Dodaj do ulubionych

Amerykańskie bohaterstwo w skoku o tyczce

28.08.04, 16:50
Na Olimpiadzie można było być świadkiem amerykańskiego bohaterstwa.
W skoku o tyczce amerykański zawodnik dokonał aktu niesamowitego nowatorstwa w tym sporcie.
Skakał ... w kasku.
Nie wiem, czy ze względu na terroryzm?


A inne amerykańskie kurioza.
W USA dalej nazywają mistrza NBA mistrzem świata. Chociaż przegrali już dwie ostatnie miedzynarodowe imprezy.

Dziennikarz amerykanski w pytaniu do Argentynczyka Ginobili po meczu, w którym USA odpadło z Argentyną, zawarł zdanie: "...you already won american world championship..."
Czyli "wygrałeś już amerykańskie(!) mistrzostwa świata".. smile))
Amerykanie są po prostu jak głupie dzieciaki z podwórka, które sobie robią zawody w podwórkowe mistrzostwo świata i krzyczą po zwyciestwie: "jestesmy mistrzami swiata!".
A w ich narodowym sporcie palancie, zwanym u nich baseballem, nie zakwalifikowali sie nawet do Olimpiady.


A tak tłumaczył sie Larry Brown, trener koszykarskiej reprezentacji USA?
"Czasem trzeba skomplementować rywali... może to nie w amerykanskim stylu, ale..." (maybe that's not american way)

Obserwuj wątek
    • watto Re: Amerykańskie bohaterstwo w skoku o tyczce 28.08.04, 16:55
      A jeszcze ciekawostka:
      Finały palanta nazywają sobie "world series".
      • mister_magic Re: Amerykańskie bohaterstwo w skoku o tyczce 28.08.04, 17:01
        watto napisał:

        > A jeszcze ciekawostka:
        > Finały palanta nazywają sobie "world series".


        Zdejmij wreście portet Stalina znad lozka!
      • mister_magic Re: Amerykańskie bohaterstwo w skoku o tyczce 28.08.04, 17:05
        watto napisał:

        > A jeszcze ciekawostka:
        > Finały palanta nazywają sobie "world series".

        Baseball, nie palant, do dyscyplina ktora powstala w USA ponad 100 lat temu.
        Grano w nia tylko w Ameryce, wtedy wlasnie naywano nia Worl Series debilu
        Watto, pryepraszam ale po prostu wzmiekam pryz tzm kolesiu.
        • watto Re: Amerykańskie bohaterstwo w skoku o tyczce 28.08.04, 17:12
          mister_magic napisał:

          > watto napisał:
          >
          > > A jeszcze ciekawostka:
          > > Finały palanta nazywają sobie "world series".


          > Baseball, nie palant, do dyscyplina ktora powstala w USA ponad 100 lat temu.
          > Grano w nia tylko w Ameryce, wtedy wlasnie naywano nia Worl Series debilu
          > Watto, pryepraszam ale po prostu wzmiekam pryz tzm kolesiu.
          > Zdejmij wreście portet Stalina znad lozka!

          Może "wreście" napiszesz cos sensownego, biedaku (po analfabetyźmie poznaję, że to SS)?

          A "world series" to finałowa seria ligi palanta, a nie sama nazwa gry.

          • mister_magic Re: Amerykańskie bohaterstwo w skoku o tyczce 28.08.04, 17:28
            watto napisał:

