sz0k
05.05.15, 23:31
A byłem Ci ja dzisiaj z wizytą u moich drogich rodzicieli i pozwoliłem sobie obejrzeć razem z nimi ten teleturniej 1 z... teefuuuu "debatę prezydencką" ofkors. Moje oceny:
1. Andrzej Duda - wymuskany, wyuczony, wszystko wykute i bez kartki, tyle że trema go ewidentnie zżerała i sprawiał często wrażenie zestresowanego. Generalnie zestaw frazesów i dupokratycznych banialuk, byleby pod publiczkie. Szczyt kiełbasy to brednie o jakichś 500 zeta dla najbiedniejszych rodzin i od 2 dziecka wzwyż...
2. Paweł Kukiz - przedstawiciel typowego "człowieka z ulicy", brak polityczno-medialnego obycia powoduje, że na stanowisko wymagające charyzmy i wizerunkowości się kompletnie nie nadaje. Jego konik w postaci "cudownego, wszystko leczącego" JOW traktuję w kategoriach dobrego żartu. To jak próba leczenia AIDS aspiryną.
3. Magdalena Ogórek - wizerunkowo wypadła świetnie. Jedna chyba z 3, czy 4 osób, która zachowała maksimum zimnej krwi, zero stresu, sporo wygadania (wyuczonego - wiadomo). Natomiast zdyskwalifikowała się merytorycznie (ekonomiści musieli mieć niezłą polewkę) bredząc coś, że jest za państwem wolnorynkowym z prostymi (niskimi?) podatkami, ale jednocześnie socjalno-opiekuńczym (czyli jednym słowem zamierza zredukować wpływy państwa, jednocześnie utrzymując, a najlepiej podnosząc jego wydatki). Dla mnie jako konserwatysty dodatkowo stwierdzeniem, że nie zamierza wetować "ustaw światopoglądowych".
4. Grzegorz Braun - Grzesiu odleciał bardziej niż się spodziewałem. Sprawiał wrażenie jakby przedawkował środki uspokajające. Jego maniera była nie do wytrzymania, a ciągłe powtarzanie o "Żydach, masonach" i robienie za uduchowionego męża opatrzności, gwarantuje poparcie ludu w granicach 0,1% Co ciekawe ani razu nie napomknął o monarchii, nawet w części poświęconej przyszłej wizji państwowości.
5. Adam Jarubas - wizerunkowo też trzymał poziom zbliżony do Ogórek. Co gadał to mało mnie interesowało, zapewne kolejne oklepane, PSL-owskie frazesy.
6. Paweł Tanajno - przedsiębiorca lewicowiec? What the f...? Ciężko mi było rozgryźć o co temu gościowi w zasadzie chodzi, bo sporo było w nim sprzeczności. Wizerunkowo jakośtam nawet by trzymał poziom gdyby nie to, że go poniosło gdzieś tak w połowie i zaczął się wykłócać o dodatkowy czas (po Bronku). To go przekreśliło (wizerunkowo u dupokratów zgromadzonych przed telewizornią).
7. Janusz Korwin-Mikke - dziadunio od lat bez zmian. Co chwila słyszałem jego sapanie i buczenie czegoś do mikrofonu jak akurat inni kandydaci mówili. W jednym miał 100% rację - po 25 latach 90% obecnych w studiu kandydatów gadało Korwinem (nagle wszyscy od lewa, poprzez centrum, do prawa, byli za uproszczeniem podatków, wolnym rynkiem, stworzeniem warunków dla małej i średniej przedsiębiorczości, itd.). Super, tylko co z tego. Dupokraci mają pamięć sięgającą najdalej tydzień wstecz (do ostatniego odcinka "M jak Miłość"), a nawet jeśli nie to Korwin jest skreślony wizerunkowo (już nawet nie mówię o wypowiedziach, ale z tą fizis i wymową nie nadaje się na urząd prezydenta), a nawet jeśli nie to i tak gadanie, gadaniem, a potem g... z tego wszystkiego wynika (prezydent nic nie może to raz, a 2 - 90% partii stało się nagle wolnorynkowe, tyle że socjalizm jak się pogłębiał tak się pogłębia - mówić pod publiczke to jedno, a robić to zupełnie co innego).
8. Marian Kowalski - no cuś tam gadał jak na narodowca przystało, natomiast tym, że praca w Polsce powinna być dla Polaków, ale zagraniczne korporacje i koncerny won (które dają niby komu prace jak nie Polakom?), mnie zabił...
9. Jacek Wilk - dla mnie bezdyskusyjny zwycięzca tej debaty. Szczyt opanowania i spokoju, do tego dużo merytoryki, konkretów, sensu i zdroworozsądkowości. Kompetentny. Jak na stary, dobry UPR przystało.
10. Janusz Palikot - ciężko tu o jakiś poważny komentarz... taka przeciwwaga dla Brauna, tylko z drugiej strony barykady... Główne co miał do zaoferowania to przyczepianie się do innych kandydatów i standardowe antyreligijne brednie.