Taki się ukazał wątek,
wąteczek nawet:
Wziął się stąd, że na razie terapii anty-znieważaniowej nie znamy i taki tytuł wydał się autorowi zabawny, jeżeli nawet nie kretyński. Znając poziom aquanetu (powyżej średniej krajowej) autor liczył na uśmiech, a może i na chichot czytelników. Spodziewał się paru kąśliwych i inteligentnych uwag na temat kondycji polskiego dziennikarstwa i w ogóle chciał wspólnie nad nią pobiadolić
Czego się autor nie spodziewał to politycznych ataków na osobę będąca jedynie pretekstem do tematu.
Ten skromny wątek zadziałał jak soczewka skupiająca w sobie cechy polskiej szkoły dyskursu.
Nie pierwszy raz nieważny jest temat wątku, lecz obelgi, poglądy i światopoglądy, jakie się z dowolnym zdaniem wątku dadzą skojarzyć.
Wy dwaj zajęliście się swoimi poglądami na temat Komorowskiego, gdyby znieważany był biskup, wątek zdominowali by Krzyś z ciocią, a gdyby Bierecki, to mielibyśmy już 10 wpisów Hasza na temat Katynia.
Pozwólcie sobie koledzy powiedzieć, że w ten sposób nie da się rozmawiać, że to zabija każdy temat.
Na forum jest to tylko upierdliwe, ale tak wygląda niestety dyskusja na najwyższych szczeblach polityki, więc nawet nie mogę mieć o to do Was pretensji.
W tym duchu - Wesołych świąt.