            > mister_magic napisał:
            >
            > > watto napisał:
            > >
            > > > A jeszcze ciekawostka:
            > > > Finały palanta nazywają sobie "world series".
            >
            >
            > > Baseball, nie palant, do dyscyplina ktora powstala w USA ponad 100 lat te
            > mu.
            > > Grano w nia tylko w Ameryce, wtedy wlasnie naywano nia Worl Series debilu
            >
            > > Watto, pryepraszam ale po prostu wzmiekam pryz tzm kolesiu.
            > > Zdejmij wreście portet Stalina znad lozka!
            >
            > Może "wreście" napiszesz cos sensownego, biedaku (po analfabetyźmie poznaję,
            że
            > to SS)?
            >
            > A "world series" to finałowa seria ligi palanta, a nie sama nazwa gry.
            >
            Więc kretynie watto (bo naprwdę inaczej nie można Cię nazwać), myslałem że
            trochę się znasz na sporcie, ale widzę, że ani na sporcie ani na muzyce się nie
            znasz. Więc "World series" nazywa się w USA finałowe mecze ligi baseball'a. Nie
            całą ligę tylko finały, zresztą tej nazwy używaja w finale ligi NBA i footbolu
            NFL. Poza tym w finałach na Olimpiadze koszykówki (co jest trochę smutne) nie
            startowali wyłacznie najlepsi zawodnicy tej ligi idioto wattto. Poza tym to
            jest sport i każdy może przegrać kretynie. Twoi idole kubańczycy tej już nie
            odnoszą w boksie takich sukcesów jak kiedyś, palancie. no ale w palanta wygrali
            na olimpiadzie.
            • watto Ecce debilis 28.08.04, 17:39
              > Więc kretynie watto (bo naprwdę inaczej nie można Cię nazwać), myslałem że
              > trochę się znasz na sporcie, ale widzę, że ani na sporcie ani na muzyce się nie
              >
              > znasz. Więc "World series" nazywa się w USA finałowe mecze ligi baseball'a. Nie
              >
              > całą ligę tylko finały, zresztą tej nazwy używaja w finale ligi NBA i footbolu
              > NFL.


              No jak postępować debilem(w dosłownym tego słowa znaczeniu)?
              Najpierw opowiada, że "world series" to nazwa gry.
              jak mu wytłumaczę, że to po prostu nazwa serii finałowej (w palyoff), to ten mi "tłumaczy", że tak nazywa sie nie całą ligę tylko finały.

              No jak tu rozmawiać z głupim? Dlatego musi taki osobnik ciągle zmieniać imiona, bo pod każdym szybko sie kompromituje.


              I jeszcze opowiada kompletne bzdury, że "World series" używa sie w NBA i NFL...
              Ręce opadają i pozostaje tylko wezwanie: "siostro, kaftan"!

              • mister_magic Re: Ecce debilis 28.08.04, 17:45
                watto napisał:

                > > Więc kretynie watto (bo naprwdę inaczej nie można Cię nazwać), myslałem ż
                > e
                > > trochę się znasz na sporcie, ale widzę, że ani na sporcie ani na muzyce s
                > ię nie
                > >
                > > znasz. Więc "World series" nazywa się w USA finałowe mecze ligi baseball'
                > a. Nie
                > >
                > > całą ligę tylko finały, zresztą tej nazwy używaja w finale ligi NBA i foo
                > tbolu
                > > NFL.
                >
                >
                > No jak postępować debilem(w dosłownym tego słowa znaczeniu)?
                > Najpierw opowiada, że "world series" to nazwa gry.
                > jak mu wytłumaczę, że to po prostu nazwa serii finałowej (w palyoff), to ten
                mi
                > "tłumaczy", że tak nazywa sie nie całą ligę tylko finały.
                >
                > No jak tu rozmawiać z głupim? Dlatego musi taki osobnik ciągle zmieniać
                imiona,
                > bo pod każdym szybko sie kompromituje.
                >
                >
                > I jeszcze opowiada kompletne bzdury, że "World series" używa sie w NBA i
                NFL..
                > .
                > Ręce opadają i pozostaje tylko wezwanie: "siostro, kaftan"!

