem i wiarą, że jak zawsze mu pomożesz........
        Nie dziwiłbyś się, że masz pełne oczy łez, których nawet nie masz zamiaru ukrywać.
        ________________________________________

        Wtedy popijając piwo i
        > zajadając kotlecika, dużo odważniej spróbuję dokuczyć swojemu kumplowi Maxowi,
        > dogadam się z Buddą, znajdę czas dla Tyu i Miram, pobawię się z Julkiem i będę
        > miał mnóstwo czasu dla siebie i innych nie wymienionych teraz i tutaj.>>>>>>>>>
        ____________________________________________

        Do spokojnego życia musisz wrócić i będziesz mógł nad podziw szybko. Na pewno
        pomaga Ci w tym ta nasza wirtualna grupa przyjacół, gdzie przecież wszystkie
        emocje są też wirtualne, takie na niby.......
        Gratuluję Ci wątku, który wyzwolił tak ważną rozmowę.___________________________
        _____________________________________
        Pozdrawiam serdecznie
        > Jacek.>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
        _____________________________________

        Pozdrawiam Ciebie i Wszystkich , którzy Ci pomagali tak bardzo ciepło i mądrze.

        Witek_________________________________-
        • jacek#jw Re: Troszkę optymizmu____________potrzebe jest ________zawsze________ 27.08.01, 10:01
          Gość portalu: witek napisał(a):

          Drogi Jacku nie sposób go odrzucić.Lepiej nie mówić, lub jednak coś
          > próbować wypowiedzieć.Tym bardziej, że się nie znamy i jesteśmy siebie bardzo
          > ciekawi._________________________________
          > Oddać się całkowicie uczuciom, polegać na instynkcie.>>>>>>
          > >>>>>>>>>>>>>>>
          > _________ W takiej sytuacji nie ma potrzeby żadnej rozmowy.Reagujemy
          > instynktownie na nasze uczucia emocjonalnymi działaniami i nie potrzebne jest n
          > am
          > żadne intelektualne wsparcie.___________________________

          Rzecz w tym, że każda próba rzeczowego podejścia do tego problemu wzbudza mnóstwo
          wewnętrzych rozterek. Ich źródłem jest relacja między chęcią poznania świata i
          wszystkich jego zakamarków z jednej strony a tajemnicą, która jest podstawą
          każdej wiary z drugiej strony. Rozterki takie przeżywa chyba każdy, a w
          szczególności w pewnych konkretnych sytuacjach. I to właśnie one wzbudzają
          zainteresowanie tymi sprawami.

          > Wtedy sprawa jest prosta>>>>>>>>>>>>>&#
          > 62>>>>>>>>>>>>>
          > __________ Takie sprawy u człowieka nigdy nie są proste !!!___________________
          > Wtedy na pewno wiem, że spotkam się
          > > gdzieś tam nie tylko z moim psem, moimi najbliższymi, ale będę tam miał sw
          > ój
          > > ulubiony sprzęt, ulubione rzeczy, będę sobie pisał swoje bardziej lub mnie
          > j
          > > niewydarzone pościki w zabranym ze sobą internecie.>>>>>
          > 2>>>>>>>>>>>>>>>
          > ___________ Gdybyś wiedział nie zadawałbyś sobie i innym/przez całe życie/ taki
          > ch
          > pytań. Byłoby Ci, w prawdziwym i wirtualnym świeciecie tylko dooobrze...

          Tak, to prawda. Zadaję to pytanie sobie, a przy okazji innym, którzy w ten lub
          inny sposób mi odpowiadają. To pomaga.

          > Nie cierpiałbyś przy każdy wkłuciu kroplówki w rękę swojego ukochanego psa, któ
          > ry
          > tuli się do Ciebie z takim zaufaniem i wiarą, że jak zawsze mu pomożesz........
          > Nie dziwiłbyś się, że masz pełne oczy łez, których nawet nie masz zamiaru ukryw
          > ać.

          Tu potrzebny jest racjonalizm i uczucia. Są tacy, którzy przechodzą obojętnie
          nawet obok utraty najbliższych osób i są tacy, którzy rozpaczają po utracie
          najdrobniejszej rzeczy. W tym przypadku niezbędny jest przede wszystkim
          obowiązek, jaki bierze się podejmując pewne sprawy (sprowadzenie psa do domu) i
          uczucia, które powstają podczas kilkunastoletniego wspólnego przebywania razem.
          Sądze, że to akurat, u mnie nie odbiega od pewnego standardu wykształconego wśród
          ludzi.

          > ________________________________________
          >
          > Wtedy popijając piwo i
          > > zajadając kotlecika, dużo odważniej spróbuję dokuczyć swojemu kumplowi Max
          > owi,
          > > dogadam się z Buddą, znajdę czas dla Tyu i Miram, pobawię się z Julkiem i
          > będę
          > > miał mnóstwo czasu dla siebie i innych nie wymienionych teraz i tutaj.>
          > >>>>>>>>
          > ____________________________________________
          >
          > Do spokojnego życia musisz wrócić i będziesz mógł nad podziw szybko. Na pewno
          > pomaga Ci w tym ta nasza wirtualna grupa przyjacół, gdzie przecież wszystkie
          > emocje są też wirtualne, takie na niby.......
          > Gratuluję Ci wątku, który wyzwolił tak ważną rozmowę.

          Dziękuję bardzo.

          Pozdr / Jacek

          • Gość: witek Re: Troszkę optymizmu____________potrzebe jest ________zawsze________ IP: *.chello.pl 27.08.01, 14:49
            jacek#jw napisał(a):

            > Gość portalu: witek napisał(a):
            >
            > Drogi Jacku nie sposób go odrzucić.Lepiej nie mówić, lub jednak coś
            > > próbować wypowiedzieć.Tym bardziej, że się nie znamy i jesteśmy siebie bar
            > dzo
            > > ciekawi._________________________________
            > > Oddać się całkowicie uczuciom, polegać na instynkcie.>>>>
            > 2>
            > > >>>>>>>>>>>>>>>
            > > _________ W takiej sytuacji nie ma potrzeby żadnej rozmowy.Reagujemy
            > > instynktownie na nasze uczucia emocjonalnymi działaniami i nie potrzebne j
            > est n
            > > am
            > > żadne intelektualne wsparcie.___________________________
            >
            > Rzecz w tym, że każda próba rzeczowego podejścia do tego problemu wzbudza mnóst
            > wo
            > wewnętrzych rozterek. Ich źródłem jest relacja między chęcią poznania świata i
            > wszystkich jego zakamarków z jednej strony a tajemnicą, która jest podstawą
            > każdej wiary z drugiej strony. Rozterki takie przeżywa chyba każdy, a w
            > szczególności w pewnych konkretnych sytuacjach. I to właśnie one wzbudzają
            > zainteresowanie tymi sprawami.
            >
            > > Wtedy sprawa jest prosta>>>>>>>>>>>>&
            > #62&#
            > > 62>>>>>>>>>>>>>
            > > __________ Takie sprawy u człowieka nigdy nie są proste !!!_______________
            > ____
            > > Wtedy na pewno wiem, że spotkam się
            > > > gdzieś tam nie tylko z moim psem, moimi najbliższymi, ale będę tam mi
            > ał sw
            > > ój
            > > > ulubiony sprzęt, ulubione rzeczy, będę sobie pisał swoje bardziej lub
            > mnie
            > > j
            > > > niewydarzone pościki w zabranym ze sobą internecie.>>>>&#
            > 62
            > > 2>>>>>>>>>>>>>>>
            > > ___________ Gdybyś wiedział nie zadawałbyś sobie i innym/przez całe życie/
            > taki
            > > ch
            > > pytań. Byłoby Ci, w prawdziwym i wirtualnym świeciecie tylko dooobrze...
            >
            > Tak, to prawda. Zadaję to pytanie sobie, a przy okazji innym, którzy w ten lub
            > inny sposób mi odpowiadają. To pomaga.
            >
            > > Nie cierpiałbyś przy każdy wkłuciu kroplówki w rękę swojego ukochanego psa
            > , któ
            > > ry
            > > tuli się do Ciebie z takim zaufaniem i wiarą, że jak zawsze mu pomożesz...
            > .....
            > > Nie dziwiłbyś się, że masz pełne oczy łez, których nawet nie masz zamiaru
            > ukryw
            > > ać.
            >
            > Tu potrzebny jest racjonalizm i uczucia. Są tacy, którzy przechodzą obojętnie
            > nawet obok utraty najbliższych osób i są tacy, którzy rozpaczają po utracie
            > najdrobniejszej rzeczy. W tym przypadku niezbędny jest przede wszystkim
            > obowiązek, jaki bierze się podejmując pewne sprawy (sprowadzenie psa do domu) i
            >
            > uczucia, które powstają podczas kilkunastoletniego wspólnego przebywania razem.
            >
            > Sądze, że to akurat, u mnie nie odbiega od pewnego standardu wykształconego wśr
            > ód
            > ludzi.
            >
            > > ________________________________________
            > >
            > > Wtedy popijając piwo i
            > > > zajadając kotlecika, dużo odważniej spróbuję dokuczyć swojemu kumplow
            > i Max
            > > owi,
            > > > dogadam się z Buddą, znajdę czas dla Tyu i Miram, pobawię się z Julki
            > em i
            > > będę
            > > > miał mnóstwo czasu dla siebie i innych nie wymienionych teraz i tutaj
            > .>
            > > >>>>>>>>
            > > ____________________________________________
            > >
            > > Do spokojnego życia musisz wrócić i będziesz mógł nad podziw szybko. Na pe
            > wno
            > > pomaga Ci w tym ta nasza wirtualna grupa przyjacół, gdzie przecież wszystk
            > ie
            > > emocje są też wirtualne, takie na niby.......
            > > Gratuluję Ci wątku, który wyzwolił tak ważną rozmowę.
            >
            > Dziękuję bardzo.
            >
            > Pozdr / Jacek

