polski_francuz
30.06.15, 10:02
Pamietam z ksiazki Kapuscinskiego opis sytuacji politycznej gdzies na Kaukazie. Jeden mowca mowi i wszyscy oklaskuja. Nagle zabiera glos ktos inny i poddaje gwaltownie w watpliwosc to co bylo powiedziane i prezentuje inny program. Wszyscy klaszcza i ruszaja lawa w zupelnie innym kierunku.
A w pracy? Ano w pracy nie lubimy na ogol szefow. Zaczynamy unikac kontaktow z nim powoli wpadamy w czarna depresje i zyc sie nam odechciewa.
A w nauce? Ano kazdy z mial czarna dziure naukowa, ktora za nic nie chciala wejsc do glowy. Dla jednych to byla mechanika plynow (jak np. hel) dla innych kombinatoryka. Ale po jednym czy dwoch dziesiecioleciach i poszukaniu ksiazek w innych jezyka, zaczynam nam wchodzic do glowy prawo Poisseuilla czy widzimy sens w rownaniu Navier-Stokesa.
Konsekwencja pozwala na zrozumienie i zaakceptowania dzialania Jaruzelskiego. Bo dzieki nie mu "nie weszli" i mozna bylo sie jakos samemu starac o rozwiazanie swoich problemow. A ze moze i tak by "nie weszli" to nie ma znaczenia. Sami rozwiazywalismi swoje problemy i o to biegalo. Dzieki konsekwencji ten czy ow zrozumial, ze najlepszym sposobem by nie miec szefa jest stworzyc wlasna firme i szefowac innym. W koncu, nawet niezbyt inteligentni naukowcy, dzieki pracowitosci zrozumieja co trzeba i majac dobra metode naukowa stana sie kreatywni i stworza nowa jakosc w nauce.
A wiec badzmy konsekwentni!
PF