                Sorry ale nie będe schodził do Twojego poziomu, zresztą po co ty w ogóle
                interesujesz się Ameryką? Nie rozumiem tego, dlczego nie piszesz nic o ZSRR,
                NRD, Kubie może powspominamy dobre czasy, i twoich prominenntych rodziców
                komuchów, co wykształcili synka wiernego sługę ideologii komunistycznej. Co
                dobrze było za komuny? Teraz inni mają lepiej i zazdrościmy? Co układy się
                pokończyły? Tatuś już nie donosi na sąsiadów więc coraz gorsza sytuacja w domu?
                A sąsiad kupił sobie lepszy samochóod. No tak kompleksy wychodzą.
                • watto Re: Ecce debilis 28.08.04, 18:01
                  Ja ci własnie udowodniłem debilizm (w dosłownym tego słowa znaczeniu).
                  Jest to spory sukces, bo najwyraźniej dotarło to nawet do twojej głowy. Dlatego już wycofujesz sie z meritum.

                  A teraz pozostaje ci zmiana imienia... I znowu możesz zacząć na nowo...
                  Niestety... takie jest prawo debila na forum...
                  • mister_magic Re: Ecce debilis 28.08.04, 18:06
                    watto napisał:

                    > Ja ci własnie udowodniłem debilizm (w dosłownym tego słowa znaczeniu).
                    > Jest to spory sukces, bo najwyraźniej dotarło to nawet do twojej głowy.
                    Dlatego
                    > już wycofujesz sie z meritum.
                    >
                    > A teraz pozostaje ci zmiana imienia... I znowu możesz zacząć na nowo...
                    > Niestety... takie jest prawo debila na forum...

                    Niestety na prawch debila na forum się nie znam, ale widzę, że Ty jeśteś
                    świetnie zorientowany. Jeżeli chodzi o meritum, to z tak infantylnie wrogo
                    nastawiona osobą do USA nie ma sensu polemizować. Niedługo będą Ci przeszkadzać
                    kolory butów amerykańskich sprinterów, albo to że kolor tyczek amerykańskich
                    jest inny niż rosyjskich i to jest zabawne. Amerykański skoczek o tyczce miał
                    kiedyś bolesny ubadek, stąd jego kask. Kiedyś w kokeju na lodzie bramkarze nie
                    używali kasków, ale miało to negatywny skutek, więc zacżeto je wkładać. Ale po
                    co ja o tym w ogóle mówię.
                    • watto Re: Ecce debilis 28.08.04, 18:13
                      Myślisz, że dam ci uciec?
                      Tak zwykle robię, bo nie mam czasu.
                      Ale tutaj nie.

                      Meritum jest "world series", sierotko. Rzecz o której nie masz pojęcia, a próbujesz sie wymądrzać.
                      W dodatku nie rozumiesz słowa pisanego, a o logice chyba nawet nie słyszałeś.
                      To zostało udowodnione(!) powyżej.
                      Już nie ma ratunku. Pozostaje ci tylko strzelić osobie wirtualnie w łeb jako mister_magic i zmartwychwstać pod innym imieniem.
                      Jak to już robiłeś.
                      • mister_magic Re: Ecce debilis 28.08.04, 18:17
                        watto napisał:

                        > Myślisz, że dam ci uciec?
                        > Tak zwykle robię, bo nie mam czasu.
                        > Ale tutaj nie.
                        >
                        > Meritum jest "world series", sierotko. Rzecz o której nie masz pojęcia, a
                        próbu
                        > jesz sie wymądrzać.
                        > W dodatku nie rozumiesz słowa pisanego, a o logice chyba nawet nie słyszałeś.
                        > To zostało udowodnione(!) powyżej.
                        > Już nie ma ratunku. Pozostaje ci tylko strzelić osobie wirtualnie w łeb jako
                        mi
                        > ster_magic i zmartwychwstać pod innym imieniem.
                        > Jak to już robiłeś.

                        Dobra daruj już sobie to world series. ok nie zauważyłem słowa finały.
                        Przyznaję tuataj rację. Ale i tak uważam, że Twoje wypowiedzi są imfantylno
                        kretyńskie i tutaj zdania nie zmienię.
                        • watto idiota próbuje sie wymknąć z kaftana bepieczenstwa 29.08.04, 18:32
                          > Dobra daruj już sobie to world series. ok nie zauważyłem słowa finały.
                          > Przyznaję tuataj rację. Ale i tak uważam, że Twoje wypowiedzi są imfantylno
                          > kretyńskie i tutaj zdania nie zmienię.