            _______________________________________________________________

            Drogi Jacku. Dziękuję za odpowiedż. Obecnie jest to trochę ryzykowne. Możesz się
            znależć na czarnej liście schizmatyków lub opluje Cię jakiś helota.
            Pozdrawiam tym bardziej serdecznie. Witek

    • Gość: snajper Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.waw.cdp.pl 24.08.01, 14:38
      A czymże my się różnimy od innych ssaków ? Jedynie
      inteligencją (przynajmniej niektórzy). Tak więc
      powtórzę za Stoikiem. Jeśli człowiek ma duszę, to i
      inne ssaki mają. A gady, płazy i insze robaki ?
      • Gość: # Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 27.08.01, 15:54
        Dusza od ducha - czyli natchnienia, woli, sumienia, przeczucia, olsnienia,
        wiary, nadziei, milosci, tesknoty, rozpaczy itd.
        Proba zdefiniowania opiera sie umyslom ale niezbywalna potrzeba jej posiadania
        zyje we wszystkich kulturach, epokach i cywilizacjach.

        Mam jedno kryterium religii - jej stosunek do prawdy i milosci do kazdego innego czlowieka.

        I tu zaczynaja sie schody - milosc do psa = milosci do czlowieka, zabic innowierce dla nagrody nieba,
        z prawdy targowisko proznych itp.

        Wiele w watku nie opiera sie temu kryterium.
        A grzech, pokuta, przebaczenie, nawrocenie... gotowosc do ofiar za prawde, ktora wyzwala

        Czytajac zrozumialem dlaczego wymagajaca religia katolicka jest tak tu lekcewazona,
        trywializowana i ponizana.
        No coz jej wyjatkowosc to otwarcie zbawienia dla wszystkich i nagroda za poprawe
        nie czekajac na kolejne karmy.
        Inne religie tych paru prostych kryteriow nie spelniaja - ucza lekcewazyc prawde dla dogmatow.
        Zbyt czesto obserwuje to na forum, gdzie dowod prawdy musi ustapic obowiazujacym
        "poprawnosciom" i "autorytetom".
        A wyczuwalna pogarda dla oszolomow, zasciankowcow i patriotow az skrzeczy.
        • jacek#jw Re: Czy zwierzęta mają duszę? 28.08.01, 09:32
          Gość portalu: # napisał(a):

          > Dusza od ducha - czyli natchnienia, woli, sumienia, przeczucia, olsnieni
          > a,
          > wiary, nadziei, milosci, tesknoty, rozpaczy itd.
          > Proba zdefiniowania opiera sie umyslom ale niezbywalna potrzeba jej posia
          > dania
          > zyje we wszystkich kulturach, epokach i cywilizacjach.
          >
          > Mam jedno kryterium religii - jej stosunek do prawdy i milosci do kazdego
          > innego czlowieka.
          >
          > I tu zaczynaja sie schody - milosc do psa = milosci do czlowieka, zabic innowie
          > rce dla nagrody nieba,
          > z prawdy targowisko proznych itp.
          >
          > Wiele w watku nie opiera sie temu kryterium.
          > A grzech, pokuta, przebaczenie, nawrocenie... gotowosc do ofiar za prawde, kt
          > ora wyzwala
          >
          > Czytajac zrozumialem dlaczego wymagajaca religia katolicka jest tak tu lekcewa
          > zona,
          > trywializowana i ponizana.
          > No coz jej wyjatkowosc to otwarcie zbawienia dla wszystkich i nagroda za
          > poprawe
          > nie czekajac na kolejne karmy.
          > Inne religie tych paru prostych kryteriow nie spelniaja - ucza lekcewazyc pr
          > awde dla dogmatow.
          > Zbyt czesto obserwuje to na forum, gdzie dowod prawdy musi ustapic obowiazujacy
          > m
          > "poprawnosciom" i "autorytetom".
          > A wyczuwalna pogarda dla oszolomow, zasciankowcow i patriotow az skrzeczy
          > .

          Wszyscy mamy wątpliwości. Mimo, że to co napisałeś przeczy z pozoru tej tezie, to
          wyraźnie widać, gdzie zaczynają się schody. Nigdy nie stawiałem znaku równości
          między miłością do psa, miłością do drugiej osoby, miłością macierzyńską,
          miłością do Boga, miłością do religii czy miłością do bliźniego. I to nie cechy
          ludzkie jak pokuta czy przebaczenie, (nie przypisywałem ich zwierzętom) budzą
          wątpliwości. Nie ma we mnie również lekceważenia i chęci poniżania. Moje
          wątpliwości budzi sprzeczność między obrazem duszy budowanym na podobieństwo
          człowieka a obrazem umiejscowienia tej duszy. Brak tam tego, co obdarzyliśmy
          miłością.

    • Gość: tete-ona Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 27.08.01, 16:31
      Nie smuć się. On tam sobie biega po błękitnych łąkach. Może bawi się z moim
      psem ? Ściga motyle i tarza się szczęśliwy - a Ty się zamartwiasz ... Zwierzęta
      mają dusze... On wie, że się starałeś, że zrobiłeś wszystko co można zrobić dla
      przyjaciela. Dlatego czeka na Ciebie, wiernie, jak zawsze ...

      pozdrowienia
      • Gość: tete-ona Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 27.08.01, 16:40
        Po przeczytaniu wszystkich postów - doszłam do wniosku, że się wygłupiłam ! Nie
        wycofuję - Boże broń - tych "sentymentalnych kawałków" - ale ... JACEK !!!
        Wredne takie eksperymentowanie !
        • Gość: # Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 27.08.01, 17:26
          Gość portalu: tete-ona napisał(a):

          > Po przeczytaniu wszystkich postów - doszłam do wniosku, że się wygłupiłam ! Nie
          >
          > wycofuję - Boże broń - tych "sentymentalnych kawałków" - ale ... JACEK !!!
          > Wredne takie eksperymentowanie !

          Jest OK !
          Sentymentami mozemy obdarzac swiat bo jest to boskie.
          Ale milosc to atrybut Boga i czlowieka.
          Zastepuje dekalog w sterowaniu postepkami.
        • jacek#jw Re: Czy zwierzęta mają duszę? 28.08.01, 08:59
          Gość portalu: tete-ona napisał(a):

          > Po przeczytaniu wszystkich postów - doszłam do wniosku, że się wygłupiłam ! Nie
          >
          > wycofuję - Boże broń - tych "sentymentalnych kawałków" - ale ... JACEK !!!
          > Wredne takie eksperymentowanie !

          Nigdy nie było moim zamiarem dokonywanie eksperymentu. "Sentymentalne kawałki"
          były po to, aby wyraźnie oddzielić moje osobiste odczucie, które ma pozostać moją
          wewnętrzną sprawą i nie podlegać dyskusji od spostrzeżeń natury bardziej ogólnej.
          Dziękuję Ci bardzo, wcale się nie wygłupiłaś.

          Pozdr / Jacek
          • Gość: tete-ona Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 28.08.01, 09:48
            pocieszona i wyciszona

            dzięki

            pozdrowienia
    • Gość: Krates Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.delta.com.pl 28.08.01, 11:49
      Jest indiańska bajka o psie. Nie pamiętam dlaczego i jak ale doszło do wielkiego
      pęknięcia ziemi. Szczelina, najpierw wąska, zaczęła się gwałtownie poszerzać i
      pogłębiać. Rozpadlina rozdzieliła człowieka od wszystkich innych zwierząt. Pies,
      widząc co się dzieje w ostatniej dosłownie chwili przeskoczył na ludzką stronę.
      Jakże okrutnym musiałby być Stwórca by wobec takiego przywiązania odmówić psu
      polowań w Krainie Wiecznych Łowów u boku swego pana?

      Jacku! Nasze psy już tam po niebieskich manowcach hasają i wiernie czekają kiedy
      do nich dołączymy. Ale to będzie merdanie!

      Katolikom polecam chwilę namysłu nad losem św.Franciszka w niebie. A cóż on tam
      robi biedaczysko bez swoich ptasząt?

      Do Buddy koanem się zwrócę. Czy pies ma naturę buddy? Czyżby Twoja odpowiedź
      brzmiała nie?

      Pozdrawiam,
      Krates

      jacek#jw napisał(a):

      > Wśród tylu wątków o zabijaniu się ludzi, o przyszłości kraju, przyjaźni i
      > pożegnaniu, i innych podobnie ważnych moje pytanie może wydawać się nie na
      > miejscu. Dlatego spróbuję się wytłumaczyć. Całkiem niedawno walczyłem przez
      > około tydzień o mojego psa. Podawałem mu kroplówki, dwa razy dziennie
      > przyjmowałem weterynarza. Niestety na próżno. I właściwie pytanie powinno
      > brzmieć czy mój pies będzie czekał na mnie w niebie? Trudno zaliczyć mnie do
      > wyznawców katolicyzmu, ale o pomoc w tej sprawie proszę wszystkich w tym
      > również i katolików.

      • Gość: # Re: Czy zwierzęta mają duszę? Re do (So)Kratesa IP: *.wroclaw.tpnet.pl 28.08.01, 11:58
        Cos mi sie zdaje, ze byly dwie szczelina i rozpadlina,
        o ktorej nie piszesz.
        Tam przeskoczyli niektorzy Forumiarze, weze jadowite i wredne monstra
        zywiace sie czerwieniem trujacym. Ostatnio w blasku autorytetow zbladlo do rozu.

        Oczywiscie na najwyzszym Olimpie zrobil sie krater dla Kratesa.
        I jestes osobno. Nie lej lawy na katolikow.
        • Gość: Krates Re: Czy zwierzęta mają duszę? Re do (So)Kratesa IP: *.delta.com.pl 28.08.01, 12:21
          Dotknąłem tabu? Bez urazy. Naprawdę to mój święty. Mój śp dziadek, którego
          zamordowano zanim się urodziłem był Franciszek i ja też m.inn. takie imię noszę.
          To moja osobista rozterka. Niebo bez zwierząt? A cóż one winne? Szybciej niebo
          bezludne potrafię sobie wyobrazić.

          Pozdrawia bez lawy
          Krates zawsze osobno.

          Gość portalu: # napisał(a):

          > Cos mi sie zdaje, ze byly dwie szczelina i rozpadlina,
          > o ktorej nie piszesz.
          > Tam przeskoczyli niektorzy Forumiarze, weze jadowite i wredne monstra
          > zywiace sie czerwieniem trujacym. Ostatnio w blasku autorytetow zbladlo do rozu
          > .
          >
          > Oczywiscie na najwyzszym Olimpie zrobil sie krater dla Kratesa.
          > I jestes osobno. Nie lej lawy na katolikow.
          >

    • Gość: Miluszka Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 23:26
      jacek#jw napisał(a):

      > Wśród tylu wątków o zabijaniu się ludzi, o przyszłości kraju, przyjaźni i
      > pożegnaniu, i innych podobnie ważnych moje pytanie może wydawać się nie na
      > miejscu. Dlatego spróbuję się wytłumaczyć. Całkiem niedawno walczyłem przez
      > około tydzień o mojego psa. Podawałem mu kroplówki, dwa razy dziennie
      > przyjmowałem weterynarza. Niestety na próżno. I właściwie pytanie powinno
      > brzmieć czy mój pies będzie czekał na mnie w niebie? Trudno zaliczyć mnie do
      > wyznawców katolicyzmu, ale o pomoc w tej sprawie proszę wszystkich w tym
      > również i katolików.
      Troche pozno otworzylam ten watek, juz sie tyle postow tu pomiescilo, ze nie
      wiem,czy do mnie na koniec ktos wogole dotrze, ale pisze. Jacku - gdybys byl
      buddysta pytanie by nie istnialo. Dla buddysty oczywista jest rownosc wszystkich
      istot - w tym sensie, ze maja one te sama nature Buddy ( nie mylic z naszym
      kolega z forum, ktory oprocz nicka nie ma wiele wspolnego z buddyzmem). Nie jest
      to dusza, bo nie jest to cos pojedynczego, wlasciwego dla danej istoty, ale
      podstawa , dzieki ktorej mozna stac sie Budda ( prawdziwym, nie tym z forum). Ta
      podstawa ujawnia sie np jako zdolnosc do milosci. Kto jak kto, ale psy potrafia
      kochac - moze nawet lepiej niz wielu ludzi.
      Poki nie jest sie Budda, świadomość i wola życia powoduje, ze istota odradza sie
      raz za razem w roznych cialach i miejscach, w zaleznosci od rozmaitych cech lub
      wad i calego bagażu uczynkow z poprzednich wcieleń, jakie sie niesie w tej
      świadomości. Zwierze moze odrodzc sie wiec jako czlowiek( to najlepsze
      odrodzenie, bo można sie w nim doskonalic i uczyc) lub nawet trafic do jakiejs
      buddyjskiej czystej krainy ( to troche podobne do chrześcijańskiego nieba - ale
      nie do końca).
      Ten temat jest dla mnie wazny, bo moj ukochany pies, ktory byl ze mna 16 lat
      wlasnie oddal ducha tydzien temu ( konkretnie w poniedzialek). Umarl na serce, z
      pyskiem na mojej rece. Jako ze wierze we wszystko , co napisalam powyzej,
      staralam sie mu pomagac w czasie smierci ( czy skutecznie - nie wiem). Dla
      buddysty moment smierci jest bardzo wazny i trzeba, aby istota ( nie tylko osoba,
      ale i zwierze) umierala spokojnie. Wtedy ma szanse na lepsze odrodzenie. Buddysci
      robia tez wiele praktyk ( np modlitw, lub specjalnie komuś dedykowanych dobrych
      czynów) w intencji umierajacej istoty.
      A kazda istota jest wazna, nie tylko ludzka. Inna sprawa to ta, ze odrodzenie
      zwierzece uwazane jest za zle i spowodowane zlym bagazem ( karma) z poprzednich
      zywotow. Jest zle, ale jest czyms nietrwalym i w kolejnym odrodzeniu moze
      zmnienic sie na ludzkie. Na takie odrodzenie maja szanse zwlaszcza zwierzeta,
      ktore przebywaja z ludzmi, gdyz moga sie wtedy uczyc i w ten sposob niwelowac
      swoja glowna trucizne umyslu - glupote.
      Jesli ktos ma ochote na blizsze wyjasnienia, to sluze:
      miluszka@ i adres poczty gazety
      • jacek#jw Re: Czy zwierzęta mają duszę? 29.08.01, 08:46
        To piękny list. Chyba najbardziej adekwatnym słowem w odpowiedzi będzie
        zrozumienie.
        Pozdrawiam serdecznie / Jacek
      • Gość: witek Re: Czy zwierzęta mają duszę?________________Do_______MILUSZKI________ IP: *.chello.pl 29.08.01, 12:50
        Gość portalu: Miluszka napisał(a):

        > jacek#jw napisał(a):
        >
        > > Wśród tylu wątków o zabijaniu się ludzi, o przyszłości kraju, przyjaźni i
        > > pożegnaniu, i innych podobnie ważnych moje pytanie może wydawać się nie na
        >
        > > miejscu. Dlatego spróbuję się wytłumaczyć. Całkiem niedawno walczyłem prze
        > z
        > > około tydzień o mojego psa. Podawałem mu kroplówki, dwa razy dziennie
        > > przyjmowałem weterynarza. Niestety na próżno. I właściwie pytanie powinno
        > > brzmieć czy mój pies będzie czekał na mnie w niebie? Trudno zaliczyć mnie
        > do
        > > wyznawców katolicyzmu, ale o pomoc w tej sprawie proszę wszystkich w tym
        > > również i katolików.
        > Troche pozno otworzylam ten watek, juz sie tyle postow tu pomiescilo, ze nie
        > wiem,czy do mnie na koniec ktos wogole dotrze, ale pisze. Jacku - gdybys byl
        > buddysta pytanie by nie istnialo. Dla buddysty oczywista jest rownosc wszystkic
        > h
        > istot - w tym sensie, ze maja one te sama nature Buddy ( nie mylic z naszym
        > kolega z forum, ktory oprocz nicka nie ma wiele wspolnego z buddyzmem). Nie jes
        > t
        > to dusza, bo nie jest to cos pojedynczego, wlasciwego dla danej istoty, ale
        > podstawa , dzieki ktorej mozna stac sie Budda ( prawdziwym, nie tym z forum). T
        > a
        > podstawa ujawnia sie np jako zdolnosc do milosci. Kto jak kto, ale psy potrafia
        >
        > kochac - moze nawet lepiej niz wielu ludzi.
        > Poki nie jest sie Budda, świadomość i wola życia powoduje, ze istota odradza si
        > e
        > raz za razem w roznych cialach i miejscach, w zaleznosci od rozmaitych cech lu
        > b
        > wad i calego bagażu uczynkow z poprzednich wcieleń, jakie sie niesie w tej
        > świadomości. Zwierze moze odrodzc sie wiec jako czlowiek( to najlepsze
        > odrodzenie, bo można sie w nim doskonalic i uczyc) lub nawet trafic do jakiejs
        > buddyjskiej czystej krainy ( to troche podobne do chrześcijańskiego nieba - ale
        >
        > nie do końca).
        > Ten temat jest dla mnie wazny, bo moj ukochany pies, ktory byl ze mna 16 lat
        > wlasnie oddal ducha tydzien temu ( konkretnie w poniedzialek). Umarl na serce,
        > z
        > pyskiem na mojej rece. Jako ze wierze we wszystko , co napisalam powyzej,
        > staralam sie mu pomagac w czasie smierci ( czy skutecznie - nie wiem). Dla
        > buddysty moment smierci jest bardzo wazny i trzeba, aby istota ( nie tylko osob
        > a,
        > ale i zwierze) umierala spokojnie. Wtedy ma szanse na lepsze odrodzenie. Buddys
        > ci
        > robia tez wiele praktyk ( np modlitw, lub specjalnie komuś dedykowanych dobrych
        >
        > czynów) w intencji umierajacej istoty.
        > A kazda istota jest wazna, nie tylko ludzka. Inna sprawa to ta, ze odrodzenie
        > zwierzece uwazane jest za zle i spowodowane zlym bagazem ( karma) z poprzednich
        >
        > zywotow. Jest zle, ale jest czyms nietrwalym i w kolejnym odrodzeniu moze
        > zmnienic sie na ludzkie. Na takie odrodzenie maja szanse zwlaszcza zwierzeta,
        > ktore przebywaja z ludzmi, gdyz moga sie wtedy uczyc i w ten sposob niwelowac
        > swoja glowna trucizne umyslu - glupote.
        > Jesli ktos ma ochote na blizsze wyjasnienia, to sluze:
        > miluszka@ i adres poczty gazety
        ___________________________________________________
        Droga Miluszko.
        Napisałaś bardzo ciekawy list. Uświadomiło mi to, że właściwie nic nie wiem o
        Buddyżmie, mimo że mam w domu książki, do których jeszcze nie zajrzałem/tokie co
        to kupujesz i mówisz sobie, przeczytam przy najbliższej okazji.../.
        Dziękuję Ci bardzo bo już wiem, co wezmę we wrześniu na urlop.
        Bardzo interesuje mnie daleki wschód, ale jeszcze nie mogłem "wchodzić" w religie.
        Byłem w Indiach i w Chinach, które pasjonują mnie ze względu na historię, kulturę
        i cywilizację. "Przez Ciebie " będę musiał zacząć czytać to na co ciągle nie
        miałem czasu/ a może nie chciałem....?/
        Pozdrawiam Ciebie i autora wątku.
        Witek

    • Gość: Hiacynt Dzika puma zabiła człowieka. IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 29.08.01, 12:18
      W Kolorado dziaka puma napadła na kobietę, matkę dwóch małych chłopców.
      W wyniku odniesionych ran kobieta zmarła. Pumę zastrzelono.
      Na apel radiowy Towarzystwa Opieki Nad Dzikimi Zwierzętami na ochronę
      osieroconych pum zebrano w ciągu miesiąca ponad 20 tys. dolarów.
      Na zabezpieczenie sierot po zagryzionej przez dzikie zwierzę matce ... 12 tys.
      dolarów.
      • jacek#jw Re: Dzika puma zabiła człowieka. 29.08.01, 19:42
        Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

        > W Kolorado dziaka puma napadła na kobietę, matkę dwóch małych chłopców.
        > W wyniku odniesionych ran kobieta zmarła. Pumę zastrzelono.
        > Na apel radiowy Towarzystwa Opieki Nad Dzikimi Zwierzętami na ochronę
        > osieroconych pum zebrano w ciągu miesiąca ponad 20 tys. dolarów.
        > Na zabezpieczenie sierot po zagryzionej przez dzikie zwierzę matce ... 12 tys.
        > dolarów.

        W Polsce katowane są tysiące dzieci przez swoich rodziców, znajdowane są one na
        śmietnikach, mordowani są niewinni ludzie, czasem dla zabawy. USA to dziwny kraj.

        To wszystko nie przeszkadza w przeżyciu kilku chwil refleksji po utracie czegoś,
        co nie jest człowiekiem.

        Pozdr / Jacek
        • Gość: Hiacynt Re: Dzika puma zabiła człowieka. IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 29.08.01, 20:14
          jacek#jw napisał(a):

          > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
          >
          > > W Kolorado dziaka puma napadła na kobietę, matkę dwóch małych chłopców.
          > > W wyniku odniesionych ran kobieta zmarła. Pumę zastrzelono.
          > > Na apel radiowy Towarzystwa Opieki Nad Dzikimi Zwierzętami na ochronę
          > > osieroconych pum zebrano w ciągu miesiąca ponad 20 tys. dolarów.
          > > Na zabezpieczenie sierot po zagryzionej przez dzikie zwierzę matce ... 12
          > tys.
          > > dolarów.
          >
          > W Polsce katowane są tysiące dzieci przez swoich rodziców, znajdowane są one na
          >
          > śmietnikach, mordowani są niewinni ludzie, czasem dla zabawy. USA to dziwny kra
          > j.

          Te zdania pozostawię bez komentarza.


          > To wszystko nie przeszkadza w przeżyciu kilku chwil refleksji po utracie czegoś
          > ,
          > co nie jest człowiekiem.

          W moim domu rodzinnym zawsze były zwierzęta: seter 14 lat, a następnie terrier
          przez 13, koty.. W międzyczasie były kawki, lelek, wróble,po prostu moja mama
          miala rękę do zwierząt i cudownie wracały do zdrowia. O refleksji nie musisz więc
          pisać.
          O pumie napisałem, abyśmy zachowali właściwe proporcje w rozmowie, i tylko taki
          był mój zamysł.
          Nie napisałem o tysiącach ślimaków zjadanych, krewetkach itd.,a ktoś tu pisze o
          równości istot i to tak gładko jest przyjmowane. Ja napisałem o pumie.
          Miłość do zwierząt tak, ale jednak zachowajmy proporcje. Pozdrawiam

          ps.Mógłbym napisać o człowieku, który zniszczył jaja żółwi i otrzymał wyrok 106
          tys.$ kary, z uzasadnieniem - bo mogły się z nich wykluć żółwie. Mogły się wykluć
          żółwie!!!! My też tego doczekamy w naszej Europie.
          • miriamfirst Re: NIEDZIKI CZŁOWIEK ZABIŁ FOKĘ 29.08.01, 20:50
            Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

            > jacek#jw napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
            > >
            > > > W Kolorado dziaka puma napadła na kobietę, matkę dwóch małych chłopcó
            > w.
            > > > W wyniku odniesionych ran kobieta zmarła. Pumę zastrzelono.
            > > > Na apel radiowy Towarzystwa Opieki Nad Dzikimi Zwierzętami na ochronę
            >
            > > > osieroconych pum zebrano w ciągu miesiąca ponad 20 tys. dolarów.
            > > > Na zabezpieczenie sierot po zagryzionej przez dzikie zwierzę matce ..
            > . 12
            > > tys.
            > > > dolarów.
            > >
            > > W Polsce katowane są tysiące dzieci przez swoich rodziców, znajdowane są o
            > ne na
            > >
            > > śmietnikach, mordowani są niewinni ludzie, czasem dla zabawy. USA to dziwn
            > y kra
            > > j.
            >
            > Te zdania pozostawię bez komentarza.
            >
            >
            > > To wszystko nie przeszkadza w przeżyciu kilku chwil refleksji po utracie c
            > zegoś
            > > ,
            > > co nie jest człowiekiem.
            >
            > W moim domu rodzinnym zawsze były zwierzęta: seter 14 lat, a następnie terrier
            > przez 13, koty.. W międzyczasie były kawki, lelek, wróble,po prostu moja mama
            > miala rękę do zwierząt i cudownie wracały do zdrowia. O refleksji nie musisz wi
            > ęc
            > pisać.
            > O pumie napisałem, abyśmy zachowali właściwe proporcje w rozmowie, i tylko taki
            >
            > był mój zamysł.
            > Nie napisałem o tysiącach ślimaków zjadanych, krewetkach itd.,a ktoś tu pisze
            > o
            > równości istot i to tak gładko jest przyjmowane. Ja napisałem o pumie.
            > Miłość do zwierząt tak, ale jednak zachowajmy proporcje. Pozdrawiam
            >
            > ps.Mógłbym napisać o człowieku, który zniszczył jaja żółwi i otrzymał wyrok 106
            >
            > tys.$ kary, z uzasadnieniem - bo mogły się z nich wykluć żółwie. Mogły się wykl
            > uć
            > żółwie!!!! My też tego doczekamy w naszej Europie.


            Nie ukrywam, że z satysfakcją przeczytałam o wyroku w kwocie 106 tys $ kary. Po
            co niszczyć? Mogły sie wykluć żółwie, właśnie!\I bardzo życzę tego nam, tu - w
            Europie.
            A co powiesz na to, że NIE DZIKI człowiek zakatował biała i bezbronną, cudowną
            fokę kijem na smierć (aby strzałem nie zniszczyć jej futra) - po to aby je
            sprzedać?
            • Gość: Hiacynt Re: NIEDZIKI CZŁOWIEK ZABIŁ FOKĘ do Miriam IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 29.08.01, 21:06
              miriamfirst napisał(a):


              > > ps.Mógłbym napisać o człowieku, który zniszczył jaja żółwi i otrzymał wyro
              > k 106
              > >
              > > tys.$ kary, z uzasadnieniem - bo mogły się z nich wykluć żółwie. Mogły się
              > wykl
              > > uć
              > > żółwie!!!! My też tego doczekamy w naszej Europie.
              >
              >
              > Nie ukrywam, że z satysfakcją przeczytałam o wyroku w kwocie 106 tys $ kary. Po
              >
              > co niszczyć? Mogły sie wykluć żółwie, właśnie!\I bardzo życzę tego nam, tu - w
              > Europie.

              A jaką karę Miriam przewidujesz za aborcję???!!

              > A co powiesz na to, że NIE DZIKI człowiek zakatował biała i bezbronną, cudowną
              > fokę kijem na smierć (aby strzałem nie zniszczyć jej futra) - po to aby je
              > sprzedać?

              Widziałem jak te foki są mordowane i słyszałem jak przerażliwie piszczą.
              Chcesz, żeby rozważania potoczyły się w kierunku hipokryzji obrońców praw
              zwierząt, ich zakłamania? Jest tu piękna rozmowa o miłości do zwierząt, nie
              brałem w niej udziału, ale czytałem. Ale pewne głosy mnie zaniepokoiły, dlatego
              podałem przykład z pumami, żeby uświadomić nam jak możemy zbłądzić. Nie ma
              równości człowiek - zwierzę. Miłość do zwierząt - oczywiście.Pozdrawiam

            • Gość: maxik świat dziwnych moralnych teorii wzglednosci ( cykl poczytaj mi mamo? ) IP: *.cezar.pl 30.08.01, 07:33
              > Nie ukrywam, że z satysfakcją przeczytałam o wyroku w kwocie 106 tys $ kary. Po
              >
              > co niszczyć? Mogły sie wykluć żółwie, właśnie!\I bardzo życzę tego nam, tu - w
              > Europie.
              > A co powiesz na to, że NIE DZIKI człowiek zakatował biała i bezbronną, cudowną
              > fokę kijem na smierć (aby strzałem nie zniszczyć jej futra) - po to aby je
              > sprzedać?


              co mozna powiedziec? jezeli to zrobil na cudzej własnosci to jest beeee :]
              a gdy hoduje jak różowe świnki to co w tym dziwnego ze chce futro sprzedać?smile)
              chłop "zakatował" prosiaka by sprzedac jego cenne ucho?

              semantyka słowna rodem z ksiazeczek! ale dla kogo?

              PS. Czy Szanowna Pani wie ze w takiej Kenii są np hodowle słoni prowadzone przez
              tubylcow sprzedajacych kły? ( a pogłowie tychze stowrzen wzrosło ) problem to
              własnosc!


              PSS. ... szła sobie "ameba" ( apropos embrionka! )----------> sorry ten element
              jest z innej bajki
              "Amebka"
              człowiek czy zwierze?
              jezeli człowiek dlaczego mozna zabić!
              jezeli zwierze czy taka sama kara jak za zabicie foczki?
              relatywizm moralny dobrodusznego człowieka?:]


              "...Tak tak lub nie nie..."
              a moze to "pięknoduchowski irracjonalizm"smile)) nie ale tak? wink))


              pozdrawiam!;}
            • Gość: max skromna pośba:] IP: *.cezar.pl 30.08.01, 07:45
              aha! jeszcze jedno mam prośbe! Czy mogłaby Pani powiedziec ( tak szczerze bez
              owijania w bawełne ) nie wiem czy zastosowane bedą jakies szufladki z nazwami
              ale chcialbym sie dowiedziec w jakiej jestem zakwalifikowany z wielkim
              zaciekawieniem sie dowiem ... szablony to insprująca sprawa nie?:]
          • Gość: Gladmar Człowiek i zwierzęta IP: 192.168.0.* / *.osowa.gda.osk.pl 29.08.01, 22:05

            Św. Franciszek z Asyżu nazywał zwierzęta naszymi „braćmi mniejszymi „.

            To określenie wydaje mi się wyjątkowo trafne i oddające istotę relacji jakie
            powinny cechować koegzystencję ludzi i zwierząt.

            Wysunę tu dość śmiałą i kontrowersyjną tezę .

            Zwierzęta są stworzeniami bardziej moralnymi od ludzi !!!

            Zwierzęta z zasady nie zabijają dla przyjemności lub rozrywki !

            Każde pozorne okrucieństwo ich postępowania da się racjonalnie wytłumaczyć
            prawami przyrody - koniecznością zdobycia pożywienia , ochroną swojego
            stadła ,terytorium itd.
            Stosunek ludzi do zwierząt charakteryzuje się krańcową hipokryzją.
            Rozczulamy się nad jednostkowymi przypadkami okrucieństw wobec zwierząt a
            jednocześnie przyjmujemy „do aprobującej wiadomości „ informację że np. w
            Anglii dokonano hetakomby 3 mln zwierząt zagrożonych pryszczycą.

            Z hedoniczną przyjemnością zajadamy się schabowym popijanym piwem , nie
            zastanawiając się że świnia , jak ostatnio wykazały badania naukowe , jest
            istotą bardziej inteligentną od psa !

            Jestem agnostykiem i nie wierzę w życie pozagrobowe.

            Uważam że życie jest wyjątkowym darem którym obdarzyła nas przyroda.
            Darem jedynym , niepowtarzalnym i przez to bezcennym .
            Dlatego z wielkim szacunkiem traktuję każde żywe stworzenie .
            Uznaję jego prawo do życia i jestem pełen zrozumienia i wyrozumiałości nawet
            dla tych jego form które kolidują z naszymi ludzkimi interesami.
            Przecież to nie wina pchły że została stworzona w taki sposób że aby przeżyć
            musi pasożytować na innych stworzeniach. !

            Psy są moim zdaniem wyjątkowymi stworzeniami !
            Ich bezinteresowna miłość i oddanie mogły by stanowić wzorzec postępowania dla
            większości z nas – ludzi - zarozumiałych i małostkowych przedstawicieli
            najwyższego szczebla ewolucji .
            Kochają nas ,swoich panów i władców . Jesteśmy dla nich wszechpotężnymi bogami.

            Niektórzy z nas potrafią docenić to uczucie i je odwzajemniają.

            Ale niestety nie wszyscy .

            Jedno z tych niedocenianych stworzeń leży w tej chwili przy moich stopach i
            spod przymkniętych powiek patrzy na mnie , swojego pana, wielkimi brązowymi
            oczami.
            Czujne , starające się zrozumieć i spełnić każde moje życzenie ...

            Gdyby istniało niebo i nie było by w nim miejsca dla naszych "braci
            mniejszych" to nie zasługiwało by ono na takie miano.

            ........pozdrawiam
            • miluszka Re: Człowiek i zwierzęta 30.08.01, 00:59
              Ciee sie, że mój głos uznaliście za ważny. Jeszcze tylko gwoli wyjaśnienia - to
              nie jest tak, ze zwierze i czlowiek dla buddystow sa równie ważne. Człowiek to
              wyjątkowe odrodzenie w sześciu światach samsary ( świata uwarunkowanego,
              pełnego cierpienia), gdyż on najlepiej może się doskonalić, tzn usuwac ze swego
              umyslu wszelkie trucizny, tak, by jego wrodzona natura Buddy zabłysła pełnym
              swiatłem. Z drugiej strony buddysta uczy sie kochać wszystkie istoty i uważać
              je za ważniejsze od siebie ( bo ich jest dużo, a on tylko jeden).
              Pozdrowienia dla wszystkich miłośników zwierząt.
              Miluszka
              PS. Moja sympatia do zwierząt jest raczej moją indywidualną cechą,
              niekoniecznie czyms wywolanym przez religie, jaką wyznaję. Mam jeszcze czery
              koty ( znajdy) i psa rasy kundel, zgarniętego kiedyś na jednym z wielkich
              osiedli Krakowa i uratowanego od śmierci głodowej.
        • Gość: Julek Re: Ksiadz nie Budda IP: *.duckdive.dialup.pol.co.uk 29.08.01, 20:38
          Parenascie lat temu, gdy jeszcze uwazalem ksiezy za porzadnych ludzi, w klubie,
          tuz po nabozenstwie, grupa nas, popijajac rozmawiala na temat religii. Dolaczyl
          do nas ksiadz, slyszac nasza rozmowe, wtracil sie bez proszenia,wysmiewac inne
          religie - No! - zaczal- przypuscmy ze ktos wierzy w reinkarnacje i po smiercie
          odrodzi sie w jakiejs innej postaci, na przyklad, urodzi sie jako glizda,
          wybuchnal smiechem, no! kto by sie chcial urodzic jako GLIZDA - powiedzial
          bardzo szyderczo. Cala nasza grupa zamilkla, zaskoczona wywodem naszego
          kaznodziei. Ja, jednak mialem gotowa odpowiedz - moglo by byc jeszcze gorzej -
          odpowiedzialem, ksiadz popatrzyl na mnie zadowolony, ze mam jeszcze cos
          gorszego od glizdy. -No jakto gorzej? mow!! - zwrucil sie do mnie, ale za
          chwile juz zalowal, bo mu odpalilim, ze ten ktos moglby powtornie przyjsc na
          swiat jako ksiadz. Kaznodzieja odszedl od naszej grupy nie zegnajac sie z
          nikim
          • Gość: Julek Re:Pchla IP: *.duckdive.dialup.pol.co.uk 29.08.01, 20:46
            A co sie stanie z moja tresowana pchla, ktora wyzionela ducha z zalu za
            kundlem, u ktorego w klakach miala stale miejsce zamieszkania i jadla do syta,
            ale bez opierunku.
            • Gość: # Re:Pchla IP: *.wroclaw.tpnet.pl 30.08.01, 09:04
              Gość portalu: Julek napisał(a):

              > A co sie stanie z moja tresowana pchla, ktora wyzionela ducha z zalu za
              > kundlem, u ktorego w klakach miala stale miejsce zamieszkania i jadla do syta,
              > ale bez opierunku.

              Jest dla mnie przedziwne i "niewytlumaczalne", ze by ostatecznie oderwac
              mlodziez polska od wiezi miedzypokoleniowych "ukulo sie" termin "czarni"
              by upodlic ksiezy a podsunelo sie konsumpcje smacznych ciastek lukrowanych orientem
              i przynaleznoscia do wszechbytu swiata w prechaosie.

              Wiadomo starszym jak cukier szkodzi. Nie krzepi.
              Sa trzy "biale smierci" sol, cukier, biala maka.

              W epoce syzyfowego podbijania swiata przez szatana,
              zawsze przez wieki przed 1989 r. zwanego CZARNYM, tylko katolicy sa mordowani
              i przesladowani na swiecie. A w najbardziej katolickim kraju (z Papiezem)
              osmieszani, w sposob tu przytoczony, przez rodzimych heretykow 21 wieku !

              Inne religie sa niegrozne dla zla i prawdy - sa dla wszystkich i wszystkiego.
              Brak pokuty i potepienia wiecznego nie obliguje do absolutu.
              Mozna postawic "glizde" wyzej od ksiedza "intruza"
              nawet tuz po nabozenstwie w parafialnym klubie !!!!!
              To postawa wyzszosci glupoty nad zdrowym rozsadkiem i cala wysublimowana
              przez wieki przez najtezsze umysly teologia.
              To postawa ludzi,ktorzy powinni najpierw nauczyc sie prostej ortografii.
              Pelno tu bufonow kretynoidalnych, niestety.
              Przepraszam, ze wyzej cenie wyksztalconych i subtelnych od prostackich
              grubianinow. Bardzo przepraszam za nieprzystosowanie do wpajanych
              nielacinskich zasad pomieszania slow ( czarni -szatan - ksiadz) a potem umyslow.

              Musze dozyc w takim gnoju moralno-intelektualnym
              a po smierci z powodu przerwy kulturowej plakac beda po moim psie.
              Jak w Chinach po rewolucji "kulturalnej".
              Dobrze tam gdzie nie ma reform i rewolucji - dziel szatana.
              • jacek#jw Re:Pchla 30.08.01, 11:19
                Powtórzę za Hiacyntem:
                Abyśmy zachowali właściwe proporcje w rozmowie.
              • Gość: M.S. Re:Pchla IP: *.dt.com.pl 30.08.01, 11:43
                Panie #

                Prosze popracować na gramatyką i jasnym formułowaniem myśli, a także prosze
                postarać się nie używać słów, których znaczenia Pan nie rozumie. Być może
                korzystne byłoby również gdyby,spróbował Pan przeczytać to co Pan napisał przed
                wysłaniem. Z penością kiedyś uda się Panu napisać coś z czego będzie jasno
                wynikało o co Panu chodzi.

                Życzę powodzenia
                Pozdrawiam
                M.S.
                • Gość: Hiacynt Szanowny Panie M.S. IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 30.08.01, 11:56
                  Gość portalu: M.S. napisał(a):

                  > Panie #
                  >
                  > Prosze popracować na gramatyką i jasnym formułowaniem myśli, a także prosze
                  > postarać się nie używać słów, których znaczenia Pan nie rozumie. Być może
                  > korzystne byłoby również gdyby,spróbował Pan przeczytać to co Pan napisał przed
                  >
                  > wysłaniem. Z penością kiedyś uda się Panu napisać coś z czego będzie jasno
                  > wynikało o co Panu chodzi.
                  >
                  > Życzę powodzenia
                  > Pozdrawiam
                  > M.S.

                  Nie miałem okazji zauważyć Pańskiej obecności na forum. W przyszłości jak Pan
                  spotka post podpisany "#", to proszę go po prostu ominąć.
                  Gdyby zechciał Pan przedyskutować sens wypowiedzi Pana #, to służę. Wyjątkowo
                  jasna wypowiedż, a że niewygodna. Możemy się różnić, ale jeżeli jest Pan tu
                  rzadkim gościem to troszeczkę pokory w stosunku do samego siebie.
                  Pozdrawiam i służę
                  • Gość: Carmina Zwierzeta IP: *.unregistered.formus.pl 05.09.01, 15:34
                    Nie o duszy chcialam. Bardziej przyziemnie moze. Jacku, rozumiem twoj dramat. Z
                    praktyki wiem, ze najlepiej dziala nowe zwierze, najlepiej przygarniete.
                    Czlowiek w smutku mysli, ze w ramach jakiejs lojalnosci wzgledem poprzedniego
                    czworonoga nie powinien szybko *pocieszyc* sie nastepnym. Ze nic go nie
                    zastapi. Tymczasem mysle, ze jezeli pies ma dusze, to raduje sie ona widzac,
                    ze znowu jakiemus psu/kotu udalo sie znalezc dobry dom. Niewiele zwierzat
                    wygrywa taki los. Pozdro.
                    • civic_vtec Re: Zwierzeta______Carmino i Jacku 05.09.01, 15:57
                      Dlugo czytalem wszystkie posty tego watku i uznalem, ze ja z moim zasobem
                      wiedzy (nie jestem humanista) nie potrafie dodac nic istotnego.
                      Teraz chcialem napisac cos do Ciebie Carmino.
                      Przez cale zycie marzylem o swoim zwierzaku, ale zawsze cos stalo na drodze -
                      najczesciej byly to warunki materialne w jakich przyszlo mi sie wychowac. W
                      moim wlasnym domu (a nie w domu rodzicow) tez nie bylo zwierzaka przez lat
                      kilka - do chwili gdy uznalismy, ze paniczny strach naszej corki przed
                      zwierzetami mozemy zmienic tylko w jeden sposob. W ten sposob pod nasz dach
                      trafil Bombel - kundel wspanialy. Dzis nie moge sobie wyobrazic mojego domu bez
                      jego obecnosci.
                      Wiem, ze przyjdzie taki czas gdy trzeba sie bedzie rozstac. I dzieki Twojemu
                      postowi wiem co bedzie dalej. A wlasciwie kto bedzie dalej...

                      Jacku - dziekuje za temat, tak rozny od tego co mozna znalezc na forum.

                      Sentymentalnie Was pozdrawiam

                      vtec

                      P(ie)S. Brakuje mi mojego futrzaka przy nogach, gdy to pisze. On - w domu, ja -
                      w swiecie. A obaj bardzo lubimy pracowac przy komputerze razem.
                      • Gość: Carmina Civic vtec + kot na balkonie IP: *.unregistered.formus.pl 05.09.01, 16:13
                        Civiv-vtec. Ciesze sie. To rzadka sytuacja, gdy pies/kot czlowiek moga sobie
                        pomoc.
                        Ktos pisal o kotce na balkonie. Ostrzegam - wiele kotow zginelo w ten sposob.
                        pozdro.
                        • Gość: # Re: Civic vtec + kot na balkonie IP: *.wroclaw.tpnet.pl 05.09.01, 17:05
                          Gość portalu: Carmina napisał(a):

                          > Civiv-vtec. Ciesze sie. To rzadka sytuacja, gdy pies/kot czlowiek moga sobie
                          > pomoc. Ktos pisal o kotce na balkonie. Ostrzegam - wiele kotow zginelo w ten sposob.
                          > pozdro.

                          Ach, sterane skleroza moje serce.
                          Coz dopiero zwezone do wlosa naczynia w mozgu -> przeczytalem ponownie caly watek,
                          ryzykujac udar albo zawal roztkliwieniowy.
                          Mialem wiele kotow - takze prawdziwych - jako dziecko , jako dumny i chmurny
                          a takze, jak wszyscy widza, w obecnym wieku kleski!

                          Nigdy w wieku doroslym, nie odwazylem sie ograniczyc WOLNOSCI przedstawicielowi
                          SWOBODY i NIEZALEZNOSCI zwierzecej A los mi przysylal na tamte, 1-sze wysokie pietro
                          ekstremalne charakterniaki. W nagrode skakaly samiczki na kark, pokazywaly slepe dzieci.
                          Wiedzialy komu moga powierzyc tajemnice owocow ich namietnosci.
                          Odwiedzaly mnie o 22-ej i budzily w mrozna, roziskrzona noc o 2-ej, bym je nakarmione i ogrzane
                          wypuscil i zasypiajac, nie mogl pojac coz tez moga robic w metrowym, kopnym sniegu
                          przy 30 * C mrozie !
                          A jeden kocur wyciagal mnie czesto na kilometrowe, dostojne spacery
                          idac przede mna, w dokladnie utrzymywanej uszami do tylu, odleglosci 4 metrow,
                          jak na defiladzie przed Kremlem.
                          Trzymal przez kilka godzin spaceru, napuszony pod katem prostym ogon, wyprostowany
                          jak drzewce bandery,co wprawialo w oslupienie przechodniow. Spacer zaklocany byl przeze mnie,
                          jedynie zmiana kierunku marszu, co obkjawialo sie zatrzymaniem, miauczeniem i po rezygnacji,
                          susami w bok w krzaki, skokiem zajecie pozycji dokladnie odmirzonej na sluch w nowym kierunku.

                          Przez 3 lata, poki nie zginal pod automobilem, zdarzylo mu sie nastraszyc dzialkowicza, z ktorym
                          ucialem sobie pogawedke. Kocur lezal na koncu dzialki. Gdy dzialkowicz zproponowal bym nastraszyl mu
                          norki, ten na moj, zartem wypowiedziany rozkaz - wstal i przeszedl w miejsce o ktorym rozmawialismy
                          na drugi koniec dzialki. Rozmowca zamilkl, zmienily mu sie oczy i serdeczna rozmowe szlak trafil.
                          Udalismy sie na dalszy spacer. Mysle, ze to kocur "wykombinowal" metode na moje gadulstwo.
                          Pozdrawiam rozmowcow, pouczycieli i obronce - co zdarza mi sie nader rzadko,
                          ale krzepi na dlugo. Roztkliwiony zwierzetami ( i niezwierzatami takze i tych bez duszy) #
                          • Gość: # Re: Civic vtec + kot na balkonie IP: *.wroclaw.tpnet.pl 05.09.01, 17:32
                            Ot skleroza !
                            Przeciez jak zwykle chodzilo mi o patriotyzm.
                            Dzialkowiczem przed laty w Lublinie byl byly oficer, ktory wysluchal
                            w szeregu orzedzia Sikorskiego, przed jego ostatnim lotem przez Gibraltar
                            do Andersa w Afryce, by tam powtorzyc, zolnierzom, ze od dzis beda sie
                            bili za nie za wasza wolnosc, ale za wolna Polske i kazdy dzien walki bedzie zaplacony, jak za prace.
                            Stalo sie inaczej - Anglicy zniszczyli niedawno archiwa polskie
                            jako malo znaczace w dobie powszechngo niedotrzymywanie umow
                            i przeinaczania historii na poprawna.
                            ASENTYMIZM contra SENTYMIZM. Co zwyciezy ?
                            Zas 80 ton zlota ( mial byc film o pociagu - znow Wajda ?) rozliczyli w koszta
                            utzrymywania i pochowku cudzej armii. Moze sie myle ? Nie chcialbym nieslusznie dokopac znowu
                            Anglii. Wystarczy za Enigme, V2, wywiad i prof. Janusza Groszkowskiego.
                            Temat rzucony przeze mnie o bohaterskiej Mickiewiczowej (archiwa wywiadu) na Forum bez echa.
                            Cholera, tyle razy wylaczalem to echo w srednio starych programach
                            KOMUNIKACYJNYCH - to teraz mam. Jak ten andersowiec w liscie do Wloch.

                            "Wrocilem. Jest tu bardzo dobrze. Dobrze mi tak" Przeszedl przez cenzure.
                            Ojcowie tych, ktorzy dzis mnie pouczaja nie zalapali !!!!!!!!!!!!!!!!!
                            • Gość: Budda Re: Civic vtec + kot na balkonie IP: *.unl.edu 05.09.01, 17:48
                              No dobra, ale gdzie tu o zwierzetach i ich duszy. Temat sie wykoleil.
                              Zeby wrocic na wlasciwy szlak wyjasnijmy sobie, co rozumiemy poprzez
                              dusze, i moze od tego nalezaloby zaczac ten watek.
                              Pozdro Budda.
                              • Gość: borsuk Re: Civic vtec + kot na balkonie IP: *.dip.t-dialin.net 05.09.01, 19:15
                                Rok temu stracilem swojego psa. Umieral (nie zdychal) na moich kolanach.
                                Zrobilem wszystko zeby sie nie bal, ale nie wiem czy mi sie udalo. Patrzyl na
                                mnie jakby to on chcial mnie pocieszyc. Napewno mial dusze. Skad? ode mnie.
                                Mysle, ze choc zwierzeta rodza sie bez duszy, my mamy dar czesc naszej duszy im
                                przekazac. Jesli chcemy. Twoj pies napewno tez mial dusze, widac to z tego jak
                                o nim piszesz. Pewnie oba bawia sie teraz w psim raju.

                                Pozdrawiam
                                borsuk

                                --------------------------------------------------------------------------------


                                • civic_vtec Re: koniec sentymentalizmu - ? czy ! 05.09.01, 20:09
                                  Widze borsuku, ze moj ton sentymentalno-nostalgiczny rozkojarzyl Twa zdolnosc
                                  do scislego wyrazania mysli, wszak podjales ten watek na samej gorze strony.
                                  Przepraszam, przepraszam, przepraszam.
                                  Ma racje Budda, ze nawoluje nas do zwrotu w kierunku meritum tematu. Przeciez
                                  Jacek pytal o zwierzeca dusze!
                                  Co ja moge na ten temat powiedziec, wychowany po katolicku a zbiegly z lona
                                  Matki-Kosciola? Pozwolisz Buddo zastanowic sie nad tematem czas jakis? Nie jest
                                  to proste pytanie dla czlowieka, ktory nie wie czy wierzy...
                                  • Gość: Abe Re: do czułej Miriam IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.09.01, 20:18
                                    Bywa,że zastanawiam się czy każdy człowiek ma duszę, czy też niektórzy
                                    dla krotochwili przebierają się w nią jak w kostium karnawałowy.
                                    Ileż czułości dla piesków, kotków i innych stworzonek w tym sercu przesłoniętym
                                    mundurem komandosa.
                                    Podesłać miotełkę dla zamiatania sprzed stóp różnych żyjątek?
                                    A co z małpkami Miriam, co z małpkami?
                                    • civic_vtec Re: do czułej Miriam - a zagralo czule serce moje 05.09.01, 20:33
                                      Abe droga - malpki sa jak najbardziej OK, tyle, ze importowane, na naszym
                                      gruncie obce gawiedzi i sensacje niezdrowe budzic moga.
                                      Co do duszy ludzkiej odpornej na krzywde ludzi a otwartej na cierpienia
                                      zwierzatek powiem cos takiego:
                                      Gdzies, kiedys (nie pamietam gdzie i kiedy) zaslyszalem, ze dobrym czlowiekiem
                                      moze byc tylko ten kto zwierzeta kocha. I one o tym wiedza (chyba dokonalem
                                      straszliej trawestacji?).
                                      Zatem, jezeli ktos w tym watku odslonil swoje uczucia wobec zwierzat to i wobec
                                      ludzi inny nie bedzie.

                                      Naiwny jestem... Wiem - to moja wada

                                      Podr - vtec
                                      • Gość: Abe Re: do V. :) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.09.01, 20:57
                                        Pięknie mówisz. Jak zawsze. Naiwność z mądrością wielką bywa połączona.
                                        Ale to, że ktoś wprawny w zręcznym słów perleniu, nie oznacza jeszcze,
                                        że cokolwiek odsłania. Czyny się liczą, nie słowa.
                                        Hipokryzja najstraszliwszą bronią jest, gdy mowa zręczna i gęstym sosem
                                        niezaprzeczalnego intelektu podlana.
                                        • Gość: Scan Re: do Abe:) IP: *.home.net.pl 05.09.01, 21:14
                                          Abe droga.
                                          Tak autorytatywne stwierdzenia muszą być podparte znajomością rzeczy/sprawy. Ja
                                          tę znajomość w jakimś stopniu posiadam. Ale stwierdzeń stanowczych nie używam.
                                          Dlatego będę rejtanił.
                                          O więcej melasy, zrozumienia i uczucia proszę. Dość, myślę schematów Orffa
                                          niejakiego było w ostatnich dniach. Jedni Harleyem, drudzy lando jeżdżą. Jedni i
                                          drudzy czują. Droga ta sama.
                                          Pozdrawiam gorąco.
                                          Scan

                                          Gość portalu: Abe napisał(a):

                                          > Pięknie mówisz. Jak zawsze. Naiwność z mądrością wielką bywa połączona.
                                          > Ale to, że ktoś wprawny w zręcznym słów perleniu, nie oznacza jeszcze,
                                          > że cokolwiek odsłania. Czyny się liczą, nie słowa.
                                          > Hipokryzja najstraszliwszą bronią jest, gdy mowa zręczna i gęstym sosem
                                          > niezaprzeczalnego intelektu podlana.

                                          • Gość: Abe Re: do Scana i Miriam IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.09.01, 21:23
                                            Gość portalu: Scan napisał(a):

                                            > Abe droga.
                                            > Tak autorytatywne stwierdzenia muszą być podparte znajomością rzeczy/sprawy. Ja
                                            >
                                            > tę znajomość w jakimś stopniu posiadam. Ale stwierdzeń stanowczych nie używam.
                                            > Dlatego będę rejtanił.
                                            > O więcej melasy, zrozumienia i uczucia proszę. Dość, myślę schematów Orffa
                                            > niejakiego było w ostatnich dniach. Jedni Harleyem, drudzy lando jeżdżą. Jedni
                                            > i
                                            > drudzy czują. Droga ta sama.
                                            > Pozdrawiam gorąco.
                                            > Scan
                                            >
                                            > Prztyczek w nos przyjęty. Może urażona duma bywa złym doradcą. Jeszcze przemyślę
                                            >

                                            • Gość: Carmina Abe IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 10:01
                                              Gość portalu: Abe napisał(a):

                                              > Gość portalu: Scan napisał(a):
                                              >
                                              > > Abe droga.
                                              > > Tak autorytatywne stwierdzenia muszą być podparte znajomością rzeczy/spraw
                                              > y. Ja
                                              > >
                                              > > tę znajomość w jakimś stopniu posiadam. Ale stwierdzeń stanowczych nie uży
                                              > wam.
                                              > > Dlatego będę rejtanił.
                                              > > O więcej melasy, zrozumienia i uczucia proszę. Dość, myślę schematów Orffa
                                              >
                                              > > niejakiego było w ostatnich dniach. Jedni Harleyem, drudzy lando jeżdżą. J
                                              > edni
                                              > > i
                                              > > drudzy czują. Droga ta sama.
                                              > > Pozdrawiam gorąco.
                                              > > Scan
                                              > >
                                              > > Prztyczek w nos przyjęty. Może urażona duma bywa złym doradcą. Jeszcze prz
                                              > emyślę
                                              > >
                                              >

                                              Abe, refleksyjność w cenie, ale to nie twoja duma chyba, jeno rozum został
                                              urażony, pamietasz?

                                          • Gość: Carmina do Scana - *Rejtana* - wszak to nie Polska tu rozbierana IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.01, 23:18
                                            Gość portalu: Scan napisał(a):

                                            > Abe droga.
                                            > Tak autorytatywne stwierdzenia muszą być podparte znajomością rzeczy/sprawy. Ja
                                            tę znajomość w jakimś stopniu posiadam. Ale stwierdzeń stanowczych nie używam.
                                            > Dlatego będę rejtanił.
                                            > O więcej melasy, zrozumienia i uczucia proszę. Dość, myślę schematów Orffa
                                            > niejakiego było w ostatnich dniach. Jedni Harleyem, drudzy lando jeżdżą. Jedni
                                            > i
                                            > drudzy czują. Droga ta sama.
                                            > Pozdrawiam gorąco.
                                            > Scan

                                            Z dużym żalem odkrywam twe gusta. Ale spróbuję tak jak lubisz: To boli.
                                            Dlaczego? Nie zdązyłam nic wytłumaczyć. Może ty przechodzisz obojętnie. A mnie
                                            boli. Melasa rules. I nie masz nawet rzęs zakreconych. A ja taka szczupła jestem,
                                            ze woda mnie wypiera jak odbywam te kąpiele. Odchodze. Nie proś. Przysle ci
                                            melase, która kupił Janek. Ukochany moj leży dzisiaj na sofie. Cium powłoczysty.
                                            A te baby to harpie. Stare ciotki co o dzieci dbają. A nie wiedzą co perfumy.
                                            Tylko już nie moge sie połapać, skad Maria P-J o tym wiedziala. Musze to
                                            przemyslec. Lando czeka, służba wypolerowała maskę, lando nie moją ty głuptasku.
                                            A Orff po co? Na co? Nie wiem. Szukam drzacymi rękami odpowiedzi. Gdzieś tu była.
                                            Kot patrzy jak się miotam. Całuję kota.

                                            Czy tak dobrze Scanie?
                                            Ale sprostowanie:

                                            Nie lando. Lektyka.
                                            Siłą niewolnika
                                            mozolnie niesiona,
                                            czy na Twych ramionach?
                                            • Gość: Scan Re: do Carminy - *Rejtana* - wszak to nie dziewczyna rozbierana IP: *.home.net.pl 06.09.01, 00:23

                                              Późno, bo jeszcze na icq mnie dopadło. Ale:
                                              Ładne to Twoje pierwsze. Każdy ma swoje pozy. Można to nazwać słabostkami.
                                              Na ogół nie zaglądam i nie uczestniczę. Nie mój to kanał. Ale potrafię
                                              zrozumieć.
                                              Ponieważ:

                                              Nie landa, nie Harleye, lektyka – przeżytek,
                                              niewolnika ramiona - wszak to już zabytek.
                                              Jam nie z soli, z roli lecz tego co boli,
                                              Bo uczucie! – mnie tylko to niewoli.
                                              Choć kiedy trzeba – przyłożyć mogę,
                                              Feministce również, by dała nogę.

                                              P.S. Orffa mile wspominam – było to w ’92 przejazdem w Poznaniu, akurat w
                                              okresie słuchania Carminy – dużo czasu – a tu spektakl w teatrze. Ładnie
                                              wyszło.
                                              Pozdrawiam mijając Harleya,
                                              Scan

                                        • civic_vtec Re: do A. :))) 05.09.01, 22:08
                                          Dziekuje Abe za wiadro zimnej wody na leb rozpalony wylane. Masz racje, ze
                                          czyny a nie deklaracje pozwolaja osadzic kto zacz. Pierwsze wrazenie to nie
                                          wszystko...

                                          Piszesz o "zrecznym slow perleniu"... Komplement dla mnie wielki a chyba
                                          jeszcze niezasluzony, bo jak dotad pisze serce moje w wiekszym stopniu niz
                                          rozum do takiej pracy niezwyczajny.

                                          Scanie! Dzieki za mediacje. Mam nadzieje, ze uda mi sie odnalezc wsrod tylu
                                          madrych ludzi... siebie.
                                          • Gość: Carmina civic IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 00:21
                                            drogi c-v! To nie dla ciebie ten prysznic był, na ile się orientuję.
                                            A ty siebie odnajdziesz szybciej niz myślisz, tylko,że jak w życiu prawdziwym
                                            rózni tu sobie jesteśmy ( ach upaja mnie ta pierwsza osoba liczby mnogiej. No!)
                                  • Gość: borsuk Re: koniec sentymentalizmu - ? czy ! IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.01, 10:28
                                    Nic nie rozkojarzyl. Do Was tu na dol chcialem. Kto mnie tam na gorze znajdzie.
                                    Tacyscie tu mili, tacy rozbrykani.Jeden daje prztyczki drugi sie rejtani.
                                    Tylkoscie kochani to jakos zgubili. Mialo byc o duszy nie d.Maryli.
                                    borsuk
                              • Gość: # Re: Civic vtec + kot na balkonie IP: *.wroclaw.tpnet.pl 06.09.01, 11:11
                                Gość portalu: Budda napisał(a):

                                > No dobra, ale gdzie tu o zwierzetach i ich duszy. Temat sie wykoleil.
                                > Zeby wrocic na wlasciwy szlak wyjasnijmy sobie, co rozumiemy poprzez
                                > dusze, i moze od tego nalezaloby zaczac ten watek.
                                > Pozdro Budda.

                                Panie Budda, wyjasniam, ciagle pisze na Forum o Polakach
                                bez DUCHA, ktorzy majac DUSZE na ramieniu, upadli na DUCHU !
                                Dla innych rzeczy szkoda mego czasu i zmarnowanych bajtow.

                                Czy Panskim zdaniem nie TO jest wykolejone ? Prawie nieodwracalnie.
                                • Gość: borsuk Re: Civic vtec + kot na balkonie IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.01, 11:32
                                  Nie uwazam, zeby choc jeden bajt z opisu Twojego kota byl zmarnowany, To jeden
                                  z piekniejszych tekstow tutaj. Czytalem go z prawdziwa przyjemnoscia.
                                  borsuk
                                  • Gość: Carmina Re: Civic vtec + kot na balkonie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 18:01
                                    Gość portalu: borsuk napisał(a):

                                    > Nie uwazam, zeby choc jeden bajt z opisu Twojego kota byl zmarnowany, To jeden
                                    > z piekniejszych tekstow tutaj. Czytalem go z prawdziwa przyjemnoscia.
                                    > borsuk

                                    Dokładnie tak.

    • Gość: borsuk Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.dip.t-dialin.net 05.09.01, 15:02
      Rok temu stracilem swojego psa. Umieral (nie zdychal) na moich kolanach.
      Zrobilem wszystko zeby sie nie bal, ale nie wiem czy mi sie udalo. Patrzyl na
      mnie jakby to on chcial mnie pocieszyc. Napewno mial dusze. Skad? ode mnie.
      Mysle, ze choc zwierzeta rodza sie bez duszy, my mamy dar czesc naszej duszy im
      przekazac. Jesli chcemy. Twoj pies napewno tez mial dusze, widac to z tego jak
      o nim piszesz. Pewnie oba bawia sie teraz w psim raju.
      Tak pozno sie wlaczylem, ale jakos na poczatku zlekcewazylem ten temat.
      pozdrawiam
      borsuk
      • eliot Re: Czy zwierzęta mają duszę? Mają! 17.10.01, 17:14
        Jako posiadacz zwierzat od zawsze i zony od lat kilkunastu potwierdzam:
        Zwierzeta MAJA dusze... wink

        Eliot
    • Gość: Marta Re: Czy zwierzęta mają duszę? IP: *.HiG.SE 17.10.01, 16:06
      Ja tez stracilam mojego ukochanego psa i mysle, ze
      wiem, co czujesz.
      Nie jestem katoliczka, bo dla mnie najwyzszym
      autorytetem w kwestii religii jest slowo Boga, czyli
      Biblia, nie zas ludzkie wypociny (czyli tradycja i
      nauki tzw ojcow Kosciola). Wedle tej ksiegi ani ludzie,
      ani zwierzeta nie maja duszy (czyli bytu po momencie
      smierci). Jezus obiecal natomiast ludziom, ze nas
      wskrzesi; za grzechy ludzi zlozyl ofiare na krzyzu. O
      zwierzetach nie znalazlam w Bibli nic, ale jestem
      przekonana, ze one takze zostana wskrzeszone, wszak
      nigdy nie zgrzeszyly!
      Spotkamy naszych kosmatych przyjaciol, zobaczysz
      Jacku!!
    • jacek#jw Tajemnica Duszy. 18.10.01, 15:35
      Dusza to tajemnica, piękna, groźna. Dusza to coś, co każdy chce mieć, i nikt
      nie jest pewien czy to ma. Jest ona wszędzie, przenika wszystko, sięga
      nieskończoności, a jednocześnie jak nicość nieznana i niedostrzegalna. Choć
      każdy ją czuje, to nie potrafi odczuć. Nie podlega żadnym definicjom i opisom,
      nie da się jej sformalizować i przypisać czemukolwiek. Pojawia się w naszych
      myślach w chwilach trudnych, powiewa chłodem lub ciepłem, zawsze groźna i
      tajemnicza.

      Z podziękowaniem dla wszystkich / Jacek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka