Na Olimpiadzie można było być świadkiem amerykańskiego bohaterstwa.
W skoku o tyczce amerykański zawodnik dokonał aktu niesamowitego nowatorstwa w tym sporcie.
Skakał ... w kasku.
Nie wiem, czy ze względu na terroryzm?
A inne amerykańskie kurioza.
W USA dalej nazywają mistrza NBA mistrzem świata. Chociaż przegrali już dwie ostatnie miedzynarodowe imprezy.
Dziennikarz amerykanski w pytaniu do Argentynczyka Ginobili po meczu, w którym USA odpadło z Argentyną, zawarł zdanie: "...you already won american world championship..."
Czyli "wygrałeś już amerykańskie(!) mistrzostwa świata"..

))
Amerykanie są po prostu jak głupie dzieciaki z podwórka, które sobie robią zawody w podwórkowe mistrzostwo świata i krzyczą po zwyciestwie: "jestesmy mistrzami swiata!".
A w ich narodowym sporcie palancie, zwanym u nich baseballem, nie zakwalifikowali sie nawet do Olimpiady.
A tak tłumaczył sie Larry Brown, trener koszykarskiej reprezentacji USA?
"Czasem trzeba skomplementować rywali... może to nie w amerykanskim stylu, ale..." (maybe that's not american way)