                          Nie daruję sobie. Tutaj nie chodzi już o "world series" ale o to, że zostałeś już "certified idiot" lub "legally dumb".
                          Tu nie chodzi, że czegoż nie zauważyłes, ty po prostu nie masz pojęcia.

                          Nikt nie nazywa niczego w NBA i NFL "world series".
                          W NFL nie ma nawet serii, matołku. Słyszałeś u Superbowl?
                          A NBA są "NBA Finals"... (o nazywaniu gry "world series" już nie wspomnę)

                          Tak idiota próbuje sie wymknąć z kaftana bepieczenstwa...


        • waldek.usa Re: Amerykańskie bohaterstwo w skoku o tyczce 30.08.04, 18:40
          www.baseball1.com/bb-data/e-hist-1.html
      • Gość: DrWoodoo Re: Amerykańskie bohaterstwo w skoku o tyczce IP: *.aei.ca 29.08.04, 19:02
        Przepraszam tak tylko dla wyjasnienia:
        Prosze nie nazywac "baseball" - "palantem". Ja gralem w "palanta" w Polsce.
        Byly kije do odbijania - ale inne. Odbijalo sie nie pilke - ale zastrugany
        kolek na 2 koncach (dzieki temu mozna go bylo "odbic" od ziemi).
        Stare czasy ale duzo zabawy przy rodzinnych zjazdach.
        Pzdr.
        PS: Dla mnie wazne. Palant to palant a nie baseball.
    • mister_magic Re: Amerykańskie bohaterstwo w skoku o tyczce 28.08.04, 16:59
      watto napisał:

      > Na Olimpiadzie można było być świadkiem amerykańskiego bohaterstwa.
      > W skoku o tyczce amerykański zawodnik dokonał aktu niesamowitego nowatorstwa
      w
      > tym sporcie.
      > Skakał ... w kasku.
      > Nie wiem, czy ze względu na terroryzm?
      >
      >
      > A inne amerykańskie kurioza.
      > W USA dalej nazywają mistrza NBA mistrzem świata. Chociaż przegrali już dwie
      os
      > tatnie miedzynarodowe imprezy.
      >
      > Dziennikarz amerykanski w pytaniu do Argentynczyka Ginobili po meczu, w
      którym
      > USA odpadło z Argentyną, zawarł zdanie: "...you already won american world
      cha
      > mpionship..."
      > Czyli "wygrałeś już amerykańskie(!) mistrzostwa świata".. smile))
      > Amerykanie są po prostu jak głupie dzieciaki z podwórka, które sobie robią
      zawo
      > dy w podwórkowe mistrzostwo świata i krzyczą po zwyciestwie: "jestesmy
      mistrzam
      > i swiata!".
      > A w ich narodowym sporcie palancie, zwanym u nich baseballem, nie
      zakwalifikowa
      > li sie nawet do Olimpiady.
      >
      >
      > A tak tłumaczył sie Larry Brown, trener koszykarskiej reprezentacji USA?
      > "Czasem trzeba skomplementować rywali... może to nie w amerykanskim stylu,
      ale.
      > .." (maybe that's not american way)


      Watto Ty naprwdę jesteś niezrównoważony psychicznie!!!!
    • kubus_2004 Re: Amerykańskie bohaterstwo w skoku o tyczce 28.08.04, 20:14
      Zgadzam się z watto. Amerykanie myślą, że są pępkiem świata, a to zwykli debile.
      • mister_magic Re: Amerykańskie bohaterstwo w skoku o tyczce 28.08.04, 20:21
        watto właśnie amerykański oszczepnik doznał kontuzji, pewnie szmapan już się
        mrozi.
    • watto Amerykański Hamm - gimnastyk nie odda medalu 29.08.04, 18:58
      Amerykański Hamm - gimnastyk, który uzyskał medal dzięki oszustwu sędziowskiemu nie chce dobrowolnie oddać medalu.
      Należy sie spodziewać "celebrity boxing", kiedy wreszcie miedzynarodowe organizacje wyślą kogoś, żeby odebrał mu ten medal, zamiast prosić.
      Prośby nic w USA nie pomagają.

      Amerykanski komitet olimpijski zaczął bezczelnie krzyczeć, że mu sie krzywda dzieje, choć nie ma wątpliwosci, że wygrał Koreańczyk.
      Sprawa wygląda mniej wiecej tak, jakby w koszykówce sędziowie przyznawali jednej drużynie jeden punkt za jeden kosz, a drugiej dwa.
      Pomimo oczywistosci całej sytuacji Amerykanie z wielkim krzykiem zawzięcie bronią niesłusznie zdobytego medalu.

      Ale kiedy sędzia nie gwizdnie po ich mysli, to krzyczą jakie to nieprawiedliwosci im sie dzieją. Niektórzy próbują nawet zwalać winę na sędziów za przegraną reprezentacji koszykarzy.


      Podobnie było, kiedy pływak z USA Piersol donosił do sędziów na pływaka z Japonii..
      Japończyk i tak wygrał, ale Piersola zdyskwalifikowano całkiem słusznie.
      Mimo to, dzieki sztuczkom prawnym dyskwalifikację odwołano.
      Gramy dotąd, aż wygrają Amerykanie?
    • wielki_czarownik Bał się 29.08.04, 23:08
      Bał się, że wyrżnie się w łeb i będzie taki jak Busz.
    • Gość: wikul Antyamerykańska obsesja watto IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.08.04, 00:03
      Twoja obsesja antyamerykańska doprowadziła cię już do śmieszności. Musieli cię
      Amerykanie bardzo skrzywdzić. Co w tym złego że jakiś zawodnik skacze w kasku ?
      A że akurat jest to Amerykanin, to co z tego. Kiedyś skoczkowie narciarscy
      skakali bez kasków. Znasz teraz takiego ? Podobnie było z kolarzami. Teraz
      nawet na hulajnogach czy deskach dzieciaki mają kaski i ochraniacze. Czy to źle
      o nich swiadczy ? Nawet jak są małymi Amerykanami ?
      • janosik6 Rewikul jakis ty smieszny w swej obronnosci przygl 30.08.04, 07:36
        amerykansynow..............
        Jak mozesz porownac skoki narciarskie ,kolarzy,czy tych malolatow co lataja
        na deskach i hulajnogach do skakania o tyczce gdzie spadaja na miekkie
        podloze , na materace ?
        Chyba ze mierzysz wszystko jedna miara gdzie np. idziesz o fajki do kiosku
        po fajki i zakladasz kask a noz cie jakis prawdziwy polak poczestoje
        bejsbolem <ale tak sie dzieje jedynie w polsce a olimpiada jest w grecji>
        • Gość: Lasso Bzdury! IP: *.mad.east.verizon.net 30.08.04, 19:17
          >Jak mozesz porownac skoki narciarskie ,kolarzy,czy tych malolatow co lataja
          >na deskach i hulajnogach do skakania o tyczce gdzie spadaja na miekkie
          >podloze , na materace ?

          Czasami spadaja na miekkie podloze a czasami nie. Bardzo czesto po nieudanym
          skoku spadaja kolo miekkiego podloza. Widzialem tez dwa razy kiedy tyczk sie
          zlamala i zawodnik po prostu spadl na rozbieg, glowa w dol.Nie zapomnij tez o
          spadajacej poprzeczce.
        • Gość: wikul janosik6 jakiś ty smieszny w swej znajomości... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.08.04, 23:34
          ...skoków o tyczce, zupełnie jak watto.

          janosik6 napisała:

          > amerykansynow..............
          > Jak mozesz porownac skoki narciarskie ,kolarzy,czy tych malolatow co lataja
          > na deskach i hulajnogach do skakania o tyczce gdzie spadaja na miekkie
          > podloze , na materace ?
          > Chyba ze mierzysz wszystko jedna miara gdzie np. idziesz o fajki do kiosku
          > po fajki i zakladasz kask a noz cie jakis prawdziwy polak poczestoje
          > bejsbolem <ale tak sie dzieje jedynie w polsce a olimpiada jest w grecji


          Chyba nie bardzo wiesz o co chodzi. Spadanie z wysokości sześciu metrów nie
          zawsze jest idealne na zeskok jak ci się wydaje. Czasem ląduje się obok albo
          na dołek na tyczkę. Czasem niestety tyczka pęka (jak to się zdarzyło na
          konkursie w Atenach)i ląduje się byle jak. Sam w czasach młodości mogłem się
          o tym boleśnie przekonać, spadając zaledwie z wysokości trzech metrów.
          P.S. A twoje określenie "amerykansynów" mówi wszystko. Tak bardzo cię
          skrzywdzili ?
          Myślałeś o tym żeby przejść na islam i zapisać się do Al-Qaidy ?
      • watto obsesja proamerykańska 30.08.04, 18:11
        Twoja obsesja proamerykańska nie pozwala ci na zauważenie prostych spraw.
        Wątek z kaskiem jest humorystyczny.
        A w temacie tym chodzi o parę innych rzeczy. O to, że amerykanie są jak Sowieci w swojej mentalnosci.
        Zachowują sie jak jak infantylny "bully".
        I nie wiedzą co to jest "fair play".
        Sposób komentowania przez amerykanskich dziennikarzy jest jednoznaczny w szowiniźmie. Oni opowiadają tylko o amerykanskiej
        dominacji. A koszykarzy dziennikarze o mało nie linczowali (jak w Chinach).

        Duch olimpijski nie zawitał w USA (z paroma wyjątkami).


        Wszedzie gdzie są Amerykanie na widowni, krzyczą to swoje: "ju-es-ej".
        I prawie zawsze publicznosc w Atenach była przeciw nim.

        www.smh.com.au/olympics/articles/2004/08/28/1093518168924.html

        The crowd of up to 2,000 stamped its feet in thunderous unison. They booed the American whenever the small but vocal contingent of US supporters began the familiar refrain of "U-S-A, U-S-A", responding with a united chorus of "IR-AQ, IR-AQ".

        • mister_magic Re: obsesja proamerykańska 30.08.04, 18:44
          Amerykanie wszędzie byli wygwizdywani, zwłaszcza na pływalni gdzie zdobyli
          najwięcej złotych medali, a może na ceremonii otwarcia, a może podczas zawodów
          lekkoatletycznych, człowieku przecież ludzie oglądali i wszystko widzieli,
          zastanów się co piszsesz, a może ja inną olimpiadę oglądałem. Watto
          organizowałeś jakieś prywatne igrzyska i nic nie powiedziałeś, sam chętnie bym
          pogwizdał, a gdzie była ta olimpiada w Żyrardowie?

          Weż już watto przestań bo juz nie wiem czy płakać czy się smiać nad Toba.
          • watto Re: obsesja proamerykańska 30.08.04, 19:05
            Ty jeszcze masz czelność cos pisać?

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=15292037&a=15312751
            • mister_magic Re: obsesja proamerykańska 30.08.04, 19:21
              watto napisał:

              > Ty jeszcze masz czelność cos pisać?

              Watto daruj mi popełniłem zbrodnie, nazwałem finały NBA "World Series" nie
              powiesz nikomu, nie doniesiesz na mnie. Proszę Cię, wybacz mi mogę się z Tobą w
              piaskownicy pobawić?

              Jednak jestes kretynem, sam mówisz że zwycięzcy NBA nazywają siebie mistrzami
              świata no i własnie mi o to chodziło, podobnie jak w NFL, błaźnie. A że uzyłem
              nazwy "Wrold series" to tylko zbieg okoliczności, chodziło mi o pewną tendencję
              przygłupie, to że w dyscyplinach wymyslonych przez amerykanów pozwolili tak
              siebie nazywać, ale dla Ciebie jak dla każdego komucha ważene są jakieś
              niestotne szczególiki. I te błazeńskie argumenty, Boże po co ja w ogóle z tym
              chłopcem polemizuję.
        • mister_magic Re: obsesja proamerykańska 30.08.04, 19:27
          watto napisał:

          >> Wątek z kaskiem jest humorystyczny.

          A moze wszystkie Twoje wątki są humorystyczne, jeżeli tak to zwracam honor. I
          już się więcej nie błaźnij, bo najłatwiej powiedzieć ze się żartowało.
        • Gość: wikul Re: obsesja proamerykańska IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.08.04, 23:43
          watto napisał:

          > Twoja obsesja proamerykańska nie pozwala ci na zauważenie prostych spraw.
          > Wątek z kaskiem jest humorystyczny.
          > A w temacie tym chodzi o parę innych rzeczy. O to, że amerykanie są jak
          Sowieci
          > w swojej mentalnosci.
          > Zachowują sie jak jak infantylny "bully".
          > I nie wiedzą co to jest "fair play".
          > Sposób komentowania przez amerykanskich dziennikarzy jest jednoznaczny w
          szowin
          > iźmie. Oni opowiadają tylko o amerykanskiej
          > dominacji. A koszykarzy dziennikarze o mało nie linczowali (jak w Chinach).
          >
          > Duch olimpijski nie zawitał w USA (z paroma wyjątkami).
          >
          >
          > Wszedzie gdzie są Amerykanie na widowni, krzyczą to swoje: "ju-es-ej".
          > I prawie zawsze publicznosc w Atenach była przeciw nim.
          >
          > www.smh.com.au/olympics/articles/2004/08/28/1093518168924.html
          >
          > The crowd of up to 2,000 stamped its feet in thunderous unison. They booed
          the
          > American whenever the small but vocal contingent of US supporters began the
          fam
          > iliar refrain of "U-S-A, U-S-A", responding with a united chorus of "IR-AQ,
          IR-
          > AQ".



          Nie przepadam za amerykańskimi sportowcami (zwłaszcza czarnoskórymi). Wręcz
          przeciwnie. Razi mnie pycha, zarozumiałość i lekceważenie rywali. Ostatno
          wychodzą na jaw przypadki dopingu (wcześniej skrzętnie ukrywane)Ale przykład
          z kaskiem , moim zdaniem, nie jest udany.
          • Gość: patolog Re:kretynek watto IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 31.08.04, 00:01
            Mozna przepadac, czy nie przepadac, ale prawda jest taka, ze Amerykanie zdobyli
            najwiecej medali na Olimpiadzie i nikt nawet nie byl blisko takie ilosci
            zwyciestw. Dodatkowo - wiekszosc olimpiskijch dziedzin nie cieszy sie w Stanach
            popularnoscia i tak np. bardzo wielu najlepszych atletow gra w amerykanskiego
            footbola, zawodpwego "basebola", a nawet w koszykowce, do Atene przyjechal
            prawdopodobnie trzeci zespol, ktory trenowal razem przez 3 tygodnie. Zaden z
            zawodnikow mistrzostw NBA nie byl w Atenach. Takie sa zasady zawodowstwa i
            zamiast dla pokazu brac udzial w greckorzymskich zapasach, kazdy lepszy zaowdnik
            woli dla ladnych paru milionow grac np. w pierwszej linii defensywnej w footbolu.
            A czy to sie panu watto podoba czy nie, to Amerykanow g...o to obchodzi.
            Pan Watto to odwrocony dawny slogan " choc sie wscieka Ameryka, goscilismy u nas
            Picka"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka